Dodaj do ulubionych

Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.09, 11:37
Ja tam jadłem carbonare i mi smakowała; podobnie zupa prowansalska,
nie lubię owoców morza, ale przeprosiłem sie z nimi po tej zupie.
Wystrój lokalu owszem skromny lecz przyjemny, jedzenie: rzecz gustu-
nam smakowało.
Obserwuj wątek
    • Gość: gośc Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.xdsl.centertel.pl 22.02.09, 10:39
      Szanowny Panie...
      Mam kilka słów do Pana zważywszy na Pańskie spostrzeżenia kulinarne
      dotyczące wizyty w krakowskiej restauracji "Paroles,Paroles".
      Otóż po pierwsze,Pan jako tzw.krytyk kulinarny powinien być
      obiektywny a nie stronniczy,a już na wstępie widać że artykuł ten
      bedzie nieobiektywny z racji faktu iż restauracji tej nie prowadzi
      pański kolega który został brutalnie "podkupiony".
      Po drugie,niestety nie do konca docenił Pan wystrój tejże
      restauracji,skomponowanej wybitnie w nurcie art-noveau,zawsze
      pozostaje Panu wizyta w jednej z karczm pt "Chłopskie Jadło",gdzie
      łowicki wystrój i drewniane stoły uginające się pod ciężarem chleba
      ze smalcem spełnią i wypełnią pański wizualny i kulinarny smak.
      Wreszcie po trzecie,nie zgadzam się z Panem w kwesti niezadowolenia
      wynikającego z zamówionych przez imć potraw.Bo znowu...Po pierwsze,-
      gdyby Pan zauważył kontekst zestawu potraw jaki Pan zamówił,no to
      automatycznie dyskwalifikuje się Pan jako tzw.krytyk kulinarny.Kto
      bowiem o wyczulonym podniebieniu zamawia po sandaczu,następną
      potrawę z ryby a w tym konkretnym przypadku łososia co prawda z
      makaronem?
      Jeśli potrawa pt"makaron papardelle z łososiem serem
      feta,pomidorkami koktailowymi w sosie mascarpone" jest dla Pana
      słona i zamulająca to proszę zwrócić uwagę na specyfike dwóch
      głównych składników dania które same w sobie są słone,no ale cóż
      rozumiem że soli dodatkowej dodał fakt że jako tzw.krytyk kulinarny
      musiał Pan uiscić rachunek za potrawy wczesniej spałaszowane.
      Fakt że nie został Pan potraktowany jak Charles Duchemin z pamiętnej
      roli Louisa de Funes'a z komedii "Skrzydełko czy nóżka",jest dla
      mnie bolesny,no ale cóż w dobie kryzysu,nawet tzw.krytycy
      kulinarni,nie pominąwszy nawet p.Roberta Makłowicza płacą za to gdy
      coś zjedzą.Ba!Gdyby nie trzeba było płacić,mniemam że byłoby to
      jedno z ulubionych miejsc spotkań towarzyskich Pana krytyka.Taka
      branża.Nieprawdaż?
      Kolejna rzecz.Dotycząca tytułu.Otóż Panie szanowny,krytyku.Nie jadł
      Pan jak Cupiał.Nawet Pan nie może sobie pomarzyć i wymarzyć by jeśc
      jak On.Nie stac Pana!A fakt że potrawy przygotowywał Panu były
      kucharz własciciela"Telefoniki",jest tematem zupełnie ubocznym.
      Wie Pan to jest tak że jeden lubi pomarańcze a drugi woli jak mu
      skarpetki smierdzą.Po przeczytanym artykule kwalifikuję Pana
      tzw.krytyka kulinarnego do tej drugiej kategorii.
      Dlaczego?Ano dlatego że sledząc pańskie voyage po krakowskich
      lokalach gastronomicznych przelane na papier,wnioskuję że jeszcze
      nigdy nikt Panu kulinarnie nie dogodził.Strasznie Pan biedny...baaa
      i jaki zawód ciężki.Wspólczuje.Co tydzień musi Pan dokładać do
      interesu.
      Na koniec konkluzja.Pan w wieku poważnym,może zatem dosięgła Pana
      niedyspozycja z jaką musiał poradzic sobie wspomniany wczesniej
      Charles Duchemin?No bo jeśli tak,to konieczna zmiana profesji.No i w
      portfelu Panu zostanie.

      abel_balbo@interia.pl



      • Gość: er Re: Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 20:10
        Człowieku! Naplułes sie jak dziki osioł, ale w jakim celu??? Co chciałes tym
        przydługim i dosc pretensjonalnym tekstem udowodnic? Że sie Nowicki nie zna na
        jedzeniu? I że ty sie lepiej znasz od niego? Jakos mi z tego tekstu to nie
        wynika niestety. W ogole nic mi z tego wpisu nie wynika, poza tym ześ jakiś
        sfrustrowany...
        • Gość: franz Re: Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.xdsl.centertel.pl 03.03.09, 00:39
          swoją drogą to p.Nowicki chyba faktycznie nie zna sie na
          żarciu.Byłem tam z dziewczyną i zamówiliśmy dokładnie to samo co w
          artykule zamówił pseudokrytyk.BYŁO PRZEPYSZNE!!!No i reklame zrobił
          za friko na maxa bo ludzi było od cholery!Jakoś nikt nie wyglądał na
          zatrutego przypaloną kapuchą!Panie Nowicki wiecej obiektywizmu!
    • Gość: "H" Paroles, Paroles. IP: 94.254.250.* 20.04.09, 14:19
      REWELACJA!!!!!!!!!!!!!!
      BĘDĄC W KRAKOWIE MUSUSZ TAM BYĆ!!!!!!!!!!
    • Gość: picasso Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.centertel.pl 15.05.09, 00:45
      ja poprostu polecam minestrone, jedną z sałatek i wino. Nie sądzę
      żebyście się zawiedli.
    • Gość: hrabia Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: 94.254.138.* 06.07.09, 19:06
      Mi i moim znajomym samkuje bardzo! wlasnie tam jade na makaron z krewetkami i
      cukinia!!! mniam! POLECAM
    • Gość: lubie bardzo Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.09, 14:12
      Paroles to jedna z najlepszych restauracji w mieście.
      Dobrze przygotowana karta, miła obsługa, jedzenia na bardzo wysokim poziomie.
      mam nadzieje, ze utrzymają poziom
      • Gość: ravic Re: Paroles, Paroles. Jadłem jak Cupiał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 20:48
        hej, bylismy tam wczoraj okolo 17 z para Belgow. zamowilismy zupe krem ze
        szparagow i zupe prowansalska. potem byl makaron carbonara, polewdiczki
        wieprzowe i makaron ze szpinakiem i orzeszkami pini. Do tego drinki dragon fly.
        Zaplacilimy okolo 200 pln , smakowalo nam, bylo jedzenia akurat tyle, ile
        trzeba, podane pieknie, urocze i empatyczne panie kelnerki, wystroj swietny. Po
        wizytach w polkisch knajpach - bylo to mile orzezwienie, ze jedzenie moze i
        smakowac i ladnie wygladac.Aha, i ze podane nastepne dania sa po odpowiednim
        czasie po daniach pierwszych.
        1 uwaga do pan: nie zabierajcie talerzy od jednej osobym gdy juz ona skonczyla
        jesc, a inne jeszcze jedza.
        Pozdrawiam,
        Grzegorz
    • Gość: skoob kurde, urażony kucharz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.09, 22:42
      gorszy niż hitler. A ja nie lubię ani hitlera, ani urażonych kucharzy.
      out
    • Gość: mokka Spożywczak? IP: *.147.12.228.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.11.10, 23:32
      Panie Wojtku, tak się w Krakowie nie mówi...
    • Gość: mokka Gesler? IP: *.147.12.228.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.11.10, 23:35
      A dzis ta knajpa była tunningowana w TVN u Geslerowej!
      • jop Re: Gesler? 14.11.10, 10:19
        Bardzo fajny odcinek. Aż mnie kusi, żeby iść i sprawdzić, czy coś z tego wyszło.

        Gesslerowa miała świętą rację - w Krakowie nie ma knajpy, w której dałoby się zjeść cokolwiek z kuchni regionalnej. Ba, z kuchnią polską są duże problemy, bo przybytki z kuchnią polską to typowe pułapki na turystów, jak Chłopskie Jadło czy Marmolada - jak chcę gdzieś zabrać cudzoziemca, żeby posmakował polskich specjałów, to ewentualnie mam do dyspozycji Jaremę w wersji wypas albo Pod Wawelem w wersji nieco po galicyjsku skundlonej.

        Paroles Paroles w poprzednim wcieleniu była miejscem, które w żaden sposób się nie wyróżniało - drogą restauracją o profilu "fusion z twistem w kierunku śródziemnomorskim ze wskazaniem na Włochy", jakich, pardon my French, w Krakowie jest w ..uj i trochę. Wiadomo dlaczego tak jest - fusion, bo "na żadnej kuchni narodowej nie znamy się porządnie", a włoska - bo wszystkim się wydaje, że to łatwe (tymczasem nie potrafią nawet prawidłowo ugotować makaronu), a makarony są tanie i istnieje większe prawdopodobieństwo, że znajdzie się na nie niezbyt majętny amator odrobiny knajpianego luksusu (zwykła sprawa, jak mnie stać, to w takim Al Dente jadam karmelową wołowinę, w czasach posuchy finansowej wezmę raczej pastę za dwie dychy). I tradycyjna, aż nudna refleksja - znów ktoś wywalił górę forsy na założenie knajpy (ten wystrój musiał kosztować małą fortunę), a niespecjalnie zastanowił się, co zrobić, żeby wśród setek knajp Krakowa ta się czymkolwiek wyróżniała - względnie założył, że wystrój na bogato, wysokie ceny i menu misz-masz oraz kucharz Cupiała (który pewnie dawno sobie już gdzieś poszedł, bo ten młodzian to mi coś nie wyglądał) wystarczą.

        Inna sprawa, że te wstążki przy barze i krakowskie motywy dość średnio pasowały do chłodnego kamiennego wystroju zen.

        Tak czy inaczej - ciekawi mnie, czy rewolucja się udała.
        • Gość: dociekliwa Re: Gesler? IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.11.10, 13:10
          A mnie się wydaje, że tego młodego kucharza Przemka, to już kiedyś widziałam w jakimś programie telewizyjnym. Bardzo nurtuje mnie skąd znam tę twarz. Może ktoś pamięta? A może sam Przemek podpowie?
          • Gość: Ilona Re: Gesler? IP: *.ghnet.pl 14.11.10, 13:14
            Zabawne, dokładnie takie samo miałam wrażenie, Nie mogę sobie przypomnieć skąd znam tego Pana.
            • Gość: dupi Re: Gesler? IP: *.aster.pl 14.11.10, 13:34
              ta kudlata czarna wlascicielka to aktorka, grala w detektywach. cos mi sie wydaje, ze ten odcinek to byla jakas sciema tvnu.
            • Gość: Bartek Re: Gesler? IP: *.home.aster.pl 21.11.10, 16:07
              Kurde ja tez mam takie wrazenie...nie wiem skad znam tego Kucharzza Przemka ...Jakbym go kiedys spotkal ..hm.. mozliwe bo mieszkam w Krawkie .
          • Gość: Aga Re: Gesler? IP: *.chello.pl 14.11.10, 17:40
            I jeszcze Bikont i Sipowicz... same krakowskie tuzy, nikogo przypadkowego z ulicy... Sciema na maxa.
            • Gość: gość Re: Gesler? IP: *.nsystem.pl 14.11.10, 20:14
              totalna ściema, wszystko sztuczne i nadęte tak jak te laski. Widać tylko kasa kasa kasa nie wiem jak można dobrze poczuć sie w tak sztywnej knajpie. A najbardziej uśmiałam się z tego skojarzenia nazwy do kuchni włoskiej. LAski nie mają zielonego pojęcia o chrakterze włoskiej kuchni, to że tanio ma być to widać było po tym co ma kucharz w kuchni, pewnie za wszystko co sie marnowało odbijały im z wypłąconej z miesięcznym poślizgiem pensji. Kuchnię włoską nie poznaje się w 5gwiazdkowym hotelu blisko plazy w jakimś kurrcie na riwierze włoskiej albo nad adriatykiem. Ogólnie mówić knajpa bez charakteru . Z francuska można powiedzieć żenua.
              • Gość: gość Re: Gesler? IP: *.nsystem.pl 14.11.10, 20:19
                aa i mam jeszcze jedno nieodparte wrażenie że jedna z nich ta z tą czupryną to katarzyna ornatkiewicz /jakieś nieudane próby "aktorkie" w produkcjach tvn były W11 itp/, przedstawiala się piotrowska czyżby jakieś plotki miały w sobie ziarnko prawdy? pani sie ustawiła poprzez recycling?
                • Gość: dociekliwa Re: Gesler? IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.11.10, 21:02
                  Z Panią "kudłatą" to się zgadza. A ten cały Przemek? Szukam go po "big brotherach" i "barach", ale nie znajduję. Może ktoś pamięta gdzie się wcześniej ujawnił.
                  • fifek2000 Re: Gesler? 15.11.10, 15:04
                    on jest podobny do Tomasza Sobieraja z kabaretu "Dno", myślę
      • Gość: tomson Re: Gesler? IP: *.multi-play.net.pl 20.11.10, 00:04
        Witam.niema co się zastanawiać kto jest kim -słuchy mnie doszły że już tej knajpki niema ,przynajmniej o tej nazwie bo te panie się tam kręcą .tak czy siak Pani Madzia ratuje knajpki na 2 tygodnie i kaput .następna podobno na Wodnej
        • Gość: magda Re: Gesler? IP: *.gemini.net.pl 14.01.11, 22:18
          Niedawno przechodząc ok.17:00 przez Plac Wolnica z przyjaciółmi, zachęceni Rewolucjami postanowiliśmy wstąpić do "Przekąsek". Na wejściu miło, zajeliśmy proponowane przez (miłą, aż do urzygu) obsługę miejsca. Kanjpa była pusta, bar również. Na poczatek zamówiliśmy po kieliszku wina, o których kelnerki właściwie nie mają zielonego pojęcia.Po magicznych 20 minutach doczekalismy sie!!! Spytałam kelnerkę, dlaczego tak długo to trwało. Na co ona z olbrzymią pretensją w głosie (bo przecież z jakiej racji ja-klientka się o to pytam!) odpowiedziała "bo barman miał przerwę". I tu proszę Panstwa natychmiastowo zmieniłam zdanie o uwcześnie miłej obsłudze. Potem było jeszcze gorzej. Zamówione przez nas placki ziemniaczane, pierogi, naleśniki ze szpinakiem i 2 porcje dodatków prawdopodobnie jechały do nas przez Chiny. Najpierw na stół zostały -dosłownie- RZUCONE placki ziemniaczane. Były małe,ociekające tłuszczem, wręcz rozmokłe i ledwo letnie. Po jakiś 15 minutach dotarły naleśniki prawdopodobnie ze szpinakiem. Gdyż to, co bylo w środku niczym go nie przypominało, a raczej obrzydliwą zieloną maź. Na dodatek były bardzo suche, czyli odgrzewane w mikrofali.Wydawało nam się, że dość długo czekaliśmy na zamówione dania, ale okazało się to niczym w porównaniu z oczekiwaniem na PIEROGI i 2 porcje dodatków!45minut!!! Co gorsza kelnerka nie widziała w tym nic złego i nawet nie powiedziała słowa o wydłużonym czasie oczekiwania. Pierogi składały sie w większości z ciasta, a "naparstek" nadzienia był ledwo wyczuwalny. Wyszlismy i odetchneliśmy z ulgą. Już tam nie wrócimy. Z CAŁEGO SERCA NIE POLECAM TEGO MIEJSCA.
    • papaleon Polacy zazwyczaj jedzą mrożonki i im smakują 17.11.10, 21:10
      To kwestia przeszłości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka