Dodaj do ulubionych

Pełny tekst przemówienia Benedykta XVI

19.09.06, 20:22
Przemówienie Ojca Świętego wygłoszone w czasie spotkania z przedstawicielami
nauki w auli uniwersytetu w Ratyzbonie 12 września 2006 r.

Eminencje, Magnificencje,
Ekscelencje,
Szanowni Panowie,
Szanowne Panie!

Jest dla mnie wzruszającą chwilą jeszcze jeden pobyt na uniwersytecie i
możliwość prowadzenia wykładu jeszcze raz. Równocześnie wracam myślami do
tych lat, gdy po pięknym okresie posługi w wyższym instytucie we Fryzyndze,
rozpocząłem pracę jako nauczyciel akademicki na uniwersytecie w Bonn. Był to
jeszcze (rok 1959) czas starego uniwersytetu profesorów zwyczajnych. W
poszczególnych katedrach nie było asystentów ani osób piszących na maszynie,
istniał natomiast bardzo bezpośredni kontakt ze studentami, a przede
wszystkim między profesorami. Spotykaliśmy się przed i po wykładach w
pokojach wykładowców. Kontakty z historykami, filozofami, filologami i
oczywiście między obydwoma wydziałami teologicznymi były bardzo bliskie.
Jeden raz w każdym semestrze był tzw. dies academicus, w którym profesorowie
wszystkich wydziałów spotykali się ze studentami całego uniwersytetu.
Umożliwiali w ten sposób przeżycie doświadczenia universitas - do której
nawiązał także Wasza Magnificencja niedawno - doświadczenia, tzn. faktu, że
my, pomimo wszelakich specjalizacji, które niekiedy czynią nas niezdolnymi do
komunikowania się między sobą, tworzymy jedną całość i pracujemy w ramach
jednego rozumu w różnych jego wymiarach, ponosząc tym samym wspólną
odpowiedzialność za właściwe używanie rozumu - ten fakt stawał się żywym
doświadczeniem. Niewątpliwie uniwersytet był dumny także ze swoich obydwu
wydziałów teologicznych. Było rzeczą jasną, że także one, podejmując
refleksję nad racjonalnością wiary, wykonują pracę stanowiącą obowiązkową
część "całości" universitas scientiarum, nawet jeśli nie wszyscy mogli
dzielić się wiarą, której korelację ze wspólnym rozumem zgłębiają teologowie.
Ta wewnętrzna spójność w świecie rozumu nie została naruszona nawet wówczas,
gdy pewnego razu wyszło na jaw, że jeden z kolegów powiedział, iż na naszym
uniwersytecie jest pewna dziwna rzecz: dwa wydziały, które zajmowały się
sprawą, która nie istnieje - sprawą Boga. To, że nawet w obliczu tak
radykalnego sceptycyzmu pozostaje rzeczą konieczną i słuszną podejmowanie
refleksji o Bogu przy pomocy rozumu i że trzeba to robić w kontekście
tradycji wiary chrześcijańskiej, było pewnym przekonaniem w ramach całego
uniwersytetu.

Wszystko to przyszło mi na myśl, kiedy niedawno przeczytałem część dialogu -
wydaną przez profesora Theodora Khoury'ego (Münster) - który wykształcony
cesarz bizantyjski Manuel II Paleolog - być może podczas zimowego
kwaterowania w pobliżu Ankary w roku 1391 - prowadził z pewnym uczonym Persem
na temat chrześcijaństwa, islamu i prawdy obydwu religii. Prawdopodobnie sam
cesarz spisał ten dialog podczas oblężenia Konstantynopola w latach 1394-
1402. Proponuje się takie właśnie wyjaśnienie, ponieważ jego rozumowanie jest
przytoczone w sposób o wiele bardziej szczegółowy niż rozumowanie jego
perskiego współrozmówcy. Dialog dotyczy całego zakresu struktury wiary
zawartej w Biblii i w Koranie i zatrzymuje się przede wszystkim na obrazie
Boga i człowieka, ale obowiązkowo także - ciągle na nowo - na relacji między -
jak się mówiło - trzema "Prawami" czy trzema "porządkami życia": Starym
Testamentem - Nowym Testamentem - Koranem. Nie zamierzam o tym mówić w tym
wykładzie; chciałbym dotknąć tylko jednego tematu, raczej marginalnego w
strukturze całego dialogu, który w kontekście tematu "wiary i rozumu" mnie
zafascynował i który posłuży mi za punkt wyjścia moich refleksji nad tą
płaszczyzną.

W siódmym dialogu (dialoxiz - polemika) wydanym przez prof. Khoury'ego,
cesarz dotyka tematu dżihadu, świętej wojny. Z pewnością cesarz wiedział, że
w surze 2, 256 czytamy: "Żadnego przymusu w sprawach wiary". Specjaliści
mówią, że jest to jedna z sur z okresu początkowego, w którym sam Mahomet był
jeszcze zagrożony i bez siły. Ale oczywiście cesarz znał również przepisy
sukcesywnie rozwijane i utrwalane w Koranie dotyczące świętej wojny. Nie
zatrzymując się na szczegółach, takich jak różnica w traktowaniu tych, którzy
posiadają "Księgę", i "niewiernych", zwraca się w sposób zaskakująco szorstki
do swojego współrozmówcy z głównym pytaniem o związek między religią a
przemocą w ogóle, mówiąc: "Pokaż mi to, co Mahomet wprowadził nowego, a
znajdziesz tam jedynie rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego wytyczna
dotycząca szerzenia wiary mieczem, który ją głosił". Cesarz po tak mocnych
słowach wyjaśnia szczegółowo motywy, z powodu których szerzenie wiary poprzez
przemoc jest rzeczą niemądrą. Przemoc przeciwstawia się naturze Boga i
naturze duszy. "Bóg nie cieszy się z krwi, mówi, niedziałanie według
rozumu, 'su'n lo'gw', jest sprzeczne z naturą Boga. Wiara jest owocem duszy,
a nie ciała. Kto zatem chce prowadzić kogoś do wiary, potrzebuje zdolności
dobrego mówienia i właściwego rozumowania, a nie przemocy i gróźb... Aby
przekonać duszę rozumną, nie jest konieczne posiadanie władzy ani narzędzi do
bicia, ani jakiegokolwiek innego środka, którym można być grozić danej osobie
śmiercią...".
Decydującym stwierdzeniem w tej argumentacji przeciwko nawracaniu poprzez
przemoc jest to, że niedziałanie zgodnie z rozumem jest sprzeczne z naturą
Boga. Wydawca Theodore Khoury komentuje: to stwierdzenie jest oczywiste dla
cesarza jako Bizantyjczyka wychowanego na filozofii greckiej. Natomiast
według doktryny muzułmańskiej, Bóg jest absolutnie transcendentny. Jego wola
nie jest związana z żadną z naszych kategorii, nawet kategorią racjonalności.
W tym kontekście Khoury cytuje dzieło znanego islamisty francuskiego R.
Arnaldez, który podkreśla, że Ibn Hazn posuwa się do stwierdzenia, iż Bóg nie
jest związany w ogóle swoim słowem i że nic nie zobowiązuje Go do objawiania
nam prawdy. Gdyby była Jego wola, człowiek musiałby uprawiać także
bałwochwalstwo.
Obserwuj wątek
    • Gość: czarodziej czary, mary, czary, mary, IP: 195.150.112.* 19.09.06, 20:34
      składajcie nam hołdy i obfite dary, a my, wam, szybciej królestwo niebieskie
      zapewnimy, na wojnie z muzułmanami.
    • czesiekkk Re: Pełny tekst przemówienia Benedykta XVI 19.09.06, 21:37
      Papież zmieścił się w ramach wolności badań naukowych, podobnie jak dziennikarze
      z Danii zmieścili się w swobodzie wyrażania poglądów. A że komuś się to nie
      podoba, trudno, tutaj jest Europa i przestrzega się europejskich praw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka