Prawie cztery tysiące świątecznych paczek

IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 16.12.07, 21:49
Bez przesady... Co innego pralka, lodowka, zabawki dla DZIECI (a nie grajace
pudeleczko dla dorastajacych walkoni). Logicznie biorac - zeby korzystac z
takiego playera, trzeba miec kompa z plikami MP3 do przekopiowania na
odtwarzacz... Jak ktos ma kompa, to i playerka moze sobie przeciez sprawic...
    • Gość: darczyńca Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 00:00
      A słyszałaś o czyms takim, jak kopiowanie od kumpli i wymiana? ZAWSZE musisz
      mieć coś "za złe" ????
      • Gość: Paweł 13 posterunek - Kraków Siemiradzkiego 24 IP: 62.233.214.* 17.12.07, 03:27
        [][] Prokuratura wyjaśnia, czy policjanci pobili nastolatka


        Prokuratorzy i policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych i wyjaśniają
        okoliczności pobicia 17-latka z Wyr (Śląskie). Twierdzi on, że
        został poturbowany na komisariacie. Po kilku dniach w szpitalu
        usunięto mu śledzionę.


        Zespół prasowy śląskiej podał, że o sprawie poinformował policję
        ojciec chłopca. Według jego relacji, syn miał zostać pobity przez
        funkcjonariuszy komisariatu w Łaziskach Górnych. Policjanci z
        Łazisk zaprzeczają.

        Według wstępnych ustaleń policjantów z Wydziału Kontroli KWP w
        Katowicach, w poniedziałek wieczorem, podczas legitymowania
        nastolatek nie chciał podać policjantom swoich danych, dlatego
        został przewieziony został do komisariatu, by potwierdzić jego
        tożsamość.

        Godzinę później chłopak wyszedł z komisariatu. Swoim kolegom
        opowiedział, że został tam pobity. W środę nastolatek źle się
        poczuł. Karetką pogotowia został przewieziony do szpitala, gdzie
        został poddany zabiegowi usunięcia śledziony. Tego samego dnia po
        południu jego ojciec zawiadomił policję.

        Szef śląskiej policji polecił dokładnie wyjaśnić sprawę. Do
        komisariatu w Łaziskach pojechali policjanci z Wydziału Kontroli
        komendy wojewódzkiej, którzy zebrane na wstępie informacje
        przekazali prokuratorom z Mikołowa i policjantom z Biura Spraw
        Wewnętrznych KGP, czyli tzw. policji w policji. (mg)

        Piątek, 14 grudnia 2007

        PAP

        ////////////////////////////////////////////////




        Pijany policjant wpadł autem do rowu

        Prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie miał policjant, który
        prowadząc samochód w miejscowości Jakubówka niedaleko Ryk
        (Lubelskie) wpadł do rowu i dachował. Po tym wyczynie 40-letni
        Norbert K. jest już byłym policjantem. Mężczyzna nie odniósł
        obrażeń. Za prowadzenie po pijanemu został zwolniony z pracy.
        Będzie też odpowiadał karnie - poinformował rzecznik komendanta
        wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz. O wypadku
        policję w Rykach powiadomił przypadkowy kierowca, który w czwartek
        widział jak samochód audi wpadł do rowu i wywrócił się na dach. Gdy
        na miejsce wypadku przyjechali funkcjonariusze, okazało się, że za
        kierownicą auta siedzi ich kolega, komisarz Norbert K., specjalista
        ds. prewencji i ruchu drogowego w ryckiej komendzie powiatowej.
        Policjant miał prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie. Został
        zatrzymany. W policji pracował 13 lat. Gdy spowodował wypadek
        jechał sam, prywatnym samochodem. Był wtedy po służbie. (mg)
        Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl(PAP)

        2007-12-14

        ////////////////////////////////////////////////



        9,5 tys. odszkodowania za niesłuszny areszt

        Prawie 9,5 tys. zł odszkodowania za 27 miesięcy niesłusznego
        aresztu przyznał Sąd Okręgowy w Łodzi Lechowi P. Mężczyzna został
        prawomocnie uniewinniony od zarzutu zabójstwa. Wcześniej sąd
        przyznał mu 60 tys. zł zadośćuczynienia. Lech P. domagał się od
        Skarbu Państwa 115 tys. zł zadośćuczynienia i 85 tys. zł
        odszkodowania. Sąd pierwszej instancji przyznał mu 40 tys. zł
        zadośćuczynienia, oddalił natomiast wniosek o odszkodowanie. Po
        odwołaniu wnioskodawcy, łódzki sąd apelacyjny podwyższył do 60 tys.
        zł kwotę zadośćuczynienia; jednocześnie uchylił wyrok w zakresie
        odszkodowania, kierując sprawę do ponownego rozpoznania. W ponownym
        procesie sąd okręgowy uznał, że mężczyźnie należy się jednak
        odszkodowanie. Wyliczył, że Lech P., który przed aresztowaniem
        zarabiał ok. 1500 zł miesięcznie, mógł z tej pensji zaoszczędzić
        ok. 350 zł. Na tej podstawie sąd zdecydował, że za 27 miesięcy
        spędzone w areszcie należy mu się 9450 zł odszkodowania. Wyrok nie
        jest prawomocny. Lech P. zapowiada ponowne jego zaskarżenie. Do
        zabójstwa doszło w sierpniu 1997 roku w jednym z łódzkich parków.
        Nieznany sprawca bił i kopał 50-letnią kobietę. Zdarzenie widziało
        z daleka kilka osób, ale jedynie 14-letni wówczas chłopak miał
        zapamiętać twarz sprawcy. Dwa lata później rozpoznał go na zdjęciu
        w policyjnym albumie - niemal trzy lata po zabójstwie policja
        zatrzymała Lecha P. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do
        winy; spędził w areszcie 27 miesięcy. W listopadzie 2001 roku Sąd
        Okręgowy uznał Lecha P. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia.
        W czerwcu 2002 r. Sąd Apelacyjny uchylił jednak ten wyrok i
        przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W drugim procesie sąd
        pierwszej instancji uniewinnił mężczyznę. Uzasadniając ten wyrok,
        sąd wskazał m.in., że w zeznaniach świadka, które były głównym
        dowodem w tej sprawie, jest zbyt wiele rozbieżności i nie są one
        wiarygodne. Po apelacji prokuratury sąd odwoławczy skierował sprawę
        do rozpoznania po raz trzeci. Tym razem sądy obu instancji
        ostatecznie uniewinniły Lecha P. (sm)

        Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl

        (PAP)

        2007-12-14


        Z pijanego gangu :

        www.policyjnyserwisinformacyjny.fora.pl/viewforum.php?f=3
        • Gość: Paweł Skansen UBekistanu – Kraków Mogilska 109 IP: 62.233.214.* 17.12.07, 03:28
          [[] Prokuratura wyjaśnia, czy policjanci pobili nastolatka


          Prokuratorzy i policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych i wyjaśniają
          okoliczności pobicia 17-latka z Wyr (Śląskie). Twierdzi on, że
          został poturbowany na komisariacie. Po kilku dniach w szpitalu
          usunięto mu śledzionę.


          Zespół prasowy śląskiej podał, że o sprawie poinformował policję
          ojciec chłopca. Według jego relacji, syn miał zostać pobity przez
          funkcjonariuszy komisariatu w Łaziskach Górnych. Policjanci z
          Łazisk zaprzeczają.

          Według wstępnych ustaleń policjantów z Wydziału Kontroli KWP w
          Katowicach, w poniedziałek wieczorem, podczas legitymowania
          nastolatek nie chciał podać policjantom swoich danych, dlatego
          został przewieziony został do komisariatu, by potwierdzić jego
          tożsamość.

          Godzinę później chłopak wyszedł z komisariatu. Swoim kolegom
          opowiedział, że został tam pobity. W środę nastolatek źle się
          poczuł. Karetką pogotowia został przewieziony do szpitala, gdzie
          został poddany zabiegowi usunięcia śledziony. Tego samego dnia po
          południu jego ojciec zawiadomił policję.

