Gość: Tolek
IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com
24.11.07, 07:08
Patrzę na listę kandydatów. Mocno się rozbawiłem, choć zastanawiam się skąd
Pan Markiel ma taki dobry humor. Szczęśliwym trafem znam każdego z kandydatów!
(no może poza Melomanem, choć - nigdy nic nie wiadomo...:-))) Czy Pan Dyrektor
zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie się WYGŁUPIŁ? Wygląda na to, że Skuza,
którego jeszcze przed rozpoczęciem konkursu zaczął marginalizować, jest
jedynym kandydatem, który ma doświadczenie w graniu w orkiestrach jako muzyk
(polskich i zagranicznych), jedynym kandydatem który ma profesjonalne
doświadczenie w finansach (a przecież brak koncepcji finansowania filharmonii
zarzuca prasa urzędnikom) i jedynym, który nie spędził swojego życia tylko na
posadkach publicznych i artystycznych, ale także musiał się sprawdzić w
bojowych warunkach sektora prywatnego, co zwykle przekłada się na lepsze
umiejętności zdobywania sponsorów. Gdybym jako muzyk orkiestrowy pracował w FK
i nie mógł się doczekać lepszych finansów i przyszłych podwyżek, to te trzy
elementy CV pozwoliłyby mi ufniej patrzyć w przyszłość i mieć nadzieję, że
wreszcie muzycy będą więcej zarabiać. W dodatku facet już w przedbiegach pobił
byłego dyrektora artystycznego Filharmonii Wrocławskiej. Trochę przestaję się
dziwić muzykom, że narzekają na swoją obecną sytuację, skoro w urzędzie
zajmują się nimi tak niekompetentni ludzie. Ale teraz widzę, że jeśli
nieumiejący czytać życiorysów urzędnicy czegoś nie popsują, to zapowiada się
ciekawy wyścig. A swoją drogą ciekawe dlaczego ciągle na stanowisko dyrektora
naczelnego ubiegają się dyrygenci. Czy im się pomylił dyrektor artystyczny z
naczelnym? Bo łączenie tych funkcji to model, od którego Zachód dawno już
odszedł. Trzeba podopingować...:-)))