kikoo1
07.11.06, 11:34
Igor Zalewski
Platforma Obywatelska ma to do siebie, że nie ma nic do siebie. Jest jak
cebula z dramatu "Peer Gynt" Henryka Ibsena. W jednej ze scen dzieła
norweskiego pisarza obieranie cebuli staje się metaforą ludzkiej kondycji. Oto
zerwana zostaje warstwa po warstwie, a w środku nie ma nic. Żadnej istoty,
rdzenia, jądra. Tak samo jest z PO.
Partia bez fundamentu
Co jest fundamentem, na którym wybudowano całkiem okazały gmach Platformy
Obywatelskiej? Półtora roku temu można by powiedzieć, że to program radykalnej
sanacji państwa. Jan Rokita mówił o "ściągnięciu cugli", a Paweł Śpiewak ukuł
termin "IV Rzeczpospolita". Dzisiaj politycy PO kpią z IV RP i coraz chętniej
posługują się retoryką swej nieboszczki protoplastki Unii Wolności. Choć
jeszcze w kampanii prezydenckiej Donald Tusk nie uznał za stosowne przypomnieć
na wyborczych ulotkach o swojej działalności w tej formacji.