Gość: v IP: *.net.autocom.pl 01.06.07, 20:05 Swietny tekst! Gratuluje. Oby tylko to przesłanie trafiło na podatny grunt, sądze że ziarno świadomości społecznej zostało zasiane... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: mała poprawka Re: Wojna napisowa IP: *.chello.pl 01.06.07, 22:51 Tekst bardzo ciekawy. Tylko mała poprawka co do treści - można ściągać filmy i muzykę. Ale już pirackich wersji oprogramowania nie. Zwykle policja przekręca to w drugą stronę, szkoda że autor nie ustrzegł się analogicznego błędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p2p Re: Wojna napisowa IP: *.acn.waw.pl 04.06.07, 15:47 > Tylko mała poprawka co do treści - można ściągać filmy i > muzykę. Ale już pirackich wersji oprogramowania nie Mylisz sie. Pokaz mi przepis, ktory na to nie pozwala? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała poprawka Re: Wojna napisowa IP: *.chello.pl 04.06.07, 16:07 Tutaj masz. Nazywa się to "dozwolonym użytkiem osobistym". Dalej w ustawie wyłączone są z niego programy komputerowe. Możesz sobie ściągać i posiadać dowolny już rozpowszechniony utwór. Rozpowszechniony = np. raz puszczony w radiu w Hongkongu. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych Oddział 3: Dozwolony użytek chronionych utworów Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. 2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Art. 23 1 . Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie: 1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub 2) zgodnego z prawem korzystania z utworu. Art. 24. 1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych. 2. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. ust. 3 w art. 24 skreślony ust. 4 w art. 24 utracił moc Art. 25. 1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji: 1) już rozpowszechnione: a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach, b) aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione, c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie, 2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a) i b), 3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych, 4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby, 5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów. 2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b) i c), twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. 3. Rozpowszechnianie utworów na podstawie ust. 1 jest dozwolone zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu. 4. Przepisy ust. 1-3 stosuje się odpowiednio do publicznego udostępniania utworów w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym, z tym że jeżeli wypłata wynagrodzenia, o którym mowa w ust. 2, nie nastąpiła na podstawie umowy z uprawnionym, wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi. Art. 26. Wolno w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach przytaczać utwory udostępniane podczas tych wydarzeń, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji. Art. 27. Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu. Art. 28. Biblioteki, archiwa i szkoły mogą: 1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych, 2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów, 3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek. Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. 2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach. 2 1 . Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach. 3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2 1 , twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. Art. 30. 1. Ośrodki informacji lub dokumentacji mogą sporządzać i rozpowszechniać własne opracowania dokumentacyjne oraz pojedyncze egzemplarze, nie większych niż jeden arkusz wydawniczy, fragmentów opublikowanych utworów. 2. Twórca albo właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi jest uprawniona do pobierania od ośrodków, o których mowa w ust. 1, wynagrodzenia za odpłatne udostępnianie egzemplarzy fragmentów utworów. Art. 30 1 . Do baz danych spełniających cechy utworu nie stosuje się art. 28, art. 29 ust. 2 i 3 i art. 30. Art. 31. Wolno nieodpłatnie wykonywać publicznie rozpowszechnione utwory podczas ceremonii religijnych, imprez szkolnych i akademickich lub oficjalnych uroczystości państwowych, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie pośrednio lub bezpośrednio korzyści majątkowych i artyści wykonawcy nie otrzymują wynagrodzenia, z wyłączeniem imprez reklamowych, promocyjnych lub wyborczych. Art. 32. 1. Właściciel egzemplarza utworu plastycznego może go wystawiać publicznie, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych. 2. W razie podjęcia decyzji o zniszczeniu oryginalnego egzemplarza utworu plastycznego znajdującego się w miejscu publicznie dostępnym, właściciel jest obowiązany złożyć twórcy utworu lub jego bliskim ofertę sprzedaży, jeżeli porozumienie się z nim, celem złożenia oferty, jest możliwe. Górną granicę ceny określa wartość materiałów. Jeżeli sprzedaż nie jest możliwa, właściciel jest obowiązany umożliwić twórcy sporządzenie kopii bądź - zależnie od rodzaju utworu - stosownej dokumentacji. Art. 33. Wolno rozpowszechniać: 1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku, 2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji, 3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje wówczas prawo do wynagrodzenia. Art. 33 1 . Wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich upośledzenia, nie ma zarobkowego charakteru i jest podejmowane w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia. Art. 33. 2 Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych postępowań. Art. 33. 3 Wolno w celu reklamy wystawy publicznej lub publicznej sprzedaży utworó Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: QBY Re: Wojna napisowa IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 17:39 Wreszcie napisano coś sensownego w tym serwisie. Dość zamordyzmu, dość wpieprzania się UE w sprawy Polski- chcą się ścigać, zamykać- proszę bardzo, ale niech robią to w GB, DE, FR etc... I ludzie się dziwią, że w UE wzrost gospodarczy na poziomie 4% to wielki sukces- przy tworzeniu tysięcy dyrektyw, przy mającej się coraz lepiej biurokracji brukselskiej- dusi się coraz bardziej firmy i zwykłych ludzi. Metodą małych kroczków powtarza się coś, co już dawno określono błędem- socjalizm. Permanentna inwigilacja, nieuzasadniona retencja danych, rozdawnictwo i limity handlowe, narzucanie zakazów i nakazów poszczególnym członkom UE na połów/wydobycie/produkcję coraz to kolejnych rzeczy... Nie wyczuwacie analogii? Teraz jeszcze na UE korzystamy- w ramach funduszy wyrównawczych więcej nam dają niż biorą, ale za 5-10 dopiero poczujemy jak nam przykręcono śrubę. Ból będzie tym większy, że u nas w kraju nie zanosi się na wprowadzenie liberalizmu w gospodarce- żre na ZUS i masa podatków, których jest tyle że praktycznie na każdym kroku mamy do czynienia z wielokrotnym opodatkowaniem. Czego się spodziewać po kraju w którym tych którzy się dorobili, mieli pomysł na życie, pracę karze się wyższymi progami podatkowymi? W imię czego? Podobne tendencje mamy w prawie autorskim- ZAIKS nawet się nie zająknie, że od każdego pustego nośnika i urządzenia nagrywającego są odprowadzane opłaty wyrównawcze, celem pokrycia ewentualnych strat twórców związanych z dozwolonym użytkiem osobistym- nie dość że się nie zająknie to jeszcze będzie grzmieć i fundować nam mniej lub bardziej bezpośrednie przekazy, że i takie korzystanie z utworów jest moralnie naganne. Ta i inne organizacje zbiorowego zarządu prawami autorskimi nawet same często nie zauważają, że łamią prawo, że korzystają z technologii, na które same nie mają pozwolenia, że same wpadają w sidła niejasnego prawa zamieszczając komentarze, zdjęcia bądź to inne utwory bez zgody twórców... Hipokryzja i ograniczanie wolności celem maksymalizacji zysków... Problem w tym, że nikt dzisiaj tam nie zauważa, że rozpowszechnianie w sieci darmowych utworów jest niejednokrotnie jedyną szansą na wypromowanie jakiegoś artysty czy pisarza. Nie od dzisiaj wiadomo że tam gdzie jest wiele zakazów bogacą się tylko nieliczni a reszta może się całować w... Im więcej prawa tym gospodarka bardziej dyszy z wysiłku, cóż dopiero kiedy masa zakazów zaczyna dotykać ludzkiej twórczości, czegoś co jest najczęściej tworzone spontanicznie, niejednokrotnie nie z chęci zysku ale z zwykłej chęci podkolorowania naszego świata? Zdusicie tymi zakazami ludzką ciekawość, zabijecie chęć szukania i poznawania nowego, zabijecie w zarodku niejedną inspirację, sprowadzicie kulturę wyłącznie do rarytasu dla dzianego kolesiostwa, wypromujecie lenistwo i artystów którzy będą zamiast tworzyć będą osiadać na laurach bo będą mieli nieograniczone niczym prawa autorskie, państwo które ścigać każdego za byle co i durną publikę, która nie będzie ani "czytata ani słuchata" (bo kto sobie pozwoli na takie eksploracje sieci i ludzkiej myśli, pomysłowości skoro za każdy krok w sieci będzie trzeba płacić? Kto komu coś poleci jeśli będzie musiał się liczyć z tym że następnego ranka zamiast rozradowanego kumpla wychwalającego np jakąś płytę i odliczającego kasę na oryginał "bo tego całe życie szukał" zapuka policja?) Moje zdanie jest takie: jeśli coś jest naprawdę dobrego to się na tym zarobi- jak na przykład nie wyobrażam sobie nazywania siebie fanem Floydów czy Anathemy nie posiadając oryginałów ich płyt- pytanie tylko ile musiałbym kasy przelać na konta innych, bardzo często miernych wykonawców zanim trafiłem na gatunek w muzyce który mnie poruszył. Kasy miałbym tyle samo- płyty zdecydowanie nie te co dzisiaj, być może nawet nie doszedłym do Floydów bo na nich już by mi nie wystarczyło... (przykład może zbyt jaskrawy bo kto dzisiaj nie słyszał o Floydach... ale wyobraźcie sobie mniej znane zespoły- kto w ciemno kupiłby płytę jakieś niszowej kapeli, której nie zna, nie wie jak grają i na to wszystko musiałby wydać 60-80zł bo producent taniej nie chciał tego puścić?). Podobnie z filmami. Powtarzam- jeśli coś jest dobre to się sprzeda i się na tym zarobi- sęk w tym, że aby stwierdzić że coś jest dobre trzeba się wcześniej sporo nasłuchać, naoglądać czy oczytać- nikt się z dobrym gustem nie rodzi- gust się wyrabia. Ograniczanie dostępu do dóbr kultury w sieci jest złym pomysłem- na dłuższą metę nawet dla samych twórców, producentów. Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Dlaczego piractwo jest złe? 04.06.07, 18:21 Proszę spojrzeć. Widzicie płaczącą Britney Spears? Wiecie dlaczego płacze? Otóż chciała sobie kupić nowy luksusowy samolot. Niestety przez piratów musi zadowolić się starszym model i nim podróżować po świecie. A widzicie tutaj Snoop Doga? Jest załamany. Dlaczego? Otóż przez piratów stać go tylko na trzy wyspy, a on zawsze marzył o czterech. Takie oto zło czynią właśnie piraci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paf Nucy Re: Dlaczego piractwo jest złe? IP: *.aster.pl 04.06.07, 18:39 Zaraz... Poniewaz tetliana nie stac nawet na jedna wyspe, snoop dogg nie moze sobie kupic czwartej.... Taka logika ci przyswieca? Czy snoop dogg mowi ci, na co masz wydawac pieniadze? Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Dlaczego piractwo jest złe? 04.06.07, 19:51 Nie, ja nie bronię piractwa. I to nie jest moja logika. Po prostu przypomniał mi się pewien odcinek South Parku, i przytoczyłem tutaj zapamiętane przeze mnie teksty z owego odcinka. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Dlaczego piractwo jest złe? 05.06.07, 05:00 tetlian napisał: > Nie, ja nie bronię piractwa. I to nie jest moja logika. Po prostu przypomniał m > i > się pewien odcinek South Parku, i przytoczyłem tutaj zapamiętane przeze mnie > teksty z owego odcinka. ****************************************** Dlaczego się wstydzisz obrony piractwa? Postęp cywilizacyjny osiągnęliśmy nie tylko dzięki zleconym badaniom komercyjnym, a przede wszystkim dzięki badaniom podstawowym i dzieleniu się wiedzą. Prawa autorskie to pewne gwarancje dla twórców. Z tym się wszyscy zgadzają. Czy jednak ochrona praw autorskich determinuje monopolizację niektórych informacji? Bo przecież w tym kierunku dążą organizacje chroniące nie tyle prawa, co nowsze samoloty Britney Spears. Tu jest pies pogrzebany. Na wolnym niezmonopolizowanym rynku panna Spears mogłaby co najwyżej rzępolić na jarmarku w Końskowoli. I jest mało prawdopodobne, by ktokolwiek zapłaciłby jej samolotem. Ochrona praw wcale nie ma na celu ochrony praw, a jedynie zmonopolizowanie części informacji. A monopol nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, poza tym, że się na nim tworzy jak nowotwór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puk,puk Re: Wojna napisowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 18:48 o czym ty piszesz? UE nie wpieprza sie w tej materii w nasze sprawy,tylko Zaiks i firmy fonograficzne ktore z socjalizmem nie maja wiele wspolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: QBY Re: Wojna napisowa IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 19:02 Jeśli UE przegłosuje dyrektywę IPRED 2, to jako członkowie UE zostaniemy zobowiązani, w ramach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, do ujednolicenia naszego prawa krajowego z przepisami unijnymi... oczywiście możemy się z tym nie zgodzić (choć po tendencjach jakie się daje zauważyć w próbach zmieniania naszego prawa autorskiego nie wydaje mi się to realne) ale dobrze wiemy, że takie wychylanie się nie jest tolerowane w szeregach UE i że Unia może nagiąć nas choćby przez różnorakie sankcje ekonomiczne Odpowiedz Link Zgłoś
mienszewik Re: Wojna napisowa 04.06.07, 18:57 1.UE rozwija sie szybciej niz USA,ktore maja mniej regulacji wgospodarce,wiec argument o dlawieniu sie Europy jest nonsensem.Tacy jak ty zreszta przekonywali,ze europa nie dlugo zbankrutuje,atu jakby na zlosc rozwija sie znakomicie.No a tacy jak ty,znowu wieszcza koniec Europy,tylko,ze troche pozniej... 2.To nie socjalizm ani UE,lecz KAPITALISTYCZNE firmy fonograficzne ograniczaja nasze prawa,powolujac sie na prawo autorskie.Prawica znowu probuje odebrac nam wolnosc! 3.Permanentna inwigilacja to jest chlopie w USA.Patriot act i wiele innych rozwiazan wprowadzonych po 11 wrzesnia.Kapitalizm odbiera kolejne przyczolki wolnosci amerykanom. 4.Autor tego artykulu jest lewicowcem,wiec ciesze sie,ze ci sie spodobal :) Wszystko co dobre jest lewicowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dżambo Re: Wojna napisowa IP: *.chello.pl 04.06.07, 20:15 "UE rozwija sie szybciej niz USA,ktore maja mniej regulacji wgospodarce" czlowieku, czys ty sie czegos opil ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgrzyt FOTA i Policja złamały prawo IP: *.acn.waw.pl 05.06.07, 23:13 FOTA i POLICJA złamały prawo, organizacja zrzeszająca firmy wykorzystuje polski aparat represji do swoich interesów, gdzie jest polski prezydent i rząd ? Polska krajem bezprawia. ps. pisdaki jak komuchy, wszyscy to czerwone złodzieje, tylko uroczystości im w głowie, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawnik Re: Wojna napisowa IP: *.as.kn.pl 04.06.07, 18:32 Gość portalu: p2p napisał(a): > > Tylko mała poprawka co do treści - można ściągać filmy i > > muzykę. Ale już pirackich wersji oprogramowania nie > > Mylisz sie. Pokaz mi przepis, ktory na to nie pozwala? Nie masz pojęcia ? To się nie wypowiadaj, bo narażasz się na śmieszność. Proszę bardzo - art. 278 par. 2 kk (kradzieżprogramu komputerowego) i art. 293 par. 1 kk (paserstwo ww.) Prosze, sa nawet 2 przepisy ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0,75 Re: Wojna napisowa IP: *.net.autocom.pl 04.06.07, 21:23 > art. 278 par. 2 kk (kradzieżprogramu komputerowego) ... "w celu uzyskania korzyści majątkowej". Czyli hobbystycznie ściągać można? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edziu Imperator Re: Wojna napisowa IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.07, 01:32 Nie chciało mi się czytać. Prison Break ma czytelniejsze przesłanie: "Nie daj się wychu... politykom". Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Wojna napisowa 04.06.07, 18:10 "nie daj się wyr***chać politykom" - dodajmy: ani zaiksowi, fota i podobnym monopolistycznym organizacjom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: Wojna napisowa IP: *.as.kn.pl 04.06.07, 18:35 Wielka szkoda. Lepiej opanuj tą trudną sztukę, bo samo oglądanie obrazków i filmów nie zawsze wystarcza. Szkoda, że jesteś typowym przedstawicielem polskiej populacji, męczącym się po 30 sek. czytania (nie wspominając już o zrozumieniu tego co się czyta)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edziu Imperator Re: Wojna napisowa IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.07, 13:32 Pisz za siebie. O wojnie napisowej, patentach i prawach własności wyczytałem wystarczająco dużo, by wyrobić sobie opinię bez czytania kolejnego artykułu, w nieziemsko podniosłym tonie, sądząc po kilku pierwszych akapitach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qavtan Wojna napisowa IP: *.chello.pl 02.06.07, 07:49 Oby uniewinnili chłopaków z napisy.org. Paranoja, tłumaczenie to nie zbrodnia. Wolność i internet... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Dobry pomysł IP: *.icpnet.pl 02.06.07, 09:00 "Całkowita legalizacja twórczości i wymiany niekomercyjnej - także, jeśli bazuje ona na cudzych utworach" to całkiem dobry pomysł.Popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Kazdy film bedzie jedna wielka reklama IP: 195.116.110.* 04.06.07, 17:07 Tak wyglada internet i taka bedzie smutna rzeczywistosc. Juz teraz programy komputerowe sa reklamami, bo inaczej sie nie da zarabic. W imie wolnosci oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poqelin Re: Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.07, 10:18 Czekamy na odpowiedź Orlińskiego, wielkiego obrońcy praw autorskich, który regularnie łamie prawo autorskie umieszczając filmy z Youtube i nie widzi w tym nic złego, zaś argumenty do niego nie trafiają :). Pozdrawiam serdecznie, Jean Babtiste Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obywatel Re: Wojna napisowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.07, 13:43 Na reakcje społeczeństwa to bym nie liczył. A na wyborców prawo autorskie nie działa tak jak puste obietnice socjalne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antygłupol Pan Lipszyc nabredził jak potłuczony. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.07, 16:54 NIKT nie został zatrzymany za tłumaczenie. Bo tłumaczenie KAŻDEGO dzieła jest legalne. Natomiast NIELEGALNE JEST ROZPOWSZECHNIANIE nieutoryzowanego tłumaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zbig76 anty antygłupol :( 04.06.07, 15:29 "autoryzowane tłumaczenie"????? co to za bzdura - tzn. że twórca powinien tłumaczyć jeszcze raz po tłumaczu, żeby sprawdzic czy ten się gdzieś nie kopnął? autoryzuje to np. osoba udzielająca wywiadu, czy redaktor czegoś nie pokręcił jak sobie wyobrażasz autoryzowanie przekładu np. Tolkiena :)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d Potłuczony to jest właśnie zakaz rozpowszechniania IP: *.iimcb.gov.pl 04.06.07, 15:35 W tym tkwi istota tego tekstu. Pamiętajmy, że prawo stanowią ludzie: zgodnie z "obowiązująceym prawem" ściga się zarówno złodziei samochodów jak i delegalizowało "Solidarość" za PRLu. W społeczeńtwie obywatelskim każdy obywatel musi mieć możliwość krytykować i wypływać na obowiązujące przepisy, jesli sprzyjają np. subiektywnie absurdalnym sytuacjom. Dlatego mam nadzieję że za ~20 lat będziemy wszyscy mogli dobrowolnie płacić np. 5% mieśięcznej opłaty za sieć na wszelkie prawa autorskie i wymieniać się czym popadnie. A z obecnego podejścia FOTY i innych ważniaków utrudniających DOSTĘP (tak, tak to nie o kasę coraz częsciej chodzi...) do dóbr niematerialnych śmiać się będziemy jak z niewolnictwa w XIX w. czy zakazów dla czarnoskórych studentów w USA w latach 50 (które to regulacje - przypomnijmy - też były często przez dziesiątki lat "zgodne z prawem" i to w najbardziej "cywilizowanych" krajach świata). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gall Anonim Trzeba bedzie zlozyc do prokuratury... IP: *.ipt.aol.com 02.06.07, 18:27 Moze zlozyc do prokuratury zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa, o zlamanie prawa, wg ktorego zabezpieczaniem dowodow mieliby sie zajmowac bezstronni biegli, a nie przedstawiciele koncernow. Cos mi sie zdaje, ze koncerny medialne sa jak flisacy, dla ktorych wlasnie nadeszla epoka pary. Tylko probuja sie bronic. Czy kwestia czasu jest, kiedy ich orez okaze sie niewystarczajacy i/lub peknie? Czasami tez kalumnie wydaja sie nie byc kalumniami. Nie naklaniam tu do uzywania niedozwolonego slownictwa (to ciekawe, ze w Wielkiej Brytanii jest prawdziwa wolnosc slowa, wiec szowinisci glosza poglady). Ten maly ulamek zlych wsrod dobrych psuje tej ogromnej wiekszosci opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan jerza Wojna napisowa IP: *.zab.nat.hnet.pl 02.06.07, 22:25 Pan Lipszyc jest wysoce nieobiektywny, jego wypowiedź to typowa populistyczna propaganda, świadomie (bo nie wierzę by można nieświadomie popełnić aż tyle błędów) zniekształacjąca rzeczywistość. Po pierwsze - nikt nie został aresztowany za tłumaczenia, tłumaczenia są legalne. Aresztowano za ROZPOWSZECHNIANIE tłumaczeń. Po drugie - owi tłumacze nie są "twórcami", bo nie tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy. Po trzecie - wcale nie jest tak że ściąganie czegokolwiek z sieci jest jak najbardziej legalne. Z pewnością korzystanie z kradzionego oprogramowania jest nielegalne i karalne, a co do innych treści - nawet jeśli samo ich ściąganie nie jest karalne, to rozpowszechnianie - jak najbardziej, a tak wykształcony człowiek (członek zarządu Internet-czegośtam...) powinien wiedzieć że dominujące obecnie sieci P23P skonstruowane są na zasadzie równoczesnego udostępniania pliku, który się aktualnie ściąga. Po czwarte, żaden prawdziwy miłośnik filmu nie będzie przyczyniał się do procederu rozpowszechniania kradzionych kopii (np. poprzez upowszechnianie nielegalnych tłumaczeń), gdyż wie że w ten sposób okrada wszystkich, którzy je tworzą, produkują i rozpowszechniają. Wygląda na to że pan Lipszyc w imię szerzenia jakiejś mętnej ideologii świadomie wprowadza czytelników w błąd, metodą przemilczeń i nowomowy. Albo też sam zaczadział tą ideologią tak bardzo, iż stracił kontakt z realnym światem. Ta ideologia bardzo brzydko pachnie - w skrócie chodzi przecież o to jak się nakraść i pozostać bezkarnym i dobrze się z tym czuć. Temu służą te wielke acz fałszywe słowa o tłumieniu "twórczości". To są dylematy konsumentów (w dodatku nieuczciwych), a nie twórców. Tłumieniem twórczości jest właśnie okradanie twórców z praw do ich własnych utworów, z należnej im za nie zapłaty. Jeśli pan Lipszyc chce wyprodukować film za kilkadziesiąt milionów dolarów, a następnie wrzucić go "za free" do sieci, to obecne prawo mu to w pełni umożliwia i nikt nie będzie go w żaden sposób ścigał. Zatem - powodzenia drogi panie! Proszę dać dobry przykład i potwierdzić czynem idee które pan głosi :) Bardzo łatwo i przyjemnie jest domagać się cudzej własności - przekonajmy się czy równie łatwo i przyjemnie wyrzeknie się pan własnej. Stare lewackie brednie - zabierać "bogatym" (oczywiście byle nie mnie), i rozdawać "biednym"... Boże, kiedyż to w końcu wyginie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poqelin Re: Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.07, 00:41 > Jeśli pan Lipszyc chce wyprodukować film za kilkadziesiąt milionów dolarów, a > następnie wrzucić go "za free" do sieci, to obecne prawo mu to w pełni > umożliwia i nikt nie będzie go w żaden sposób ścigał. W obronie Lipszyca niejako - tak, robimy to :). Wikipedia tego najlepszym przykładem :). Odpowiedz Link Zgłoś
i.tak.wszyscy.klamia Re: Wojna napisowa 03.06.07, 13:24 Pierwsze zdanie można by przepisać zmieniając tylko "Lipszyc" na "jerza". Po pierwsze - czy widziałeś akt oskarżenia? Za co tak naprawdę ich aresztowano? Po drugie - ciekawe. Co w takim razie powiesz o tłumaczach książek, którzy mają prawa autorskie do swoich tłumaczeń? Co z różnymi wersjami tłumaczeń, które powstają. Po trzecie - tu akurat się zgodzę. Większość sciąga właśnie przez p2p (z tym, że nie dotyczy to napisów) jednocześnie łamiąc prawo poprzez udostępnianie. Ja widzę tutaj problem w czym innym, o czym włąściwie pisze pan Lipszyc. Internet tworzy społeczeństwo informatyczne, z możliwością błyskawicznej wymiany informacji. Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p? I zaznaczam, że z całej dyskusji trzeba wyłączam oprogramowanie. Po czwarte - prawdziwego miłośnika filmu krew zalewa, gdy widzi oficjalne tłumaczenia. I dla takich ludzi też są serwisy typu napisy.org, gdy nie chcesz oficjalnego tłumaczenia, a dobre tłumaczenie. Dlaczego nie mogę sobie kupić filmu orginalnego, a napisy do niego sciągnąć z internetu (od tłumacza, który oddaje swoją pracę za darmo). Mamy wolny rynek, to ja decysuje gdzie kupię ten film - nie kupuje od polskiej wytwórni, tylko za granicą i nic im do tego skąd będe miał napisy, chyba że wykorzystam tłumaczenie wytwórni (do którego będą mieli prawa). I dodatkowo tłumaczenie nie jest okradaniem twórców z ich praw. Twórcy już zapłaciłeś za film. Za tłumaczenie płacisz wytwórni i ich tłumaczą, a według Ciebie nie są oni twórcami ;). Co do wrzucania filmów za 50mln do sieci, to odpowiedz już znasz - Wikipedia i inne otwarte projekty. "lewackie brednie" - nie to nie o to tu chodzi. Chodzi o dostosowanie prawa do rzeczywistości. Kiedy w końcu wyginą wytwórnie wydające kasę na wszystko a nie na artystów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan jerza Re: Wojna napisowa IP: *.zab.nat.hnet.pl 04.06.07, 08:53 > Po pierwsze - czy widziałeś akt oskarżenia? Za co tak naprawdę ich aresztowano? Oczywiście nie widziałem aktu oskarżenia, podobnie zapewne jak pan Lipszyc, opieram się na relacjach prasowych. Nie sadzę aby swoje twierdzenie o sadzaniu do więzień za tłumaczenia oparł on na lekturze aktu oskarżenia. Jest na tyle wykształcony iż wie, że podobne oskarżenie byłoby absurdalne w świetle prawa i zdrowego rozsądku. Jest natomiast populistycznym ideologiem, dlatego stawia zarzuty, o których sam doskonale wie że są wyssane z palca, aby zyskać poklask i poparcie niezorientowanych. Gdyby faktycznie kogoś oskarżono o to, że coś sobie przetłumaczył, pierwszy przyłączyłbym się do protestów. Jednak nic takiego nie ma miejsca. > Po drugie - ciekawe. Co w takim razie powiesz o tłumaczach książek, którzy mają > prawa autorskie do swoich tłumaczeń? Co z różnymi wersjami tłumaczeń, które > powstają. Wszelkie oficjalne, legalne tłumaczenia powstają oczywiście za zgodą właścicieli praw do oryginałów. Owszem, tłumacze posiadają prawa autorskie do swojej pracy, tylko nie rozumiem co miałoby z tego wynikać? > Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć > legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p? Przekazanie najbliższej rodzinie i przyjaciołom jest tzw. dozwolonym użytkiem posiadacza legalnej kopii. Jednakże przez P2P przekazujemy pliki nie tylko wybranym osobom, ale wszystkim którzy mają ochotę je ściągnąć, i tym to się różni od pożyczenia fizycznego nośnika konkretnej osobie. > Po czwarte - prawdziwego miłośnika filmu krew zalewa, gdy widzi oficjalne > tłumaczenia. I dla takich ludzi też są serwisy typu napisy.org, gdy nie chcesz > oficjalnego tłumaczenia, a dobre tłumaczenie. Dlaczego nie mogę sobie kupić > filmu orginalnego, a napisy do niego sciągnąć z internetu (od tłumacza, który > oddaje swoją pracę za darmo). Mamy wolny rynek, to ja decysuje gdzie kupię ten > film - nie kupuje od polskiej wytwórni, tylko za granicą i nic im do tego skąd > będe miał napisy, chyba że wykorzystam tłumaczenie wytwórni (do którego będą > mieli prawa). > I dodatkowo tłumaczenie nie jest okradaniem twórców z ich praw. Twórcy już > zapłaciłeś za film. Za tłumaczenie płacisz wytwórni i ich tłumaczą, a według > Ciebie nie są oni twórcami ;). Owszem, tłumaczenia oficjalne bywają niedoskonałe, ale takich koszmarków jakie zdarzają się w pracach domorosłych "tłumaczy" przenigdy w nich nie uświadczyłem. Większośc z nich ma problemy z poprawnym formułowaniem zdań w języku ojczystym, a bierze się za tłumaczenia... Poza tym, bądźmy poważni, naprawdę... Szczerze twierdzisz, że nielegalne tłumaczenia są używane przez nabywców legalnych filmów, niezadowolonych z jakości oficjalnych tłumaczeń, którzy ściągają sobie te potworki językowe i wówczas dopiero doznają pełnej satysfakcji? Jeśli nawet, to przecież nie da się w prosty sposób "podmienić" napisów w filmie na płytce DVD. Trzebaby go pierwej przekonwertować. Naprawdę znasz kogoś kto tak robi? A jeśli nawet, to odsetek takich osób oscyluje zapewne około jednego promila. Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do oglądania kradzionych filmów. I na tym polega przestępstwo udostępniania nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży. Gdyby nie mieli nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z powodu nieznajomości języka. Czyli zapłaciłaby twórcom za ich pracę zamiast ich okradać. > Co do wrzucania filmów za 50mln do sieci, to odpowiedz już znasz - Wikipedia i > inne otwarte projekty. To są dwie zupełnie różne sytuacje - gdy ktoś dobrowolnie zrzeka sie praw autorskich w ramach hobby, a gdy ktoś żąda żeby tych praw pozbawić innych (dla których są one żródłem utrzymania), lub ich najzwyczajniej okrada. > Kiedy w końcu wyginą wytwórnie wydające kasę na wszystko a nie na artystów. Nie znam takich. Gdyby taka istniała, żaden artysta by się w niej nie zatrudnił. W warunkach wolnego rynku artysta sam decyduje z jaką wytwórnią podpisuje kontrakt i sam negocjuje warunki. A na co według ciebie wydaja kasę wytwórnie oprócz artystów i co w tym niewłaściwego? "Wydający kasę na wszystko a nie na artystów" to są właśnie te miliony internetowych złodziei, którzy wydają pieniądze na najróżniejsze przedmioty i przyjemności, ale "nie stać" ich raz na parę tygodni wydać kilkanaście zeta na bilet do kina czy wypożyczalnię DVD. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liga Re: Wojna napisowa IP: *.devs.futuro.pl 04.06.07, 15:44 Panie Jerza, zarzucasz autorowi populizm? Poczytaj cos napisal (tym bardziej ze z twoich wypowiedzi wnioskuje ze orientujesz sie w temacie, a mimo to piszesz nieprawde) > Szczerze twierdzisz, że nielegalne tłumaczenia są używane przez > nabywców legalnych filmów Nie istnieja nielegalne napisy - istnieje ich nielegalne rozpowszechnianie (moze skrot myslowy, jednkaze wymowe jest jednoznaczna) > Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do > oglądania kradzionych filmów. Teraz juz calkiem pojechales po bandzie. Jezeli sciagam film z internetu, to jestem zlodziejem? Rozumiem ze mozesz uwazac to za nieetyczne, zle i bla bla bla, jednakze w mysl polskiego prawa robie to jak najbardziej LEGALNIE, wiec tegoz filmu nie kradne.Nie nazywaj mnie wiec zlodziejem prosze A teraz cos ci powiem. Jak bym chcial obejrzec wszystkoco ogladalem na kompie, i kupic wszystkie plyty jakie mam w mp3 (zwlaszcza ze polowa jest w Polsce niedostepna) to bym dawno zbankrutowal. I obwiniam o to wszystko wytwornie. Bo to ich wina ze plyty i filmy na DVD sa takie drogie. I niech nie twierdza ze to z powodu "sciagaczy" bo ludzie sciagaja wszedzie na swiecie. A mimo to w UK film kosztuje tyle co u nas, mimo ze koszty pracy sa tam o wiele wyzsze. A co plyt to Michal Wisniewski (ktorego nie znosze) potrafil wydac plyte za 10 zl i sprzedawac w kiosku ruchu, czemu inni tak nie moga?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paf Nucy Re: Wojna napisowa IP: *.aster.pl 04.06.07, 18:47 > A teraz cos ci powiem. Jak bym chcial obejrzec wszystkoco ogladalem na kompie, > i kupic wszystkie plyty jakie mam w mp3 (zwlaszcza ze polowa jest w Polsce > niedostepna) to bym dawno zbankrutowal. Komunikat jest prosty: nie stac mnie, wiec mam prawo krasc (nie, przepraszam: cznic zlo, bo "w swietle polskiego prawa bla, bla, bla"). Wszystko przez te brzydkie wytwornie. No po prostu gratuluje dobrego samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 21:53 Gość portalu: Paf Nucy napisał(a): > Komunikat jest prosty: nie stac mnie, wiec mam prawo krasc (nie, przepraszam: > cznic zlo, bo "w swietle polskiego prawa bla, bla, bla"). Wszystko przez te > brzydkie wytwornie. No po prostu gratuluje dobrego samopoczucia. No zobacz. Jednak nie zrozumiałeś co kolega napisał. WOLNO ŚCIĄGAĆ Z INTERNETU MUZYKĘ I FILMY NIE WOLNO UDOSTĘPNIAĆ Zaraz jak tylko założysz zielony golf to nazwę cię ZŁODZIEJEM bo DLA MNIE wszyscy, którzy noszą zielone golfy to złodzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liga Re: Wojna napisowa IP: *.devs.futuro.pl 05.06.07, 15:09 proponuje przeczytac dalsza czesc mojej wypowiedzi, zamiast komentowac urywki wyrwane z kontekstu gdbys pomyslal, to bys odpowiednie wnioski z mojej wypowiedzi wyciagnal a tak, kolejna osoba widzi tylko to co chce widziec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wstrętny Anomim Re: Wojna napisowa IP: *.nottingham.ac.uk 04.06.07, 15:56 > Jest natomiast populistycznym ideologiem, dlatego stawia > zarzuty, o których sam doskonale wie że są wyssane z palca, aby zyskać poklask > i poparcie niezorientowanych. Gdyby faktycznie kogoś oskarżono o to, że coś > sobie przetłumaczył, pierwszy przyłączyłbym się do protestów. Jednak nic > takiego nie ma miejsca. Dlaczego więc aresztowano tłumaczy a nie jedynie właściciela strony? Właściciel strony udostępniał tłumaczenia, a tłumacze, tłumaczyli. Skoro zatrzymano i ich, zatrzymano ich za tłumaczenie. > Owszem, tłumacze posiadają prawa autorskie do > swojej pracy, tylko nie rozumiem co miałoby z tego wynikać? Głównie to, że pisząc wcześniej "owi tłumacze nie są 'twórcami', bo nie tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy" zwyczajnie kłamałeś. Tłumaczenie jest w rozumieniu prawa autorskiego utworem, tak samo jak utwór stworzony od podstaw. Cow ięcej, niektóre tłumaczenia sa nawet sztuką (patrz "Giaur" Adama Mickiewicza). > Jednakże przez P2P przekazujemy pliki nie tylko > wybranym osobom, ale wszystkim którzy mają ochotę je ściągnąć. Potencjalnie są to wszyscy, ale fizycznie ograniczony grupa. Moża powiedzieć, że internetowy krąg towarzyski. Czy jest jakiś zapis prawny ograniczający dozwoloną liczbę znajomych? > Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do oglądania kradzionych filmów. Przypomnę Ci samego siebie, bo widzę, że się już pogubiłeś: "nikt nie został aresztowany za tłumaczenia, tłumaczenia są legalne". A filmy nie są "kradzione" (chyba, że ktoś faktycznie wynosi płytki ze sklepów), a jedynie nielegalnie rozpowszechniane. Nie można bowiem ukraść rzeczy niematerialnej. Stworzenie kopii, nie pozbawia oryginału właściciela, więc jest to mniej więcej taka sama kradzież, jak przechodzenie na czerwonym świetle... > To są dwie zupełnie różne sytuacje - gdy ktoś dobrowolnie zrzeka sie praw > autorskich w ramach hobby, a gdy ktoś żąda żeby tych praw pozbawić innych Prawa autorskie są niezbywalne. Można się zrzec co najwyżej praw majątkowych. Zwykle jednak wolne licencje gwarantują jedynie swobodny dostęp do utworów, możliwość modyfikacji i rozpowszechniania oryginału lub zmian. Autor nadal może czerpać zyski ze swojej pracy sprzedając utwór. Zauważ też, że tłumacze napisów, z racji działalności non-profit nie stanowią konkurencji dla autorów oryginalnej ścieżki dialogowej lub konkurencyjnych tłumaczeń. Wręcz przeciwnie, ich napisy można zwyczajnie wziąć i zamieścić na płycie DVD z filmem. Nikt tu zatem nikogo żadnych praw nie pozbawia. > A na co według ciebie wydaja kasę wytwórnie oprócz artystów > i co w tym niewłaściwego? Np. na zabezpieczenia dostępu typu DRM, na wspieranie organizacji typu FOTA, na ściganie użytkowników P2P. Niby nic niewłaściwego, ale artyści pewnie woleliby, żeby wytwórnia wydała te same pieniądze na ich wynagrodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bojkot prawa Re: pan jerza - nie pie..głupot. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:11 Złe prawo trzeba zmienić, bo to prawo jest dla ludzi a nie ludzie dla prawa!!! Tego wymaga dzisiejsza rzeczywistość pacanie!!! Nie można przecież uznać wszystkich ludzi posiadających dostęp do internetu za przestępców. Prawo ma się zmieniać wraz z cywilizacją inaczej nadal było by (zgodne z prawem) niewolnictwo, musiałbyś oddawać żonę w noc poślubną swemu panu itp... Z jakiej racji jakieś ch..e za pieniądze koncernów łażą razem z policją i aresztują ludzi? Ja się nie zgadzam na dyktat firm fonograficznych. Jeśli im się nie podoba to niech z Polski wypie..ją!!! Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Re: pan jerza - nie pie..głupot. 04.06.07, 19:40 Dokładnie. Pięknie powiedziane. Skoro kiedyś porywanie kobiet, czy śmierć rytualna w różnych kulturach była ogólnie przyjętą normą to też prawo tego nie zakazywało. Prawo normuje ogólną moralność społeczeństwa a nie interesy wybranej wąskiej grupy bo inaczej większość społeczeństwa okazuje się być w niezgodzie z prawem, dzięki czemu można szykanować. A to raczej poparcia nie sprzyja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qlfon Re: Wojna napisowa IP: *.range86-152.btcentralplus.com 04.06.07, 16:15 Pan Jerza napisal, ze "I na tym polega przestępstwo udostępniania > nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży. Gdyby nie mieli > nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z > powodu nieznajomości języka." Probujesz sugerowac,ze jezeli zaczne rozstawiac benyzne w wiadrach wzdluz drog to umozliwie/zachece ludzi do kradzenia samochodow? Odpowiedz Link Zgłoś
lesew Re: Wojna napisowa 04.06.07, 19:31 Gość portalu: Qlfon napisał(a): (...) > Probujesz sugerowac,ze jezeli zaczne rozstawiac benyzne w wiadrach wzdluz drog > to umozliwie/zachece ludzi do kradzenia samochodow? I tak poszedłbyś siedzieć: za sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
hoppke Re: Wojna napisowa 04.06.07, 16:28 > I na tym polega przestępstwo udostępniania > nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży. To co następne? Delegalizacja nagrywarek CD, bo umożliwiają tworzenie duplikatów danych, których nie wolno rozpowszechniać? A może zdelegalizować ipody i inne przenośne odtwarzacze? W końcu pozwalają odtwarzać pirackie mp3... > Gdyby nie mieli > nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z > powodu nieznajomości języka. Gdyby nie było nagrywarek, to znaczna część ludzi kupowałaby oryginalne CD. Gdyby nie było ipodów, to mniej ludzi ściągałoby pirackie mp3. > Czyli zapłaciłaby twórcom za ich pracę zamiast ich okradać. Żeby coś ukraść, to ktoś musi to coś posiadać. Jak mi odbijesz dziewczynę, to mam mówić, że mi ukradłeś żonę (potencjalną) i zabiłeś dwójkę dzieci (które miałbym z nią w przyszłości)? Nie można ukraść czegoś, co jeszcze nie znajduje się w czyimś posiadaniu. Nie można powstrzymywać rozwoju technicznego i ewolucji społeczeństwa tylko dlatego, że ktoś traci na tym pieniądze. Wprowadzenie maszyn wyparło manufaktury, ale ludzie znaleźli sobie nowe nisze i nowe zawody - np. zaczęli konstruować i konserwować maszyny, które zajęły ich stanowiska, zarabiać na logistyce i transporcie zwiększonej liczby dóbr. Branża medialna musi ewoluować wraz ze swoimi odbiorcami. Najwidoczniej model zarobkowania musi się zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gorzki Re: Wojna napisowa IP: *.chem.uw.edu.pl 04.06.07, 20:39 znaczy się, że jak mam sklep z narzędziami ślusarskimi to jestem winien włamań do samochodów a jak mam sklep sportowy, to trzeba ,mnie zamknąć za współudział w brutalnym pobiciu kijem baseballowym? Odpowiedz Link Zgłoś
zbig76 Re: Wojna napisowa 04.06.07, 15:35 > Po trzecie - tu akurat się zgodzę. Większość sciąga właśnie przez p2p (z tym, ż > e > nie dotyczy to napisów) jednocześnie łamiąc prawo poprzez udostępnianie. Ja > widzę tutaj problem w czym innym, o czym włąściwie pisze pan Lipszyc. Internet > tworzy społeczeństwo informatyczne, z możliwością błyskawicznej wymiany > informacji. Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć > legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p? nigdy jednej osobie nie udostępniasz całego pliku udostępniasz wycinki, które same w sobie są niczym i do niczego się nie przydają a już na perwno nie podlegają prawu autorskiemu załóżmy że ochronie podlega nazwa "i tak wszyscy klamia" czy jeśli od kolejnych użytkowników ściągnę po jednej literce, najpierw od jednego "i", potem od drugiego samo "t" i tak dalej, a na koniec mój program p2p złoży z tego uwór, to gdzie naruszyłem prawo autorskie???????? Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:57 zbig76 napisał: > załóżmy że ochronie podlega nazwa "i tak wszyscy klamia" > > czy jeśli od kolejnych użytkowników ściągnę po jednej literce, najpierw od > jednego "i", potem od drugiego samo "t" i tak dalej, a na koniec mój program > p2p złoży z tego uwór, to gdzie naruszyłem prawo autorskie???????? Nigdzie. Nie napisałeś czym w twoim przykładzie jest owo zdanie. Filmem? Muzyką? Programem komputerowym? Jeśli pierwsze i drugie to masz pełne prawo ściągać co chcesz i rozdawać kolegom i znajomym (nie przez P2P). Jeśli trzecie to zdaje się, że masz kłopot :D Odpowiedz Link Zgłoś
rrj sprawa jest prosta 04.06.07, 15:55 W samych Stanach przemysł "własności intelektualnej" to sto kilkadziesiąt miliardów dolarów. Ponieważ przemysły twarde, takie jak produkcja uciekają z Ameryki starają się oni walczyć o utrzymanie monopolu w tej dziedzinie. Ale to przegrana sprawa, po prostu świat się znów zmienił. Kiedyś grajek, czy aktor aby zarobić musiał fizycznie wystąpić przed publicznością. Nikomu nie śniło się aby zarejestrować jego przedstawienie i je sprzedawać. Potem nastały czasy dystrybucji kontrolowanej - książki, płyty. Ale obecnie dystrybucji już się nie da kontrolować. Więc to walka z wiatrakami. Zarówno w rozrywce, jak i w technice "własność intelektualna" nie ma racji bytu a tylk wstrzymuje postęp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adi Re: Wojna napisowa IP: *.de.ibm.com 04.06.07, 03:23 "Ta ideologia bardzo brzydko pachnie - w skrócie chodzi przecież o to jak się nakraść i pozostać bezkarnym i dobrze się z tym czuć." Czyzby mowa byla o naszych politykach ? :] Tyle ze ich jakos za to nie sadza... Anyway... stallman.helion.pl - polecam przeczytac, pomaga spojrzec trzezwiej na kilka problemow (patenty, prawa autorskie, wolnosc informacji itp) i lepiej zrozumiec niektore rzeczy. Milej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
dean08 Re: Wojna napisowa 04.06.07, 15:45 Dla mało obeznanego z prawem autorskim - tłumacz jest jak najbardziej twórcą w rozumieniu prawa autorskiego. Polecam lekturę odpowiednich przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cumulus Re: Wojna napisowa IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 16:02 >Po drugie - owi tłumacze nie są "twórcami", bo nie > tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy. Tłumaczenie tekstu z jednego języka na drugi jest jak najbardziej pracą twórczą. Ochrona praw autorskich jest regulowana w Polsce Ustawą z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wraz z późniejszymi zmianami. Art. 2 tej ustawy mówi: "1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego." Tłumaczenie jest jedną z form opracowań cudzego utworu i stanowi przedmiot prawa autorskiego. Warto się douczyć zanim się coś napisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cipciuś Re: Wojna napisowa IP: *.pienista.net 04.06.07, 17:40 a powiedz no facio, co to jest "nielegalne tłumaczenie"? jeśli ja, sam sobie przetłmacze jakies dzieło, nawet dialogii z "gwiezdnych wojen", bo te, które są, uważam za kiepskie, i pozwolę swoim znajomym zapoznać sie z nimi, choćby w celu ich oceny, to czy to jest nielegalne? nielegalnie przetłumaczyłem dialogii dla siebie? nielegalnie skonfrontowałem to tłumaczenie ze znajomymi? a może także nielegalnie pogwizduję jakis utwór podczas golenia? nawet jeśli ciut fałszuję, to przecież "rozpowszechniam", bo golę się np na polu namiotowym albo na balkonie (bo mam taki kaprys)! wnioskując z twoich wypowiedzi, sa "jedynie słuszne racje", "jedyne słuszne wypowiedzi", "jedyne słuszne tłumaczenia", 'JEDYNA SŁUSZNA CENZURA'!!! pie.... jak potłuczony! mam wrażenie, że jesteś działaczem FOTA-y i bronisz swojej doopy, bo tak prawde powiedziawszy, to cała ta instytucja przegięła pałe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paf Nucy Re: Wojna napisowa IP: *.aster.pl 04.06.07, 18:50 Jezeli uparcie piszesz "dialogii", to mam juz pewne pojecie o jakosci twoich "dialogiow". I tacy jak ty biora sie za "tlumaczenie"... Oczywiscie w dobrej wierze. Zenada. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:58 Gość portalu: Paf Nucy napisał(a): > Jezeli uparcie piszesz "dialogii", to mam juz pewne pojecie o jakosci twoich > "dialogiow". I tacy jak ty biora sie za "tlumaczenie"... Oczywiscie w dobrej wi > erze. > Zenada. Żenujące jest to, że nie odpowiedziałeś na pytanie zakrywając swoją niewiedzę atakiem na ortografię przedpiścy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Wojna napisowa IP: *.inet.pl 04.06.07, 17:52 > tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy. Po trzecie - wcale nie > jest tak że ściąganie czegokolwiek z sieci jest jak najbardziej legalne. Z > pewnością korzystanie z kradzionego oprogramowania jest nielegalne i karalne, a > Całkowita brednia, jak coś przetłumaczysz to jest twoja praca i nikogo więcej, jeżeli coś jest publicznie dostępne (nie ważne w jaki sposób) i można to przeczytać, usłyszeć, obejrzeć to mam takie prawo znając język PRZETŁUMACZYĆ co mi sie podoba - a jak mój kolega jest polskojęzyczny i mu przetłumaczę instrukcję do tostera to co mam zapłacić może firmie co go wyprodukowała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiru Wolność słowa - wolność informacji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 10:09 To z czym mamy do czynienia to walka tego co stare i skostniale z tym co nowe i świeze. Co za roznica czy chodzi o tlumaczenie czy o rozpowszechnianie, po co mam cos tworzyc skoro nie moge sie tym podzielic? TAK tworzyc, kazdy kto choc raz tlumaczyl film wie ze to jest akt TWORCZY, poniewaz stworzenie tlumaczenia ktore mimo roznicy jezykowej oddaje klimat jezyk i przekaz filmu, jego tlo, jest wielka sztuka! Smiac mi sie chce jak widze (lub slysze) tzw "profesjonalne tlumaczenia" w KAZDYM jakie widzialem byly kardynalne bledy! To powinno byc karalne, kaleczenie dziel i ich tytulow przez ludzi ktorzy nie maja bladego pojecia o co w filmie chodzi. Najlepszym chyba przykladem jest Matrix, przeciez to qr** porazka i żal.pl... Korporacyjne myslenie o prawach autorskich i patentach WYGINIE, kwestia czasu, teraz nadchodzi EON INFORMACJI! TAK! Wolnosc Slowa - Wolnosc Informacji! Nie da sie zatrzymac ewolucji, a informacja podlega ewolucji tak jak wszystko, kazda proba "obrony" i walki z lawina ewolucji jest daremna i skazana na porazke, oj bardzo bolesna porazke! Tak! To sa lewackie brednie! Mimo iz w niektorych betonoglowych mozdzkach nie mieszcza sie takie koncepcje i myslenie globalne, wspolczuje tymze, ponieaz sa skazani na wymarcie, jako nie dostosowani do stale zmieniajacego srodowiska i juz zaczynaja cierpiec. Pieknym przykladem tego cierpienia jest daremna proba delegalizacji informacji jaka jest tlumaczenie. Kazdy inteligentny czlowiek zdaje sobie sprawe ze eskalacja represji powoduje w prostej lini eskalacje CHAOSU! Tak moi drodzy IO XAOS! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: QBY Re: Wolność słowa - wolność informacji! IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 17:46 Wreszcie napisano coś sensownego w tym serwisie. Dość zamordyzmu, dość wpieprzania się UE w sprawy Polski- chcą się ścigać, zamykać- proszę bardzo, ale niech robią to w GB, DE, FR etc... I ludzie się dziwią, że w UE wzrost gospodarczy na poziomie 4% to wielki sukces- przy tworzeniu tysięcy dyrektyw, przy mającej się coraz lepiej biurokracji brukselskiej- dusi się coraz bardziej firmy i zwykłych ludzi. Metodą małych kroczków powtarza się coś, co już dawno określono błędem- socjalizm. Permanentna inwigilacja, nieuzasadniona retencja danych, rozdawnictwo i limity handlowe, narzucanie zakazów i nakazów poszczególnym członkom UE na połów/wydobycie/produkcję coraz to kolejnych rzeczy... Nie wyczuwacie analogii? Teraz jeszcze na UE korzystamy- w ramach funduszy wyrównawczych więcej nam dają niż biorą, ale za 5-10 dopiero poczujemy jak nam przykręcono śrubę. Ból będzie tym większy, że u nas w kraju nie zanosi się na wprowadzenie liberalizmu w gospodarce- żre na ZUS i masa podatków, których jest tyle że praktycznie na każdym kroku mamy do czynienia z wielokrotnym opodatkowaniem. Czego się spodziewać po kraju w którym tych którzy się dorobili, mieli pomysł na życie, pracę karze się wyższymi progami podatkowymi? W imię czego? Podobne tendencje mamy w prawie autorskim- ZAIKS nawet się nie zająknie, że od każdego pustego nośnika i urządzenia nagrywającego są odprowadzane opłaty wyrównawcze, celem pokrycia ewentualnych strat twórców związanych z dozwolonym użytkiem osobistym- nie dość że się nie zająknie to jeszcze będzie grzmieć i fundować nam mniej lub bardziej bezpośrednie przekazy, że i takie korzystanie z utworów jest moralnie naganne. Ta i inne organizacje zbiorowego zarządu prawami autorskimi nawet same często nie zauważają, że łamią prawo, że korzystają z technologii, na które same nie mają pozwolenia, że same wpadają w sidła niejasnego prawa zamieszczając komentarze, zdjęcia bądź to inne utwory bez zgody twórców... Hipokryzja i ograniczanie wolności celem maksymalizacji zysków... Problem w tym, że nikt dzisiaj tam nie zauważa, że rozpowszechnianie w sieci darmowych utworów jest niejednokrotnie jedyną szansą na wypromowanie jakiegoś artysty czy pisarza. Nie od dzisiaj wiadomo że tam gdzie jest wiele zakazów bogacą się tylko nieliczni a reszta może się całować w... Im więcej prawa tym gospodarka bardziej dyszy z wysiłku, cóż dopiero kiedy masa zakazów zaczyna dotykać ludzkiej twórczości, czegoś co jest najczęściej tworzone spontanicznie, niejednokrotnie nie z chęci zysku ale z zwykłej chęci podkolorowania naszego świata? Zdusicie tymi zakazami ludzką ciekawość, zabijecie chęć szukania i poznawania nowego, zabijecie w zarodku niejedną inspirację, sprowadzicie kulturę wyłącznie do rarytasu dla dzianego kolesiostwa, wypromujecie lenistwo i artystów którzy będą zamiast tworzyć będą osiadać na laurach bo będą mieli nieograniczone niczym prawa autorskie, państwo które ścigać każdego za byle co i durną publikę, która nie będzie ani "czytata ani słuchata" (bo kto sobie pozwoli na takie eksploracje sieci i ludzkiej myśli, pomysłowości skoro za każdy krok w sieci będzie trzeba płacić? Kto komu coś poleci jeśli będzie musiał się liczyć z tym że następnego ranka zamiast rozradowanego kumpla wychwalającego np jakąś płytę i odliczającego kasę na oryginał "bo tego całe życie szukał" zapuka policja?) Moje zdanie jest takie: jeśli coś jest naprawdę dobrego to się na tym zarobi- jak na przykład nie wyobrażam sobie nazywania siebie fanem Floydów czy Anathemy nie posiadając oryginałów ich płyt- pytanie tylko ile musiałbym kasy przelać na konta innych, bardzo często miernych wykonawców zanim trafiłem na gatunek w muzyce który mnie poruszył. Kasy miałbym tyle samo- płyty zdecydowanie nie te co dzisiaj, być może nawet nie doszedłym do Floydów bo na nich już by mi nie wystarczyło... (przykład może zbyt jaskrawy bo kto dzisiaj nie słyszał o Floydach... ale wyobraźcie sobie mniej znane zespoły- kto w ciemno kupiłby płytę jakieś niszowej kapeli, której nie zna, nie wie jak grają i na to wszystko musiałby wydać 60-80zł bo producent taniej nie chciał tego puścić?). Podobnie z filmami. Powtarzam- jeśli coś jest dobre to się sprzeda i się na tym zarobi- sęk w tym, że aby stwierdzić że coś jest dobre trzeba się wcześniej sporo nasłuchać, naoglądać czy oczytać- nikt się z dobrym gustem nie rodzi- gust się wyrabia. Ograniczanie dostępu do dóbr kultury w sieci jest złym pomysłem- na dłuższą metę nawet dla samych twórców, producentów. Odpowiedz Link Zgłoś
lesew Re: Wolność słowa - wolność informacji! 04.06.07, 19:25 Odtalantaj się od Unii! Ona tylko próbuje zająć sensowne stanowisko wobec żądań lobby producenckiego i wspierającego to lobby rządu USA. Jeżeli Ci się to nie podoba, to działaj w tym kierunku, ale umiej swoje pretensje zaadresować właściwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Bardzo mądry artykuł IP: *.elsat.net.pl 03.06.07, 12:39 Brawo!!!Nie dajmy się ogłupić i zastraszyć wąskiej grupie interesów Odpowiedz Link Zgłoś
i.tak.wszyscy.klamia Wojna napisowa 03.06.07, 13:35 Koncepcja nielegalności dostosowana do społeczeństwa informatycznego. Co sądzice o takiej idei: Konsument nabywa prawa do otwarzania utworu (płyty/zespołu/wytwórni). W bliżej nieokreślony sposób jesteśmy w stanie stwierdzić czy ktoś ma prawa do posiadania danego utworu. Analogicznie jak do oprogramowania - masz licencje (m.in. "wolnościowe"), wiesz czy ktoś ma legalnie czy nie, problemem jest skala - oproramowania na kompie masz kilkadziesiąt, muzyki możesz mieć klika tysięcy i więcej. Mając prawa sam decydujesz, czy sciągasz z P2P (strata na jakości), czy idziesz do sklepu i kupujesz płytę audio (dobra jakość), z ksązeczką z tekstami i możliwością zripowania tej płyty do mp3, ogg czy czegokolwiek sobie życzysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostry_jak_źobro bronicie_zlodziei IP: *.adsl.green.ch 04.06.07, 15:15 czego wy do diabla bronicie? tlumaczenia wg prawa sa nielegalne? i juz! sprawa jest jasna! komu wmówicie, ze handlarze narkotyków są jednak dobrymi ludzmi, bo sprzedaja takie fajne substancje, dzieki ktorym studenci szybciej sie ucza a nastolatkowie lepiej się bawią na imprezach!! skończeni z was hipokryci - ciekawy jestem, jak zareagujecie, gdy ktos zacznie podrabiac waszą strone albo ukradnie logo! to będzie dopiero - a przeciez zlodziej chcial to tylko popularyzowac w imie społeczeństwa informacyjnego! Odpowiedz Link Zgłoś
ilirian Prawo jest stanowione przez ludzi i przez ludzi 04.06.07, 15:47 może zostać zmienione. Tak, więc to co dzisiaj jest nielegalne jutro może być legalne. No chyba, że wejdziemy na śliski grunt prawa naturalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: druga strona medal Re: bronicie_zlodziei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:08 Wrzawa jest, bo zabrano wielu tysiącom ludzi dobre źródełko do piratów. Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki, filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili społeczeństwa informacyjnego? Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała trafić na rynek angielski ... to też? i tak dalej srele pele. filozofia kalego, ot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cumulus Re: bronicie_zlodziei IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 16:27 Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki, > filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili > społeczeństwa informacyjnego? > Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej > tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała trafić > na rynek angielski ... to też? Troche naciągana argumentacja. Z tego co mi wiadomo tłumacze nie podszywali się pod autorstwo oryginalnych prac. Natomiast tłumaczenie samo w sobie jest pracą twórczą. PS. Jeśli nagram własne wykonanie piosenki np Budki Suflera (choc ze słuchem u mnie nie najlepiej) i udostępnię w Internecie - to czy złamię prawo autorskie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała poprawka Re: bronicie_zlodziei IP: *.chello.pl 04.06.07, 16:30 >źródełko do piratów. następna ofiara propagandy... Zdefiniuj pojęcie "pirat". > Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki, > filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili > społeczeństwa informacyjnego? a kto tu rozpowszechnia filmy twierdząc, że są jego??? Trzeba dostrzegać różnicę - rozpowszechniane jest tłumaczenie ścieżki dźwiękowej filmu. Nie film. > Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej > tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała trafić > na rynek angielski ... to też? Bzdurna analogia. Książka to książka - jej tekst to 100% jej zawartości, rozpowszechniając tłumaczanie książki rozpowszechniasz książkę. Podpisy do filmu do zaledwie jego część. Jakieś 20%. Nie mają sensu bez samego filmu. A skoro już mam legalnie (naprawdę trudno jest mieć film nielegalnie!!!) film, to czemu mam nie mieć tłumaczenia do tego co mówią? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olin Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zaplacic, IP: 195.116.110.* 04.06.07, 17:14 i znajdz film bez polskiego tlumczania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała poprawka Re: Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zapl IP: *.chello.pl 04.06.07, 17:18 ale co to ma do rzeczy? czy Ty wiesz jak trudno jest mieć nielegalną kopię filmu? Możesz sobie np. nagrać z telewizji satelitarnej. możesz sobie np. przegrać od kolegi, który przywiózł z UK. Możesz sobie ściągnąć z rapidshare. I to wszystko jest legalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olin Re: Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zapl IP: 195.116.110.* 04.06.07, 17:58 Przeczytaj nazwy plikow z napisami. Np. Film jakis tam..DVDRip.txt. Czyli film zerzniety z DVD. I 95% napisow jest wlasnie takich i to do filmow ktore premiere telewizyjna beda miec za kilka lat. To ze film mozna sobie nagrac z telewizji to wlasnie nie ma nic do rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dekonstruktor Re: Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zapl IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.06.07, 19:04 Podam jeden przykład dotyczący trylogii (wiem, że nią nie jest, ale umówmy się, że tak ją nazwę) LoTR. Oficjalne tłumaczenie jest - powiedzmy - drętwe. Fanowskie tłumaczenia zaś emanują polotem i finezją. Teraz dodam do tego cenę - porównaj cenę wydania anglojęzycznego trylogii w wersji rozszerzonej z ceną wydania polskojęzycznego. Czy to normalne, że za drętwe tłumaczenia mam bulić dodatkowe 50% ceny? Kupiłem sobie anglojęzyczne wydanie, wgrałem napisy fanowskie i kładę wała na polskiego wyrobnika, który tłumaczy bez wgłębiania się w atmosferę filmu. Zapłaciłem producentowi? Zapłaciłem. A polskich zdzierców to ja mam serdecznie w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Re: Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zapl 04.06.07, 19:45 Kolejny przykład; Matrix. Tłumaczenie chyba było za pomocą jakiegoś komputerowego translatora bo po prostu jest nie do skonsumowania. A dystrybutor nam wyboru nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
szurum-burum1 Re: Idz do wypozyczalni - tylko Uwaga trzeba zapl 04.06.07, 19:33 Moge sobie nazwac pliki, jak tylko chce. Jesli bedzie tam slowo Koh-i-noor, to bedzie znaczyc, ze zwedzilem cenny kamien? DVDrip jest tylko wskazowka, ze napisy sa zsynchronizowane z filmem na danym nosniku. W zasadzie, gdyby ludzie mieliby odpowiednie wyposazenie, to mozna by dawac napisy z kodem SMPTE (co wlasciwie ma miejsce, tylko jest klopot z liczeniem ramek) i nie byloby powodu, bys mial takie rozterki duchowe. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: bronicie_zlodziei 04.06.07, 21:58 Gość portalu: ostry_jak_źobro napisał(a): > czego wy do diabla bronicie? tlumaczenia wg prawa sa nielegalne? i juz! sprawa > jest jasna! Tłumaczenia w/g prawa są LEGALNE. Nielegalne podobno jest ich rozpowszechnianie. > komu wmówicie, ze handlarze narkotyków są jednak dobrymi ludzmi, bo > sprzedaja takie fajne substancje, dzieki ktorym studenci szybciej sie ucza a > nastolatkowie lepiej się bawią na imprezach!! Czytaj uważnie. Z dyskusji o prawach autorskich przeleciałeś na dilerów narkotyków. Jeśli poza tym nie masz żadnych problemów to da się przeżyć ale uważnie się obserwuj. > skończeni z was hipokryci - > ciekawy jestem, jak zareagujecie, gdy ktos zacznie podrabiac waszą strone albo > ukradnie logo! to będzie dopiero - a przeciez zlodziej chcial to tylko > popularyzowac w imie społeczeństwa informacyjnego! Jak zareagujemy? Pójdziemy na policję. Proste? To dlaczego na to nie wpadłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: bronicie_zlodziei IP: 75.126.169.* 05.06.07, 00:19 Sam jesteś hipokryta. Państwo też sprzedaje narkotyki. Alkohol pod względem fizjologicznym to typowy narkotyk, tyle że państwu on nie przeszkadza bo samo na nim zarabia. W handlu narkotykami nie widzę niczego złego (dobrego też nic nie widzę), bo sądzę że każdy ma prawo decydować o swoim życiu. Także popełnić samobójstwo. Podrabianie loga czy strony jest szerzeniem dezinformacji czyli zupełnym zaprzeczeniem działań na rzecz społeczeństwa informacyjnego. Natomiast jeżeli ktoś chciałby popularyzować moje logo nie wprowadzając nikogo w błąd to byłbym szczęśliwy z powodu takiej darmowej reklamy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ox a ja mam spokoj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:16 muzyki nie slucham, tv nie ogladam (filmow tez). Ksiazki kupuje albo pozyczam, a kompa mam na linuxie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: esteczka Re: a ja mam spokoj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:26 ..ale nie pozyczaj książki pozyczonej ( szczególnie tej slicznej sasiadce z dolu, ktorej jeszcze nie znasz ) bo to juz P2P ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atx Re: a ja mam spokoj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:01 Wykluczenie sie z kultury tez jest wyjsciem, ale chyba nie tedy droga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr z Wrocławia Wojna napisowa IP: *.as.kn.pl 04.06.07, 15:18 Tak... czy ktoś z "Wielkich tego Świata" to przeczyta?? Oto jest pytanie.... Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:43 Gość portalu: Piotr z Wrocławia napisał(a): > Tak... czy ktoś z "Wielkich tego Świata" to przeczyta?? Oto jest pytanie.... Ależ nie musi. Dowcip polega na tym, że rewolucja medialna dokonuje się ODDOLNIE. Wielcy tego świata mogą sobie na głowie stawać, potupywać etc. a i tak jedyne co mogą zrobić to przystosować się :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Wojna napisowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.07, 15:26 Genialny tekst!!! Wspaniale napisane, a w dodatku logicznie, co jest raczej niespotykane ostatnimi czasy. Tym niżej kłaniam się przed autorem tekstu. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że przesłanie artykułu dotrze do świadomości społecznej i obudzi Polaków wreszcie. Na litość boską, zobaczmy w końcu, co dzieje się w naszym państwie i przestańmy się na to godzić. Odpowiedz Link Zgłoś
zbig76 czemu społeczeństwo daje sobie narzucić reguły 04.06.07, 15:39 wąskiej grupie interesów??? to podobno nasz kraj, więc uchwalajmy prawa we własnym interesie a nie w interesie kilku włascicieli firm dysponujących prawami autorskimi uchwalić że prawa autorskie obowiązuja w polsce powiedzmy 5 lat - a opotem każdy utwór jest całkowicie free :) i wytwórnie będą się musiały do tego zastosowac albo zamknąć u nas działalność... czy ktoś się obrazi i zamknie działalnośc - nie!, bo nikt nie pozwoli sobie na nieobecność na 40 milionowym rynku - więc zacisną zęby i będą musieli odpier się od p2p trzeba tylko posłów z jajami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tfurca Re: czemu społeczeństwo daje sobie narzucić reguł IP: *.adsl.green.ch 04.06.07, 17:08 ja akurat jestem twórcą i nie życzę sobie, by prawa autorskie majątkowe byly przy mnie tylko 5 lat. wolę 55. a najlepiej 555 - zeby i moje wnuki coś z tego miały. odwalcie sie wszyscy od moich praw!!! Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: czemu społeczeństwo daje sobie narzucić reguł 04.06.07, 22:03 Gość portalu: tfurca napisał(a): > ja akurat jestem twórcą i nie życzę sobie, by prawa autorskie majątkowe byly > przy mnie tylko 5 lat. wolę 55. a najlepiej 555 - zeby i moje wnuki coś z tego > miały. > odwalcie sie wszyscy od moich praw!!! W związku z tym potrzebny jest consensus bo ja chcę, żeby twoje prawa wygasły po roku. To jest coś co się USTALA i zapisuje w prawie. I to jest małe piwko. Internet i coraz więcej ludzkiej, wartościowej pracy zamienionej w łatwo kopiowalne bity stawia przed cywilizacją nowe wyzwania. Koncerny z epoki winyla, kompaktu i ośmiobitowych komputerów nie są w stanie przystosować się do REWOLUCJI. Zmienia się MODEL tworzenia i dystrybucji ludzkiej twórczości. Spokojnie można powiedzieć, że już jest prawie zaorane tylko gigantyczne firmy dystrybuujące twórczość jeszcze o tym nie wiedzą. Na zaoranym polu wyrośnie coś nowego. Coś co spowoduje, że wilk będzie syty i owca cała. Co to będzie? Pojęcia nie mam :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:47 dwie ważne kwestie dotyczące praw: 1. jak dlugo trwa ochrona? nowe leki - 10 lat, a byle film czy muzyka...? 2. jakich praw nabywa konsument kupujący licencjonowy utwór... do czego zobowiązują się koncerny? sądzę, że "walka" z koncernami powinna sie odbywać na tym polu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam001 Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:53 Piękny artykuł! Porusza dotąd nieomawiane w sieci rozwiązania! Jedna rzecz: naloty były 16 maja a nie 17 :) Własnym nakazem mogę zagwarantować:) Poydrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: druga strona medal Druga strona medalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:01 Dziwie się tej nagonce na fota i zapv. Gdyby w Polsce zamiast grupy tłumaczy napisów do filmów pojawiła się grupa tłumaczy książek to też była by wrzawa? Nie wyobrażam sobie obrony ludzi, którzy np. przetłumaczyli nową część Harry'ego Potter'a i umieścili ją w internecie twierdząc, że to ich własność. Każdy z nas może być w każdej chwili twórcą i na pewno chciałby, aby jego prawa były respektowane. Chyba że utrzymuje go mamusia i tatuś i robi co robi za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała poprawka Re: Druga strona medalu IP: *.chello.pl 04.06.07, 16:24 Podpisy bez filmu nie mają sensu. Tym to się różni od książki. Jeśli szukasz analogii do książki - to tak, jakby przetłumaczyli spis treści i rozpowszechniali - swoją przydatność może mieć, ale bez całej książki niezbyt. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Druga strona medalu 04.06.07, 22:05 Gość portalu: druga strona medal napisał(a): > Nie wyobrażam sobie obrony ludzi, którzy np. przetłumaczyli nową część Harry'eg > o > Potter'a i umieścili ją w internecie twierdząc, że to ich własność. To jest ICH własność. Wolno tłumaczyć co się chce. Problem jest tylko z rozpowszechnianiem tej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwe To ku.. zabroncie nam jeszcze dostepu do internet IP: *.ekspres.net.pl 04.06.07, 16:05 Policja to tepaki i na takich mam podatek placicWypie..c z polski...Po co nam glupole...ale sie wku..lem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: -- Re: To ku.. zabroncie nam jeszcze dostepu do inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:44 policjant jak widzi 1 lobuza to wyciaga czarna pale i bije ale jak widzi 5 lobuzow, wyciaga biala pale i udaje niewidomego. tak tu bylo jest i bedzie. mi na mandacie napisali "karolina, syn bogana" jak tu w dowcipy nie wierzyc! siedza przed monitorami, pornole sciagaja (bo to ten poziom), ale napisy.org dawaj blokowac. do pornoli tekstu nie potrzeba. nie nadarmo belki na czapce policyjnej oznaczaja poziom wody w mozgu. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Wojna napisowa 04.06.07, 16:24 Warto jeszcze dodać, że koncerny wydawnicze żerujące na twórczości innych to stosunkowo nowa grupa lobbystów - ale niezwykle silna. Czy Mickiewicz zapłacił Byronowi za prawa do publikacji Giaura, opartego wszak silnie na byronowskich wątkach? Czy Słowacki płacił tantiemy stowarzyszeniom "chroniącym prawa autorskie" Szekspira? W ubiegłym wieku dokonała się pewna, zgrabnie sterowana, ewolucja w postrzeganiu twórczości i praw do niej. "Wartości niematerialne" stały się nagle jak najbardziej namacalnym przedmiotem tysięcy przestępstw dziennie. Codziennie wmawia się nam, że - na przykład - opowiadając znajomemu treść obejrzanego filmu popełniamy przestępstwo, bo kradniemy cudzą 'wartość intelektualną'. Na okładkach popularnych romansideł można znaleźć informację, że pożyczanie tej książki koleżance to KRADZIEZ, a przeczytaną książkę należy obedrzeć z okładki i wyrzucić do kosza na śmieci. Prawa koncernów wydawniczych - bo nawet nie twórców - chronione są kosztem praw klientów, czyli nas. Dlaczego kupując film w oryginale popełniam przestępstwo, korzystając z napisów do niego? Przecież ja już zapłaciłam za tę treść! Tyle, że w innym języku. Potrzebna jest dogłębna zmiana modelu wynagradzania za korzystanie z dorobku intelektualnego innych osób. A przede wszystkim, dogłębna analiza działań stowarzyszeń czerpiących swoje zyski z cudzej twórczości, a nazywających się 'obrońcami prawa'. Odpowiedz Link Zgłoś
unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 23:03 nessie-jp napisała: > W ubiegłym wieku dokonała się pewna, zgrabnie sterowana, ewolucja w postrzegani > u > twórczości i praw do niej. "Wartości niematerialne" stały się nagle jak > najbardziej namacalnym przedmiotem tysięcy przestępstw dziennie. Tysięcy? Oj chyba mocno zaniżyłeś tą wartość. > Codziennie > wmawia się nam, że - na przykład - opowiadając znajomemu treść obejrzanego film > u > popełniamy przestępstwo, bo kradniemy cudzą 'wartość intelektualną'. Dozwolony użytek własny ;) Poza tym opowiedzenie filmu jest interpretacją i nie ma się do tematu. > Na > okładkach popularnych romansideł można znaleźć informację, że pożyczanie tej > książki koleżance to KRADZIEZ, Rany, podaj przykład z tytułem, autorem i wydawcą bo MUSZĘ mieć taki debilizm w swojej kolekcji. > Prawa koncernów wydawniczych - bo nawet nie twórców - chronione są kosztem praw > klientów, czyli nas. Dlaczego kupując film w oryginale popełniam przestępstwo, > korzystając z napisów do niego? Przecież ja już zapłaciłam za tę treść! Tyle, ż > e > w innym języku. Ścigając napisy nie popełniasz żadnego przestępstwa. Sugeruje się jedynie, że naruszeniem prawa jest udostępnianie tych napisów szerokiej publiczności. > Potrzebna jest dogłębna zmiana modelu wynagradzania za korzystanie z dorobku > intelektualnego innych osób. OCZYWIŚCIE > A przede wszystkim, dogłębna analiza działań > stowarzyszeń czerpiących swoje zyski z cudzej twórczości, a nazywających się > 'obrońcami prawa'. Są zaorani ale jeszcze tego nie wiedzą. Oni i koncerny medialne, których praw bronią. To nawóz na którym wyrośnie coś sensownego, bardziej dostosowanego do rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tedeg przydałoby się jeszcze dodać.... IP: 83.238.13.* 04.06.07, 16:28 o tym, o czym często wspominają ludzie związani z serwisami typu napisy.org: Pomimo nagonki ze strony przemysłu filmowego obroty kin wcale nie maleją. Podobnie wytwórnie filmowe - radzą sobie coraz lepiej. Tak naprawdę łatwa dostepność dobrych filmów (gorszych też) sprawia, że ludzie często oglądają filmy i edukują się (filmowo) w bardzo szybkim tempie. A telewizyjna sieczka tym bardziej sprawia, że ogladamy to, na co mamy ochotę. A po jakimś czasie i tak przychodzi ochota, żeby wejście pewnych filmów na ekrany poświetować i obejrzeć je w kinie. Po trudnych latach 90-tych kina w Polsce prosperują coraz lepiej. Nasze społeczeństwo, bogacąc się, przechodzi na używanie legalnych kopii filmów i np. legalnego oprogramowania. A to, że wcześniej miało kontakt z filmami i programami pirackimi sprawiło tylko, że bardziej ich potrzebuje. Oczywiście nadal będą ludzie, którzy będą woleli (lub tylko mogli) ściągnąć nielegalną kopię, ale chyba każdy z nas widzi, że jednak jakiś postęp się dokonuje. Sam na studiach nie mogłem sobie pozwolic na regularne wizyty w kinie i licencje programów, których musiałem używać, żeby te studia skończyć. Ale teraz, gdy już mogę sobie na to pozwolić, kupuję legalne i sądzę, że przemysł filmowy i informatyczny w sumie i tak na tym skorzysta. Odpowiedz Link Zgłoś
comrade Brak logiki! 04.06.07, 16:32 Zdanie z artykułu: W kinach przed każdym seansem wyświetlane są propagandowe filmy: "Ściąganie to kradzież". To kłamstwo - ściąganie z sieci czegokolwiek jest jak najbardziej legalne i można to robić bez ograniczeń. Bez zgody posiadaczy praw autorskich nie wolno tylko publikować. Ciekawe jak w takim razie można ściągnąć coś co nie zostało opublikowane? To jak z narkotykami: wolno "posiadac na wlasny uzytek", ale nie wolno uprawiac ani handlować. Tzn posiadający najwidocznie zmaterializował sobie towar w cudowny sposób, z niczego, hehe... Podobne przepisy sprawiają że prawo jest ośmieszane. Albo ban na ściąganie/posiadanie albo w ogóle bez bana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cumulus Re: Brak logiki! IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 16:40 Jest to jak najbardziej logiczne. Przemyśl to sobie jeszcze raz... Odpowiedz Link Zgłoś
comrade Re: Brak logiki! 04.06.07, 16:55 Pewnie ze jest logiczne jeśli chodzi o STOSOWANIE, ale jest kompletnie nielogiczne jeśli chodzi o CEL stanowienia takiego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cumulus Re: Brak logiki! IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 17:07 Z zasady prawo w tej dziedzinie jest ustalane w wyważony sposób tak by dotykało nielegalnych producentów bez ograniczania wolności konsumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Wojna napisowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:38 Dobry tekst. Sam tlumaczylem Seksmisje (mam oryginal VCD). Ale chcialem obejrzec ja z moimi zagranicznymi przyjaciolmi, dlatego musialem przetlumaczyc, bo oni ni w zab polskiego nie rozumieja. Wiec nie wiem o co ta cala afera z napisy.org. Odpowiedz Link Zgłoś