Gość: studentka
IP: 212.106.167.*
21.03.09, 10:30
Studiuję dwa kierunki - humanistyczny i ścisły. Humanistyczny z zamiłowania,
ścisły z powodów praktycznych.
Na humanistycznych kierunkach na UJ nie ma jak ściągać i nikt nawet o tym nie
myśli, bo egzaminy są ustne. Poza tym, powszechne jest podejście, że uczę się
dla siebie, bo mnie przedmiot interesuje, więc ściąganie leży gdzieś daleko
poza tym paradygmatem.
Inaczej jest na uczelni technicznej. Tam z założenia na egzamin czy kolokwium
przynosi się ściągę. Zdarzyło mi się być na egzaminie, gdzie studenci ściągali
w pierwszej ławce, tuż przed biurkiem wykładowcy. Skoro ja to widziałam z
innej ławki, to wykładowca nie widział?
Na pewno widział, dlaczego więc nie zareagował? Ponieważ ściągało 90% osób,
więc musiałby de facto wszystkich wyrzucić, a to rozpętałoby dyskusję na temat
trudności materiału, lub co gorsza, jakości wykładu.
Był to wykład dla mnie zupełnie niezrozumiały, gdyż wykładowca czytał swoje
slajdy monotonnym głosem (kto wie, czy w ogóle je rozumiał!),więc przyznaję,
że kułam na pamięć, żeby zdać egzamin. Może jednak gdyby wykładowca
zainteresował się, czy studenci rozumieją przedmiot, sytuacja egzaminu byłaby
dla nich strawniejsza?