Dodaj do ulubionych

Ile wart jest spokój na Rynku Głównym?

IP: 83.13.74.* 03.09.09, 20:47
Jak się skończą łomotliwe koncerty za darmochę, od których pękają ściany, i
wszelkie imprezy typu koszykówka, padalce tańczące do wyjącego hip-hopu i inne
cuda na kiju rodem z wiejskiego targowiska, skończy się chamstwo i
tałatajstwo. Jeżeli to ma być wizytówka, to ja dziękuję. I piwo powinno w
obrębie pierwszej obwodnicy podrożeć.
Obserwuj wątek
    • Gość: antitotal NIE państwu policyjnemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 21:38
      Na pewno spokój na rynku nie jest wart naszej wolności.
      A ta jest coraz bardziej ograniczana przez rosnące w uprawnienia i
      siłę państwo i jego służby. Na każdej ulicy monitoring, sprawdzanie
      poczty elektronicznej, podsłuchiwanie obywateli, lokalizowanie
      poprzez komórkę.

      To już dawno przerosło sytuację opisaną w "Roku 1984" Orwella.
      Nie dla nowego totalitaryzmu!
    • Gość: miłośnik spokoju Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 22:28
      Bogusław Kosior, radny PiS powinien zamilknąć bo jako polityk jest
      cyniczny.
      To skandal, to prawda. Ciekawe co jako polityk dotychczas zrobił, czy
      może wcześniej nie wiedział że tak się sprawy mają?
      • Gość: kondzio Re: Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.09, 22:49
        Chyba od spokoju publicznego jest Straż Miejska? Ale poza łapaniem kierowców niczego nie widzi.Panie Prezydencie wstrząśnij wreszcie własną formacją aby zajęła sie tym co chcą mieszkańcy!!!!!
        • Gość: meeeeeee za wszystko zapłacisz kartą Plastic-Mind , a kopa IP: *.prz.com.pl 04.09.09, 12:51
          od przygodnych kolesi dostaniesz za darmo ..
    • Gość: Max kiedy posterunek na Rynku będzie dla turystów ? IP: *.petroinform.com 03.09.09, 23:05
      Kiedy wreszcie okradziony na Rynku turysta będzie mógł zgłosić kradzież na
      posterunku który znajduje się przy Rynku - a nie będzie zmuszony do wyprawy na
      ulicę Szeroką, gdzie spędzi kilka godzin w kolejce a potem trafi na
      policjanta, z którym po angielsku i tak się nie dogada ?

      Skoro miasto wykłada 3 mln zł rocznie dla policji, to niech postawi chociaż
      jeden jedyny warunek ! Posterunek przy Rynku Głównym MUSI ZAPEWNIĆ PEŁNĄ POMOC
      DLA TURYSTÓW !!! To chyba nie problem znaleźć wśród krakowskich policjantów
      kilkunastu, którzy mówią dobrze w obcych językach i mogli by stanowić całą
      obsadę posterunku w centrum miasta.
    • lhat Re: Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? 03.09.09, 23:14
      Gość portalu: pendula napisał(a):

      > Jak się skończą łomotliwe koncerty za darmochę, od których pękają ściany, i
      > wszelkie imprezy typu koszykówka, padalce tańczące do wyjącego hip-hopu i inne
      > cuda na kiju rodem z wiejskiego targowiska, skończy się chamstwo i
      > tałatajstwo. Jeżeli to ma być wizytówka, to ja dziękuję. I piwo powinno w
      > obrębie pierwszej obwodnicy podrożeć.

      Kraków słynie z rozrywki (różnego typu) co nadaje mu charakter, a twoja ocena
      przypomina mi pewne radio. Naucz się żyć a nie mieć pretensje, że ktoś się może
      dobrze bawić i czuć w tym mieście.

      Co do piwa, to raczej nie widziałeś cen jakie są w okolicach pierwszej
      obwodnicy. Kumpel przy mnie płacił 10zł za piwo - 0,5l kufel.

      Co do bezpieczeństwa, to większość osób raczej nie wie co to jest poważna bójka.
      Ja się nie dziwie, że policja nie zawsze interweniuje. W większości wypadków są
      w stanie przypadkiem podczas interwencji zadać większe obrażenia szarpiącym się
      alkoholikom niż oni sobie nawzajem podczas bójki. Do tego jak mają odróżnić
      bójkę od uspokajania nadpobudliwego kolegi (parę butów w okolice łydki, plaster
      przez czachę potrafi uspokoić na tyle, że delikwenta da się odwieźć normalnie do
      domu). Do tego wszystkiego policja jest niepotrzebna, a wręcz może przeszkadzać.
    • Gość: major Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.chello.pl 03.09.09, 23:20
      Nie ma co narzekać na wspópracę włąscicieli tylko ich karać za to ze na ich
      terenie dochodzi do bójki. Tak sobie w Nowym Jorku poradzili z chamstwem. Sam
      byłem świadkiem jak w jednymz lokali było głośniej (studenci z europy
      wschodniej się opili piwskiem i rozrabiali) po godzinie 24. to
      przyjechał "szeryf" wyprosili wszystkich i lokal dostał karę i był zamkniety
      przez następne trzy mieisące....potem nie było żadnej taryfy ulgowej dla
      chamstwa i sam właściciel dbał żeby było ok a nie liczył na policję...
    • Gość: Krzysztof K. Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.fema.krakow.pl 04.09.09, 00:10
      Parę lat temu była zasada bodajże strefy bezpiecznego Rynku - policjanci mieli
      obowiązek reagować na najmniejsze nawet wykroczenia w obrębie Rynku i w jego
      okolicy. Było w ogóle więcej funkcjonariuszy. Nie wiem czy była to inicjatywa
      (nie pamiętam jak się ta akcja dokładnie nazywała)komendanta miejskiego, czy
      wojewódzkiego, ale być może należałoby do niej powrócić. Tłumaczenia obecnego
      komendanta miejskiego są niestety żenujące. Natomiast jeszcze bardziej
      żenujące są wypowiedzi niektórych ludzi na niniejszym forum. Monitoring nie ma
      naprawdę nic wspólnego z Orwellem, jest metodą wspomagającą bezpieczeństwo,
      sprawdzoną m.in. w Wielkiej Brytanii.
      Z drugiej strony nie ma co się dziwić policjantom - w razie interwencji zaraz
      okaże się, że to był najlepszy uczeń w szkole, tylko trochę się poszturchali,
      albo kogoś poszturchał, w końcu nic się nie stało. No i teraz jeszcze jest
      ADHD - to jest guma prawna, którą można wyginać dowoli.
      • Gość: antytotal Re: Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 11:35
        Natomiast jeszcze bardziej
        > żenujące są wypowiedzi niektórych ludzi na niniejszym forum.
        Monitoring nie ma
        > naprawdę nic wspólnego z Orwellem, jest metodą wspomagającą
        bezpieczeństwo,
        > sprawdzoną m.in. w Wielkiej Brytanii.

        Oczywiście że monitoring ma bardzo dużo wspólnego z Orwellem. To jest
        Orwell w praktyce. Obywatel jest non stop obserwowany na ulicy, przez
        instytucję - policję -nad którą nie ma jakiejkolwiek demokratycznej
        kontroli. Do tego dochodzi coraz więcej uprawnień (np. ostatnio
        dodatkowe uprawnienia dla strażników miejskich i ochroniarzy),
        nagrywanie rozmów i możliwość podsłuchiwania obywateli, zapisywanie i
        udostepnianie służbom poczty elektronicznej obywateli, w nowszych
        modelach możliwość lokalizowania przez komórkę, wstępne próby
        wszczepiania chipów (więźniom i ochotnikom) itd.

        A przecież technologia się rozwija i system inwigilacji także. Jeżeli
        np. dzisiaj masz monitoring na niektórych ulicach , za kilka lat
        będzie na każdej. No a dlaczego niby nie na klatkach schodowych w
        blokach? Itd.

        Obsesja "bezpieczeństwa" to woda na młyn totalitarnego państwa
    • Gość: norma Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.09, 08:24
      Zapraszamy na Kazimierz. Tu można wszystko, bo służby w nocy nie
      działają!
    • Gość: yne Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.chello.pl 04.09.09, 09:27
      "- Funkcjonariusze wykonują swoją pracę dobrze, Rynek jest jednym z
      najbardziej strzeżonych miejsc w Krakowie " - to zdanie dobrze
      odzwierciedla pracę policji. Nie chodzi o to żeby obywatel czuł się
      bezpiecznie, tylko żeby odwalić robotę i iść do domu. W tym
      przypadku sam szef mówi podwładnym, że nie interesuje go CO robią w
      pracy, tylko żeby byli na stanowisku (czyli "strzegli Rynku",
      cokolwiek to znaczy). Skąd ta mentalność? ano wprost z PRL,
      odzwierciedlone powiedzonkiem "czy się stoi czy się leży, się
      należy".
    • Gość: Kuba Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 09:43
      Policja i Straż Miejska powinny się wstydzić. Także władze miasta, które dają
      przyzwolenie na chuligańskie wybryki vide "świętowanie" zwycięstwa Wisły w
      Pucharze. Pijany motłoch za nic miał przepisy porządkowe a policja nie
      reagowała jak na jej oczach kibole otwierali kolejne butelki piwa lub z hukiem
      roztrzaskiwali je na płycie Rynku. Szybko oddaliliśmy się z żoną, bo nie
      mieliśmy ochoty na kolejne zaczepki tego bydła. Być może winne za taki stan
      rzeczy są władze miasta? Kto dał pozwolenie na wejście kohorty kiboli na rynek?
      • Gość: Anty-Kuba Re: Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 12:07
        Gość portalu: Kuba napisał(a):
        >Kto dał pozwolenie na wejście kohorty kiboli na rynek?<

        Nikt. Przecież nie trzeba specjalnego pozwolenia na wejście na
        rynek. Ciesz sie pan, że EURO 20012 w Krakowie nie będzie jak nie
        lubisz kiboli.
    • Gość: Krakauer Mam pomysł co zrobic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 09:55
      Rynek Głowny nie będzie bepieczny ponieważ konsekwentna
      polityka "kulturalna" miasta doprowadziła do tego że Salon satał się
      saloonem. Oferta kulturalna która sprowadzająca się do łomotów kapel
      rockowych, tańców dyskotekowych , meczów koszykówki, telewizorów
      plazmowych , kiełbas smażonych , karoc ala Disney i kulminacyjny
      Sylwester z pięknym krakowskim zwyczajem tłuczenia butelek po
      szampanie itp , itd , Jest to idealne środowisko dla byczych
      karków , i kobiet różowych brokatowych. Żadna policja tego nie
      upilnuję. Serce pęka kiedy spaceruje się po obecnym Rynku i ma się
      ochotę jak najszybciej z tamtąd uciec . Mam pomysł który uporządkuje
      sytuację na Rynku : JEDYNĄ MUZYKĄ DOPUSZCZLNĄ NA RYNKU GŁÓWNYCM -
      MUZYKA KLASYCZNA - myślę że to skutecznie usunie znaczną częśc
      byczych karków z Rynku no i policji będzie lżej
      • Gość: Prof. Jan Wilczór Re: Mam pomysł co zrobic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 10:21
        Polecam Ci wizytę w Szpitalu Specjalistycznym im. J. Babińskiego
        SPZOZ Wojewódzki Ośrodek Leczenia Nerwic.

        Po konsultacjach i przyjmowaniu środków psychotropowych spróbuj
        pospacerować po Rynku za 3-4 tygodnie przez parę minut i wtedy
        pochwal się na forum czy pomogło. OK?
    • Gość: Anty-Kuba Ile wart jest spokój na Rynku Głównym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 12:11
      Krakauer ma racje. ? Niech grają tylko Straussa. W Wiedniu tak jest
      i jest spokój. Przecież muzyka łagodzi obyczaje.
    • Gość: centrm miasta PO odpłaca się swojemu elektoratowi z Monte IP: *.tktelekom.pl 04.09.09, 12:35
      za dobre głosowanie. Głucha i ślepa "wadza".
    • Gość: Piotr Niech restauratorzy zainwestuja w klienta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 12:51
      Uważam, że opisywany przez Państwa problem bójek ulicznych i
      związanego z tym braku bezpieczeństwa nie dotyczy bynajmniej jedynie
      rynku w Krakowie. Jest on niestety typowy dla większości miast w
      Polsce. Szczególnie zaś odczuwalny staje się w dzielnicach gdzie
      zagęszczenie szeroko pojętych lokali rozrywkowych jest największe.
      Wydaje mi się jednak, że jakikolwiek system monitoringu czy patroli
      policyjnych nie rozwiąże problemu jeśli równocześnie nie zostaną
      podjęte działania mające na celu jednoznaczne napiętnowanie
      społeczne zachowań chuligańskich.
      Niestety w chwili obecnej w naszym społeczeństwie panuje szerokie
      przyzwolenie dla niestosownych zachowań.
      Moim skromnym zdaniem dużą część winy z zaistniałą sytuację ponoszą
      właściciele lokali rozrywkowych, którzy nie inwestują w ochronę. Co
      więcej wydaje się, że przynajmniej część z nich w poczuciu ich
      własnego, źle rozumianego, interesu jawnie sympatyzuje z `karkami`
      lub jest do nich nastawiona obojętnie.
      Powszechne są przecież sytuacje gdy ochrona PUBu czy dyskoteki pod
      byle pretekstem nie wpuszcza do środka `normalnego człowieka`, by za
      chwilę pozwolić wejść grupie `karków`, nieraz serdecznie ich
      jeszcze witając.
      Rozumiem, że dla właścicieli lokali rozrywkowych `karki` są
      najlepszymi klientami. Zawsze przychodzą, zawsze wydają niemałe sumy
      za alkohol i inne oferowane przez dany lokali usługi. A że się
      czasem ostro posprzeczają? Trudno, tym bardziej, że do bójek
      dochodzi z reguły poza terenem klubu czy dyskoteki więc właścicieli
      tychże lokali naprawdę mało to obchodzi. A szkoda.
      Do tego dochodzi tak zwana `ochrona`, sutenerstwo czy też
      dystrybucja narkotyków na terenie lokalu. Nie oszukujmy się,
      narkotyki są dostępne w większości lokali w Polsce, a ktoś przecież
      musi zajmować się ich dystrybucją.
      Z tych właśnie powodów właściciele lokali rozrywkowych nie
      specjalnie kwapią się do tego aby powiedzieć `karkom` jednoznacznego
      `nie` i zainwestować w kulturalnego klienta.
      I póki nie zdecydują się na taki krok moim skromnym zdaniem bójki
      uliczne ciągle będę codziennością i powoli staną się wizytówką
      naszych miast. Niezależnie do tego ile kamer uda się zamontować i
      ilu policjantów uda się wysłać na ulicę.
      Szanowany właściciel dyskoteki czy PUBu powinien natychmiast
      wyrzucić z własnego lokalu osobę, która wykazuje choć cień agresji
      wobec osób drugich lub w najmniejszym nawet stopniu wskazuje na
      nadużycie alkoholu. A jak jest w praktyce wie chyba każdy kto choć
      raz wybrał się na zabawę do nocnego lokalu.
      Rzecznik małopolskiej policji ma całkowitą racje mówiąc, że
      większość odnotowywanych zdarzeń chuligańskich `ma charakter
      towarzyski`. Innymi słowy jedne (zapewne doskonale znane policji)
      `karki` biją innych (pewnie również doskonale znanych policji)
      `karków`. I wszystko zostaje w rodzinie. Jednak smród ulatnia się na
      zewnątrz.
      Chociaż o skuteczności polskiej policji można mówić bardzo wiele to
      nie rozumiem zarzutów stawianych pod jej adresem przez bohatera
      zamieszczonego w Gazecie Kraków reportażu o Rynku Krakowskim, Pana
      Sebastiana. Nikt z nas nie może wykonywać dwóch czynności naraz.
      Skoro, jak sam Pan Sebastian przyznaje, opisywani przez niego
      policjanci właśnie zajmowali się sprawą jednej bójki nie mogli
      jednocześnie skutecznie interweniować w drugiej bójce choćby
      rozgrywała się ona tuż obok. Policjanci to też zwyczajnie ludzie.
      Owszem szkoleni, ale wciąż jedynie ludzie. Nie żadni supermani.
      Prawdopodobnie gdyby zainterweniowali w opisywanej przez Pana
      Sebastiana sytuacji sami naraziliby się na ciężkie pobicie a sprawcy
      tak jednego jak i drugiego zajścia swobodnie oddaliliby się z
      miejsca zdarzenia. Naprawdę nie sztuką jest rzucić się pojedynkę z
      odznaką na kilku bandziorów i żadnego nie łapiąc zostać ciężko
      pobitym. Sztuką jest tak zapanować na sytuacją aby nikomu
      postronnemu nie stało się więcej niż mogłoby się stać.
    • Gość: rowerzysta Wara od rowerzystów - tu interweniujcie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 20:17
      Może tak Straż Miejska zajęłaby się interwencjami w przypadku takich naruszeń
      spokoju i prawa, zamiast łakomić się na 50 zł od rowerzysty jadącego
      BEZPIECZNIE po chodniku? Co jest Panowie Strażni - boicie się o własne tyłki -
      lepiej pójść na łatwy zarobek i gnębić babcie sprzedające kwiatki i rowerzystów?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka