najta
09.09.09, 14:55
Opowiem wam historię, która zdarzyła się naprawdę, w tym roku. Moja mama ma
koleżankę, której córka brała ślub. Mieli mieć tam jakiegoś księdza, który z
przyczyn niezależnych nie mógł odprawić mszy ślubnej, w związku z czym
zastąpił go inny ksiądz. I z tym księdzem mieli pecha. Kazanie było o tym, jak
to ślub jest początkiem wszelkiego zła i nieszczęść. Jak to wyzwala "ciemne
moce", tragedie, koniec świata! Ludzie nie wiedzieli, gdzie oczy podziać, a
młodzi musieli być zrozpaczeni... Matka panny młodej już miała iść i nagadać
coś księdzu. Jak tak można?
Masakra. Dobrze mieć znajomego księdza. A wy? Znacie podobne historie?