Ja z natury bardzo ciekawska jestem i zastanawiam sie czy ustalacie termin slubu tak, by sie nie zgral z miesiaczka, a moze zatrzymujecie okres na ten wazny dzien?znam dziewczyne, ktora miala pecha i zrobila jej sie plama na sukni w polowie wesela, a nawet jesli nie baedzie az tak masakrycznie, to u wiekszosci kobiet te dni nie sa najpiekniejszym czasem w zyciu i chyba nie warto cierpiec na wlasnym slubie z powodu malpy

macie jakis wyprobowany sposob na czerwone dni?np zajsc w ciaze zeby miec z glowy?

kazda idea bedzie potraktowana mega powaznie.