Gość: rozczarowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.07.08, 17:13
Koncert był moim zdanie za długi, przeładowany, nieprzemyślany, a
Marsalis był bliski zejścia ze sceny już na samym początku. Żal mu
się tylko zrobiło ludzi, którzy nic nie zawinili tak fatalnej
organizacji. Inna, rzecz, że w Krakowie nie ma sali koncertowej. Ale
za to mamy pełnomocnika ds. kultury - pełełnego pychy Berkowicza,
biuro festiwalowe, niemałą liczbę państwowych teatrów i mnóstwo
marnotrawienia publicznych pieniędzy.