Dodaj do ulubionych

horror w krakowskim zol-u

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 08:27
W krakowskim zakładzie opiekuńczo-leczniczym pacjentów przywiązuje się do
łóżek.Żeby nie wołali o pomoc, zamyka się drzwi do sal i wyłącza alarmowe
dzwonki. Starzy, schorowani ludzie nie mogą się doprosić o kąpiel czy
jedzenie.


Dziennikarze "Faktu" i reporterzy TVN na własne oczy widzieli broczące krwią
odleżyny, piżamy wilgotne od moczu i zabrudzone kałem. Sprawdzili, że
dzwonki, którymi alarmuje się pielęgniarki, są odłączone od prądu lub
położone w miejscach niedostępnych dla chorych. Wysłuchali przerażających
historii pacjentów, którzy bez kąpieli, bez regularnych zmian pieluch i
bielizny leżą we własnych odchodach i rozpaczliwie wołają o pomoc.

"To koszmar! Cały czas w jednej pozycji. Bez ćwiczeń, bez rehabilitacji" -
mówi 76-letnia Emilia S. i odwraca głowę. "Już nie mam siły płakać" - dodaje.

"Fakt" podkreśla: w krakowskim ZOL-u potworne męki znosi 370 pacjentów na
sześciu oddziałach. Według przepisów na jednym oddziale powinno być 11
pielęgniarek, tu niekiedy są tylko dwie siostry. I zamiast pomagać zajmują
się przywiązywaniem chorych do łóżek. Kierownictwo szpitala zapewnia, że to
dla bezpieczeństwa chorych i personelu.

"Pacjenci drzwiami i oknami do nas walą. To chyba znaczy, że jest dobrze. A
odleżyny wszędzie są, nie tylko u nas" - bagatelizuje sprawę dyrektor
Włodzimierz Biel.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka