Dodaj do ulubionych

Rok 2009 - koniec deweloperiady?

IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.09, 22:43
"Nowe apartamentowce wyrastały jak spod ziemi, rujnując ład urbanistyczny
miasta" - Panie Hajok nie spodziewalem sie, ze kiedys Pan takie zdanie
napisze, skoro wszystkimi tymi apartamentowacami przez caly czas mniej lub
bardziej sie Pan zachwycal. Ale dobrze, niech wreszcie ludzie przejrza na
oczy, ze postepu czy rozwoju nie mierzymy iloscia nowych inwestycji, wazna
jest jakosc i uszanowanie kontekstu w jakim powstaja.
Obserwuj wątek
    • Gość: trzemesnia@o2.pl Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.09, 22:44
      Boże: już dawno takiego bełkotu nie czytałem: o co chodziło autorowi - każde
      zdanie nie trzyma się kupy - gołosłowie goni frazeologie: a na koniec gniot
      nie z tej ziemi: "ożywić przestrzeń miasta" - człowieku - nie wstydzisz się
      tego opatrzyć własnym nazwiskiem?
      • Gość: havi Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.09, 23:55
        jak nie rozumiesz to chodzi ze ludzie nie beda juz kupowac byle czego, tylko funkcjonalne mieszkania a nie budowane na grande bez wygodnych dojazdow czy innej infrastruktury.
        • franek-b Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? 05.01.09, 15:21
          > jak nie rozumiesz to chodzi ze ludzie nie beda juz kupowac byle czego, tylko fu
          > nkcjonalne mieszkania a nie budowane na grande bez wygodnych dojazdow czy innej
          > infrastruktury.

          Od wygodnych dojazdów to jest gmina a nie deweloper.

          Bełkot niedouczonego dziennikarzyny. Nie rozróżnia funkcji gminy, administracji od funkcji komercyjnej dewelopera.
          Dla informacji, KAŻDY wznoszony budynek w Polsce, posiada pozwolenie na budowę, które jest wydawne na podstawie projektu architektonicznego. Więc urzędnicy aprobują wszystkie projekty i każdy budynek przechodzi przez ich sito.
          No ale najprościej pluć na dewelopera, bo to takie zgodne z polską tradycją... samemu się nie potrafi a innego trzeba zgnoić.
          • Gość: samowystarczalny Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 15:26
            franek b >No ale najprościej pluć na dewelopera, bo to takie zgodne
            z polską tradycją... samemu się nie potrafi a innego trzeba zgnoić.<

            Czego sie nie potrafi samemu? Ja juz dawno sobie sam wybudowałem
            domek. 320 m kw za połowę tych pieniedzy który musiałbym dać
            deweloperowi zdziercy. Pytasz gdzie ? W Nowej Hucie !
            • znajomy_jennifer_lopez Bańka nieruchomościowa, a teraz czas na normalne c 05.01.09, 15:33
              ceny.

              Nikt z tych pismaków sie nie pokusił o analizę i zebranie prostych danych
              Liczba kredytów hipotecznych
              2002 ok 130 tys kredytów wartosci 8-9 mld
              2005 202 tys kredytów wartosci ok 24 mld
              2006 280 tys kredytów na ponad 30 mld
              2007 311 tys kredytów na ok 60 mld
              I połowa 2008 165 tys kredytów wartosc 36 mld (szacuje sie 68mld w całym)

              2009??? Uważam że może być koło 100 tys kredytów na 10-20 mld. I to dostępność kredytów wyznaczy ceny
              • toreon Re: Bańka nieruchomościowa, a teraz czas na norma 05.01.09, 19:33
                Te liczby są bardzo mylące. Mogą sugerować trwający, niczym nie zakłócony wzrost
                akcji kredytowej. Tymczasem prawdziwym wyznacznikiem trendu będą dane od
                października 2008 wzwyż. Poza tym warto wyodrębnić liczbę kredytów stanowiących
                tzw. refinansowanie
                • znajomy_jennifer_lopez Re: Bańka nieruchomościowa, a teraz czas na norma 05.01.09, 20:44
                  Wcale nie są mylące bo w listopadzie 08 udzielono nowych kredytów za 600 mln, sześćset mln czyli jakieś 2500.
                  Gdyby cały rok miał być tak beznadziejny jak listopad 2008 to w roku udzielono by kredytów za jakieś 7 mld zł (600x12), tak źle (albo dobrze, zależy jak patrzeć) nie bedzie ale na pewno spadek będzie duży.
                  A refinanse to ok 4% rynku - nie mają wiec decydującego wpływu na ilość.
      • przyladek.dobrej.nadziei Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? 05.01.09, 17:12
        Gość portalu: trzemesnia@o2.pl napisał(a):

        > Boże: już dawno takiego bełkotu nie czytałem: o co chodziło autorowi - każde
        > zdanie nie trzyma się kupy - gołosłowie goni frazeologie: a na koniec gniot
        > nie z tej ziemi: "ożywić przestrzeń miasta" - człowieku - nie wstydzisz się
        > tego opatrzyć własnym nazwiskiem?