          Szef śląskiej policji polecił dokładnie wyjaśnić sprawę. Do
          komisariatu w Łaziskach pojechali policjanci z Wydziału Kontroli
          komendy wojewódzkiej, którzy zebrane na wstępie informacje
          przekazali prokuratorom z Mikołowa i policjantom z Biura Spraw
          Wewnętrznych KGP, czyli tzw. policji w policji. (mg)

          Piątek, 14 grudnia 2007

          PAP

          ////////////////////////////////////////////////




          Pijany policjant wpadł autem do rowu

          Prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie miał policjant, który
          prowadząc samochód w miejscowości Jakubówka niedaleko Ryk
          (Lubelskie) wpadł do rowu i dachował. Po tym wyczynie 40-letni
          Norbert K. jest już byłym policjantem. Mężczyzna nie odniósł
          obrażeń. Za prowadzenie po pijanemu został zwolniony z pracy.
          Będzie też odpowiadał karnie - poinformował rzecznik komendanta
          wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz. O wypadku
          policję w Rykach powiadomił przypadkowy kierowca, który w czwartek
          widział jak samochód audi wpadł do rowu i wywrócił się na dach. Gdy
          na miejsce wypadku przyjechali funkcjonariusze, okazało się, że za
          kierownicą auta siedzi ich kolega, komisarz Norbert K., specjalista
          ds. prewencji i ruchu drogowego w ryckiej komendzie powiatowej.
          Policjant miał prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie. Został
          zatrzymany. W policji pracował 13 lat. Gdy spowodował wypadek
          jechał sam, prywatnym samochodem. Był wtedy po służbie. (mg)
          Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl(PAP)

          2007-12-14

          ////////////////////////////////////////////////



          9,5 tys. odszkodowania za niesłuszny areszt

          Prawie 9,5 tys. zł odszkodowania za 27 miesięcy niesłusznego
          aresztu przyznał Sąd Okręgowy w Łodzi Lechowi P. Mężczyzna został
          prawomocnie uniewinniony od zarzutu zabójstwa. Wcześniej sąd
          przyznał mu 60 tys. zł zadośćuczynienia. Lech P. domagał się od
          Skarbu Państwa 115 tys. zł zadośćuczynienia i 85 tys. zł
          odszkodowania. Sąd pierwszej instancji przyznał mu 40 tys. zł
          zadośćuczynienia, oddalił natomiast wniosek o odszkodowanie. Po
          odwołaniu wnioskodawcy, łódzki sąd apelacyjny podwyższył do 60 tys.
          zł kwotę zadośćuczynienia; jednocześnie uchylił wyrok w zakresie
          odszkodowania, kierując sprawę do ponownego rozpoznania. W ponownym
          procesie sąd okręgowy uznał, że mężczyźnie należy się jednak
          odszkodowanie. Wyliczył, że Lech P., który przed aresztowaniem
          zarabiał ok. 1500 zł miesięcznie, mógł z tej pensji zaoszczędzić
          ok. 350 zł. Na tej podstawie sąd zdecydował, że za 27 miesięcy
          spędzone w areszcie należy mu się 9450 zł odszkodowania. Wyrok nie
          jest prawomocny. Lech P. zapowiada ponowne jego zaskarżenie. Do
          zabójstwa doszło w sierpniu 1997 roku w jednym z łódzkich parków.
          Nieznany sprawca bił i kopał 50-letnią kobietę. Zdarzenie widziało
          z daleka kilka osób, ale jedynie 14-letni wówczas chłopak miał
          zapamiętać twarz sprawcy. Dwa lata później rozpoznał go na zdjęciu
          w policyjnym albumie - niemal trzy lata po zabójstwie policja
          zatrzymała Lecha P. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do
          winy; spędził w areszcie 27 miesięcy. W listopadzie 2001 roku Sąd
          Okręgowy uznał Lecha P. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia.
          W czerwcu 2002 r. Sąd Apelacyjny uchylił jednak ten wyrok i
          przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W drugim procesie sąd
          pierwszej instancji uniewinnił mężczyznę. Uzasadniając ten wyrok,
          sąd wskazał m.in., że w zeznaniach świadka, które były głównym
          dowodem w tej sprawie, jest zbyt wiele rozbieżności i nie są one
          wiarygodne. Po apelacji prokuratury sąd odwoławczy skierował sprawę
          do rozpoznania po raz trzeci. Tym razem sądy obu instancji
          ostatecznie uniewinniły Lecha P. (sm)

          Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl

          (PAP)

          2007-12-14


          Z pijanego gangu :

          www.policyjnyserwisinformacyjny.fora.pl/viewforum.php?f=3
      • Gość: Gocha Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 17.12.07, 07:48
        >ZAWSZE musisz mieć coś "za złe" ????

        A Ty - ZAWSZE z papierosem w ustach i w dziurawych skarpetkach??? :-P :-P :-P
        Sorry, "kolego", ale "kolega" darczynca mnie z kims myli. My sie NIE znamy... :-]
    • Gość: AŁ_tor Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.gprs.plus.pl 17.12.07, 08:46
      Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś kupił(a) tej rodzinie
      komputer, zamiast "wymądrzać: się wielce na forum. Ty coś zrobiułe(a)
      ś dla ludzi???? I kto tu zasługuj ena miano wałkonia... (moze ci sie
      biedaku z walkmanem pomuyliło ... ;-))))) Huehuehue ;-)
      • Gość: ja Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.07, 10:05
        "chcą być kimś"...
      • Gość: Gocha Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 17.12.07, 14:31
        Widzisz, jak dla mnie komputer NIE JEST artykulem pierwszej, ani nawet drugiej
        potrzeby. I w tym tkwi problem, bo Ty najwyrazniej myslisz, ze taka cokolwiek
        droga "zabaweczka" po prostu kazdemu "sie nalezy.

        Nie w tym rzecz, zeby "przypomniec sobie" o ubogich od swieta i zagluszyc swoje
        male sumionko podarowana raz do roku, za to koniecznie drozsza, paczuszka... Do
        przemyslenia. :-)
        • Gość: wyder Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.gemini.net.pl 17.12.07, 21:40
          Wydaje mi się,że komputer jest jednak potrzebny. Do nauki, do prac. No chyba,że dla Ciebie komputer znaczy tylko i wyłącznie coś, co służy do słuchania muzyki albo grania .Wtedy można mówić o artykule dalszej potrzeby.
          Zresztą, wydaje mi się że artykuł pomija wiele istotnych spraw. Najciekawiej jest pisać oczywiście,że rodziny zostały obdarowane wypasionymi sprzętami elektronicznymi. Robi największe wrażenie. Ale z tego co ze znajomymi przygotowaliśmy paczkę, to większość rodzin prosiła o żywność, ubrania, rzadziej o meble, sprzęt AGD czy elektryczny. Rzeczy potrzebne do normalnego funkcjonowania. Dzieciaki prosiły nie tylko o gadżety, ale materiały do nauki.
          Zgadzam się,że to nie o to chodzi, żeby zagłuszać sumienie raz do roku. Wiem, że są rodziny, które chcą utrzymywać kontakt z tymi, których obdarowały. Potrzeba czucia się lepszym ? Nie, pomaganie w sposób mądry. Nie sztuka dać żebrakowi na ulicy pieniądze, zwłaszcza gdy później taka osoba żyje sobie z żebrania na wysokim poziomie. Wydaje mi się, że w Świątecznej Paczce chodzi o prezent, który może zmieniać. Dzięki tym prezentom obdarowanym rodzinom będzie łatwiej dawać to dobro dalej - w jakiejś dalszej konsekwencji zmieniać nastawienie, by nie czuć się skazanym na biedę do końca życia. Może to zbyt wczesne przykłady, ale w tym roku przy ankietowaniu rodziny, które w zeszłym roku dostały paczkę, w tym roku mówiły, że nie potrzebują takiej pomocy.
    • Gość: Kaśka Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.chello.pl 17.12.07, 12:02
      Super akcja i ludzie,ktorzy ją robią!!!!Mówię tak bo miałam okazję
      ich poznać.Moja rodzina też zrobiła paczkę i nikt się nie
      zastanawiał po co 10 - letniemu chłopcu gra komputerowa, bo po to
      żeby grał, to chyba oczywiste!!!Nikt z nas nie roztrząsał skąd ma
      komputer, może od innej rodziny, ktora wymieniła swój na lepszy
      model i wolała go komuś oddać niż wstawić do komisu za 300
      zł.Dlatego dziwią mnie wpisy frustratów na forum.Nie ruszy taki
      tyłka,żeby coś wokół siebie zrobić a mądrzy się aż uszy więdną, ale
      nie ma się co dziwić skoro wiedzę o świecie i ludziach czerpią
      wyłącznie z internetu.Może tak dla odmiany byście zrobili coś
      sensownego zamiast bez sensu kilkać.
      • Gość: Gocha Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 17.12.07, 14:35
        Pozwolisz ze zapytam - skad wiesz, co kto robi, a czego nie robi, skoro kogos
        nie znasz? Uwazasz, ze jestes wszechwiedziacym bostwem? LOL!
        To po pierwsze. A po drugie - co, oprocz JEDNEJ swiatecznej paczki robisz dla
        innych, ze sie tak nadymasz wlasna "dobrocia", pouczasz i wymadrzasz?...
    • nononr1 Prawie cztery tysiące świątecznych paczek ,.,Ha Ha 17.12.07, 13:51
      Szczytna idea, Fajnie ...20.000 osób "przygotowało" 119 sztabów "powstało" 200
      wolontariuszy itp itd ... 4.000 zyskało ... RMF ,Medialine ,Gazeta ... Hmm . Nie
      jestem pewien co do kosztów tej akcji... Za to wiem ile można by zrobić za to
      co kosztowała ta "akcja" A ludzie ubodzy cieszą się ze wszystkiego co
      dobre... Lepiej było by zapewnić im lepszy byt opiekę socjalną niż dawać
      marchewkę... paczka za 300 zeta a koszt i wkład 1000:( Chyba ,że nie była
      całkiem "legalna" I tu jest problem! Wielki problem .Z siłą sponsorów i
      zaangażowaniem takiej liczby ludzi dobrej woli można było "wymyślić" coś
      "bardziej oryginalnego .Za 3 dni nikt nie będzie pamiętał o tych ludziach.
      Dyżurna pasztetowa , chleb wczorajszy i kasza z unii. No właśnie, jesteśmy w Unii...
    • Gość: Kaśka Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.chello.pl 17.12.07, 15:03
      Dzięki takiemu myśleniu jak wasze jeszcze długo będziemy zaściankiem
      Europy.Faktycznie lepiej dać biednym stare, zapierdziane łóżko niż
      sprawić żeby przynajmniej raz w roku poczuli się wyjątkowo.Nikt
      nikomu nie każe robić paczki.Zrobiłam ją bo było mnie na to stać i
      mylisz się Gocha mówiąc,że się tym nadymam.Wiem co piszę bo jeszcze
      kilka lat temu sama byłam biedna, ale skończyłam studia mam dobrą
      pracę i dobrze sobie radzę. Nie zapomniałam jedak o tym skąd jestem
      i jak mi się żyło.Pamiętam jak ludzie przed świętami proponowali
      naszej rodzinie stare dywany, kozetki i biurka, bo akurat robili
      porządki na święta i nie w smak im było to wyrzucać do śmietnika.
      Myśleli że będą lepsi jak oddadzą biednym. Zapewniam cię że dla nas
      to nie były skarby. Już zapomniałam twarze tych ludzi ale nie
      zapomniałam twarzy mojej nauczycielki z liceum która co roku przed
      gwiazdką dawała mi w prezencie książki, zupełnie nowe i pięknie
      zapakowane. Dzięki niej właśnie ten jeden raz w roku czułam się
      wyjątkowa bo dostałam coś nowego, kupionego specjalnie dla mnie.
      Dzięki niej też miałam ochotę się uczyć i wyszłam na ludzi.
      Przepraszam jeśli kogoś uraziłam ale wydaje mi się że jak się
      człowiek zabiera za osądzanie innych, albo krytykowanie tych których
      stać na wyjątkowy gest choćby to było tylko raz w roku to powinni
      przynajmniej chwilę się zastanowić nad tym co komentują.
      • Gość: maciek Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.autocom.pl 17.12.07, 17:27
        Kasiu masz absolutną rację. Wiem bo woziłem paczki i bylem przy ich otwieraniu,
        widziałem zaangażowanie wolontariuszy i serca darczyńców, widziałem radość
        dzieci otwierających paczki i wyjmującycjh wymarzone prezenty, widziałem łzy
        rodziców. I mam nadzieję że nigdy nie zapomnę kiedy jedna z obdarowanych osób na
        pytanie co sprawiło jej największą radość, po długim namyśle odpowiedziała:
        "Serce darczyńcy". I doskonale też wiem, że 'Swiąteczna Paczka" nie rozwiąże
        problemu biedy i ubóstwa, ale nigdy do tego nie aspirowała - jej celem jest
        sprawienie radości pewnym osobom, i one bardzo często podkreślają, że to właśnie
        jest najważniejsze. I jak dla mnie jest to jedna z najlepszych i
        najsensowniejszych akcji, a że nie jestem sam w tym myśleniu świadczą liczby, za
        którymi stoją ludzie o wspaniałych sercach. I im dziękuje że mogliśmy się
        spotkać i zrobić coś sensownego.
      • Gość: Gocha Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 17.12.07, 17:43
        Z tym zapierdzianym wyrkiem, to juz przegielas pale, moja droga Kasiu. Wiec
        teraz prosze mi wskazac GDZIE dokladnie ja cos takiego napisalam, albo -
        staropolskim zwyczajem wejsc pod stol i odszczekac, moscia panno... :-]

        Nigdy nikomu nie wciskam, nie daje ani nie proponuje czegos, co nadaje sie tylko
        do smietnika. To upokarzajace nie tylko dla "obdarowanego" ale tez przede
        wszystkim dla "wspanialomyslnego i jakze milosiernego" ofiarodawcy.

        Jakbys uwaznie przeczytala, to by moze do Ciebie dotarlo, ze JEDYNE, co
        wzbudzilo moj "sprzeciw", to fakt, ze ktos uznal empetrzyplejera (jak by na to
        nie patrzec, JEST TO GADZET i kaprys, zwlaszcza w sytuacji, kiedy nie stac Cie
        nie tylko na nowa pralke, ale na buty, na ksiazki, na zabawki DLA DZIECI) za
        absolutnie niezbedny artykul pierwszej potrzeby.

        Jak takie cos widze, to dochodze do wniosku, ze jedynym facetem, ktory potrafi
        pomagac naprawde "z glowa" jest Owsiak.

        Moze lepsze byloby stypendium jakies? Ksiazki? Cos, co wlasnie pomogloby takim
        dzieciom "zostac kims"?...

        Co do "wyjatkowosci" gestu - wyjatkowe (rzadkie) gesty maja niestety to do
        siebie, ze sa od siebie oddalone w czasie... :-]

        Tak na marginesie, bo pewne podobienstwo sytuacji jednak jest : przed swietami
        duzo ludzi zaciska sobie na szyi petle kredytowa, tylko po to, zeby - tu pozwole
        sobie zacytowac Twoja wypowiedz - "przynajmniej raz w roku poczuli sie
        wyjatkowo"... Ech, ta magia swiat... :-P





    • Gość: Locutus Re: Prawie cztery tysiące świątecznych paczek IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 17.12.07, 18:45
      Mnie tam zszokowalo cos innego: jak to jest, ze tej zacnej rodzinki na butki dla
      dziewczynek nie stac, ale stac na komorke dla chlopaka? Cos tam jest nie tak z
      zarzadzaniem finansami i z rozpoznawaniem tego, co jest wazniejsze... :-]

      A tak bardziej ogolnie - z jednej strony zdaje sobie sprawe, ze czlowiek bardzo
      sie cieszy z rzeczy "ekstra" jak plejer, odtwarzacz MP3 etc. i ze darczyncy w
      ten sposob sprawili tym ludziom naprawde wielka radosc, z drugiej jednak strony
      mam wrazenie, ze gdyby ograniczyc kupowanie tego typu duperelow, a skoncentrowac
      sie na artykulach NAPRAWDE pierwszej potrzeby, to mozna by pomoc (i to bardzo)
      duzo wiekszej ilosci rodzin, duzo wiekszej ilosci ludzi - a nie tylko
      szczesliwym wybrancom...

      Pozdrawiam!
      LOKI
      • allbundy czlowiek sie nameczyl zeby dac ladny papier na.... 17.12.07, 22:50
        paczke a oni wszystkie paczki zakleja swoim reklamowym papierem z
        nazwa fundacja....oj tak sie nie bedziemy bawic!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja