Gość: k.t.
IP: *.chello.pl
07.01.09, 23:17
Ciekawe. Zagajewski związany z Ilgiem krytykuje miasto, które nie
pada po raz kolejny na kolana, bo łaskawcy zdecydowali się wrócić do
kolebki. Jak na moje oko to organizatorzy festiwalu Miłosza właśnie
uzmysłowili sobie, że przegrają z Conradem i zapleczem merytoryczno-
organizacyjnym poważnych partnerów Tygodnika Powszechnego. Żenująca
próba apelu - skoro Illg nie może wygrać i rozdawać kart to wysyła
żołnierza, aby podjął publiczny dyskurs o miłości i wyższości
wzajemnej wpółpracy.
Prawdopodobny dalszy ciąg wydarzeń: miasto robi swoje - odbywa się
Conrad jak zaplanowano. Festiwal Miłosza zostaje odwołany a Illg i
spółka głoszą wszem i wobec, że Kraków to miasto nieprzyjazne
Czesławowi. I że się nie da tutaj nic zrobić skoro taka obstrukcja.