amii2
27.12.07, 18:33
W zatłoczonym pociągu ulokowała się kobiecina z wielką torbą "bazarową", na wierzchu której było upchane ciasto, mocno ucukrowane -upudrowane, niedokładnie zawinięte, ale przykryte jakąś folią. Torba znalazła się w pozycji stojącej na półce bagażowej, ale gdy pociąg szarpnął i zahamował, torba przechyliła się gwałtownie, pasażer z refleksem tygrysa zerwał się, spionizował ów tobół; niestety, całkiem został osypany cukrem pudrem. Wyszedł na korytarz i usiłował oczyścić się z tego, ale nie było łatwo. Właścicielka torby poczuła się w obowiązku pomocy, zwłaszcza, że najtrudniej szło oczyszczanie czarnych spodni. Uzgodniła z poszkodowanym, że zdejmie on spodnie w toalecie, a ona solidnie je wytrzepie na korytarzu. Facet podał jej przez drzwi spodnie, ale babina wpadła na skuteczniejszy koncept i zaczęła trzepać je za oknem. Gacie okręciły się jednak o słup trakcyjny czy coś takiego i wyrwało je z rąk trzepiącej. Zbliżała się stacja Kraków Prokocim. Kobieta wpadła do przedziału, chwyciła swoją podręczną torebkę i uciekła.
Panu w toalecie współczujemy. Pani dziękujemy. A pasażerom, co zajęli się ciastem - smacznego.