brytf-anna
06.03.11, 01:36
Jakos nie znalazlam tu podobnego tematu, a zakladam, ze wiekszosc z nas przyjmie po slubie nazwisko meza. Jak do tego podchodzicie? W koncu panienskiego nazwiska uzywa sie kilkadziesiat lat, wiec czlowiek zdazy sie przyzwyczaic

nie chodzi mi tu o zamieszanie z wymiana dokumentow, ale raczej o takie poczucie hmmm... Wlasnej tozsamosci to chyba za duzo powiedziane, ale jednak. Zaczynamy sie inaczej nazywac i co? Dawnym znajomym trudniej nas odszukac w sieci, nie mozemy sie przyzwyczaic do nowego podpisu, nie nazywamy sie juz tak jak rodzice. Jest w tym jakas symbolika, czy nie przywiazujecie do tego uwagi? Ja osobiscie ciesze sie, ze przyjme nazwisko mojego narzeczonego, ale z drugiej strony, jest w tym cos dziwnego