Gość: slawko IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 19.12.01, 10:01 Wydaje mi się, że w żadnym z dużych polskich miast nie brakuje kultury drogowej tak mocno jak właśnie w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
orka Zgadzam się 19.12.01, 11:04 Mam za sobą 2 lata przykrego doświadczenia jeżdżenia w Krakowie samochodem męża z rejestracją wielkopolską ( Literka P) . Niejednokrotnie zdarzyło mi, że kierowcy bezczelnie zajeżdżali mi drogę, tylko dlatego, że liczyli, ze jako obca w mieście jestem mniej zdecydowanym kierowcą. Trzy razy zdarzyło mi się, że nawymyślano mi od "wieśniaczko jedna, jak już tu przyjechałaś, to szanuj Krakowian".Bardzo ksenowfobiczne zachowanie. Pikanterii dodaje fakt, że ja jastem z tego miasta, jedynie mój mąż z innego, ale auto ma jeszcze zarejestrowane na stary adres. Zgadzam się z tezą, ze kierowcy Krakusy są zadufani w sobie. Druga sprawa to permanentne łamanie przepisów. Na Królowej jadwigi jest ograniczenie do 40 km?h powtarzane co chwilę. Proponuje Panow Policjantom sprawdzić ile osób jeżdzi z dozwoloną prędkością. Mam wrażenie, ze nikt. A moze by tak zamontować automaty do zdjęc w naszym mieście i wyłąpac tych co grzeszą szybkością, skręcają z lewego pasa w prawo na skrzyżowaniu Powale- Zwierzyniecka, wyprzedzają na podwójnej ciągłej na Focha itp? Odpowiedz Link Zgłoś
joseph2001 Re: Zgadzam się 19.12.01, 11:19 To prawda, że polskim kierowcom przydałoby się więcej kultury i dobrego wychowania (nb. ja kierowcą nie jestem), ale jeżeli ktoś twierdzi, że w Krakowie kierowcy są szczególnie chamscy, to zapraszam do Warszawy. Polecam przejście przez którąkolwiek jezdnię w centrum po pasach nie zaopatrzonych w światła - zapewniam, że wrażenia będą pamiętne do końca życia, tj. z reguły przez jakieś trzy sekundy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kierowca Re: NIE zgadzam się!!! IP: 10.30.42.* 19.12.01, 12:09 Nie zgadzam sie! Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem. Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego? 1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca, dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać? 2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych, co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie. 3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko o sobie? 4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h. 5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „Na pięć minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące cały dzień) praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje tramwaj, ten zaś blokuje inne auta... O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami. PS: „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamieszkania, bynajmniej. Dotyczy mentalności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 14:07 Gość portalu: Kierowca napisał(a): > Nie zgadzam sie! > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im > nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem. > Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego? > > 1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy > trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca, > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero > > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu. > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać? > > 2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w > lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się > zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w > lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie > > spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych, > > co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie. > > 3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy > alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony > kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest > > tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie > wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko > > o sobie? > > 4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to > nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas > szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h. > > 5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z > elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na > ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „N > a pięć > minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące c > ały dzień) > praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje > tramwaj, ten zaś blokuje inne auta... > > O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych > oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny > temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami. > > PS: > „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamies > zkania, bynajmniej. > Dotyczy mentalności. Bardzo dobre wnioski jakby wszyscy tak jeżdzili chyba znikłyby korki w mieście. Trochę nie pasuje mi twoje określenie mentalności sprobuj znalesc troche inne np: "jakis baran" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmaws Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.ci.comarch.pl 19.12.01, 14:34 Dobre określenie takiego kierowcy to np prawdziwek albo kapeluszowy - nie jest obraźliwe a chyba oddaje istotę sprawy.Swoją drogą - można ogłosić plebiscyt na najbardziej trafne określenie "kierowcy inaczej" - niektórzy używają też określenia burak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 15:41 Burak może być:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek2 Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 19.12.01, 23:07 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > Burak może być:) Ale jaki pastewny czy cukrowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peen Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.impol.net.pl 20.12.01, 14:01 Gość portalu: jmaws napisał(a): > Dobre określenie takiego kierowcy to np prawdziwek albo kapeluszowy - nie jest > obraźliwe a chyba oddaje istotę sprawy.Swoją drogą - można ogłosić plebiscyt na > > najbardziej trafne określenie "kierowcy inaczej" - niektórzy używają też > określenia burak. A MOŻE ŁOŚ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamusia Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.proxy.aol.com 20.12.01, 14:04 Gość portalu: Kierowca napisał(a): > Nie zgadzam sie! > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im > nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem. > Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego? > falszywy wniosek. kierowcy w europie ucza sie od pierwszej godziny kursu, ze podstawowa zasada bezpieczenstwa jest branie pod uwage slabosci innych i respektowanie ich. wiem bo robilam prawo jazdy w rfn. "normalna" jazda za samochodem na obcej rejestracji jest powodem do oblania egzaminu -> noga z gazu, gotowa do hamowania, zwiekszyc odstep ! w europie trabi sie zeby delikwenta ostrzec a nie opieprzyc. > 1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy > trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca, > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero > > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu. > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać? > > 2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w > lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się > zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w > lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie > > spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych, > > co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie. > > 3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy > alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony > kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest > > tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie > wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko > > o sobie? > > 4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to > nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas > szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h. > > 5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z > elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na > ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „N > a pięć > minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące c > ały dzień) > praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje > tramwaj, ten zaś blokuje inne auta... > > O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych > oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny > temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami. > > PS: > „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamies > zkania, bynajmniej. > Dotyczy mentalności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rf Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 10:06 Gość portalu: Kierowca napisał(a): > Nie zgadzam sie! > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite (...) trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca, > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero > > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu. > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać? (...) „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamies > zkania, bynajmniej. > Dotyczy mentalności. W Berlinie to kwestia kultury. Nikt nie nazwie tam nikogo wieśniakiem a w Krakowie ... Wystarczy przeczytać Twoje "wypociny". Czy to jest typowo Krakowskie. Raczej nie, to raczej Krakusi z naboru, albo gówniarze, albo zakompleksieni pryszczaci... Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: chamstwo na drogach 19.12.01, 11:55 Gość portalu: slawko napisał(a): > Wydaje mi się, że w żadnym z dużych polskich miast nie brakuje kultury drogowej > tak mocno jak właśnie w Krakowie. Tego nie wiem, ale w Pabianicach, drogi mój imienniku, bite są chyba wszystkie rekordy drogowego chamstwa :( Pozdrawiam i szerokiej drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
fufek Re: chamstwo na drogach 20.12.01, 15:04 Chamstwo na drodze nie wynika jedynie z braku kultury osobistej, ale także z zasad nauki jazdy na kursach prawa jazdy. Nieraz zdarzyło mi się jechać za kursantem, który "wlókł" się blisko środkowej krawędzi, gdy mógł zjechać do prawej, przepuszczając tym samym sznur samochodów za sobą. Albo wykonywał manewr skręcania w lewo, zatrzymując się (i innych użytkowników drogi) na środku pasa. Winni są w takich przypadkach instruktorzy, których zadaniem, oprócz nauki przepisów i techniki, winna być nauka zasad kultury jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elwer Re: chamstwo na drogach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.01, 23:11 Zgadzam się jazda po Krakowie to istny cyrk, słoma wychodzi z butów większosci kierowców.Większosć z nich jest tylko cwana w Krakowie.Poza swoim miastem to cienarze.Nieraz widzę te paniska w Katowicach jak gubią się w ruchu nie potafią zmienić pasa bez zajechania drogi,nie przepuszczą nikogo z drogi podporządkowanej.Zawsze staram się uważć na goroli za kierownicą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.01, 01:00 Jako kierowca (tudzież "baba za kierownicą") muszę niestety zgodzić się z autorem listu. Choć wg jest to raczej kwestia braku wyobraźni niż chamstwa. Kiedy jeżdżę po Krakowie i widzę co inni kierowcy potrafią wymyśleć na ulicy, to ręce mi opadają. Nie twierdzę, że jestem świetnym kierowcą, ale jestem dobra, choć zdarza mi się robić głupoty. Ale staram się zawsze pomyśleć zanim coś zrobię. No i pamiętam, że nie jestem na drodze sama. A wydaje mi się, że większość uważa, że ulica należy do nich i tylko do nich... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mtq Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 17:13 Zgadzam sie z Kierowca! A od siebie dodam, ze taki stan rzeczy powoduje tez fatalna organizacja ruchu w Krakowie - czasem nawet najlepsi nie wiedza, jak sie zachowac. ps. to co u nas sie dzieje to pryszcz w porownaniu z komunikacja w pieknej Italii... tam kierowcy jezdza tak, jakby kodeks drogowy nie istnial - a policja w ogole na to nie reaguje...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: chamstwo na drogach IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.01, 22:47 z jedna podstawowa roznica, robia to bez typowo polskiego chamstwa. Jestem czesto we Wloszech i kierowcy owszem bardzo uwazaja i jesli przekraczaja dopuszczalna szybkosc to bardzo rzadko jest to wiecej niz 20 kmh. Jesli lekcewaza przepisy to nie po to, zeby "pokazac" "wsiokowi" "burakowi" i.. nie wiem jakie jeszcze tam piekne okreslenia padly tu do tej pory na temat "chamstwa". We Wloszech o dziwo mozna wspaniale "plynac" w ruchu ze swiadomoscia, ze nie zostanie sie skonfrntowanym z prymitywnym chamstwem, ze nikt nie nazwie cie "burakiem" czy "wsiokiem" czy tez "gorolem", ze nikt po prostu nie zachowa sie wobec mnie chamsko czy zlosliwie. I to jest wlasnie podstwowa roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka9009 Re: chamstwo na drogach IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.01, 20:54 kiedy w Krakowie wspaniałym ktos mi zejedzie lub bnikt nie chce wpuścić to mówi sia warszawiak ( tata mnie tak nayczył) ale wiecie co zauwazylam w 3/4 przypadków to prawda nie powinnismy jednak zwalac winy na nich bio na warszawskich nr jezdzi wielu ludzi i w ogóle czemu ich sie tylu pałęta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 21:11 Gość portalu: anka9009 napisał(a): > kiedy w Krakowie wspaniałym ktos mi zejedzie lub bnikt nie chce wpuścić to mówi > > sia warszawiak ( tata mnie tak nayczył) > ale wiecie co zauwazylam > w 3/4 przypadków to prawda Mieszkasz w Koninie? W takim razie jaki jest Twoj zwiazek z Krakowem. > nie powinnismy jednak zwalac winy na nich bio na warszawskich nr jezdzi wielu > ludzi > i w ogóle czemu ich sie tylu pałęta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomaszek Re: chamstwo na drogach IP: *.devs.futuro.pl 28.12.01, 23:51 Co z tego, że mieszka w Koninie! Może Ania dużo jeździ po Polsce i widzi różnicę w sposobie jazdy po różnych polskich miastach. W Krakowie naprawde nie jest tak źle. "Buraki" są wszędzie,a w Krakowie jeździ się powoli, więc nawet jak się ma takiego w czapce koło siebie to po prostu należy odpuścić. Gorzej jest na trasie, szczególnie w wakacje lub w czasie świąt lub długich wekendów. W Polsce jeździ się agresywnie i z lekceważeniem nie tylko przepisów ale i zdrowego rozsądku, i to jest czasem śmiertelnie niebezpieczne. Warszawskich numerów jest dużo w każdym większym mieście, ale to niekoniecznie warszawiacy, tylko często miejscowi w służbowych autach lub w leasingu. (A Konin to miłe miasto z sympatycznymiludźmi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 10:43 Gość portalu: Tomaszek napisał(a): > Co z tego, że mieszka w Koninie! Ja tam do Konina nic nie mam, po prostu z ciekawości pytałem. Tak w tajemnicy powiem że też jeżdżę po Krakowie z rejestracją WX, ale myśle że zachowuję się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sas Re: chamstwo na drogach IP: *.kuratorium.krakow.pl 29.12.01, 12:28 Może po chamskim zachowaniu należało by podziękować np. kierunkowsakazami. Wtedy inaczej podchodzi sie do gościa, który np. zajechał drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 12:37 Gość portalu: sas napisał(a): > Może po chamskim zachowaniu należało by podziękować np. kierunkowsakazami. > Wtedy inaczej podchodzi sie do gościa, który np. zajechał drogę. Jeżeli ktoś się zachował chamsko i tak zajechał drogę że człowiek ledwo wyhamował to awaryjne nie pomogą. No inaczej jak kulturalnie poprosił o miejsce to awaryjne niepotrzebne. Ja zawsze dziekuje awaryjnymi i nigdy nie zajeżdzam po chamsku no chyba ze w Warszawie:) ale tam tak trzeba:) Odpowiedz Link Zgłoś