Dodaj do ulubionych

Chmura i Kosowski w Filharmonii Krakowskiej?

IP: *.gprspla.plusgsm.pl 30.05.07, 00:08
No to trzymam kciuki :-) Pokaz 30-letniemu doktorowi politologii za sterami
PWM co potrafisz :-) Uszy do gory
Obserwuj wątek
    • ziutap1 Re: Chmura i Kosowski w Filharmonii Krakowskiej? 31.05.07, 10:00
      Gość portalu: max napisał(a):

      > No to trzymam kciuki :-) Pokaz 30-letniemu doktorowi politologii za sterami
      > PWM co potrafisz :-) Uszy do gory
      Ja też. Tylko nie wyobrażam sobie jak technicznie zmuszą to towarzystwo do
      ćwiczenia. Kiedy Marchwica bąknął o przesłuchaniach w orkiestrze od razu
      przestał się liczyć w konkursie. Obawiam się, że zapłacenie tej orkiestrze
      wyższej pensji niewiele zmieni, bo grający w niej muzycy zajmują sie obecnie
      raczej pedagogiką niż wykonawstwem, a to niestety nie wystarczy. A młodzi
      świetni instrumentaliści po Akademii (która na szczęście jest coraz lepsza)
      niech dalej wyjeżdżają do Niemiec. Przynajmniej będą mieli z czego żyć.
      • Gość: xxx mylisz kilka spraw IP: *.supra.com.pl 31.05.07, 13:46
        Po pierwsze:
        faktycznie ludzie mają zajęcia dodatkowe w szkołach, co samo z siebie złym nie
        jest. Oczywiście kwestia - jak dużo tych zajęć jest. Ale: oni te zajęcia mieć
        MUSZĄ, bo konia z rzedem temu, kto z pensji filharmonicznej wyzywi siebie (nie
        piszę nic o rodzinie!). Zapewniam Cię: pensje nauczycieli są WYŻSZE. A muzycy w
        Filharmonii łapówek nie mają od kogo brać, to dają lekcje. A na marginesie, kto
        jak nie praktykujacy muzyk ma muzyki uczyć, kowal może?

        Po drugie:
        samo przesłuchanie nie do końca jest miarodajne. RUTYNA w zawodzie muzyka
        orkiestrowego - to doświadczenie, którego bagatelizować nie można. Po latach
        pracy on po prostu umie grać w różnym zmiennym repertuarze i umie znaleźć się w
        zespole.

        Po trzecie:
        ciągłe i niczym nie miarkowane zachwyty p.Handlika nad poziomem Symfonietty są
        może uzasadnione tymże poziomem, ale każmy tak Symfooniettcie grać co TYDZIEŃ
        nowy program, na dodatek zmienny program, na dodatek z różnymi dyrygenatami, o
        bardzo różnych lotach (kłania się buhajszczyzna!), a zobaczymy co będzie... A
        przecież zespołowi Filharmonii trafiają się (nie tylko trafiają!) koncerty
        bardzo dobre. Może dobrzy dyrektorzy potrafią z muzyków wydobyć to co najlepsze?
        Może oni sami wiedzą (czują) kiedy DA SIĘ dobrze zagrać?

        A z innej beczki, jak pan Chmura w jednym zdaniu potrafi zdołować i
        komplementować orkiestrę, której chce szefować? I wogóle dlaczego on chce być
        szefem orkiestry "prowincjonalnej"? On, dyrygent światowej sławy (w kazdym bądź
        razie wg p. Handlika). Co go kusi? Bo słuch chodzą, że w Katowicach (?) zarabiał
        jakieś 1 minion euro rocznie! Czy marszałek Zegzda da tyle na Chmurę w Krakowie?
        A może p.Handzlik da, lub może napiszę skąd tyle kasy brać. No i może napisze
        ile wynosi, w tym kontekście, budżet Filharmonii!

        A z inne beczki - Tobie w odpowiedzi: pan Marchwica, w telewizyjnej prezentacji
        jako ew.kandydat na dyrektora, miał brud za paznokciami.... fuj obrzydzenie
        brało od patrzenia. I on chciał...

        • ziutap1 Re: mylisz kilka spraw 01.06.07, 10:11
          Nie o to chodzi.
          Po pierwsze - nie mam pretensji do filharmoników o to, że uczą. Sama jestem
          uczennicą jednego z nich i był to najlepszy (no, jeden z 5 najlepszych) pedagog
          jakiego w życiu spotkałam. To akurat przeważnie robią dobrze. Problem tkwi w
          tym, że poziom orkiestry od tego się nie poprawia.
          To jest skansen typowo krakowskiej zapyziałości. Wszyscy się znają i lubią. No
          a jak powiedzieć Zdzisiowi czy Rysiowi (imona zupełnie przypadkowe), który jest
          takim fajnym kumplem, że fałszuje i gra pasaże "po czarnych"? Przcież nasze
          dzieci chodzą razem do szkoły, a mama Zosi to leczyła jego tacie zęby itp. itd.
          Podejrzewam,. że jesteś krakusem i znasz te klimaty. Gorzej jest tylko w CMUJ-u.
          Po drugie. Paznokci p. Marchwicy nie oglądałam, ale to, co ma w głowie FK na
          pewno by nie zaszkodziło - to dobry organizator i dobrze wykształcony
          muzykolog - chodziłam na studiach na jego wykłady, było czego posłuchać, zawsze
          był starannie przygotowany.
          Z Panem Chmurą nie miałam do czynienia, być może jest nieprzyjemnym
          prostakiem, jak piszesz. Ale Maksymiuk miał chyba ostrzejsze wejścia i jakoś
          był akceptowany. Oczywiście, że lepszy jest dyrygent miły jak Krawczyński, ale
          Capelli nawet on nie daje rady. Mam wrażenie, że oba zespoły (FK i CC) dawno
          już przestało bawić granie muzyki i na to nawet Bernstein byłby za cienki. Ten
          zespół trzeba po prostu odświeżyć, bo w tym składzie i atmosferze przypomina
          skrzyżowanie filmów Barei z kabaretem Olgi Lipińskiej, w którym każdemu albo
          spada kapelusik, albo coś gwiżdże w gardle, a nikt do końca nie nie wie, czy ma
          grać, a co drugi koncert odbywa się pod kryptohasłem "dzień głuchego melomana"-
          im gorzej słyszysz tym lepiej dla ciebie. (Obrazki z Wystawy Musorgskiego to
          mój osobisty konik).
          Podtrzymuję to co napisałam o studentach. Od 15 lat dla absolwentów
          instrumentalnego (szczególnie dęciaków) i wokalnego w Krakowie praktycznie nie
          ma pracy. Wystarczy pójść na którykolwiek dyplom, żeby zobaczyć, że ci ludzie
          grają o niebo lepiej niż załoga FK. Ile osób które skończyły studia po 1995 gra
          lub śpiewa w zespole? A ile ma pracę w Krakowie? Dlaczego nie można zaangażować
          chociaż jednego absolwenta dyrygentury, tylko takie postaci jak Przemysław
          Fiugajski znikają bezpowrotnie z horyzontu.
          Tak właśnie wygląda nasza stolica kultury. Świetna kuźnia kadr (AM) dla
          orkiestr w całej Europie, a u nas nawet Majonez (Zbigniew Pilch - dla
          ułatwienia dodam, że obecnie gra u Hereweghe w Gandawie) bez skutku szukał
          pracy. Odrobinę pokory i rozeznania własnych możliwości by się przydało. To już
          nie te czasy, kiedy nie można było porównać, jak to się robi na świecie, a jak
          u nas. Dziwię się, że tylko artyści chóru i orkiestry FK i CC jakoś tego nie
          słyszą i w ogóle nie czują zażenowania obnażając co tydzień swój poziom.
          • Gość: Ling Re: mylisz kilka spraw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 09:51
            Fiugajski dyrygował w Filharmonii i dał się poznać jako nieudacznik (którego
            wcisnęła do Filharmonii Akademia Muzyczna w osobie innego znanego nieudacznika
            dyrygentury), a niejaki Majonez od stu lat gra muzykę barokową... ale
            chwileczkę, to Sinfonietta też go nie chciała?
            To, że sporo młodych ludzi umie ruszać palcami na intrumencie, nie oznacza, że
            trzeba wyrzucać starszych pracowników. Ale rozumiem, że studenci robią
            zawieruchę, bo nie mają pracy.
    • Gość: PS Re: Chmura i Kosowski w Filharmonii Krakowskiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 08:13
      Tak naprawdę to stronniczemu Handzlikowi, którego Gazeta powinna się wstydzić,
      chodzi o rozwalenie Filharmonii, aby Sinfonietta mogła przejąć schedę. Jak
      wiadomo Kosowski to człowiek Sinfonietty. Temu też służą złośliwe uwagi
      Handzlika o Kościńskim, którego Handzlik próbuje zdyskredytować już na starcie.
      To co uprawia Handzlik, to nie dziennikarstwo, nie informacja, ale bezpardonowe
      poplecznictwo.
      • Gość: trochęzorientowany Re: Chmura i Kosowski w Filharmonii Krakowskiej? IP: *.autocom.pl 03.06.07, 10:04
        No to teraz moje trzy grosze. Od razu na początek: uważam, że duet Kosowski
        (menedżer), Chmura (artystyczny) to najlepsze co może spotkać Filharmonię
        Krakowską w obecnej sytuacji. G. Chmura bez wątpienia jest obecnie jednym z
        najlepszych, jeśli nie najlepszym, polskim dyrygentem (plotki o jego milionowych
        zarobkach w NOSPRze proszę włożyć między bajki). Niestety dla muzyków z Krakówka
        jest to facet bezkompromisowy - wymaga, ale też potrafi docenić. Na pewno nie
        zgodzi się na układy Kazia z Rysiem i Zosią, ale na pewno też poziom orkiestry
        podniesie się dosyć szybko. Z kolei uważam, że A. Kosowski będzie tu czynnikiem
        moderującym - jest osobą znaną w środowisku muzycznym Krakowa, a jednocześnie
        pokazał, że praca impresaryjna leży mu o wiele lepiej niż redaktorowanie PWM-em
        (niech wszyscy święci mają w opiece tę oficynę - zwaną przez niektórych sutereną
        - która pod obecnymi rządami chójka Młynarskiego stała się istnym bagnem). Padły
        na tym forum zarzuty, że A. Kosowski to człowiek Sinfonietty. Rzeczywiście był
        współinicjatorem powstania tego zespołu, ale bezsprzecznie jest człowiekiem
        uczciwym i jeśli dostanie pracę w FK to będzie pracował wyłączmnie na jej konto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka