Chciałabym, aby w tytule pojawiło się "zestawienie", ale jeszcze chyba za wsześnie
Słowo o nas: Mamy po około 30 lat, jesteśmy razem długo - nie liczymy, nie obchodzimy rocznic. Nie wiem, będzie siedem, albo osiem lat. Jesteśmy artystyczne dusze, a może lekkoduchy
Za wszystko płacimy sami, raczej liczymy się z pieniędzmi - troche inaczej niż inni, bo mamy setki głupich pomysłów, na które nam nie szkoda, ale akurat na wesele nam troche szkoda

Rozumiecie?
Mamy termin - 1 pażdzienika 2011
Mamy miejsce na naukach 17-18 czerwca, u Dominikanów na Freta.
Mam cudowną świadkową, przyjaciółkę.
Mamy zarezerwowaną restaurację i wpłaconą zaliczkę - klimat jest wspaniały: kominek, pianino, weranda porośnięta dzikim winem (specjalnie wybraliśmy jesień, żeby to wino było), drewniane krzesła, stara podłoga. Jesteśmy zadowoleni z tego wyboru. Jedyny minus, to widok na rozświetloną neonami Biedronkę

- sami musimy kupić alkohol oraz słodycze, reszta jest w pakiecie.
Mamy praktycznie dopracowaną listę gości.
To wszystko na dzień dzisiejszy. A teraz plany:
- Fotograf - jestesmy gotowi zapłacic góra 4k. Uważam, że za takie pieniądze ktoś dobry powinien się znaleźć. Mamy jednak taki problem, że mamy wrażliwe zmysły estetyczne, a może swój klimat... W każdym razie dostrzegamy takie rzeczy jak kompozycja, kadrowanie, "sztuczki", dziene zabawy z fotoszopem i nic za bardzo nas nie powaliło, tak, żebyśmy chcieli zapłacić.
- Zespół/dj - tu kaplica. Ułożyliśmy listę utworów, które być muszą i żaden zespół tego nie wJackson'owi w kowerze Alice Mae. Planuję też kilka niespodzianek muzycznych dla najbliższych, ale niektóre kawałki, złe wykonanie może po prostu zabić. Więc wygrywa dj, ale
z drugiej strony, kapela ma swój klimat. Kiedy o tym myślę, zawsze przypomina mi się scena stypy z filmu "Głośniej od bomb" - wtedy twierdzę, że tylko zespół

Mamy nawet jeden świetny typ, znajomych, którzy czują klimat, ale trochę się obawiam, bo jakby nie było wydajemy przyjęcie weselne, w restauracji, oni na weselach nie grają, są młodzi, wariaty takie, które kochają muzę, ale też dają nieźle popalić (i popić

sobie, że tak napiszę. Nie dałabym ręki sobie uciąć, że nie zaliczą grupowego zgonu przed północą

A jak tak, to co? Nic im nie zrobię.
Za dwa tygodnie jest wesele naszych znajomych, zamówili jakiegos rokmena z kapelą. Podobno kozak. Jak nam się spodoba to weźmiemy od razu.
I jeszcze tak sobie myślę, że idealna dla nas byłaby kombinacja - zespół z dj, którzy byliby jedną ekipą, dobrze się rozumieli i potrafili płynnnie współpracować. Jakoś nie wiem, na zmiany? Może słyszałyście o takim składzie?
cdn.