wertercom
05.11.07, 09:49
Zawaliliśmy wszystko. Najpierw CBA Kamińskiego nie umiało wrobić Leppera w
korupcję, a potem Bielan z „Misiem” Kamińskim (tym grubym) rozwalili nam
kampanię wyborczą – żalił się wczoraj jeden z ponownie wybranych posłów PiS.
A tak w ogóle to pierwszy hasło rozliczeń rzucił poseł Jacek Kurski krytykując
śmiało w mediach Bielana i Kamińskiego. Ucichł, bo premier Kaczyński przyjął
ten cios na siebie, „poczuł się” winny przegranej i wezwał do zwarcia
szeregów. Kaczyński jest jeszcze wystarczająco mocny, jeszcze nie warto się z
nim kopać. Co nie znaczy, że nikt nie próbuje. Kurski wymiękł, ale z Dornem
może nie pójść tak łatwo. Dorn też wyrwał się przed szereg proponując
Platformie koalicję konstytucyjną dla zmiany ustawy zasadniczej. Taki gest w
sytuacji, gdy Tusk nieustannie „obraża” prezydenta, wymagał odwagi!
Mniej kontrowersyjni (i hałaśliwi) są Kazimierz Ujazdowski i przewodniczący
sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Zalewski, którzy (na razie) chcą
jedynie „dyskutować”. Mogą liczyć na poparcie kilkudziesięciu posłów i
terenowych działaczy spoza „zakonu PC” – czyli spoza grona najwierniejszych
współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. PiS to jednak partia wodzowska i
dobrze wiadomo, czym może się skończyć taka „dyskusja”, jeśli prezes Jarosław
dopuści do zbytniej samowoli.
W każdym razie Jarosław będzie musiał coś z dysydentami zrobić, bo „szeptanka”
w partii może skończyć się najpierw transferami posłów na Platformę, a
następnie rozłamem w PiS-ie. Na razie premier Kaczyński prezentuje dziarskość
(będziemy twardą opozycją) i gotów jest stanąć przed towarzyszami na kongresie
partii, „by się uwiarygodnić” po przegranej. PiS-owscy dysydenci idą do boju
pod hasłem – „IV RP – tak! Wypaczenia – nie!” – wymyślonym w gronie
dziennikarzy „Rzeczpospolitej” i „Dziennika” tzw. „pisjonarzy”.
,,Wypaczenia'' to np. minister Ziobro i jego metody (niektórzy posłowie z PiS
uważają, że trzeba go „poświęcić”), to minister Aleksander Szczygło (bierny,
mierny, ale wierny), Antoni Macierewicz (komentarze na jego temat nie nadają
się do powtórzenia), sekretarz generalny partii Joachim Brudziński (uchodzi w
partii za prostaka) i – rzecz jasna – europoseł Adam Bielan oraz obaj
Kamińscy: Michał i Mariusz.
Na pytanie: „co z prezesem Jarosławem Kaczyńskim?” – wszyscy zgodnie
odpowiadają, że bez niego Prawo i Sprawiedliwość nie przetrwa. – Jeśli
pójdziemy za daleko, a premier uzna, że traci kontrolę nad partią, odejdzie i
założy nową formację – przekonuje jeden z pisowskich dysydentów. – A bez
niego Dorn, Zalewski i Ujazdowski nic nie znaczą.
W tej sytuacji hasło „IV RP – tak. Wypaczenia – nie” jest bez sensu, bowiem
wina za „wypaczenia” musiałaby spaść na Jarosława Kaczyńskiego. To on albo
mianował, albo godził się na takie postacie jak Wojciech Mojzesowicz i Adam
Lipiński (nieudana próba „przejęcia” Renaty Beger), ministrowie:
sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (areszty wydobywcze i podsłuchy), sportu
Tomasz Lipiec (korupcja), MSWiA Janusz Kaczmarek (krawat zostawiony u
Krauzego), Antoni Macierewicz (wiadomo), czy wojewoda mazowiecki Wojciech
Dąbrowski (pijany rowerzysta).
To Jarosław Kaczyński w znacznej mierze odpowiada za ataki na środowiska
sędziowskie, adwokaturę, lekarzy, czyli „wykształciuchów”, za dzielenie
społeczeństwa (my jesteśmy tu, a oni tam, gdzie stało ZOMO), wpuszczenie na
salony Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony, próbę wprowadzenia tzw. kaczyzmu, a
w końcu oddanie władzy po dwóch latach.
Dysydenci z Prawa i Sprawiedliwości wierzą jednak, że uda im się zmienić
wizerunek partii, że rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa
Ludowego ugrzęźnie (jak każdy) na mieliźnie i najdalej za cztery lata wrócą do
władzy.
Nie przyjmują do wiadomości, że zapowiadana przez Platformę Wielka komisja
śledcza pogrążą nie tylko Ziobrę i jego wiernych prokuratorów, że nie mogą już
tak bezwzględnie liczyć na medialne wsparcie „Dziennika”, „Rzeczpospolitej” i
TVP. Samo „Wprost” może nie wystarczyć. Gdy jeszcze PO zacznie „czyścić”
administrację rządową i spółki z udziałem skarbu państwa, wtedy zaczną
rozpadać się struktury partyjne... I przyjdzie czas na faktyczne rozliczenia.
I z samym Kaczyńskim, i z jego otoczeniem.