Dodaj do ulubionych

Ksero studia, ksero studenci

    • Gość: ambitna Zgadzam się - sama prawda IP: *.satlynx.net 18.03.09, 10:27
      ale to jeszcze nie wszystko... jeśli chodzi o prywatne uczelnie, to
      praktycznie niemal wszyscy młodzi mężczyźni tam studiujący po to
      tylko studiują, żeby ich do wojska nie wzięto. Mówią to wprost,
      wcale się tego nie wstydząc. Myślę, że uczelnie prywatne stracą tych
      studentów jak tylko ruszy armia zawodowa.
      Co do dziewcząt - one również nie z ambicji studiują. Często z nudów
      lub z chęci "złapania" faceta, dla kontaktów towarzyskich, itp.
      Nauka to ostatnia rzecz, która ma tu jakieś znaczenie. Ci nieliczni,
      którzy się rzeczywiście uczą są traktowani przez resztę jak
      dziwolągi. Znam osoby po studiach, które nie mają zielonego pojęcia
      o dziedzinie, którą studiowały. Dziewczę po bankowości nie wie co to
      wyciąg bankowy, co znaczy Winien, a co Ma. Byłam zszokowana!
      Przecież pokazała dyplom magistra z oceną bardzo dobrą! Jest wiele
      takich przykładów. Dla mnie obecnie osoby z wykształceniem wyższym
      nie mają żadnej wartości dopóki nie sprawdzi się ich wiedzy i
      praktycznych umiejętności. Może pora wprowadzić zamiast durnych prac
      magisterskich państwowe odpłatne egzaminy zewnętrzne?
      • Gość: eMka Re: Zgadzam się - sama prawda IP: 83.3.34.* 18.03.09, 11:56
        Dziecko drogie idź może do nauki jednak zamiast głupoty na forach
        wypisywać. Tak samo możesz porównywać prawo na UMK z prawem w
        Tomaszowie. Studiuję zaocznie (!) na prywatnej uczelni- jestem na
        studiach owszem nie z ambicji (to brzmi jak studiowanie dla
        studiowania dla mnie BTW, bo chcę się pochwalić papierkiem), ale z
        pasji jaką są moje studia dla mnie. Prowadzę Koło Naukowe,
        współpracuję z innymi uczleniami, moi znajomi prowadzą badania w
        laboratorium, o których możesz sobie poczytać za granicą. Dla mnie
        cały ten artykuł to totalna abstrakcja, za to mój narzeczony
        zrezygnował z uzupełniających na jednej z najlepszych uczelni
        publicznych w kraju po pierwszym semestrze, bo był zawiedziony-
        niczego się nie uczył, nikt z wykładowców nie miał chęci do
        przekazywania wiedzy.
        I podpowiedz: tacy co poszli sobie bo wojsko ściga czy z nudów, to i
        tak odpadają po pierwszym max drugim roku- przynajmniej na mojej
        prywatnej i niby gorszej uczelni...
    • Gość: Roxxy24 Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 195.85.249.* 18.03.09, 10:27
      Moje studia w skrócie: obozy, wyjazdy (organizowane przez uczelnię i przez nas samych), przyjaźnie, koleżeńska pomoc, współpraca przy grupowych projektach, wędrówki po bibliotekach i instytutach, liczebność na ciekawych wykładach 100%, połowa osób studiująca równolegle na innych kierunkach i uczelniach. Czy takie studia i studenci to wyjątek? Może to wynik tego, że o jedno miejsce ubiegało się 26 osób i dostali się prawie wyłącznie tacy, którzy chcą się uczyć..?
      Moim zdaniem studia nie są dla wszystkich. Studiować powinni Ci, którzy mają do tego predyspozycje i chcą- ale chcą się uczyć, a nie przezimować, uniknąć wojska, poobijać się. Dla nich powinny czekać miejsca pracy ewentualnie miejsca w szkołach policealnych. Polska chlubi się wysokim odsetkiem studentów produkując sobie rzesze absolwentów pseudouczelni. Irytuje mnie multum "wyższych szkół strzyżenia owiec" itp, za które płacą rodzice leserów i leni stanowiących większość studentów tychże uczelni. To nie studiowanie tylko kupowanie dyplomów!
      Absolwentka stołecznej uczelni państwowej
    • Gość: Misia Ksero studia, ksero studenci IP: 94.254.219.* 18.03.09, 10:31
      Na poznańskiej polonistyce, mam wrażenie, że niewiele się od czasów PRL-u
      zmieniło. Trzeba przyznać, że wykładowcy zwracają uwagę na to, kto i ile
      czyta/przeczytał (byłoby chyba niedopuszczalne, gdyby tego nie robili). Co
      innego jednak razi: na V roku dziewczęta bez pomysłu na siebie, bez chęci
      rozwoju, bez drugich kierunków i zamiarów na studia podyplomowe/doktoranckie
      dalej rozmawiają tylko o tym, kiedy która będzie rodziła, kiedy która wychodzi
      za mąż i ile w ramach przygotowań napisała już rozdziałów pracy mgr. Zazwyczaj
      niewiele, bo np. zbiera na suknię ślubną stojąc na promocjach...
      • Gość: gosc Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 11:56
        Wybacz, ale co w tym złego, że dziewczyny chcą po studiach wyjść za mąż i mieć
        dzieci? Nie każdy musi robić doktorat i studia podyplomowe. Nie dla każdego
        kariera jest priorytetem
    • Gość: pio to pisal chyba jakis humanista IP: *.173.31.224.tesatnet.pl 18.03.09, 10:32
      to pisal chyba jakis humanista i oparl sie o realia oanujace wokol niego
    • Gość: wieczny student Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 10:37
