Dodaj do ulubionych

Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 23:24
Haha, to już teraz się nie dziwię, że dostając mandat od Straży Miejskiej za
złe parkowanie w ubiegłym roku (tu biję się w piersi) zacząłem ze zdumieniem
czytać tekst po niemiecku informujący o wykroczeniu. "Kali jeść Kali pić" -
Sie haben falsche Platz aufgeladen itp kwiatki, musiałbym poszukać kopii bo
sobie zachowałem. Zaproponowałem że przetłumaczę im to poprawnie w zamian za
anulację mandatu, ale się nie zgodzili :))

Mi się przypomina Straż Miejska. Przypomina się też ten za wzięty z magla
dyrektor Przewozów PKP ośmieszający się w TV, kiedy mówił o tłumaczeniach
angielskich na Dworcu. Ludzie, kiedy będzie jakaś normalność w takich
miejscach jeśli nawet UJ odwala taką kaszkę.

Obserwuj wątek
    • Gość: zirytowany Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.chello.pl 22.02.08, 23:59
      A wystarczy napisać B.A. oraz M.A. i po kłopocie. Niestety rażące
      błędy pojawiają się również przy tłumaczeniu tzw. suplementów, czyli
      zestawienia wszystkich kursów zaliczonych na studiach. Ale Jego
      Magnificencja i Senat zawsze mogą powołać się na ponad 600 lat
      tradycji...
      • Gość: ?? w czym problem?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 00:03
        przeciez jest Bachelor i Master??? Czy to nie sa własnie odpowiedniki licencjatu i magisterki?
        podobnie jak Doctor of Philosophy (PhD)??
        co za popier.......swiat
        • Gość: Ryszard Re: w czym problem?? IP: *.client.mscd.edu 23.02.08, 00:23
          Licencjat to nie odpowiednik "Bachelor" (stopien czteroletni),
          chyba "naciagany Bachelor"; raczej to mocny "Associate's degree"
          (stopien dwuletni). Ewentualnie mozna przetlumaczyc "Licentiate
          [three-year degree]"
          • Gość: krakus Re: w czym problem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 08:53
            W Stanach Bachelor trwa dwa lata. Zas stosowanie rzekomo zrozumialego w Europie
            tytulu "magister" jest dyskusyjne, szczegolnie jako skrotu, ktory kojarzy sie z
            "monsignor" (bynajmniej nie winem pralata)
            • Gość: alatien Re: w czym problem?? IP: *.flatnet.tudelft.nl 23.02.08, 14:53
              Bzchelor of Science (BSc) w Stanach jest 4-letni. MSc to nastepne 2 lata.

              W Holandii BSc to 3 lata, a MSc to 2.

              Ja nie wiedze problemu z tlumaczeniem "licencjatu" na BSc. Co wiecej, tak to
              sobie tlumacza zagraniczne uczelnie przyjmujace polskich studnetow na magisterke.

              Pozdrawiam
            • Gość: kaczoland atakuje Re: Co to jest ow "licencjat"? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:01
              "W Stanach Bachelor trwa dwa lata"
              ----------------------------------------------------------------------
              Bzdura! W USA i w Kanadzie po dwoch latach studiow (zwykle 60 do 65 "kredytow")
              mozna otrzymac tzw. "associate degree". Na tytul "bachelor" potrzeba zwykle 120
              - 130 kredytow i minimum cztery lata studiow
              (faktycznie moze to byc nieco krocej nizli cztery lata jezeli
              ktos bierze takze kursy w tzw. sesji letniej (summer courses),
              ktora na polskich uczelniach chyba do tej pory nie istnieje)!

              P.S. Faktycznie wiec polski "licencjat" to nie jest cos co da
              sie bezposrednio przetlumaczyc - to mozna przetlumaczyc
              (i wytlumaczyc) tylko i wylacznie w sposob opisowy.
              Podobne problemy wystepuja tez, np. z czyms takim jak
              polska "habilitacja", ktora nie ma zadnego odpowiednika
              w systemie amerykansko-kanadyjskim!
              • Gość: ucztasie Re: Co to jest ow "licencjat"? IP: *.res.east.verizon.net 23.02.08, 19:41
                I glupot nie piszta.

                en.wikipedia.org/wiki/Bachelor's_degree
            • Gość: Ola No co ty?.. IP: *.dsl.bell.ca 23.02.08, 16:36
              Gdzie to znalazles?? W Stanach i Kanadzie bachelor trwa 4 lata! Juz
              to blizej polskiego magistra niz licencjata - wiekszosc ludzi konczy
              na tym, bez bawienia sie w zdobycie NAUKOWEGO tytulu Master.
              Bachelorami sa w wiekszosci np. prawnicy.
              • Gość: kaczoland atakuje Re: No co ty? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:51
                "Bachelorami" oczywiscie sa w USA/Kanadzie WSZYSCY prawnicy
                oraz lekarze. Po prostu - by dostac sie do "professional school" (Medical
                School, Law School, etc.) trzeba miec za soba
                ukonczone studia na poziomie "bachelor" (a do tego -
                zdac odpowiednie egzaminy)...
                • Gość: NO JD, NO MD Re: No co ty? IP: *.tx.res.rr.com 24.02.08, 05:10
                  Prawnicy koncza jako JD - Doctor of Jurisprudence
                  Lekarze - MD - Doctor of Medicine.
                  Oba te tytuly NIE sa tytulem DOKTORSKIM (PhD), natomiast odpowiadajja stopniowi
                  MAGISTRA. Jest to tzw. Doktor Zawodowy (jeszcze DDS, DD, DVet, DPharm...
                  zapomnialem cos).
                  Doktorat per se to: PhD, ew. EdD
              • Gość: latalata Re: No co ty?.. IP: *.res.east.verizon.net 23.02.08, 19:28
                Lata latom nierowne bo mozna miec rozna ilosc godzin i przedmiotow.
              • Gość: latalata Re: No co ty?.. IP: *.res.east.verizon.net 23.02.08, 19:35
                Poza tym amerykanska szkola srednia to nie to samo co polska i I-szy rok tez nie.
            • and_rzej Re: w czym problem?? 23.02.08, 18:39
              Bzdura. Bachelor jest 4 letni, jesli zrobisz Honorous Bachelor (czyli Bachelor z
              obrona tezy) wtedy jest to 5 lat. Dwa lata trwa jedynie nauka w collegu ktora
              nie daje zadnego tutulu (po 2 letnim collegu mozna zrobic kolejne 2 lata na
              uniwersytecie do tytulu Bachelor - jesli ktos nie zdecydowal sie od razu na
              normalny 4 letni tryb Bachelor).

              Oficjalnie tlumaczeniem Licencjat jest chyba Bachelor, ale jest to tlumaczenie
              nie fair, poniewaz licencjat jest z reguly 3 letni w Europie, a Bachelor w
              Ameryce Polnocnej, Australii i Nowej Zelandii 4 letni (i byc moze w innych
              krajach tez). Po uzyskaniu tytulu Bachelor mozna zrobic albo Master (magister),
              albo PhD (doktorat). W Polsce po licencjacie nie mozna pojsc na studia doktorskie.

              W grudniu skonczylem uniwersytet w Kanadzie, gdzie uzyskalem tytul Bachelor of
              Management (B.Mgt.) - sa to studia 4 letnie i ktore tu sie okresla mianem
              wyzszego wyksztalcenia. Master (w tym MBA) to cos wiecej i robi sie go zwykle po
              kilku- lub kilkunastoletnim doswiadczeniu zawodowym. Podobnie z PhD - jest dla
              osob ktorzy wiaza przyszlosc z badaniami naukowymi.

              Przy akredytowaniu kwalifikacji zasada czesto jest taka ze stosuje sie bardziej
              rygorystycznie przepisy, zatem licencjat nie moze byc bachelorem, moze
              ewentualnie odpowiadac 2 letnim studium w collegu (bez tytulu).

            • Gość: gosc Re: w czym problem?? IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 23.02.08, 22:01
              Bachelor to w jezyku angielskim kawaler. Tytul akedemicki to
              Bachelor's degree.

              Po studiach 2-letnich w Stanach dostaje sie tytul "Associate Degree"
              Po studiach 4-letnie dostaje sie tytul "Bachelor's Degree"
              a magisterskie zwykle trwajace dwa lata to "Master's Degree"
          • eol77 Re: w czym problem?? 23.02.08, 08:54
            Bachelor nie zawsze jest czteroletni, wszystko zależy od uczelni i kraju, a
            nawet regionu. Bachelor może byc trzyletni, najczęściej jest. W krajach
            anglosaskich nie studiuje się tak długo jak u nas, studia są płatne. U nas też
            dyplom jednej uczelni nie równa się dyplomowi innej. Mając dyplom UJ można mieć
            "inne wykształcenie" niż to zdobyte na Uniwersytecie Zielonogórskim.
            • prof_uj Re: w czym problem?? 23.02.08, 09:43
              ale problem w tym, ze te bufony w MNiSzW (i poprzednikach) uwielbiaja
              socjalistyczna "urawnilowke", ktorej sa produktami (bylem, widzialem,
              rozmawialem, wiec wiem co pisze) - po to jest jest Komisja Akredytacyjna (KA),
              zeby wszedzie bylo to samo - przynajmniej na kartce. UJ, UW, PW, AGH i pare
              innych tak odstaja od innych, ze juz dawno powinny wypiac sie na KA, wprowadzic
              swoje standardy - jakos nie moge sobie wyobrazic MNiSzW COFAJACEGO akredytacje
              tym uczelniom. NO, ale zeby sie wypiac to i rektorzy i senaty szacowych uczelni,
              czy nawet dziekani i rady poszczegolnych wydzialow powinny miec jaja. Pierwsza
              dziesiatka polskich uniwersytetow desperacko potrzebuje Aleksandrow Wielkich a
              nie urzednikow ze "Smierci Czynownika".

              Zgadzam sie na podstawie osobistych wieloletnich doswiadcze, ze "licencjat"
              odpowiada "bakalarzowi" (wiedza absolwenta + wymagania na egzaminach wstepnych
              na studia magisterskie/doktorskie), magister to "Master of..." (Administration,
              Sciences, itp, itd). Naprawde rozdzwiek a nawet przepasc pojawia sie na poziomie
              doktoratu, bo np. amerykanskie szkoly "Ivy League" (Uniwersytety Brown,
              Columbia, Cornell, Dartmouth , Harvard, Pennsylvania, Princeton, Yale),
              wypuszczaja z PhD ludzi na posiomie dobrze zaawansowanej przecietnej polskiej
              habilitacji,ale przecietna ogolno amerykanska dobrze odpowiada polskiemu
              doktoratowi.
              • Gość: gied Re: w czym problem?? IP: 77.210.27.* 23.02.08, 14:22
                Widzie ze kolega zorientowany. Co to jest komisja akredytacyjna w
                polsce ??? O ile znam nasz system to kadra ocenia samae sie i swoich
                kolegow... czy tak moze nie jest ?
                Z tego co wiem oceny uczelni w normalnych krajach sa najczesiej
                przeprowadzane przez autorytety naukowe z zagranicy ...
                W UK w komisji byl np Whitesides (1 na liscie cytowan w chemii na
                swiecie), natomiast we francji dwa tygodnie temu univerki ocenial w
                komisji tez jeden z pierwszej 20 cytowan z chemii)....
                • Gość: alatien Akredytacje w Holandi IP: *.flatnet.tudelft.nl 23.02.08, 15:00
                  Co do akredytacji w Europie zachodniej, to w Holandi uczelnie wyzsze sa
                  akredytowane nie calosciowo ale wydzialami i stopniami. Studiuje na TU Delft, i
                  moj wydzial mial w zeszlym roku akredytacje programu BSc. Komisja skladala sie z
                  przedstawicieli zagranicznych uniwersytetow i srodowisk naukowych, a nawet paru
                  reprezentantow przemyslu. Wizytacja trwala 10 dni, i jej ramach byly rozmowy z
                  wykladowcami i studentami. Bardzo profesjonalna atmosfera.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: kaczoland atakuje Re: Akredytacje w Holandii... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:08
                    W Polsce wszystko (w nauce) pozostaje wciaz zaorganizowane na tak samo jak 18
                    lat temu... brak swiezego powietrza, feudalne, niewydolne struktury i "kiszenie
                    sie we wlasnym sosie". W Polsce robi sie
                    praktycznie wszystko by unikac zagranicznych recenzentow,
                    czlonkow komisji, itp.!
                    • Gość: gied Re: Akredytacje w Holandii... IP: 77.210.27.* 23.02.08, 17:12
                      wiem mniej wiecej jak to dziala ... mialem okazje rozmawiac z
                      kierownikiem katedry na polibudzie warszawskiej na jednej z
                      konferecnji ... koles na pytanie o konkursy na stanowiska prof.
                      powiedzial prosto z mostu ze cos takiego nie istnieje bo przeciez
                      oni i tak maja juz swoich ludzi ....

                      drugi szef katedry innego wydzialu na PW podwazal impact factor z
                      racji ze niby uwzglednia cytowania czasopism popularno naukowych ...

                      Jednym slowem jest gorzej niz ustawa przewiduje ...
            • Gość: asd Re: w czym problem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 09:43
              tak czy siak ta paniusia po wieczorowym dziennikarzyństwie nie ma sie czym chwalić za granicą :/
              • Gość: alatien Proces Bolonski IP: *.flatnet.tudelft.nl 23.02.08, 15:15
                Zgodnie z procesem Bolonskim (Bologna Process), Polska in inne kraje Europy
                zobowiazaly sie dostosowac swoja edukacje wyzsza do systemu stopni: Bachelor's,
                Master's i Doctoral. Dzieki temu mobilnosc studentow i knonkurencyjnosc uczelni
                wzrosnie. Nie wiem jak wygladaja zmiany programowe studiow w Polsce, ale
                naturalnym podzialem jest licencjat = Bachelor's, a magister = Masters's. Polski
                system i tak jest bardzo latwo dostosowac do procesu Bolonskiego. O wiele
                trudniej maja Wlosi i Niemcy.

                Takie "kwiatki" jak tlumaczenie z UJ, to drobne upierdliwosci, bo dzisiaj
                niewiele stoin an przeszkodzie w robieniu licencjatu (Bachelor's) na jednej
                uczelni i przeskoczenia na magistra (Master's) na inna uczelnie. Znam wielu
                ludzi z roznych krajow ktorzy tak zrobili. No ale w Polsce jak w Polsce, po co
                ulatwiac zycie studenta.

                Pozdrawiam
            • Gość: kaczoland atakuje Re: Dlugosc studiowania nie jest najwazniejsza! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:24
              Podkreslam raz jeszcze - w takich krajach jak USA, Kanada, czy Australia
              najwazniejsza jest nie "dlugosc studiowania" (do tego
              podchodzi sie bardzo elastycznie...), a ILOSC uzyskanych kredytow.
              Po prostu, musisz zaliczyc (osiagnac) odpowiednia ilosc
              "kredytow" (punktow) by otrzymac swoj dyplom!
          • Gość: krakus Re: w czym problem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 09:40
            Oprocz cezury czasowej ktora jest rozna w celu otrzymania tych stopni, system
            licencjat + magisterium = BA + MA. Po co wiec pisac magister, a nastepnie
            epistola w zalaczniku wyluszczac roznice?
          • Gość: kamil Re: w czym problem?? IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.08, 12:28
            Bachelor w Anglii trwa 3 lata. Master w wiekszosci przypadkow 1 rok. W ciagu
            semestru zwykle sa 3 przedmioty na krzyz..
            • q-dlaty Re: w czym problem?? 23.02.08, 14:05
              Tak, w Anglii licencjat (BA lub BSc) trwa 3 lata, w Szkocji i USA 4 lata. Magister trwa zwykle rok lub dwa, no albo 4 lata bezpośrednio bez robienia licencjata.
          • Gość: Janosik Re: w czym problem?? IP: 78.32.72.* 23.02.08, 13:13
            Do Rysia:
            Rysiu nie wymadrzaj sie.
            Licencjat to Bachelor's Degree, a Magister, to Master's Degree.
            Kropka. Hej!
            • Gość: l mniej więcej :) IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 13:23
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=76092356&a=76106368
            • Gość: Malvina Re: w czym problem?? IP: 17.255.240.* 27.03.08, 15:47
              Durak


          • koham.mihnika.copyright Re: w czym problem?? 23.02.08, 14:06
            zwykly bachelor jest 3letni, bachelor with honours 4 a master jak Bog da.
            Nie licza sie lata, tylko ilosc przedmiotow=laczne punkty. mozna zrobic szybciej
            albo wolniej.
        • ququ777 skandla, skandal, skandal!! 23.02.08, 10:45
          Skandal, jakiego dawno ne bylo! Co za chora uczelnia! Na szczescie skonczylem AR w Poznaniu, gdzie porzadnie potraktowali czlowieka - Master of Science widnieje w mojej angielskiej wersji dyplomu.

          Jeszcze jako ze w czasie studiow przez rok bylem na Sokratesie za granica, to panie z dziekanatu konsultowaly ze mna jak przetlumaczyc na angielski z niemieckiego nazwy przedmiotow wyszczegolnionych w suplemencie!
          • Gość: l Re: skandla, skandal, skandal!! IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 12:17
            ququ777 napisała:

            > Skandal, jakiego dawno ne bylo! Co za chora uczelnia!

            Czy wy wszyscy macie tak potężne problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem?
            Gdzie tu jest wina uczelni?
        • Gość: fucktoid w czym problem?? IP: *.gdynia.mm.pl 23.02.08, 11:30
          ?? napisał(a):

          > przeciez jest Bachelor i Master???
          > Czy to nie sa własnie odpowiedniki licencjat

          NIE!

          Licencjat to zaświadczenie albo uprawnienie zawodowe a nie tytuł akademicki!

          > u i magisterki?
          > podobnie jak Doctor of Philosophy (PhD)??

          PhD = Pile higher and deeper !

          > co za popier.......swiat

          NIE!

          en.wikipedia.org/wiki/Bachelor%27s_degree
          en.wikipedia.org/wiki/Master%27s_degree_in_North_America
          en.wikipedia.org/wiki/Master%27s_degree_in_Europe
          en.wikipedia.org/wiki/Master%27s_degree_non-Euroamerican
        • Gość: jessiejaxon Re: w czym problem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 12:48
          Dokładnie. Przecież tytułów naukowych się nie tłumaczy,co potwierdza biuro uznawalności dyplomów. Poza tym, MA i BA to nie to samo, co mgr i lic. Wyborcza się juz podjarała, że znalazła skandal!
          • Gość: kaczoland atakuje Re: w czym problem?? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:20
            To fakt... w Polsce wciaz "licencjat" to taki niepelny i "niedrobiony"
            magister", a w USA/Kanadzie "bachelor" daje pelne uprawnienia zawodowe (i 90%
            studentow konczy swoje wyksztalcenie na poziomie "bachelor").
            Poza tym - z dyplomem "bachelor" mozna isc (USA, Kanada, Australia) bezposrednio
            na studia doktoranckie!
        • Gość: jessiejaxon Re: w czym problem?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 13:31
          Nie, to nie są odpowiedniki, lecz wyrazy pokrewne.Czy słowo "piłkarz" przetłumaczyłbyś na "sportsman"? Przecież piłkarz jest sportowcem, prawda? A jednak to nie to samo.
      • Gość: Harry Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 09:35
        Jesteś pewny że to to samo? Nawet tak oczywisty tytuł jak inżynier nie we
        wszystkich krajach znaczy to samo. W niektórych państwach mamy inżyniera na 3
        różnych poziomach. Do tego jest Suplement do dyplomu, w którym opisany jest cały
        system edukacji w danym kraju.
        Dyplom jest dokumentem państwowym i należy oczekiwać, że tytuły i stopnie, jak
        również nazwy kierunków zostaną w sposób jednoznaczny określone przez
        Ministerstwo, a nie każda uczelnia na własną rękę, bo niektóre owe niedomówienia
        skwapliwie wykorzystują.
      • Gość: KMS Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 212.180.156.* 23.02.08, 12:08
        Otoz niestety nie tylko nie wystarczy, ale tez nie mozna. Nasz licencjat i
        magister, nie sa w prosty sposob odpowiednikami stopni Bachelor i Master. W WB
        np. oficjalnie nasz magister to odpowiednik Bachelora. By bylo zabawniej nasz
        licencjat tez jest traktowany jak Bachelor. Dopoki proces bolonski nie
        doprowadzi do pelnej reformy systemu edukacji na poziomie wyzszym problem bedzie
        i nie jest to kwestia tlumaczenia. Zachowanie oryginalnego brzmienia 'licencjat'
        i 'magister' jest najtrafniejszym rozwiazaniem. Biura NARIC na calym swiecie
        maja pelna informacje o naszych stopniach, tytuach, etc..
        • Gość: GoscBK Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.e-wro.net.pl 24.02.08, 13:30
          Wreszcie jakas rozsadna opinia w dyskusji, ktora podzielam z uwagi na rozne
          sytemy edukacji w krajach anglojezycznych (i nie tylko)oraz autonomicznosc szkol
          wyzszych, ktora daje prawo ustalania nazw tytulow zawodowych i stopni naukowych.

          Nie nalezy rodzierac szat i niezdrowo sie ekscytowac tekstem artykulu (nota bene
          nierzetelnym), jezeli u podstaw dyskusji nie lezy doglebna wiedza na temat
          systemu nauczania w roznych krajach, znajomosci wytycznych EU, roli NARIC oraz
          tlumaczen.

          W dyskusji zapomina sie o tym, ze obecny dyplom sklada sie z czesci A i B -
          suplementu, w ktorym pkt. VIII musi zawierac opis systemu edukacji w danym kraju
          wraz z przyznawanymi tytulami i stopniami naukowymi.
          I nie jest to "wymysl" naszego Ministerstwa. Wzor suplementu obowiazuje we
          wszystkich krajach czlonkowskich.

          Reasumujac: Nie, nie wystarczy napisac BA/BSc lub MA/MSc "i po klopocie".

          Owszem, mam zastrzezenia do pozostalej tresci tlumaczenia dyplomu ale o tym
          moglabym porozmawiac z "zawodowcami".

          A wypowiada te opinie filolog j. ang., tlumacz przysiegly z trzydziestoletnim
          stazem, nauczyciel akademicki, ktory 1/4 swojego zycia spedzil na wielu
          uczelniach zagranicznych.
          Zamiast wiec bezpodstawnie oskarzac UJ i Ministerstwo, proponuje zabrac sie do
          solidnego cwiczenia rzeczowej dyskusji, nie posilkujac sie tylko Wikipedia czy
          jednostkowymi przykladami.


      • Gość: ATHstudent mam to samo - ATH Bielsko-Biała IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.08, 12:42
        wszystko się zgadza. co prawda w suplemencie jest wyjaśnienie w języku
        angielskim co oznacza ten "licencjat" ale i tak wolałbym mieć w dyplomie B.A.

        Polska zostaje z tyłu(jak zawsze) jeśli chodzi o proces boloński. w Niemczech
        wprowadzono nazewnictwo standardowe czyli Bachelor i Master.... w Polsce jak
        zawsze króluje nic nie znacząca "tradycja".
      • Gość: Janosik Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 78.32.72.* 23.02.08, 13:09
        Do UJ,

        Licencjat - Bachelor's Degree
        Magister - Master's Degree

        Możecie wykorzystać to tłumaczenie zupełnie za darmo, niech
        absolwenci dostaną NORMALNE dokumenty. Hej!
        • Gość: l nie wymądrzaj się IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 13:17
          Czy do Ciebie nie może dotrzeć, że przepisy unijne wymagają stosowania nazw w
          języku narodowym i że nie zależy to od UJ?
          • Gość: AEM Re: nie wymądrzaj się IP: *.hsd1.il.comcast.net 24.02.08, 01:20
            To niech pisza w obu jezykach i po sprawie. W USA Licencjat jest
            uznawany jako BA lub BS, ale nie zawsze. Mgr. najczesciej=master's.
            Zalezy to od ilosci "godzin kredytowych".
        • Gość: Ja Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 23.02.08, 15:41
          Niestety to nie to samo. W Kanadzie tutul Master's jest na tyle wysokim tytulem
          naukowym, ze pozwalam na wykladanie na uniwerku. W Polsce pospolity magister nie
          jest zadnym naukowcem, tutaj jest. Bachelor (Honours) jest bardziej
          odpowiednikiem polskiego magistra.
          • Gość: ucztasie Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.res.east.verizon.net 23.02.08, 19:44
            > Niestety to nie to samo. W Kanadzie tutul Master's jest na tyle wysokim tytulem
            > naukowym, ze pozwalam na wykladanie na uniwerku. W Polsce pospolity magister ni
            > e
            > jest zadnym naukowcem,

            Polskiego asystenta nie widziales?
            • Gość: l Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 19:47
              Faktem jest, że asystent nie wykłada. Teoretycznie wykłada tylko habilitowany, w
              praktyce, także doktor.
            • Gość: Ja Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 23.02.08, 23:01
              Asystent to czesto kandydant na doktoranta albo doktorant. Tutaj z MA, MSc, czy
              M.Ed. nikomu sie nie asystuje, tylko samodzielnie prowadzi kursy.
        • Gość: Robert Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:02
          Zwroccie uwage na jeden szczegol, prosze. Ci co ukonczyli studia w
          polsce (Licencjat lub Magisterium) z regoly walcza zawziecie o to ze
          BA/BS = Licencjat i MA/MS = Magisterium, a po drugiej stronie sa
          osoby ktore ukonczyly studia w USA czy Kanadzie. Ci ostatni sa
          bardziej wyluzowani, musze wyznac. Widocznie wiedza ze te ich
          dyplomy latwiej "wejda" w swiat zdominowany przez jezyk angielski.
          Moim zdaniem dobre wyksztalcenie obroni sie samo i wytrzyma probe i
          czasu i miejsca. Bawcie sie dobrze.

      • Gość: l Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 13:11
        Gość portalu: zirytowany napisał(a):

        > A wystarczy napisać B.A. oraz M.A. i po kłopocie

        Tak sie jednak składa, że odpowiednie przepisy wymagają stosowania nazewnictwa w
        językach narodowych, wiec nie można tak zrobić. PiS juz nie rządzi. Rozumiesz?
      • Gość: jessiejaxon Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 13:30
        Otóż nie wystarczy! Głównie dlatego, że to nie jest to samo. Właśnie opinie takich osób nie znających realiów krajów anglosaskich powodują, że mamy taki bałagan z językiem angielskim.
      • Gość: michael skowronsky Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 17:11
        Przecież UJ to na świecie już dawno mit np. w Kandzie i USA po UJ trzeba robic
        nostryfikacje w Australii też, w Nowej Zelandii też jakoś nikt nie piszczy na
        widok dyplomu UJ , a np. po KUL nie. UJ tylko w Polsce tak glosno krzyczy jaka
        to wielka i dobra uczelnia, a tak na porawde to owszem wielki MIT!!
        • Gość: michael skowronsky Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 17:26
          I do dziś żałuje ze nie poszedłem studiować na KUL tylko kończyłem UJ, wiec
          przestańcie pierniczyc głupoty!! UJ dal starsza plame, na szczescie juz sie
          nostryfikowalem ale widze co robiaz naszymi w tych krajach, jestem teraz w
          Polsce rozmawiam z kolegami i urzednikami uczelni ale te DURNIE nie kumaja i to
          jest wielki miedzynarodowy WSTYD!!
          • Gość: Rigoberto Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:10
            Masz racje z tym UJ, ze to juz nie to. Zobacz jak sam piszesz w swoim
            ojczystym jezyku. Teraz bedziesz sie musial nostryfikowac na nowo aby
            zaczac jak czlowiek uzywac polskiego.
        • Gość: Rozencwajg Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:08
          Ma Pan racje. Nareszcie jakis rozsadny glos na tym lez padole. Musimy
          przestac bawic sie w Towarzystwo Wzajemnej Adoracji i zaczac zyc w
          tzw. swiecie realnym a nie w chmurach. Widac ze Komuchy zrobily dobra
          robote mecac w glowkach ze nasze wyksztalcenie to jest najlpesze na
          swiecie. Zalezy od szkoly a czesto i od wykladowcy. Sam dyplom to nie
          szystko.
    • Gość: eeeee Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.wolfson.cam.ac.uk 23.02.08, 00:01
      to ciekawe z tymi dyplomami, bo w wydanej mi 4 lata temu angielskiej
      wersji dyplomu z UJ stoi 'M.Sc.' a nie 'magister'; no chyba, ze to
      zalezy od dziekanatu i moj dziekanat byl po prostu bardziej
      przjyazny studentom niz dziekanat wspomnianych w artykule
      amerykanistyki czy ukrainistyki;
    • Gość: ja to moze byc bardzo mylace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 00:08
      bo w niektorych jezykach (np. hiszpanski) magisterio oznacza, ze sie ma licencjat, a licenciado, ze sie jest magistrem - wiec widzac takie slowa (i nie wiedzac, co oznaczaja po polsku) taki hiszpan pomysli, ze mamy inne wyksztalcenie niz mamy.
      To kolejny przyklad pokazujacy, ze UJ to juz jedynie dobra nazwa handlowa. Jak sie przyjrzec jakosci ksztalcenia, programom nauczania, administracji, to niestety okazuje sie, ze z dawna wielka uczelnia europejska nie ma juz nic wspolnego.
      • Gość: Goska Re: to moze byc bardzo mylace IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 23.02.08, 07:34
        Za to zaden Francuz NIE POMYSLI, ze majac licencjat, mamy jakis inny, wyzszy
        dyplom. Zadnych zludzen, drodzy absolwenci. Niech paniusie z UJJJu przestana
        gadac glupoty...
      • Gość: calkiem spoko Re: to moze byc bardzo mylace IP: *.echostar.pl 23.02.08, 09:40
        faktycznie z tlumaczeniem to kaszana, ale nie wyciagalabym na tej podstawie
        wniosku, ze UJ zszedl na psy. poziom nauczania jest nadal swietny - mam
        porownanie, bo teraz studiuje na UAMie... niebo a ziemia
      • elucidator A w Swecji... 23.02.08, 14:15
        A w Szwecji licencjat to stopien wyzszy od magisterium ale nizszy od doktoratu,
        czasami zartobliwie nazywany "poldoktoratem". A to co po polsku zwie sie
        licencjatem po szwedzku zwie sie kandydatem. A w Rosji kandydat nauk to cos jak
        mlodszy doktor. I badz tu madry... :)
      • Gość: Marcela Re: to moze byc bardzo mylace IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:13
        Prosze dokladnie sprawdzic co pan pisze o tym, dziekuje!
      • Gość: Maria Re: to moze byc bardzo mylace IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:18
        Nie wiesz czlowieku o czym mowisz. Licenciatura = BA/BS a Maestria
        (nie magisterio(!)) = MA/MS. Prosze sprawdzic a potem pisac, bo jak
        pisali starozytni: "zlymi swiadkami sa oczy i uszy ludzi, ktorzy maja
        dusze barbarzyncow". Kto studiowal u ks. prof. Kierdziolka wie o czym
        mowie
    • Gość: Briebrobrut Ludzie, IP: *.compower.pl 23.02.08, 00:09
      polski magister i licencjat to nie Bachelor czy Master, caly problem w tym, ze
      to wlasnie NIE to samo, i stad takie problemy z tlumaczeniem...
      • Gość: greg Re: Ludzie, IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.08, 08:33
        Zgadza sie, np. w niemczech master thesis ma mniejsze znaczenie niz
        diploma thesis. W Polsce tez otrzymuje sie dyplom. Ciezko
        przetlumaczyc.
        • Gość: Flora Re: Ludzie, IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:23
          Nie bijcie UJ! Nie tlumacza blednie a raczej nieprecyzyjnie. Jezeli
          robia az tak kolosalne bledy tlumaczac to wszyscy absolwenci filologii
          z UJ powinni sie na siebie targnac, ot co. Bo z tego wynika ze w UJ
          nie ma ani jednego porzadnego lingwisty. Raczej w to nie wierze.
      • Gość: rooboy Re: Ludzie, IP: *.mckinn1.vic.optusnet.com.au 23.02.08, 08:38
        Masz zupelna racje, Briebrobrut, to nie jest to samo. Tylko
        dlaczego, skoro tak na sile staramy sie zamerykanizowac w wielu
        dziedzinach, lacznie z edukacja, wymyslono kursy licencjackie, ktore
        nie maja zadnego odpowiednika w systemach anglosaskich???
        • Gość: tofik Re: Ludzie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 08:51
          Ludzie, nie miejcie pretensji do swoich uczelni, bo one muszą wydawać dyplomy
          zgodne z zaleceniami ministerialnymi, a w tych zaleceniach jest jak byk, żeby
          pisać po polsku licencjat i magister (cała reszta jest po angielsku, więc
          wygląda to rzeczywiście kretyńsko). To nie jest wina uczelni, że w Ministerstwie
          tłumaczeniami i formułowaniem przepisów zajmuje się najwyraźniej "Antka kobity
          żony brat", który wrócił z tygodniowej wycieczki do Londynu i dlatego jest
          uznanym fachowcem:P.Te tłumaczenia są takie same w całej Polsce. Chyba że któryś
          rektor odważył się złamać przepisy.
          Szkoły wyższe nie mogą wydawać dyplomów, które są niezgodne z oficjalnymi
          drukami. Zamiast więc krytykować panie w dziekanacie zastanówcie się nad
          prawdziwym źródłem takiego debilizmu.
          • Gość: mp Re: Ludzie, IP: *.gdynia.mm.pl 23.02.08, 09:10
            "pani studentka" powina sie zapoznac chyba ze slowniekiem i znaczeniem slowa hucpa...
            • Gość: kokokokokoko Re: Ludzie, IP: *.dolsat.pl 23.02.08, 10:04
              "Pani studentka" (teraz już absolwentka) chciała po prostu zaistnieć na rynku
              dziennikarskim. Być może GW przyjmie ją do pracy do tworzenia równie
              nieprzydatnych newsów;)
            • Gość: Feinstein Re: Ludzie, IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:26
              A ty ze slownikiem ortograficznym i jak sie pisze "Slownikiem" nie
              "slowniekiem". Zanim zaczniesz syskutowac o innych jezykach uporzadkoj
              swoj wlasny, prosze!
      • Gość: Jan Re: Ludzie, IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:20
        Masz Recht! To po prostu nie to samo. Jak to mowia: nie mozna mieszac
        jablek i pomaranczy.
    • Gość: pl Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.50-151.net24.it 23.02.08, 09:11
      Ten problem to jakaś bzdura. Jest oczywiste, że tytułów "licencjat" czy
      "magister" nie można przetłumaczyć np. na B.A./M.A., bo nie mają prostych
      odpowiedników w krajach anglosaskich czy gdzie indziej. Takie tłumaczenie byłoby
      oszukiwaniem czytelnika. Dlatego w suplemencie dołączanym do dyplomu jest
      załączona informacja, która rozszyfrowuje po angielsku w sposób opisowy polskie
      tytuły.
      A tak na marginesie - ciekaw jestem, kogo poza Polską interesuje polski dyplom,
      wszystko jedno, czy po polsku, czy angielsku.
      • Gość: krakus Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 09:36
        Tutaj akurat nie masz racji. Tzw kredyty z uczelni polskich sa uznawane przez np
        uczelnie amerykanskie, dzieki czemu mozna sobie tam studia skrocic.
        • Gość: kaczoland atakuje Re: "Licencjat" to nie jest "Bachelor"! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:33
          To prawda - "krakus" ma racje. Podobnie jest tez w wielu innych krajach poza USA!
        • Gość: do krakusa Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 17:20
          Człowieku nie lej wody i nie pitol głupot, w USA po UJ trzeba robic
          nostryfikacje wiec o czym ty durniu piszesz!!
          • Gość: kaczoland atakuje Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 20:42
            "do krakusa"... Naucz sie, prosze, czytac ze zrozumieniem - tu nie chodzi o
            zadna "nostryfikacje" a o uznawanie przez uczelnie w krajach anglosaskich
            poszczegolnych przedmiotow (kredytow) zaliczonych w Polsce!

            P.S. Widac, ze spora czesc internautow na tym forum nie bardzo wie o czym pisze...
          • Gość: od krakusa Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 14:56
            Jak zaznaczyl juz moj przedmowca, naucz sie matolku czytac ze zrozumieniem
            proste w koncu teksty. Nie chodzi o zadna nostryfikacje, tylko o dalsze studia w
            US gdzie uczelnie uznaja czesc naszych kredytow do komponowania programu
            studiow. Jak wiec sam widzisz, w pitoleniu glupot specjalizujesz sie sam.
        • Gość: Kacper Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:29
          W wieksozci sa uznawane w USA, ale jezeli ich opis jest nieprecyzyjny
          to moze byc problem. Oni tam nie wiedza co to jest zaliczenie bo w
          wiekszosci kursy konczy sie egzaminem, wiec jezeli przedmiot byl po
          prostu zaliczony w Polsce to moga nie uznac.
      • Gość: taka z dyplomem Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.access.telenet.be 23.02.08, 10:43
        > A tak na marginesie - ciekaw jestem, kogo poza Polską interesuje
        polski dyplom,
        > wszystko jedno, czy po polsku, czy angielsku.
        Oj moglbys sie bardzo zdziwic, ze jak najbradziej interesuje.
        Oczywiscie nie do pracy w myjni samochodowej
        • Gość: Feldhuzen Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:32
          Zgadzam sie z tym stwierdzeniem. Kogo poza Polska interesuje dyplom
          polskiej uczelni, zwlaszcze ze po upadku komuny sprzedawali na lewo i
          prawo wszelkie dyplomy na kradzionych (oryginalnych) formularzach
          podrabiane. Stad to tylu dzisiaj mamy dygnitarzy co i gluawi sa i w
          zdnym jezyku porozumiewac sie nie moga. Kazdy cinkciarz czy zlodziej
          mogl sobie kupic taki dyplom jak mial kase, a kase wlasnie tacy mieli.
      • zdzis1 Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski 23.02.08, 11:47
        Jest dokladnie tak jak piszesz. Wlasnie PO TO jest suplement!

        Niestety prasa polska ma to do siebie, ze byle kto pisze byle co i nazywa to
        wielkim skandalem. Rozwiazanie przyjete przez ministerstwo jest optymalne. Gdyby
        autor byl choc w malej czesci solidnym dziennikarzem, to zapytalby na przyklad
        jezykoznawcow, ktorzy brali udzial w dyskusji na ten temat (tak tak, panie
        Rafale, ministerstwo nie wyssalo tych zasad z brudnego palca!) o opinie i
        przedstawienie powodow takiej a nie innej decyzji.

        WSTYD PANIE ROMANOWSKI!!! WSTYD GAZETO WYBORCZA!!! TO JEST PRZYKLAD KIEPSKIEGO
        DZIENNIKARSTWA!!!
    • Gość: melon Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.sds.uw.edu.pl 23.02.08, 09:22
      na uw jest tak samo - uzyskałem "degree of magister":)
    • Gość: Mizia To nie jest takie proste! IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.08, 09:24
      To wszsytko nie jest takie proste, bo wiele jest systemów
      szkolnictwa i wiele odpowiedników. Nie ma jednego uniwersalnego
      ekwiwalentu. Jak się przetłumaczy "pod Amerykę", to może być
      niezrozumiałe i nieekwiwalentne w krajach o innym systemie. Niech
      taka mądra "Gazeta" sama coś zaproponuje!
      • Gość: wyksztalciuch Magister do mycia garów ? IP: 89.19.71.* 23.02.08, 09:57
        nie rozumiem, po co absolwentom polskich uczelni takie tłumaczone dokumenty ?
        Przecież wiadomo, że dyplom taki przyda się najwyżej do mycia garów, sprzątania,
        kelnerowania, itp. Całe roczniki takich magistrów i licencjatów sprzątaja w
        Chicago, Londynie, Dublinie. Co druga sprzątaczka w pewnym renomowanym hotelu w
        Londynie to pani magister z Polski. Ich szefami są Hindusi, ledwo mówiacy po
        angielsku. W Chicago spotkałem już kilka "klining lejdis" z doktoratami.

        Jakoś Niemcy, Anglicy, itp jadą do innych krajów i wykonują prace wymagające
        wiedzy i wykształcenia i nigdy nie zabierają dyplomów uczelni ze sobą...
        • Gość: mac Re: Magister do mycia garów ? IP: 87.115.8.* 23.02.08, 10:59

          > nie rozumiem, po co absolwentom polskich uczelni takie tłumaczone dokumenty ?
          > Przecież wiadomo, że dyplom taki przyda się najwyżej do mycia garów, sprzątania
          > ,
          > kelnerowania, itp. Całe roczniki takich magistrów i licencjatów sprzątaja w
          > Chicago, Londynie, Dublinie. Co druga sprzątaczka w pewnym renomowanym hotelu w
          > Londynie to pani magister z Polski. Ich szefami są Hindusi, ledwo mówiacy po
          > angielsku. W Chicago spotkałem już kilka "klining lejdis" z doktoratami.
          >
          > Jakoś Niemcy, Anglicy, itp jadą do innych krajów i wykonują prace wymagające
          > wiedzy i wykształcenia i nigdy nie zabierają dyplomów uczelni ze sobą...

          pierprzysz bez sensu nie majac bladego pojecia o czym mowisz...
          Polskie dyplomy sa uznawane na zachodzie, a wyksztalcenie i jego poziom cenione,
          dyplomy niekoniecznie trzeba ze soba wozic, a jesli ktos tego wymaga to tak samo
          od Polakow jak Niemcow i Anglikow.
          doucz sie jeszcze troche wyksztalciuszku...


        • Gość: Ja Re: Magister do mycia garów ? IP: *.pppoe-dynamic.nl.aliant.net 23.02.08, 15:39
          No popatrz, to ciekawe. Mnie dyplom licencjata z Polski przydal sie do zrobienia
          dwuletniej magisterki w Kanadzie, gdzie teraz pracuje jako wykladowca uniwersytecki.
          • Gość: Marek Re: Magister do mycia garów ? IP: 17.255.240.* 27.03.08, 16:36
            Nie dyplom jako taki ale solidna wiedza jaka zdobyles. Wiadomo ze
            wyksztalcenie nie jest rowne wyksztalceniu, nawet na tej samej
            uczelni. Tam po prostu umieja rozpoznac takich co maja wiedze i
            przebicie. Pogratulowac!
        • Gość: gibonn Re: Magister do mycia garów ? IP: 80.55.158.* 23.02.08, 16:04
          A Ty skąd żeś się urawał? Maturę w ogóle masZ?
    • Gość: lesio Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.ntlworld.ie 23.02.08, 10:01
      jesli ktokolwiek ma zamiar powiesic sobie taki dyplom na scianie, to
      zapewne ma problem, poniewaz sprzataczka nie bedzie mogla w pelni
      zrozumiec 'co tu pisze'
      jestem po UAM mieszkam w Ireland i prawde mowiac nikt sie mnie nie
      pytal o dyplomy szkoly laurki itd. tylko o rzeczywiste umiejetnosci
      znacznie wazniejsze sa certyfikaty (w moim przypadku) od Compaq HP
      Dell Oki Microsoft - i wtedy wszyscy wiedza co to jest ACT MCP MCSN
      DCSE APS i to wystarcza
      choc z drugiej strony milo jest miec cudaczny dokument np. zielony
      dowod osobisty, zawsze jest dobry powod do smiechu
      • Gość: noniewiem Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.res.east.verizon.net 23.02.08, 19:58
        Z praca dla rzadu nie byloby tak prosto.
    • Gość: Lehoo Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.globalconnect.pl 23.02.08, 10:08
      Ano wtedy, kiedy pokolenie językowy analfabetów pójdzie na emeryturę lub zgoła
      wymrze, zaś na jego miejscu zaczną funkcjonować absolwenci zagranicznych
      uczelni. Myślę, że za jakie dwadzieścia do dwudziestu pięciu lat.
    • Gość: emigrant Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.pools.arcor-ip.net 23.02.08, 10:11
      Sie haben falsche Platz aufgeladen = Pani / Pan zaladowal-a zle miejsce. Nie
      mowiac juz o ortografii niemieckiej. Niemcy przyjmuja to z humorem.
    • Gość: pleasure seeker Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.oppilastalo.phnet.fi 23.02.08, 10:13
      Nie macie sie tak co napuszac. W Szwecji i Finlandii sa uznawane polskie
      dyplomy. I jesli ktos chce tam studiowac to warto przetlumaczyc swoj dyplom na
      angielski.
      Polska wcale nie jest taka do tylu, jak sie niektorym wydaje. No chyba ze
      skonczylo sie wyzsza szkole koszenia trawy w zadupiu dolnym. Wtedy rzeczywiscie
      mozna tylko gary myc w Irlandii.
      • Gość: pl Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.50-151.net24.it 23.02.08, 10:30
        Gość portalu: pleasure seeker napisał(a):

        > Nie macie sie tak co napuszac. W Szwecji i Finlandii sa uznawane polskie
        > dyplomy. I jesli ktos chce tam studiowac to warto przetlumaczyc swoj dyplom na
        > angielski.


        Nie wiedziałem, ciekawe! Dzięki za info. Teraz wiem, że płacenie za angielski
        dyplom nie jest zupełnie bezsensowne, jak sądziłem.
        W dalszym ciągu jednak zwracam uwagę, że przynajmniej w Warszawie w angielskim
        suplemencie do dyplomu jest dokładna informacja po angielsku o polskich
        stopniach. Chyba w Krakowie nie jest inaczej?
    • Gość: anonymous Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.08, 10:23
      Dyplom przede wszystkim powinie przestac byc dokumentem
      panstwowych. Stwarza to sytuacje szykanu w krajach
      w ktorych ani edukacja ani szkolnictwo wyzsze nie jest
      regulowane zgodnie po poprawkami konstytucji o wolnoci slowa#. np. w USA mozna
      wykladac kreacjonizm ani nie zgadzac sie z ogolnie
      przyjetymi stanrdami w nauce jak teoria ewolucji.
      Stwarza to sytuacje sowieckiego szykanu ze Polska szkola
      podstawowa korumpuje uczelnie jak Princeton jesli chce
      ona jakigos dowodu poprzedniej edukacji (oczywiscie
      w takiej sytuacji wogule go nie moze miec).
    • Gość: Adam Gajlewicz Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 10:24
      Jestem tlumaczem przysieglym i rowniez mnie to niegdys zastanawialo. Jednak
      racje maja Uniwersytety. Zapoznajcie sie Panstwo z wytycznymi unijnymi
      www.google.pl/search?hl=pl&q=OUTLINE+STRUCTURE+FOR+THE+DIPLOMA+SUPPLEMENT&btnG=Szukaj+w+Google&lr=:
      "Great care should be taken with translations and terminology as many problems
      exist in this area. In order to overcome these, it is essential that the
      original language is used where indicated in the supplement." Oraz np. punkt
      2.1: "INFORMATION IDENTIFYING THE QUALIFICATION
      2.1 Name of qualification and (if applicable) title conferred (in original
      language):". Dobrze jest, jesli tlumacz w przypisie poda odpowiednik tytulu
      (Bachelor), ale wymogi sa wymogami i uczelnie sie do nich stosuja.
    • Gość: jackhammer a czemu nie w obu językach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 10:24
      a dlaczego nie można dać nazwy stopnia w obydwu językach?

      tak robią w Finlandii
    • Gość: wicepremier burak Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 10:24
      UJ byc dobra uczelnia. Tradycja siegac 14 wieku. I nadal byc w 14 wieku.
    • Gość: oley Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.brig.cable.ntl.com 23.02.08, 10:26
      Jackowi Ostaszewskiemu i Marii Szewczyk, którzy podpisali się pod dyplomem
      gratulujemy głupoty!!!
      • Gość: l Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.gemini.net.pl 23.02.08, 12:15
        Co zrobiłbyś na ich miejscu?
        Odmówił podpisu?
      • Gość: kaczoland atakuje Re: "oley" czyli kolejny ignorant na forum! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 23.02.08, 16:45
        "oley"... Nie jest zbyt ladnie tak pluc na ludzi za zaslona internetowej
        anonimowosc. A do tego pluc - bez zadnego
        konkretnego i logicznego uzasadnienia!!!
    • Gość: kari ja musialal tlum. co znaczy bachelor of pedagogy IP: *.range81-155.btcentralplus.com 23.02.08, 10:31
      bo w anglii w ogole takiego slowa nie ma, pomimo ze istnieje w wielu
      roznych krajach...ale za licencjata na dyplomie-szacun:)
    • Gość: uburama Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.acn.waw.pl 23.02.08, 10:32
      After finishing full of zasadzkas education a license to kill ze śmiechu has
      been granted.
    • Gość: Adam Gajlewicz Wyjasnienie problemu - ec.europa.eu/education/poli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 10:32
      Jestem tlumaczem przysieglym i rowniez mnie to niegdys zastanawialo. Jednak
      racje maja Uniwersytety. Zapoznajcie sie Panstwo z wytycznymi unijnymi
      ec.europa.eu/education/policies/rec_qual/recognition/ds_en.pdf
      "Great care should be taken with translations and terminology as many problems
      exist in this area. In order to overcome these, it is essential that the
      original language is used where indicated in the supplement." Oraz np. punkt
      2.1: "INFORMATION IDENTIFYING THE QUALIFICATION
      2.1 Name of qualification and (if applicable) title conferred (in original
      language):". Dobrze jest, jesli tlumacz w przypisie poda odpowiednik tytulu
      (Bachelor), ale wymogi sa wymogami i uczelnie sie do nich stosuja.
      • Gość: Kwak Wyjasnienie problemu - ec.europa.eu/education IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.08, 12:39
        Tak zgadza sie uczelnie nie tlumacza nic blednie, byc moze osoby wyjezdzajace za
        granice powinny sie z wytycznymi zapoznac i wyjasnic pracodawcy sprawe. Gazeta
        Wyborcza tak bardzo typowe dla niej od razu wydaje wyrok na uczelnie- blednie
        tlumaczone dyplomy, bez sprawdzenia
        czy maja racje.
        Uboga w tresc gazeta
    • Gość: dyplomowany Za granicą tłumaczą IP: *.ippt.gov.pl 23.02.08, 10:33
      W Holandii: mam doctorandus w wersji NL, w wersji EN jest MSc
    • Gość: Pobudka Hucpa ale i studencka IP: *.access.telenet.be 23.02.08, 10:38
      A moze by tak zaczac od wlasnego podworka czyli polszczyzny:
      "Co drugi absolwentów chce dyplom po angielsku'
      Mnie w podstawowce uczyli ze albo 'co drugi z absolwentow' lub' co
      drugi absolwent'
      A poza tym jakos dziwnie dla mnie wyglada uzalanie sie nad
      koniecznoscia SAMODZIELNEGO przetlumaczenia streszczenia pracy na
      angielski. Kurcze, to powinien juz dawno byc STANDARD. A juz tym
      bardziej jak chca dyplom po angielsku to chyba po to by pracowac w
      kraju lub instytucji poslugujacej sie tym jezykiem. Przetlumaczenie
      streszczenia powinni byc w stanie zrobic przy porannym myciu zebow.
      OBUDZCIE sie. Jestesmy w Europie!!!!!
    • Gość: Pobudka To nie hucpa to polska rzeczywistosc IP: *.access.telenet.be 23.02.08, 10:40
      A moze by tak zaczac od wlasnego podworka czyli polszczyzny:
      "Co drugi absolwentów chce dyplom po angielsku'
      Mnie w podstawowce uczyli ze albo 'co drugi z absolwentow' lub' co
      drugi absolwent'
      A poza tym jakos dziwnie dla mnie wyglada uzalanie sie nad
      koniecznoscia SAMODZIELNEGO przetlumaczenia streszczenia pracy na
      angielski. Kurcze, to powinien juz dawno byc STANDARD. A juz tym
      bardziej jak chca dyplom po angielsku to chyba po to by pracowac w
      kraju lub instytucji poslugujacej sie tym jezykiem. Przetlumaczenie
      streszczenia powinni byc w stanie zrobic przy porannym myciu zebow.
      OBUDZCIE sie. Jestesmy w Europie!!!!!
    • Gość: Do przyłapanego. Re: Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.08, 10:40
      Widzisz źdźbło w czyimś oku , a nie widzisz belki w swoim! Sam nie potrafisz
      poprawnie posługiwać się własnym, ojczystym językiem. Napisałeś :"Mi się
      przypomina Straż Miejska."
      A poprawnie jest: "MNIE się przypomina Straż Miejska" To bardzo smutne, że
      Polacy troszczący się o poprawność językową tłumaczeń sami nie dbają o swoją
      polszczyznę.
    • Gość: jolnir Dyplomy UJ błędnie tłumaczone na angielski IP: *.sgh.waw.pl 23.02.08, 10:41
      Błędy w tłumaczniu nie zdarzyły sie tylko na UJocie, w zeszłym roku ukończyłem
      studia I stopnia na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i rownież w moim dyplomie
      pojawia sie "was granted the degree of licencjat". Moim zdaniem uczelnie
      wydajace takiego smiecia powinny jak najszybciej go "zrecyklingowac":) tzn.
      poprawic bo taki tytuły na zachodzie znaczą tyle co nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka