Dodaj do ulubionych

chamstwo na drogach

IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 19.12.01, 10:01
Wydaje mi się, że w żadnym z dużych polskich miast nie brakuje kultury drogowej
tak mocno jak właśnie w Krakowie.
Obserwuj wątek
    • orka Zgadzam się 19.12.01, 11:04
      Mam za sobą 2 lata przykrego doświadczenia jeżdżenia w Krakowie samochodem męża
      z rejestracją wielkopolską ( Literka P) . Niejednokrotnie zdarzyło mi, że
      kierowcy bezczelnie zajeżdżali mi drogę, tylko dlatego, że liczyli, ze jako
      obca w mieście jestem mniej zdecydowanym kierowcą. Trzy razy zdarzyło mi się,
      że nawymyślano mi od "wieśniaczko jedna, jak już tu przyjechałaś, to szanuj
      Krakowian".Bardzo ksenowfobiczne zachowanie. Pikanterii dodaje fakt, że ja
      jastem z tego miasta, jedynie mój mąż z innego, ale auto ma jeszcze
      zarejestrowane na stary adres. Zgadzam się z tezą, ze kierowcy Krakusy są
      zadufani w sobie. Druga sprawa to permanentne łamanie przepisów. Na Królowej
      jadwigi jest ograniczenie do 40 km?h powtarzane co chwilę. Proponuje Panow
      Policjantom sprawdzić ile osób jeżdzi z dozwoloną prędkością. Mam wrażenie, ze
      nikt.
      A moze by tak zamontować automaty do zdjęc w naszym mieście i wyłąpac tych co
      grzeszą szybkością, skręcają z lewego pasa w prawo na skrzyżowaniu Powale-
      Zwierzyniecka, wyprzedzają na podwójnej ciągłej na Focha itp?
      • joseph2001 Re: Zgadzam się 19.12.01, 11:19
        To prawda, że polskim kierowcom przydałoby się więcej kultury i dobrego
        wychowania (nb. ja kierowcą nie jestem), ale jeżeli ktoś twierdzi, że w
        Krakowie kierowcy są szczególnie chamscy, to zapraszam do Warszawy. Polecam
        przejście przez którąkolwiek jezdnię w centrum po pasach nie zaopatrzonych w
        światła - zapewniam, że wrażenia będą pamiętne do końca życia, tj. z reguły
        przez jakieś trzy sekundy.
        • Gość: Kierowca Re: NIE zgadzam się!!! IP: 10.30.42.* 19.12.01, 12:09
          Nie zgadzam sie!
          Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy
          kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich
          jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im
          nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem.
          Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego?

          1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy
          trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca,
          dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero
          szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu.
          Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na
          czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z
          każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już
          wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać?

          2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w
          lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się
          zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w
          lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie
          spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych,
          co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie.

          3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy
          alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony
          kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest
          tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie
          wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko
          o sobie?

          4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to
          nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas
          szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h.

          5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z
          elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na
          ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „Na pięć
          minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące cały dzień)
          praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje
          tramwaj, ten zaś blokuje inne auta...

          O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych
          oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny
          temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami.

          PS:
          „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamieszkania, bynajmniej.
          Dotyczy mentalności.
          • Gość: Zbigniew Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 14:07
            Gość portalu: Kierowca napisał(a):

            > Nie zgadzam sie!
            > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy
            > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich
            > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im
            > nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem.
            > Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego?
            >
            > 1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy
            > trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca,
            > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero
            >
            > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu.
            > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na
            > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z
            > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już
            > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać?
            >
            > 2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w
            > lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się
            > zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w
            > lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie
            >
            > spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych,
            >
            > co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie.
            >
            > 3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy
            > alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony
            > kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest
            >
            > tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie
            > wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko
            >
            > o sobie?
            >
            > 4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to
            > nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas
            > szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h.
            >
            > 5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z
            > elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na
            > ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „N
            > a pięć
            > minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące c
            > ały dzień)
            > praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje
            > tramwaj, ten zaś blokuje inne auta...
            >
            > O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych
            > oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny
            > temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami.
            >
            > PS:
            > „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamies
            > zkania, bynajmniej.
            > Dotyczy mentalności.

            Bardzo dobre wnioski jakby wszyscy tak jeżdzili chyba znikłyby korki w mieście.
            Trochę nie pasuje mi twoje określenie mentalności sprobuj znalesc troche inne
            np: "jakis baran"
            • Gość: jmaws Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.ci.comarch.pl 19.12.01, 14:34
              Dobre określenie takiego kierowcy to np prawdziwek albo kapeluszowy - nie jest
              obraźliwe a chyba oddaje istotę sprawy.Swoją drogą - można ogłosić plebiscyt na
              najbardziej trafne określenie "kierowcy inaczej" - niektórzy używają też
              określenia burak.
              • Gość: Zbigniew Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 15:41
                Burak może być:)
                • Gość: jacek2 Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 19.12.01, 23:07
                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                  > Burak może być:)
                  Ale jaki pastewny czy cukrowy?
              • Gość: peen Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.impol.net.pl 20.12.01, 14:01
                Gość portalu: jmaws napisał(a):

                > Dobre określenie takiego kierowcy to np prawdziwek albo kapeluszowy - nie jest
                > obraźliwe a chyba oddaje istotę sprawy.Swoją drogą - można ogłosić plebiscyt na
                >
                > najbardziej trafne określenie "kierowcy inaczej" - niektórzy używają też
                > określenia burak.

                A MOŻE ŁOŚ?
          • Gość: mamusia Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.proxy.aol.com 20.12.01, 14:04
            Gość portalu: Kierowca napisał(a):

            > Nie zgadzam sie!
            > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy
            > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich
            > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite, nikt na nich nie trąbi, nikt im
            > nie wymyśla, nikt na nich nie mruga światłami i nie wygraża kułakiem.
            > Tylko w Krakowie szlag ich trafia. Dlaczego?
            >

            falszywy wniosek. kierowcy w europie ucza sie od pierwszej godziny kursu, ze
            podstawowa zasada bezpieczenstwa jest branie pod uwage slabosci innych i
            respektowanie ich. wiem bo robilam prawo jazdy w rfn. "normalna" jazda za
            samochodem na obcej rejestracji jest powodem do oblania egzaminu -> noga z gazu,
            gotowa do hamowania, zwiekszyc odstep !
            w europie trabi sie zeby delikwenta ostrzec a nie opieprzyc.

            > 1. Światła. Krakus rusza już na żółtym, szybko, nawet jak jest drugi czy
            > trzeci. Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca,
            > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero
            >
            > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu.
            > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na
            > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z
            > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już
            > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać?
            >
            > 2. Skrzyżowania. Dwa pasy rchu: prawy na wprost i w prawo, lewy na wprost i w
            > lewo. Podjeżdża wsiur jakiś na lewy, za nim ustawiają się inni. Zapala się
            > zielone, a ten piprzony czereśniak dopiero wtedy puszcza migacz, ze skręca w
            > lewo. Albo inaczej: jest pierwszy na skrzyżowaniu, ale - pieprzony hrabia - nie
            >
            > spojrzy w lusterko, że jadące za nim już puściły kierunkowskaz. I blokuje tych,
            >
            > co chcą skręcić. A mógłby stanąć na lewym pasie.
            >
            > 3. Dalej skrzyżowanie, ale z jednym (szerokim) pasem (np. ul. Krowoderska przy
            > alejach). Jest zielona strzałka, ale skręcić się nie da bo jakiś pieprzony
            > kapelusznik (obojętnej płci) stanie se swoim CC na samym środku. A miejsca jest
            >
            > tyle, że zmieściłyby się dwa żuki czy dostawcze mercedesy. I jak się nie
            > wkurzać, jak nie trąbić i mrugać światłami na takiego wieśniaka, co myśli tylko
            >
            > o sobie?
            >
            > 4. Ulice dwupasmowe. Wiem, że prawy pas jest bardziej wybity od lewego. Ale to
            > nie tłumaczy pachnących gnojem i krowami chamów za kółkiem, by blokować pas
            > szybszy, lewy swoim toczydłem, bo żal mu amortyzatorów to gula się 40 km/h.
            >
            > 5. Ulice. Przyjeżdża syn sołtysa do miasta pod bank czy sklep swoim meganem z
            > elektycznymi szybami czy czerwonym focusem z wysuwaną antenką i... staje na
            > ulicy, bo na poboczu nie ma miejsca. Włącza awaryjne i idzie w holere. „N
            > a pięć
            > minut” tłumaczy. I takie „pięciominutowe” łory (występujące c
            > ały dzień)
            > praktycznie blokują ulicę, bo inny kierowca będąc zmuszony go ominąć, blokuje
            > tramwaj, ten zaś blokuje inne auta...
            >
            > O wieśniakach w służbowych samochodach (dostawczych lub osobowych
            > oblepionychlogo firmy) wcinających się wszędzie pisać nie będę. To oddzielny
            > temat, bo to plaga, która powinna być wypleniona z korzeniami.
            >
            > PS:
            > „Wieśniak”, „łor” itp. nie odnosi się do miejsca zamies
            > zkania, bynajmniej.
            > Dotyczy mentalności.

          • Gość: rf Re: NIE zgadzam się!!! IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 10:06
            Gość portalu: Kierowca napisał(a):

            > Nie zgadzam sie!
            > Może i w chamski sposób jest to okazywane, ale krakowscy kierowcy to dobrzy
            > kierowcy. Wystarczy zobaczyć, jak radzą siobie w miejskich dżunglach, takich
            > jak Paryż, Rzym, Berlin. Ich auta są nieobite (...) trzeci. Efekt? Przez
            skrzyżowanie przejeżdża (załóżmy) 10 aut. Pseudokierowca,
            > dupek ze wsi (nawet jak ma krakowską rejestrację) przy świetle zielonym dopiero
            >
            > szuka biegu. Następny wieśniak za nim odczekuje 5 sekund i też szuka biegu.
            > Efekt? Przez skrzyżowanie przejeżdżają 3 auta, w tym że ostatnie już na
            > czerwonym. Najgorsze są w tym przypadku dwie baby w aucie. Mogę się założyć z
            > każdy, że jak są pierwsze na skrzyżowaniu, ZAWSZE się zagadają. Wygrałem już
            > wiele zakładów. więc jak się sie wkurzać? (...) „Wieśniak”, „łor” itp. nie
            odnosi się do miejsca zamies
            > zkania, bynajmniej.
            > Dotyczy mentalności.
            W Berlinie to kwestia kultury. Nikt nie nazwie tam nikogo wieśniakiem a w
            Krakowie ... Wystarczy przeczytać Twoje "wypociny". Czy to jest typowo
            Krakowskie. Raczej nie, to raczej Krakusi z naboru, albo gówniarze, albo
            zakompleksieni pryszczaci...
    • zamek Re: chamstwo na drogach 19.12.01, 11:55
      Gość portalu: slawko napisał(a):

      > Wydaje mi się, że w żadnym z dużych polskich miast nie brakuje kultury drogowej
      > tak mocno jak właśnie w Krakowie.
      Tego nie wiem, ale w Pabianicach, drogi mój imienniku, bite są chyba wszystkie
      rekordy drogowego chamstwa :(
      Pozdrawiam i szerokiej drogi.
      • fufek Re: chamstwo na drogach 20.12.01, 15:04
        Chamstwo na drodze nie wynika jedynie z braku kultury osobistej, ale także z
        zasad nauki jazdy na kursach prawa jazdy. Nieraz zdarzyło mi się jechać za
        kursantem, który "wlókł" się blisko środkowej krawędzi, gdy mógł zjechać do
        prawej, przepuszczając tym samym sznur samochodów za sobą. Albo wykonywał
        manewr skręcania w lewo, zatrzymując się (i innych użytkowników drogi) na
        środku pasa. Winni są w takich przypadkach instruktorzy, których zadaniem,
        oprócz nauki przepisów i techniki, winna być nauka zasad kultury jazdy.
    • Gość: elwer Re: chamstwo na drogach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.01, 23:11
      Zgadzam się jazda po Krakowie to istny cyrk, słoma wychodzi z butów większosci
      kierowców.Większosć z nich jest tylko cwana w Krakowie.Poza swoim miastem to
      cienarze.Nieraz widzę te paniska w Katowicach jak gubią się w ruchu nie potafią
      zmienić pasa bez zajechania drogi,nie przepuszczą nikogo z drogi
      podporządkowanej.Zawsze staram się uważć na goroli za kierownicą
      • Gość: Aga Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.01, 01:00
        Jako kierowca (tudzież "baba za kierownicą") muszę niestety zgodzić się z
        autorem listu. Choć wg jest to raczej kwestia braku wyobraźni niż chamstwa.
        Kiedy jeżdżę po Krakowie i widzę co inni kierowcy potrafią wymyśleć na ulicy,
        to ręce mi opadają. Nie twierdzę, że jestem świetnym kierowcą, ale jestem
        dobra, choć zdarza mi się robić głupoty. Ale staram się zawsze pomyśleć zanim
        coś zrobię. No i pamiętam, że nie jestem na drodze sama. A wydaje mi się, że
        większość uważa, że ulica należy do nich i tylko do nich...
    • Gość: mtq Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 17:13
      Zgadzam sie z Kierowca!

      A od siebie dodam, ze taki stan rzeczy powoduje tez fatalna organizacja ruchu w Krakowie - czasem
      nawet najlepsi nie wiedza, jak sie zachowac.

      ps. to co u nas sie dzieje to pryszcz w porownaniu z komunikacja w pieknej Italii... tam kierowcy jezdza
      tak, jakby kodeks drogowy nie istnial - a policja w ogole na to nie reaguje......
      • Gość: mi Re: chamstwo na drogach IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.01, 22:47
        z jedna podstawowa roznica, robia to bez typowo polskiego chamstwa. Jestem
        czesto we Wloszech i kierowcy owszem bardzo uwazaja i jesli przekraczaja
        dopuszczalna szybkosc to bardzo rzadko jest to wiecej niz 20 kmh.
        Jesli lekcewaza przepisy to nie po to, zeby "pokazac" "wsiokowi" "burakowi" i..
        nie wiem jakie jeszcze tam piekne okreslenia padly tu do tej pory na
        temat "chamstwa".

        We Wloszech o dziwo mozna wspaniale "plynac" w ruchu ze swiadomoscia, ze nie
        zostanie sie skonfrntowanym z prymitywnym chamstwem, ze nikt nie nazwie
        cie "burakiem" czy "wsiokiem" czy tez "gorolem", ze nikt po prostu nie zachowa
        sie wobec mnie chamsko czy zlosliwie. I to jest wlasnie podstwowa roznica.
    • Gość: anka9009 Re: chamstwo na drogach IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.01, 20:54
      kiedy w Krakowie wspaniałym ktos mi zejedzie lub bnikt nie chce wpuścić to mówi
      sia warszawiak ( tata mnie tak nayczył)
      ale wiecie co zauwazylam
      w 3/4 przypadków to prawda

      nie powinnismy jednak zwalac winy na nich bio na warszawskich nr jezdzi wielu
      ludzi
      i w ogóle czemu ich sie tylu pałęta
      • Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 21:11
        Gość portalu: anka9009 napisał(a):

        > kiedy w Krakowie wspaniałym ktos mi zejedzie lub bnikt nie chce wpuścić to mówi
        >
        > sia warszawiak ( tata mnie tak nayczył)
        > ale wiecie co zauwazylam
        > w 3/4 przypadków to prawda

        Mieszkasz w Koninie? W takim razie jaki jest Twoj zwiazek z Krakowem.
        > nie powinnismy jednak zwalac winy na nich bio na warszawskich nr jezdzi wielu
        > ludzi
        > i w ogóle czemu ich sie tylu pałęta

        • Gość: Tomaszek Re: chamstwo na drogach IP: *.devs.futuro.pl 28.12.01, 23:51
          Co z tego, że mieszka w Koninie! Może Ania dużo jeździ po Polsce i widzi
          różnicę w sposobie jazdy po różnych polskich miastach. W Krakowie naprawde nie
          jest tak źle. "Buraki" są wszędzie,a w Krakowie jeździ się powoli, więc nawet
          jak się ma takiego w czapce koło siebie to po prostu należy odpuścić. Gorzej
          jest na trasie, szczególnie w wakacje lub w czasie świąt lub długich wekendów.
          W Polsce jeździ się agresywnie i z lekceważeniem nie tylko przepisów ale i
          zdrowego rozsądku, i to jest czasem śmiertelnie niebezpieczne. Warszawskich
          numerów jest dużo w każdym większym mieście, ale to niekoniecznie warszawiacy,
          tylko często miejscowi w służbowych autach lub w leasingu. (A Konin to miłe
          miasto z sympatycznymiludźmi).
          • Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 10:43
            Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

            > Co z tego, że mieszka w Koninie!

            Ja tam do Konina nic nie mam, po prostu z ciekawości pytałem. Tak w tajemnicy
            powiem że też jeżdżę po Krakowie z rejestracją WX, ale myśle że zachowuję się
            dobrze.
            • Gość: sas Re: chamstwo na drogach IP: *.kuratorium.krakow.pl 29.12.01, 12:28
              Może po chamskim zachowaniu należało by podziękować np. kierunkowsakazami.
              Wtedy inaczej podchodzi sie do gościa, który np. zajechał drogę.
              • Gość: Zbigniew Re: chamstwo na drogach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 12:37
                Gość portalu: sas napisał(a):

                > Może po chamskim zachowaniu należało by podziękować np. kierunkowsakazami.
                > Wtedy inaczej podchodzi sie do gościa, który np. zajechał drogę.

                Jeżeli ktoś się zachował chamsko i tak zajechał drogę że człowiek ledwo wyhamował
                to awaryjne nie pomogą. No inaczej jak kulturalnie poprosił o miejsce to awaryjne
                niepotrzebne. Ja zawsze dziekuje awaryjnymi i nigdy nie zajeżdzam po chamsku no
                chyba ze w Warszawie:) ale tam tak trzeba:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka