emrg
18.10.06, 20:58
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3691705.html
"Na Ruczaju nie chcą komunalnych bloków
Adam Liss
Wczoraj mieszkańcy Ruczaju protestowali przeciwko budowie przez miasto osiedla komunalnego przy ul. Magnolii i Zalesie. Mimo sprzeciwu prace przy niechcianej inwestycji już się rozpoczęły.
- Nie licząc się z naszym zdaniem i za plecami mieszkańców, prezydent Majchrowski rozpoczął budowę niebezpiecznej enklawy, która będzie zamieszkana przez ludzi z marginesu społecznego. Obawiamy się wzrostu przestępczości i spadku atrakcyjności okolicy - narzekał Michał Gołąbek, szef stowarzyszenia Przyjazny i Bezpieczny Ruczaj, organizującego protest.
Przy ul. Magnolii i Zalesie ma stanąć 10 bloków, w sumie 300 mieszkań. Budynki będą oddawane do użytku etapami. Pierwsi gminni lokatorzy mają się wprowadzić w przyszłym roku. Cała inwestycja zostanie zakończona jesienią 2008 roku.
Mieszkańcy Ruczaju od dwóch lat sprzeciwiają się pomysłowi miasta, aby w ich sąsiedztwie budować bloki komunalne z mieszkaniami socjalnymi. Zebrali ponad 2000 podpisów pod apelem o wycofanie się miasta z tej formy budownictwa. Doprowadzili także do przyjęcia uchwały rady miasta o zakazie koncentracji w jednym regionie budownictwa komunalnego. Równocześnie stowarzyszenie podjęło działania prowadzące do unieważnienia decyzji o warunkach zabudowy. - Niestety, wszystko na nic. W tajemnicy miasto doprowadziło do uzyskania prawomocnego pozwolenia na budowę i rozpoczęcia feralnej inwestycji. Chcemy o tym poinformować mieszkańców okolicy oraz zaapelować do prezydenta Majchrowskiego o otwartą debatę na ten temat - mówił Michał Gołąbek podczas wczorajszego protestu, na który przyszło około 50 osób. Wspólnie z mieszkańcami protestowali także Tomasz Szczypiński (kandydat PO na prezydenta Krakowa), wiceprzewodniczący Rady Miasta Bogusław Kośmider oraz Kajetan d'Obyrn, radny PO. Wszyscy są również przeciwni koncentracji mieszkań komunalnych w jednym rejonie.
- Taki eksperyment mieszkaniowy przeprowadzono już na osiedlu przy ul. Marczyńskiego, gdzie lokatorzy gminni zajmują kilka bloków. Efekt jest taki, że mieszkańcy, którzy za ciężkie pieniądze kupili w tej okolicy mieszkania, myślą o wyprowadzce - przypominał Kośmider.
Co więc robić z lokatorami gminnymi? - Miasto może kupować mieszkania na wolnym rynku i kwaterować w nich gminnych lokatorów. Wtedy zostaną oni rozproszeni po całym mieście. Można oczywiście budować bloki lub je kupować, w których część mieszkań będzie komercyjna, a część dla osób z gminnego przydziału. Przy czym stosunek w nich powinien wynosić 80 do 20 procent. Łatwiej będzie wtedy reagować na wszelkie problemy - podnosili politycy podczas demonstracji.
Działacze Platformy Obywatelskiej obiecali zorganizować kolejne spotkanie z protestującymi mieszkańcami w przeciągu dwóch tygodni. Wówczas będą się starać dokładniej poinformować mieszkańców co zrobić żeby rozwiązać problem budowy budynków komunalnych na Ruczaju.
Dla Gazety:
Kazimierz Bujakowski, zastępca prezydenta: - Po pierwsze nie ma mowy o żadnej tajemnicy. Cały czas trwały prace nad pozyskaniem pozwoleń na budowę. Nie można już wstrzymać budowy mieszkań komunalnych na Ruczaju. Zamieszkają tam rodziny biedne, ale nie patologiczne. Będzie przeprowadzona dokładna weryfikacja. Na pewno nie trafią osoby, które straciły mieszkania w wyniku decyzji sądu. Lokowanie rodzin patologicznych nie wchodzi w grę. Do mieszkań na Ruczaju trafią też osoby rugowane z mieszkań przez właścicieli kamienic, bo nie stać ich na płacenie wygórowanego czynszu. Albo osoby ze starszych gminnych lokali, którzy chcą je zamienić na nowsze, a nie sprawiali problemów. Miasto potrzebuje mieszkań komunalnych, a ta forma ich pozyskiwania jest najtańsza. Metr kwadratowy lokalu razem z gruntem będzie kosztował budżet miasta 2500 zł."