Gość: Jaracz
IP: *.one.pl
21.08.03, 15:06
Witam!
Niedawno wrocilem z Niemiec, troche nabylem tam innych zwyczajow, jak
reagowac, to reagowac. Ale oto co mi sie pierwsze przytrafilo w moim
rodzinnym miescie.
Czekalem na przystanku Dworzec Glowny na jakis tramwaj w kierunku NH. W
pewnym momencie widze kolesia, ktory przechodzi z drugiej strony ulicy, we
krwi umazany, pijany, wyzywa samochody, trawmaje, i nawet probuje jeden
przejezdzajacy obok wolno samochod kopnac;) No nic mysle, standard polski.
Koles przeszedl na moja strone, i lata jak poj.. po calym placu, wszystkich
wyzywa, i probuje szturchac i zaczepiac, ludzie sie poodsuwali. W pewnym
momencie zobaczyl jakiegos Chinczyka, podszedl do niego i chcial mu dac z
bani, a pozniej z otwartej, ale Chinczyk sie usunal i zaczal uciekac, on
pobiegl za nim. Patrze na ludzi, nadal zadnej reakcji, wszyscy tylko udaja,
ze nikt tego nie widzi. Wrocil i nadal podskakuje do ludzi, szuka zaczepki i
co chwile probuje kogos uderzyc, a ludzie uciekaja. No delikatnie mowiac
zachowuje sie agresywnie, we krwi, z dziarami, z nieobecnym, blednym
wzrokiem, i z grymasem zlosci nie wygladal bezpiecznie.. Nadal jednak nie
bylo zadnej reakcji, a jak to zwykle bywa, zadnego patrolu ani policji, ani
Strazy Miejskiej w poblizu nie widac.. No to wzialem, wyciagnalem telefon i
wykrecilem 112. Akurat w tym momencie podjechala 5-tka, wiec wsiadajac
rozmawialem juz z przyjmujacym zgloszenia policjantem. Pan byl bardzo mily, o
wszystko sie wypytal, imie i nazwisko tez mu podalem, przyjal zgloszenie i
obiecal wyslac tam patrol. W momencie jak podziekowalem i odlozylem
sluchawke, pani w tramwaju obok mnie wyciagnela swoj telefon i uslyszalem
- (tutaj nazwisko - nie pamietam) - nie przyjmuj tego zgloszenia...(chwila
ciszy)... on jest jakis nawiedzony.
no nie wytrzymalem:
- przepraszam, o mnie pani mowi ?
- tak, przeciez tam nic sie nie dzialo.
- jak to nic?!? koles wszystkich zaczepia, a Chinczyka probuje pobic i nic..
super, po prostu sliczna wizytowka Krakowa!
- tak, sliczna. ja jestem z policji prosze pana, my mamy co innego do roboty.
no tutaj juz nie wytrzymalem! wkurzylem sie i mi sie wyrwalo:
- taaa, jakby to pani ten gosc wpierdolil, to wtedy moze byscie wyslali
patrol, co??
- co pan mowi? niech pan uwaza, bo ja na pana znajde paragraf! chce pan
kolegium?!
i tak mi jeszcze troche pogrozila, jeszcze sie troche posprzeczalismy, ale z
nia nie bylo gadki. Super postawa, o czcigodny Krakowie! Pewnie najblizszy
patrol spisywal jakis zle zaparkowany samochod, albo molestowal staruszke
sprzedajaca nielegalnie oscypki, dlatego nasza policja ma tyle do roboty..
pozostawiam to do dyskusji.
pozdrawiam
Jaracz