        Autor powinien przeniesc sie na wies, tzn. na odludzie, jest sporo dzialek do
        kupienia w srodku niczego, np. w Bieszczadach w cenie mieszkania w Warszawie.
    • Gość: XXX Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 06:10
      Może wreszcie koniec rządów deweloperów w mieście?
    • Gość: yh533 Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.ists.pl 05.01.09, 12:48
      Cała GW - podsycają histerię, patrzą jak puchnie, a potem jak już
      pole bitwy wygląda jak pobojowisko i ostatnie zgliszcza się
      dopalają, wylatują z chłodną analizą i kalkulacją sytuacji, niczym
      mędrcy świata. Nie wiem czy to ma być jakiś eksperyment
      socjotechniczny kosztem społeczeństwa, czy też po prostu sami nie
      wiedzą co się dzieje i tam się kierują gdzie wiatr wieje. Smutne i
      ŻAŁOSNE.
    • 12jarek12 tylko debil może kupować bez końcowego aktu notari 05.01.09, 12:57
      tylko debil może kupować bez końcowego aktu notarialnego z wpisem do
      księgi wieczystej. Lawina upadłości się rozkręca więc pierwszą
      złotówkę deweloperzyna niech ogląda przy podpisywaniu końcowego aktu
      z wpisem. No i niech se weźmie kredyt na budowę
      • Gość: Jarek Re: tylko debil może kupować bez końcowego aktu n IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.01.09, 13:48
        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ludziom tak poodbijało z mieszkaniami, że zachowywali się jak kompletni debile. Deweloper nie ryzykował nic, mógł tylko zyskać, a ludzie jak debile brali kredyty na mieszkania bez wkładu własnego, majac jakąs marną pracę za grosze - i kredyt hipoteczny na 400 - 500 tys pln. W dodatku mieszkanie istniało tylko na ekranie komputera. Jak się dowiedziałem na jakich zasadach to wszystko sie odbywało to już nie dziwota, że aż tak się pierdykneło.
      • Gość: e Re: tylko debil może kupować bez końcowego aktu n IP: 41.249.82.* 05.01.09, 15:05
        Tu chyba chodzi o umowe przedwstepna w formie aktu notarialnego (co
        jest dodatkowym zabezpieczeniem) a nie o akt koncowy. Nie wyobrazam
        sobie dewelopera, ktory przekazuje lokal i potem nie podpisuje aktu
        notarialnego koncowgo. Jest to niezgodne z prawem. Chyba, ze
        wczesniej zbankrutowal, ale to juz inna sprawa. Akt koncowy jest
        zawsze podpisywany kilka miesiecy po oddaniu lokalu ze wzgledu na
        formalnosci administracyjne.
      • Gość: ble ble ble Re: tylko debil może kupować bez końcowego aktu n IP: *.217.146.194.generacja.pl 05.01.09, 20:27
        kupiłem dziure w ziemi, finalie 54m2 po 2800/m2 we Wrocławiu,
        fakt,bylo to w 2005r,
        ale czego tu żałować? mieszkam w nowym mieszkaniu,
        na dobrym zielonym osiedlu,akt notarialny juz mam.
      • Gość: bnm Re: tylko debil może kupować bez końcowego aktu n IP: *.devs.futuro.pl 05.01.09, 21:48
        a mieszkania spoldzielcze to niby jakie sie kupuje ?
      • Gość: www Re: tylko debil może kupować bez końcowego aktu n IP: 217.147.104.* 06.01.09, 10:34
        No Ci, co kupili tuż przed szczytem to dali do pieca. Ja kupiłem w
        2006 w Krakowie za połowę dzisiejszej ceny. Dziury w ziemi nie było,
        był plan, była działka, nie było pozwolenia na budowę. Mieszkam już
        od niemal roku, w swoim - za połowę dzisiejszej ceny.
    • iwanniegrozny Rok 2009 - koniec deweloperiady? 05.01.09, 16:36
      "...To co ekskluzywne i dostępne tylko dla wybranych daje poczucie prestiżu i
      wyjątkowości...". Bzdura! Chodzi o poczucie bezpieczeństwa, które kosztuje.
      Może wymontujemy też wszystkie domofony i się zintegrujemy do bólu...? Co Pan
      na to, Panie Autor..? :)))
      • Gość: szarygość Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: 83.13.74.* 06.01.09, 01:21
        Jasne, ogródź każdy blok na każdym osiedlu łącznie z chodnikami i drogami
        wewnętrznymi (Dąbie, Azory, w Hucie itd.) a potem spróbuj zabrać dziecko albo
        babcię na spacer. Życzę powodzenia w chodzeniu ulicami publicznymi, bo wszystko
        inne będzie zagrodzone. Nie latałeś snobie cholerny jako dziecko między blokami?
        Nie bawiłeś się na trawnikach czy w piaskownicach, do której w każdej chwili
        mogły wejść dzieciaki z twojej klasy mieszkające po drugiej stronie osiedla?
        Dlaczego chcesz pozbawić tej możliwości dzisiejsze dzieci. A może ty bawiłeś się
        tylko w wokółblokowej klatce dla mieszkańców, jakich pełno na Ruczaju, stąd to
        wypaczenie mózgu? Może zaproponujesz, by każdy właściciel kamienicy na Rynku i
        na Starym Mieście zagrodził kawałek chodnika, bo to jego? Od grodzenia się jest
        wieś, w mieście przestrzeń jest dobrem wspólnym
        I pamiętaj - jeszcze żaden domofon ani żadna siatka wokół bloku nie zapobiegła
        włamaniom, jeśli włamywacz doszedł do wniosku, że warto się włamać. Gadanie o
        bezpieczeństwie to kompletna bzdura. Żadna bramka ci nie pomoże, jak zaraz po
        wyjściu z niej dostaniesz w łeb. Chociaż może to by się niektórym grodzącym się
        przydało
        • Gość: mondry Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: 62.233.177.* 06.01.09, 10:06
          Zgadzam sie w 100%.
          Jakbym byl zlodziejem ot bym sie ustawial przy bramkach wejsciowych do takich osiedli. Po pierwsze: wiadomo ze 'bogate' po drugie wiadomo ktoredy beda wchodzic/wychodzic bo maja tylko jedna/dwie drogi. Poza tym.. przeszkoaczyc przez plotek w nocy to zaden problem. I juz widze te odseparowane bandy dzieciakow z ogrodzonych osiedli, ktorych nikt w szkole nie lubi bo czuja sie lepsze, a po szkole dostaja wp...
    • przyladek.dobrej.nadziei Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? 05.01.09, 17:10
      Gość portalu: gosc napisał(a):

      > "Nowe apartamentowce wyrastały jak spod ziemi, rujnując ład urbanistyczny
      > miasta"


      A co z kartofliskami i pastwiskami w szczerym polu oferowanymi po 50-100 zł za metr?
    • Gość: aRCHANIOL jakies urban legends IP: *.makor.pl 05.01.09, 17:15
      jakos nie wierze ze nie zapewniono drogi dojazdowej do projektowanego osiedla to
      jakies urban legends, projekt idzie do urzedu
      musi miec wiele uzgodnien jakos nie wierze ze sie udalo przeoczyc droge na
      etapie projektowania
      • Gość: samowystarczalny Re: jakies urban legends IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 17:29
        >jakos nie wierze ze sie udalo przeoczyc droge na
        etapie projektowania<

        Bo jesteś człowiekiem małej wiary !
      • Gość: rr Re: jakies urban legends IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 19:55
        Stary chyba zapomniałeś że mieszkamy w POLSCE :) tu wszystko jest możliwe.
      • Gość: polloc Re: jakies urban legends IP: *.115.26.249.plusnet.pcl-ag01.dyn.plus.net 05.01.09, 20:40
        w polsce mozna kupic kazda pieczatke a przy takich cenach
        nieruchomosci jakie do niedawna mielismy oplacalo sie nin tylko
        kupic naczelnikowi skrzynke wodki ale i nowa watrobe ;D latwosc
        rozgrzeszania to poteguje z koperta lecisz na msze rzucasz cos na
        tace i raj gwarantowany ;D taka narodowa przypadlosc ;D
    • wykresy-gieldowe Wzrost cen mieszaniań to efekt spekulacji walutowy 05.01.09, 18:25
      Wzrost cen mieszkań, od 2004 r. to efekt spekulacji walutowych, carry-trade,
      podobnie jak wzrost ceny ropy. Szczegóły tutaj:
      wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,carry;trade;--;przepis;na;piramide;finansowa,18105.html
    • Gość: smiechu warte Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.cpe.quickclic.net 05.01.09, 19:32
      Najlepsze z tego wszystkiego to sa zamkniete enklawy.Ludziom w
      Polsce to juz naprawde poprzewracalo sie w glowach.Kilka blokow
      (ubarwionych lekko)oferujacych swoje ciasne klatki i nie mozna na
      osiedle sie dostac?Co oni chca pokazac swoj prestiz ,czy od zlodziei
      sie odgrocic ,bo juz nie pojmuje.W Kanadzie domy warte od 1mln.dol.w
      gore nie sa niczym odgrodzone,ani osiedla na ktorych stoja, a w
      Polsce bloki.Moge jedynie zrozumiec tych ludzi co tam mieszkaja,ze
      boja sie bandytow.W Polsce usi nastapic wstrzas,bo spoleczenstwo
      robi sie chore.
      • Gość: xx Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.09, 20:21
        Nie pojmujesz? No to pewnie masz szczęście mieszkać w domu
        jednorodzinnym albo wyjątkowo porządnej okolicy. Naprawdę masz
        szczęście.
        • Gość: Jas Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.chello.pl 05.01.09, 20:36
          Sam mieszkam na osiedlu zamknietym i nie widzę problemu.
          Czemu niby ma być otwarte dla wszystkich?
          Jesli ktoś przychodzi w odwiedziny do wejdzie bez problemu.

          A zwykly Kowalski czemu ma sie tam krecic? (ogolnie to nie bedzie i tak problemu z wejsciem). Chyba tylko po to aby sie odlać na murek i roznieść ulotki.

      • Gość: 3 Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.nycmny.east.verizon.net 05.01.09, 20:45
        ty porownujesz jablka z pomaranczami. widziales jak wygladaja domy w
        konstancinie? czy one wszystkie sa otoczone 12 metrowym murem?
        w artyklule mowa raczej o osiedlach blokow wielorodzinnych.




        > Najlepsze z tego wszystkiego to sa zamkniete enklawy.Ludziom w
        > Polsce to juz naprawde poprzewracalo sie w glowach.Kilka blokow
        > (ubarwionych lekko)oferujacych swoje ciasne klatki i nie mozna na
        > osiedle sie dostac?Co oni chca pokazac swoj prestiz ,czy od zlodziei
        > sie odgrocic ,bo juz nie pojmuje.W Kanadzie domy warte od 1mln.dol.w
        > gore nie sa niczym odgrodzone,ani osiedla na ktorych stoja, a w
        > Polsce bloki.Moge jedynie zrozumiec tych ludzi co tam mieszkaja,ze
        > boja sie bandytow.W Polsce usi nastapic wstrzas,bo spoleczenstwo
        > robi sie chore.
    • Gość: Tata-Dyrektor Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.aster.pl 05.01.09, 21:33
      Nareszcie! Sytuacja obecna obraża moją inteligencję, kiedy inwestowałem w mieszkania "na dołku" 7 lat temu. Już nie muszę martwić się o emeryturę...
    • Gość: doradca 2 podstawowe kłamstwa developrów: IP: *.gdynia.mm.pl 05.01.09, 21:54
      2 podstawowe kłamstwa developrów:
      Pierwsze że koszt budowy jest wysoki i marże niskie.
      Otóż nie jest to prawda bo nawet w dużych miastach koszt budowy z
      działką oscyluje w ok 3,5 tyś (Warszawa 4 tyś) Podczas gdy
      mieszkania są sprzedawane po 6-7 tys i więcej.

      Drugie to takie, że nie będą budować. Kłamstwo drugie- otóż będą
      tylko chcą wpierw sprzedać to co naprodukowali po super dobrej
      cenie. Mają wciąż marże 40 proc. i więcej. Póki co nie obniżają, ale
      wkrótce dojdzie do przeceny.
      Po czym w połowie 2009 pojawią się oferty o 30 proc tańsze.

      Pod żadnym pozorem nie kupujcie mieszkań u developerów którzy nic
      nowego nie budują tj wstrzymali inwestycje.!!
      Oznacza to ,ze nie mają pieniędzy i jest wielce prawdopodobne
      bankructwo. Stracicie i pieniądze i mieszkanie.
      Jeśli koszty spadają, a spadają i działki i materiały i robocizna
      tez jest coraz tańsza - to oznacza, że koszt budowy będzie dużo
      poniżej dzisiejszego 3500 PLN będzie nawet w okolicach 2500 PLN.
      Developer, który chce zarobić będzie nadal budował i sprzedawał
      nawet w dużych miastach po 3,5- max 5 tyś. za metr.
      Zarobek jest wciąż bardzo dobry 25 proc. Przeciętny przedsiębiorca
      może pomarzyć o takiej marży. Czy oni są gorsi od developerów.??
      Developer musi budować, bo ani jemu ani Wam drodzy przyjaciele Bank
      nie da kredytu już nigdy na dziurę w ziemi, czy tam jakiś plan lub
      wizualizacje, jak to było jeszcze w roku 2008 i wcześniej. Teraz
      banki będą udzielać kredyty tylko na budynek w stanie surowym. Takie
      już są nowe regulacje i banki nie zmienią je przez najbliższe długie
      lata.
      • Gość: andy Re: 2 podstawowe kłamstwa developrów: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.09, 23:01
        1. Dolicz sobie jeszcze do kosztow 1000zl za grunt i 1000 marketing,
        biuro i koszty finansowania i juz twoja wyliczanka nie wyglada tak
        rozowo.
        2. Koszt wykonawstwa nie spadnie, bo budownictwo mieszkaniowe to
        tylko 20% calego budownictwo, a projekty finansowane z pieniedzy
        publicznych ida na calego.
        • Gość: contra-andy Re: 2 podstawowe kłamstwa developrów: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 00:48
          Eeee... ciągle tylko usprawiedliwianie kombinatorów i oszustów.
          Żadna firma nie padnie tylko po prostu zracjonalizuje zyski. Nie
          będzie co pół roku podwajać swojego majatku.
        • Gość: Dcr Re: 2 podstawowe kłamstwa developrów: IP: *.chello.pl 06.01.09, 08:51
          Znaczy jak 1000 na biuro i 1000 na marketing? Czyli sprzedaz powiedzmy 1000
          mieszkan po 70 metrow kosztuje 70 mln zl na biuro i 70 mln na marketing ?
          Pracuje w ponad 100 osobowej firmie i my takich kosztow jeszcze nie widzielismy
          a mamy prestizowe biuro w centrum.
          Policz czasami i sie zastanow, 10% tej kwoty to juz zdecydowanie za duzo ale
          niech bedzie, 2 x 7 mln na biuro i marketing moge sie zgodzic, a to w sumie
          jakies 200 zl do metra wiec nic.
        • terion Re: 2 podstawowe kłamstwa developrów: 06.01.09, 08:57
          > 1. Dolicz sobie jeszcze do kosztow 1000zl za grunt i 1000 marketing

          Grunt jest wliczony w to 3500.
          Poza tym jak to oszacowałeś??? 1000PLN przy czteropiętrowym bloku i znając zagęszczenie na nowobudowanych osiedlach daje jakieś 2000PLN za m2 działki. Tyle to jeszcze nie widziałem..

          Marketing - nawet "reklamowe" artykuły w GazWyb naganiające wzrosty tyle nie kosztują.
    • Gość: homblokers Mit inwestycji w nieruchomości IP: *.gdynia.mm.pl 05.01.09, 21:57
      Opinia obiegowa jest, że inwestycja w nieruchomości to dobry sposób
      na pomnożenie bogactwa. Ale czy jest tak na prawdę ? Otóż nie!!!
      W 1987 roku średnia cena domu w USA wynosiła 90 tys. USD. Podczas
      gdy średniej klasy samochód kosztował 12-15 tys. 000 USD. tj. 7
      samochodów na dom. Dziś za średnią cenę domu tj 180 można kupić
      mniej niz. 7 średniej klasy aut. Które kosztuje ok 30 tys. USD. Ci
      którzy zainwestowali w 1987 90 tys. USD mają mniej pieniędzy niż
      mieli. Choć nominalnie zarobili prawie 100 proc. realnie nic nie
      zarobili. Plus już nie nowe ponad 20 letni dom które nie koniecznie
      musi być warty tyle ile średnia cena. Warto się nad tym zastanowić
      inwestując w apartamenty w Polsce czy dając dziś 13 tys. i często
      więcej w Sopocie, Krynicy czy Zakopanym, rzeczywiście robimy dobry
      interes. Czy może taki czas był w latach 1998-2003 przy cenie metra
      nie przekraczającej 4 tyś PLN. Należy pamiętać ,że na inwestycjach w
      nieruchomości zarabia tylu ilu na giełdzie, więc nie jest to takie
      łatwe. Najlepiej zarabia się na ziemi, która zyskuje w okresie 20-30
      lat. Stąd niebotyczne zwroty inwestycji na wybrzeżu Morza
      Śródziemnego gdzie w latach 80-tych były gołe plaże, a dziś są
      kurorty. I tylko tak się zarabia.
      Warunek - dobre perspektywy na przyszłość. Czy Polska przy ujemnym
      wzroście demograficznym (do 2030 ubędzie Polaków 2,5 mln.),
      wyludnianiem centr miast (peryferyzacja siedlisk), mglistych
      perspektywach wzrostu, mało atrakcyjnym położeniu (klimat położenie
      geopolityczne)) jest dobrym miejscem na takie długoterminowe
      inwestycje?
      Nie kupuje się ziemi, apartamentów w miejscach dziś popularnych, bo
      ich popularność jest już zdyskontowana w cenie. Oczywiście wybór
      należy do Państwa, a przekonamy się w 2030 roku. Moim zdaniem nie da
      się zarobić przy obecnych cenach. Kupowanie teraz gwarantuje raczej
      straty nie tylko w relacji do innych inwestycji np. bony, obligacje,
      ale także w porównaniu do lokat.
      • Gość: łowca okazji Trzeba patrzeć za perspektywicznymi lokalizacjami IP: 83.13.74.* 06.01.09, 01:41
        Dlatego w Krakowie tylko idiota kupuje za 8 tys. na przeładowanym Ruczaju, bo
        "modny", zamiast np. w okolicach rewitalizowanego Zabłocia (Płaszowska, Krzywda,
        Turka, Saska, Bagry, Myśliwska, Lipska - ceny ok. 6 - 6,5 tys.). NIe będę się
        rozpisywać nad zaletami, bo to nie temat, ale to jest dobry moment, by w takich
        dziś mało popularnych miejscach szukać mieszkań, które jakością budownictwa biją
        deweloperkę epoki bumu na głowę.
        • Gość: ja Re: Trzeba patrzeć za perspektywicznymi lokalizac IP: 58.222.255.* 06.01.09, 04:35
          wypie...j naganiaczu! 6.5tys. to ciagle o dwa kola za duzo!
        • Gość: geodetka Re: Trzeba patrzeć za perspektywicznymi lokalizac IP: *.ists.pl 10.01.09, 00:07
          tylko idiota mieszka w tamtych okolicach chciało by się rzec łowco
          okazji.... toż to tzw. "zad.pie", żadnych zalet, same wady ;)
          ostatnio tam koledze spalili samochód, ot tak, dla zabawy
          warto szukając mieszkanie sprawdzić, dlaczego niektóre okolice są po
          5 tys. a niektóre po 8 tys. ... i nie zawsze to moda, to raczej
          wpływ wielu czynników decydujących o atrakcyjności miejsca do
          mieszkania, czyli: sąsiedztwo, jakość dojazdów, bliskość sklepów,
          rodzaj zabudowy okolicznej na równi z jakością bloku w którym kupuje
          się mieszkanie
          pozdr ze śródmieścia :)
    • Gość: Max Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: 193.164.157.* 06.01.09, 08:22
      Ilu ludzi na forum tyle opinii. Moi znajomi na "fali" dziennikarskich schizofrenii i umieszczonych na forach informacjach "mieszkania spadną o 40% za dwa lata" też czekali i efekt jest następujący. "Źli" deweloperzy sprzedali mieszkania, które im się podobały a nie mogli dostać upragnionych nawet 30% rabatu. Zostały im inne - oczywiście brzydsze. Mówię tutaj o nie o byle jak budowanych blokowiskach tylko o ładnych i dobrze wykonanych osiedlach. Kupili (4 osoby z sześciu). Nie chwalili się specjalnymi rabatami. Oczywiście wszyscy deweloperzy dają teraz rabaty. Ale trzeba pamiętać że im wyższy rabat tym:
      1. Osiedle jest bardziej gó...ane (elewacja, szerokość klatki schodowej, liczba pięter i mieszkań na klatce, stolarka okienna)
      2. Deweloper nie ma własnego finansowania i cienko przędzie. Co też nie jest dobre bo jak sprzeda wszystko i zbankrutuje to kto usunie usterki?
      Sytuacja na rynku (warszawskim) jest dość prosta. Jeszcze w tym roku zostanie oddane trochę mieszkań z nowych inwestycji. Na przyszły rok już prawie nic (obręb miasta a nie wieś). Pozostanie rynek wtórny - inwestorzy, którzy mają jeszcze trochę mieszkań i normalni sprzedający, którzy zmieniają mieszkanie.
      Smutne jest to, że w Warszawie ktoś kto kończy studia i zarabia 5 tyś i ma partnera, który zarabia 5 tyś chce kupić mieszkanie w centrum. Nie ma takiej możliwości. socjalizm się skończył. Rynek decyduje o cenach. Mnie nie stać na willę w Monte Carlo więc ni pluję, że tam tyle zarabiają na domach czy mieszkaniach. Jest dużo mieszkań małych, w starym budownictwie, ze ślepą kuchnią i mini łazienką za stosunkowo niewielkie (ze względu na niski standard) pieniądze. Są też mieszkania komunalne :-). To jest kapitalizm. Nie stać mnie to nie kupuję. A tutaj wszyscy przyzwyczajeni są do gadania, że jak mnie nie stać to znaczy że sprzedający to złodziej i bandyta i ma 200% marży. Mieszkania w Berlinie są tańsze. I domy przy zachodniej granicy po stronie niemieckiej też. To niech ci co się na powołują kupią sobie tam. Życie jest brutalne i przez to proste. Jak weźmiesz kredyt i wywalą Cię z roboty i nie będziesz go spłacać to i tak stracisz wymarzone lokum.
      Co do kredytów hipotecznych to za chwilę banki "pękną" i znowu będą je dawać. Niektórzy już pożyczają na wkład własny (kredyt konsumencki) i jednocześnie dają kredyt hipoteczny. Sprytni doradcy kredytowi załatwiają to jednocześnie w dwóch różnych bankach aby informacja o zadłużeniu pojawiła się w BIK jednocześnie. Oczywiście kilkuprocentowe wyższe koszty płaci klient. Ale mieszka w Warszawie i dostał rabat. I wyszedł na zero. Mógłby kupić mieszkanie w Markach czy w Pruszkowie (chodzi mi o okolice) bez niepotrzebnego mieszania.
      Reasumując śmieszne jest to, że jedynie (krótkoterminowo) zyskują na tym banki. A długoterminowo też banki bo chociaż obniżą wkład własny będą żądać dodatkowych zabezpieczeń. Tak więc moja rada jest taka: Znalazłeś mieszkanie, które Ci się podoba to je kupuj. Sprawdź jakość budynku i poczytaj fora na temat dewelopera. Może hipotetycznie cena m2 mieszkania na twoim osiedlu spadnie o 5% za pół roku ale obniżka będzie na najbrzydsze i najmniej funkcjonalne lokale co oznacza trudniejsze do sprzedaży (teraz i później). I pamiętaj w centrum miasta nie powstanie już ani jedno mieszkanie nowe w dobrym standardzie za 5000 zł za m2. Inwestycje już pobudowane i oddane w ubiegłym roku bądź na początku tego prawdopodobnie będą w standardzie z hossy budowlanej (więc wyższym). Mieszkania do odbioru od czerwca tego roku raczej będą wykonane w bardziej oszczędnej technologii (różnice w stolarce okiennej sięgają 50%). Ocieplenie i elewacja to też miejsca w których można oszczędzić. I ostatnie fakty. Koszt budowy mieszkania w Warszawie razem z gruntem (w obrębie miasta) to min. 4500 - 5000 zł. Jak ktoś uważa, że jest mniej to jego problem. Deweloperzy, którzy wstrzymali inwestycje są mądrzy bo ceny gruntów nie mają szansy spaść (spadek to minimum 10-15% procent - mniej to obniżka wynikająca z chęci szybszej sprzedaży przez właściciela i nie mający specjalnego wpływu 1 - 2% na ceny mieszkania). Ostatni fakt. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Dziennikarze nie wiedzą często co piszą (vide kryzys) i zarabiają na wierszówkach. A 75% forumowiczów pisze pod wpływem złości, frustracji czy poczucia krzywdy. Ja pracuję w dużym banku i mieszkam w domku (niedużym) na Kabatach. I serdecznie pozdrawiam wszystkich rozsądnych a ludziom nie mającym rzetelnych informacji i podstaw do pisania głupot radzę aby więcej czytali i uczyli się bo to naprawdę nie boli. Pozdrawiam
      • terion Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? 06.01.09, 08:53
        > I ostatnie fakty. Koszt budowy mieszkania w Warszawie razem z gruntem (w obrębie miasta) to min. 4500 - 5000 zł. Jak ktoś uważa, że jest mniej to jego problem.

        No to developerzy mają problem, bo to od nich są dane na ten temat.


        > Inwestycje już pobudowane i oddane w ubiegłym roku bądź na początku tego prawdop odobnie będą w standardzie z hossy budowlanej (więc wyższym). Mieszkania do odbioru od czerwca tego roku raczej będą wykonane w bardziej oszczędnej technologi)

        Acha, czyli jak byli w stanie sprzedac każde badziewie, po każdej cenie, to robili wypasione mieszkania w wysokim standardzie. A jak teraz mają problemy ze sprzedażą, to obniżą jakośc. Sprytne! Nie wpadłbym na to!
        Tylko dlaczego w tych mieszkaniach z "hossy" odpadają balkony?


        > Rynek decyduje o cenach.

        Piszesz o tym, ale sam tego nie zauważasz. Ile jest tych magicznych rodzin zainteresowanych mieszkaniem, gdzie oboje dostają na rękę więcej niż 5000? W mieście, gdzie średnia netto to pewnie niewiele ponad 3000? Kto ma kupić te mieszkania i za co?


        > Ostatni fakt. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek.

        Dobra uwaga. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jak ceny mieszkan na osiedlu na którym mieszkałem wzrosły trzykrotnie w ciągu 2 lat, to jest pewien potencjał spadków. I nie chce mi się nawet komentować, wypocin na temat widoku na śmietnik i gorszego standardu. Bo te za 2500 i te za 7500 to dokładnie takie same bloki wykonane w tej samej technologii.
      • Gość: mlody Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: 84.38.22.* 06.01.09, 09:11
        Co do kredytów hipotecznych to za chwilę banki "pękną" i znowu będą
        je dawać. Niektórzy już pożyczają na wkład własny (kredyt
        konsumencki)


        hahahaha czlowieku ty na prawde nic nie rozumiesz...
        • Gość: greg1900 Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 11:05
          Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy. Czas działa na naszą korzyść!
          Niskie ceny lubią cierpliwość. Uczmy się na błędach. Kupujmy gotowe. Zatrudnijmy
          prawnika do transakcji kupna. Negocjujmy warunki.
          Czekajmy!
      • Gość: greg1900 Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 10:59
        Jesteś nadzwyczaj dobrze poinformowany i z tonu wynika, że powinniśmy
        natychmiast zacząć kupować (już nigdy nie będzie taniej, skąd to znamy?).
        Mam zatem propozycję do wybranego dewelopera. Przedstawia koszty budowy i dodaje
        15% marży, jak sądzisz sprzeda wtedy mieszkanie czy nie?
        Czy jest deweloper, który jest w stanie tak uczciwie postąpić?
        Jak sądzisz, czy my wszyscy (również po studiach) zarabiamy po 5000 zł
        miesięcznie, czy to Ty jesteś takim szczęśliwcem? Jak sądzisz, kto tu ma rację?
        • Gość: Max Re: Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: 193.164.157.* 06.01.09, 12:19
          Odpadają balkony z najtańszych inwestycji. Takich gdzie klienci kupili najtaniej
          - 80% przypadków. Mam dwóch znajomych w dużych firmach architektonicznych w
          Warszawie. Prowadzą kilkanaście projektów. dostali zadania na "ścięcie kosztów".
          Pojechali po wyglądzie, jakości wykończenia i materiałów. To się wiąże z niższą
          ceną teraz dla klienta i wyższym kosztem remontów max za 3-5 lat. co do marży
          deweloperów. Można znaleźć wyniki finansowe w Monitorze B z rocznym opóźnieniem.
          Żaden z deweloperów nie osiągnął takiej rentowności total. Oczywiście marże
          standardowe w okresie hossy były na poziomie 20 - 25% przy dobrej i bardzo
          dobrej jakości wykonania i 40 - 50% przy nędzy kartonowej na obrzeżach (vide
          odpadające balkony). Nie namawiam nikogo do kupowania teraz bo to nie jest
          rozsądne. Zakup mieszkania to albo okazja albo czynność zaplanowana. Aby kupić
          ładne mieszkanie, w którym dobrze się będzie mieszkać trzeba poświęcić minimum 3
          miesiące intensywnego oglądania będąc przygotowanym - jakie strony świata w
          konkretnych pomieszczeniach, jaki jest plan zagospodarowania terenu wokół, jakie
          będą koszty (potem) użytkowania lokalu. Sprawdzić zmiany komunikacyjne i wiele
          wiele innych czynników. Kupowanie mieszkania natychmiast bo ktoś mi dał dobrą
          cenę wiąże się z wieloma kompromisami, które potem będą niemiłe w życiu. Jeszcze
          trochę na temat USA. Nie można w najmniejszym stopniu porównywać rynków Polski i
          USA. Każdy kto porównuje te dwa rynku 1:1 jest nieroztropny (albo jak kto woli -
          idiota).
          Racja jest pośrodku. Rację ma klient, który chce kupić jak najtaniej. Nie może
          jednak zapominać o jakości wykonania i że każda bzdura wpływająca korzystnie na
          jakość kosztuje dzisiaj a jutro nie. Cena to nie wszystko. Wielu deweloperów
          koszmarnie kłamie - to prawda. Deweloperzy też mają rację. Jeżeli mają dzisiaj
          rozpocząć inwestycję i zarobić na niej 5-7% to po co się gimnastykować. Budowa
          osiedla trwa dwa lata. Pieniądze na koncie przyniosą 10 - 14% a cena gruntu
          wzrośnie może nie o tyle samo ale w zależności od miejsca minimum 5 - 7%. Liczba
          nowych mieszkań spadnie to wzrosną ceny i tyle. I pamiętajcie. Nie opłaca się
          budować tanich mieszkań. Nikomu. Nowe mieszkania muszą mieć wysoki lub średni
          standard. Dla ludzi, których na to nie stać jest rynek wtórny na którym jest
          dużo wielkiej płyty, która w niektórych miejscach na pewno zjedzie o 15 do 20%
          (ale nie wszędzie). Jednak obniżki wielkiej płyty przestaną istnieć w momencie
          gdy zabraknie nowych mieszkań. To są niestety naczynia połączone. Banki mają
          racje bo przez cały czas operowania w Polsce i z polskim prawodawstwem bankowym
          były absolutnie bezpieczne we wszystkich swoich działaniach. Teraz po prostu
          obserwują. Ale też mają swoje plany sprzedaży. Kredyty hipoteczne stanowią tak
          wysoki procent przychodów (odsetki), że nikt nie jest w stanie odrobić tego na
          kredytach gotówkowych. I wiem, że już odpuszczają. Duzi jeszcze trzymają fason i
          mówią tylko o spadku procentów na lokatach ale oczekiwanie skończy się z końcem
          pierwszego kwartału kiedy to właściciele i udziałowcy zapukają i zapytają się o
          wyniki sprzedaży pieniądza. Co do sprzedaży mieszkań to mam doświadczenie bo dwa
          m-ce temu sprzedałem 50m2 w niespecjalnym miejscu i klient zapłacił mi więcej
          niż u dewelopera. Fakt, że mieszkanie było wykończone dość ładnie a to też przy
          zakupie to około 1 tyś za m2. większość klientów twierdziła, że deweloperzy nie
          mają specjalnego wyboru w tej okolicy - okolice Reala - Ursynów. Telefon z
          pytaniami o dostępność dzwoni do dzisiaj.
          • Gość: Max I uzupełnienie IP: 193.164.157.* 06.01.09, 12:32
            Na temat wyprzedaży forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=89257139.
            Rynek nie związany z nieruchomościami ale....
            Co do zarobków. Jak ktoś nie zarabia 5 tyś to nie może kupić mieszkania chyba,
            że ma duży wkład własny i spore zabezpieczenie.
    • Gość: arleta Rok 2009 - koniec deweloperiady? IP: *.aster.pl 06.01.09, 20:33
      Ja mysle ze sa tacy deweloperzy na rynku którzy jednak sie utrzymaja
      na ryku.Jak np. dom dewelopment.
      • Gość: . Są developerzy o develepperzy (n/t) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.09, 10:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka