Gość: Andrzej IP: *.gdynia.mm.pl 09.08.07, 22:17 Może zabronią też oglądać? Bo przychodzi taki, oglądnie, wymaca, wypaprze, a potem kupuje to na Allegro albo w sklepie internetowym (taniej) ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: asd Trzeba byc niezłym burakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 23:00 żeby przyjść do księgarni i sfotografować całą książkę. I żadne usprawiedliwienie tego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
konread Re: Trzeba byc niezłym burakiem 10.08.07, 11:53 To prawda, ale wraz z rozwojem technologii i postępującą miniaturyzacją aparatów fotograficznych, zakaz ten będzie martwy, chyba że każdy klient bedzie miał swojego "anioła stróża" od przekroczenia progu księgarni, co dopiero by wiązało się z kosztami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: srpnov A co zrobić z tymi co czytają na miejscu? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 10.08.07, 12:47 Miałem tak dwa razy. Czytam, zastanawiam sie, czy warto kupić a tu nagle książka się skończyła. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Odstraszanie klientów 10.08.07, 13:35 Największa sieć księgarni w Stanach, Barnes & Noble, ma fotele w swoich księgarniach i sprzedaż kawy aby więcej klientów przychodziło, siadało, i przeglądało książki. Sam dla zabicia czasu czasem do nich chodzę. Gdy książka jest interesująca to muszę ją kupić, bo nie mam czasu aby siedzieć w sklepie godzin i skończyć ją czytać. Czyli dobre traktowanie klientów opłaca się tej firmie. Inne amerykańskie księgarnie kopiują ich podejście. Polskie księgarnie ciągle mają nawyki z PRL. Oni są panami u siebie. Klient jak nie lubi ich przepisów to won z księgarni. Ciekaw jestem jak zarobią na pensje personelu odstraszając klientów? Przecież tych wytrwałych, fotografujących całe książki to ułamek procenta. Czytanie takiej sfotografowanej książki na ekranie jest bardzo uciążliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tut Re: Odstraszanie klientów IP: 194.176.105.* 10.08.07, 13:45 jest jednak roznica pomiedzy fotografowaniem a posiedzeniem przy kawie na miejscu i przeczytaniem.Mysle ze nikt tu nikogo tym zakazem nie odstrasza, poniewaz jak zaczniesz czytac to jest jednak szansa ze taka ksiazke kupisz ale jak sfotografujesz to juz raczej minimalna.No i do tego jednak wydasz kase na kawe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inmyeyes Re: Odstraszanie klientów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 15:34 Gość portalu: tut napisał(a): > jest jednak roznica pomiedzy fotografowaniem a posiedzeniem przy > kawie na miejscu i przeczytaniem.Mysle ze nikt tu nikogo tym zakazem > nie odstrasza, poniewaz jak zaczniesz czytac to jest jednak szansa > ze taka ksiazke kupisz ale jak sfotografujesz to juz raczej > minimalna.No i do tego jednak wydasz kase na kawe. a co z delikwentami posiadającymi tzw. "pamięć fotograficzną"? ;-) Podejrzewam, że może dojść do takich sytuacji, że nawet nie będzie można próbować przyswoić kilku zdań z przeglądanej pozycji, bo to mogóoby oznaczać kradzież "wlasności" intelektualnej. Jeżeli sklepy tak traktują swoich klientów, potencjalnych nabywców tych książek, to niech się nie dziwią, że zaczną się od nich odwracać, mając w pamięci to niezbyt miłe traktowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
konread Re: Odstraszanie klientów 10.08.07, 13:55 mis22 napisał: > Największa sieć księgarni w Stanach, Barnes & Noble, ma fotele w swoich > księgarniach i sprzedaż kawy aby więcej klientów przychodziło, siadało, i > przeglądało książki. I nawet nas w Warszawie jest taka księgarnia "Czuły Barbarzyńca" - po za fotelami i stolikami jest w księgarni kawiarnia, można przy kawie w spokoju przejrzeć interesujące pozycje i je kupić lub nie. Niestety molochy jak EMPIK istotnie przejmują nawyki wielkich sieci księgarskich, lecz kopiując jedynie negatywne przepisy, mnie osobiście zniechęcające aby ich odwiedzać, gdyż od razu widać że chodzi tylko o szybki zysk, a nie o klienta, który będzie do nich powracał. Odpowiedz Link Zgłoś
markerx Re: Odstraszanie klientów 10.08.07, 15:42 Tos ty chyba nigdy w empiku nie byl. Nikt nigdy nie wygonil mie gdy tam czytalem sobie czasopismo czy tez ksiazke. Na wygodnej kanapie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Ksiegarnie na tym traca IP: *.phy.cam.ac.uk 10.08.07, 17:10 Jak zwykle tradycyjni monopolisci maja problemy z dostosowaniem sie do nowych technologii (przerabialismy to juz z muzyka, filmami, itd). Panika i metoda “zakazow” to standardowy pierwszy odruch, ktory tylko ulatwia zycia konkurencji z wieksza wyobraznia. Jesli chodzi a fotografowanie calych ksiazek, to Odpowiedz Link Zgłoś
polonus3 Re: Odstraszanie klientów 10.08.07, 17:48 "mis22" naginasz fakty jak ci wygodnie. W Barnes & Noble tak jak we WSZYSTKICH ksiegarniach w Ameryce NIE WOLNO KOPIOWAC ANI FOTOGRAFOWAC! Kopiowac to mozesz sobie ksiazki w bibliotekach uniwersyteckich. Ty "mis22" cos wiesz ale nie wszystko i nie calkowicie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mis22 Dobry sklep nie odstrasza klientów IP: 192.231.41.* 10.08.07, 23:16 polonus3 napisał: > "mis22" naginasz fakty jak ci wygodnie. W Barnes & Noble tak jak we > WSZYSTKICH ksiegarniach w Ameryce NIE WOLNO KOPIOWAC ANI > FOTOGRAFOWAC! > Kopiowac to mozesz sobie ksiazki w bibliotekach uniwersyteckich. > Ty "mis22" cos wiesz ale nie wszystko i nie calkowicie! Nieuważnie przeczytałeś mój post. Nie pisałem, że w Barnes & Noble wolno fotografować. Napisałem, że w Barnes & Noble wszyscy klienci są traktowani przyjacielsko. Zdarza mi się sfotografować stronę lub dwie w Barnes & Noble lub w bibliotece i nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi. Natomiast w normalnych sklepach lub w mallach są wywieszone zakazy fotografowania. Chodzi o utrudnienie kopiowania jak towary są rozmieszczone i udekorowane. Ma to wpływ na sprzedaż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bred Re: Odstraszanie klientów IP: *.chello.pl 11.08.07, 12:37 Człowieku, co ty bredzisz. W każdym większym Polskim mieście, gdzie jest kilka empików jest co najmniej jeden w którym jest kawiarenka, gdzie też możesz sobie zamówić kawę itd. Praktycznie w każdym empiku są kanapy i fotele, by móc sobie poczytać książki i czasopisma. Ty chyba jak większość amerykańskich emigrantów masz wyobrażenie, że Polska od czasów prl-u to się nie zmieniła. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Trzeba byc niezłym burakiem 10.08.07, 12:08 Gość portalu: asd napisał(a): > żeby przyjść do księgarni i sfotografować całą książkę. I żadne > usprawiedliwienie tego nie zmieni. a ja widzę usprawiedliwienie kiedy dzieciak musi zrobić pracę w oparciu o książkę kosztującą 100-150 złotych, z której potrzebuje 1-2 strony. BTW. To chyba kpina, bo do zrobienia porządnej kopii trzeba mieć warunki- stół do reprodukcji, światło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sd Re: Trzeba byc niezłym burakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:12 CAŁĄ książkę - było napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_siewca_pesymizmu Re: Trzeba byc niezłym burakiem 10.08.07, 12:15 ok, to fakt nie zauważyłem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józek A nie ma już w naszym kraju bibliotek? IP: *.polkomtel.com.pl 10.08.07, 12:27 A nie ma już w naszym kraju bibliotek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: A nie ma już w naszym kraju bibliotek? IP: 213.158.197.* 10.08.07, 13:06 A co jest w bibliotekach? Nowości techniczne z 69 roku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnes79 Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 13:23 jw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: *.4web.pl 10.08.07, 13:37 Najwyrazniej ty równiez - biblioteki akademickie oferują - góra 5 nowosci z danego typu ksiązek - wyobraż sobie , z e potrzebuje ich np. w trakcie egazminów 70 osób;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tutu Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: 194.176.105.* 10.08.07, 13:50 no to niestety trzeba kupic dana ksiazke a nie kopiowac.Co to za przyzwyczajenia z komuny?studiowanie niestety kosztuje, nawet te panstwowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: *.4web.pl 10.08.07, 13:56 Zwłaszcza, jeśli książek takich jest potrzebnych, np 8, przy czym nakłady są wyczerpane. >studiowanie niestety kosztuje, nawet te > panstwowe. Sądząc z gramatyki, Ciebie ta przyjemność ominęła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tutu Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: 194.176.105.* 10.08.07, 14:28 Nieprzejmuj sie moja gramatyka.Moze mam dysleksje?Nie osadzaj za szybko. A jezeli wykladowca zadaje Ci cos z ksiazek widmo to jest niestety palantem, ktoremu bardziej zalezy na umeczaniu niz nauczaniu studentow, w zwiazku z czym wspolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zumek Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: 62.148.79.* 10.08.07, 15:21 Mowisz ze studiowanie tylko dla bogatych? Madrzwy ale biedni niech ze swoja bieda siedza w domu a nie kombinuja na studiach (zamiast krasc na ulicy) zeby zrobic z siebie czlowieka i dostac porzadna prace. W mojej uczelnianej bibliotece nie bylo ZADNEJ ksiazki na aktualny temat. Wiekszosc byla starsza ode mnie. Panstwo chcac zwiekszyc poziom wyksztalcenia (jezeli wogole chce) powinien troche zainwestowac w ksiazki dla studentow. Stworzyc miejsca w ktore mogliby przyjsc i sobie poczytac. Zwykle aktualizacje bibliotek. P.S Wiesz co robia przedsiebiorstwa w ramach wspolpracy z uczelnia? Funduja im SPRZET oraz KSIAZKI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tutu Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: 194.176.105.* 10.08.07, 15:25 Zgadzam sie jak najbardziej.Czyz jednak cala ta bezbadziejna czesto sytuacja polskich uczelni panstwowych jest wystarczajacym usprawiedliwieniem kradziezy? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś 10.08.07, 16:40 Pytanie brzmi - dlaczego uczelnie państwowe, które mją dwa razy tyle płatnych studentów zaocznych, co dziennych , są takie biedne? Te pieniądze sie rozpływająwe mgle? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też no name czxytaj ze zrozumeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:43 nie pytał ILE EGZEMPLARZY JEST w bibliotekach, tylko CO JEST Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: 195.94.195.* 10.08.07, 16:25 Są jeszcze czytelnie - można sobie wypożyczyć książkę i zrobić notatki z tego, czego się potrzebuję. Nie trzeba kraść. Osobiście uważam, że pójście do księgarni po to, żeby sfotografować sobię książkę jest szczytem bezczelności. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś 10.08.07, 16:43 Zazwyczaj to jest tak ciekawie, mówie o bibliotekach uczelnianych, ze jeżeli jest jakiś egzamplarz ksiązki w czytelni, a wiadomo, ze jesttz niego potrzebny np. 30 stronicowty artykuł z 200 stron, to własnie okazuje się, ze ktoś to 30 stron...wyrwał kilka lat temu;/////////////// Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Najwyraźniej dawno w żadnej nie byłeś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.07, 10:56 u mnie na uczelni studenci są na tyle inteligentni, że potrafią korzystać ze zdobyczy techniki, i gdy ktoś potrzebuje książkę, to dostaje ją od kolegów w formie elektronicznej - skan, a nie fotkę - czyli można kupić książki na spółę i podzielić się z kolegami, a nie fotografować w księgarniach. PS w Japonii też wprowadzono zakaz fotografowania w księgarniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytelnik Re: Trzeba byc niezłym burakiem IP: *.ipipan.waw.pl 10.08.07, 13:29 A do biblioteki pójść to nie łaska? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xzc Re: Trzeba byc niezłym burakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:55 nie zapominaj, że jest coś takiego jak BIBLIOTEKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsiok Re: Trzeba byc niezłym burakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 13:05 Gość portalu: asd napisał(a): > żeby przyjść do księgarni i sfotografować całą książkę. I żadne > usprawiedliwienie tego nie zmieni. Trzeba sprawdzać czytelników czy mają dostateczne upośledzenie umyłowe które nie pozwala zapamietać tego co czytali.Osoby kóre cechują się tzw. pamięcią fotograficzną nie powinni być wpuszczani do księgarni. A tak wogóle powinniśmy jak Dogoni przekazywać sobie wiedze przekazując sobie na pamieć .Tylko czy wówczas nie naruszymy kogoś dóbr intelektualnych.Czy zapisywanie wykładu na cyfrowej nagrywarce jest zabronione? Do czego dążymy ? Czemu mają słuzyc zdobycze techniki i kto ma oceniać jak je stosować . Czy liczydło mozna uzywać a kalulatora już nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bb Re: Trzeba byc niezłym burakiem IP: 193.109.212.* 10.08.07, 15:33 Fakt, trzeba byc burakiem = zwlaszcza, ze to samo mozna robic w bibliotece zupelnie legalnie. Mozna sobie pojsc zrobic ksero, zdjecie a nawet zeskanowac jak ktos ma laptopa i przenosny skaner. Mi sie tak zdazylo robic podczas pisania prac na studiach. Zamiast kserowac fragmenty ksiazek w BUW - bo szkoda mi bylo bezsensownego zuzycia papieru i tonera, fragmenty ksiazek skanowalem. Mialem zgode pracownikow. Od tego sa czytelnie i biblioteki zby skorzystac z ksiazki bez koniecznosci jej nabywania. A ksiegarnia to poprostu sklep - tam sie chodzi kupic ksiazke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: am W kogo uderza taki zakaz? IP: *.gemini.net.pl 10.08.07, 10:54 Tylko zastanówmy się w kogo uderza taki zakaz. Jak ktoś ma pieniądze to książkę, którą potrzebuje i tak kupi (bo kto lubi wystawać w empiku z aparatem fotograficznym?). Jak zwykle taki zakaz uderza najbardziej w studentów oraz najbiedniejszych. Odpowiedz Link Zgłoś
poki_puki Re: W kogo uderza taki zakaz? 10.08.07, 11:14 w kogo uderza? może w krakowską centusiowość, bo Krakus, choćby i był przy kasie, to zamiast kupować książkę będzie jej robił zdjęcia. generalnie księgarnie służą kupowaniu książek, czytać można w bibliotekach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leon nie generalizuj! IP: 195.205.254.* 10.08.07, 13:00 a co do artykułu, w ogole mnie nie przekonuje tłumaczenie laski, że tylko jedna strone potrzebuje, niech wpusci gosci do domu i niech kazdy wezmie sobie tylko jedna rzecz taie jeszce myslenie z prlu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ałtór Re: nie generalizuj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:17 > niech wpusci gosci do domu i niech > kazdy wezmie sobie tylko jedna rzecz A czy ktoś przychodzi do księgarni WYRYWAĆ kartki z książek? Odpowiedz Link Zgłoś
martolka Re: nie generalizuj! 10.08.07, 14:20 > a co do artykułu, w ogole mnie nie przekonuje tłumaczenie laski, że > tylko jedna strone potrzebuje, niech wpusci gosci do domu i niech > kazdy wezmie sobie tylko jedna rzecz > taie jeszce myslenie z prlu... Co to ma do PRLu? I porównanie też nie takie, przecież oni tych książek nie wynoszą z księgarni. Typowe zagadnienie z cyklu prawa autorskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mike Re: W kogo uderza taki zakaz? IP: *.crowley.pl 10.08.07, 15:21 > w kogo uderza? może w krakowską centusiowość, Z 90% studentów jest spoza Krakowa, a przeciętny mieszkaniec Krakowa nie czyta książek, no.. może gazety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Re: W kogo uderza taki zakaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 21:55 taka uwaga wg. mnie to przegięcie. Tu prostujesz stwierdzenie o uogólnieniu studentów, a z drugiej strony krakowian wrzucasz do jednego worka :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taaaaaaaaaa Re: W kogo uderza taki zakaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 13:15 Najbiedniejsi raczej nie miewają aparatów cyfrowych, chyba że... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łasiczka To ci "biedni" studenci. IP: *.autocom.pl 10.08.07, 11:32 Żal im wydać na książkę, ale na drogie drinki w knajpach mają. Sam jestem studentem i powiem szczerze, że żal mi wydawców, jak widzę, ile ci ludzie kserują. Rozumiem, że jeśli jakiś tekst jest trudno dostępny albo książka nie była przez 50 lat wznawiana, ale jeśli jest dostępna, to dlaczego jej nie kupić. Odpowiedz Link Zgłoś
vivian.darkbloom czasami masz przeczytać jeden rozdział 10.08.07, 11:46 pewnie, że żal kupować książkę jesli masz z niej przeczytać jeden czy dwa rozdziały! straciłbyś fortunę, gdybyś niczego nie kserował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Thomas a kto Ci broni czytać??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 13:01 W Empiku zawsze każde wolne miejsce jest "obsadzone" czytającymi książki i jakoś nikt ich nie goni. Odpowiedz Link Zgłoś
mis22 Walczyć z klientami czy być przyjacielskim 10.08.07, 13:40 Gość portalu: Thomas napisał(a): > W Empiku zawsze każde wolne miejsce jest "obsadzone" czytającymi > książki i jakoś nikt ich nie goni. Dzięki temu, że Empik dobrze traktuje klientów to ma dobre obroty i zyski. Gdy odwiedzam Polskę, to odwiedzam Empik i coś sobie kupuję. Księgarnie prześladujące klientów, którzy im się nie podobają znikają z rynku. Odpowiedz Link Zgłoś
markerx Re: Walczyć z klientami czy być przyjacielskim 10.08.07, 15:47 W rzeczy samej. I dla tego gdy kupuje książkę to tylko w Empiku nawet jeśli jest drożej. Taka głupia wdzięczność za przyzwoite traktowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
crogool Jasne, idźmy na ręke tym co chcą tylko troszkę... 10.08.07, 11:48 Postuluje tolerancję rozszerzyć o: -jazdę środkami MPK do trzech przystanków za friko, -podgryzania bułek w sklepie (tzw. piętek, zlizywanie ketchupu z hamburgerów gościom McDonalda, -całkowicie legalne używanie perfum w drogerii (nie tak jak teraz na szybko - tylko po "psiku" na obie strony szyi oraz nadgarstki), -darmowy wstęp do kina pod warunkiem nie oglądania reklam i wyjściem przed napisami, -wypożyczanie ze sklepów papierniczych potrzebnych artykułów i oddawanie ich po wykorzystaniu na najbliższym kolokwium, -podpijania piwa gościom ogródków do 1/4 pojemności szklanki -prawo wtargnięcia do dowolnie wybranego hotelu lub mieszkania w celu zdrzemnięcia się na godzinkę, -darmowe usługi Pań/Panów z agencji towarzyskich pod warunkiem wykorzystania opcji "bez gry wstępnej, buziaczka i koniec w toalecie". Jako miasto kultury, tradycyjna mekka studencka, musimy wspierać niezamożnych intelektualistów .... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FRN Re: Jasne, idźmy na ręke tym co chcą tylko troszk IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10.08.07, 12:05 ustawodawca dal nam przyklad! "zabor pojazdu w celu krotkotrwalego uzycia" nie jest wszakze kradzieza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Jasne, idźmy na ręke tym co chcą tylko troszk IP: 62.29.248.* 10.08.07, 12:11 Całkowicie się z Tobą zgadzam. Niestety jak chcesz skorzystać z cudzej pracy to mu za to zapłać. Jak Cię nie stać to jest to tylko i wyłącznie Twój problem. Na szczęście obecnie w Polsce mamy duże możliwości zarobku. Jeżeli dla kogoś kradzież jest normą to nie ma sensu z taką osobą dyskutować. Do jednego z pierwszych dyskutantów, który powołał się na tańsze podręczniki na Allegro lub w sklepach internetowych. Ja osobiście uważam, że "moralnie nieuczciwe" jest oglądanie (a więc w jakimś stopniu używanie/ niszczenie) produktu w zwykłym sklepie a nastepnie kupowanie go w sklepie internetowym bo 0 3% taniej. Jach chcesz oszczędzać i kupować tylko w internecie to ryzykuj - kupuj bez oglądania. Wyobraźmy sobie gdyby zostały na rynku tylko "tanie" sklepy internetowe bez możliwości obejrzenia produktu, poradzenia się sprzedawcy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chinchinella jednej ksiazki w necie nie oplaca sie kupowac IP: *.crowley.pl 10.08.07, 12:36 ja z reguly od razu kupuje kilka, bo dopiero wtedy sie oplaca. co z tego ze w necie ksiazka jest o 3 zlote tansza, jesli koszt przesylki jest 10 zl przez kuriera? inna sytuacja to taka, gdy danej ksiazki nie mozna kupic w ksiegarniach (maly naklad, specjalistyczna)... Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Jasne, idźmy na ręke tym co chcą tylko troszk 10.08.07, 16:46 ja napisal: > Ja osobiście uważam, że "moralnie nieuczciwe" jest oglądanie (a więc > w jakimś stopniu używanie/ niszczenie) produktu w zwykłym sklepie a > nastepnie kupowanie go w sklepie internetowym bo 0 3% taniej Mam nadzieję, ze tzrymasz sie tych zasad uczciwości wszedzie i NIGDY nie przymierzałeś zadnej czesci garderoby oraz butów w sklepie - tym samym w jakimś stopniu je uzywając i niszcząc. Zawsze kupowałeś na oko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misha Krańcowy przykład relatywizmu moralnego. IP: *.chello.pl 10.08.07, 12:15 Książki - a niech sobie kopiują, co tam... Dziwny jest ten zakaz fotografowania, nie ma co... I tak dalej. Muzyka, filmy, programy komputerowe - łapaj trzymaj, policja, zarzuty, akt oskarżenia, proces, wyrok, odszkodowanie... A wszystko dlatego, że nie ma kto lobbować - nie ma wydawniczego Microso-tfu ani książkowego Warner Bros. Tymczasem mnie osobiście boli serce, kiedy kopiuję książki - bo wiem, że cena detaliczna najwyżej trzykrotnie przekracza koszt produkcji (czyli druku). A gierka, której wyprodukowanie razem z pudełkiem kosztowało złotówkę, wystawiona w Empiku za dwie stówy - to zupełnie co innego. Zamiast bólu serca - złośliwa satysfakcja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gshegosh Re: Krańcowy przykład relatywizmu moralnego. IP: 81.210.107.* 10.08.07, 13:56 Jasne, jedyny koszt wydania gry to nośnik i pudełko, a książki - druk. Bo pusty nośnik sam zapełnia się bitami, a książka słowami, autorzy jeść nie muszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Krańcowy przykład relatywizmu moralnego. IP: *.4web.pl 10.08.07, 14:05 Sprawdż jaki procent cąłkowitej ceny ksiazki w księgarni trafia do kieszeni autora, a jaki do ksiegarza, hurtowni, wydawnictwa i dystrybucji. Moze cie to zadziwić...Tanie jatki z ksiazkami, które polezłay w ksiegarni 1-1,5 roku to m.in. efekt tak wysokich marż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misha Autorzy też muszą jeść. Nie rozumiem tylko jednego IP: *.chello.pl 10.08.07, 14:29 Dlaczego autorom książki wystarcza na jedzenie, jeśli cena książki przekracza trzykrotnie koszt druku, a cena płytki cd z gierką musi przekraczać koszt produkcji dwustukrotnie? Nie mam nic przeciwko godziwemu wynagradzaniu twórców - wręcz przeciwnie. Ale żyłowanie po 250 złotych za grę musi się spotkać z reakcją w postaci piractwa - i uważam to za zupełnie naturalne. Twórcy programów zapomnieli o starej żydowskiej zasadzie "duży obrót, mały zysk jednostkowy" i płacą za swoją własną głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G.Suss Re: Autorzy też muszą jeść. Nie rozumiem tylko je IP: *.chello.pl 10.08.07, 17:01 > Dlaczego autorom książki wystarcza na jedzenie, jeśli cena książki > przekracza trzykrotnie koszt druku, a cena płytki cd z gierką musi > przekraczać koszt produkcji dwustukrotnie? W przeciwieństwie od książki, której autor jest zazwyczaj jeden, nad przeciętną grą, powiedzmy RPG, pracuje sztab ludzi. Począwszy od kogoś, kto ma ogólny zarys pomysłu na grę, przez scenarzystów, facetów od concept-artu (te wszystkie postaci, ubrania, bronie, przedmioty, architekturę, całą mapę świata itd. ktoś musi najpierw zaprojektować), grafików, facetów od muzyki i efektów dźwiękowych, autorów dialogów i odgrywających je aktorów, inżynierów dźwięku i obsługi studia, przez ludzi którzy to wszystko na różnych szczeblach koordynują żeby było koncepcyjnie spójne, po sztab programistów i jeszcze większy sztab testerów. Dodaj do tego, że ci ludzie gdzieś i na czymś muszą pracować, zwykle przez kilka-kilkanaście miesięcy, to zrozumiesz, że współczesne gry mają budżety idące w miliony dolarów - TYLE właśnie kosztuje wyprodukowanie gry i to się musi zwrócić. I to zwrócić w krótkim czasie, bo zwróć uwagę, że żywotność gry jest zdecydowanie krótsza niż książki czy filmu. Góra dwa-trzy lata i gra odchodzi w niebyt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G.Suss Re: Krańcowy przykład relatywizmu moralnego. IP: *.chello.pl 10.08.07, 14:21 > A gierka, której wyprodukowanie razem z > pudełkiem kosztowało złotówkę, wystawiona w Empiku za dwie stówy - > to zupełnie co innego. Zamiast bólu serca - złośliwa satysfakcja. Wyprodukowanie _płytki_ kosztowało złotówkę, nie gry. Współczesne gry mają budżety porównywalne z hollywoodzkimi filmami i tyleż ludzi pracuje przy ich produkcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misha Monopol telefoniczny jest zły. IP: *.chello.pl 10.08.07, 14:47 Monopol na rynku usług pocztowych jest zły. Monopol energetyczny jest zły. A monopolu na rynku "własności intelektualnej" nikt nie dostrzega. No bo gdzie tu monopol, skoro jest setka gier wydanych przez pięćdziesiąt różnych firm? A właśnie, że mamy tu do czynienia z klasycznym monopolem, trzeba tylko skończyć z analizą "rynku gier komputerowych" jako całości, a zamiast tego przeprowadzić analizę rynku gry "The Sims", rynku gry "Warcraft" i tak dalej. Dlaczego? Ponieważ o ile przeciętnemu klientowi jest wszystko jedno, komu powierza wysłanie paczki albo dostarczenie prądu do mieszkania, o tyle nie jest mu wszystko jedno, czy kupi "Simsów" czy "Warcrafta". Tak więc wielbiciel "Warcrafta" skazany jest na jedną firmę, która na tym rynku ma monopol - a wszyscy którzy ten monopol łamią, są nazywani "przestępcami". Inny producent nie ma prawa wyprodukować gry bardzo podobnej - to też grozi więzieniem i karami finansowymi, ponieważ działanie takie doprowadziłoby do utraty pozycji monopolisty przez producenta "oryginału". Reasumując - monopol istnieje, ale pilnujące status quo lobby jest tak silne, że blokuje nawet oficjalne uznanie tego oczywistego faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G.Suss Re: Monopol telefoniczny jest zły. IP: *.chello.pl 10.08.07, 17:09 > Tak więc wielbiciel "Warcrafta" skazany jest na jedną firmę, która > na tym rynku ma monopol - a wszyscy którzy ten monopol łamią, są > nazywani "przestępcami". Gratuluję zdolności ubierania banalnych tautologii w "dramatyczne" słowa. Wielbiciele Porche też są skazani na firmę Porsche - straszne. > Inny producent nie ma prawa wyprodukować > gry bardzo podobnej - to też grozi więzieniem i karami finansowymi, > ponieważ działanie takie doprowadziłoby do utraty pozycji > monopolisty przez producenta "oryginału". Co Ty bredzisz? Podobnych gier typu FPP albo gier RPG albo książek osadzonych w klimacie np. tolkienowskim są setki. Chyba, że chciałbyś móc na przykład napisać książkę "Harry Potter i Forum Gazety", to wtedy oczywiście złamiesz prawo, bo zamiast wymyślić coś samemu będziesz żerował na wypracowanej przez kogo innego popularności konkretnej postaci osadzonej w konkretnym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ech... Re: Krańcowy przykład relatywizmu moralnego. IP: *.chello.pl 11.08.07, 12:50 Człowieku, czasy gdy gry były pisane przez pojedynczych ludzi lub małe kilkuosobowe zespoły skończyły się na początku lat 90 ubiegłego stulecia. W tej chwili nad produkcją pojedynczej gry bezpośrednio bierze udział około 100 osób (programiści, graficy, muzycy, testerzy, aktorzy itd) oraz pośrednio drugie tyle (managerowie, działy HR, PR, księgowość, sekretarki). Do tego koszty opakowań, tłoczni i produkcji nośników (tam też są managerowie, HR, PR, sekretarki, magazynierzy itd) a ci wszyscy ludzie muszą mieć warunki do pracy (pomieszczenia, sprzęt itd więc dochodzą koszty najmu, czynszów, energia elektryczna itd). Do tego marketing i reklama. Koszty produkcji gier liczy się w dziesiątkach milionów zielonych. A nawet niech produkcja kosztuje tylko 10 milionów $, a gra w sklepie tylko 25$ - musisz sprzedać 400 tyś egzemplarzy by zwróciły się koszty produkcji - a przecież to jest przedsięwzięcie komercyjne więc i zysk musi być godziwy. Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_grzyb Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k 10.08.07, 12:19 A co mnie to obchodzi? Ja walcze o swoje a on niech walczy o swoje. Co - ja bede sie przejmował cudzym inetersem?? Bo on biedny nie zarobi??? Haahahaha. Co ja jestem Caritas? Ja se fotografuje, ściągam, bo moge. A jak jemu sie nie podoba nich mnie nie wpuszcza do księgarni, nie obraże sie. Jego księgarnia, ma prawo mnie nie wpuścić. Ale skoro jest taka pierdoła - niech traci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: loop Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:22 Są programy, które sczytują tekst z fotografii i w efekcie powstaje całkiem zgrabny plik tekstowy, który można sobie rozesłać, wydrukować... Ciekawi mnie jak sprawa fotografowania wygląda w czytelniach, gdzie skserowanie jest koszmarnie drogie(monopol) i często jakość odbitek jest skandaliczna(vide punkt ksero w bibliotece na Rajskiej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Czytacie nieuważnie i bełkoczecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:27 "kopiowanie na ksero całych książek jest nielegalne, chyba że obsługiwany przez punkt ksero klient czyni to na tzw. własny użytek (zezwala na to artykuł 23 Ustawy o prawie autorskim" pisze wyraźnie całych książek-konia z rzędem temu,kto wykona sensowną kopię całej książki aparatem.Poza tym własny użytek jest dozwolony,to gwarantuje prawo,a ograniczanie praw obywatelskich bezprawne.O ile właściciel ksero jest decydentem ksero(inaczej powinno być,jeżeli ksero jest publicznie dostępne czy dla uczelni) to na pewno księgarnia nie jest ani właścicielem praw autorskich ani aparatu.Fotografowanie dla siebie niczym się nie różni od oglądania,zawsze dozwolone.Prawdopodobnie są wyłącznie w wielkich miastach dla mnie żałosne sceny czytania czy długiego niekończącego się wertowania.Ale ja też potrzebuję zapoznać się z towarem,czasem niewiele potrzebuję i niech mnie nikt nie przekonuje,ze dla przeczytania dwu linijek czy obejrzenia jednego rusunku kupię całą książkę czy czasopismo(tyle jest przecież tandety i drogiej makulatury). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antyklerykał Zakazy fotografowania książek w krakowskich ksi.. IP: *.MAN.atcom.net.pl 10.08.07, 12:30 I to jest właśnie problem braku zrozumienia praw własności. Po pierwsze, księgarnia ma prawo wprowadzić na swoim terenie dowolny zakaz. Także zakaz używania aparatów fotograficznych. Ich własność, ich prawo. Mają prawo zakazać fotografowania książek, które są ich własnością. Po drugie, coś takiego jak własność intelektualna nie istnieje i zakaz, chociażby kopiowania książek (które są własnością kopiującego) jest naruszeniem prawa własności. Nie można być właścicielem czegoś, co jest nieskończone. Jest to po prostu sprzeczność logiczna. Oczywiście państwo może wprowadzić prawo logicznie sprzeczne, ale do nie doprowadzi do niczego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uel Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: *.gorzow.mm.pl 10.08.07, 12:31 niedługo na półkach będą widnieć same okładki za kuloodpornymi szybami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zleb Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: *.zicom.pl 10.08.07, 12:49 Jak na razie jest pewien odsetek książek opakowanych w ładne folie, tak, żeby nie można było zajrzeć do środka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafales Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: 62.29.174.* 10.08.07, 13:21 i właśnie takich książek nie kupuję - często pod ładną okładką i opisem z tyłu - w środku sieczka. Jeżeli nie mogę obejrzeć książki nie kupuję jej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: *.4web.pl 10.08.07, 13:41 No to idzie sie do księgarza i prosi o zdjecie folii - w ksiazkach, czego niektórzy nie wiedzą, czy co - kupuje się treść, tak więc trzeba ja najpierw obejrzeć . Tak samo jak przymierza sie dzinsy, a nie kupuje na oko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Po co od razu fotografować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:45 Nie można usiąść i zanotować sobie tych kilku potrzebnych do magisterki zdań? W Empiku nie ma z tym problemu i nikt nie goni ludzi czytających tam książki. Czy naprawdę trzeba zawsze iść po najmniejszej linii oporu? A właściwie, ironizując nieco, po co się trudzić i fotografować jak teoretycznie można sobie wyrwać potrzebną stronę z książki leżącej na półce w księgarni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Po co od razu fotografować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:55 Nawiasem mówiąc, z tego co mi wiadomo np. w Japonii tego typu zakazy nie są niczym wyjątkowym. Tam nowinki techniczne upowszechniły się dużo wcześniej i trzeba było zaradzić jakoś pladze Japoneczek focących np. najnowsze tygodniki o modzie i od razu przesyłających to koleżankom na ich komórki. No ale tam mamy do czynienia z tzw. "kulturą wstydu" i osoby łamiące powszechnie przyjęte normy są skazane na społeczny ostracyzm, A u nas mamy "kulturę" gloryfikowania cwaniactwa głęboko zakorzenioną w PRL. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0,75 Re: Po co od razu fotografować? IP: *.ceramika.agh.edu.pl 13.08.07, 10:24 Osobiście jakoś nigdy nie miałem potrzeby fotografować w księgarniach, ale wyobrażam sobie, że może chodzić o potrzebę zacytowania typu: W swojej pracy "XY" Z podaje następującą zależność... - jeśli zależność przedstawiona jest w złożonej formie graficznej "fotograf" jest w miarę usprawiedliwiony... Odpowiedz Link Zgłoś
ghost39 Zakazy fotografowania książek w krakowskich ksi.. 10.08.07, 12:46 "- Nie jest to jakieś straszne naruszenie prawa autorskiego - komentuje prof. Ewa Nowińska z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. - " no to albo nie jest naruszeniem prawa i tylko ustosunkowujemy się do strat księgarzy albo jest naruszenie prawa. Pani Profesor ( oby to był błąd redaktora w wypowiedzi) kiepsko zna prawo skoro interpretuje albo albo .... oto Polska własnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: observer1 Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: *.kdpw.com.pl 10.08.07, 13:12 Zgadzam się. Pani Profesor chyba się coś pomrdało w głowie. Kopiować książkę, płytę, itd. mogę na własny użytek ale jeśli to najpierw kupiłem. Rozumiem, że Pani Profesor dopuszcza też kopiowanie filmów z wypożyczalni. Oczywiście na własny użytek???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ox w Znaku maja zdrowe podejscie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:53 Ktos kto fotografuje ksiazki i tak ich nie kupi, nawet jesli wprowadzi sie zakaz. Przyjdzie z recznym skanerem, albo wrecz z kartka i dlugopisem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg kartka i długopis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 12:59 kartka i długopis - jak najbardziej. Przynajmniej nie będzie zalatywało buractwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kj A w znaku mają soft? IP: *.abcdata.pl 10.08.07, 12:59 wpadne sobie pokopiowac troche z laptopem jak nie maja nic naprzeciwko z prawami autorskimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneczka75 Zakazy fotografowania książek w krakowskich ksi.. IP: 217.169.42.* 10.08.07, 13:18 Jak to jest, ze w Wielkiej Brytanii w wielu ksiegarniach sa kafejki i mozna w nich sobie przegladnac czy poczytac dowolna ksiazke z polki tejze ksiegarni popijajac kawke, dzieci tez maja dostep do polek w dziale dzieciecym i same moga wybrac sobie co im sie spodoba, pomiedzy polkami sa sofy lub krzesla, na ktorych mozna przysiasc podczas 'czytania'- a w Polsce nie? W Polsce w ksiagarniach sa zafoliowane gazety i ksiazki - kupuje sie kota w worku, w Polsce w ksiegarniach jest zakaz robienia zdjec (Ha! Ha! Ha!)! Moze zabronmy ludziom w ogole wchodzic do srodka - po co maja brudzic podloge - niech patrza przez okna wystaw i potem kupuja! Daleko nam do kultury zachodu niestety, do traktowania kazdego czlowieka, jako potencjalnego klienta, do porzucenia tej lapczywosci na pieniadze i tylko pieniadze... Odpowiedz Link Zgłoś
polar_bear Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k 10.08.07, 14:01 Ależ w Polsce też można czytać i pić kawę - np. EMPIK. Widocznie nie chodzilaś (chodzisz) do księgarni w Polsce... Ale artykuł był nie o czytaniu a o kopiowaniu/fotografowaniu. Czy w UK w księgarniach są xera gdzie klientela kopiuje całe książki i skopiowane odkłada na półki? Oczywiście w miłej atmosferze, popijając herbatkę? I tu jest problem: nie w czytaniu (również artykułu o którym się dyskutuje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneczka75 Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k IP: 217.169.42.* 10.08.07, 15:06 Tak, tak - nie w czytaniu problem - w kulturze narodu polar_bear, i to chcialam przekazac w swoim poscie... Odpowiedz Link Zgłoś
polar_bear Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k 10.08.07, 15:10 No z tym się zgadzam, niestety.... Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraść? 10.08.07, 13:32 ~"...Trochę dziwne, że ściga się w ten sposób ludzi, którzy potrzebują (...) ukraść zawartość ksiązki - mówi spotkana w Empiku młoda studentka..." Ona zostanie premierem, a przynajmniej prezydentem Warszawy lub posłem. Ma zadatki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: *.4web.pl 10.08.07, 13:46 Ukraść? A moze zastanów się ilokrotnie rosnie cena ksiązki od autora do księgarni, to zrozumiesz, dlaczego W Polsce ksiązek sie nie kupuje. Przeciętny podręcznik medyczny kosztuje 130 zł;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gshegosh Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: 81.210.107.* 10.08.07, 14:02 To niech Ci autorzy - jakże poszkodowani - otworzą w internecie stronę, gdzie będą mógł kupić ich dzieło bez pośredników. Jak będę chciał zaoszczędzić, to kupię pojedynczy rozdział w PDFie, a jak książka będzie dobra, to zamówię droższy egzemplarz drukowany w twardej oprawie. Tylko czy jeśli miernota nie będzie zafoliowana w naklejki "zakaz fotografowania", czy jej autor będzie miał taki sam zysk, jak dotąd? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: *.4web.pl 10.08.07, 14:11 Podejrzewam, z e obfotografowywane są zazwyczaj ksiązki akademickie - prawo, ekonomia, medycyna . Raczej nie spodziewam sie, aby prof.dr hab. zakałdała sobie witryne spzredajaca ksiązki:) Odpowiedz Link Zgłoś
carnivore69 Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś 10.08.07, 14:13 > To niech Ci autorzy - jakże poszkodowani - otworzą w internecie > stronę, gdzie > będą mógł kupić ich dzieło bez pośredników. Jak będę chciał > zaoszczędzić, to > kupię pojedynczy rozdział w PDFie, a jak książka będzie dobra, to > zamówię > droższy egzemplarz drukowany w twardej oprawie. Prawdopodobnie nie do konca wierza w to, ze takim pdf-em nie podzieli sie zaraz cala grupa. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Realista Re: ... IP: *.srv.volvo.com 10.08.07, 14:20 Jakoś nie widzę różnicy między osobą fotografującą kilka stron z książki a taką która sobie przepisze najważniejsze, to co będzie chciała. Zresztą, jeśli ktoś się martwi o zyski, to tym bardziej powinien zadbać o to, aby klienci nie mogli przeczytać całej książki, bo w większości przypadków już nie będą potrzebowali jej kupować. Co do przykładów z nadgryzaniem chleba, nadpijaniem piwa itd., to być może autor nie jest świadomy, że wszystkie jego co najmniej dziwne przykłady (pomysły) odnoszą się do rzeczy, które tracą na wartości, jakości lub po prostu ubywa ich po skorzystaniu. Jak ktoś skseruje książkę, nie niszcząc jej przy tym (warto zauważyć tu, że książki czytane w księgarniach nie nadają się już do sprzedaży). Co do postawy, że wszystko kosztuje i niech sobie studenciaki same radzą, płacąc za wszystko, życzę samodzielności w przypadku zachorowania na niedofinansowana przez nfz, bardzo kosztowną operację. Odpowiedz Link Zgłoś
carnivore69 Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś 10.08.07, 14:10 Proponuje wiec zalozenie firmy, ktora zredukuje koszty posrednictwa o 50%. Sukces rynkowy gwarantowany. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
achodorowski Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś 10.08.07, 14:38 kolejna paranoja tego kraju. Czy nie lepiej zapisać się do biblioteki? Ja nie dziwię się księgarzom, że zakazują fotografowania, oni na nich zarabiają, jak chce popstrykać to ja kup, a jak nie to sorry. Znak podszedł bardzo lużno, ale mogą sobie na to pozwolić, to ksiegarnia wydawnictwa, maja inne dochody. Ciekawe co na to autorzy ? ---------------------------------------- Partia Kobiet -> partiakobiet.org.pl ---------------------------------------- Sonda wyborcza: polskajakkobieta.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?382039 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx biedni nie mają aparatów i kom. z aparatem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:47 to są zwykłe pretensjonalne cwaniaczki. tępić tą chołotę i już! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dgdf Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: *.it-net.pl 10.08.07, 15:07 wszedzie wskazany jest umiar, jesli ktos chce zrobic zdjecie bo potrzebny mu jedna stronka to czy zakaz bedzie czy nie- ksiazki i tak nie kupi , bo byloby glupota kupowanie jej jesli potrzebna mu z niej 1/300 np. tylko zdobedzie ta jedna strona w taki czy inny sposob a tych wszystkich moralistów, ktorzy tak postuluja bezwzgledne przestrzegania prawa moge zapytac czy niegdy w zyciu nie zdarzylo im sie przejsc przez ulice w miejscu niedozwolonym , bo np. byla pusta a do przejscia bylo daleko albo czy nigdy nie zdazylo im sie pojsc wydeptana sciezka przez trawnik skoro chodnikiem musieli by nalozyc kupe drogi? prawo trzeba przestrzegac ale we wszystkim nalezy uzywac przede wszystkim rozumu , fakt , ze w krajach tzw "bardziej cywilizowanych " to uzywanie rozumu albo kryteria jest na nieco wyzszym poziomie Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik do: no name 10.08.07, 15:09 nikt nie kazał Ci studiowac medycyny jak skonczysz te badz co badz trudne studia (za ktore placa za Ciebie podatnicy) i wyjedziesz to odbijesz sobie wszystkie wydane na podreczniki pieniadze Pokolenie moich rodzicow uczylo sie w kilka osob ze sprowadzanych zza granicy atlasow do anatomii itp bo w Polsce byly na raczej mizernym poziomie i jakos nie narzekali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Garbarek Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 17:09 naprawdetrzezwy napisał: > ~"...Trochę dziwne, że ściga się w ten sposób ludzi, którzy potrzebują (...) uk > raść zawartość ksiązki - mówi spotkana w Empiku młoda studentka..." > > > > Ona zostanie premierem, a przynajmniej prezydentem Warszawy lub posłem. > Ma zadatki. > "Wytwórnie płytowe są okradane. I to potwornie, przez tysiące ludzi. Nie, nikt nie wynosi płyt z magazynów. Nikt też nie włamuje się na konta wytwórni i nie przelewa pieniędzy na Kajmany. Ta "kradzież" polega na tym, że ściąga się muzykę z sieci. Biedne wytwórnie strasznie na tym cierpią. W jednej chwili mają piosenkę, a w drugiej już ktoś ją kradnie i piosenka znika... Nie, chwileczkę, nie znika. Dalej jest na płycie. To jaka to kradzież?" z antykler.blog.onet To jaka to niby kradziez? Wlasciciel danej rzeczy mial ja i dalej ja ma. To jest kradziez? Wg mnie nie. Gdyby dalo sie kopiowac samochody to gdyby ktos skopiowal moj samochod i zabral sobie kopie tego mojego samochodu to nie mialbym nic przeciwko takiemu dzialaniu. Bo przeciez dalej mialbym moj samochod. on dalej stalby w moim garazu. Uwazasz ze za wszystko w zyciu trzeba placic. Ja tak nie uwazam. Nie dajmy sie oglupic. A jak ide do kumpla ktory ma canal plus poogladac mecz ligowy. Ide z 30 kolegami to przeciez tez kradniemy bo nie placimy za ogladanie tego meczu na wlasnym canalu plus tylko idziemy do kolegi. Gdybysmy kupili sobie swoj wlasny canal to canal by zarobil 30 razy wiecej a tak nie zarobi. Ale z nas zlodzieje. Wogole zamknijmy biblioteki. tam popelnia sie przeciez lamanie praw autorskich i kradziez wlasnosci intelektualnej. Przychodza te ludzie i nie placac za dzielo kultury bezczelnie je kradna, wsysajac w siebie zawartosc dziela. Tak zamknijmy. Faszystom sie to spodoba. Najwiekszym debilizmem walczacych procopyright bylo nazwanie piractwem domowym sytuacji gdy kolega pozycza koledze film na dvd albo plyte po to zeby ten drugi ja sobie w domu odsluchal. no coz za kradziez. bo przeciez mysla barany nie masz prawa uzytkowniku tak robic a jak chcesz obcowac z jakims dzielem sztuki to musisz biec do sklepu i kupic dla siebie. innej sytuacji nie ma. korzystanie, obcowanie z dzielem sztuki w kazdy inny sposob to przestepstwo. no czy to jest normalne? www.copyfight.pl/ - Blog przeciwników tyranii ze strony właścicieli praw autorskich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Re: Studentka (prawa?) zdziwona, że nie może kraś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 22:11 dobrze mówisz:) i jak zobaczę w sklepie fajną sukienkę lub torebkę i sobie sama taką uszyję to też kradzież Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik NIE kradnij?? 10.08.07, 14:55 no wlasnie, rozumiem tych ktorzy usprawiedliwiaja sie, ze cena jest wysoka, niepropocjonalnie do kosztow ponoszonych przy produkcji" ksiazki, plyty itp NIE zmienia to jednak faktu, ze kopiowanie to KRADZIEŻ sama jestem studentką, dużo czasu spędzam w bibliotece, jesli cena książki ni eprzekracza 70 zł a potrzebuje z niej wiecej niz 1 rozdzial to ją sobie kupuje, a jesli nie to kseruje te wlasnie kilkanascie stron NIKT ne mowil, ze studiowanie ma byc za darmo wystarczy ze podanicy placa za dziennych (w tym mnie), a niektorzy z nich naprawde nic nie robia Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik Re: NIE kradnij?? 10.08.07, 15:51 wątpię hermina5 napisała: > Za ciebie to głównie płaca zaoczni. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik BIBL 10.08.07, 15:04 a co do bibliotek, to naprawde nie ma co narzekac, czesc z nich jest fantastycznie wyposazona, ilekroc ide np. do biblioteki publicznej na Zelaznej (w-wa) wracam zaskoczona- maja bardzo duzo wartosciowych ksiazek (naukowych) i sporo nowosci. BUW ze swoimi zbiorami pisanymi cyrlica sie nie umywa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tutu Re: BIBL IP: 194.176.105.* 10.08.07, 15:22 Prosze nie zapominac ze kserowanie to tez w pewnym sensie kradziez i niewiele sie rozni od opisanego w artykule fotografowania.(no moze po za jakoscia;)) Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik Re: BIBL 10.08.07, 15:50 wlasnie dlatego pisalam o 1 rozdziale Gość portalu: tutu napisał(a): > Prosze nie zapominac ze kserowanie to tez w pewnym sensie kradziez i > niewiele sie rozni od opisanego w artykule fotografowania.(no moze > po za jakoscia;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tutu Re: BIBL IP: 194.176.105.* 10.08.07, 15:57 No wlasnie o tym pisze.Uwazasz ze kserowanie kilkunastu stron jest dopuszczalne?A gdzie jest granica?Ile stron mozna a ile nie?Jak dla mnie to "0" jest wlasciwa odpowiedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik Re: BIBL 10.08.07, 16:26 owszem, granicą jest 0 słownie zero stron, choc wydaje mi sie ze polskie prawo dopuszcza mozliwosc xerowania jakiejs konkretnej, okreslonej w procentach ilosci stron ksiazki a Ty? nigdy nie xerowales, ze pierwszy rzucasz kamien? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: none Re: BIBL IP: *.pekao.com.pl 10.08.07, 16:34 Ależ oczywiście, taką granicę można wskazać - np. w prawie do cytowania książki czy artykułu w pracy magisterskiej/doktorskiej. Osobiście uważam, że jeśli ktoś chce przeczytać jeden artykuł w celu np. zacytowania go w pracy bądź jeden rozdział w przygotowaniu do egzaminu, to kupno całej książki nie ma uzasadnienia, korzysta się z ksera. A jeśli ktoś potrzebuje większą część to niech albo kupi, albo wypożyczy z biblioteki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fotoloto Lepiej z Warszawiakiem zgubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 15:11 niż z Krakusem znaleźć. Ot i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bravoora Zakazy fotografowania książek w krakowskich ksi.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 15:15 To jest Polska. Technologi sie nie powstrzyma, żeby ludzie kupowali książki, gry, filmy, muzykę, muszą tego chcieć, każde zabezpieczenie prędzej czy później zostanie złamane, a żeby chcieli muszą być uczciwi, w Anglii księgarnie dobrze prosperują bo jest tam dużo ludzi uczciwych i nikt nie musi się bawić w łapanie złodzieja. U nas mało ludzi uczciwych, poczynając od prawników, lekarzy czy innych "elit", więc jak wszyscy kradną to, czemu nie ja. Potrzeba kogoś z jajami kto by z tym skończył, wiemy że ryba psuje sie od głowy więc to tam trzeba zacząć naprawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_jestem_tofik Re: Zakazy fotografowania książek w krakowskich k 10.08.07, 15:19 najlepiej chyba zaczac od siebie, co? "inni...wiec dlaczego nie ja" jak ktos wypowiada te magiczne slowa podejrzewam go o to, ze nie skonczyl jeszcze siódmego roku zycia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A co! Fotografowac tych co fotografuja. A co! IP: *.netcologne.de 10.08.07, 15:35 Fotografowac tych co fotografuja. Tak na wlasny uzytek. A co! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eSBek R.Grabski eSBek Ryszard Grabski pieszczoch IV RP IP: 62.233.214.* 10.08.07, 15:47 \] Gdzie kończy się logika tam zaczyna się Policja?09 Sie 2007 r Dr Anna Chrapusta dwa dni temu przeprowadziła w Krakowie operację przyszycia obciętego prącia. By zabrać narzędzia oraz szwy niezbędne do zabiegu musiała przejechać ze szpitala Rydygiera do Prokocimia. Natrafiła na korek. Gdy zobaczyła radiowóz zadzwoniła na numer alarmowy policji z prośbą o umożliwienie jej szybszego przejazdu. Policja odmówiła konwojowania...LEKARKA: Według mnie to całkowity brak logiki w postępowaniu służb drogowych - mówi lekarka. - Karetka wiozła pacjenta na sygnale, ja natomiast musiałam przedrzeć się przez miasto własnym samochodem, ponieważ zostałam wezwana do zabiegu telefonicznie. Taki konwój pozwoliłby mi na szybsze dotarcie do miejsca operacji, zwłaszcza, że w pobliżu stał radiowóz.POLICJANT 1: Młodszy inspektor Dariusz Nowak, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Komendy Policji w Krakowie odpiera: - Wszystkie samochody policyjne mają przydzielone zadania, a funkcjonariusze nie powinni opuszczać miejsca służby.POLICJANT 2: Mariusz Wasiak z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego w Warszawie: - Policja, w zgodzie z przepisami, nie tylko może, ale nawet powinna przeprowadzić tego typu eskortę. Ocena powagi sytuacji należy w takich przypadkach do funkcjonariuszy, do których zgłasza się kierowca pojazdu. Jeżeli mąż wiezie do szpitala żonę w dziewiątym miesiącu ciąży i widzi patrol policji, może zwrócić się do funkcjonariuszy o pomoc, a oni nie powinni jej odmówić ifp Z pijanego gangu : www.policyjnyserwisinformacyjny.fora.pl/viewforum.php?f=3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pynio Zakazy fotografowania książek w krakowskich ksi.. IP: *.acn.waw.pl 10.08.07, 16:20 Mówi się zaspał, a nie zaśpiał ! Chyba, że chodzi o to że zaćpał ? Odpowiedz Link Zgłoś