Dodaj do ulubionych

element naplywowy w Krakowie

25.11.07, 11:09
bylem tydzien temu w kraku i ze zdumieniem spostrzeglem, ze prawie
nikt nie mowi w Krakowie po krakowsku; wszyscy mowia jakas gwara
wiejska, praktycznie kazdy ma jakis inny akcent regionalny sugerujac
niedawny przyjazd do Krakowa;

gdzie pozdziali sie krakowianie i skad nagle tyle elementu
naplywowego?

Obserwuj wątek
    • ladette Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 11:15
      Chyba sam jestes elementem.

      A Krakow jest teraz pelen obcokrajowcow i jak zwykle -tysiecy
      studentow z calej Polski no i oczywiscie turystow. Ja tu mieszkam i
      zadnej wiejskiej gwary nie slysze! Jak mozna tak uogolniac!? Pewnie
      slyszales jakas wycieczke, ale czy to znaczy, ze "wszyscy"?. To jest
      smieszne.
    • kwakwarakwa ciekawe spostrzeżenie... 25.11.07, 11:38
      skoro spostrzegłeś (aś?), że nikt nie mówi po krakowsku, to zapewne czytasz
      ludziom z ust. Staram się więc zachować powagę i pochylić z troską, bo z
      ludzkiej ułomności jako żywo nie wypada drwić.

      A może jednak nie? Może Twój problem ma inną genezę? Może to tylko jakieś
      kompleksy? Jeśli jest tak w istocie, jak piszesz - no bo wywnętrzasz się tu
      jedynie literowo a nie oralnie, wielka więc to szkoda i niepowetowana strata, że
      nie mamy możliwości posłuchać Twojego akcentu i nie ocenimy należycie co on
      sugeruje...
      Akcenty regionalne mają to do siebie, że się mieszają, zazębiają i ścierają.
      Zastanów się - może popełniasz jakiś błąd w metodzie? Próbka niezbyt
      reprezentatywna? Nie wnioskuj pochopnie. Są w Krakowie na przykład galerie,
      gdzie sztuki nie uświadczysz (o Sztuce już nie wspominając), ale za to pełno
      jest takich akcentów, a w przestrzeni akustycznej kwitnie różnorodność
      skrótowych form typu poszłem, wyszłem, ino, i tak dalej. Ale to nie akcenty, to
      zwyczajne nieuctwo i niechlujstwo. Niektórzy mówią, że powód jest prozaiczny:
      jedna galeria za blisko dworca, inne za daleko... i bądź człowieku mądry, jak to
      w końcu jest z tym akcentem krakowskim.
      Życzę wytrwałości w badaniach. No i częściej bywaj w Krakowie, jeśli nie
      nabyłeś/aś jakiejś fobii!

      > gdzie pozdziali sie krakowianie i skad nagle tyle elementu
      > naplywowego?
      Natura podobno nie znosi próżni. Ale zapewniam Cię, że dużo gorzej jest, gdy
      jedna próżnia wypełnia się inną próżnią. Ale to już inna bajka, i temat na
      rozmyślania na niedzielny wieczór.
      • eeeee1 Re: ciekawe spostrzeżenie... 25.11.07, 21:57
        hej,

        uzylem sformulowania gwara wiejska w znaczenie niepejoratywnym -
        chcialem jedynie podkreslic, ze na ulicach Krakowa nie slyszy sie
        obecnie KRAKOWIAN ale ludzi przyjezdnych (przeciwko ktorym nic nie
        mam - po prostu zaskoczylo mnie, ze tak wiele osob jest spoza
        Krakowa, a Krakowian nie widac w znaczeniu: NIE SLYCHAC);

        podobnie zreszta w Warszawie, w ktorej bylem w zeszla srode - nie
        moglem znalezc jakiejs ulicy, pytalem przechodniow i kazdy
        twierdzil, ze nie wie gdzie ta ulica sie znajduje, bo twierdzil, ze
        nie jest z Warszawy; pomogla mi dopiero jakas Japonka, ktora swoja
        droga mowila swietnie po polsku;

        szok!

    • 10iwonka10 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 19:45
      Krakow zawsze byl pelen turystow i studentow i bardzo dobrze bo
      to "otwarte miasto". Natomiast czy mieszkancy Krakowa maja jakis
      taki mocny, wyrozniajacy sie akcent? Chyba nie.
      • schutzengel1 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 20:24
        10iwonka10 napisała:

        > Krakow zawsze byl pelen turystow i studentow i bardzo dobrze bo
        > to "otwarte miasto". Natomiast czy mieszkancy Krakowa maja jakis
        > taki mocny, wyrozniajacy sie akcent? Chyba nie.

        < wstydzą się swego prowincjalnego akcentu, już nawet 'na pole' nie
        mówią, o idzzeidze, nie wspomnę. Dzięki napływowi ludzi z innych
        krain, wyzbyli sie obrzydliwego zwyczaju picia z jednego kieliszka.
        • emelem1 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 21:37
          schutzengel1 napisał:> < wstydzą się swego prowincjalnego akcentu, już nawet 'na pole' nie
          > mówią, o idzzeidze, nie wspomnę. Dzięki napływowi ludzi z innych
          > krain, wyzbyli sie obrzydliwego zwyczaju picia z jednego kieliszka.
          mój kolega mieszkajacy dopiero 2 lata w Krakowie, pochodzacy z Wa-wy tez już mówi " na pole" ":-) , czasami zdaża się mi pić z jednego kieliszka
          • schutzengel1 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 21:49
            chce Ci zaimponować, pewnie się podwala, he,he
      • eeeee1 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 22:06
        > Natomiast czy mieszkancy Krakowa maja jakis
        > taki mocny, wyrozniajacy sie akcent? Chyba nie.


        oj maja i to bardzo wyrozniajacy! zdalem sobie z tego sprawe jak
        podrozowalem kiedys po lubelszczyznie; wszyscy sprzedawcy w sklepie
        po zlozeniu zmowienia przeze mnie zaraz pytali 'Czy Pan z Krakowa?';
        nie twierdze, ze akcent krakowski jest lepszy od innych; twierdze,
        ze jest inny i zauwazalny;

        • klaczkafiglaczka Re: krótki wykład dla zagubionych w temacie :)) 25.11.07, 22:52
          Drogi eeee1 i Zagubieni. Pozwoliłam sobie wyciągnąć moje notatki i przekazać co następuje:
          Mowa krakowska należy do dialektu małopolskiego, który jednakże nie jest jednorodnym fonetycznie na terenie Małopolski. Charakterystycznymi cechami tegoż dialektu są takie procesy, jak:
          -udźwięcznienie głosek na końcu wyrazu (np. pieseg mały);
          -wymawianie -śmy jako źmy;
          -używanie partykuły że w formie rozkazującej (zróbże, jedźże);
          -wymawianie 'trz' 'dż' jako 'cz' 'dż' (czeba, dżewo);
          -przesuwanie akcentu na ostatnią sylabę w wołaczu.
          To oczywiście opis w zarysie, ale daje pogląd na mowę krakowską. Przypomnę, że naturalną tendencją języków jest upraszczanie, pewne gwary i dialekty mieszają się, przekształcają, giną i jest to całkiem naturalny proces!
          Natomiast co do użycia wyrażenia "element" - rzeczywiście niefortunne. Jako element napływowy nie mam kompleksów, przyjaźnię się z osobami - krakusami z dziada pradziada, którzy akceptują nowych mieszkańców i cieszą się, że wybrali oni Galicję, bo od wieków wiadomo, że ta ziemia słynęła z gościnności i tolerancji, była i jest kolebką wielu światłych umysłów i talentów.
          • eeeee1 Re: krótki wykład dla zagubionych w temacie :)) 25.11.07, 23:02
            dzieki za ciekawy post;

            przepraszam unizenie za uzycie slow 'element' i 'wiejski'; niestety
            w mowie potocznej wyrazy te maja wydzwiek negatywny, a nie o to mi
            chodzilo, zeby komus ublizyc tylko, zeby opisac zjawisko;

            a co do goscinnosci i tolerancji to jestem zaskoczony; zawsze mialem
            wrazenie, ze krakowianie sa bardzo zamknieta grupa wytykajaca
            niekrakowskosc innym;

            • klaczkafiglaczka Re: krótki wykład dla zagubionych w temacie :)) 25.11.07, 23:34
              "W galicyjskiej ziemi rodzą się jak ziarna złote równie złote serca i umysły złote" czytamy w epistolografii z XVIII wieku. Stereotyp Krakusa: osobnik wyrachowany i izolujący się od ludzi zza Ziemi Krakowskiej... to tylko stereotyp, ukształtowany pewnie przez grupę zakompleksionych mieszkańców. Jeszcze w średniowieczu Kraków słynął z karmienia żaków, mieszkańcy czynili to darmo! Tu również nie przeganiano na rogatkach przybywających biedaków, o ile mogli wykazać się przydatnością dla miasta.
              Kiedy przyjechałam do Krakowa, mogłam liczyć tylko na siebie i najbliższą, kochaną osobę (również świeżonapływową). Wkrótce okazało się, że w kwestii mieszkania, pracy, opieki medycznej i wielu innych pomagali nam bezinteresownie mieszkańcy Krakowa, jak się okazało, z pokolenia na pokolenie żyjący tutaj! Buraki są wszędzie. Moje spostrzeżenie jest inne - za najbardziej zaburaczony i izolatorski obszar uważam Pomorze Środkowe. Tam rzeczywiście nie miałam dobrych doświadczeń i chyba szczęścia do ludzi. Na Dolnym Śląsku i w Małopolsce jest lepiej. Swoją drogą, ciekawe dlaczego...
          • cartahena Re: krótki wykład dla zagubionych w temacie :)) 26.11.07, 00:30
            mowienie:
            "zrobze, jedzze"
            chyba raczej nie jest krakowskie, tylko pochodzi z gorskich okolic
            na poludnie od Krakowa. Ja jestem Krakowianka od trzeciego co
            najmniej pokolenia i nigdy tak nie mowie. natomiast moi znajomi z
            Podhala i okolic tak.
            • doktor_hiszpan Górskie okolice na pd od Krakowa 26.11.07, 01:06
              ....to też ziemia Krakowska. I to jak jeszcze!?
              Polecam zapomnianą książeczkę Seweryna Udzieli (patron Muzeum Etnograficznego w
              Krakowie) "Krakowiacy".
          • doktor_hiszpan Miód na serce moje. 26.11.07, 01:02
            klaczkafiglaczka napisała:

            > Drogi eeee1 i Zagubieni. Pozwoliłam sobie wyciągnąć moje notatki i przekazać co
            > następuje:
            > Mowa krakowska należy do dialektu małopolskiego, który jednakże nie jest jednor
            > odnym fonetycznie na terenie Małopolski. Charakterystycznymi cechami tegoż
            dialektu są takie procesy, jak:
            > -udźwięcznienie głosek na końcu wyrazu (np. pieseg mały);
            > -wymawianie -śmy jako źmy;
            > -używanie partykuły że w formie rozkazującej (zróbże, jedźże);
            > -wymawianie 'trz' 'dż' jako 'cz' 'dż' (czeba, dżewo);
            > -przesuwanie akcentu na ostatnią sylabę w wołaczu.
            > To oczywiście opis w zarysie, ale daje pogląd na mowę krakowską. Przypomnę, że
            naturalną tendencją języków jest upraszczanie, pewne gwary i dialekty mieszają
            > się, przekształcają, giną i jest to całkiem naturalny proces!
            > Natomiast co do użycia wyrażenia "element" - rzeczywiście niefortunne. Jako
            element napływowy nie mam kompleksów, przyjaźnię się z osobami - krakusami z dziad
            > a pradziada, którzy akceptują nowych mieszkańców i cieszą się, że wybrali oni
            Galicję, bo od wieków wiadomo, że ta ziemia słynęła z gościnności i tolerancji,
            > była i jest kolebką wielu światłych umysłów i talentów.

            Nareszcie coś miłego a uporzadkowanie-konretnego.
            Dodajmy do tego przesunięcie nosówek (panięka, sukięka).
            Dla porzadku przypominam,e Kraków nigdy w Galicji nie leżał.
            Cała reszta to święta prawda,
            i proszę o więcej.
            Strasznie trudno znaleźć krakusów z dziada-pradziada, ale wielu znam takich,
            którzy się sadzą na takich.
            Tymczasem prawda historyczna każe nam stwierdzić, że najlepsze rzeczy dla
            Krakowa zrobili ludzi przyjezdni.
            Co zaś do "kąpleksów" autora wątku, dotyczących słyszalnych jakoby w Krakowie
            gwar osób pochodzących ze wsi, to pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy ze wsi -
            wszyscy bez wyjątku. Co najwyżej jedni wczesniej, a inni później.
            W granicach miasta lezy ok 20 wsi i przysiółków, które NA SZCZĘŚCIE nie
            zatraciły swojego wiejskiego charakteru i rodzaju więzi. Byćmoże to własnie ich
            obywatele wpadają nieustannie na naszego chłopofoba.

            Przymawiało jednego razu wino wodzie:
            -Ja Panom, a Ty chłopom jesteś ku wygodzie...
            -Nie piłoby Cię Państwo - rzecze woda skromnie
            -Gdyby nie chłop dał na Cię, co chodzi pić do mnie.

            (Krasicki)
      • neop1 Re: element naplywowy w Krakowie 25.11.07, 23:40
        Akcent mieszkańcy Krakowa to może maja różny, ale krakowianie zamieszkujący to
        miasto od pokoleń(nie mylić z krakowiakami) mają swój akcent. Zapewniam
        wszystkich na forum. Faktycznie w pracy, szkole czy w miejscach publicznych
        starają się mówić inaczej, ale w domach i z przyjaciółmi z młodych lat mówią po
        swojemu. "A jo tyż jezdem z Kaźmirza" i chodze na pole i ide spać często trzy na
        dwunastą i wogóle głupio dyskusja.
        • amii2 Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 00:17
          Ja bym nie nazwała tego wątku i postów głupimi.
          Swoją drogą, jeśli pojawia się coś oryginalnego, ciekawego na forum, część ludzi uważa to za głupie lub bez sensu. Odsyłam zatem ową grupę do czytania prawdziwych dyrdymałów (też można je znaleźć na tym forum). A jeśli coś wykracza poza ich percepcję czy zdolność rozumienia, niech zwyczajnie darują sobie czytanie i pisanie komentarzy. Bo po co je popełniać?...
          • neop1 Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 07:55
            Ostatnie słowa tego nzwijmy to przykładu, dotyczy sposobu myślenia w prywatnych
            rozmowach które często kończy się komentarzem rozmawiających. Trudno nazwać
            mądrym stwierdzeniem że górale i krakowianie to ziemia krakowska i co? powinni
            mówić taką samą gwarą, ktoś inny stwierdza że nie słychać specjalnie
            wyróżniającego sie akcentu. Podam przykład. Sam nie jestem młodym człowiekiem i
            dawniej nagminne było wołanie dzieci z okien mieszkań do domu np. Teresaaaa!! z
            wyraźnym zaznaczeniem ostatniej sylaby.
            Zdanie które podałem jako przykład poprzednio to wiadomo że obecnie
            nie mówi się aż tak, ale czasami jakieś słówko czy wyrażenie się wyrwie.
            Mam kolegów z dzieciństwa których kiedy spotkam i rozmawiam to mówią "po
            krakowsku" całymi zdaniami, wyrażeniami.
    • nnike Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 01:21
      Ja, rodowita krakowianka, mówię po krakowsku już na wsi. Bo tam od 3 lat
      mieszkam :))
    • krzychut Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 09:49
      Wątek ciekawy choć niefortunnie rozpoczęty.
      Chciałbym tylko przypomnieć, że temat gościł już na naszym forum wielokrotnie.
      Jeśli chodzi o meritum: krakowianie mówią trochę inaczej niż mieszkańcy Polski
      środkowej na przykład. Pochodzę stamtąd i pamiętam, że przez kilka pierwszych
      lat po zamieszkaniu w Krakowie wyraźnie to słyszałem.
      Najbardziej charakterystyczna jest wzmacniająca partykuła -że, akcent na
      ostatnią sylabę w wołaczu występuje też w innych regionach ale bez tego
      krakowskiego zaśpiewu.
      Z biegiem lat uszy się przyzwyczaiły i chyba sam zacząłem mówić po krakowsku bo
      słyszą to na spotkaniach koledzy mieszkający na przykład we Wrocławiu. Ja za to
      słyszę ich wraclaawski akcent;)
      • saaroo Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 12:42
        Tak naprawdę, to trudno odróżnić Polaka - mieszkańca Warszawy,
        Krakowa czy Poznania. Czasem po jakimś jednym słowie można się
        domyslić, ale nie zawsze. Porozmawiajcie z Niemcami. Tam już po
        dwóch zdaniach dokładnie wiadomo, czy ktoś jest z
        Monachium /Bawarczycy/, Stuttgartu /Szwabi/, Rostocku /Pommern/, czy
        a Dortmundu /Zagłebie Ruhry/. Ogromna różnica w akcencie,
        słownictwie i wymowie. Znam niemiecki i nie mam problemów ze
        zrozumieniem większości Niemców, ale z Bawarczykiem nie mogę się
        porozumieć. Zresztą nawet rodowici Niemcy mają z tym kłopot. W
        Polsce takie zjawisko nie występuje.
        • montenuovo Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 13:08
          A skąd, gdzieś tam powyżej, przemycona cichcem teza, że Kraków nie
          był nigdy w Galicji? To jakaś wraża propaganda!
        • 10iwonka10 Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 18:07
          Tak samo jest w Anglii.Walia, Szkocja.....Mieszkancy Newcastle,
          Liverpool...maja bardzo mocne akcenty.

          Wlasciwie mowia jednym jezykiem a Anglik czesto Szkota nie rozumie.
          • engidu Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 21:21
            10iwonka10 napisała:

            > Wlasciwie mowia jednym jezykiem a Anglik czesto Szkota nie rozumie.


            Pewnie dlatego, że Anglik to Germanin, a Szkot jest Celtem :)
    • 10iwonka10 Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 18:09
      >>>>Akcent mieszkańcy Krakowa to może maja różny, ale krakowianie
      zamieszkujący to
      miasto od pokoleń(nie mylić z krakowiakami) mają swój akcent>>>

      Moze nawet nie od pokolen ale jesli ktos urodzil sie i wychowal w
      Krakowie to bedzie mial lokalny akcent.

      • cyferkowa Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 21:04
        Ależ to prawda,że w Krakowie jest coraz mniej Krakusów i przewaza ów element
        napływowy.
        Bardzo łatwo zostać teraz Krakusem- wystarczy kupić(wynając)mieszkanie i już.
        W mojej pracy na 38 osób, urodzonych w Krakowie jest 6.
        • klaczkafiglaczka Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 21:55
          To, że ludzie zostają mieszkańcami wielkich miast to nie wyłącznie ich widzimisię. Małe miasta i wsie w praktyce coraz mniej mogą zaoferować ludziom wykształconym, chcącym żyć na sensownym poziomie, z pracą i perspektywami. Mieszkańcy miast, którzy wieś i miasteczka znają z mediów i opowieści, często nie mają bladego pojęcia, że cały czas trudno tam o dobrze opłacaną pracę, opiekę medyczną, szkoły dla dzieci, dostęp do kultury itd. Nadal trzeba dojeżdżać daleko żeby coś załatwić. Mieszkałam w miasteczkach na Pomorzu i Śląsku, mieszkałam też na wsi i w Warszawie też trochę, teraz tu. I naprawdę widzę te przyczyny, dla których ten kto może, przenosi się do dużego miasta! I nie powinno się ich potępiać. A gdzie są rdzenni Krakowianie? Często za granicą. Bez kompleksów, wykształceni i obyci, świetnie radzą sobie poza granicami kraju. Dla mnie podział na rodowitych i nierodowitych mieszkańców Krakowa jest krzywdzący. Czy nie lepiej dzielić ludzi na przyzwoitych i nieprzyzwoitych, uczciwych i nieuczciwych, dobrych i złych? I jeszcze jedno - można się urodzić przez przypadek gdzie indziej niż rodzice planują... miejsce urodzenia zależy od woli bożej, że tak to określę. Do dziś nie wiadomo, gdzie urodził się Mickiewicz (może w saniach, hipotetycznie w gospodzie- bo mama wieszcza powiła go jadąc do lekarza), a Kraków czci go jak swego na pomniku w centrum Rynku... wystarczy przepełniona porodówa lub sepsa w szpitalu, by urodzić się w śasiedniej miejscowości... więc kto gdzie został powity jest bez znaczenia. ;-))
    • jan.kolacz Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 23:13
      to nie gwara, to cudzoziemcy
      • elfiefigle Re: element naplywowy w Krakowie 26.11.07, 23:42
        znaczy Brytyjczycy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka