kathy38
26.11.03, 09:32
Kupiłam sobie napoleonkę, a co? Raz w roku można. :)))))) Napoleonka to moje
ciastko-wspomnienie z dzieciństwa, zawsze patrzyła wyzywająco z półki w
cukierni, niewdzięczna w jedzeniu z serwetki. Ale pamiętam jak po szkole
kupowałyśmy składkową napoleonkę, w cukierni na Koletek (ukłony dla
skksa :))))), by potem jesć ją siedząc na ławce na bulwarze wiślanym. Nic
to, ze potem lepiły się palce i nosy. Ech... Te ciastka zapamiętane z
dzieciństwa mają zupełnie inny smak, niż te dzisiejsze. Bo to nie tylko
smak, ale i atmosfera, towarzystwo i okoliczności, w jakich się jadło.
A Wy, jakie ciastka lubicie?