Dodaj do ulubionych

Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to!

IP: 212.106.167.* 21.03.09, 10:30
Studiuję dwa kierunki - humanistyczny i ścisły. Humanistyczny z zamiłowania,
ścisły z powodów praktycznych.
Na humanistycznych kierunkach na UJ nie ma jak ściągać i nikt nawet o tym nie
myśli, bo egzaminy są ustne. Poza tym, powszechne jest podejście, że uczę się
dla siebie, bo mnie przedmiot interesuje, więc ściąganie leży gdzieś daleko
poza tym paradygmatem.
Inaczej jest na uczelni technicznej. Tam z założenia na egzamin czy kolokwium
przynosi się ściągę. Zdarzyło mi się być na egzaminie, gdzie studenci ściągali
w pierwszej ławce, tuż przed biurkiem wykładowcy. Skoro ja to widziałam z
innej ławki, to wykładowca nie widział?
Na pewno widział, dlaczego więc nie zareagował? Ponieważ ściągało 90% osób,
więc musiałby de facto wszystkich wyrzucić, a to rozpętałoby dyskusję na temat
trudności materiału, lub co gorsza, jakości wykładu.
Był to wykład dla mnie zupełnie niezrozumiały, gdyż wykładowca czytał swoje
slajdy monotonnym głosem (kto wie, czy w ogóle je rozumiał!),więc przyznaję,
że kułam na pamięć, żeby zdać egzamin. Może jednak gdyby wykładowca
zainteresował się, czy studenci rozumieją przedmiot, sytuacja egzaminu byłaby
dla nich strawniejsza?
Obserwuj wątek
    • Gość: student WSE Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.chello.pl 21.03.09, 10:50
      Na WSE student ze ściągą (nie ważne jakiej wielkości, zawartości, itd.) ląduje
      prosto na Komisję Dyscyplinarną, która w najlepszym wypadku (np. po dobrej
      opinii Twojego tutora) zawiesza np. na pół roku. O plagiatach oczywiście nie
      wspomnę.

      Oczywiście nie oznacza to, że studenci zupełnie nie ściągają. Ściągają,
      plagiatują - jak wszędzie. Nie wiem, czy akurat procentowo więcej lub mniej
      niż na innych uczelniach, ale problem jest.

      I tu się częściowo zgodzę z niektórymi wypowiedziami w artykule. Musi się
      zmienić nasze podejście do życia. Wydaje mi się, że jesteśmy zbyt
      pretensjonalni. Że nam się należy dobre wykształcenie, a egzaminy i prace
      pisemne to tylko przeszkody, które trzeba umiejętnie omijać. Tłumaczenia
      wykładowców, co jest dobre, a co złe, nigdy nie przyniesie efektów. Dodatkowa
      praca np. w dziekanacie, albo jakaś inna forma zaliczenia przedmiotu, a nawet
      zawieszenie delikwenta na jakiś czas - też nie będzie skutkowało.

      I choć pewnie to co powiem, będzie mało popularne, to moim zdaniem, za
      ściąganie na egzaminach - relegowanie z uczelni, a za plagiat dodatkowo
      jeszcze sprawa karna!
      • piotrns Pretensjonalny 21.03.09, 15:57
        Sprawdź znaczenie słowa "pretensjonalny" w słowniku.
        1. zachowujący się sztucznie; 2. zbyt wyszukany, świadczący o złym guście.
        • Gość: student WSE Re: Pretensjonalny IP: *.chello.pl 21.03.09, 16:44
          Sprawdziłem:

          pretensjonalny - nienaturalny, sztuczny, przesadny, napuszony, emfatyczny; pełen
          pretensji

          pretensja - roszczenie; uroszczenie; żądanie; uraza, żal do kogoś

          I o co chodzi kolego?
          • Gość: studentka Re: Pretensjonalny IP: 212.106.167.* 22.03.09, 00:58
            Studencie WSE, myślę, że nie masz racji. Pretensjonalny to pełen pretensji w
            sensie sztuczności i napuszenia, a nie roszczenia.
    • Gość: student Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.chello.pl 21.03.09, 10:57
      Wszystko świetnie, tylko jakoś nikt nie wspomniał, że bardzo często
      jest tak, że ściąga się dlatego, że przedmiot jest prowadzony
      kompletnie bez sensu lub niezgodny z profilem kierunku, ludzie
      przedmiotu nie rozumieją / nie chcą rozumieć albo po prostu wolą
      ściągnąć niż zakuć, zdać i zapomnieć.

      Prof. Rońda mówi, że na zachodzie nikt nie ściąga - gdybym (wzorem
      zachodu) mógł sobie wybrać kursy w ramach całej uczelni, które mnie
      które mnie interesują, wszystkich uczyłbym się z równą chęcią.
      Obawiam się natomiast, że wtedy spora część profesorów po prostu nie
      dałaby rady wyrobić godzin dydaktycznych, których się od nich
      wymaga, bo nikt by do nich nie poszedł.
      • Gość: elektronik AGH Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.09, 22:08
        I tu, jako były student AGH, muszę się zgodzić z kolegą w całej rozciągłości
        wywodu. To absurd, że nie mogłem wybrać sobie przedmiotów, nawet w ramach
        jednego wydziału (na Politechnice Warszawskiej to normalne i wszyscy z tego
        korzystają).
        Jeśli dr/prof sam rozumiał co wykłada, często pozwalał przynieść ze sobą na
        egzamin wszystkie materiały jakie student sobie wymarzył i zażyczył (problem
        ściągania rozwiązany automatycznie, bo można ze wszystkich ściąg oficjalnie
        korzystać). Bo przecież nie chodzi o wykucie tylko zrozumienie materiału. I
        rzeczywistość była taka, że jeśli ktoś materiału nie rozumiał, nie zdawał,
        chociaż mógł mieć przy sobie całą bibliotekę.
        Natomiast zdarzali się wykładowcy tacy, których cały wykład polegał na
        monotonnym przedstawianiu kilkudziesięciu slajdów na wykład, a na każdym
        kilka/kilkanaście wzorów/schematów, czyli kilkaset na wykład. Często miało się
        wrażenie, że niektórych rzeczy sami nie rozumieją i nawet nie wiedzą po co się
        na tych slajdach znajdują. Taki egzamin był nie do zdania bez ściągania, bo po
        prostu nikt nie ma na tyle pojemnej pamięci, by to wszystko wykuć. I wiedzieli
        tym wszyscy, łącznie z wykładowcą, który ślepy nie jest i widział co się na
        egzaminie dzieje. Mimo tego, z roku na rok nie zmieniał formuły wykładu ani o jote.
        Co do studiów za granicą. Mój kumpel ze studiów był na Sokratesie na
        uniwersytecie technicznym w Niemczech. Tam egzamin zdaje się z każdego
        przedmiotu (on miał chyba z 10 w jednym semestrze), i to ustny przed trzyosobową
        komisją. Mimo tego twierdzi, że tam się nie da egzaminu nie zdać. Po pierwsze
        wykładowcy tłumaczą każde zagadnienie na wykładzie i to tak długo dopóki wszyscy
        nie zrozumieją(a potrafią podobno pytać o rzeczy najprostsze, dla
        kontrprzykładu, pytania studentów u nas na wykładzie często były zostawiane bez
        odpowiedzi z sarkastycznym komentarzem profesora w stylu "to nie
        zawodówka/przedszkole" albo "takie rzeczy to ludzie na ulicy wiedzą", a
        zapewniam, nie były banalne, potem większość bała się już pytać, by nie zostać
        wyśmianym). Po drugie komisja zawsze była życzliwie nastawiona do studenta i
        pomagała w zdaniu jak tylko mogła.
    • Gość: gosc portalu Ad. Psychologii IP: *.ghnet.pl 21.03.09, 11:15
      Swoja droga, na UJocie niestety nie ma Wydzialu Psychologii (zamiast
      tego sa 2 konkurujace ze soba Instytuty na 2 roznych wydzialach), no
      i z calym szacunkiem dla dr hab. Kossowskiej, profesorem jeszcze
      chyba nie jest.

      W kwestii sciagania - nie znosze, nie potrafie, poza zalosnymi
      przypadkami w liceum nie praktykuje. Ale najgorsza jest chyba ta duma
      sciagajacych, ktorzy byli "az tak sprytni"... Bez sensu.
    • 3cik <-------------------=-- 21.03.09, 11:50
      Kolego narzekający - STUDIA NIE SĄ OBOWIĄZKOWE, jeśli nie podoba CI się ich
      tryb, zakres czy forma - możesz zrezygnować - Twoje niezadowolenie nie może być
      usprawiedliwieniem dla oszustwa!
    • slon2002 Trzeba ściągać, bo wykład był mało interesujący 21.03.09, 13:01
      gdyby był interesujący, to byśmy się nauczyli, ale jak profesorek był nudny, to
      nich wie, że nie rajcuje nas nuda i smutki. Żeby chociaż można było pić piwo i
      słuchać muzyki na wykładzie to by było ciekawie.
      • Gość: magda Re: Trzeba ściągać, bo wykład był mało interesują IP: *.wf-h.agh.edu.pl 21.03.09, 18:08
        Myślę, że najpierw profesor R. powinien sam nauczyć się wyrażać w sposób
        kulturalny. Jak można się oburzać na ściągających studentów a od siebie nie
        wymagać zachowania podstawowych zasad kultury? Niech ten Pan wymaga od innych
        proszę bardzo, ale najpierw niech wymaga od siebie. Oczywiście ściąganie przez
        studentów jest złe. jednak takim samym jeśli nie cięższym grzeszkiem jest np.
        przeklinanie w obecności studentów, ubliżanie im i brak jakiegokolwiek szacunku
        do niektórych z nich. Być może jeśli Pan Profesor popatrzyłby na studentów jak
        na ludzi oni również odpłaciliby się tym samym. Tacy ludzie jak Profesor
        niestety znacznie obniżają poziom jaki reprezentuje karda pedagogiczna Wydziału.
    • Gość: Paul Co to za bydło w pierwszej wypowiedzi na forum?! IP: *.fdk.airbites.pl 21.03.09, 15:06
      Dyplom uczelni to nie serce-da się bez niego żyć. Jak jesteś za głupi, to
      przyjmij to z godnością.
    • Gość: XXX Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: 82.160.249.* 21.03.09, 15:38
      Wiem dużo na ten temat! Owszem oświadczenie było ale nie takiej treści jak to
      zamieszczone w artykule
    • Gość: student Re: Nie karać gó...arzy. Karać Prof że głupi bo z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.09, 15:38
      z Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś debilem więc sie nie wypowiadaj. Prof.
      Rońda napewno jest ostry, ale to nie dlatego że taki jest bo mu sie tak podoba,
      uczy mnie i poprostu stara się nam przekazać swoją wiedze. Nie dostrzegam w nim
      żadnej złośliwości. Ma swoje zasady i się ich trzyma.
      • Gość: switch Re: Nie karać gó...arzy. Karać Prof że głupi bo z IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.09, 03:05
        Czego konkretnie nauczył cie prof Rońda? Liczyć na kalkulatorze, czy wzorów na
        pamięć, z których nikt nic nie rozumie?
        Ma zasady, rozumiem, bardzo dobrze, nawet reakcje na ściągających jestem w
        stanie zrozumieć, ale nie gadaj, ze to świetny pedagog, o rozległej wiedzy, bo
        to zwykła nieprawda.
    • flamengista tu wina leży głównie po stronie wykładowców i 21.03.09, 15:55
      dziekanów.

      To, że studenci przychodzą na uczelnię już zdemoralizowani - to prawda. Już
      wcześniej ściągają i widzą, że przynosi to korzyści.

      Ale nic nie szkodzi, by to zmienić. Wystarczy:

      1. Zapewnić odpowiednie warunki egzaminu - egzamin na 150 osób ma się odbyć w
      dużej sali, a pilnować musi co najmniej 4-5 osób.
      2. Surowo karać nieuczciwych - od razu dwója i zgłoszenie przypadku do dziekana.
      Dziekan w przypadku recydywy powinien wystąpić z wnioskiem do komisji
      dyscyplinarnej o relegowanie ze studiów.

      Ja to wszystko sam przerabiałem. Na pierwsze kolokwium z moich ćwiczeń
      przyszedłem z książką, licząc że poczytam zamiast marnować czas na pilnowanie.
      Liczyłem oczywiście na uczciwość piszących;)

      Wytrzymałem 5 minut - w ciągu tego krótkiego okresu co chwila nachodziła mnie
      ochota na wyrzucenia wszystkich z dwóją. Zachowanie było tragiczne - ściągali
      wszyscy, i to do tego ostentacyjnie.

      Od tego momentu zmieniłem całkowicie strategię. Moje kolokwia są dla studentów
      bardzo nieprzyjemne - pilnuję ich jak strażnik przestępców w więzieniu. Wyrzucam
      bezlitośnie za ściąganie, wstawiając dwóje.

      Ale przynajmniej wiem, że ściąganie na moich zajęciach jest bardzo utrudnione
      (nie niemożliwe - zawsze jakiś geniusz ściągania się uchowa).

      Gdyby każdy prowadzący tak postępował, problem sam by zniknął. Tyle że to wymaga
      zachodu - na egzamin musi przyjść kilka osób i poświęcić swój czas, w dodatku ci
      co oblali za ściąganie i tak podejdą w drugim terminie, co daje dodatkową robotę
      przy poprawianiu...

      Po prostu ludziom się nie chce, niech więc nie narzekają na studentów. I zaczną
      od siebie.
    • flamengista nie ma żdanego usprawiedliwienia! 21.03.09, 15:57
      Choćby profesor wygadywał totalne głupoty i głosił wyższość marksizmu-leninizmu
      w naukach społecznych z pożółkłych notatek.

      Ściąganie to oszustwo. Koniec kropka.
    • Gość: StudentAGH Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.ghnet.pl 21.03.09, 21:18
      A czy wielce przestrzegający przepisów profesor wie coś o tym, że w soboty nie
      robi się egzaminów? I że egzamin ustny powinien być w formie ustnej a nie
      pisemnej? Czy wie też, że sam powinien znać materiał, z którego egzaminuje
      studentów? Czy też wie, że to nie wypada w trakcie egzaminów pisemnych
      wychodzić sobie na lunch ze znajomym, a studentów zostawiać, żeby sobie
      czekali? Zdarzył się przypadek, gdy powiedział studentowi, że powiedział jedno
      stwierdzenie źle, gdy tak na prawdę po wyjaśnieniu, okazało się, że student
      miał rację. Czy podawać więcej przykładów o tym, że nie tylko studenci są "be"
      a prowadzący "cacy"? Powiem tylko jedno: prowadzących również dotyczy
      regulamin studiów, ale niestety niektórzy stoją ponad prawem, tak jak pan Rońda.
    • regecik Recepta na ściąganie. 21.03.09, 21:29
      Drodzy profesorzy doktorzy i inni oburzeni. Przepis na wyeliminowanie ściągania jest bardzo prosty. Nie każcie nam wkuwać na pamięć rzeczy nieistotnych, takich o które się nigdy do niczego nie przydadzą i o których się zapomina. Uczcie nas rzeczy praktycznych, czegoś co się nam może przydać. Bo po studiach wkuwanie na pamięć nie będzie nam potrzebne. Nie chcemy nauki dla samej nauki, tylko chcemy coś z tego mieć.
      Jeśli od nas wymagacie zachowania jak na zachodzie to najpierw sami zasięgnijcie po zachodnie wzorce nauczania.
      Podpisano student ściągający
      • Gość: z Re: Recepta na ściąganie. IP: *.compower.pl 21.03.09, 23:19
        Popieram kolegę!!! To jest paranoja żeby na egzamin wymagać 50 stron a4 teorii
        (pozdrawiam Pana N z PK :) ) którą i tak się za dwa tygodnie zapomni. Ważne jest
        żeby ową teorię umieć znaleźć i wykorzystać w praktyce.
      • Gość: boski224 Re: Recepta na ściąganie. IP: 149.156.28.* 23.03.09, 15:04
        Podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisałeś.
        Pozdrawiam. Student bohatera artykułu.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Recepta na ściąganie. 23.03.09, 21:54
        regecik napisał:

        > Drodzy profesorzy doktorzy i inni oburzeni. Przepis na wyeliminowanie ściągania
        > jest bardzo prosty. Nie każcie nam wkuwać na pamięć rzeczy nieistotnych, takic
        > h o które się nigdy do niczego nie przydadzą i o których się zapomina. Uczcie n
        > as rzeczy praktycznych, czegoś co się nam może przydać. Bo po studiach wkuwanie
        > na pamięć nie będzie nam potrzebne. Nie chcemy nauki dla samej nauki, tylko ch
        > cemy coś z tego mieć.
        > Jeśli od nas wymagacie zachowania jak na zachodzie to najpierw sami zasięgnijci
        > e po zachodnie wzorce nauczania.
        > Podpisano student ściągający

        Jest to głos rozsądny i ja go popieram.
      • Gość: Wykładowca Re: Recepta na ściąganie. IP: *.uek.krakow.pl 15.05.09, 17:05
        Z doświadczenia wiem - a wykładam już kilkanaście lat - że to, co się wydaje
        nieistotne w trakcie studiów, potem w pracy często okazuje się bardzo potrzebne.
        I wtedy taki absolwent ma nawet żal, że uczelnia nie zmusiła do nauczenia się
        tego, nawet do wykucia na pamięć, tylko przepuściła dalej.

        Oczywiście programy nauczania i organizacja toku studiów na polskich uczelniach
        nie należą do doskonałych. Ale też student nie jest w stanie ocenić, które
        rzeczy są potrzebne w programie nauczania, a które nie są. Gdyby było inaczej,
        programy studiów na poszczególnych kierunkach byłyby ustalane poprzez głosowanie
        SMS-ami a studiowanie przypominałoby swoją formułą Taniec z Gwiazdami, a nie
        proces dydaktyczny.

        Atrakcyjność poszczególnych form kształcenia, sięganie po przykłady z praktyki,
        wreszcie dydaktyczne umiejętności poszczególnych wykładowców to oczywiście
        sprawy ważne. Ale one mają się nijak do ściągania. Co najwyżej tylko zwiększają
        społeczne przyzwolenie na ten proceder.
    • Gość: uczeń Koguta Ściągam, bo system jest zły IP: *.chello.pl 21.03.09, 21:52
      Od zawsze niemal wiedzialem co chce dalej robic, w LO wiedzialem, ze chce isc
      na polibude i ze nie potrzebne mi niescisle przedmioty, material z nich byl i
      tak w matfizie rozszerzony, wiec sciagalem, bez sensu dla mnie bylo uczenie
      sie czegos co mi o kant tylka.. Na studiach - budownictwie - wiedzialem od
      poczatku, ze chce isc na kierunek drogi. No i znow masa niepotrzebnych mi
      przedmiotow, az do 3 6. semestru chociaz dalej tez zapchaj dziury programowe.
      Wiem, ze jako student budownictwa musze miec pojecie o innych dziedzinach, ale
      te potrzebne pojecie rownie dobrze bym mial gdyby uczyli odpowiednio
      potrzebnych podstaw, bo to co rozszerzone z nie mojej dzialki i tak zapomne.
      A wiecie co najfajniejsze? Te studia mi o kant tylka niemal byly, jestem w
      robocie juz dluzszy czas, robie to co chcialem i 90% ponad tego co teraz wiem
      nauczylem sie w pracy, przychodzac bylem niemal kompletnie zielony w temacie.
      To jest wlasnie problem szkolnictwa, ucza za duzo niepotrzebnych rzeczy i w
      dodatku w oderwaniu od rzeczywistosci. amen.
    • Gość: student ściągający propozycja IP: *.ghnet.pl 21.03.09, 22:22
      Moja propozycja jest następująca:
      Niech w/w profesor napisze egzamin, który z nami przeprowadzał - bez ściągania.
      Założę się o index że nie zda.

      Oto przykładowe wzory które należało wyryć na pamięć:
      img17.imageshack.us/img17/8732/asdivv.jpg
      to jest jedynie przykład, takich bezsensownych wzorów było kilkadziesiąt.
      Podkreślam, że "profesor" sprawdzał ich poprawność z 'pdfa'.

      Jeśli chcecie żebyśmy nie ściągali zapewnijcie nam zajęcia z kompetentnymi
      prowadzącymi, zajęcia które rozwijają a nie zniechęcają. Wielokrotnie nasz
      harmonogram był dostosowywany pod kadrę, a nie pod nasze potrzeby. Wiele zajęć
      mieliśmy przeprowadzanych 2-3 krotnie ( ten sam prowadzący, te same wykłady
      tylko inna nazwa). Będę ściągał i wcale się tego nie wstydzę. Nie mam zamiaru
      tracić czasu na naukę gó...anych wzorów, tylko i wyłącznie dlatego, że
      prowadzący zajęcia woli pograć w pasjansa niż zainteresować się potrzebami
      studentów.

      Do większości kadry naszego wydziału: "POTRAFICIE STŁAMSIĆ KAŻDĄ ISKRĘ
      ZAINTERESOWANIA I CHĘCI ZDOBYWANIA WIEDZY!"
      • Gość: AGH Re: propozycja IP: *.centertel.pl 22.03.09, 09:26
        Sprawa - jak wiele na AGH - jest i prosta i trudna ;)

        Prosta:
        Egzamin powinien być ustny - odpada problem ściągania, student wykazuje się (lub nie i wtedy oblewa) zrozumieniem zagadnienia, jest tzw. kontakt uczeń-mistrz. Tak postępowała stara, przedwojenna kadra profesorska, tak ja byłem egzaminowany na studiach, tak ja egzaminuje studentów.

        Trudna:
        Łatwiej (dla egzaminatora) jest zrobić egzamin pisemny z wymaganiem podawania skomplikowanych wzorów itp., typowe uczenie na 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć - o czwartym Z nie wspominam ;)

        Wielu z "nowych" profesorów się pewnie obruszy: jak mam pytać ustnie ponad setkę studentów ?
        Odpowiadam: Za egzamin każdy egzaminator na AGH dostaje odpowiednią liczbę godzin (wliczone w pensum albo płacone jako godziny nadliczbowe) więc pewna przyzwoitość powinna obowiązywać także profesurę. Poza tym profesor na uczelni wyższej to nie tylko naukowiec (w wielu przypadkach powinien być tu cudzysłów) ale także dydaktyk (a nie zwolennik testów!)
        Jak ktoś nie sprawdza się jako dydaktyk to albo powinien zmienić pracę albo popracować nad sobą a nie narzekać, że studenci odpłacają mu pięknym za nadobne.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Te wzory nie takie złe! ;-) 23.03.09, 22:00
        > Oto przykładowe wzory które należało wyryć na pamięć:
        > img17.imageshack.us/img17/8732/asdivv.jpg

        One nie są wcale takie złe. Wszystko zależy, czy ich znaczenie zostało dokładnie
        wytłumaczone na wykładzie. Widocznie nie zostało, skoro studenci uważają, że
        pozostało im jedynie wyrycie ich na pamięć.

        Jeśli te wzory byłyby dla zrozumiałe - czyli również do czegoś przydatne, choćby
        do zrozumienia innej części materiału, ale najlepiej NAPRAWDĘ przydatne
        inżynierom - to nikt nie miałby z nimi problemu.
        • aga.pwr Re: Te wzory nie takie złe! ;-) 17.07.09, 10:28
          Jasne, że nie są złe. Żałuję, że nie mogę wkleić swoich wzorów z fizyki ciała
          stałego. Choć było tego 7 kartek czułam pewną satysfakcję, gdy utrwalił mi się
          pewien proces myślowy. Ale lepiej ponarzekać. Po co to? Zagrajmy w chińczyka ;-)
    • Gość: gocha Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.citynet.pl 22.03.09, 06:32
      Jak to się dzieje, że na dobrym wykładzie brakuje miejsc na auli i to tych z przodu, a nikt nie pomyśli o ściąganiu,Natomiast na byle jakich, nawet książki się otworzyć nie chce. Istnieje przyzwolenie ze strony wykładowców na ściąganie, bo to pozornie podnosi efektywność gó....ch wykładów. Może tak wprowadzić płatne studia (z wydolnym systemem stypendialnym) a oceniać wykładowców już po zaliczeniach. Nieefektywnych wykładowców eliminować od pracy ze studentami. Student nie jest głupi i wie co dla niego jest dobre, Jak marnuje czas to z pożytkiem. Pomysł dobry ale dla nastolatków.
    • Gość: życie Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 22.03.09, 10:56
      Życie to nie je-bajka... Niektórzy by chcieli, żeby świat był uczciwy,
      sprawiedliwy i idealny. Ale tak nie jest, nie było nigdy i nie będzie. Zawsze
      będą oszustwa, przekręty czy ściąganie. Trzeba umieć kombinować w życiu i Ci
      którzy są w tym mistrzami najwięcej w życiu mają i osiągnęli. Ale powtarzam to
      trzeba umieć. Jeśli ktoś nie umie ściągać i ściąga to utonie w swoim oszustwie.
    • tw.zenek Ściągało się, ściąga i ściągać będzie..... 22.03.09, 11:36
      Tak jak przekracza się dozwoloną szybkość, albo kombinuje na podatkach.

      Dajcie se spokój...
    • Gość: studentk@ Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.09, 12:34
      W ZUPEŁNOŚCI ZGADZAM SIĘ Z OPINIĄ STUDENTA ŚCIĄGAJĄCEGO. DLACZEGO STUDENCI MAJĄ
      PONOSIĆ KARĘ ZA COŚ ZA CO WINNY JEST PROGRAM NAUCZANIA?? W ZUPEŁNOŚCI POWINIEN
      SIĘ ON ZMIENIĆ. NA ZACHODZIE NIE NAUCZA SIĘ NAWET POŁOWY TEGO CO NAUCZA SIĘ W
      POLSCE! U NAS JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE TEORIA! A GDZIE PRAKTYKA TEGO CZEGO TAK NAS
      NAUCZAJĄ?? CZY TAK MA BYĆ?? WG MNIE TO SIĘ POWINNO ZMIENIĆ! ZAMIAST BRNĄĆ DO
      PRZODU MY DALEJ TKWIMY W SYSTEMIE EDUKACJI, KTÓRY BYŁ I JEST OD PONAD 50 LAT!
    • Gość: student do p. Anety Zadrogi IP: *.ghnet.pl 22.03.09, 13:03
      Ogromna szkoda, że pisząc artykuł sięgnęła Pani po informację od jednej strony
      konfliktu. Rzetelność dziennikarska polega na poszukiwaniu prawdy i poznaniu
      stanowiska obydwu stron sporu. Jesteśmy do dyspozycji. Jesteśmy gotowi
      opowiedzieć jak nagminnie łamany jest regulamin studiów, jak prosto żongluje się
      na naszym wydziale studentami przerzucając ich z roku piątego na drugi. Absurd
      sięgnął granic naszej wytrzymałości.
    • Gość: lech.walesa Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.ghnet.pl 22.03.09, 13:44
      PROSZE O PODPISYWANIE SIE WLASNYM NAZWISKIEM, BADZ NICKIEM BO NIEKTORZY NIE
      PORUSZAJA W OGOLE TEGO TEMATU, A NAZWISKA MOGA POJAWIC SIE NA FORUM
    • Gość: mi_ma Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.xdsl.centertel.pl 22.03.09, 16:48
      Komentarzy sporo, temat widzę nośny. W takim razie i ja dorzucę 3 grosze.

      Przykład 1

      Na kierunku gdzie uczę jest wspólny egzamin dla dziennych i wieczorowych.
      Ponieważ konkurencja jest olbrzymia aby sie do nas dostać dzienni sa kilka
      razy lepsi od wieczorowych. To powoduje ze po wyznaczeniu kryteriów zaliczenia
      egzaminu wiekszosc dziennych zdaje bez problemu a większość wieczorowych
      dostaje dwoje. Ale wieczorowi to dla naszego instytutu zarobek, przychodzi
      wiec prikaz z gory aby zrobic im drugi termin, potem trzeci termin, potem
      dopytać itd. Komunikat z gory jest jasny: wieczorowi maja zdac bo z nich
      wszyscy żyjemy. Powtarzamy wiec te same testy egzaminacyjne ktore juz sa w
      sieci bo po jaka cholerę mamy układać nowe egzaminy skoro cel jest wytyczony:
      wieczorowi maja zdać (przy okazji powoduje to ze dzienni wogole nie musza sie
      na tych studiach uczyc)

      Przyklad 2

      Pracowałem jakiś czas na UAM. Na zaliczenie przedmiotu trzeba było napisać
      prace na temat z listy zadanych tematow (każdy student wie ze to najprostsza
      forma zaliczenia). W 70% były to teksty ściągnięte z sieci i skompilowane.
      Wysłałem plagiaty do prowadzącego kierunek aby cos postanowił. Cisza, jakby
      nic sie nie stało. Tuz przed terminem zaliczeń dostałem maila od prowadzącego:
      "no to co zrobimy (sic!) z tym problemem" czytaj - no przecież nie będziemy
      robić studentom nieprzyjemności z powodu splagiatowania bo nam jeszcze uciekną
      przerażeni takimi wyśrubowanymi wymaganiami. Musze powiedzieć ze to było dla
      mnie doświadczenie formujące.

      Podsumowanie
      Obecnie mam proces nauczania głęboko. Skoro student wie ze jest "nie do
      ruszenia" to oczywiście nie będę sie wygłupiał opowiadając ze sa jakieś
      wymagania. Tak wiec opowiadam sobie jakieś historie na zajęciach, ale malo
      mnie obchodzi czy kogoś to interesuje. Albo traktujemy sie serio albo nie.
      Skoro władze uczelni nie mają ochoty traktować uczelni serio to mnie wypada
      się jedynie dostosować.
    • Gość: student IMiIP Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.09, 17:07
      Niestety artykuł dotyka tylko jednej ze stron. Pokazuje studentów jako
      przestępców - jak nazwał ich prof. Rońda. Tak się składa, że jestem studentem
      wydziału na którym wykłada wspomniany Pan i miałem już z nim przyjemność. Nas
      nazywa przestępcami bo ściągamy, a sam nie widzi nic złego w tym, że nie
      przestrzega regulaminu uczelni i zachowuje się jak mongoł (nie obrażając
      mieszkańców Mongolii :p). Wspomnę tylko o tym, że prof. praktykuję podwójne
      egzaminy, a więc pisemny i ustny z jednego przedmiotu, co jest wyraźnie
      zabronione w regulaminie uczelni. Sprawdza obecność na wykładach i nie
      dopuszcza do egzaminu osób z więcej niż jedną nieobecnością. Na egzaminie każe
      wykazać się znajomością chorych wzorów, wszędzie dostępnych, których wydaje
      się sam nie znać, bo na jakiekolwiek pytanie o wzór, każe szukać odpowiedzi w
      literaturze (jakieś 30 książek na przedmiot).
      Podejrzewam, że takich uczelnianych patałachów jest sporo na każdej uczelni.
      Jak więc nie ściągać? W przywoływanych innych krajach świata, wykładowcy
      traktują studentów jak równych sobie i starają się ich nauczać. W Polsce
      profesorzy uważają, że uczelnia i studenci są dla nich! Co więcej nie da się z
      tym walczyć, bo później albo ma się kolejny przedmiot z tym samym Panem, lub
      jego kolegą i znów jest się na straconej pozycji. A Najgorzej to jest trafić
      jeszcze na obronie pracy na takiego Pana.
      Pozdrawiam,
      Student pana R.
      • Gość: Kolejny student Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: 203.81.81.* 18.01.10, 20:55
        Ty miałeś tylko podwójny... Ja potrójny - pisemny, ustny i tzw. dopytka, na
        której i tak byli wszyscy. Z niecierpliwością czekamy na dodatkowe poziomy gry ;).
        Koło gabinetu pana prof znajdował się jednak przez czas dłuższy szpieg, który
        złożył donos braci studenckiej, iż zmiana asystenta związana była tylko z
        pomiataniem nim!. Ja pamiętam, jak nazywał go "niewolnik", albo jak zwracał się
        do prowadzącego inny przedmiot "te", ale nie wyobrażam sobie za bardzo, co tam
        musiało być, żeby asystent się wycofał.
    • Gość: adr błędy w artykule IP: 149.156.67.* 22.03.09, 23:30
      Na UJ nie ma Wydziału Psychologii! Autorka chyba coś źle ściagła, no
      chyba, że to plagiat innego artykułu, z pozmienianymi nazwiskami i
      nawzami uczelni, bo wydziałów już chyba nie! bo kto by zwracał uwagę
      na bele w swom oku!
      Pzdr
    • Gość: Student Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.ghnet.pl 23.03.09, 19:25
      Witam wszystkich,

      Niektóre z przeczytanych opinii są śmieszne, zgodzę się z ludźmi którzy
      narzekają na sposób w jaki się podchodzi do studenta. Nie mówię żeby traktować
      nas jak święte krowy bo nie oto w tym chodzi ale wymagając od nas swojego
      materiału wcześniej należy dobrze go wyłożyć a to w wielu wypadkach wygląda
      śmiesznie. Miałem z profesorem R. zajęcia i wiem jak one wyglądają. Zgodzę się z
      jego karami dla ściągających bo jak ściągałeś i cię złapali to trudno musisz
      beknąć. Ale materiał który profesor przedstawiał nawet nie był spójny, jak się
      go uczyło to nie było wiadomo co z czego dlaczego i po co.
      A co do odpuszczania studentom bo przez to uczelnia ma pieniążki należy wziąć
      pod uwagę fakt że na wydziały które więcej wymagają od swoich studentów jest się
      trudniej dostać, bo idąc na takie studia ktoś ma nadzieje że później będzie
      dobrze przygotowany do wybranego zawodu.
      Ze swojego przypadku mogę powiedzieć tyle że od czasu kiedy zacząłem pracę a nie
      jest to duży okres czasu, nauczyłem się więcej niż przez 5 lat studiów. To jest
      dopiero przykre...
      • Gość: l Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.gemini.net.pl 23.03.09, 19:37
        Natomiast nauczenie się poprawnej polszczyzny i opanowanie umiejętności spójnego
        wypowiadania się - jeszcze przed Tobą.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! 23.03.09, 22:05
        > Miałem z profesorem R. zajęcia i wiem jak one wyglądają. Zgodzę się
        > z
        > jego karami dla ściągających bo jak ściągałeś i cię złapali to trudno musisz
        > beknąć. Ale materiał który profesor przedstawiał nawet nie był spójny, jak się
        > go uczyło to nie było wiadomo co z czego dlaczego i po co.

        Żeby nie było, że tylko jednych bronię, a drugich atakuję. Ja myślę, że komuna
        mentalna jest po obu stronach. Chcecie Zachód - róbcie jak na Zachodzie.
        Dlaczego nie powiedzieliście temu profesorowi tego, co tu piszecie: "Panie
        profesorze, nie wiadomo co z czego dlaczego i po co, wykład jest niespójny". Ja
        wiem, że to trudne. Sama miałam kiedyś taką sytuację i pomysł przekazania
        informacji zwrotnej wykładowcy przyszedł mi do głowy za późno - już po
        egzaminie. Ale to zrobiłam. A na to ów profesor: "No to dlaczego nie
        powiedzieliście wcześniej?!" No właśnie.
        • Gość: student Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.09, 10:51
          Z prof. R. jest taka różnica, że on odpowie Ci, że 30 lat wykładał to
          w Afryce i "nawet murzynki zrozumiały".
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ściągasz na egzaminie? Odpracuj to! 24.03.09, 19:34

            > Z prof. R. jest taka różnica, że on odpowie Ci, że 30 lat wykładał to
            > w Afryce i "nawet murzynki zrozumiały".

            Poważnie on tak komuś odpowiedział?? 8-[

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka