Dodaj do ulubionych

ziemmmniaaaaooooki

22.09.07, 08:50
mam pytanie, czy już w niektórych miejscach krakowa pojawiła się
sekta ziemniaczana, której wyznawcy chodzą w sobotni ranek chwaląc z
całego gradła ziemniaka wołając donośle "zIIemniAAOOOKI"?
słyszałem że z okazji festiwalu ziemniaka w Krakowie piotr robi
kantatę "ZIMENIAKI" której półgodzinnym prologiem będzie
melodeklamacja "ZZZIIEMMMNIAAAOOKII" w wykonaniu chłopstwa. potem
wchodzą smyki (w sensie instrumenty a nie dzieci)i szeptem chór
chłopów skanduje "sss ppp iii rryy tututu sss taaa niii oooo".
następnie wychodzi diva i na całe swe gardło śpiewa: "taaanioo
skkarrpetty okazzzjaaaaa poooooleeecammmmm".
następnie chór chłopów wykonuje mruczando pt. "piwo jasne piwo".
na końcu piotr gra na pile i śpiewa zarazem utwór "poolska
białoczerwoni". w finale wszyscy wariują i stepując bez wierzchnich
ubrań skandują "MASZ-CI-LOS".
Obserwuj wątek
    • helenka17 To był zdaje się ciężki krążownik austro-węgierski 22.09.07, 11:13
      Ale do rzeczy. To nie jest sekta, zatem to co tu wstawiłeś, nie jest pytaniem.
      To dość stary obyczaj, mniej więcej w wieku Krakowa.
      Zanikającymi obyczajami mojego dzieciństwa byli jeszcze Panowie pokrzykujący
      "Mlekooo" i "Dżewooo", sprzedający wiązki chrustu na rozpałkę, wiązane
      prawdziwym powrósłem.
      Do tego należy dodać panów szlifierzy ostrzących noże na napędzanej nogą
      szlifierce (Zasada napędu podobna do maszyn do szycia SINGER). Wiadomo było, że
      nadchodzą, bo postukiwali małym młoteczkiem w stalową płytkę znacznej twardości,
      co dawało wysoki przenikliwy dźwięk z wibrującym pogłosem.
      Panów naprawiających garnki już nie pamiętam. Podobnie jak szmaciarzy , czyli
      zbierających stare szmaty, którzy brzmieli mniej więcej tak: "szmaaaTy,
      -tare-szmaaaty!", to ostatnie pamiętam jak-przez-mgłę.
      Temu podobne obyczaje przydają miastu tego,co najlepsze miasta mają:
      identyfikacji miejscowej i kultury dzielnic. Są w Europie gminy miejskie, które
      płacą rzemieślnikom za kultywowanie podobnych zjawisk.
      Niestety, nowych mieszkańców Krakowa charakteryzuje straszliwy lęk przed
      prowincją, z której przybyli, i dlatego nie cierpią podobnych zjawisk, nie
      zdając sobie sprawy,że to właśnie one dają wzajemną sympatię mieszkańców,
      bezpieczeństwo (wszyscy się znają), spontaniczną skłonność do wzajemnej pomocy.
      Czyli zalety miejskiej dzielnicy.

      H.
      • ofka9 Re: To był zdaje się ciężki krążownik austro-węgi 22.09.07, 11:37
        Bardzo podoba mi sie Twoja odpowiedź, masz całkowitą rację.
        A ja jeszcze pamiętam tych naprawiających garnki, mam do tej pory
        taki podrutowany, niestety trochę sie już kruszy, stoi jako ozdoba i
        pamiątka z czasów, które już nie wrócą...
        Gaaaaaaaarki (bez n) drutujEE
        Pozdrawiam, Zofka
        • lira_korbowa Re: To był zdaje się ciężki krążownik austro-węgi 22.09.07, 11:49
          Pamiętam ten zaśpiew w wersji rozwiniętej:
          "Gaaaarki drutowaać żelazne naprawiaaaaaać!".
          I jeszcze podokiennych grajków, głównie Cyganów (bo nie byli to
          wówczas bynajmniej Romowie), którym zrzucało się "pieniążek"
          zawinięty w papier. Jeden taki zaplątał się w te wakacje pod me
          okno, powodując gwałtowny przypływ nostalgii.
        • helenka17 Oo! Miło... 22.09.07, 14:25
          Dyg...
          dla Zofki.


          H.
          • laenia A "Idzie się"? 22.09.07, 15:22
            Moja prababcia opowiadała (jej opowieści znam pośrednio, bo zmarła w latach
            30.), że idąc chodnikiem pod oknami kamienic warto było krzyknąć: „Idzie się!”,
            by nie oberwać zawartością kubła z pomyjami lub, co gorsza, z fekaliami. Ona
            akurat mieszkała na Ludwinowie, ale i na Starym Mieście podobno był to zwyczaj
            praktykowany.
    • kowaliska Zimniooooki! Burooooki! 22.09.07, 17:07
      To wy jeszcze nie wiecie, że oni przyjeżdżają do nas żeby sobie ulżyć i
      zakomunikować co o nas myślą???? Niektórzy to nawet domofonem dzwonią, żeby
      niektórym OSOBIŚCIE nawymyślać!
      Dobrze, że wspomniani przez Gosię szmaciarze już wyginęli. Toby dopiero było!
    • peteen a był jeszcze pan: "fylasz - fylasz - fylaszkiii" 22.09.07, 17:31
      podjeżdżał pod domn, ale flaszka kosztowała u niego 0,50 zeta, o
      połowę mniej, nkiż w skupie
      no i, głupek jeden, jak wyszło po latach, nie kupował krachelek!
    • capri_and_mojito :DDDDD n/t 23.09.07, 11:51
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka