ich1
25.10.03, 12:40
W dzisiejszej (25.10) Gazecie w Krakowie ukazał się list rzecznika prasowego
Sądu Okręgowego w Krakowie dotyczący artykułu pod tytułem "Sąd chce więcej
niż złodzieje". Tekst można streścić w jednym zdaniu: sąd wymierzył grzywnę
w wysokości 1500 zł. pokrzywdzonemu, który nie stawił się na jedną rozprawę,
ponieważ zawiadomienie odebrali jego teściowie i mu nie powiedzieli. Okazuje
się, że w jednym tekście udało się zmieścić autorom 4 kłamstwa. Nie była to
grzywna; pokrzywdzony nie stawił się na dwie rozprawy (z trzech które się
odbyły); oba zawiadomienia odebrał osobiście; wystarczy,że wyjaśni przyczyny
swojej nieobecności i nie będzie musiał płacić. O całym zdarzeniu GW
informowała na pierwszej stronie (komentarze oburzonych internautów
umieszczono na stronie drugiej), list został wydrukowany na stronie szóstej.
Szczerze mówiąc, szlag mnie trafia. W sąd jest uderzyć najłatwiej, bo
wiadomo że nie będzie żadnych procesów. Redaktorzy GW umieścili sobie przy
winiecie hasło "Nam nie jest wszystko jedno". Po drugiej stronie czerwonego
paska powinni dopisać: "Tylko zasady dzienikarskiej rzetelności mamy
gdzieś". Rozumiem, że sytuacja na rynku jest ciężka, ale czy koniecznie
trzeba równać poziomem do "Faktu"? Jeżeli tak, to chociaż dawajcie gołe
laski na pierwszą stronę. Wtedy nie będzie już żadnej różnicy.