Dodaj do ulubionych

[DP] Monitorowane wiaty

IP: Odrzanska4:* 06.05.03, 08:21
- Oczywiście, to, że szyby w wiatach przystankowych są rysowane, także
powoduje szkody; nie tylko z uwagi na to, że przystanki są mniej estetyczne.
Jednak, jeśli szyba jest cała, na razie jej nie wymieniamy, gdyż są to
dodatkowe koszty, a na naprawy i tak już musimy wykładać ogromne sumy - mówi
przedstawicielka firmy zawiadującej częścią krakowskich wiat. By się przed
tym bronić - postanowiono wprowadzić mniej konwencjonalny sposób chronienia
się przed wandalami niszczącymi przystanki.
- Nasze miesięczne wydatki na naprawy zniszczonych urządzeń i elementów
wynoszą około 50 tysięcy złotych, co w skali roku daje w sumie 500 - 600
tysięcy złotych - mówi Renata Żurek, dyrektor Regionu Kraków firmy AMS, która
zawiaduje 550 wiatami w Krakowie. - Wybijane są szyby, łamane ławki, kosze na
śmieci (także kradzione), rozbijane gabloty reklamowe, z których znikają
wszystkie elementy elektryczne. Najwięcej takich zdarzeń notuje się na
terenie Nowej Huty (w tym w rejonie osiedla Oświecenia) oraz m.in. na ciągu
ulicy Wielickiej. Filomena Serwin, rzeczniczka Miejskiego Przedsiębiorstwa
Komunikacyjnego, mówi jednak, że właściwie na terenie całego miasta
odnotowuje się takie przypadki dewastacji.

- Jest np. wiata na Bielanach (koło samolotu), dewastowana systematycznie
przez biesiadujące w niej lub w pobliżu podpite osoby. Czasami urządzają
sobie one zawody w rzucaniu do celu (zwykle jest to pusta butelka)
ustawionego na dachu wiaty - co kończy się rozbiciem szyb. Problemy ma także
firma zajmująca się sprzątaniem przystanku, gdyż niekiedy musi z tego
rezygnować - do czasu, aż wandale się rozejdą. Nawet policyjne patrole raczej
omijają ten teren. Niszczone są też np. przystanki koło Politechniki
Krakowskiej - usłyszeliśmy od pracownika firmy zajmującej się wiatami w
Krakowie (oprócz AMS, jest jeszcze Business Consulting oraz samo MPK;
większością opiekuje się od 1998 roku pierwsza z firm). - W ostatnich latach
było zaledwie kilka przypadków, gdy złapano wandali i sprawa trafiła do sądu.

W miniony weekend na części przystankowych wiat w Krakowie pojawiły się
sporej wielkości naklejki, na których można przeczytać m.in.: "Obiekt
chroniony". Jak się okazało, firma, która ma tych przystanków najwięcej,
postanowiła spróbować ograniczyć wysokość strat i objąć wiaty ochroną. -
Zdecydowano się skorzystać z tego, co zrobiono na terenie Warszawy, gdzie
firma ochroniarska podjęła się monitorowania części wiat. Ponieważ tam to się
sprawdziło (straty powodowane przez wandali zmniejszyły się) - podobna
inicjatywa została przeniesiona do Krakowa. Został ogłoszony przetarg
(startowały m.in. 3 firmy krakowskie) i wyłoniony zwycięzca ma objąć
szczególną ochroną około 150 najbardziej narażonych przystanków, a na inne ma
zwracać uwagę - mówi Renata Żurek.

Ochroniarze mają nie tylko ścigać wandali (zapobiegać ich działaniom)
i "doprowadzać ich do sądu", ale także walczyć z dzikimi ulotkami -
naklejanymi na szybach przystanków, w tym na reklamowych gablotach (czasami
zasłaniają firmy legalnie i za pieniądze się tam reklamujące). Interwencje u
firm, których telefony widnieją na tych dzikich ulotkach, nie dały do tej
pory żadnych wyników. Przekazywano też Straży Miejskiej zdjęcia z
nielegalnymi ulotkami...

- Firma ochroniarska ma za zadanie ochronić wiatę. Liczymy się z dobrym
efektem, w tym ze zniknięciem nielegalnych reklam z szyb. Wybudowanie wiat
sami finansowaliśmy, płacimy za sprzątanie, za nieustające naprawy. Ponadto,
zniszczone, bez szyb, ławek, nie stanowią przecież ochrony dla oczekujących
pasażerów, co jest najważniejsze. Dlatego podjęliśmy takie działania. Czy to
się sprawdzi? Firma ma być skuteczna.

(J.ŚW)

Obserwuj wątek
    • Gość: mouset Monitorowanie pyty IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 06.05.03, 08:51
      Ciekawe jak oni tego upilnują

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka