Dodaj do ulubionych

selekcjoner w krakowskich pubach

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:41
W której z krakowskich knajp są selekcjonerzy? Spotkaliście się kiedyś z tą
formą dyskryminacji? Napiszcie co o tym sądzicie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Meg Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 13:53
      Osobiście się z tym nie spotkałam, choć mówiono mi że do jakiejś krakowskiej
      knajpy nie wpuszczają dresów. Nie wiem ile w tym prawdy. Ogólnie można
      powiedzieć że w Krakowie nie ma selekcji.
      A co o tym sądzę?
      Sądzę, że to nie w porządku. Nie podoba mi się selekcja, nie podoba mi się to
      że żeby gdzieś wejść trzeba odpowiadać gustowi wpuszającego (jeżeli ktoś nie
      wygląda tak jak on chce to ma sobie iść i nie ma szans na wejśćie). Przypomniał
      mi się film "Klub 57" który to film właśnie opowiadał jak chłopakowi udało się
      wejść do klubu śmietanki towarzyskiej - fajny film, ale nieciekawa historia.
      Osobiście bym się nie pchała do takich lokali. Uważam to za prymitywną
      dyskryminacje. Wpuszczać wszystkich, a wywalać ich dopiero wtedy jeżeli coś
      przeskrobią.
      Knajpy dla wybrańców mnie nie bawią. Jak naprzykład bohemiarze, mają swoje
      kluby do których mają specjane przepustki członkostwa. Niech sobie mają ale
      niech się nie uważają za Panów świata (a niestety członkowie takich klubów się
      za takich uważają - tak mi się wydaje). Knajpy, puby, kluby powinny być
      całkowicie dostępne wszystkim. Każdy powinien mieć prawo tam wejść.
      Selekcji mówię: NIE!!!

      Pozdrawiam
      Meg
      • lunatica do MEG 24.02.04, 14:36
        k' woli scisłości ten klub to "54" :-)
    • tomcrac Re: selekcjoner w krakowskich pubach 12.11.03, 16:11
      Fusion
      Prozak

      nie ma czego zalowac nawet jak nie wpuscili
      • Gość: alka22 Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 12.11.03, 17:02
        Prozac na pewno, a i Ministerstwo, zamieniamy sie w warszawkę??
        • tomcrac Re: selekcjoner w krakowskich pubach 13.11.03, 17:52
          > zamieniamy sie w warszawkę??

          kto sie chce zamieniac, ten sie zamieni, ja nie zamierzam
          • Gość: maggda Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: 213.25.22.* 27.11.03, 22:22
            prozak, ale to syf i wcale nie poprawia nastroju więc moze i lepiej
      • Gość: rasta fusion bylem, beznadzieja... IP: *.net 10.12.03, 14:29
        wpuscili mnie zalanego w trzy dupy, czerwone swiatlo w srodku, piwo 7 zeta lub
        wiecej, bez klimatu bleeeeee
    • Gość: reactor w obronie selekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:37
      selekcja do niektórych /oczywiście nie wszystkich/ knajp jest niestety
      niezbędna, niektórzy nie odrózniają subkultury, muzyki klubowej i końcu
      miejscówek klubowych od disco /typu Pasja na Szewskiej/, a amatorzy takich
      estetyk nie bardzo się znoszą nawzajem. Dlatego konieczna jest separacja i
      tutaj możliwe są dwa rozwiązania: albo klub jest mały, ukryty, mało popularny,
      offowy /co nie oznacza, że elitarny, czy snobistyczny/ (przykład: Boro, Peweks
      Cafe) albo właśnie selekcja (przykład: Prozac, ś.p. Strefa22). Selekcja nie
      jest przejawem dyskryminacji, eliminuje tylko przypadkowych ludzi, którzy albo
      chcą sobie zobaczyć jak tam jest albo nie bardzo się orientują jakiego typu to
      jest miejsce. Amatorom muzyki klubowej przeszkadza jeżeli dancefloor jest
      traktowany jak przedpokój, a np. ściany są oblepione "oglądaczami". Transik np.
      przy jakimś d'n'b może być naprawdę bardzo intymny.. Nie wspominam tu nawet o
      kwestiach bezpieczeństwa, czy kradzieży /to jest text politycznie poprawny :-
      )/. Społeczność clabersów jest wyizolowana. ale nie zamknięta. Jeżeli
      zostałeś/łaś negatywnie zweryfikowana przez selekcjonera, a zależy Ci żeby
      wejść do jakiegoś klubu np. Prozaca, musisz poprostu pojawić się parę razy w
      tygodniu (wtedy nie ma selekcji!!) zagadać do barmana, poprosić kogoś znajomego
      o lobbing.. itp. Bardzo często w tygodniu są wystawione wejściówki na dane
      imprezki w weekend. A z czasem jak "wsiąkniecie" to stanie się dla Was jasne,
      dlaczego czasami selekcja jest konieczna i że wcale nie jest to przejaw
      dyskryminacji wymierzony w kogokolwiek.

      pozdrawiam
      • Gość: kid Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 21:27
        powiedz mi jak można na podstawie kilkusekundowej obserwacji stwierdzić, że
        dana osoba "tu nie pasuje". Nauka zwana fizjonomiką (czyli orzekanie o
        wartościach charakteru człowieka na podstawie jego wyglądu), jest co prawda
        dyscypliną znaną od starożytności, ale z powodu mocnego jej zaniedbywania,
        niestety już zapomnianą (a może nie? wytłumacz mi to).
        I powiedzcie jak selekcja ma się do art. 32, par. 2 Konstytucji RP: "Nikt nie
        może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z
        jakiejkolwiek przyczyny". Pozdrawiam.
        • Gość: reactor Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 22:38
          zgadzam się z Tobą, kilkusekundową obserwacją selekcjoner nie może /ale chyba
          newet nie próbuje/ orzekać o przymiotach intelektualnych danej osoby, ale nie o
          to tu chodzi!!!! Chodzi o eliminacje osób przypadkowych, wśród których mogą się
          znaleźć osoby nieporządane. Nieprawdą jest że jedynym kryterium selekcji jest
          wygląd, w większości przypadków jest to pass /wejściówka - odrobinka
          zaangażowania i można ją dostać, choćby w tygodniu/, bilecik /gdy płatny event/
          hasło, zaproszenie /gdy impra zamknięta/ lub to, że selekcjoner Cię kojarzy z
          wcześniejszych wizyt. W ostateczności decyduje faktycznie np. sposób ubierania.
          Pewien hermetyczny styl pozwala odróżnić wtajemniczonych, ale POWTARZAM to nie
          jest główne kryterium. Nie twierdzę że wszyscy selekcjonerzy są super
          obiektywni itd. Trudno.. Jest niestety mniejsze zło, ale ja nie widzę innej
          metody. Jak już pisałem dostęp do tych klubów nie jest zamknięty, trzeba jednak
          troszkę wysiłku. Ale jeżeli komuś, zależy to dla niego żaden problem.

          Rozumiem, że cofnięcie na selekcji jest frustrujące. Sam mechanizm może wydawać
          się drastyczny, ale ona ma pewną funkcję, na pewno nie jest /przynajmniej w
          założeniu nie powinna być/ narzędziem represji lub dyskryminacji.

          BTW: jeżeli chodzi o element prawny dyskryminacji. Studiuję prawo, więc
          postaram Ci odpowiedzieć w miarę możliwości fachowo /choć wg. mnie w stosunkach
          międzyludzkich na takie argumenty należy powoływać się w ostateczności/.

          Jak wynika z ust. 1 art 32 konst. norma ta skierowana jest do władzy
          publicznej. Czyli w szerokim znaczeniu do podmiotów, które mają jakiś zakres
          imperium władzy publicznej. Podmioty takie mają obowiązek traktować każdego, w
          takiej samej sytuacji tak samo /zakaz dyskryminacji/. Ale pan selekcjoner nie
          ma właściwości podmiotu władzy publicznej i nie ma obowiązku świadczyć każdemu
          tak samo w takiej samej sytuacji. Ty nie masz do niego roszczenia o dane
          zachowanie, które posiadasz wobec każdego organu władzy publicznej np. Policji.
          A tak po ludzku: jak robisz urodziny u siebie w domu albo w knajpie masz prawo
          zapraszać na nie wg. sobie tylko znanego klucza i nikt nie może Ci zarzucić
          dyskrymnacji /w sensie prawnym oczywiście/.

          Tyle zawodowo, ale to najmniej ważny argument w tym wszystkim. Najważniejsze
          jest to, że jak komuś zależy to dostanie się tam gdzie chcę, a selekcja nie
          jest po to aby kogoś upodlić.

          pozdrawiam

          • westpoint Re: w (nie) obronie selekcji 13.11.03, 00:15
            Gość portalu: reactor napisał(a):

            > Najważniejsze
            > jest to, że jak komuś zależy to dostanie się tam gdzie chcę, a selekcja nie
            > jest po to aby kogoś upodlić.

            No i właśnie o to chodzi. Nie powinno być takich miejsc do których TRZEBA się
            starać, żeby wejść. Tworząc lokal z selekcją, ludzie chodzący tam, "pasujący
            tam", powodują powstanie następnej grupy, subkultury. A wydaje mi się że chyba
            powinniśmy walczyć z podziałami i odgradzaniem się od innych ("oni" odgradzają
            się o tych - "ich" zdaniem - gorszych).
            Mówisz o upodleniu - niektórzy starają się długi czas dostać do takiego lokalu,
            ale cały czas słyszą odpowiedź odmowną, chociaż wyglądają tak jak "oni",
            zachowują się tak jak "oni". Mówisz: "jak komuś zależy to dostanie się tam
            gdzie chcę" - ale Ci ludzie właśnie robią wszystko żeby się tam dostać i nic.
            I to nie jest upodlenie?
            O tych którzy tak usilnie chcą sie dostać do tych miejsc czytałam artykuł w
            gazecie i muszę Ci powiedzieć że Ci ludzie czują się upodleni.
            Ja osobiście się o nic takiego nie staram, bo nie potrzebuję snobistycznej
            knajpy, żeby posiedzieć i dobrze się bawić.

            Pozdrawiam
            • Gość: reactor Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 01:41
              napisałeś:" A wydaje mi się że chyba
              powinniśmy walczyć z podziałami i odgradzaniem się od innych
              ("oni" odgradzają
              się o tych - "ich" zdaniem - gorszych)."

              nikt tutaj nie mówi na podział na lepszych, albo gorszych, skąd wyciągasz takie
              wnioski?

              wiekszość moich kumpli z liceum to metale, nikt tu nikogo nie uważa za lepszego
              albo gorszego.. różnorodność jest solą świata

              na marginesie taki mały przykład:
              parę miesięcy temu w pewnym, malutkim klubie była impra, na zaproszenia, czyli
              jeszcze bardziej "odgrodzona". Trudno opisać doświadczenia związane z muzyką,
              bo to bardzo subiektywne, ale przedewszystkim nigdy nie zapomnę atmosfrery jaka
              tam panowała. Byłem tam z trojgiem znajomych, nikogo innego nie znałem, ale
              pomimo tego czuć było wspolnotę /ale to patetyczne../, wszyscy byli do siebie
              nawzajem pozytywnie nastawieni. Było ciasno, więc wszystkie rzeczy były rzucone
              w stos w kącie, każdy kto potrzbował coś swojego podchodził, grzebał i brał.
              Nikomu przez myśl nie przeszło, że coś może zginąć. Czy to jest możliwe w
              całkiem otwartym miejscu?

              Napisałeś, że pomimo starania się trudno jest dostaś się i być zaakceptowanym.
              To nie jest aż tak zamknięte środowisko, ja znam może 10-12 osób z którymi się
              bawię. Nie znam żadnych szefów, właścicieli, dj-ów. Jestem absolutnie poza
              mainstreamem i to wystarcza. Mimo, że nie znam nikogo ważnego, nie ma problemów
              z wciągnięciem nowych twarzy.

              I naprawdę nikt tu się nie czuje lepszy..

              nie jestem całkiem bezkrytyczny wobec selekcji, ale uważam, że to jest po
              prostu mniejsze zło, znajdźcie prosze "inną metodę", jestem otwarty..

              dobranoc..
              • westpoint Re: w (nie) obronie selekcji 13.11.03, 17:25
                Może faktycznie jest tak jak mówisz, ja opieram się tylko na tym co zawarte
                było w artukule o selekcji i na tym jakie przejścia miało kilkoro moich
                znajomych (ale to w Warszawie).
                Nadal uważam selekcje jako formę dyskryminacji. Piszesz "to jest po
                prostu mniejsze zło, znajdźcie prosze "inną metodę"". Metodę? Na co?
                Następnie: selekcja a impreza zamknięta to co innego (moim zdaniem). Ludzie
                chcący iść do kanjpy (do której np zawsze chodzili), widzą kartkę na dzwiach z
                napisem "impreza zamknięta". Wiedzą więc że nie wejdą tam, ale nie dlatego bo
                nie podoba się ich wygląd selekcjonerowi, tylko poprostu ktoś zrobił sobie tam
                impreze zamkniętą z zaproszeniami.
                Takie jest moje spojrzenie na tą sprawę.

                A i jeszcze jedno - jestem dziewczyną.

                Pozdrawiam
                • Gość: reactor Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 19:51
                  sorry za brak poprawności politycznej w kwestii płci ;-)

                  nie wiem jak jest w Warszawie, opieram się na doświadczeniach z Krk..

                  podsumowując to Wasze argumenty faktycznie nadwątliły troszkę moje stanowisko w
                  kwestii selekcji. Skoro tylko ja broniłem selekcji, można wnioskować, że
                  powszechne odczucie jest odmienne od mojego. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko
                  cały problem nie jest dla Was dalej "czarno-biały" i macie przynajmniej cień
                  wątpliwości w tej kwestii..

                  na /nie/szczęście selekcja dotyczy niewielu knajp w Krk..

                  pozdrawiam, bye
              • Gość: kid Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.zax.pl 13.11.03, 19:53
                ja jednak nadal będę upierać się przy tym, że selekcja jest to jednak pewna
                forma dyskryminacji. Wszystkich, którzy myślą inaczej odsyłam do lektury 38
                numeru "Wysokich Obcasów" (taki dodatek do popularnego dziennika)z 21 września
                2002r. Tym, którzy będą mieli problemy z dotarciem do tego artykułu, powiem w
                wielkim skrucie czego on dotyczy. Otóż rzecz dzieje się w Warszawie.
                Reporterowi gazety udało się dotrzeć do kilku selekcjonerów (a właściwie
                selekcjonerek), które wprowadzają go, a za jego pośrednictwem także nas
                czytelników, w tajniki swojego zawodu. Selekcja w ich wykonaniu polega na
                eliminowaniu niechcianych elementów, zaklasyfikowanych do czterech grup
                tematycznych: 1. dresiarze, 2. plastiki, 3. krawaciarze, 4. studenci. Dresiarze
                i plastiki (czyli dziewczyny dresiarzy)nie są mile widziani w warszawskich
                pubach, gdyż powszechnie wiadomo, że to zadymiarze i awanturnicy. Jednocześnie
                selekcjonerzy zdają się odbierać prawo do zadymiarstwa innym grupom i do swego
                pilnie strzeżonego lokalu są w stanie wpuścić każdego, łącznie z seryjnym
                mordercą, gwałcicielem i kieszonkowym złodziejem, byle by tylko nie miał na
                sobie dresu, krawata lub wypisanego na twarzy braku gotówki, co jak wiadomo
                cechuje studentów. Z tymi studentami to dość ciekawa sprawa. Kto bowiem
                najczęściej przebywa w knajpach jeśli nie studenci, których ,przypominam, jest
                w naszym kraju 1 milion 800 tysięcy. Jeszcze dodam, że krawaciarzy nie wpuszcza
                się dlatego, że psują swym wysztywnionym wyglądem zabawę innym klubowiczom.
                Powiedzcie mi więc czy ocenianie ludzi w ten sposób nie jest pewną formą
                dyskryminacji. I jeszcze jedno pytanie, co tak na prawdę ma na celu selekcja? Z
                czysto ekonomicznego punktu widzenia wydaje mi się to bezsensowne, dlaczego
                właściciele lokalu wolą zarobić mniej niż więcej? Może w tej całej selekcji
                chodzi po prostu o to, aby stworzyć pewną hermetyczną grupę ludzi bezgranicznie
                sobie ufającym, którzy np nie będą mieć nic przeciwko temu, że w ich ukochanej
                knajpie zamiast piwa serwuje się narkotyki. To oczywiście tylko taka sugestia.
                Co o tym myślicie. Pozdrawiam.
                • westpoint Re: w (nie) obronie selekcji 13.11.03, 22:36
                  Gość portalu: kid napisał(a):
                  > Powiedzcie mi więc czy ocenianie ludzi w ten sposób nie jest pewną formą
                  > dyskryminacji. I jeszcze jedno pytanie, co tak na prawdę ma na celu selekcja?
                  >Z czysto ekonomicznego punktu widzenia wydaje mi się to bezsensowne, dlaczego
                  > właściciele lokalu wolą zarobić mniej niż więcej? Może w tej całej selekcji
                  > chodzi po prostu o to, aby stworzyć pewną hermetyczną grupę ludzi
                  >bezgranicznie sobie ufającym, którzy np nie będą mieć nic przeciwko temu, że w
                  >ich ukochanej knajpie zamiast piwa serwuje się narkotyki. To oczywiście tylko
                  > taka sugestia. Co o tym myślicie. Pozdrawiam.

                  Zgadzam się z każdym słowem które napisałeś. Także nie wiem co tak naprawdę ma
                  na celu selekcja. Może aby nie było niepotrzebnych świadków? Rozumiecie o co mi
                  chodzi? Bo przecież ktoś z zewnątrz mógłby za dużo zobaczyć, dlatego tworzy się
                  taką hermatyczną grupę (tylko wtajemniczeni). To także są tylko i wyłącznie
                  moje domysły ale ja innego pomysłu nie mam.

                  Pozdrawiam

                  • Gość: reactor Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 00:19
                    miałem już się nie odzywać, ale

                    czy naprawdę uważacie, że selekcja jest po to, żeby sobie bez świadków coś
                    zarzucić?

                    BEZ SENSU!!!

                    1. Drugi popularne u clabbersów mają taką właściwość, że można je sobie
                    sprawnie i intymnie "zaimplementować" nawet w tłumie. Większość ma postać
                    pastylek /via extasy, GHB-tutaj akurat płynne itd/, więc naprawdę nikt TYM
                    zainteresowany nie musi się konspirować. Czasy sztachanie sobie w żyłę kompotem
                    odeszły.. i bardzo dobrze..

                    2. Popalanie MJ nie jest już takie proste, ale i tak macie świadomość jakie
                    jest przyzwolenie na trawe.. mało kto się teraz z tym czai

                    3. Takie specyfiki mają opóźniony czas wejścia, więc ogromna większość
                    zainteresowanych bierze 1-2h przed imprezką w domciu albo u kogoś.

                    4. Bardzo trudno jest stwierdzić czy ktoś jest po czymś, przed taką imprezą
                    zainteresowani biorą rzeczy które wyostrzają zmysły i dają powera, a nie
                    środki, które powodują haluny i ogólne wyłączenie /typu lsd/. Dlatego trudno
                    nawet rozpoznać, kto jest na wspomaganiu.

                    one more thing: ta wypowiedź nie ma na celu promocji drugów, nie wyrażam w niej
                    opinii na temat tych środków, a jedynie przedstwiam stan rzeczy /wg. mojej
                    wiedzy/. nie oznacza ona również, że większość clabbersów potrafi się bawić
                    tylko pod ich wpływem. chodzi o wykazanie, że traktowania selekcji jako
                    metody "pozbycia się świadków" jest troszeczkę nieuzasadnione.

                    nie mam monopolu na rację, ale ja to tak widzę..
                    dobra, koniec ględzenia, już się nie będe wtrącał, kupa nauki w perspektywie ;-(
                    pozdrowienia i trzymajcie się ciepło kid i westpoint, bye bye


                • Gość: rasta ekonomia IP: *.net 10.12.03, 14:48
                  zazwyczaj kluby moga przyjac ograniczona liczbe osob ze wzgledu na powierzcnie
                  itd. selekcja ma ekonomiczny sens przez tworzenie nisz a zwlaszcza
                  snobistycznych klubow do ktorych maja wstep ludzie z odpowiednim porfelem.
                  Wtedy zarabia sie wiecej niz na masowce, gdzie ludek przychodzi wczesniej
                  nawalony,co sam praktykuje ze wzgledu na cene pyfka :))
                  aha co do selekcji to nienawidze szufladkowaniu ludzi na wejsciu. jesli ktos
                  nie pasuje do miejsca to sam wyjdzie, zreszta to ludzie tworza miejsce, jego
                  atmosfere. Nie pojde do dichoknajpy bo tam mi sie po prostu nie podoba. Pojde
                  tam gdzie lubie. Chcialbym miec jednak mozliwosc sprawdzenia czy dane miejsce
                  jest "moje".
                • Gość: bambo Re: w (nie) obronie selekcji IP: 217.153.183.* 05.03.04, 21:19
                  w Krakowie nie ma selekcji bo nie ma osób które dostają kasę tylko dlatego że
                  stoją i wybierają z tłumu tych "odpowiednich" a poza tym nie ma takich knajp do
                  których te tłumy chciałyby się dostać. W krakowie jest po prostu dyskryminacja.
                  Na bramce stoi drech który wpuszcza swoich znajomych (i to ma być niby
                  bezpieczne??) kiedyś wszedłem do cienia patrze a tam same nawalone 16-letnie
                  dresiary trzymające się ścian żeby nie upaść( i to ma być niby ten super
                  klimat??) Osobiście wole wchodzić do knajp w których nie obowiązuje selekcja,
                  lepiej się czuje bo nie słyszę odpowiedzi odmownej :))
                  • Gość: ::crt:: Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.03.04, 14:24
                    1. oczywiscie, ze sa osoby ktore dostaja kase tylko dlatego, ze stoja i
                    wybieraja. (np. @rtg)

                    2. oczywiscie, ze sa knajpy/kluby do ktorych tlumy chcialyby sie dostac (np.
                    prosiak, cien i praktycznie kazdy bardziej znany klub okolo polnocy w weekend)

                    3. cien nie jest najlepszym przykladem na rozmowe o doorselekkcie, zeby nie
                    powiedziec ze jest przykladem skrajnym. powinienes to wiedziec.
          • eexx Re: w (nie) obronie selekcji 02.12.03, 17:37
            do tego wszystkiego selekcjonerzy czasem znaja okoliczne typki typu
            kieszonkowcy,zadymiarze itd...nistety pomylki tez sie trafiaja
        • Gość: dizzel Re: w (nie) obronie selekcji IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 27.11.03, 18:02
          jesli macie ochote na dobra zabawe w swietnym miejscu i z swietna muza
          zapraszam na sobote do "club Cien" na jana 15 pod magnoliami,selekcja jest. i
          dobrze . pozdrawiam zweryfikowanych negatywnie...szukajcie probujcie ...miejsca
          z selekcja kojaza mi sie pozytwnie i bezpiecznie. nie boje sie bedac w prozacu
          cieniu czy magnoliach ...a poza tym to zaczynamy w pieknym psie na jana;)))

          do piatku ;)))
      • eexx Re: w obronie selekcji 02.12.03, 17:34
        Strefa 22 nie jest śp. od kilku dni juz dziala ponownie co prawda narazie na 1
        pietrze
    • Gość: malutka Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.krakow.sint.pl 29.11.03, 16:47
      najpiekniejsze jest kiedy juz siedze w lokalu i podchodzi do mnie ochrona i
      pyta czy mam 21 lat (mam a nie wygladam)... zwlaszcza kiedy nie mam dokumentow.
      i co, mam wyjsc zostawiajac cale piwo? (przy wejsciu i przy barze problemow nie
      bylo:-)
      ostatnio taka sytuacja zdarzyla sie w mute.
    • Gość: chlorofil Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.net / *.biezanow.net 01.12.03, 19:20
      kennkartom klubowym mowie nie bo nie w moim stylu jest plaszczyc sie przed
      jakims kolesiem wcale nie fajniejszym ode mnie, aby zrobil wielka lache i mnie
      wpuscil. nie zgadzam sie tez z pogladem ze zeby bylo bezpiecznie i mozna bylo
      poczuc jakas wspolnote potrzeba selekcji. to raczej zalezy od tematyki imprezy.
      w praktyce i tak /za wyjatkiem moze imprez house'owych/ ludzie niefajni
      wymiekaja przy bardziej awangardowej muzie i nieco ich przeraza to co widza.
      jak przychodze do klubu i ktos pyta mnie o karte klubowa to tylko z grzecznosci
      nie mowie mu "spierdalaj" - tak mnie to wkurza. w ministerstwie czy strefie,
      dawnym kuriozum selekcji nie ma a jest calkiem mily klimat. na szczescie w
      krakowie i tak jest pod tym wzgledem spoko. w wawie just pod tym wzgledem
      przesrane. a pjeksa to juz jest totalne centrum lansu - ekstramalny snobizm do
      potegi...
      heh :)
      • Gość: ston Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.zax.pl / *.zax.pl 08.12.03, 19:22
        powiedzcie mi od jak dawna w Krakowie jest selekcja?? I na czym to polega? Czy
        mówią np. ty nie wejdziesz bo masz sportowe obuwie?? Dzięki.
    • Gość: elizka Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 21:32
      Idealnie byloby, aby dany klub mial i promieniowal taka atmosfera, zeby
      poprostu nie ciagnelo tam tych osob, ktore ewentualnie bylyby niemile
      widziane, czyli np. tzw. dresiarzy....poprostu, zeby taki byl tam klimat, zeby
      tam zle sie czuli....z drugiej strony, jezeli w klubie goscie czuja sie
      poprostu dobrze, nie wyrozniaja sie na tyle by innym przeszkadzac (glosnym
      zachowaniem , zaczepianiem innych >?< ) to czemu mieli by nie wejsc? W koncu
      wszystkim chodzi o to, aby bylo milo. Wiadomo, ze tam, gdzie serwuja chill out
      nie wejdzie dyskotekowa nastolatka....o cos wlasnie takiego mi chodzi.

      Pozdroooffka z 3 city:)
      • Gość: ::crt:: Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 17.12.03, 20:16
        slow kilka...

        ))Meg
        "Ogólnie można powiedzieć że w Krakowie nie ma selekcji."

        oczywiscie, ze jest. prozak, fusion, cien, mute, no-bar, ministerstwo,
        roentgen, absurd, pewnie jeszcze cos, ale nie kojarze w tym momencie. magnolii
        nie licze, bo ciezko to klubem nazwac.

        ))alka22
        "Prozac na pewno, a i Ministerstwo, zamieniamy sie w warszawkę??"
        nie, wchodzimy do europy po prostu ;) na szczescie.

        ))tomcrac
        "Fusion Prozak
        nie ma czego zalowac nawet jak nie wpuscili"

        bzdura. oczywiscie, ze jest czego zalowac, przynajmniej w przypadku prosiaka i
        ze szczegolnym naciskiem na rytmy tam grane.


        ))maggda
        "prozak, ale to syf i wcale nie poprawia nastroju więc moze i lepiej"

        kolejna niepocieszona osoba. czyzby Kolezanka odbila sie od bramki? a moze jest
        za malo uswiadomiona muzycznie na tamtejsze rytmy? bo z argumentacja krucho, to
        jest pewne.


        ))westpoint
        "Mówisz o upodleniu - niektórzy staraj± się długi czas dostać do takiego
        lokalu, ale cały czas słysz± odpowiedĽ odmown±, chociaż wygl±daj± tak
        jak "oni", zachowuj± się tak jak "oni". Mówisz: "jak komu¶ zależy to dostanie
        się tam gdzie chcę" - ale Ci ludzie wła¶nie robi± wszystko żeby się tam dostać
        i nic. I to nie jest upodlenie?"

        paranoja. jesli ktos czuje sie upodlony, przez to ze odbil sie od bramki, to
        serdecznie mu wspolczuje takich wlasnie problemow. tez chcialbym, zeby moje
        konczyly sie na tym. bez przesady.

        ii tak; jesli komus zalezy, a niewiedziec czemu po raz n-ty nie zostaje
        wpuszczony inside, to sie w koncu dostanie. ruszyc glowa tylko trzeba, a nie
        obrazac sie i popadac w komplexy.


        ))reactor
        "Skoro tylko ja broniłem selekcji, można wnioskować, że
        powszechne odczucie jest odmienne od mojego."

        nie do konca. po prostu to nie jest forum muzyczne/klubowe/whatever i -
        teoretycznie przynajmniej- ciezko tu trafic na osobe, ktora w tak,
        dosc "wyspecjalizowanej" materii by sie orientowala. bez urazy, ale dla
        zwyklego zjadacza chleba fakt, ze ktos(!) nie pozwala mu wejsc do klubu,
        rzeczywiscie moze byc czyms niemilym, jakims novum, dlatego nie dziwie
        sie ze byles osamotniony w pogladach. zreszta z tego co czytam, to Twoi
        adwersarze nie do konca rozumieja o co w owej selekkcie chodzi ;)


        ))kid
        "ja jednak nadal będę upierać się przy tym, że selekcja jest to jednak pewna
        forma dyskryminacji. Wszystkich, którzy my¶l± inaczej odsyłam do lektury 38
        numeru "Wysokich Obcasów""

        z calym szacunkiem, ale -z braku lepszej nazwy- "kultura klubowa" przedstawiana
        w mediach ma niewiele wspolnego z rzeczywistoscia, ze o lokalnym, scisle
        krakowskim klimacie tu nie wspomne.

        artykuly w tego typu gazetkach, artykuly w "magazynie kultury klubowej lajf",
        tefauenowskie programy w stylu "co-za-noc" z pieknym olivierem i novika
        czy "druga twarz" i zmiana harfistki w dj'ke w 4tyg, sa zenujace. gdyby na ich
        postawie, ktokolwiek chcial "zostac" klubowiczem lub nie daj boze dj'em
        musialby przede wszystkim; ubierac sie w szerokie spodnie i rozpinane bluzy
        dresowe z house-of-colors lub river-island, a najlepiej tzw. oldskule adidasa,
        nosic pumy na nogach, za dekami machac do publiki rekami i utrzymywac z nia
        kontakt podczas grania, nauczyc sie odpowiedniego jezyka w stylu "cox
        jazda jazda", wiedziec co to jest backstage, gdzie sie chodzi na biforki i
        ktore kluby sa najbardziej trendi...

        bzdury. dlatego tez, jesli ktos nie ma doswiadczenia w tej kwestii, niech nie
        podpiera sie w dyskusji gazetkami czy telewizja.

        "I jeszcze jedno pytanie, co tak na prawdę ma na celu selekcja? Z
        czysto ekonomicznego punktu widzenia wydaje mi się to bezsensowne, dlaczego
        wła¶ciciele lokalu wol± zarobić mniej niż więcej?"

        akurat tutaj nie masz racji. zakladajac ze klub ma cokolwiek do zaoferowania
        klientom, to wprowadzenia kart klubowych, doorselekkty i innych udogodnien
        dla "wtajemniczonych" czyni z niego miejsce gdzie "kazdy" chcialby sie dostac,
        a poniewaz jest to trudne, masy tym bardziej tego pragna. konczy sie to
        zazwyczaj (mowimy na przyklad o krk) tym, ze lokal jest oblegany mimo tego, ze
        ma opinie np. niesprawiedliwego na selekcji.

        i nie, nie twierdze, ze menadzerzy wprowadzaja selekkte czy karty wylacznie po
        to, zeby zyskac miano "miejscowki dla wybranych" i wieksze obroty w barze. tak
        po prostu rowniez bywa.


        ))westpoint
        "Zgadzam się z każdym słowem które napisałe¶. Także nie wiem co tak naprawdę ma
        na celu selekcja. Może aby nie było niepotrzebnych ¶wiadków? Rozumiecie o co mi
        chodzi?"

        bzdura ewidentna, przyjrzyj sie zreszta lokalom exluzywnym, restauracjom i
        klubom dla starszych panow. szczegolnie poogladaj i posluchaj w toaletach.

        a o samym podejrzeniu o takie motywacje pisal juz, zreszta trafnie, reactor.


        ))rasta
        "snobistycznych klubow do ktorych maja wstep ludzie z odpowiednim porfelem."

        to akurat klubow @krk raczej nie dotyczy. magnolii do miana klubow nie
        zaliczam, wiec zostalby ew. prosiak, gdzie ostatnio byly podwyzki:) ale tam
        rowniez nikt nie kaze Ci pic przez cala noc, a na wejsciu metka swiecic nie
        musisz, prawda?

        "jesli ktos nie pasuje do miejsca to sam wyjdzie, zreszta to ludzie tworza
        miejsce, jego atmosfere."

        oczywiscie, ze nie wyjdzie, ale o tym dalej. zgodzie sie, ze to m.in. ludzie
        tworzamiejsce, ale jesli wlasciciel ma scisle wyznaczony target, okreslony
        profil muzyczny i chce klub utrzymac w pewnym klimacie, zeby nie powiedziec na
        pewnym poziomie, to nie moze sobie pozwolic na brak doorselekkty i nadzieje,
        ze "goscie niepozadani', czyli np. Ci do ktorych nie jest kierowana dana
        muzyka, sami sobie pojda.. ba! spojrz na roentgena i porownaj co jest teraz, a
        co bylo n-lat temu... mimo(!) ze selekkta niby tam byla.

        "Nie pojde do dichoknajpy bo tam mi sie po prostu nie podoba."

        zauwaz tylko, ze to dziala #z reguly# w jedna strone; tzn. Ty nie pojdziesz do
        climatica czy 9tki, ale 9tka na przyklad, gdyby mogla, poszlaby do prosiaka czy
        no-baru.


        ))eexx
        "do tego wszystkiego selekcjonerzy czasem znaja okoliczne typki typu
        kieszonkowcy,zadymiarze itd...nistety pomylki tez sie trafiaja"

        dj'e tez znaja, wlasciciele tez znaja, policjanji i nauczyciele rowniez, nawet
        ja znam, i co z tego? insynuowac probujesz, ze selekkta nasyla kieszonkowcow na
        gosci?


        ))dizzel
        "jesli macie ochote na dobra zabawe w swietnym miejscu i z swietna muza
        zapraszam na sobote do "club Cien". (...) selekcja jest. i dobrze. (...) nie
        boje sie bedac w prozacu cieniu czy magnoliach"

        z bezpieczenstwem @prosiak i @magnolie sie zgodze (@mezzanine bylo tak samo,
        chociaz po paru m-cach lokal na psy zszedl), ale w cieniu? moze miales
        szczescie i Cie akurat nie bylo, przeoczyles lub nie slyszales newsow. nie chce
        uogolniac, ale przez pewien okres czasu bylo tam bardzo niebezpiecznie, do tego
        stopnia, ze ochrona bala sie reagowac (sic!) widzac, kto owe rozroby robi.
        uspokaja sie ostatnio. tyle w tej kwestii.


        ))malutka
        najpiekniejsze jest kiedy juz siedze w lokalu i podchodzi do mnie ochrona i
        pyta czy mam 21 lat (...) ostatnio taka sytuacja zdarzyla sie w mute."

        bo mute jest od 21 lat, dla alkoholu i wieczorami przynajmniej ;-)


        ))chlorofil
        "kennkartom klubowym mowie nie bo nie w moim stylu jest plaszczyc sie przed
        jakims kolesiem wcale nie fajniejszym ode mnie"

        wez pod uwage, ze im za to placa, to jest ich praca, oni dostaja wytyczne kogo
        maja wpuszczac, a kogo nie (a przynajmniej tak byc powinno i rzeczywiscie
        zdarza sie dosc czesto, dzieki bogu).
        poza tym, raczej czasu na plaszczenie sie nie ma, krotka pilka
        karta/invitka/wyglad i witamy lub nara... motywu z "zagramanicy" np. o
        parunastosekundowej rozmowie na bramce na zasadzie "czemu chcesz wejsc? kto
        dzisiaj gra? czemu Ci sie podoba?" i nie/wpuszczeniu na jej podstawie, na razie
        nie ma mowy, a szkoda ;)

        "w praktyce i tak /za wyjatkiem moze imprez
        • Gość: chlorofil Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.net / *.biezanow.net 18.12.03, 20:16
          crt: jesli chodzi o "wez pod uwage, ze im za to placa, to jest ich praca, oni
          dostaja wytyczne kogo maja wpuszczac, a kogo nie" to oczywiscie ze winie tych
          ktorzy o tych decyduja. choc i w praktyce niektorym panom taka wladza z
          nadania szefa uderza do glowy. co do reszty, nie po to przychodze do klubu
          zeby ktos na bramce mnie ocenial czy pasuje do jego wyobrazenia kogos kto jest
          wystarczajaco offowy trendy i jeszcze cos. nie jest tez moim celem pokazanie
          sie ze ja tez jestem taki cool ze mnie wpuszczaja i latego takich miejsc sie
          wystrzegam, zwlaszcza ze wspolczynnik snobizmu jest tam znacznie powyzej nawet
          krakowskiej normy. co do quizow na bramce typu "a czego sluchasz?/kto
          gra?" /nawiasem piszac takie pytania to sie zadaje w gimnazjum zazwyczaj/, to
          preferuje krzyzowke w "przekroju" gdyz jest to rozrywka inteligentniejsza.
          caly problem jest to wiec po prostu kwestia tego co kto lubi. kennkartom mowie
          nie! :) pozdro.
          • Gość: ::crt:: Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 19.12.03, 15:14
            >>chlorofil
            "co do reszty, nie po to przychodze do klubu zeby ktos na bramce mnie ocenial
            czy pasuje do jego wyobrazenia kogos kto jest wystarczajaco offowy trendy"

            z owa off'owoscia i trendowatoscia moze byc kiepsko;) moda na "cluby"
            i "clubbing" dotarla nawet do oskara (pasaz bielaka), ktory od nowego roku
            bedzie "klubowy", a pare dni temu slyszalem, ze pasja ma podobna idee. swiat
            sie wali, nie ma co;)

            "nie jest tez moim celem pokazanie sie ze ja tez jestem taki cool ze mnie
            wpuszczaja"

            ale dlaczego traktujesz to w tych kategoriach? pokazania sie, udowodnieniu
            komus ze jestem ril-tru-klaba i dlatego mnie wpuszczaja? jest jakis ciekawy
            event w danym klubie, wiem ze jest/bedzie selekkta, to odpuszczam, chowam
            samcza dume do kieszeni i staram sie na rozne sposoby dostac inside ZE WZGLEDU
            na ten event wlasnie, a nie dla bycia w modnej mscowce...

            "co do quizow na bramce typu "a czego sluchasz?/kto gra?" /nawiasem piszac
            takie pytania to sie zadaje w gimnazjum zazwyczaj/, to preferuje krzyzowke
            w "przekroju""

            hehe, poziom gimnazjum - owszem, tyle ze niewyobrazalna liczba osob, w owych
            modnych i "snobistycznych" klubach nie ma niestety pojecia, kto dzisiaj gra, co
            gra, dlaczego gra, tylko przychodzi do lokalu, bo jest git, bo jest fajnie, bo
            jest modnie, bo sie pochwali, bo spotka podobnych sobie, bo wypada bywac.
            taka "rozmowa" na bramce, w msce oceniania wygladu, nie jest zlym pomyslem i
            dzieki temu. np. na takiej jazzanovie na urodzinach prosiaka mieliby okazje
            wejsc Ci, dla ktorych kolektyw ten jest kultowym w swojej dziedzienie, a nie
            jedynie znajomi-krolika i kartowicze..

            greetz;)
            • Gość: chlorofil Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.net / 80.48.244.* 20.12.03, 12:08
              crt, jesli chodzi o " tyle ze niewyobrazalna liczba osob, w owych
              modnych i "snobistycznych" klubach nie ma niestety pojecia, kto dzisiaj gra,
              co gra, dlaczego gra, tylko przychodzi do lokalu, bo jest git, bo jest fajnie,
              bo jest modnie, bo sie pochwali, bo spotka podobnych sobie, bo wypada bywac."
              to mysle ze wlasnie mylisz troche skutek z przyczyna :). zdaje mi sie ze
              wlasnie przez takie selekcyjne akcje /miedzy innymi oczywiscie/ zlatuje sie
              tylu co maja ambicje koniecznie byc w "elicie", i dlatego wlasnie powstaja
              takie odhumanizowane miejsca pelne tego typu ludzi.

              a co do rozmowy to byc moze i masz racje pod warunkiem ze mialaby ona
              charakter przyjacielskij pogawedki a nie przesluchania, jak to sie czesto
              zdarza i pasowaloby to raczej do malych, dyskretnie ulokowanych klubikow.
              • Gość: ::crt:: Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 20.12.03, 15:25
                >>chlorofil
                "to mysle ze wlasnie mylisz troche skutek z przyczyna :). zdaje mi sie ze
                wlasnie przez takie selekcyjne akcje /miedzy innymi oczywiscie/ zlatuje sie
                tylu co maja ambicje koniecznie byc w "elicie""

                czyli to o czym pisalem, wczesniej; klub trudno dostepny = "musze sie tam
                dostac" ;) niemniej jednak, jestem prawie pewny, ze gdyby zadnej selekkty nie
                bylo, to byloby gorzej, czyt. niebezpieczniej :(
                • Gość: chlorofil Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.net / 80.48.244.* 20.12.03, 18:04
                  sluchaj, wszystko zalezy gdzie. w klubach, gdzie muzyka czy rodzaj imprezy
                  jest tylko dodatkiem do klubu byc moze i by tak sie stalo, natomiast zupelnie
                  nie zgodze sie z tym ze staloby sie tak w miejscach, ktore slyna ze starannie
                  dobranych i czesto oryginalnych imprez tematycznych. zreszta one egzystuja i
                  teraz. w 'łubu dubu' nikt przeciez nie stoi przed drzwiami za wyjatkiem pana
                  szatniarza. stare 'kuriozum' tez mialo niezly repertuar a nieprzyjazni panowie
                  prawie się nie zdarzali. za to bodajze w warszawskiej 'przestrzeni
                  graffenberga' /jesli sie nie myle/, podczas jednej z imprez gdzie selekcja
                  byla i to ostra jakis koles pocial nozem pare osob po czym wyskoczyl przez
                  okno i zniknal. roznie wiec bywa.

                  btw. chyba i tak sie nawzajem nie przekonamy. w kazdym razie dobrze
                  inteligentnie podyskutowac. heh.
                  • Gość: ::crt:: Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 21.12.03, 16:29
                    o! dobre rozroznienie. ja caly czas mowie o tzw. klubach - czyli vinylach, djs,
                    visualizacjach, live-actach, doorselekktach i takich tam. mscowki "klimatyczne"
                    z innych wzgledow, to zupelnie inna bajka i tam rzeczywiscie selekkta zbyt
                    potrzebna nie jest. natomiast przy tym, ze w klubach muzycznych, tak je
                    nazwijmy, jest potrzebna, bede sie upieral ;) ew. bylbym w stanie stwierdziec,
                    ze z dwojga zlego - braku selekkty i selekkty - wybieram to drugie, ale zebym
                    to powiedzial, jeszcze troche musielibysmy popolemizowac ;-)))
                    greetz.
    • Gość: henry hill Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.03.04, 20:04
      na kalbingi, a tam siem glownie rozszerza toto zajwisko nie uczeszczam, nie
      otpowiada mi taka muzyka i tyla
      selekcje popieram zas na calego i w pelni zrozumiale dla mnie sa racje jej
      oredownikow
      selekcja albo jakies kenkarty powinny byc wszedzie w knajpach ktore winny byc
      profilowane na imprezach etc. mnie np wpieniaja "studenty" albo jakies buce co
      przychodzom na koncert gdzie ostra muzyka rozkreca sie mlynek a w mlynku jak to
      w mlynku kazdy moze dostac becki a takie stoi na orkiestre sie lapmi rece w
      kieszeniach i nic sie nie ruszy a so go ktos pchnie to pretensje do calego
      swiata i bluzgiem sypie niczym krakowski dorozkasz
      a dla porzadnych ludzi biletow nie styklo i kolenduja przed lokalem
      • Gość: ::crt:: Re: selekcjoner w krakowskich pubach IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 15.03.04, 14:36
        hehe, ciekawie ujete ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka