Zmiana nazwiska

06.03.11, 01:36
Jakos nie znalazlam tu podobnego tematu, a zakladam, ze wiekszosc z nas przyjmie po slubie nazwisko meza. Jak do tego podchodzicie? W koncu panienskiego nazwiska uzywa sie kilkadziesiat lat, wiec czlowiek zdazy sie przyzwyczaic wink nie chodzi mi tu o zamieszanie z wymiana dokumentow, ale raczej o takie poczucie hmmm... Wlasnej tozsamosci to chyba za duzo powiedziane, ale jednak. Zaczynamy sie inaczej nazywac i co? Dawnym znajomym trudniej nas odszukac w sieci, nie mozemy sie przyzwyczaic do nowego podpisu, nie nazywamy sie juz tak jak rodzice. Jest w tym jakas symbolika, czy nie przywiazujecie do tego uwagi? Ja osobiscie ciesze sie, ze przyjme nazwisko mojego narzeczonego, ale z drugiej strony, jest w tym cos dziwnego smile
    • iness_86 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 09:02
      Ja się nie za bardzo cieszę, moje nazwisko, choć przysporzyło mi trochę kłopotów jak byłam młodsza, jest raczej rzadkie, w Polsce dokładnie takie ma tylko moja rodzina (dalsza bądź bliższa) no a teraz będę miała jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce ;D No i same problemy, co chwila jakiś znajomy mi mówi, że kogoś o tym imieniu i o tym nowym nazwisku to juz zna... No ale coś, męża biorę z tzw. całym dobrodziejstwem inwentarza, przyzwyczaję się i w końcu smile U mnie chyba dochodzi dodatkowo czynnik bycia bardzo sentymentalną, tak więc poza unikalnością moje nazwisko to dla mnie właśnie jakaś taka dziwna więź z rodziną, kawał życia i w ogóle.
      Na dwuczłonowe się nie zdecydowałam, mam długie imię i nazwisko panieńskie a teraz jeszcze dojdzie długie męża, jak dla nie za dużo kłopotu, wystarczy, że jestem zameldowana na ulicy z chyba najdłuższą nazwą w Polsce wink Lekarze już teraz mnie nie lubią bo wypisanie recepty trwa wieki!

      • milowy_las Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 09:22
        Ja mam dwuczłonowe. Moje panieńskie nazwisko jest dosyć oryginalne, jego "typowe" kończące się na -skismile Jakoś nie mogłam się pozbyć mojego panieńskiego nazwiska, a nazywając się tylko "-ska" bym się źle czuła. Jednocześnie chciałam się z nim jakoś identyfikować. Mojemu mężowi też bardzo zależało żebym miała cząstkę jego w nazwisku, więc dwuczłonowe nazwisko było złotym środkiem. Ostatecznie wyszło tak, że moje dwuczłonowe nazwisko jest trochę za długie, więc w pracy i wśród znajomych posługuję się tylko nazwiskiem panieńskim, urzędowo używam podwójnego.
        Nie żałuję podwójnego nazwiska za nic w świecie. Przy pozostaniu przy samym panieńskim w banku, w szkole dla dzieci w sumie wszędzie bym musiała udowadniać że jestem żoną tego pana i łazić z aktem ślubu w torebce. To by było dopiero niewygodne.
        • krulovaarletka Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 10:01
          Rozwiązaniem jest podwójne nazwiskosmile
          Ja takie przyjęłam. Niektórzy są mentalnie związani ze swoim panieńskim , jeszcze inni również przez sprawy zawodowe. Ja nie żałuję i chociaż teraz nazywam się 'długo' to można sie przyzwyczaić smile
          arletkarafal.pobieramysie.pl


          https://slub-wesele.com/liczniki/4581,plik12.png
          • horpyna4 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 10:30
            Zostałam przy swoim. Nazwisko rodowe własne, mąż rzecz nabyta.

            Przybieranie nazwiska męża to relikt przeszłości, kiedy kobieta była "przy mężu" i po ślubie niejako traciła swoją tożsamość. Przecież istniał kiedyś nawet taki zwyczaj, że o mężatce nie mówiło się używając jej imienia, tylko iminia męża - jakby na podkreślenie zależności, własności. Nie "pani Maria Kowalska", tylko "pani Janowa Kowalska".

            A że "tak się zwykle robi", nie jest dla mnie żadnym argumentem. Jestem dziwaczką i postępuję po swojemu nawet wtedy, kiedy może to kogoś zszokować.

            Z kolei mój mąż nie miał żadnych odczuć tego typu i spytał, czy może chcę, żeby on przybrał moje nazwisko. Powiedziałam mu, że to bez sensu. Choćby dlatego, że wszelkie dyplomy ma na swoje rodowe.

            Pozostaliśmy więc przy swoich - i bardzo dobrze. Zresztą obecnie coraz więcej jest takich małżeństw i pozostawanie przy nazwisku panieńskim nie budzi już takiego zdziwienia, jak dawniej.

            Aha, czasem chęć do zmiany nazwiska przy ślubie może wiązać się też z kompleksem starej panny. Otóż byłam starą panną, ale nie odczuwałam z tego powodu żadnych kompleksów.
            • marina111 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 10:35
              Zgadzam się. Nie ma zadnego rocjonalnego powodu zeby nazwisko zmienic.
              Moze gdyby moje było jakies głupie wyjatkowo to bym zmieniała, no albo jego jakies piekne. Ale tak nie jest wiec zostałam przy swoim.
              I nie jest wcale tak jak twierdzi Milowy_las, nie musze nigdzie chodzic z aktem małżeństwa i udowadniac komukolwiek ze jestem zoną tego pana. Po za tym zbiezność nazwisk tez nie znaczy ze jest się zona czy męzem.
              • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:06
                >Nie ma zadnego rocjonalnego powodu zeby nazwisko zmienic.
                > I nie jest wcale tak jak twierdzi Milowy_las, nie musze nigdzie chodzic z aktem
                > małżeństwa i udowadniac komukolwiek ze jestem zoną tego pana.

                Dokładnie.
                Nigdy nie zdarzyło się mieć kłopotów z :

                -odbiorem poleconego dla męża (a było ich już kilkanaście i na starym i na nowym miejscu zamieszkania)
                - wizytą na policji w pewnej sprawie jako świadek (tak się złożyło, że byłam tam sama, ale policjantka zapytała kim Pan X wink jest dla mnie, powiedziałam że mężem ( a wtedy jeszcze na skutek mojej zwłoki w wyrobieniu nowego dowodu odnośnie nowego miejsca zameldowania miałam nie tylko inne nazwisko niż mąż, ale i adres zamieszkania wink ) Nie kazano mi nic pokazywać (oprócz mojego dowodu rzecz jasna)
                -urzędzie pracy (urzędniczka zapytała czy jestem mężatką i nawet zapytała czy mam akt małżeństwa wink , ale gdy odpowiedziałam że nie mam po prostu tylko coś pogrzebała w komputerze, zero komentarza czy pretensji i swoją sprawę załatwiłam jak każdy inny
                • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:12
                  A i w banku też nie było problemu gdy załatwialiśmy tam parę rzeczy, nigdy jeszcze i nigdzie (oprócz koleżanki która chciała sprawdzić jak to wygląda wink ) aktu ślubu nie wyciągałam , a trochę czasu już jestem po ślubie.
                  • milowy_las Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:48
                    to dziwne... do czasu zmiany dokumentów posługiwałam się panieńskimi dokumentami (czyli tak jakbym była mężatką z panieńskim nazwiskiem) i jak mówiłam, że jestem mężatką to dosłownie wszędzie pytali mnie się o akt małżeństwa, może tylko w łódzkim tak jest (samochód, kredyty itd miałam brane na panieńskie bo tylko na panieńskie miałam wtedy dowód)
                    • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 16:46
                      Na policji (byłam sama) nikt nie prosił mnie o żadne dodatkowe dokumenty typu akt małżeństwa,wystarczył tylko mój dowód osobisty , podobnie w banku ( w banku musieliśmy niezależnie od wszystkiego stawić się razem, również nikt nie prosił o akt małżeństwa wystarczyło widać nasze ustne oświadczenie i dowód, zresztą banki i inne instytucje pewnie mają sposoby aby sprawdzić nie tylko to czy ktoś jest czyimś mężem albo żoną, wszelakie instytucje są skomputeryzowane i często wystarczy tylko kliknięcie myszką aby sprawdzić stan faktyczny), w urzędzie pracy Pani mnie obsługująca spytała o akt małżeństwa, ale gdy oznajmiłam że nie mam jedynie sprawdziła coś w komputerze (bardzo szybko to trwało) i przeszła do następnego etapu załatwiania mojej sprawy.Nie miała do mnie żadnej pretensji o brak tego aktu i nie skomentowała żadnym słowem.
          • aqua.0 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 19:31
            W kwestii podwójnych nazwisk, to niedawno dostałam jakiś dokument podpisany przez panią specjalistkę (podam prawdziwe nazwisko, bo nie chce mi sie wymyślać przykładu) - uwaga - panią Kurpińską-Krupińską smile
            Trzeba zachować jednak umiar przy wybieraniu podwójnego nazwiska smile
        • bea-luz Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 11:51
          Ja to samo. Moje nazwisko jest -ska ale nie spotkałam go u żadnej innej osoby poza moją rodziną, jego nazwisko jest -wicz, więc jego będzie pierwsze. Jakoś mi to bardziej pasuje smile
          Jestem przywiązana do swojego nazwiska i nie chciałam się go pozbywać ale też wychodzę za mąż to chcę być po mężu. Nie boję się długiego podpisu, ćwiczę go od zaręczyn tongue_out
          Zależało mi na zostawieniu panienskiego ponieważ na mnie i moim bracie kończy się linia naszej rodziny. Dzieci będą przecież po swoim ojcu.
      • zawsze_do_przodu Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 10:15
        U mnie jest podobnie. Jestem sentymentalna, utożsamiam się bardzo z moim zarówno rzadkim imieniem jak i nazwiskiem. A teraz przejmę jedno z popularniejszych nazwisk w Polsce smile Oba nazwiska długie, więc połączenie obu odpada. Ale ufam, że się przyzwyczaję. Będzie to pewnie największa zmiana po ślubie taka namacalna.....big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 11:57
          Skoro masz bardzo rzadkie ( i zapewne ładne ) własne nazwisko po co chcesz zmieniać na mężowskie?
    • kaga9 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 11:50
      Po pierwsze, temat pojawiał się już wielokrotniesmile

      Po drugie, nie dorabiając żadnej ideologii, zmieniłam nazwisko na mężowe, bo jest krótsze i ładniejsze, zmiany na lepsze widać nie powodują dylematówwink. Nie utraciłam własnej tożsamości, podobnie jak nie poczułam się gwałtownie doroślejsza, obudziwszy się dzień po swoich 18.urodzinachwink

      • an.i.ka Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 09:59
        kaga9 napisała:

        > Po pierwsze, temat pojawiał się już wielokrotniesmile
        >
        > Po drugie, nie dorabiając żadnej ideologii, zmieniłam nazwisko na mężowe, bo je
        > st krótsze i ładniejsze, zmiany na lepsze widać nie powodują dylematówwink. Nie u
        > traciłam własnej tożsamości, podobnie jak nie poczułam się gwałtownie doroślejs
        > za, obudziwszy się dzień po swoich 18.urodzinachwink

        Mogłabym napisać dokładnie to samo. Ale dodałabym jeszcze, że...
        kocham mojego męża i wszystko co z nim związane w tym jego nazwisko.
        Czuję większą więź z moim mężem niż z rodzicami (i wszystkimi krewnymi ze strony taty noszącymi moje panieńskie nazwisko). Z tych też powodów nazwisko zmieniłam. smile

        PS. Kilka lat temu, gdy nie znałam jeszcze M. zarzekałam się, że nazwiska nigdy nie zmienię. Co oczywiście nie oznacza, że wszyscy tak mają. Każdy robi jak uważa.
        • kaga9 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 13:37
          an.i.ka napisała:
          > kocham mojego męża i wszystko co z nim związane w tym jego nazwisko.
          > Czuję większą więź z moim mężem niż z rodzicami (i wszystkimi krewnymi ze stron
          > y taty noszącymi moje panieńskie nazwisko)

          W rewanżu ja podpiszę się pod tymsmile Zdecydowanie.
        • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 18:14
          Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania równie dobrze można powiedzieć, że on czuje większą więź ze swoimi rodzicami i rodziną niż z Tobą bo wszak nie zrzekł się swojego nazwiska i nie przyjął Twojego smile
          Chyba, że oboje macie podwójne smile
    • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 11:50
      brytf-anna napisała:

      > Jakos nie znalazlam tu podobnego tematu

      Słabo szukałaśsmile
      Ja nie zmieniam nazwiska, obecny narzeczony nie ma z tym problemu. Poprzedni (a szczególnie jego rodzina) mieli z tym problem, aczkolwiek i tak nie daliby rady mnie przekonać. Dzieci oczywiście z nazwiskiem ojcasmile
      • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 11:59
        >Dzieci oczywiście z nazwiskiem ojca.

        Dlaczego oczywiście? Ojciec jest ważniejszym rodzicem?
        • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:22
          Niesmile Ale tutaj akurat zgadzam się z tradycją. Ja mam nazwisko po swoim ojcu, chcę, aby moje dzieci też miały nazwisko po swoim ojcuwink
          • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 16:53
            A kilka lat później na forum Samodzielna Mama pojawiają się takie o to wpisy rozgoryczonych życiem byłych już mężatek z dziećmi:

            forum.gazeta.pl/forum/w,571,73568754,73568754,zmiana_nazwiska_dziecka_na_panienskie_matki.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,571,41672420,41672420,zmiana_nazwiska_dziecka_po_pozbawieniu_praw.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,571,22957087,22957087,Zmiana_nazwiska_dzieci_zapytanie_.html
            • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 17:07
              > A kilka lat później na forum Samodzielna Mama pojawiają się takie o to wpisy ro
              > zgoryczonych życiem byłych już mężatek z dziećmi:

              A to argument za czym? Za tym, żeby dzieci nosiły nazwisko matki? To skoro bierzemy pod uwagę opcję rozwodu i pozbawiania taty praw rodzicielskich, to może lepiej darować sobie ślub i robienie dzieci w ogóle? tongue_out
        • horpyna4 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 17:01
          Nie jest ważniejszym rodzicem, tylko... mniej pewnym. To, że dziecko jest dzieckiem konkretnej kobiety, raczej wiadomo. Natomiast ojciec musiał dziecko "uznać". Przecież dawniej nie było badań DNA.

          I akurat w przypadku dziecka nadawanie nazwiska ojca ma pewien sens.
    • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 11:56
      Ja pozostałam przy swoim, niestety zdarzają się sytuacje gdy ktoś ze wspólnych znajomych przedstawia mnie nazwiskiem męża albo dostaję korespondencję ( na przykład pocztówka ) z nazwiskiem męża. Ludzie dziwnie traktują fakt, że kobieta zostaje przy swoim nazwisku, ewentualnie rozumieją jak dokłada nazwisko do swojego albo ma wybitne osiągnięcia naukowe.
      Ja nie mam wybitnych osiągnięć (choć kto wie jak będzie w przyszłości) , ale pozostałam przy swoim nazwisku.
    • reirei Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:33
      Nie zmieniłam nazwiska, po pierwsze nie chciało mi się latać po wszytkich urzędach, bankach itp. żeby wymienić dokumenty, a poza tym przyzywczaiłam się do swojego nazwiska i nie widzę powodu żebym miała je zmieniać. Sporo ludzi sądzi, że zmieniłam, ale wtedy po prostu ich poprawiam, że nie nazywam się Y a X. Dzieci będą miały nazwisko ojca, bo mężowi na tym zależało.
      • pinkmonkey Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:46
        ja podobnie jak reirei smile
      • kati_p Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:56
        Ja się właśnie martwię, czy nie będzie problemów, jeśli zostanę przy swoim nazwisku X, a dzieci będą się nazywały po ojcu Y. Czy ktoś jest w takiej sytuacji? Czy są z tym problemy na co dzień lub w sytuacjach kryzysowych? Nie chciałabym musieć udowadniać, że moje dziecko jest moim dzieckiem.
        Eh, jestem w rozterce, wolałabym zostawić sobie panieńskie (podwójne nie wchodzi w grę bo by było wpii długie) wink
    • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:36
      Ciekawa jestem, co Wy dziewczyny macie na myśli pisząc o "swoim nazwisku". Toć to też nazwisko Waszego ojca albo ewentualnie dziadka od strony matki wink. Nazwisko rodowe to też rzecz nabyta.
      Teoretyzuję, ale ja bym sobie po prostu wybrała nazwisko ładniejsze.
      A co sadzicie o nazwiskach podwójnych? Ja całkowicie rozumiem je w przypadku lekarek, przedstawicielek wolnych zawodów, wykładowczyń z publikacjami itp. Ale u studentek drugiego roku psychologii raczej mnie śmieszą. Takie pokazanie, że kto to ja nie jestem, bo mam męża i jeszcze do tego podwójne nazwisko, jakbym cokolwiek pod panieńskim osiągnęła... JMHO.
      • kotka.zielonooka Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:45
        Obydwoje pozostaliśmy przy swoich nazwiskach.
        Jeśli miałabym mieć dwuczłonowe to mąz też wink
        Obydwoje stwierdziliśmy że to dla nas głupota smile i rzecz kompletnie nieważna.

        [podkreslam słowo "dla nas" smile]
      • lvivianka Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:47
        Ja wlasnie zmieniam, bo przyszly maz ma ladniejsze. smile Podwojne w ogole nie wchodzi w rachube, bo nieladnien by brzmialo. smile Nie czuje z tego powodu zadnego zalu - nazwisko nie definiuje mnie jako osoby.
        Poza tym zauwazcie, ze zazwyczaj osoby zastanawiajace sie nad zmiana nazwiska odczuwaja poczucie straty w przypadku kiedy nazwisko, ktore 'mozna stracic' jest rzadkie, ladniejsze, albo po prostu lepiej brzmi.wink
        • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:59
          > Poza tym zauwazcie, ze zazwyczaj osoby zastanawiajace sie nad zmiana nazwiska
          > odczuwaja poczucie straty w przypadku kiedy nazwisko, ktore 'mozna stracic' jest
          > rzadkie, ladniejsze, albo po prostu lepiej brzmi.wink

          Słuszna uwaga. A nie sądzę, żeby panna Kaszanka długo rozmyślała, czy zmieniać nazwisko na Czartoryska, czy raczej zostać przy swoim wink.
          • kotka.zielonooka Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 15:45
            Ależ oczywiście smile Mając brzydkie nazwisko zmieniłabym je od razu. wink
            Pytanie tylko co w przypadku gdy małżonek miałby równie brzydkie?smile
          • reirei Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 20:34
            Ale panu Kaszance zapewne do głowy by nie przyszło, że mógłby zmienić nazwisko na Czartoryski i tym samym, być może, uchronić swoje przyszłe dzieci przed byciem obiektami drwin z powodu nazwiska.
            • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 21:54
              > Ale panu Kaszance zapewne do głowy by nie przyszło, że mógłby zmienić nazwisko
              > na Czartoryski i tym samym, być może, uchronić swoje przyszłe dzieci przed byci
              > em obiektami drwin z powodu nazwiska.

              Nie? A niejaki czy jeden z narzeczonych na tym forum nie zmienia nazwiska na ładne, z niemiecka brzmiące nazwisko narzeczonej? Tak żeby przykładów za daleko nie szukać wink.
              • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:11
                Ale to wyjątek, o innym niestety nie słyszałam ani na necie ani w realu.
                • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 08:19
                  Mój mąż przyjął moje nazwisko.
                  • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 08:36
                    krezzzz100 napisała:

                    > Mój mąż przyjął moje nazwisko.

                    E, tam wink
                    Wszak nazwisko nie jest niczym ważnym, to tylko nazwa, poza tym jego nazwisko rodowe (którego się pozbył po ślubie z Tobą) to tak naprawdę nie jego nazwisko tylko jego ojca (idąc tropem rozumowania naszych forumowiczek ), więc z niczego swojego tak naprawdę nie zrezygnował.
                    Poza tym o ile nie miał żadnych wybitnych osiągnięć naukowych na swoim koncie to całkiem naturalne, że po ślubie przyjął Twoje smile
                    • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 08:48
                      Mój mąż ma ogromny dorobek naukowy i publicystyczny pod swoim dawnym nazwiskiem.
                      • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 09:29
                        Ale widać dla niego ważniejsze jest podkreślenie (przez przyjęcie Twojego nazwiska) że już nie jest kawalerem tylko mężem Iksińskiej niż dorobek naukowy smile
                        Widać zostanie Twoim mężem jest dla niego większym zaszczytem społecznym.
                        • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 09:49
                          To trochę bardziej skomplikowane, ale może na tym stanąć smile
              • zia86 Re: Zmiana nazwiska 11.03.11, 11:37
                Właśnie chciałam napisać, że mój narzeczony tak robi ze względu na dzieci. smile On będzie miał podwójne("moje" pierwsze) a dzieci będą mieć nasze("moje" panieńskie), podeszliśmy do tego dość pragmatycznie, jeśli narzeczony miałby ładniejsze nazwisko to ja bym zmieniła(lub dodała jako drugi człon), nie chcieliśmy zostawać przy swoich bo jednak wolimy żeby jakiś znak w papierach był, że małżeństwem jesteśmy. Ale uważam, że dla każdego jest to bardzo indywidualna sprawa. smile
      • pinkmonkey Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 12:49
        > Ciekawa jestem, co Wy dziewczyny macie na myśli pisząc o "swoim nazwisku".

        nazwisko, które miałam od urodzenia, przez ponad 30 lat... to tak jakbym miała nagle imię zmieniać, bo przecież to też po rodzicach smile
        • zawsze_do_przodu Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 13:02
          To są odwieczne dyskusje: nazwisko, konto w banku - razem czy osobno itp itd. big_grin
        • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 13:03
          Cóż, a jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to przed Tobą dobre 40 lat noszenia nazwiska męża.
          • pinkmonkey Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 13:18
            no, ale z jakiej racji? już mam nazwisko wink
            • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 13:45
              A z jakiej nie? wink Jak masz ładne nazwisko panieńskie, to jasne, że go nie zmienisz. Ale gdyby było brzydkie, to pewnie mniej byś z nim swoją tożsamość wiązała tongue_out. Wolność wyboru, ot i tyle, nie ma co dorabiać do tego jakiejś ideologii.
      • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 17:15
        A większość mężów coś pod własnym nazwiskiem osiągnęła skoro tak kurczowo się ich trzyma i wyjątkowo rzadko zmienia na nazwisko żony? smile
        • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 17:22
          > A większość mężów coś pod własnym nazwiskiem osiągnęła skoro tak kurczowo się i
          > ch trzyma i wyjątkowo rzadko zmienia na nazwisko żony? smile

          Ale nie robią sobie dwuczłonowych, żeby "udawać", że coś osiągnęli.
          • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 08:51
            > Ale nie robią sobie dwuczłonowych, żeby "udawać", że coś osiągnęli.

            Albo dla podkreślenia, że nie są już kawalerami tylko mężami wink
            • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 18:34
              > Albo dla podkreślenia, że nie są już kawalerami tylko mężami wink

              A po cholerę? To samo zresztą dotyczy żon. Co ma na celu, podkreślanie, że już się zmieniło stan cywilny?
          • horpyna4 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 14:35
            Czasem oboje robią sobie dwuczłonowe, być może właśnie z powodu osiągnięć: np. państwo Irena i Fryderyk Joliot-Curie.
    • violetlake Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 14:10
      Ja przyjmuje nazwisko męża i nie mam z tym żadnego problemu, choć moje nazwisko jest rzadkie, ładne i jestem do niego przywiązana. Dla mnie przyjęcie nazwiska też się wiąże z pewną symboliką, że jesteśmy od teraz jednością, a dodatkowo podoba się nam fakt, że tak oficjalnie będe ''jego''. Nie mam z tym żadnego problemu, nie oznacza to też, że mąż jest ważniejszy. Zakładamy nową rodzinę, nowy spójny rozdział, nowe nazwisko jest fajnym akcentem dla mnie wink
      Jest to według mnie bardzo piękna tradycja i odchodzenie od niej tylko na rzecz walki o równouprawnienie (i tłumaczenie, dlaczego ja mam zmieniać, a mąż nie) jest dla mnie ciut śmieszne, choć szanuje takie wybory.
      • mala_mia11 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 09:00
        w tym względzie podzielam i czuję to samo co violetlake, mimo iż różnica u mnie jest taka że mam nazwiska -ska a nazwisko narzeczonego jest nietypowe, jednak to nie jest przyczyną chęci zmiany nazwiska smile
    • patagarza Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 14:58
      Ja byłam przywiązana do swojego nazwiska, dlatego zdecydowałam się na dwuczłonowe. dzięki temu nie mylę się, podpisując gdziekolwiek, bo zawsze sobie mężowe dopisuje, a jednocześnie nie czuje, ze tracę cala tożsamość, jaka miałam przez te 20 kilka lat.
      • kaja86 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 15:03
        heh, a nazwisko to jest tożsamość? Nazwisko to jakiś tam ciąg znaków. Ja moją tożsamość będę odczuwać tak samo pod każdym nazwiskiem. Zresztą to niby moje nazwisko mam po ojcu, więc nie wiem jaka różnica, czy po mężu, czy po ojcu. Moje byłoby jakbym je sobie sama wymyśliła tongue_out Tak samo imię też nie określa specjalnie mojej tozsamości.
        • elske Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 15:24
          Ja myślę podobnie jak Kaja86. Nazwiska panieńskiego sobie nie wybrałam, rodzice za mnie zadecydowali. Wychodząc za mąż , mogłam sama zadecydować czy chcę pozostać przy nazwisku panieńskim, czy przyjąć nazwisko męża.
          Ostatnio odbierałam dokumenty z biura tłumaczeń. Podałam swoje nazwisko, a tu mi mówią, że nie maja tłumaczenia na takie nazwisko. Za to mają duże tłumaczenie na inne nazwisko ( i tu pan podaje moje nazwisko panieńskie ). Przez chwilę musiałam się zastanowić, o kim on mówi. Nazwiska panieńskiego nie używam od 7 lat i przestałam się z nim utożsamiać .
        • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 16:58
          Skoro nazwisko tak mało ważne czemu Panowie prawie w ogóle nie przyjmują nazwisk żon (nawet jak ładniejsze) ?
        • drinkit Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:07
          kaja86 napisała:

          > heh, a nazwisko to jest tożsamość?

          Tak, właśnie. Nazwisko to tożsamość.

          Zresztą to niby moje naz
          > wisko mam po ojcu, więc nie wiem jaka różnica, czy po mężu, czy po ojcu.

          No, jest taka subtelna różnica, że nazwisko po ojcu czy matce jest tym, które masz OD URODZENIA, czyli cię definiuje od początku, czy chcesz tego, czy nie.
          • kaja86 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:15
            Jest nazwą, ale pod inną nazwą byłabym tym samym człowiekiem. Nazwiska są głównie w celach ewidencyjnych by dało się odróżnić jednego człowieka od drugiego.
            • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:24
              To czemu mężczyźni tak dużą wagę przywiązują do "tylko nazwy" i praktycznie nigdy nie zmieniają nazwiska na nazwisko żony (nawet jeśli ma ładniejsze nazwisko) ani nie dodają nazwiska żony do swojego?
              W końcu dla nich to też powinna być "tylko nazwa" i pod inną nazwą byliby takimi samymi ludźmi? Z czego to wynika?
              • kaja86 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:39
                to wynika z tradycji tongue_out
                • lvivianka Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 00:40
                  nazwisko NIE definuje tozsamosci, co najwyzej moze byc jej elementem
                  a czemu Panowie nie sa chetni zmianie nazwisk?
                  owszem, wynika to z tradycji patriarchatu, ale czyz wspolczesnosc nie obliguje nas do wplywu na zastana rzeczywistosc, nadbudowywanie jej w kierunku, ktory sobie wymarzymy?
                  przykladowo, wcale nie uwazam, ze zmieniajac nazwisko oddaje sie wladzy meza (i nadmienie, ze nawet symoboliczny wydzwiek tego faktu na mnie nie dziala)
                  tradycja jest rzecza zastana, ale nie uwazam, zeby nalezalo z nia walczyc dla samego faktu zwalczania bledow przeszlosci - to glupota, przynajmniej wg mnie
                  • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 08:49
                    >to glupota, przynajmniej wg mnie.

                    Dlaczego głupota? Mniej problemów z wymianą dokumentów i faktem, że ma się od pewnego czasu inne nazwisko. Gdzie tu widzisz głupotę?
                    Można oczywiście nie zgadzać się z osobami mającymi inne zdanie, ale nazywanie ich wyboru głupotą świadczy o braku szacunku do odmiennego zdania i odmiennej decyzji.
                    • lvivianka Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 18:26
                      nie zrozumialas mnie
                      za glupote uwazam nie brak zmiany nazwiska, ale walke z tradycja dla samego faktu walki z tradycja, nawet jezeli nie wynikaja z tego zadne racjonalne korzysci
                      • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 19:37
                        A na czym polega ta walka z tradycją?

                        >nawet jezeli nie wynikaja z tego zadne racjonalne korzysci.

                        A jakie racjonalne korzyści wynikają z tego, że kobiety zmieniają nazwisko na męża?
                        Jakie konkretne ułatwienia?
                        Jak już wspomniałam wyżej w urzędach, bankach, na poczcie itp. nie trzeba mieć ze sobą aktu ślubu aby załatwić sprawę, wystarczy dowód osobisty (może kiedyś, przed skomputeryzowaniem wszystkich instytucji było inaczej).
                        • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 16:17
                          A dodam jeszcze, że moja koleżanka po ślubie (zmieniła oczywiście nazwisko na męża) musiała latać do dziekanatu z aktem małżeństwa w sprawie zmiany nazwiska, ja zaś (również po ślubie) nie musiałam nic na uczelni załatwiać w związku z tym że wyszłam za mąż, więc jak widać na tym przypadku tu akurat przyjęcie nazwiska męża to utrudnienie, a pozostanie przy swoim ułatwienie big_grin
                • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 08:44
                  A tradycja wynika z dawnego traktowania kobiet w społeczeństwie gdy były one mniej wartościowymi członkami społeczeństwa i niejako po ślubie własnością męża.
                  • mala_mia11 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 09:18
                    wiesz wydaje mi się, że masz jakiś problem z tym, że inne kobiety nie chcą zostać przy swoim nazwisku, bo to Ty nawiązujesz dyskusje i ciągle piszesz, że zmiana nazwiska to jakieś stare dzieje, że to uległość facetowi itd, po ślubie nie będę własnością męża, ale będę się z nim identyfikować, nie zamierzam się go wypierać, ani wstydzić, zmaian nazwiska jest dla mnie naturalna, i wiążąca się nierozerwalnie ze śłubem. Twoje zdanie jest inne i nie zamierzam wmawiać Ci, że źle robisz albo, że coś stracisz przyjmująć nazwisko mężą, każdy ma prawo do własnego wyboru.
                    • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 10:39
                      Ale też nie uważam, że wybór inny od mojego to głupota bo ja uważam inaczej (jak napisał ktoś wyżej w odniesieniu do mojego zdania w tym temacie).
                      Uświadamiam po prostu skąd wzięła się ta tradycja ( no, z patriarchatu, tu nie ma co chyba się oburzać, prawda? ) .
                      Oraz dziwię się czemu Panowie niechętnie zmieniają nazwiska choć Waszym zdaniem nazwisko (rodowe) jest tak mało istotne, że można się go zrzec przy okazji ślubu.
                  • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 18:41
                    > A tradycja wynika z dawnego traktowania kobiet w społeczeństwie gdy były one mn
                    > iej wartościowymi członkami społeczeństwa i niejako po ślubie własnością męża.

                    A przed ślubem niejako własnością ojca, co konsekwentnie pomijasz.

                    Naprawdę, jedno nazwisko czy drugie, co za różnica, kiedy jedno i drugie jest reliktem przeszłości? Żyj i daj żyć innym.
                    • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 19:12
                      Na wpływ posiadanego rodowego nazwiska (tego od urodzenia) nie mamy wpływu ani możliwości wyboru, co innego w przypadku ślubu. Tu już możemy decydować smile
                      • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 19:26
                        Chyba trafiłaś z sedno sprawy - w społeczeństwie nie zawsze możemy decydować. I jak się nie odwrócić, to dupa zawsze z tyłu, a nazwisko po ojcu nijak nie jest lepsze od tego po mężu, bo to zawsze symbol władzy nad kobietą. O ile ktokolwiek na to zwraca jeszcze uwagę tongue_out.
                        • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 19:41
                          Ale w przypadku ślubu możemy i czemu nie korzystać z prawa wyboru smile
                          • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 19:49
                            Możemy i korzystajmy, tylko powiedzmy sobie szczerze, wybór jest czysto estetyczny, bo "ideologicznie" wybieramy między jedną przynależnością a drugą.
                            • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 09:43
                              lady-zgaga napisała:

                              > Możemy i korzystajmy, tylko powiedzmy sobie szczerze, wybór jest czysto estetyc
                              > zny, bo "ideologicznie" wybieramy między jedną przynależnością a drugą.

                              A czemu moje nazwisko rodowe ma niby określać przynależność do ojca? Nazwisko jest tak samo moje jak i mojego ojca. Też wydawało mi się kiedyś, że powinnam zmienić nazwisko na nazwisko męża, bo z ojcem nigdy nie miałam dobrych stosunków i nie chcę nosić "jego" nazwiska. Ale później dotarło do mnie, że to nie jest tylko jego nazwisko, ale też nazwisko mojego dziadka i tak dalej. Nazwisko mojego rodu, do którego przynależę tak samo, jak mój ojciec. Tak więc jest to moje nazwisko, bo ściśle związane z pulą genetyczną, którą posiadamwink

                              Uprzedzając komentarz "a co z nazwiskiem matki" - cóż, niepraktyczne byłoby budowanie konstrukcji z wszystkich nazwisk rodziców, dziadków, pradziadków i tak dalej. Któreś trzeba by było pominąć. Tradycja, w której nazwisko dostaje się po ojcu jest uproszczeniem tej sytuacji.

                              W każdym razie - noszę jakieś nazwisko ileś tam lat, jest to nazwisko osób, z którymi jestem spokrewniona. Nie widzę potrzeby zmiany tego nazwiska na jakieś zupełnie inne.
                              • polamana-parasolka Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 10:24
                                Ja zmieniam na nazwisko N. Zakladmy nowa rodzine i chce, zebysmy nazywali sie tak samo. No i w przyszlosci chce miec takie samo nazwisko jak moje dzieci.
                              • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 11:38
                                > A czemu moje nazwisko rodowe ma niby określać przynależność do ojca? Nazwisko j
                                > est tak samo moje jak i mojego ojca.

                                Nazwisko męża też będzie tak samo Twoje, jak męża.
                                • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 11:41
                                  lady-zgaga napisała:

                                  > > A czemu moje nazwisko rodowe ma niby określać przynależność do ojca? Nazw
                                  > isko j
                                  > > est tak samo moje jak i mojego ojca.
                                  >
                                  > Nazwisko męża też będzie tak samo Twoje, jak męża.

                                  Nie rozumieszsmile Nazwisko rodowe wiąże się z pulą genetyczną, którą posiadam. Nie z przynależnością do kogokolwiek, ale ze mną - genetycznie oraz społecznie - od ponad dwudziestu lat. Nigdy nie będę w ten sam sposób związana z nazwiskiem męża.
                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 11:50
                                    Będziesz w ten sposób związana z waszymi dziećmi, które nie dostaną twojego nazwiska, bo jak piszesz nie taka jest tradycja.
                                    • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 11:56
                                      No będęsmile Ale mówię - nazwisko męża nie jest moim nazwiskiem. Nazwisko ojca/matki - jest. Ja mam swoje nazwisko, mąż swoje, dzieci swoje. Nie muszę nazywać się tak jak dzieci, żeby czuć się ich matkąwink
                                      • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:03
                                        Ale chcesz mieć nazwisko ojca żeby być związaną ze swoją "pulą genetyczną". Wolisz związek z tym co było( dziadkami, pradziadkami) niż z tym co sama przekażesz dalej( z dziećmi).
                                        • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:07
                                          Koncepcja dziedziczenia nazwiska "po dziecku" jakoś do mnie nie przemawiasmile Zresztą, ta koncepcja zakłada, że dzieci będę miała, a jak wiadomo, z tym bywa różniesmile
                                          A co jeśli ma się dzieci z dwóch małżeństw? Albo adoptuje się dzieci męża? Albo rozwodzi się i wychowuje dzieci wspólnie z ojcem, ale nie jako małżeństwo?
                                          • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:16
                                            Dlatego do mnie nie przemawia idea nazwiska jako łącznika z "pulą genetyczną". Musiałabym mieć kilometrowe nazwisko i jeszcze pewność, że po drodze nikt nie został adoptowany czy przyniesiony przez listonosza wink
                                            Nazwisko traktuję jak więź emocjonalną, z człowiekiem który jest mi najbliższy.
                                            • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:24
                                              plastelinka.czerwona napisała:

                                              > Nazwisko traktuję jak więź emocjonalną, z człowiekiem który jest mi najbliższy.

                                              Ale bardzo rzadko zdarza się, żeby dana osoba była najbliższą przez całe życie. Poza tym nazwisko można zmienić też w drugą stronę, dlatego nie rozumiem, dlaczego miałaby je zmieniać kobieta?
                                              • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:29
                                                Rzadko? Jeślibym nie wiedziała, że będzie na całe życie, to nie wychodziłabym za mąż. Dlaczego, to kobieta zmienia nazwisko sama pisałaś - taka tradycja.
                                                • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:45
                                                  plastelinka.czerwona napisała:

                                                  > Rzadko? Jeślibym nie wiedziała, że będzie na całe życie, to nie wychodziłabym z
                                                  > a mąż. Dlaczego, to kobieta zmienia nazwisko sama pisałaś - taka tradycja.

                                                  No cóż, za dużo rozwodów wokół mnie, żebym nie brała pod uwagę takiego ryzyka. Co nie znaczy, że w danej chwili nie jestem przekonana, że na całe życie.
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 13:00
                                                    Statystycznie ja i mój kot mamy po trzy nogi, co nie znaczy, że kiedykolwiek ta "trzecia" będzie mi podporą. wink
                                                    To że Kowalscy się rozwiedli nie ma żadnego wpływu na mój związek.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 13:29
                                                    Jasne.
                                                    Ale nie tylko Ty myślałaś tak przed ślubem, pamiętajsmile
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 13:38
                                                    Nie zamierzam pamiętać, tak jak nigdy nie tworzyłam planów awaryjnych i nigdy nie miałam wątpliwości. Rozpatrywanie "co by było gdyby" psuje teraźniejszość i nie pozwala na pełne zaangażowanie.
                                                    We wszystkich innych aspektach życia staram się być zapobiegliwa i przewidująca, ale nigdy nie potraktuję małżeństwa jak przedsięwzięcia obarczonego jakimkolwiek ryzykiem.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 13:57
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > We wszystkich innych aspektach życia staram się być zapobiegliwa i przewidująca
                                                    > , ale nigdy nie potraktuję małżeństwa jak przedsięwzięcia obarczonego jakimkolw
                                                    > iek ryzykiem.

                                                    Jako specjalista od ryzykasmile mogę jedynie stwierdzić, że świadomość występowania jakiegoś ryzyka wywołuje potrzebę zabezpieczenia się przed tym ryzykiem. Ryzyko istnieje, nie ma co do tego wątpliwości, ale tylko w momencie jego uznania jesteś w stanie jemu zapobiec. Czyli jeśli wstępujesz w związek z nastawieniem "to jest na zawsze, nigdy się nie rozstaniemy" - to możesz szybko popaść w rutynę i nie starać się rozkochiwać faceta raz na miesiąc, tak, żeby nigdy już nie spojrzał na żadną inną. Jeśli wiesz, że on może odejść - robisz wszystko, żeby nie odszedł.
                                                    Takie tam filozoficzne dywagacje, oczywiście, każdy widzi to inaczej...
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:09
                                                    Ja nie muszę robić "wszystkiego żeby nie odszedł", nie muszę rozkochiwać go raz na miesiąc. Oboje się kochamy, dbamy o siebie i robimy to co sprawia, że życie jest przyjemne i ciekawe sami z siebie, nie z myślą, że moglibyśmy się znudzić.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:26
                                                    Długo jesteście razem?
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:36
                                                    Jedenaście lat.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:41
                                                    Gratulacjesmile
                                                    W każdym razie - to dziwne, że wszystko toczy się u Was tak "po prostu". Zazwyczaj tak nie jest. Trzeba się ciągle starać.
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:49
                                                    Oczywiście, że trzeba się starać, ale jeśli robisz to, po to żeby było fajnie, ciekawie i miło to nie wymaga to od ciebie takiego wysiłku jak troska o związek, bo czarne chmury nadciągną. Nic "bo muszę", lecz z chęci prowadzenia życia z którego będziemy zadowoleni.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:59
                                                    Tak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że w związku trwają dwie osoby, i często mają one sprzeczne ze sobą interesy. Na przykład - jedna z nich uwielbia jeździć na motocyklu, druga natomiast panicznie boi się prędkości i tego, że ukochanemu/ukochanej coś się stanie. Dla każdej z nich to "fajnie" to coś innego - i tutaj trzeba umieć znaleźć kompromis. Jasne, można polemizować, czy dążysz do kompromisu bo chcesz wspólnego szczęścia czy dlatego, że boisz się, że ta druga osoba odejdzie. Poza tym, co to jest miłość - czy to nie jest (w jakimś stopniu) niechęć, że on odejdzie? Czyli jeśli troszczysz się o kogoś, bo go kochasz, to w jakimś stopniu również dlatego, że boisz się, że w przeciwnym razie nadciągną czarne chmurysmile
                                                    Myślę, że wiele związków rozsypuje się dlatego, że partnerzy traktują całą sytuację za daną, stałą, niezmienną. Nie dopuszczają do siebie myśli, że on/ona mogliby odejść. Nie starają się.
                                                    I nie chodzi mi o to, żeby robić wszystko, żeby partner nie odszedł, żeby całe życie być w strachu. Ale żeby mieć to gdzieś tam z tyłu głowy, że nic nie jest dane, że trzeba ciągle troszczyć się, pracować nad związkiem, pielęgnować miłość.
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 15:22
                                                    Jak mogłabym się z całym zaangażowaniem troszczyć i kochać kogoś o kim bym myślała, że może odejść, bo się znudził? Nie byłoby warto.
                                                    Paniczny strach nadaje się do leczenia, normalny jest oznaką troski, ale nie uprzykrza życia do tego stopnia żeby odbierać mu radość. Dla mnie kompromis znaczy, że oboje jesteśmy zadowoleni, a nie, że oboje nie mamy na co narzekać.
                                                    Ja myślę, że wiele związków rozpada się dlatego, że zamiast spędzać ze sobą fajnie czas ludzie wybierają "dorosłość": bo musimy, bo wypada, bo już czas.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 15:38
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > Jak mogłabym się z całym zaangażowaniem troszczyć i kochać kogoś o kim bym myśl
                                                    > ała, że może odejść, bo się znudził?

                                                    Ale każdy możesmile Ty też możeszsmile

                                                    > Nie byłoby warto.

                                                    > Paniczny strach nadaje się do leczenia, normalny jest oznaką troski, ale nie up
                                                    > rzykrza życia do tego stopnia żeby odbierać mu radość.

                                                    Ale ja nie piszę, że ten strach ma być paraliżujący. Ma być mobilizujący, pozytywnysmile
                                                  • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 17:29
                                                    Nie, nie potrafiłabym znudzić się człowiekiem.
                                                    Jeśli chodzi o paniczny strach - nawiązałam do przykładu o którym pisałaś( panicznego strachu przed prędkością).
                                                  • zia86 Re: Zmiana nazwiska 11.03.11, 12:06
                                                    O to, o to. smile Wyznajemy tą samą zasadę i jak na razie jest super. smile Co prawda staż nie taki długi jak Wasz ale wszystkie kryzysy, którymi straszyli nas znajomi jakoś się z nami łagodnie obeszły. wink O to chodzi żeby robić tak żeby oboje partnerów było zadowolonych. Musi być przestrzeń w związku dla nas(dobrze by było jakby para miała przynajmniej jedno zainteresowanie wspólne) i dla każdego z osobna. I nigdy robienie czegoś wbrew sobie bo wypada nie kończy się dobrze.
                                                  • delaralde Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 14:24
                                                    A czy ma jakieś znaczenie kolejność nazwisk przy ich łączeniu?

                                                    Panieńskie kończy mi się nietypowo na "-y", jest nieodmienne, a z przyszłego męża miałabym -"ska" (jego "-ski").

                                                    Czyli powiedzmy przykładowo:
                                                    Petronela Jasny-Kowalska czy Petronela Kowalska-Jasny.

                                                    Jak dla mnie druga opcja brzmi lepiej..
                                  • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 19:00
                                    > Nie rozumieszsmile Nazwisko rodowe wiąże się z pulą genetyczną, którą posiadam.

                                    No nie rozumiem. Jakim cudem nazwisko ma się wiązać z pulą genetyczną?? Z pulą genetyczną wiąże się na przykład kolor włosów. Który zresztą porażająca większość niewiast bez nawet jednej myśli o genach zmienia.
                                    Nazwisko to rzecz nabyta. Jak np. mieszkanie. Fajnie, mieszkałam tam 20 lat i się przywiązałam, ale życie idzie dalej.
                                    • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 20:10
                                      Kolor włosów to mimo wszystko dużo mniej niż pula genetyczna.
                                      Zresztą, nigdy nie farbowałam włosów, jeśli ten przykład akurat podajeszsmile
                                      I nie, dla mnie nazwisko nie jest rzeczą nabytą.
                                      • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 20:33
                                        To jesteś w mniejszości z tymi włosami, ale ja dalej nie wiem, jakim cudem nazwisko jest związane z genami tongue_out
                                        A nazwisko jest rzeczą nabytą jak najbardziej. Z żadnym się nie urodziłaś. Dostałaś, urodziłaś się jako czyjeś dziecko.
                                        A w życiu różnie bywa. Zdarza się odebranie praw rodzicielskich i zmiana nazwiska. Adopcja i zmiana nazwiska. I wtedy jakoś nazwisko nie jest pulą genetyczną, która dzieciaka definiuje wink
                                        • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 09:19
                                          To samo nazwisko nosili mój ojciec, dziadek, pradziadek. Wszyscy - w przeciwieństwie do męża - byli ze mną spokrewnieni.

                                          Idąc tym tropem włosy też są nabyte, bo też się z nimi nie urodziłam.
                                          • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 09:23
                                            I jeszcze jedno - oprócz genotypu jest również fenotyp. Oba są ściśle związane z moim rodowym nazwiskiem. Jeśli chodzi o dzieci adoptowane - o powiązaniu genotypu z nazwiskiem nie możemy mówić, ale o powiązaniu fenotypu z nazwiskiem - jak najbardziej.
                                            Nie wiem w jakim stopniu da się kształtować charakter i przyzwyczajenia po ślubie... tak więc ciągle bardziej będę związana z moim nazwiskiem rodowym niż z jakimkolwiek nazwiskiem po mężu.
                                          • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 20:13
                                            > To samo nazwisko nosili mój ojciec, dziadek, pradziadek. Wszyscy - w przeciwień
                                            > stwie do męża - byli ze mną spokrewnieni.

                                            No tak, mąż to nie rodzina tongue_out

                                            Pradziadków ma się jak dobrze liczę ośmiu, nie? Nazwisko jedno. Co jest takiego niezwykłego w tym jednym nazwisku, że akurat ono jest związane z Twoimi genami?
                                            A w ogóle to różnie w życiu bywa, może być i tak, że akurat z tym pradziadkiem, którego nazwisko nosimy, nie jesteśmy spokrewnieni wink

                                            Nazwisko jest czymś, co dostajemy od społeczeństwa. Dlatego możemy je sobie za pomocą prostej procedury administracyjnej zmienić, tak?
                                            A z włosami trochę inaczej, bo nawet jak przefarbujesz, to się zrobią odrosty. Bo włosy jednak masz od matki natury.
                                            • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 21:17
                                              lady-zgaga napisała:

                                              > > To samo nazwisko nosili mój ojciec, dziadek, pradziadek. Wszyscy - w prze
                                              > ciwień
                                              > > stwie do męża - byli ze mną spokrewnieni.
                                              >
                                              > No tak, mąż to nie rodzina tongue_out

                                              SPOKREWNIENI.

                                              I nie, nie zgadzam się z twierdzeniem, że nazwisko dostałam "od społeczeństwa". Dostałam po kimś, z kim łączą mnie geny, nawet jeśli jest to jedna z wielu osób, z którymi jestem SPOKREWNIONA.
                                              • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 22:39
                                                > I nie, nie zgadzam się z twierdzeniem, że nazwisko dostałam "od społeczeństwa".

                                                Skoro sądzisz, że nazwisko, pewnie razem z imieniem, masz od Matki Natury, to OK tongue_out.
                                                • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 10:16
                                                  Imię mam od rodziców, nazwisko - po przodkach. Nie słyszałam, aby całe "społeczeństwo" kręciło się przy tych decyzjach...
                                                  • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 18:27
                                                    > Imię mam od rodziców, nazwisko - po przodkach. Nie słyszałam, aby całe "społecz
                                                    > eństwo" kręciło się przy tych decyzjach...

                                                    Czy Ty poważnie nie rozumiesz, że imiona i nazwiska to wytwór społeczny? tongue_out To chyba tylko pokazuje, jak głęboko społeczeństwo w nas siedzi.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 19:47
                                                    Tak, sama koncepcja imion i nazwisk to wytwór środowiska. Ale to Ty mylisz koncepcję posiadania/nadawania imion/nazwisk z jakimiś konkretnymi nazwiskami.
                                                  • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 20:24
                                                    A konkretne nazwiska nie są wytworem społeczeństwa? Sposób nadawania nazwisk nie jest wytworem społeczeństwa? No proszę Cię.
                                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 11.03.11, 09:32
                                                    Wiesz, to tak jakbyś próbowała udowodnić, że np. "Słoneczniki" nie są dziełem Van Gogha, bo w końcu to społeczeństwo na przestrzeni wieków wymyśliło koncepcję malowania obrazów, robienie farb i tak dalej, a w zasadzie to jest to tylko odwzorowanie natury, która jest całkowicie od autora obrazu niezależna.
                                                    A pomiędzy danym nazwiskiem a powiązaniem genetycznym nie ma żadnej korelacji. "No proszę Cię."
                                        • kawazwanilia Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 18:15
                                          Niewątpliwie nabyta. Z tym, że chłopcy "nabywają" nazwiska od (najczęściej) ojców tak samo jak dziewczynki, ale jakoś nie spotkałam jeszcze mężczyzny który by twierdził, że jego nazwisko to nic nie znacząca popierdółka bo przecież nabyte wink

                                          W przypadku facetów jakoś naturalne jest, że nazwisko jest ważne. To przecież symbol rodziny / ciągłości z przodkami. Coś, czego statystyczny Iksiński nie odda z okazji byle ślubu, a jeszcze musi oznaczyć nim "swoją" kobietę, bo jak nie, to nierzadko całe rodziny się obrażają, koledzy wyśmiewają i w ogóle plama na honorze. Jego nazwisko, to jest Coś!

                                          Natomiast to samo nazwisko, ale u siostry Iksińskiego, to nagle tylko "ciąg znaków bez większego znaczenia". Jeśli jej nazwisko ma ewentualnie coś wyrażać, to co najwyżej więź z ukochanym mężczyzną po ślubie, i z dziećmi. Bycie oficjalnie czyjąś (kobietą, matką). A jej symboliczna łączność z przodkami? A może ona np. jest lekarzem jak ojciec i dziadek Iksiński, i chce w ten sposób podkreślić kontynuowanie rodzinnej tradycji? A może wyrobiła sobie już "markę" pod rodowym nazwiskiem i te osiągnięcia są dla niej ważne? Phi, fanaberie...
                              • kawazwanilia Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:32
                                Dokładnie Agata. Dla mnie nazwisko to taki symbol tego, kim jesteś, skąd się wywodzisz, co cię ukształtowało. Te wszystkie "Iksińscy się nie poddają", że się tak posłużę wyświechtanym przykładem smile
                                To jest pierwotne, to się nie zmienia. Mam to na zawsze, niezależnie od tego, z kim się zwiążę i z kim będę mieć dzieci. W ogóle nie łączę miłości z nazwiskiem. Ja jestem przede wszystkim Iksińska, z tym charakterystycznym zestawem cech, z tymi genami. A nie żona Igrekowskiego. Żona, czy matka - to tylko dwie z ról, jakie mam w życiu (b. ważne, ale nie jedyne), a nie coś co mnie przede wszystkim definiuje.
                                • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:46
                                  Właśniesmile
                                • kaja86 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 22:55
                                  Hmm, widocznie to kwestia bardzo indywidualna. ja tego np w ogóle tak nie odczuwam, dzielę nazwisko z różnymi osobami, z którymi co prawda jestem spokrewniona, ale poza tym często niezbyt wiele nas łączy. Poza tym wcale nie jest ładne. Tego dziadka, po którym niby mam to nazwisko nigdy nie poznałam, bo umarł na długo przed moim urodzeniem, w sumie niewiele też o nim słyszałam i znacznie bliższą więź czuję z drugim dziadkiem, który miał inne nazwisko (jeżeli w ogóle można czuć więź z kimś, o kim tylko słyszeliśmy). Ponadto zakładam, że nie wszyscy w mojej rodzinie byli tacy cnotliwi i zdarzały się jakieś dzieci z nieprawego łoża, zatem byłabym ostrożna z tymi powiązaniami genetycznymi z nazwiskiem, bo mogłoby się okazać, ze genetycznie jestem spokrewniona z innym nazwiskiem. Nazwisko pełni funkcję użytkową i chciałabym mieć ładne, a wyjście za mąż, to najbardziej bezpieczna metoda zmiany.
                                  • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 10:21
                                    Co do dzieci "z nieprawego łoża", adoptowanych itd. - pisałam już o takim zjawisku, jak fenotyp. Wiem, trudne słowo. W każdym razie, fenotyp tłumaczy dlaczego - pomimo braku więzi genetycznej - możemy ciągle mówić o więzi z ludźmi, którzy nas (rodziców/dziadków itd.) wychowywali.
                                    I nawet jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że nie ma ŻADNEJ więzi genetycznej pomiędzy mną a osobą, po której dostałam to nazwisko - zawsze jest to tylko prawdopodobieństwo, mniejsze od 100%. W przypadku męża - pomijam przypadki społecznie nieakceptowalne - nigdy nie będzie więzi genetycznej.
                                    • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 18:37
                                      Tylko Ty mylisz fenotyp z tym, co po angielsku się nazywa "nurture" (przeciwstawiane "nature").

                                      Niech mnie jakiś biolog poprawi, ale fenotyp to chyba to, że ktoś ma brązowe oczy przy genotypie brązowe + niebieskie. Na taki fenotyp raczej wychowanie nie wpłynie.
                                      • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 19:51
                                        Polecam jakąkolwiek encyklopedię. Tak dla wyrównania wiedzy w tej materii.
                                        W dużym uproszczeniu - fenotyp to to, co wychodzi z genotypu po dodaniu do tego czynnika środowiskowego. Co oznacza, że osobniki o różnym genotypie (dzieci biologiczne i dzieci adoptowane na przykład) mogą być do siebie podobne, jeśli wychowane w tych samych warunkach.
                                        • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 20:24
                                          To może zarzucisz jakieś konkretne dane, gdzie tego szukać? Bo na razie to przeczytałam, że cechami fenotypowymi są wzrost, grupa krwi i kolor włosów big_grin. Nie wiem, na wzrost może odżywianie w dzieciństwie jakoś wpłynie, ale z tą grupą krwi może być ciężko.

                                          A możesz mi jeszcze wyjaśnić, w jakim sensie dzieci adoptowane wychowane w jednej rodzinie mają być do siebie podobne? Oczywiście mówię o podobieństwie pod względem cech warunkowanych przez geny (kształt nosa, kolor oczu, grupa krwi...). Nie bardzo czaję, jak wychowanie ma zmienić genotyp, ale bardzo jestem ciekawa, więc poproszę tak jak krowie na granicy big_grin.
                                          • agata_abbott Re: Zmiana nazwiska 11.03.11, 09:25
                                            Np. wikipedia. I gdzież ja napisałam, że wychowanie zmienia genotyp??
              • mala_mia11 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 09:06
                taka była tradycja od zawsze, żona przyjmuje nazwisko męża, tak się utarło i mężczyźni z racji tego, że chcą sprawować opiekę i dbać o całą rodzinę chcą być samcami alfa, z którymi żony chcą się identyfikować ;p przecież gdyby było odwrotnie i mężowie od wieków przyjmowaliby nazwiska żon, teraz oni prowadziliby debaty, dlaczego oni mają coś zmieniać dla swojej partnerki? Zmiana nazwiska to Twój wybór, zrobisz jak będziesz chciała, ale nie wpłyniesz na decyzje innych, więc bez sensu jest pytanie czemu mąż nie może przyjąć nazwiska żony, gdy ta chcę przyjąć nazwisko faceta.
                • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 10:41
                  >bez sensu jest pytanie czemu mąż nie może przyjąć nazwiska żony, gdy ta chcę przyjąć nazwisko faceta.

                  Nigdzie takiego pytania nie zadałam.
                  • mala_mia11 Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 15:39
                    cytując Twoje powyższe posty
                    1) "A większość mężów coś pod własnym nazwiskiem osiągnęła skoro tak kurczowo się ich trzyma i wyjątkowo rzadko zmienia na nazwisko żony? "
                    2) "Skoro nazwisko tak mało ważne czemu Panowie prawie w ogóle nie przyjmują nazwisk żon (nawet jak ładniejsze) ? "
                    3) "To czemu mężczyźni tak dużą wagę przywiązują do "tylko nazwy" i praktycznie nigdy nie zmieniają nazwiska na nazwisko żony (nawet jeśli ma ładniejsze nazwisko) ani nie dodają nazwiska żony do swojego? W końcu dla nich to też powinna być "tylko nazwa" i pod inną nazwą byliby takimi samymi ludźmi? Z czego to wynika? "

                    Jak dla mnie są to właśnie pytania o to czemu facet nie może przyjąć nazwiska żony smile
                    • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 18:08
                      No naprawdę mnie to ciekawi smile
                      • violetlake Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 22:47
                        Strasznie bzdurna dyskusja, pojawiłby się tu jeden facet i byłby porządek wink
                        Dlaczego mężczyźni nie chcą zmieniać? - bo są mężczyznami i tyle.
                        To tak jak pytać dlaczego nie garną się do zmywania garów i chcą płodzić synów... smile
                        • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 08:28
                          Mój mąż nie tylko przyjął moje nazwisko. Także gotuje, robi zakupy i zajmuje się dziećmi.
                          I nadal jest facetem smile I to jakim!
                          • violetlake Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 08:57
                            Ok. Wyjątki się oczywiście zdarzają. Nie wątpie, że jest facetam wink ale nie przekonasz mnie, że to są wrodzone instynkty większości mężczyzn.
                            • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 09:47
                              Nazwisko w ogóle nie jest kwestią wrodzonych instynktów. To kwestia kulturowa. Wyłącznie.
                              A kulturę kształtujemy...my. No to kształtujmy. Zwłaszcza, że prawo już w tej kwestii nie różnicuje. Pełna dowolność.
                              • violetlake Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 12:34
                                Oczywiście nie jest, niczego takiego nie powiedziałam, ale zachowania już tak. Większość facetów nie leci w podskokach do przewijania bobasa wink
                                Natomiast kwestia nazwiska wynika z tego, że kulturowo, mężczyzna zawsze uważany był i sam chciał się uważać za głowę rodziny. Oczywiści w niektórych przypadkach jest to tylko teoria, a w praktyce baba rządzi w domu, a facet chętnie na wszystko przystaje. Coraz częsciej związki są partnerskie gdzie nie ma wyraźnej dominacji ale nawet w takich związkach, mężczyzni (w co nie wątpie że większy procent mężczyzn) lubią choć w niektórych względach czuć się jako ta właśnie przysłowiowa głowa rodziny, przyjęcie przez żony nazwiska jest napewno tego symbolem.

                                Ja jestem w związku nazwałabym to przyjacielsko partnerskim, mimo to mój narzeczony często mi powtarza, że nie może się doczekać kiedy będe ''Jego". I wiem, że to dla niego mega ważne żeby cały świat wiedział, że "zdobył mnie" wink Widzę jak się cieszy i z dumą przedstawia mnie jako swoją przyszłą żonę i bez wątpienia to będzie wielka przyjemność dla niego, że będe miała jego nazwisko. Ja ze swojej strony tez chcę żeby był mój, ale chyba jednak inaczej jako kobieta do tego podchodzę smile Generalnie mnie to imponuje, bo wiem że choć wynika to z naturalnej męskiej chęci dominacji, to nie ma ona wpływu na życie nasze codzienne.
                                • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 13:37
                                  Własnie o tym mówię, że to tylko kulturowe. A że kultura zmienną jest, to i ten zwyczaj ustępuje nowym. Normalniejszym, co do tego nie ma chyba wątpliwości.

                                  Nie bardzo rozumiem, co to znaczy, że faceci w podskokach nie biegną do bobasa. Jedni biegną, inni nie.

                                  Podobnie nie rozumiem, co ma znaczyć, że JAKO KOBIETA inaczej do tego (kwestia nazwiska) podchodzisz. To kolejna generalizacja. Pokazałam chyba dostatecznie jasno przykładem własnego małżeństwa, że na nic tu generalizacje względem płci- też jestem kobietą, prawda?

                                  Nota bene, w mojej rodzinie nie jestem jedynym przykładem na to, że mąż przyjmuje nazwisko żony. To jest coraz bardziej popularne.

                                  Uważam natomiast za wysoce szkodliwe, jak jedna strona traktuje drugą jako przynależną sobie, zwłaszcza gdy to jest relacja niesymetryczna, a Ty o takiej piszesz. Byłabym bardzo ostrożna, gdybym miała do czynienia z kimś, kto tak mnie traktuje, nawet jeśli to byłoby "tylko" kulturowe.
                                  • violetlake Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 17:07
                                    Chyba mnie zupełnie nie zrozumiałaś.
                                    Wszystko sprowadza się do tego że ewolucyjnie w mężczyźnie tkwi potrzeba dominacji, w kobietach już nie. Oczywiście nie generalizuje, ale takie są przeważające statystyki. Stąd jako kobieta nie mam parcia na to by mąż przyjmował moje nazwisko, wręcz z chęcią przyjmuje jego.

                                    Może w twojej rodzinie jest więcej takich przypadków, może nawet tu na forum znajdzie się wiecej dziewczyn, ale doskonale wiemy, że jest to jednak zjawisko dużo mniej popularne w ogóle społeczeństwa

                                    O przynależności też zupełnie chyba myślisz o czym innym. I nie wiem co tu rozumiesz za szkodliwe? W końcu cała instytucja małżeństwa jest wynikiem potrzeby przynależności do kogoś. Ta potrzeba jest wzajemna. Nie wiem co zrozumiałaś jako niesymetryczne, bo oboje chcemy ''mieć siebie'' już na zawsze na własność... A trzeba przyznać, że związki są z definicji bardzo niesymetryczne, bo każda strona wnosi coś innego.

                                    Mój narzeczony nosi mnie na rękach dosłownie i w przenośni, układa nam się fantastycznie bez najmniejszych zgrzytów, nie mogę się już doczekać by być JEGO żoną, ja nie mam z tym najmniejszego problemu, nie rozumiem dlaczego miałabym mieć i po cóż niby bym miała być ostrożna?
                                    • krezzzz100 Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 00:09
                                      Ależ to jakieś komunały o potrzebie tej dominacji tkwiącej w facetach, a kobietach już nie. Potrzeba ta jest zasadnicza dla obu płci. Kulturowe było przypisanie to jednej płci. Ale, żeby nadal w tym kulturowym przypisaniu dobrowolnie tkwić- to mi masochizm jakiś przypomina. Serio.

                                      Z tą symetria to też dziwnie piszesz. Raz, że jej nie ma, drugi raz, że jest.

                                      Człowiek nie jest niczyją własnością. Małżeństwo te nie jest relacją posiadania kogoś. Jest relacją współbycia- to coś zupełnie innego.
                                      • violetlake Re: Zmiana nazwiska 10.03.11, 20:43
                                        Wiesz co, ale Ty chzba zupelnie nie rozumiesz tego co piszę.
                                        Ja "takie komunały", wiele lat dogłębnie studiowałam i o zachowaniach ewolucyjnie wrytych w kobiety i mężczyzn a także o ich przyczynach wiem mnóstwo.
                                        Nikt w niczym nie tkwi. Jaki masochizm? Jakie kulturowe przypisanie? My robimy to co czujemy w danym momencie, wsysztko jest naturalne, żadne z nas nie cierpi, jestesmy przeszczęśliwi..... tak wiec możesz swoje myśli jakoś konkretniej wyrażać, co tu jest masochizmem?

                                        A a kultura, to co innego niż wrodzone instynkty, owszem wynika z nich w pewnym stopniu, ale kieruje się ciut innymi prawami, więc nie mieszaj pojęć.

                                        Gdzie ja napisalam ze raz jest symetria a raz nie??

                                        A o posiadaniu siebie nawzajem w małżeństwie... chyba się już dość jasno wyraziłam wyżej, nie lubie się powtarzać. ale jeśli tego też nie rozumiesz to trudno. Twój mąż czy narzeczony nie mówił Ci że chce żebyś była jego kobietą już na zawsze? Czy żyjesz w wolnym związku?
                                        Współbycie.....współbyć to trzeba na każdym etapie związku, nie kłóci się to z checią posiadania kogoś jako partnera na całe życie
                                        (chyba nie myślałaś, że pisząc o posiadaniu się, pisalam o tym, że będziemy trzymać się nawzajem pod kluczem, czy kontrolować i decydować co druga połowa ma robić?!)
                                • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 21:47
                                  >Większość facetów nie leci w podskokach do przewijania bobasa.

                                  Nikt nie biegnie w podskokach do przewijania bobasa, to niezbyt fajny obowiązek, który ktoś po prostu musi zrobić przy małym dziecku, najczęściej matka.
    • zoselin1987 Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 15:22
      Zawsze mówiono mi,że mam ładne nazwisko.
      Jest nietypowe, ładnie brzmi. Pasuje bardzo do mojego imienia.
      Na dodatek jestem tylko ja i siostra,więc istnieje duże ryzyko,że nazwisko przepadnie.
      Poza tym czuję się z nim właśnie tak jak niektóre piszecie tutaj,emocjonalnie związana.
      Dlatego od początku wiedziałam,że będzie podwójne.
      Nawet jeśli mnie zniechęcają,że dokumenty,że długie (nazwisko moje+nazwisko N= 18 liter).
      • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 16:55
        A Twój mąż z jakiegoś hrabiowskiego rodu, że nie może przyjąć Twojego nazwiska? Mniej komplikacji i mniej literek.
        Równouprawnienie mamy.
        • violetlake Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 22:55
          A czemu Ty Gazeto tak bardzo nakłaniasz i wciskasz na siłe tą równość?
          Już nawet abstrahując od kwestii nazwisk. Tego typu równouprawnienie o jakim piszesz, to dla mnie śmiech na sali. Pogadamy o równouprawnieniu jak mężczyźni zaczną rodzić dzieci, a kobietom przestaną rosnąć piersi. Tymczasem wszyscy, wszędzie, wszystkim na siłę, by było wszystko absolutnie jednakowe dla wszystkich. A cholera kobieta i mężczyzna to mentalnie, emocjonalnie i fizycznie zupełnie różne istoty.
    • lady-zgaga Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 17:17
      > Przybieranie nazwiska męża to relikt przeszłości, kiedy kobieta była "przy mężu"
      > i po ślubie niejako traciła swoją tożsamość.

      Przed ślubem była u ojca. Zmieniała nazwisko, bo przechodziła spod władzy ojca pod władzę męża. I dlaczego akurat tożsamość ojca jest "swoja"?
      Gadajta co chceta, nazwiska to wytwór społeczny, potrzebny w zasadzie tylko po to, żeby funkcjonować w społeczeństwie.
      • drinkit Re: Zmiana nazwiska 06.03.11, 22:08
        I dlaczego akurat tożsamość ojca jest "swoja"?

        Bo jest pierwotna. A zmienianie jej w 1/3 swojego życia jest bez sensu.
    • mala_mujer Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 10:53
      Zmieniłam na nazwisko męża, który miał podwójne. Bo tak chciałam. Mam teraz 29 literek sad. Przedstawiamy się oboje pierwszym członem (z wyjątkiem rubryczek w oficjalnych dokumentach).

      Zagraniczni współpracownicy się podłamali - dopiero co nauczyli się czytać panieńskie smile
      Ja się nauczyłam je szybko literować w 3 obcych językach, którymi się posługuję smile

      Tożsamość zachowałam cały czas tą samą, mąż nie nalegał, choć się ucieszył.
      Klienci widzą, że jestem tą samą osobą, na FB nadal dostaje zaproszenia.

      Ciekawostka a'propos pana Kaszanki i pani Czartoryskiej: znam taką sytuacje: pan młody miał bardzo pospolite nazwisko, a panna młoda 'hrabioskie' - przed ślubem pan zmienił swoje nazwisko na jeszcze inne, żeby szlachetniej brzmiało, a żona je przyjęła
      • reirei Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 11:05
        mala_mujer napisała:
        >
        > Ciekawostka a'propos pana Kaszanki i pani Czartoryskiej: znam taką sytuacje: pa
        > n młody miał bardzo pospolite nazwisko, a panna młoda 'hrabioskie' - przed ślub
        > em pan zmienił swoje nazwisko na jeszcze inne, żeby szlachetniej brzmiało, a żo
        > na je przyjęła

        To już jest jakieś, zupełnie dla mnie niezrozumiałe, kuriozum uncertain Na miejscu tej panny w życiu bym nie zmieniła nazwiska na jakieś zupełnie obce i z łapanki.
      • lillyth Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 11:27
        moja znajoma sprawę nazwiska rozwiązała jeszcze inaczej. jej było pospolite, dajmy na to nowak, a jej przyszłego męża niezbyt ciekawe, na przykład kaszanka. za to panieńskie nazwisko matki narzeczonego było ładne i szlachetnie brzmiące, jak czartoryska. przekonała go więc, aby przed ślubem zmienił nazwisko na panieńskie matki, a ona po ślubie zmieniła na jego nowe.
        • kati_p Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 23:39
          U mojej koleżanki cała rodzina Narzeczonego zmieniła nazwisko na panieńskie babci (ładne, normalne), bo mieli okropne nazwisko, którego wolę nie cytować (pogardliwe określenie przesadnie wymalowanej i ubranej kobiety)...
          • gazeta_mi_placi Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 20:23
            >poga
            > rdliwe określenie przesadnie wymalowanej i ubranej kobiety

            Dziunia?
            • kati_p Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 22:00
              Gorzej wink na P, 5 liter wink
    • super_konwalia Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 14:34
      ja zapewne będę posługiwać się nazwiskiem narzeczonego smile
    • kawazwanilia Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 07.03.11, 18:25
      ... nazwiskach. lub planują zostać. Jak reagowali na tę wiadomość Wasi bliscy, rodzina męża, otoczenie? Bo ja miałam jesień średniowiecza i zastanawiam się, czy ja się obracam w jakimś hiper konserwatywnym środowisku, czy co...
      • gazeta_mi_placi Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 07.03.11, 19:23
        Rodzina męża normalnie (ale akurat w najbliższym otoczeniu męża mam dwie osoby o feministycznym i liberalnym podejściu do różnych spraw wink ), otoczenie czasem się myli, to jest np. jestem przedstawiana przez znajomego nazwiskiem męża albo dostaję pocztówki zaadresowane imionami (moim i męża) i nazwiskiem męża wink ), ale nie "dziwuje" się (chyba, że za plecami wink ).
      • reirei Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 07.03.11, 23:13
        Nie konsultowałam się z nikim przed ślubem w sprawie nazwiska więc w zasadzie sporo osób nie wie, że nie zmieniłam nazwiska albo ich to zbytnio nie interesuje wink Jak ktoś o mnie mówi używając nazwiska męża to go poprawiam, że nie nazywam się tak tylko inaczej. Właściwie wszyscy są trochę zdziwieni, ale nie "wydziwiają" tylko przyjmują to do wiadomości i już. Rodzina męża też lajtowo do tego podeszła, jedna kuzynka tylko się zdziwiła bardzo i na mój komentarz, że nie zmieniłam nazwiska powiedziała "to po co w ogóle ślub brać?!" uncertain
      • marina111 Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 08.03.11, 22:39
        MOim rodzicom nie zrobiło to wielkiej róznicy, siostra tym bardziej miała to gdzies jak się bede nazywała. Po za tym ja się nikogo o zdanie nie pytałam. Narzeczony nie miał wiele do powiedzienia bo to moje a nie jego nazwisko a tesciowie nie byli zachwyceni ale mi tego nie powiedzieli tylko męzowi. Nie mieli odewagi powiedziec mi tego w twarz a po za tym nie zrobiło by to na mnie wielkiego wrazenia.

        Znajomi się dziwią i odrazu pytaja co na to mój mąż. Mysle ze oboje przywyklismy do sytucji i teraz nie ma to juz dla nas znaczenia
        • reirei Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 09.03.11, 11:30
          > Znajomi się dziwią i odrazu pytaja co na to mój mąż.

          O, u mnie to samo. Jakby to mąż był ważniejszy i miał decydujące zdanie a propo mojego nazwiska uncertain A ja w takich sytuacjach przewrotnie odpowiadam, że "M. na moje nie chciał zmienić, więc każde z nas ma inne nazwisko" wink Ludzie, rzecz jasna, robią wielkie oczy i nie mogą uwierzyć, że mogłabym panu mężowi cos takiego zaproponować wink
          • hanna26 Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 09.03.11, 12:30
            Ale dziewczyny, właściwie o co toczy się ta cała dyskusja? Przecież to sprawa indywidualna, niech każdy dogadauje się z własnym mężem/żoną, i w kwestii nazwiska i niech postępują obydwoje tak jak uważają. Ich sprawa. I tyle.
            Ja akurat mam podwójne nazwisko - panieńskie i mężowskie - jestem z tego zadowolona, mąż też, nasza to sprawa.
            Co do pierwotnego pytania autorki wątku:
            Nikt Ci nigdy nie zagwarantuje, że nie będziesz miała kłopotów i taką gadaniną, że "ja zostawiłam nazwisko, nie miałam problemów, to i Ty mieć nie będziesz" można sobie za przeproszeniem tyłki podetrzeć. Nie wiadomo jak będzie w Twoim przypadku. Ja akurat cieszę się, że wszyscy razem: my z mężem i nasze dzieci mamy to samo nazwisko. Swoje zostawiłam dodatkowo jedynie ze względów zawodowych. Ale to ja. A Ty musisz sama to przemyśleć. smile
            Powodzenia. smile
            • krezzzz100 Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 09.03.11, 13:40
              I to jest prawidłowe stanowisko smile Ustawa dopuszcza swobodę w tym względzie, i tak jest bardzo dobrze.
            • marina111 Re: Do dziewczyn, które zostały przy panieńskich 09.03.11, 17:22
              Nie ma tu żadnej dyskusji a raczej wymiana doswiadczeń. Ona zrobi jak uważa, to oczywiste. Ale moze czasem dobrze jest wiedziec na co ma się przygotopwac jesli podejmie taką a nie inną decyzję.
    • virgaaurea Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 22:31
      zostałam przy swoim,
      nigdy nie miałam z tym problemów, ani urzędowych ani innych, aktu ślubu nigdy nie musiałam pokazywać, a w przeróżnych sytuacjach, w przeróżnych krajach (naprawdę różnych kręgach kulturowych) się znajdowałam;

      cześciowo może zdecydowały względy praktyczne - jak myślałam o ponownym wyrabianiu dokumentów i wbiciu wszystkich potrzebnych wiz to robiło mi się słabo (akurat 2 mce przed ślubem skończyły ważność i wyrobiłam nowe, musiałabym to robić po raz kolejny), nie chciałam też żeby to na co pracowałam pod własnym nazwiskiem przestało być rozpoznawalne (tak, mam osiągnięcia jakieś tam, pod którymi się podpisałam), przede wszystkim jednak nie chciałam go zmienić, dlatego, że to część mnie z której nie chciałam i nie chcę rezygnować, tak to czuję i nie wgłębiałam się w to jakoś szczególnie;

      wg mnie nazwisko wiąże się z tożsamością (choć oczywiście jej nie wyczerpuje), nie chodzi o to, że to przypadkowe litery, bo tym imieniem jesteśmy nazywani od urodzenia, tym nazwiskiem podpisujemy wszystko, co zrobimy;

      a, oba nazwiska są ładne i podobnej długości, a dodatkowo razem brzmiałyby super, to nie był w ogóle argument;

      a co do tego, że różne decyzje podejmujemy - cóż, po prostu dla niektórych ważniejsze jest podkreślenie, że jak to ktoś napisał "jestem oficjalnie jego" i przyjemniej im jest słyszeć dajmy na to "państwo nowakowe"; ktoś inny woli podkreślić, że zachowuje niezależność, wiążą się 2 niezależne osoby;

      dla jeszcze innych ważne są przede wszystkim względy praktyczne, nie tylko takie, że nazwisko wójcik czy kowalski nie jest "najszczęśliwsze życiowo";
      jedna koleżanka nie zmieniła nazwiska wyłącznie dlatego, że jej jest rzadkie i zabawne, łatwo zapamiętywalne, i po prostu pomaga jej w życiu, od razu wywołuje uśmiech na twarzy - nie wywala się jej cv gdy przychodzi 200 spełniających warunki, łatwo zapamiętuje itd.
      inna nie zmieniła bo rosyjskobrzmiące nazwisko męża (faktycznie pochodzącego zza wschodniej granicy) utrudniłoby jej z kolei odnalezienie się na rynku pracy;
      było to jednak czysto praktyczne, bez emocji czy jakichś żalów z czyjejkolwiek strony;

      co do tradycji, zauważcie, że przecież w wielu krajach w europie nazwiska się nie zmienia i jest to najzupełniej normalne, więc ogólnokulturowe wywody chyba nie mają racji bytu;

      ani mój m. ani rodzina czy znajomi nie mieli problemu z tą decyzją, myślę, że zdziwili by się, gdybym je zmieniła; wśród moich bliższych i dalszych znajomych są 3 grupy: niezmienione nazwisko (jakieś 25%), podwójne nazwisko (połowa), i zmienione (25%), jakoś nikogo to szalenie nie emocjonuje;
    • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 22:59
      Zmieniłam z ładnego i oryginalnego na ładne i zabawne.
      Nie widzę sensu zostawania przy nazwisku panieńskim, a potem katowania dzieci podwójnym nazwiskiem. Ten system załamałby się przy nadawaniu nazwisk moim wnukom.
      • virgaaurea Re: Zmiana nazwiska 07.03.11, 23:58
        zeby jak to okreslilas "katowac dzieci podwojnym nazwiskiem" trzeba samemu miec podwojne, jesli tylko zostanie sie przy swoim trzeba wybrac, czy dzieci beda nazywac sie tak jak matka czy tak jak ojciec;
        • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 11:46
          Coś się zmieniło w przepisach? Nie mam tego problemu więc i paragrafów nie śledzę. Wiem, że kiedyś wyglądało to tak: "Dziecko pochodzące z małżeństwa może więc nosić nazwisko będące nazwiskiem jednego z rodziców, albo nazwisko powstałe z połączenia obu nazwisk."
          • aiczka Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:35
            Nie, aktualna wersja jest taka jak piszesz, dziecko może mieć podwójne nazwisko a rodzice pojedyncze. Tylko że nie musi - dlatego trochę niezrozumiała jest uwaga o "katowaniu podwójnym".
            Te same możliwości są w przypadku dziecka z konkubinatu.
            • plastelinka.czerwona Re: Zmiana nazwiska 08.03.11, 12:46
              Dziecko nie musi mieć podwójnego, ale naturalną konsekwencją tego, że zostawiam sobie nazwisko panieńskie( bo tożsamość mi się zmieni, bo równouprawnienie, bo więź z rodziną, itd. itp.) jest dla mnie to, że moje dzieci dostaną nazwisko po mnie i po ojcu. Z nimi też chciałabym być związana, tak jak z rodzicami, mój mąż jako równouprawniony także powinien przekazać dzieciom swoje nazwisko. wink
    • lady.baba Re: Nie zmieniłam bo po co 09.03.11, 13:49
      Nie zmieniłam nazwiska bo nie widziałam takiej potrzeby. Dzieci będą mialy nazwisko po mnie, męża nazwisko jest długie, z dużą liczbą polskich znaków, a moje krótsze i łatwe do wymowy dla cudzoziemców. Świat się zmienia, lepiej dziecku ułatwić podróżowanie, naukę czy pracę zagranicą.
    • pinacolada86 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 21:30
      Ja mam podwójne, dzieci podwójne, mąż został przy swoim.
      Dla mnie przyjęcie nazwiska męża to jakby utrata cząstki siebie. Podwójne nazwisko jest dobrym wyjściem. Mąż nie miał nic przeciwko, jakby zresztą miał to guzik mnie to smile

      Dzieci mają podwójne, ponieważ chciałam przekazać dalej swoje panieńskie nazwisko. Nie mam braci, mój tata ma same siostry. I nie mówcie mi proszę, że robię krzywdę dziecku. Krzywda jest jak dziecko ma na nazwisko Fiut albo Psikuta. Co do długiego przedstawiania się to wiele znajomych mi dzieci przedstawia się długaśnym nazwiskiem i do tego dwoma imionami np. Magdalena Weronika Brzęczyszczykiewicz. Dzieci nie są głupie przecież.
      • hanna26 Re: Zmiana nazwiska 09.03.11, 23:28
        A dzieci to dziewczynki? wink To gorzej będzie, jak zapragną pozostać przy swoim (np. tak jak ja ze względów zawodowych) i dołożyć do tego nazwisko męża. Potrójne zamiast podwójnego - to dopiero będą miały co pisać w rubryczkach. big_grin
        • marina111 Re: Zmiana nazwiska 11.03.11, 16:16
          Raczej się tak nie stanie ponieważ jkak na razie polskie prawo nie dopuszcza opcji posiadania trzy członowego nazwiska. Można zmienic nazwisko lub jeden człon ze swojego zmienic na męzowski.

          Co do robienia krzywdy dzieciom to moje zdanie jest takie ze duzo większe krzywdy ludzie wyrządzają swojemu potomstwu i żyje. Oby tylko takich krzywd w przyszłości moje dziecko doznało jak dwu członowe nazwisko to bedzie dobrze. Coraz czesciej dba się o wymyslne imię, ładne nazwisko a zapomina się o podstawach jakim jest np. zainteresowanie i czas poświęcony dziecku.
          czy któraś z nas z perspektywy czasu zastanawia się nad tym czy rodzice dobrze zrobili dając nam takie a nie inne nazwisko?? Raczej nie. Myśle ze czesciej wspomina się jak nas wychowali, czy dbali o ciepła atmosfere w domu itp.
          Jesli moim dzieciom nie bedzie pasowało nazwisko to mogą sobie je zmienic. !8 lat jakos dadzą radę się przemęczyc.
    • audrey_horne Re: Zmiana nazwiska 31.03.11, 23:45
      Mnie w tym wypadku podoba się system hiszpański i cieszę się, że wychodzę za Hiszpana smile . Każdy ma dwa nazwiska, pierwsze po ojcu, drugie po matce. Kobieta po ślubie nazwiska nie zmienia, dzieci dostają pierwsze nazwisko ojca + pierwsze nazwisko matki. Owszem, można się kłócić, że to też patriarchat, bo przecież nazwisko matki i tak przepada po drugim pokoleniu, ale mnie się taki system podoba.
    • karenek Re: Zmiana nazwiska 01.04.11, 09:21
      Zmienilam nazwisko na podwojne:
      1. jak pomyslalam o zmienia na mezowskie to czulam gdzies w srodku sie jakby mi ktos mial noge odciac(nie wiem dlaczegobig_grin)
      2. postanowilam wiec ze zostaje przy swoim tylko , narzeczonem to gralo
      3. jak poszlam do urzedu to pomimo wczesniejszej decyzji podalam podwojne
      ( sama nie wiem co mnie podkusilo, bo i tak bede uzywala i przedstawiala sie tylko moimbig_grin)

      Takze jak widac w moi przypadku to kwestia zupelnie przypadkowa , nie przywiazywalismy do tego zbytniej uwagi, nie roztrzasalismy tego na czesci i nei dorabialismy teorii tam gdzie to niepotrzebne zupelnie.
Pełna wersja