alleksia
13.10.10, 16:09
Wyjaśnijcie mi Drogie Panie o co chodzi, bo ja nie pojmuje.
Przypadek numer:
Idę do fryzjerki, która zwykle za czesanie bierze ok 40-50zł, z wpinaniem kwiatków itp. we włosy, rozmawiam z nią o fryzurze dla mnie. Wszystko do momentu kiedy orientuje się, że fryzura na wesele to nie na jakieś tam wesele tylko na moje. I tu zmiana frontu. 120 za fryzurę ślubną, 60 za próbną... Że przepraszam tyle wpięcie welonu na grzebyku kosztuje?
Przypadek numer dwa:
Paznokcie: Normalnie babka bierze 50zł, ślubny 90 - to i to jest french.
Przypadek numer trzy:
Opisany na forum. Sukienka po nazwie, że do ślubu idzie u krawcowej w górę.
Przypadek numer cztery:
Buty, takie same ale w kolorze np. czarnym zakupione w salonie bez nazwy ślubny połowa ceny.
Przypadek numer pięć:
Tort weselny. Koleżanka zamawiając ( a miała przyjęcie tylko dla najbliższej rodziny) kazała po prostu zrobić biały, z takimi samymi kwiatami z lukru jako ozdoba jak miała w bukiecie. Za "obrączki" na torcie cena szła w górę.
ITD
Proszę, powiedzcie, czy tylko ja mam takie wrażenie, że na hasło ślub, wesele ludziom zaświecają się po prostu talary w oczach i sztucznie windują ceny. Irytuje mnie to, bo wesele samo w sobie jest dużym wydatkiem dodatkowo sztucznie podkręcanym przez fryzjerki, krawcowe, kwiaciarki itd.