      Zabawne jest to, że to właśnie wykładowcy preferują wiedzę zdobytą podczas
      czytania notatek z lat wyższych i kółko się zamyka
    • Gość: kuba Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 10:37
      a jak Pan Profesor wyjaśni fak ,że ucząc sie 3-4 godz do egzaminu na
      Uniwersytecie Pedagogiczny można go zdać i często bywa ,że na dość dobrą
      ocenę? Że w tej szkole wykładowcy się nie przykładają , mówią(mała ilość ,ale
      jednak się zdarza i to od osób ,które zarządzają jednym z instytutów) że
      "dwukierunkowcy " kradną miejsca innym i że są "leserami"?Brak odpowiedniego
      poziomu na pewno nie podniesie u nas , studentów poziomu mobilizacji.Ja
      obecnie jestem na UJ i widzę ogromną różnicę....
      Panie Profesorze , proszę więc nie pisać takich rzeczy reprezentując swoją
      osobą uczelnię o niezbyt wysokich wymaganiach.
    • Gość: studentka V roku Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.zax.pl 18.03.09, 10:47
      Artykuł niestety jest krzywdzący dla wielu studentów... Nie przeczę: Jest w
      nim wiele prawdy, ale może należało by się zastanowić dlaczego tyle studentów
      wybiera ksero z wykładów zamiast uczestnictwo w nich? Odpowiedź jest prosta:
      Wykłady nie zmieniają się od wielu lat! Wiadomości przekazywane podczas 90
      minutowego wykładu są często przeterminowane, a sposób przedstawienia
      informacji niesamowicie nudny.
      Chodziłam na wykłady, a i owszem, może cztery... Jeżeli ktoś z pasją opowiadał
      o tym co chciał przekazać, na wykład szło się z przyjemnością, a nie ze
      strachu przed nieobecnością.
      Dlaczego Profesorowie mogą nas zmuszać do chodzenia na wykłady strasząc
      niezaliczeniem przedmiotu za brak obecności, a sami nic nie robią, by się na
      ten wykład chciało przyjść?
      Już nie wspomnę o kompletnym zaniechaniu dyskusji... Nie istnieje coś takiego
      jak polemika z Profesorem, bo nikt by się nie odważył przedstawić swojego zdania.
      Dzięki temu dowiedziałam się na przykład, na wykładzie z żywienie zwierząt, że
      koń dziennie może zjeść 15 kg marchewki. Może dawka się bilansowała pięknie,
      ale koń albo byłby pomarańczowy, albo z rozwolnienia wydalił by własne jelita!
      Zanim popatrzymy na efekt, jakim jest student, popatrzymy na system jego
      tworzenia!
    • Gość: twins Ksero studia, ksero studenci IP: *.rdns.as8401.net 18.03.09, 11:05
      Chcial bym dodac komentarz,ale tak naprawde ze studiami niewiele
      mialem wspolnego. Po pierwszym semestrze rozochocony "zakuwaniem na
      pale" i "beznadziejnymi" wykladami (jakze to typowe dla 19letniego
      chlopca oceniac doswiadczonych "profesorow" z góry i wyglaszac
      bezpodstawne opinie) rzucilem studia, (chyle glowe przed moja prof z
      wykladow/cwiczen psychologii ogolnej-jedynego powodu dla ktorego
      przetrwalem do konca semestru).
      Z tym zawsze bedzie roznie, gdyz zawod jest niezbyt popularny i nie
      dosc poplatny. Ale jak ja scierpiec nie moge tego cwaniactwa,
      kumoterstwa, i sciagania,. oburzenia , kiedy komus sciagnac nie
      dasz, przeciez pomagac sobie trzeba ? TO kultura naszego wychowania,
      lub jej brak, sprawiaja ze tak wielu mlodych Polakow nic wartego
      nazwania Polskoscia soba nie reprezentuje. Student? wykladowca?,.
      Brak ambicji,bo po co sie uczyc, z tego nic nie przychodzi,zalicze
      lub nie,jesli nie to wtedy ostatecznie cos zakuje,.. juz od
      podstawówki. Co sprawilo ze ludzie tak szeroko akceptuja cwaniactwo,
      lapowkarstwo i klamstwo i tak malo w nich ambicji,i dlaczego ludzie
      nie umieja sie z tego wybudzic? To wbrew pozorom nie ma nic
      wspolnego z przedsiebiorczoscia i kreatywnoscia ...
    • Gość: prawda Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 217.98.242.* 18.03.09, 11:07
      To już od dawna wiadomo , Ameryki nie odkryła
    • Gość: studentka Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 217.97.185.* 18.03.09, 11:08
      Zrobiło mi się przykro po przeczytaniu tego artykułu... nie zgadzam się z jej
      treścią w 70%. Jestem studentką zaoczną Politechniki Łódzkiej i w cale na
      zaliczenia nie wystarczy " byc" cięzko pracujemy na każdy wpis.
      Autorka tego artykułu powinna odnieśc sie tylko i wyłącznie do swojego
      uniwersytetu w którym wykłada, a nie sugerowac czytelnikom ze takich studentów
      których pani dr opisała można spotkac na każdej uczelni w naszym kochanym kraju.
    • Gość: namida Ksero studia, ksero studenci IP: *.pl 18.03.09, 11:11
      Nie odmawiam racji Autorce artykułu, owszem zdarzają się sytuacje, o których pisze... Jeśli zna je z własnego doświadczenia, pozostaje mi tylko współczuć Pani Doktor, z powodu warunków i ludzi, z którymi musi pracować. Nie mogę jednak powstrzymać się od komentarza, gdyz, moim zdaniem, Autorka generalizuje.

      Ja sama skończyła mało popularna filologię.
      Ksero owszem towarzyszyło nam na studiach z jednego głównie powodu- na roku było nas ok. 20 osób i wszyscy musieliśmy przeczytać lekturę (w oryginale, gdyż przekłady polskie 95% z nich nie istnieją), której w naszej bibliotece był JEDEN egzemplarz. Nie mówiąc już o tym, że niemożliwym byłoby ściągnięcie tekstów referatów z internetu (wyszukiwarki często nie znajdują żadnego rezultatu ;) ). Poza tym było nas na tyle mało, że wykładowcy nie mieli żadnego problemu, aby co rok wymyślać nowe tematy prac pisemnych...
      Z handlem notatkami się nie spotkałam, niewątpliwie dlatego, że było nas mało i wszyscy się znaliśmy...
      Sale wykładowe beż nagłośnienia? Przetrwałam tak 5 lat (czasem na sali było ok 100 os [ wykłady z przedmiotów obowiązujących wszystkie profile] i siedzieliśmy na podłodze). Nie są to komfortowe warunki i nie tylko wykładowcom przeszkadzają.
      Większość przedmiotów na moich studiach kończyła się egzaminami pozostałe były na zaliczenie na ocenę. Zaliczenia na ocenę i egzaminy na moim kierunku zawsze były ustne (były może trzy "podwójne"-pisemne i ustne).

      Języka uczyliśmy się z materiałów, które samodzielnie przygotowywali lektorzy (podręczniki na poziomie akademickim wręcz nie istnieją).

      Z zaliczeniem w-f czy języków było trudno - na mojej filologii to one były nieuwzględniane w głównej siatce zajęć ;)

      Nie było lekko ale nie mam żalu do nikogo...

      Złości mnie tylko jedna rzecz, niemal na każdym semestrze studiów się zdarzało, że, aby "wyrobić ECTS-y", musiałam uczęszczać na przedmioty zupełnie z moją specjalizacja NIE-związane (fakt, że wykładowca potrafił być do zajęć nieprzygotowany wydawał się w tej sytuacji mniej bolesny ;) ) i to było najbardziej frustrujące i zniechęcające...

      Każdy zatem, i uczelnie i wykładowcy i studenci, "ma coś za uszami" i tego nie neguję. Trzeba rozmawiać o tej sytuacji i starać się ją poprawić. Potrwa to zapewne baaardzo długo. Autorka artykułu problemy porusza... tylko dlaczego mam wrażenie, że "obwinia" wszystkich, a nie kadry akademickie?
    • Gość: ja Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.xdsl.centertel.pl 18.03.09, 11:11
      A czy może ktos zainteresowała się w jaki sposob zostaje ulozony plan zajec studentow zaocznych, a konktretniej: zajecia po 13 h bez przerwy albo znow tak porozrzucane, ze szkoda czasu marnowac na dojazd (wiec moze osoba piszaca ten artykul sprobowalaby postawic sie na miejscu takiego studenta, wcale to nie wyglada tak kolorowo)
      * po 2gie program nauczania, wybierajac sie na studia uzupelniajace od nowa przechodze przez te same przedmioty co na licencjacie- gdzie tu logika?! zamiast uczyc sie czegos nowego, czegos naprawde przydatnego, to polowa materiału jak nie wiecej to zbedna wiedza nikomu nie przydatna w przyszlosci!!!
      * caly chory system nauczania , a np. sesja egzmainacyjna- to przeciez nic tylko sprawdzanie wytrwalosci studenta! ile jest w stanie nauczyc sie w krotkim czasie - i prosze nei psiac o systematycznosci bo to w cale nie w etym problem tylko jesli cwiczenia ma sie tylko np w styczniu a sesje z tego w lutym to nie sposob w kilka dni nauczyc sie na kilka egzmaminow !!znow tez kolejne nieporozumienie to kilka egz w ciagu jednego dnia! dlaczego nie mozna tago zorganizowac tak jak np w Szwecj??! i dodatkowo zakaz sciagania ale za to zdajac egzaminy w innych terminach bardziej rozlozonych czasowo, bardziej mozna przylozyc sie do nauki a nie do zaliczenia!

    • Gość: namaste tendencyjny ten artykuł IP: *.centertel.pl 18.03.09, 11:18
      Tendencyjny ten artykuł strasznie... no chyba, że tak wygląda nauczanie na uczelnie pani doktor.
      Ale do rzeczy:
      "Dzisiejszy student myśli przede wszystkim o znalezieniu dobrej pracy, wielu kolegów z grupy nie zna (...) Dochodzi (na szczęście sporadycznie) do sytuacji, w której koledze leczonemu w szpitalu nie pożycza się notatek, bo stanowi konkurencję"
      Ukończyłem studia całkiem niedawno, na niezłej uczelni, więc sądzę, że mogę potraktować siebie i swoje ówczesne otoczenie jako reprezentatywną grupę.
      Rzeczywiście wielu studentów myśli o tym, co będzie po studiach, zwykle pierwszą pracę rozpoczynają jeszcze na studiach, ale nie widzę w tym nic złego. Być może pani doktor tak nie uważa, ale wg mnie studia są tylko przystankiem, środkiem do celu. Równie dobrze można narzekać na to, że już na początku liceum wielu młodych ludzi zastanawia się nad tym, na jakie pójdą studia.
      A co do tego, że podobno studenci z jednej grupy się nie znają, nie rozumiem, jak to możliwe w grupach kilkunastoosobowych (przynajmniej takie były grupy ćwiczeniowe na moich studiach), może na uczelni pani doktor są one po prostu zbyt duże.

      Jeśli chodzi o pożyczanie notatek - na moich studiach było zupełnie inaczej. Grupa dzieliła materiał z wykładów i ćwiczeń na poszczególne osoby, które je przepisywały na komputerze. Było nawet więcej chętnych do przepisywania niż dostępnych materiałów, bo przygotowując materiały, utrwalaliśmy sobie materiał. A notatki były czytelne i przejrzyste.

      "Harmonogramy zajęć układa się do narzuconych z góry terminów z języków i wychowania fizycznego"
      A cóż to za "nowoczesna" uczelnia? Może jeszcze wybiera za studentów, kto ma chodzić na piłkę nożna, a kto na koszykówkę?:)

      "Firmy wykazują zainteresowanie jedynie wybranymi uczelniami, przede wszystkim ekonomicznymi i technicznymi. Jest to błąd, gdyż na przykład agencje reklamowe powinny pracowników szukać w środowiskach twórców, na uczelniach artystycznych czy uniwersytetach (psychologia, filozofia, polonistyka), a nie ekonomicznych."
      Widocznie środowiska twórców nie sprawdzają się w pracy i nie widzę sensu w zmuszaniu pracodawców do ich zatrudniania. Osobiście również uważam absolwentów kierunków ekonomicznych lub technicznych za lepszych pracowników.

      "Jesteśmy przedsiębiorczy, bo nawet na wykładach profesora czy kanonie lektur potrafimy zarobić, a on nie!"
      Wątpię, żeby przy okazji sprzedaży studenci wyśmiewali się z profesora, który nie potrafi dodatkowo zarobić na swoim wykładzie. Z moich obserwacji wynika, że cena za notatki jest zwykle zbliżona do kosztu skserowanie tych notatek.

      "Poziom studiów można bardzo łatwo podnieść, i to bez nakładów finansowych, po prostu wymagając zaliczeń na ocenę z każdego przedmiotu i wprowadzając na studiach stacjonarnych obowiązek chodzenia na wykłady. Praktyka ta jednak spowoduje, iż liczba studentów, jak i kandydatów na pewno się obniży, przeniosą się na uczelnie bardziej liberalne."
      Na dobrych kierunkach zaliczenia na ocenę są dawna.
      Obowiązek chodzenia na wykłady? Wątpię, żeby to był dobry pomysł - studia to nie liceum. Dorośli ludzie powinni być za siebie odpowiedzialni.
      Sens istnienia "bardziej liberalnych" uczelni jest widoczny od dawna. Jeśli nadal są ludzie, którzy nie myślą o tym, co będzie po studiach, to ich problem. Osobiście uważam, że jest wielu studentów, którzy nie powinni studiować, bo się po prostu do tego nie nadają.
      Nie ten poziom intelektualny, ani nie ten poziom kultury.
    • Gość: Tomasz Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ip.telfort.nl 18.03.09, 11:28
      Wiekszosc prac mgr to sciagniete kompilacje z internetu a jeszcze gorzej,ze
      dokladnie tak samo jest z doktotatami na platnych studiach doktoranckich.kto
      wreszcie zajmie sie
      ta sprawa?
    • Gość: aga Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ap.krakow.pl 18.03.09, 11:29
      a ja studiuję biologię na UP jest ciężko, egzaminy ustne i pisemne, trzeba się
      uczyć, a sensu i tak nie ma - ofert pracy dla biologów - brak.
      Wniosek? Lepiej iść na humanistyczne, pracować w międzyczasie i skończyć z mgr
      i doświadczeniem...
      • eptesicus brak ofert pracy?! 09.04.09, 22:24
        Gość portalu: aga napisał(a):

        > a ja studiuję biologię na UP jest ciężko, egzaminy ustne i
        pisemne, trzeba się
        > uczyć, a sensu i tak nie ma - ofert pracy dla biologów - brak.


        po pierwsze nikt ci nie kazał iść na biologię. Po drugie - myślałem,
        że cię to interesuje co studiujesz. Po trzecie - roboty dla biologów
        jest masa. W tym dla biologów środowiskowych - botaników,
        ornitologów, entomologów. Przykłady? Inwentaryzacje dla potrzeb
        raportów oddziaływania na środowisko różnych inwestycji - budowy
        dróg, elektrowni wiatrowych. Za roczną inwentaryzację nietoperzy i
        ptaków na powierzchni pod budowę zespołu elektrowni wiatrowych (czy
        można budować czy nie, co tam żyje, dużo czy mało), chiropterolog i
        ornitolog biorą po 20 000 zł, ale są i tacy co wyciągną od inwestora
        50-70 000 zł. Inwentaryzacja godowisk płazów na 120 km planowanej
        drogi - 14 000 zł. Monitoring przejść dla zwierząt na A1 - 200 000
        zł (2 lata roboty). Ale trzeba UMIEĆ rozpoznawać płazy, ptaki czy
        rośliny, w zależności od specjalności.
    • gdabski Re: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 11:31
      "Obecnie na studiach drugiego stopnia (tryb zaoczny) pracownikom biur
      turystycznych serwuje się geologię i filozofię, podczas gdy oni oczekują
      doskonalenia języków, zajęć z prawa turystycznego, nauki specjalistycznych
      programów komputerowych."

      Tylko czy musi to się wtedy nazywać studiami wyższymi?

      "
      Poziom studiów można bardzo łatwo podnieść, i to bez nakładów finansowych, po
      prostu wymagając zaliczeń na ocenę z każdego przedmiotu i wprowadzając na
      studiach stacjonarnych obowiązek chodzenia na wykłady."

      I pisze to pani, która przynajmniej dwa razy się w tekście poparła tradycją
      studencką?

      /Gdabski
    • Gość: mgr. inż. SiMR Prywatne uczelnie powinni pozamykać. IP: 89.174.58.* 18.03.09, 11:31
      Normalna uczelnia, to Politechnika, AM, SGGW, SGH, UW, a reszta
      prywatnych rankingowych to szkoły dla ćwierćinteligentów, którzy 1
      roku nie przetrwaliby na normalnej uczelni.
      Nigdy nie zatrudnię cymbała po takiej uczelni - wolę np.
      doświadczonego absolwenta technikum, niż kogoś, co o niczym w
      temacie nie ma zielonego pojęcia nie mówiąc już o doświadczeniu w
      swojej profesji.
      A najlepsze jest to, że takie matoły chcą ze względu na swoje... "
      wykształcenie " ( u ha ha ) większe pieniądze i wyższe stanowiska -
      co w wielu firmach jest poważnym problemem.
      • Gość: eMka Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. IP: *.acn.waw.pl 18.03.09, 11:58
        Nie przejmuj się, ja dla takiego buca nie chciałabym pracować :)
        • madziulka_ash Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. 18.03.09, 12:13
          A ja bym chciała, bo człowiek jest sprawiedliwy, nie przyjmuje do pracy tylko z
          powodu papierka:). Może i byłby wymagającym szefem, ale jak ktoś ma ambicje to
          nie byłoby dla niego problemem.
          • Gość: eMka Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. IP: 83.3.34.* 18.03.09, 13:42
            A ja odnoszę własnie zupełnie inne wrażenie, że on patrzy tylko na
            papierek. Wolałabym kogoś, kto sprawdzi moje umiejętności, a nie
            skreśli mnie za to jaką uczelnię skończyłam! Wykładowcy mnie znają i
            cenią, mam nadzieję robić karierę naukową, a tu dla kogoś jestem
            nikim przez to, że studiuję prywatnie?
            • Gość: med. Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. IP: 89.174.58.* 18.03.09, 15:24
              Co Ty wiesz o zakuwaniu i prawdziwym sprawdzaniu wiedzy w teorii i
              praktyce.
              I taka jesteś przy tym pewna siebie.
              Ciekawe, czy przetwałabyś choćby 1 semestr na Akademii Medycznej;
              czy zrezygnowała po tygodniu ?

              • Gość: eMka Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. IP: 83.3.34.* 18.03.09, 16:52
                Wiem trochę wyobraź sobie, bo miałam okazję sprawdzić się także w
                praktyce. Nie jestem zbyt pewna siebie, jestem pewna na tyle na ile
                mogę, studia są moją pasją i świadomym wyborem- uczę się bo lubię,
                sama opłacam szkolenia, wynajduję publikacje. Rzeczywiście, o
                zakuwaniu wiem niewiele, bo nigdy nie wkuwałam na pamięć bezmyślnie,
                ale zawsze szukałam takiej drogi, żeby najpierw poznać i zrozumieć i
                połączyć to z teorią.
                A c AM to nie szalałabym tak na Twoim miejscu, bo sa na AM tacy sami
                leserzy jak wszędzie- moja przyjaciółka jest na w-l i gdy ona zakuwa
                dzień i noc inni imprezują i jakoś do półmetka nie odpadli. I
                pamiętać należy, że AM to nie tylko medycyna...
                A jedyne czego oczekuję, to szacunku dla studentów zaocznych i poza
                prywatnymi uczelniami.
      • osiajs87 Re: Prywatne uczelnie powinni pozamykać. 18.03.09, 12:22
        Szczera prawda.

        Tworzą ludzi, którzy nie mają ŻADNEJ wiedzy (90%), a literki przed nazwiskiem
        sprawiają, że czują się jakby napisali co najmniej doktorat...

        Znam przypadek, gdzie na prywatnej, "renomowanej" uczelni (z nazwiskiem takiego
        pana w nazwie) egzamin musiał być unieważniony, bo za dużo ludzi go nie
        zaliczyło... :/

        Ponadto, "studenci" przychodzą tam na zajęcia jak chcą i robią tylko to, co chcą
        (nie ma obowiązku napisania jakiejś pracy od czasu do czasu). Obowiązuje zasada-
        płacisz, to wymagasz.

        Dalej.
        Egzaminy to testy, które można rozwiązać na 75% korzystając tylko i wyłącznie z
        umiejętności logicznego myślenia.

        Mówiąc szczerze, nie znam nikogo z prywatnej uczelni, kto studiowałby z wielkim
        przejęciem i zaangażowaniem. Osoby te nie chcą zdobyć żadnych nowych umiejętności.
        Często przyznają, ze studiują "dla papieru"...


        A ze sprzedawaniem notatek się nie zgodzę. U mnie na wydziale taki proceder jest
        tępiony, a ogłoszenia tej treści znikają z forum ;]

        I student państwowej, renomowanej uczelni ma wiedzę. Nawet ten, który się nie
        przykłada ma, bo musi zdać te wcale niełatwe, nierzadko ustne, egzaminy ;]

        Pracodawco- w pierwszej kolejności wybieraj wyedukowanego, nie wylansowanego!


        student dwóch kierunków renomowanej warszawskiej uczelni, który się przykłada do
        nauki i dodatkowo pracuje
    • Gość: mariusz Ksero studia, ksero studenci IP: 195.47.201.* 18.03.09, 11:40
      bardzo glupie podejscie autorki do studentow zaocznych. sam studiuje
      4 rok zaocznie, i wiem ze siedzac 6 godzine bez jedzenia student nie
      mysli o wykladzie ale o stolowce. autorka nie rozumie chyba tez, ze
      mnostwo studentow pracuje by utrzymac rodzine, a przede wszystkim
      zeby oplacic czesne za studia. w sytuacji gdy pracownik naukowy zyje
      z pieniedzy studentow zaocznych, powininien wykazywac delikatnie
      lagodniejsze podejscie do studentow niestacjonarnych
    • Gość: lisu Ksero studia, ksero studenci IP: 217.157.30.* 18.03.09, 11:54
      Obowiazkowe wyklady moim zdaniem nic nie dadza. Zwiekszone wymagania-
      jak najbardziej. Plus pobudzenie do STUDIOWANIA, czyli samodzielnego
      poszukiwania wiedzy. Ale tu duzo zalezy od kadry. Na mojej rodzimej
      uczelni nagminny jest fakt mozliwosc zaliczenia przedmiotu,poprzez
      zakup ksiazki autorstwa pana X-osoby odpowiedzilej za
      przedmiot.ZENADA! Albo smieszne zaliczenia polegajace na wkuciu
      materialu z ksera 'od-do' lub podlozeniu gotowca.

      Aktualnie studiuje na uczelni zagranicznej-w Kopenhadze. Tu jest
      jeszcze swobodniej jesli chodzi o wymagania, ale z drugiej strony
      dla kogos, kto chce wiecej, istnieje tez proporcjonalnie wiecej
      mozliwosci, czego nie moge powiedziec o polskiej uczelni...przykre
      to-chcialabym normalnie studiowac w moim kraju.
    • Gość: ... Obowiązkowe wykłady - tylko z tym się nie zgodzę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 11:56
      Mądry artykuł, też bym najchętniej zaostrzył do granic możliwości
      dzisiejsze studia, coś zrobił żeby ludzie czytali (tylko jak, skoro
      biblioteki są tak niedofinansowane i nie kupują prawie w ogóle
      zbiorów, szczególnie zagranicznych?!) studia są śmiechem na sali.
      Jedyne, co mi się nie podoba, to postulat obowiązkowych wykładów -
      to by mnie osobiście zabiło, bo to co wielu niekompetentnych lub
      niezdolnych do wykładów pracowników zawiera w 2h jestem w stanie
      przeczytać i nauczyć się w 20 minut, dlatego od początku studiów
      omijałem nieciekawe wykłady (prawie wszystkie) i nigdy na tym źle
      nie wyszedłem, na obu kierunkach.
      • eptesicus obowiązkowe wykłady to śmierć idei uniwersytetu 09.04.09, 22:25
        gdzie dorośli ludzie sami szukają wiedzy
    • madziulka_ash Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 11:58
      No, ale nie rozumiem o co tyle szumu. Jestem studentką od 3 lat i sporo
      informacji w artykule jest prawdziwych. Są osoby, które w ogóle nie pojawiają
      się na wykładach (ćwiczenia u nas są obowiązkowe)i są traktowani tak samo jak
      ci, którzy poświęcają się i chodzą na nie. Ja studiuje przede wszystkim dla
      siebie i dla własnej satysfakcji. Na pierwszym roku na prawdę się starałam,
      chodziłam na wszystkie zajęcia, uczyłam się, pisałam referaty sama, nie
      ściągając żywcem z internetu, ale kiedy zobaczyłam, że wykładowcy tak samo
      traktują te osoby, które nie chodzą, nie starają się to zwątpiłam i ja w
      następnych latach już mniej się starałam. Chociaż lubię się czasami wysilić tak
      dla własnej satysfakcji. Niektórzy studenci, nawet nie zasługują na to miano.
      Żal mi się robi jak widzę na uczelni roześmiane lolitki, które wyglądają jak
      lalki barbie, kto takich ludzi przyjmuje na wyższe studia. Moim zdaniem
      powinny być zaostrzone warunki przyjmowania na studia dzienne, zaoczne też.
      Powinni przyjmować mniej osób, tylko tych, którzy na prawdę zasłużyli. Mniejsza
      ilość szkół wyższych (prywatnych) również uzdrowiła by sytuację. Na szczęście są
      jeszcze studenci, którzy poszli na te studia, aby się czegoś dowiedzieć a nie
      mieć papierek.
      Pozdrawiam wszystkich porządnych studentów. :)
      • Gość: Asdf Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 15:41
        studenci nie pojawiaja sie na wykladach, bo te z reguly sa cholernie nudne...
        Jak sie trafi jakis ciekawy, to zazwyczaj jest full. Co do pracownikow
        akademickich... im sie jeszcze bardziej nie chce, niz studentom, no chyba ze
        akurat musza wlasne ego podreperowac hehe ;)
      • wirika Re: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 16:16
        Lalki Barbie? Mnie bardziej przeraża myśl o studentkach, które jakimś cudem
        zdały maturę, ale nie mają pojęcia, że "naprawdę" pisze się łącznie, a zdania
        pytające kończy pytajnikiem.
      • Gość: asd Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 20.03.09, 15:45
        Bzdury piszesz, jezeli uczysz sie dla siebie to nie powinnas patrzec sie na oceny innych. To, ze chodzisz na wyklady niczego nie zmienia, nie jestes w podstawowce, mozesz wybrac, wiecej nauki w domu albo wyklad.
      • Gość: Jasam Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.09, 07:17
        Właśnie! Autorka zdaje się nie zauważać, że na wielu uczelniach zajęcia są
        obowiązkowe, zaś ćwiczenia nie są zaliczane tylko na podstawie obecności lecz
        ocen. Na Uniwersytecie Śląskim, przynajmniej na wydziałach Biologii i Ochrony
        Środowiska, Chemii i Fizyki niemożliwym jest to żeby cały semestr przebalować i
        dopiero przy egzaminach przysiedzieć nad książkami. Trzeba się uczyć dzień w
        dzień ponieważ na każdych ćwiczeniach odbywają się kolokwia i zaliczenia. Brak
        jednego choćby zaliczenia równa się niedopuszczeniu do egzaminu! Więc trzeba się
        uczyć. Moim zdaniem to dobra taktyka. Oczywiście sito jest dosyć gste i spora
        liczba ludzi szybko odpada. Ale to pozytywne bo pozostają tylko ci którym
        zależy. Ja myślałem, że tak jest wszędzie, a przede wszystkim w Krakowie.
        Poczułem się nieco dotknięty tym artykułem bo uderza w całą naszą studencką brać.
    • Gość: kasia Ksero studia, ksero studenci IP: *.aster.pl 18.03.09, 12:00
      jestem studentką studiów zaocznych na uczelni prywatnej ale nie
      przyszłam na ta uczelnię bo łatwo było się na nią dostać, przy
      wyborze brałam pod uwagę przede wszystkim kadrę gdyż są to studia
      medyczne. I wcale nie jest łatwo, nie ma zaliczeń za obecność, z
      wielu przedmiotów wykładowcy bardzo często robią tzw. wejściówki.
      Uważam iż mitem już jest ( oczywiście wyjątki zawsze się zdarzą), że
      prywatna uczelnia nie nauczy studenta niczego bo jest nastawiona na
      zysk a studentom takich uczelni jest łatwo, może kiedyś tak było, na
      mojej uczelni bynajmniej tak nie jest
    • Gość: Patryk Ksero studia, ksero studenci IP: 212.106.16.* 18.03.09, 12:08
      Studenci gdyby mogli zamieszkaliby w punktach xero. Prawda jest taka, że z biegiem czasu tak jak z pokolenia na pokolenie dzieci w gimnazjach dopuszczają się coraz gorszych dzieci i są coraz bardziej płytkie, tak na uczelniach można spotkać coraz więcej takich ludzi, w końcu to właśnie te dzieci z gimnazjów poprzez szkoły średnie idą niestety na studia...
    • narojec Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 12:08
      co za bzdury. oczywiscie nie wszystko ale zastraszajaca wiekszosc;/
      szkoda czasu
      • Gość: xymox Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 81.210.82.* 18.03.09, 14:40
        powiedział xero student nie rozumiejąc tego co przeczytał gdyż był ignorantem i
        analfabetą funkcjonalnym :-)

        PS parę lat pracowałem na PW i wszystko co pisze autor artykułu to prawda. W
        moich czasach większość obecnych studentów nie miałaby matury nie mówiąc o
        zdaniu egzaminu na studia. W latach osiemdziesiątych żeby dostać się na
        politechnikę trzeba było nie tylko zdać egzamin ale mieć z niego ocenę
        przynajmniej 3,5 a najlepiej 4
        • Gość: Asdf Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 15:47
          gratulacje, to teraz wyobraź sobie, ze mając taka ilość specjalistów, polska
          gospodarka by po prostu zamarła. Faktem jest, ze obecnie lansuje się ilość, a
          nie jakość i większość ludzi po studiach ma wiedzę.. no cóż, do 4 liter ;) Jest
          to trudna sytuacja do rozwiązania, głównie z powodu zmiany mentalności młodych
          osób, chęci łatwego i przyjemnego życia ;)
    • Gość: gość Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:15
      I have been an English Teacher here for 5 years (I have my own company now). In comparison to the USA and other places the education system here is a complete mess. Basically the teacher has no say in improving the system. It’s simply a business between the administration and students (“the system”).

      My experience was like this: I tried to push students to come to class by marking them down and giving them lower grades if they didn’t, I forced students to not cheat by kicking them out of the final exam when I caught them and in the end they simply ganged up and complained about me to the administration and I was fired.

      It’s simple really….if you are a teacher who pushes students to work harder….you are an unwanted teacher. Nobody wants to be pushed to work harder in Poland. It’s a corrupt business between the administration and the students.

      It’s a pretty sad system coming from the view of an outsider. To me (and to those I will have contact with about this in the future), a Polish degree is pretty much meaningless. A person with a Polish degree would have to really prove something to me far beyond their degree for me to ever want to hire them.
      • Gość: e. Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.85.87-79.rev.gaoland.net 18.03.09, 15:37
        Nie przesadzaj! Skonczylem w PL dwa scisle kierunki studiow na jednych z
        najlepszych uczelni w Polsce. Na dyplomach mam najwyzsze noty. Teraz robie
        doktorat we Francji. Z tego co widze to system francuski jest bardzo podobny do
        naszego, a czuje sie w nim bardzo dobrze. Z moich dalszych obserwacji wynika,
        ze zarowno wiedze ogolna jak i specjalistyczna mam na bardzo dobrym poziomie,
        niekiedy znacznie bardziej obszerna niz moi koledzy. Czesto spotykam sie, ze moi
        francuscy koledzy z dyplomami uniwersyteckimi nie sa w stanie podac nawet
        podstawowych dat: np. poczatku i konca drugiej wojny swiatowej!

        Byc moze problemem zwolnienia nie bylo to, ze cisnales studentow, a np. fakt, ze
        robiles rozne pejoratywne uwagi na temat Polski i Polakow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka