Szczerze nie wiem czy tak naprawde ktos moglby mi pomoc, raczej pisze to wszystko zeby sie wygadac, ale bardzo licze na jakas dyskusje za, przeciw itp. Po prostu chcialabym z kims na ten temat pogadac
Problem jest nastepujacy. Powoli zaczynamy rozmawiac na temat slubu. Moj facet nalega na zorganizowanie przyjecia weselnego, tzn nie samego wesela, tylko uroczystej kolacji w gronie rodziny i najblizszych znajomych. Szczerze powiedziawszy, ja najchetniej poszlabym do urzedu, podpisala papierek i koniec. Przyjecia, biale suknie itp to nie moja bajka, raczej najszczesliwsza bym byla gdyby pare dni po urzadzic ognisko dla znajomych i posmazyc sobie kielbaski

Ogolem wszelkie formalne spotkania zawsze spotykaja i beda sie spotykac z moja niechecia. Niestety moj facet takiej opinii nie podziela i chcialby miec choc kolacje dla rodziny. Pomyslalam ze ok, przelkne to, przeboleje jakos poszukiwania sukni slubnej i przebijanie sie przez cala ta organizacje zeby go uszczesliwic. Ale.... najwiekszy problem lezy w tym ze mieszkamy poza granicami Polski. Z jednej strony takie przyjecie byloby nam o wiele lepiej urzadzic tutaj, bo jestesmy na miejscu, wszystko mozna zalatwic osobiscie, niestety wiem ze w takim wypadku na przyjecie przyjechaliby jedynie moi rodzice

Kochani dziadkowie (z ktorymi sie wychowywalam) ze wzgledu na stan zdrowia zostaliby w domu, rowniez ciocia, z ktora jestem bardzo zwiazana najprawdopodobniej by z nimi zostala, bo pomaga nad ich opieka. I nie potrafie tego zaakceptowac, ze nie dosc ze musialabym wlozyc wysilek w organizacje niechcianego przyjecia to na dodatek zabraklo by na nim najblizszych mi osob. Z drugiej strony gdybysmy przyjecie urzadzili w Polsce, podobna sytuacja bylaby u mojego faceta - przyjechaliby jedynie rodzice, jego siostry maja 3 i 2 dzieci i zakup biletow dla calej rodziny calkowicie podobno odpada, babcia tez schorowana.
I tak szczerze, to teraz ucinam kazda rozmowe na ten temat, bo nie widze mozliwosci kompromisu (poza kompletnym brakiem przyjecia, ale to raczej nie kompromis dla mojego...) i jak na razie odechcialo mi sie w ogole calego tego malzenstwa itd. Czy ktos ma jakies pomysly na rozwiazanie jakos tej sytuacji tak by wszyscy byli w miare zadowoleni?
Dziekuje za wszystkie opinie