Dodaj do ulubionych

Pies na ślubie

20.06.11, 18:58
Hej,
mamy z N. ukochaną suczkę, która jest chyba najgrzeczniejszym psem na świecie i chcielibyśmy aby była obecna na ceremonii zawarcia małżeństwa (wesele to już zbyt duże zamieszanie i byłaby zestresowana). Czytalam o takich ślubach kościelnych - zazwyczaj ksiądz nie dość, że nie robi problemów to jeszcze sam jest zachwycony. Nawet ostatnio w moim kościele w czasie rezurekcji o 6 rano na środku dywanu spał jakiś pies i nikt go nie wyrzucił. Ale my bierzemy ślub cywilny i zastanawiam się jak to rozwiązać, wiem że jeśli pies jest przewodnikiem to nie ma żadnego problemu no ale nasza sunia jest już za stara na takie szkolenia (o ile byloby nas stac). Ostatecznie postaramy się o ceremonię w innym miejscu niż USC ale dla nas to ostateczność.... Macie jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • zia86 Re: Pies na ślubie 20.06.11, 19:20
      A jak duży jest ten piesek?
      • miss_chloe Re: Pies na ślubie 20.06.11, 19:29
        mieszanka posokowca z bokserem czyli taki średni (24kg szczęścia smile )
        • zia86 Re: Pies na ślubie 20.06.11, 22:44
          To na rękach się raczej nie zmieści. wink
          Ja uważam, że możecie zapytać, doskonale rozumiem, że psa(czy jakieś inne zwierzę) można traktować jako członka rodziny, może powiecie, że chcecie żeby Wam sunia obrączki niosła to się urzędnicy zgodzą? smile
    • joanka-r Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:19
      ''Hej,
      mamy z N. ukochaną suczkę, która jest chyba najgrzeczniejszym psem na świecie i chcielibyśmy aby była obecna na ceremonii zawarcia małżeństwa (wesele to już zbyt duże zamieszanie i byłaby zestresowana). ''

      to żart? a gdybyś miała ulubione rybki to zabrałabyś ze sobą akwarium? Nie zdziwiłabym się, gdy ksiądz postukał się wam w główkę.

      ''Macie jakieś pomysły?''
      Tak zostawić pieska w domu, skoro sunia taka spokojna i ułożona to prześpi waszą nieobecność. w nagrodę dostanie kawałek tortu na drugi dzieńtongue_out
      • arwena84 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 01:20
        A po co im ksiądz w USC? Gorsze ludzie mają pomysły niż pies na ślubie. tongue_out

        Ja tam kibicuję temu pomysłowi i trzymam kciuki, żeby się w urzędzie zgodzili. smile
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:42
        Pies to dla wielu ludzi członek rodziny.
    • miawallace1 Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:23
      Sorry, ale w życiu większej bzdury nie słyszałam... Ślub, urzad stanu cywilnego czy nawet kościół to nie miejsce dla psa. Jeśli będziesz miała gości uczulonych na sierść psa to ślub będzie urozmaiconym romantycznym kichaniem albo pociąganiem nosem...

      Do pracy też zabierasz psa?
      • landora Re: Pies na ślubie 21.06.11, 00:24
        A dlaczego nie? Pies też stworzenie Boże! Ja bym swojego chciała mieć na ślubie, gdyby jeszcze żył!
        • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 02:25
          Zdarzyło mi się być stażystką w miejscu, gdzie pani dyrektor codziennie przychodziła ze swoim jamnikiem. Nic nadzwyczajnego.
          • lili-2008 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 08:33
            U mnie w firmie też szefowie (małżeństwo) przychodzili z psem do pracy. Tak samo, jak wielu innych pracowników.
            Niedługo ja będę miała psa i chyba jest to dla nich oczywiste, że ja również będę ze swoim przychodzić, bo ciągle o tym mówiąwink
      • lili-2008 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 08:31
        A cóż jest niezwykłego w zabieraniu psa do pracy?
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:43
        Uczulenie na psią sierść są wyjątkowo rzadkie ( w odróżnieniu od uczuleń na kocią sierść które są częstsze ), równie duże prawdopodobieństwo, że ktoś będzie miał uczulenie na kościelne kadzidło albo perfumy którejś Pani.
        • miawallace1 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 21:04
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Uczulenie na psią sierść są wyjątkowo rzadkie

          Ja na przykład mam uczulenie na psią sierść i w swoim otoczeniu znam jeszcze 2 osoby - dokładnie tyle samo ilo kocich alergików... ale pewnie jestem wyjątkiem ;]
          • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 10:31
            Tylko, że wśród moich gości nie ma alergików, więc po co rozstrząsać problem, którego nie ma smile
      • aneta-skarpeta Re: Pies na ślubie 21.06.11, 22:36
        u mnie w pracy szef czesto bierze psa, jak u mnie w domu nie ma nikgo, kto moglby mojego wyprowadzic to tez moge go przyprowadzic- zdarza sie raz na pare miesiecy, np kilka dni

        raz byly 3 psy na razwink

        w kosciele tez kiedys moj pies byl, co prawda na probach komunijnych, ale i tak byli tacy co oczami przewracali, choc spal sobie przed wejsciem w kąciku i mial wszystkow nosie
    • merkezhaolam Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:26
      Ja bym sobie darowała wciskanie psa na ślub w USC. Właśnie ze względu na zamieszanie. Pies może stać się centrum uwagi, kiedy wy jako PM będziecie go targać na smyczy. I wszyscy mogą się skupić na tym, że pies jest na ślubie. A taka masa ludzi może psa zestresować - nawet najgrzeczniejszego.

      Co do przewodnika - chyba nie zrozumieliście. Pies przewodnik, który pełni swoją funkcję może wejść do USC, żeby pomóc swojemu niewidomemu panu w poruszaniu się po budynku. A nie KAŻDY pies po kursie jako pies przewodnik. Pies ma uprawnienie do przebywania w budynku, ponieważ pełni jakąś funkcję w danym momencie, a osoba niewidoma bez tego psa mogłaby sobie nie poradzić i musiałaby się zdać na łaskę i niełaskę innych, co nie jest dla niej komfortowe.
      • miss_chloe Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:02
        Nie tylko o to chodzi gdy pies jest przewodnikiem, pies bez certyfikatu tez może byc pomocny dla osób niewidomych itd. Chodzi też o to że obcy ludzie boją się psów a taki z certyfikatem daje swego rodzaju "gwarancję zachowania"
    • lady.papryczka Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:29
      Ja bym po prostu zapytała w urzędzie, czy możecie psa wziąć ze sobą. Coraz częsciej USC sa bardzo przyjaźnie nastawione i otwarte, wiec może nie będzie problemu.
      • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:49
        Przepraszam, ale się uśmiałam. Ja wzięłabym swojego ukochanego kota, ale on niestety nie jest grzeczny. smile))))))
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:54
        Można wziąć ślub w jakimś mniejszym mieście, tam często jest tak mało ślubów, że urzędnicy często są bardzo życzliwie nastawieni do każdej pary chcącej wziąć tam ślub.
    • izu21 Re: Pies na ślubie 20.06.11, 20:49
      a dlaczego chcecie, żeby była obecna na ślubie??
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:52
        A dlaczego nie?
    • lillyth Re: Pies na ślubie 20.06.11, 21:31
      a ja doskonale rozumiem, czemu można chcieć ukochanego psa zabrać na ślub - i bardzo mi się ten pomysł podoba smile zapytajcie w urzędzie, może wyrażą zgodę. albo spróbujcie zorganizować ślub plenerowy, wtedy z obecnością zwierzaka nie będzie problemu.
      • chomiczkami Re: Pies na ślubie 21.06.11, 00:09
        Jest taki rodzaj ceremonii, gdzie wszystko można pod siebie ustawić... więc może...
        • lili-2008 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 08:35
          big_grin
    • drinkit Re: Pies na ślubie 20.06.11, 22:36
      Hej,
      > mamy z N. ukochaną suczkę, która jest chyba najgrzeczniejszym psem na świecie i
      > chcielibyśmy aby była obecna na ceremonii zawarcia małżeństwa
      Oh, G!
    • solniczkopieprzniczka Re: Pies na ślubie 21.06.11, 00:14
      Ale zdaje się, że miss_chloe nie pyta o opinie na temat psa na ślubie, tylko o pomysły, jak to zorganizować...A skoro tak, to najwyraźniej już zdecydowała, więc po co pouczanie i uszczypliwości?

      Niektórzy kochają swojego psa jak członka rodziny i ja też chętnie bym widziała swojego na swojej uroczystości smile Na twoim miejscu po prostu zapytałabym w urzędzie. Szanse marne, ale kto wie. Powodzenia smile
    • truskawkowe_studio Re: Pies na ślubie 21.06.11, 00:24
      mozecie jej przyczepic poduszeczke z obraczkami i wystapi w roli stoliczka to moze bez pozwolenia sie obejdzie?


      a tak w ogole to sie usmialam z pomyslu rotfl
    • skorek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 00:30

      zaproszenie też suni dacie ? big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:51
        Niemowlaki też często bywają na ślubach (sądząc po różnych filmikach ze ślubu w kościele urozmaiconym ich wrzaskami) mimo, że nikt osobnego zaproszenia dla nich nie robi.
        • skorek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:36

          niemowlak to człowiek, a pies to pies, więc gazeta nie kompromituj się, wszyscy wiedzą, że nienawidzisz dzieci i nie piernicz głupot.
          • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:01
            To teraz wytłumacz mi, w jaki sposób niemowlę uczestniczy w ślubie i weselu. Twierdzicie wszystkie, że pies nie jest konieczny i ślub bez niego może się odbyć. Bez drzących mordę dzieci też może, a jednak ludzie je ze sobą zabierają. W czym jest różnica? W zasadzie bez gości też się może odbyć, wystarczy para młoda i świadkowie, po co te wszystkie ceregiele z zapraszaniem rodziny i przyjaciół? Jeśli dla kogoś obecność ukochanego zwierzęcia jest istotna, to krzywdy ci tym nie robi.
            • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 22.06.11, 20:48
              audrey_horne napisała: . Bez drzących mordę dzieci też może
              Po 1,Morde to masz ty a nie dzieci,no i moze psy maja mordki/pyszczki.

              A po 2 to psa mozna samego zostawic na pare godzin a dziecka/niemowlaka juz nie.
              • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 22.06.11, 23:45
                >> A po 2 to psa mozna samego zostawic na pare godzin a dziecka/niemowlaka juz nie.

                Wesela trwają najczęściej od godzin popołudniowych do wczesnego ranka.
                Psa na tak długo samego też nie można zostawić (trzeba wyjść z nim na spacer).
                Poza tym małe dziecko można (oczywiście jeśli CHCE się a dziecko nie wymaga specjalistycznej opieki bo jest głęboko upośledzone i chore) zostawić z innym członkiem rodziny, zaprzyjaźnioną osobą lub płatną opiekunką.
                Na ślub zaprasza się z reguły z dużym wyprzedzeniem więc spokojnie jest czas na zorganizowanie odpowiedniej opieki.
                Niemal wszystkie znane mi osoby co najmniej raz zostawiły dzieci poniżej 3 roku życia pod opieką kogoś innego, więc jak widać się da....
                Nie rozumiem więc po co argument o tym, że biedne dziecko samo nie może zostać w domu, samo owszem nie, ale z babcią, siostrą, opiekunką już jak najbardziej.
                Niektóre Panie myślą, że dalej są w ciąży i dziecko cały czas MUSI być z nimi wszędzie.
                • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 23.06.11, 12:00
                  gazeta_mi_placi napisała: > Nie rozumiem więc po co argument o tym, że biedne dziecko samo nie może zostać
                  > w domu, samo owszem nie, ale z babcią, siostrą, opiekunką już jak najbardziej.
                  > Niektóre Panie myślą, że dalej są w ciąży i dziecko cały czas MUSI być z nimi w
                  > szędzie.

                  Oj gazeta,a ty ciagle swoje,ja nie mam problemu i moge zostawic dzicko idac na slub i wesele tylko jesli mam kogo.
                  A z zupelnie obca osoba dzicka ani domu nie zostawie.PROSTE PIES MOZE BYC SAM JAKIS CZAS NAWET KILKA GODZIN ,A DZICKA MALEGO/NIEMOWLAKA NIE MOZNA ZOSTAWIC CHODZBY NA 10 MINUT.
                  Wiesz mojego autystyka to pewnie bym nie wziela, bo nie pobawilaby sie, bo nawet na chwile nie mozna go stracic z oczu,nie reaguje i nie rozumie co sie do niego mowi,a do tego moze zle regowac na halas,ale tez wiem ze z obca osoba nie zostanie tylko z tymi co zna.
                  A pas mozna zostawic z obca osoba ,bo 11-2 spacery przezyje i plakac nie bedzie,a wydaje mi sie ze psu lepiej bedzie w domu wsrod swoich sprzetow niz zamkniety w pokoju hotelowym.

                  A zeby nie bylo cale zycie mam zwierzeta psy i koty kocham te moje futrzaki i martwie sie o nie, troszcze i caluje, spia ze mna,ale to tylko zwierze.
                  Ale rozumiem roznice miedzy dziecmi a zwierzetami.
                  • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 23.06.11, 18:46
                    Ja też rozumiem różnicę między zwierzakami a dziećmi i sama nie wzięłabym na ślub, wesele czy jakąkolwiek inną imprezę psa, ale jestem tolerancyjna dla wyborów innych, zwłaszcza tych które nie dotyczą bezpośrednio mnie a nie robią innym krzywdy.
            • skorek Re: Pies na ślubie 22.06.11, 21:38

              wobec tego najlepiej niech ślub weźmie w schronisku dla zwierząt, przynajmniej z pożytkiem będa wydane pieniądze za wynajem a i towarzystwo doborowe.
              • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 22.06.11, 22:00
                skorek napisał:

                >
                > wobec tego najlepiej niech ślub weźmie w schronisku dla zwierząt, przynajmniej
                > z pożytkiem będa wydane pieniądze za wynajem a i towarzystwo doborowe.

                No i sunia nie bedzie musiala byc zamknieta w pokoju hotelowym,bedzie mogala wziasc udzial w zabawie,bo bedzie miala towarzystwo.
                Glupota zamknac psa w obcym miejscu.

                Tak na marginesie na slub tak, a na wesele nie bo stres,tylko dlaczego nie moze zostac w domu,mniej stresu dla zwierzaka.
                Autorka napisala z nie chce przebierc psa, bo on nie jest maskotka,i super tez tak mysle, tylko po co ciagnac psa na slub,dla niego on nie bedzie mial znaczenia,bedzie mial go pod ogonem (fajne okreslenie),tylko dla Mlodych to wazne,wiec pies jest mastkotka czy nie? Bo troche mi sie to gryzieuncertain

                A miejsce na slub moze jakas laka ,bedzie miala gdzie psina poszlec,albo schronisko ja skorek proponuje,albo inne miejsce z przestrzenia, duzo trawy.A tylko z dla od drogi, zeby pies pod samochod sie nie wpakowal.A i w cieniu zeby piesek udaru nie dostal.
                Moze ktos zanjomy ma duzy ogrod wlasny i udostepni wam na czas ceremoni.
                • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 10:43
                  > No i sunia nie bedzie musiala byc zamknieta w pokoju hotelowym,bedzie mogala wz
                  > iasc udzial w zabawie,bo bedzie miala towarzystwo.
                  > Glupota zamknac psa w obcym miejscu.

                  Znam swojego psa i wiem, że miejsce, w którym jest łóżko i pościel jest zawsze miejscem pożądanym. Dla mnie głupotą jest zostawiać psa pod opieką obcych ludzi. Po pierwsze nigdy nie wiesz czy mu nie zrobią krzywdy, a po drugie pies może poczuć się opuszczony i bać się, że nigdy już nie wrócimy.
                  > Tak na marginesie na slub tak, a na wesele nie bo stres,tylko dlaczego nie moz
                  > e zostac w domu,mniej stresu dla zwierzaka.

                  A siusiu sam zrobi w toalecie...
                  > Autorka napisala z nie chce przebierc psa, bo on nie jest maskotka,i super tez
                  > tak mysle, tylko po co ciagnac psa na slub,dla niego on nie bedzie mial znaczen
                  > ia,bedzie mial go pod ogonem (fajne okreslenie),tylko dla Mlodych to wazne,wiec
                  > pies jest mastkotka czy nie? Bo troche mi sie to gryzieuncertain

                  Dla mojego psa ma znaczenie czy jest z nami czy jest sam. Wesele mogłoby być stresem z powodu muzyki, tańczenia itd. Na ślubie nie będzie tego - nie bardzo rozumiem w czym ślub móglby być stresujący dla psa (jest przyzwyczajona do dużej liczby osób, ponadto większość z obecnych zna)
                  > A miejsce na slub moze jakas laka ,bedzie miala gdzie psina poszlec,albo schron
                  > isko ja skorek proponuje,albo inne miejsce z przestrzenia, duzo trawy.A tylko
                  > z dla od drogi, zeby pies pod samochod sie nie wpakowal.A i w cieniu zeby piese
                  > k udaru nie dostal.

                  Hmm a o ludzi to już nie trzeba się martwić? Oni mogą dostać udaru ;p Pies na smyczy nie ma prawa wpaść pod samochód, poza tym czy ktoś słyszałby cokolwiek mając obok ruchliwą drogę? Patrzenie na takie rzeczy jest chyba oczywiste przy wyborze miejsca smile

                  P.S. Nie chce żeby moja wypowiedziedź zabrzmiała złośliwe ale każda sytuacja ma dwie strony medalu. Zia chyba tez pisała, że nie wie co zrobić ze swoim pieskiem na czas ślubu bo nie lubi obcych ludzi. Myślę, że czasami naprawdę warto pomyśleć trochę dłużej o swoim pupilu w dniu dla nas ważnym

                  • aqua.0 Re: Pies na ślubie 23.06.11, 11:00
                    miss_chloe napisała:
                    Dla mnie głupotą jest zostawiać psa pod opieką obcych ludzi
                    > . Po pierwsze nigdy nie wiesz czy mu nie zrobią krzywdy, a po drugie pies może
                    > poczuć się opuszczony i bać się, że nigdy już nie wrócimy.

                    NAPRAWDĘ????
                    Miss_chloe, tym zdaniem dla mnie już przekraczasz granice absurdu. Na początku tego wątku jeszcze rozumiałam, że chcesz zabrać psa na ślub, bo go kochasz. Ale widzę, że to jakieś niezdrowe przywiązanie.
                    Weź przeczytaj to, co napisałaś. Ja przestałam rozumiec Twoje intencje.
                    • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 11:25
                      a ty NAPRAWDĘ uważasz, że można zostawić psa z kims kogo on nie zna i pierwszy raz widzi? To nie jest niezdrowe przywiązanie, spokojnie zostawiam czasami psa u rodziców kiedy wiem, że nie będę mogła poświęcić mu tyle czasu co zwykle, ale on rodziców zna i czuje się tam bezpiecznie. Na nasz slub przyjdą wszyscy nasi bliscy, więc nie ma osoby, która by się nim zaopiekowała.
                      • aqua.0 Re: Pies na ślubie 23.06.11, 12:00
                        Tak, uważam, że stabilny emocjonalnie pies może zostać z nieznanym mu opiekunem. I nie będzie musiał po tym chodzić do psiego psychoanalityka. I - o zgrozo! - uważam, że dziecko też może zostac z opiekunką/kem - choc wiem, że na tym forum sa zagorzałe przeciwniczki odrywania dziecka od piersi do ukończenia 14 roku życia wink
                        I nie wierzę, że wszyscy ludzie, którym ufasz będą na Twoim slubie i na całym świecie nie ma już ani jednej osoby godnej zaopiekować się akurat Twoim psem.
                        Na początku tego wątku pomyślałam, ze skoro tak kochasz swojego psa, to czemu nie miałby byc przyprowadzony na ślub? Ale teraz mam wrażenie, że się zagalopowałaś i zaczyna to wyglądać tak, że Ty żyjesz tylko dla psa, czas chyba troszke przemyślec priorytety. Ale to oczywiście tylko moje zdanie.
                  • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 23.06.11, 12:16
                    miss_chloe napisała: > P.S. Nie chce żeby moja wypowiedziedź zabrzmiała złośliwe ale każda sytuacja ma
                    > dwie strony medalu. Zia chyba tez pisała, że nie wie co zrobić ze swoim pieski
                    > em na czas ślubu bo nie lubi obcych ludzi. Myślę, że czasami naprawdę warto pom
                    > yśleć trochę dłużej o swoim pupilu w dniu dla nas ważnym

                    Ani ja nie chce zeby tak zabrzmiala moja wypowiedz,poprostu tez cale moje zycie mam zwierzaki w domu i cala sytlacja jest po prostu dla mnie dziwna,jak psu moze byc lepiej w obcym miejscu (zapachy ,zamkniecie drzwi ,a pani przychodzi na chwile i wychodzi) moze pies bedzie wyl i pszczal i co zrobisz zostaniesz z nim cale wesele w pokoju ,bo na sale go zabrac to za duzy stres. Nie wiesz co zrobi pies i jak zreaguje,ja troche patrze pod kontem dziecka,bo np.gdyby moje dziecko zamknac z kims obcym w pokoju hotelowym na kilka godzin to pewnie by plkalo/tesknilo lub sie nudzilo i marudzilo,a jesli byloby w domu wsrod swoich zabawek i rzeczy, w swoim lozku to ktos obcy bylby bardziej do przyjecia.
                    Chodz rozumiem ze zostawienie i pupila w domu i domu pod opieka obcych to nieodpowiedzilne,ale uwazam ze lepiej psu bylo by w domu ,nawet jak sasiad/sasiadka wpadnie i wyprowadzi.
                    A juz we wlasnym domu gdzie ktos wpadnie i wezmie na spacer miedzy znany terem,nakarmi,to juz bedzie mu lepiej.
                    Ja swoje starsze zostawiam same w domu jak wychodze z meze,bo wiem ze im lepiej w domu niz milby isc do kogosc,a wiedza ze gdyby cos to maja isc o pomoc do sasiadow i dzwonic do nas.

                    I naprawde rozumiem milosc do zwierzat,ale naprawde to kaprys wlascicieli, bo psu to kolo ogona lata czy bedzie na slubie. (nie rozlaka,nie bedzie obojetna,ale czy to bedzie slub czy piknik czy spacer to psu wszystko jedno)
                    • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 12:21
                      Zgadzam się tylko że często gdy gdzieś wyjeżdżamy to zabieramy ją za sobą i czasami zostaje na 4-5 godzin w pokoju hotelowym jeśli akurat nie możemy jej wziąć (np. na plażę), natomiast z obcymi ludźmi jest inaczej - jest bardzo nieufna, cały czas pilnuje swojej miski albo tego co ta osoba robi.
                      • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 23.06.11, 18:12
                        miss_chloe napisała:

                        > Zgadzam się tylko że często gdy gdzieś wyjeżdżamy to zabieramy ją za sobą i cza
                        > sami zostaje na 4-5 godzin w pokoju hotelowym jeśli akurat nie możemy jej wziąć
                        > (np. na plażę), natomiast z obcymi ludźmi jest inaczej - jest bardzo nieufna,
                        > cały czas pilnuje swojej miski albo tego co ta osoba robi.

                        No wiesz ty znasz lepiej swojego psa.Zrobisz jak bedziesz chciala.
                        Zycze zeby wszystko poszlo z godnie z planem i bez problemow.
                        Powodzenia.
              • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 22.06.11, 23:49
                Analogicznie można napisać, że jeżeli goście będą z niemowlętami i małymi dziećmi niech Para Młoda ma wesele w żłobku lub przedszkolu, będzie towarzystwo dla owych dzieci, a dodatkowo będą mieć profesjonalną opiekę przedszkolanki.
                • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 23.06.11, 12:05
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Analogicznie można napisać, że jeżeli goście będą z niemowlętami i małymi dzieć
                  > mi niech Para Młoda ma wesele w żłobku lub przedszkolu, będzie towarzystwo dla
                  > owych dzieci, a dodatkowo będą mieć profesjonalną opiekę przedszkolanki.

                  Tylko ze zlobki/przedszkola zamkniete sa w sobote,niedziele, a schroniska sa otwartetongue_out
                  To znczy psy tam przebywaja caly rok i nigdy nie wracaja do domu,bo to jest ich domu.
                  • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 23.06.11, 18:50
                    Prywatne żłobki i przedszkola są otwarte także w weekendy, są już nawet 24- godzinne żłobki (nie jestem pewna czy już w Polsce, ale chyba tak).
                    • polamana-parasolka Re: Pies na ślubie 23.06.11, 22:11
                      Czy ten wątek to provo?? (błagam powiedzcie, że tak, bo poziom absurdu jest nie do ogarnięcia).
          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:02
            Nie nienawidzę lecz traktuję na równi z innymi ludźmi i innymi grupami wiekowymi.
            Niemowlę poza tym ma intelekt na tym samym lub niższym poziomie niż pies (skoro już porównujemy jedno do drugiego) i mniejszą świadomość tego co dzieje się dookoła niego.
            • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:31
              Bo niemowlę nawet jeśli jest glupsze od psa po pierwsze JEST CZŁOWIEKIEM, wg przepisów prawa nie możesz zostawić go samego w domu z miską wody i karmy. Nie będe pisac o kodach kulturowych i takich innych tam głupstwach bo jak nic pewnie Was to nie obchodzi.

              Aaaa i o ile z niemowlęcia jest szansa, że wyrosnie człowiek, to z mojego Kazia będzie KOT i zawsze KOT. Bez względu na socjalizację i siły w nie włożone.

              W knajpach, teatrach niemowlaków nie lubię, córkę mam odrosła, miejsca dzieciowe omijam szerokim łukiem jednak zdziwiłabym sie gdyby dziecko było socjalizowane w taki sposób jak socjalizuje sie koty czy psy. Oj poogladajcie sobie zaklinaczy psów czy zaklinacza kota na Discovery, Planete czy innych mundrych programach, moze zrozumiecie JAKA jest róznica miedzy człowiekiem a zwierzęciem. Bo mimo iż spora częśc genów ta sama, to zapewniam Was, że różnica jest - no chyba, że czowiek zejdzie na psy wink))
              • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:49
                Owszem, niemowlę jest człowiekiem, ale z wesela i ślubu wie tyle samo albo mniej niż pies smile
                • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:52
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Owszem, niemowlę jest człowiekiem, ale z wesela i ślubu wie tyle samo albo mnie
                  > j niż pies smile

                  Tu chyba wchodzimy też na trochę inny teren- czasem matka nie może zostawić niemowlęcia, bo np. karmi piersią. A pies chyba zawsze sobie sam poradzi, prawda? I nie potrzebuje opieki 24/7?
                  • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:58
                    gazeta, ja wiem, że socjalizacja to trudne slowo, ale sprawdź w Wikipedii.

                    I jeszcze raz, jak z Ciebie nie zrobi się kota, tak z psa nie zrobisz człowieka. Bez względu na to ile pracy włozysz w próby ukocenia jednego i uczłowieczania drugiego.

                    I naprawdę JA WIEM, ze Tobie sie wydaje, że nie ma znaczenia JAKI gatunek, wazne by żreć miał i mordy nie darł. Niestety dla Ciebie nie. Dzieci się SOCJALIZUJE min. w ten sposób że BYWAJĄ od maleńkości z rodzicami w wielu óznych sytuacjach przeznaczonych DLA LUDZI.
                    Wiem, że to czasem złości, mnie też bo czasem mamy zabieraja ale nie socjalizują wink
                    Ale prawda jest taka czy zamkniesz swoje oczy na to czy tez nie.
                    • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:54
                      Uważasz, że jak dziecko zacznie chodzić np. na wesela dopiero od 8 do 12 roku życia a nie od niemowlęctwa to mniej się zsocjalizuje niż dziecko które najwięcej imprez tego typu zaliczyło w wieku 0-3 lata?
                      • papalaya [...] 21.06.11, 14:58
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:05
                          Troll e-mamowy przylazł tongue_out
                          • papalaya Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:08
                            Jak tam mieciu? Rączki spocone?
                      • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:07
                        Ech, nie chce mi się już z Toba gadać.
                        Uważam, że sa miejsca które są przeznaczone TYLKO dla ludzi, są miejsca przeznaczone TYLKo dla zwierząt i takie w których jest miejsce I DLA ludzi i DLA zwierząt.

                        Jak Ty nie kapiszyn, to poszukaj powodów może w tym tak nielubianym przez Ciebie okresie niemowlęctwa czy wczesnego dzieciectwa wink

                        Ludzie jako jedyni ze wszystkich gatunków na Ziemi zdołali wytworzyć kulturę. Kultura nie jest przeciwstawna naturze,ale stanowi jej konieczny rezultat. Dzięki rozwojowi człowiek osiągnął poziom, który pozwolił mu w sposób świadomy przeobrażać świat rzeczywisty znajdujący się wokół niego. Dlatego TYLKO człowieka nazywa się często "zwierzęciem tworzącym kulturę".
                        Jednostka nie jest w stanie wytworzyć kultury samodzielnie , do tego potrzeba zbiorowości oraz doświadczenia z pokolenia na pokolenie. Nawet najbardziej inteligentny człowiek ale pozbawiony kontaktów z dziedzictwem ludzi, nie będzie w stanie wytworzyć jakiejkolwiek kultury. To temat złożony i nie wiem czy nie strzępię języka po próżnicy wink
                  • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:35
                    Psa też samego w domu, w zamkniętym pomieszczeniu nie zostawisz na więcej niż 10 godzin (a wydaje mi się, że ślub + wesele trwa chyba trochę dłużej), bo to wyjątkowo okrutne. Ktoś musi to biedne zwierzę wyprowadzić! Rozwiązanie jest podobne. Dla psa wynajmujemy dog walkera, do dziecka niańkę. Można też wziąć to biedne dziecko na imprezę ze sobą, czym nie zrobimy przysługi ani jemu (bo będzie się męczyć), ani innym gościom (bo będą się męczyć). A jednak zabieranie dzieci na wesela nikogo nie dziwi. Dlaczego podobnie nie jest z psami?
                    • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:38
                      Dokładnie.
                    • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:40
                      audrey_horne napisała:
                      A jednak zabieranie dzieci
                      > na wesela nikogo nie dziwi. Dlaczego podobnie nie jest z psami?

                      jej, ale jaki jest sens w przyrównywaniu dzieci do psów?? Nie dziwi, np. też to, że psy robia kupkę w trawę, a pan/ pani sprząta (częściej nie), wiec dlaczego podobnie nie jest z dziećmi? smile
                      albo, dajmy na to, zamyka się papużkę w klatce, to czemu dzieciaka nie zamknąć? z twojego przykłady wynika, że pies i dziecko/ człowiek są na tych samych prawach, a tak nie jest, choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość.
                      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:51
                        Ale w niektórych przypadkach pies i dziecko mają te same prawa, nie rozumiem czemu obecność psa mogłaby przeszkadzać na uroczystości na której są tylko i wyłącznie sami zainteresowani (to jest para młoda i ich goście) bez osób trzecich (obcych, przypadkowych) z którymi zdaniem faktycznie należałoby się liczyć.
                        I jeszcze raz: JA sama nie wzięłabym psa na ślub, ale szanuję wybór innych, w dodatku wybór który w żaden sposób nie wpływa na moją wolność na mnie czy postronne osoby.
                        Nie rozumiem w jaki sposób obecność psa może przeszkadzać osobom w żaden sposób nie związanych z Państwem Młodych i nie zaproszonych na ich ślub, ale może mi ktoś wytłumaczy bo widać zbyt tolerancyjna jestem.
                        • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:58
                          Ależ ja też akceptuję i się nie oburzam, chociaż sama bym tego nie zrobiła. Przyznaję jednak, że nieco mnie zaskoczył fakt, że ceremonia będzie niejako podporządkowana komfortowi psa, nie odbędzie się w USC, tylko w plenerze ze względu na psa. Niemniej jednak nie przeszkadza mi to i akceptuję to, co nie przeszkadza mi pytać i dyskutować, kiedy nie do końca rozumiem to, co mimo wszystko staram się akceptowaćsmile
                          • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:59
                            wyszło masło maślane, ale mam nadzieję, ze z grubsza wiadomo, co miałam na myśli
                        • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 16:01
                          Czy Ty nie pojmiesz, że tu nie chodzi o przeszkadzanie o próbę złamania pewnego kodu kulturowego.
                          Poczytaj o teatrze Goffmanowskim. Może coś w końcu dotrze.
                          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 17:52
                            A co jest złego w złamaniu tego konkretnego kodu? Krzywdy nikomu się nie zrobi jeżeli dopuści się na życzenie PM także psa na salę gdzie będzie odbywała się ICH ( a nie Twoja czy Moja ) uroczystość.
                            Amen!
                        • skorek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 16:44
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > na której są tylko i wyłą
                          > cznie sami zainteresowani (to jest para młoda i ich goście) bez osób trzecich (
                          > obcych, przypadkowych) z którymi zdaniem faktycznie należałoby się liczyć.


                          osobami trzecimi są jak najbardziej goście i osoba udzielająca ślubu, bo sami zainteresowani to raczej TYLKO para młoda, goście nie mają żadnego interesu w ich ślubie.

                          Mówisz więc, że goście to takie ludziki, z których zdaniem nie należy się liczyc ?
                          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 17:48
                            Jeżeli jest duża liczba gości zawsze któremuś coś będzie nie pasować, jednemu pies, innemu wrzeszczące małe dzieci, jeszcze innemu zbyt tłuste menu weselne lub rodzaj puszczanej muzyki.
                            Poza tym skąd przekonanie, że akurat gościom autorki wątku będzie przeszkadzała obecność psa?
    • miss_chloe Pies na ślubie 21.06.11, 08:50
      Pies jest 100% członkiem rodziny. Nie nikt nie jest uczulony - cała rodzina ma albo psy albo koty. Sunia wielkokrotnie była wśród dużych skupisk ludzkich i problem jest tylko wtedy kiedy ma też miskę i boi się że każdy czyha na jej psią karmę ;p Nie mamy zamiaru nic jej przyczepiać żadnych obrączek ani w nic ją ubierać. Chyba część z Was myśli, że traktuję ją jak maskotkę ale tak nie jest. Postaramy się całą uroczystość tak podporządkować żeby miała jak największy komfort.
      Co do zwracania uwagi to dla mnie nawet lepiej bo nie lubię gdy kilkadziesiąt osób gapi się na mnie;p
      Dla jej komfortu gotowa nawet jestem zrobić szopkę i wziąć ślub w plenerze jeśli tylko bedzie to konieczne.
      • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 08:55
        Podporządkować całą uroczystość suni? zrobić ślub w plenerze dla jej większego komfortu? O matko, naprawdę traktujecie ją jak człowieka smile
        • miss_chloe Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:08
          Tak, czy to naprawdę takie dziwne że można kochać jakieś zwierzę miłością taką samą jak do człowieka? Nie mamy dzieci więc całą naszą miłość przelewamy na nią. Jest mi bliższa niż część osób, które zapraszamy na ślub, a przecież na nich też nam zależy skoro będą na ślubie. Czasami ludzie dostosowują swoje śluby do osób chorych (czasami nawet dla alkoholików wesela są bez napojów proc.) ale jak to jest pies to już to jest takie dziwne (ja wiem że może się to wymykać schematom ale chyba tylko w Polsce gdzie ludzie potrafia z psa zrobić sobie worek treningowy - nigdy Was nie zaskoczyło, że na slubach które odbywają się zagranicą pojawiają się zwierzaki, często w liczbie wiekszej niż 1?)
          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:49
            Nie wiem w jaki sposób odpowiednio ułożony pies mógłby przeszkadzać w uroczystości czy weselu, z moich obserwacji wynika że dużo bardziej upierdliwe są płaczące niemowlaki na ślubie w kościele i małe dzieci nie pilnowane zbytnio przez rodziców na weselu, ale jakoś jak ktoś deklaruje że na jego ślubie i weselu nie będzie małych dzieci od razu jest linczowany.
          • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:15
            miss_chloe napisała:

            > Tak, czy to naprawdę takie dziwne że można kochać jakieś zwierzę miłością taką
            > samą jak do człowieka? Nie mamy dzieci więc całą naszą miłość przelewamy na nią
            > . Jest mi bliższa niż część osób, które zapraszamy na ślub, a przecież na nich
            > też nam zależy skoro będą na ślubie. Czasami ludzie dostosowują swoje śluby do
            > osób chorych (czasami nawet dla alkoholików wesela są bez napojów proc.) ale ja
            > k to jest pies to już to jest takie dziwne (ja wiem że może się to wymykać sche
            > matom ale chyba tylko w Polsce gdzie ludzie potrafia z psa zrobić sobie worek t
            > reningowy - nigdy Was nie zaskoczyło, że na slubach które odbywają się zagranic
            > ą pojawiają się zwierzaki, często w liczbie wiekszej niż 1?)

            Ja Cię nie atakuję, miss_chloe, to było tylko spostrzeżenie. Często w moim otoczeniu zdarza sie tak, że osoby, ktore są aniołami dla zwierząt, potrafią być okrutne i niesprawiedliwe dla ludzi, nie twierdzę broń Boże , że to Twój przypadek. Z moich doświadczeń po prostu wynika, że wielu ludzi, nie potrafiąc nawiązać więzi między sobą, przelewa uczucia na zwierzęta, traktując ich jak ludzi, ale ja tego nie oceniam. I w żadnym wypadku nie pochwalam krzywdzenia zwierząt!
            • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:18
              a co do pomysłu zabrania psa na ślub, bo w sumie o to pytasz, to chyba najlepszym wyjściem jest po prostu spytać urzędnika USC, czy jest to możliwe...
              • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:27
                Już doczytałam, ze dzwoniłaś i nic z tego.. no to zostaje plenersmile
      • evana Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:05
        No i ona z pewnoscia rozumie ze jej panstwo wlasnie biora slub big_grin
        • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:40
          Niemowlęta i mniejsze dzieci też nie rozumieją nic ze ślubu i wesela, ale jakoś nikt się nie oburza że są na tych uroczystościach (zaś oburzają się gdy jakaś para młoda nie życzy sobie ich obecności).
          • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:45
            Ja się nie oburzamsmile sama nie zapraszałam dzieci na ślub.
            Tylko widzisz, aż takie podnoszenie zwierzęcia do rangi człowieka budzi w pewnych osobach niepokój/ złe skojarzenia/ zdziwienie i chyba mają prawo do takich odczuć? Ja podałam swój przykład, osoby , z którymi się stykam, a które szaleją za zwierzętami, często są dysfunkcyjne w relacjach międzyludzkich, ale wiem, że to absolutnie nie jest regułą, to akurat moje odczucia i moje doświadczenia. Podejrzewam więc, że część ludzi z różnych powodów, niekoniecznie takich, jak moje, może uważać taką więź ze zwierzęciem za dziwną po prostu i tyle.
          • truskawkowe_studio Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:53
            bo niemowlaka nikt samego w domu nie zostawia! to normalne ze pies zostaje w domu gdy wlasciciele ida do pracy na kolacje czy slub. naprawde myslisz ze temu nieszczesnemu psu ZALEZY zeby byc na slubie??
            • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:00
              Ale często niemowlę (nie tylko z okazji imprezy czy ślubu) zostaje w domu pod opieką innych osób niż mama i tata.
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:04
                i wyrasta potem z niego taka niezsocjalizowana Gazeta co to ma fobie i boi się zwierząt i ludzi i jedyne co umie to klepac w necie złośliwości wink

                Znowu Ci napisze to magiczne słowo - SOCJALIZACJA wink))
                • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:02
                  Owszem, miałam wielką traumę że Mama mnie brała na place zabaw, parki i łąki, a nie do dusznych sal weselnych tongue_out
                  Z tego powodu, że pierwszy raz na weselu byłam w wieku około 10 lat do tej pory nie umiem zachować się przy stole i zjeść nożem i widelcem sad
              • truskawkowe_studio Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:29
                tak, bo kazdy ma babcie i dziadka na etacie opiekunki do dziecka
                • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:04
                  Raz zostałam z kilkumiesięczną siostrzenicą gdy jej Mama poszła na Sylwestra, a mogła przecież dziecko wziąć ze sobą bo teraz takie jakieś wyrosło niezsocjalizowane big_grin
                  • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:08
                    gazeta, Ty tak prymitywnie czytasz i rozumujesz czy jaja sobie robisz. Bo jak serio tyle rozumiesz to....szkoda mi Ciebie . Dla mnei koniec tematu skoro poziom nawet nie Kaziowy reprezentujesz w tej chwili i sprowadzasz wszystko do własnej mamy i trzepaka wink
      • joanka-r Re: Pies na ślubie 21.06.11, 18:32
        ''Nie nikt nie jest uczulony - cała rodzina ma
        > albo psy albo koty. Sunia wielokrotnie była wśród dużych skupisk ludzkich i pr
        > oblem jest tylko wtedy kiedy ma też miskę i boi się że każdy czyha na jej psią
        > karmę ;p ''
        a czemu nie pójść w takim razie za ciosem i nie zaprosić rodziny ze swoim zwierzyńcem, z kotkami , pieskami etc. Wy będziecie po ceremonii pić szampana a pieski dostaną karmę w miskach. Oby tylko żaden piesek nie olał nogi od stołu.....
        • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 18:45
          Czemu jesteś złośliwa?
          Twój jad aż kipi.
          Żal mi Cię.
        • joanka-r Re: Pies na ślubie 22.06.11, 11:17
          ''Czemu jesteś złośliwa?
          Twój jad aż kipi.
          Żal mi Cię.''

          ja tak mam wrodzone, jestem jadowita, nie musisz mnie żałować, jest mi z taką cechą dobrzetongue_out
      • 3-mamuska Re: Pies na ślubie 22.06.11, 21:01
        miss_chloe napisała:

        > Pies jest 100% członkiem rodziny. Nie nikt nie jest uczulony - cała rodzina ma
        > albo psy albo koty. . Po
        > staramy się całą uroczystość tak podporządkować żeby miała jak największy komfo
        > rt.

        Skoro cerwmonia bedzie dostosowana dla zwierzat to moze zapros wszystkich z pupilami.

        A a co zrobisz z nia po slubie,bo na wesele jej nie wezmiesz bo stres?
    • karenek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:19
      Gdybym była na ślubie z psem to postukałabym się po głowie i pomyślała że PM dzieci by się przydałby bo im sie w głowach pomieszało (mam pare takich znajomych par). I to by było na tyle, na psa więcej nie zwracałabym uwagi.

      Bardziej zaintrygował mnie temat, że niektóre z Was przychodzą do pracy z psem. LASKI GDZIE WY PRACUJECIE?!! Serio Serio pytambig_grinbig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:46
        Moja znajoma przychodziła z psami do pracy, do tej samej pracy pewna samotna matka brała dwójkę dzieci (chłopców w wieku 5 i ok. 7 lat), muszę uczciwie powiedzieć że psy były o wiele mniej uciążliwe niż dzieciaki drugiej Pani...
        • skorek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:39

          pewnie pracowała w mcdonaldzie big_grin
          ciekawe do ilu szejków pies nasikał.
          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:10
            Nie, w innym miejscu (spokojnie, nie związanym z żywnością).
        • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:05
          MOja córka też jest bardziej uciązliwa i kosztowna niż mój kot. I co z tego?
          • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:15
            to.ja.kas, no np Ty masz według mnie zdrowe podejście do zwierzaków, widać, że kochasz, ale stawiasz też granice, obawiam się natomiast ludzi, którzy stawiają zwierzę ponad innych ludzi, wymagają od innych bezwarunkowej akceptacji swojego czworonoga (chociażby w restauracji) i nie rozumieją, że ktoś może myśleć inaczej. To samo jest zresztą z mamami mającymi hopla na punkcie swoich niemowlaków. Myślę, że w obu przypadkach to kwestia właśnie umiejętności wyznaczenia granicy, ale też tolerancji dla drugiego czlowieka i jego odczuć, i oczywiście zdrowego rozsądku.
            • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:24
              A dziękuję bardzo. Miłe to co piszesz.
              generalnie staram się zarysowywać granice. Nie tylko zwierzakom - Kazio ma póki co moje granice pod kocim ogonem i CIĘŻKO jest, ale tez ludziom i SOBIE.

              Kocham zwierzeta, jako dziecie chciałam być weterynarzem i pracowac w ZOO, albo wyjechac do amazońskiej dżungli lub badac życie orangutanów na Borneo. Niestety pojawiło się dziecie i moje plany skończyły się tylko tym, że stado zwierzaków urządzało sobie dżunglę w moim domu. By dom miał "ręce i nogi" a ja bym nie pokryła się siwym włosem trzeba było własnie "wg potrzeb" każdemu. Sobie też.
              To jak z każdą miłością.
              Zdrowa jest ta która widzi zalety i dostrzega wady. wink))
              • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:30
                Trafiłaś w sedno ostatnim zdaniemsmile
            • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:18
              >wymagają od innych bezwarunkowej akceptacji swojego czworonoga (chociażby w restauracji)

              Są już restauracje gdzie klient ma pełne prawo przyprowadzić swojego czworonoga, jeżeli klient jest właśnie w takim miejscu ma prawo oczekiwać akceptacji.
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:24
                W niemalże każdej restauracji akceptują dzieci a jednak dziwi Cię gazeta, że one tam z rodzicami bywają wink)))
                Mi pies w knajpie nie przeszkadza, zwłascza w ogródku.
                jeśli ważniejszym gościem ode mnie byłby pies który w jakis sposób budziłby moj dyskomfort to do takiej knajpy bym nie poszła wiecej, poszłabym gdzies gdzie psów brak. Omijam tez te z nadmiarem dzieciaków.
                Ty ciągle mylisz knajpę z powaga urzedu.
                Sa pewne zasady. Może nie mające sensu ale jednak. Np. zasada, że jak mówisz do sędziego na sprawie to stoisz, patrzysz na niego nie na adwokata i takie tam.
                Możesz siedzieć, oczywiscie, ale jesli masz chore nogi a nie jesli załozyłas za wysokie szpilki i bola paluchy.
                ZASADY i pewne KONWENANSE.
                Urząd to takie zabetonowane pewnymi zasadami i przepisami miejsce. Knajpa mniej.
                Ale to chyba dla każdego człowieka co ma IQ bliskie truskawki wiadome.
                • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:32
                  Ponoć urząd jest dla ludzi, a nie ludzie dla urzędu, skoro ludzie życzą sobie mieć na uroczystości gdzie są głównymi tymi (zapomniałam) także psa co w tym złego?
                  W końcu pies będzie tylko na ICH uroczystości, a nie na wszystkich ślubach jak leci.
              • amantedelsole Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:37
                gazeta_mi_placi napisała:
                > Są już restauracje gdzie klient ma pełne prawo przyprowadzić swojego czworonoga
                > , jeżeli klient jest właśnie w takim miejscu ma prawo oczekiwać akceptacji.

                A ja do takiej restauracji bym nie poszła, wiec problemu nie mamsmile
      • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:52
        W małych firmach nie jest to nic dziwnego. Ja teraz pracuję w galerii sztuki, więc z oczywistych powodów nikt do pracy z psem nie przyjdzie. Ale już w innych miejscach zdarza się to coraz częściej.
      • lili-2008 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:03
        W normalnych, tolerancyjnych firmach, gdzie ludzie kochają zwierzęta i traktują je jak członków rodziny. Widać, że dla ciebie jest to pojęcie bardzo obcetongue_out
      • lili-2008 I jeszcze...:D 21.06.11, 11:07
        Odnośnie pierwszej części twojej wypowiedzi hłe hłe:

        https://www.xyz.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Dzieci_s___dla_l_4b088839b711b.jpg

        Uwielbiam stwierdzenia, że ludziom, którzy w taki sposób traktują zwierzęta przydałoby się dziecko.
        A co, jeśli NIE CHCĄ mieć dzieci lub NIE MOGĄ?
        Zastanów się, zanim coś palniesz.
        • audrey_horne Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:18
          Oooo, a gdzie można taką koszulkę dostać? I zgadzam się, argumenty w stylu "dziecko by ci się przydało" czy "miłością do zwierząt rekompensujesz sobie brak dzieci", "brakuje ci w życiu prawdziwej matczynej miłości" są o kant dupy potłuc.
          • lili-2008 Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:20
            Wyślę linka na privawink
            • emily_valentine Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:34
              Ta koszulka jest beznadziejna sad
              Jak będziecie miały dziecko, to zrozumiecie jak jest głupia, durna, debilna, kretyńska, poj...bana itd.

              Pomysł by wziąć psa na ślub uważam za miły żarcik w sezonie ogórkowym wink
              • ozmiluj Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 20:38
                > Ta koszulka jest beznadziejna sad
                > Jak będziecie miały dziecko, to zrozumiecie jak jest głupia, durna, debilna, kr
                > etyńska, poj...bana itd.

                O matko, zero poczucia humoru. To chyba niedobrze dla dziecka...
              • aneta-skarpeta Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 22:43
                ja mam dziecko i chcialabym mic kolejne, choc nic nie wskazuje na to ze sie uda, a koszulka jest cudna dla mnie

                pies dla nas to czlonek rodziny, choc na obiadki do ciotki nie zabierany, ale do tesciowej czy przyjaciolki jak najbardziej- czyli tam gdzie jest mile widziany
        • karenek Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:33
          W normalnych, tolerancyjnych firmach, gdzie ludzie kochają zwierzęta i traktują je jak członków rodziny. Widać, że dla ciebie jest to pojęcie bardzo obce

          Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby do jakiejkolwiek firmy, w której pracuję lub pracują znajomi ktoś przychodził z psem, a z dziećmi tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach, sporadycznie. Ale moze dlatego, że to raczej duże firmy, nie 10 osobowe. Więc dla mnie to jakaś abstrakcja wogóle.

          Widać, że dla ciebie jest to pojęcie bardzo obce

          Gdyby mój szef powiedział, że nie mam przychodzić do pracy z psem. nie oskarżyłabym go o nienawidzenie zwierząt i wszystkiego co się rusza tylko pomyślała, że praca to praca a nie przytułek gdzie się zabiera, psa, dzieci, męża i babciewink

          Uwielbiam stwierdzenia, że ludziom, którzy w taki sposób traktują zwierzęta przydałoby się dziecko.

          A ja uwielbiam ludzi, którzy każdego co traktuje zwierzę o szczebelek w drabince niżej niż człowieka uwazają zaraz za posąg bez sercawink

          Zastanów się, zanim coś palniesz

          Zastanowiłam się: wszyscy moi znajomi co traktują swojego psa jak pępek świata co mi włazi na głowe w trakcie wizyty pomimo mojej alergii, dzieci mogą mieć ale jako namiastkę kupili sobie psa. Autorka za to napisala tylko dzieci nie mamy więc wynika z tego, że po prostu na nie jeszcze nie pora, a nie, że nie może.
          • to.ja.kas Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:47
            Pracuję w firmie która przypomina bardzo urząd. Wielka firma. Na moim pietrze siedzi ok. setki osób, duża częśćma psa, kota i dzieci. Do tego ma małżonków, niektórzy tych małżonków kochają jak nic i nikogo na świecie.
            I słowo daję, że NIKT nie dziwi się, ze do pracy nie przychodzi się z małżonkiem (chyba, że jest pracownikiem tej samej firmy), z dziecmi (chyba, że wypada coś LOSOWEGO i inaczej sie nie da, ale to musi byc rzeczywiscie WYPADEK ) i NIKT nie ciagnie do pracy psów i kotów, a nawet rybek czy żółwia.
            I mimo iz znam tu sporo osób które nie maja tez dzieci a psa czy kota traktuja jak członka rodziny to jednak popukaliby sie w czoło jakbym weszła do pokoju i zapyatła "ania, a ty dlaczego nie wezmiesz swojej suni do roboty?"
            Tak sie składa, że są może miejsca pracy gdzie pies nie przeszkadza (no jak sie pracuje w zoo np, w schronisku czy jest to mała prywatna firma), ale na ogół zwierzaków w firmie nie widze, ani we własnej formie ani u moich klientów, petentów czy w urzędach. big_grin

            Koszulka zabawna. Mam koty i mam dziecko, ale rozbawiła mnie serdecznie i nie obraziłabym sie za taki prezent wink))
          • audrey_horne Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 11:54
            karenek napisała:
            > Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby do jakiejkolwiek firmy, w której pracuję l
            > ub pracują znajomi ktoś przychodził z psem, a z dziećmi tylko w bardzo wyjątkow
            > ych sytuacjach, sporadycznie. Ale moze dlatego, że to raczej duże firmy, nie 10
            > osobowe. Więc dla mnie to jakaś abstrakcja wogóle.

            Ale to przecież oczywiste, że nikt nie weźmie psa do pracy w korporacji czy banku. Rozumie się samo przez się, że chodzi raczej o małe lub średniej wielkości firmy, gdzie panuje luźniejsza atmosfera. Teksty o MacDonaldach uważam są poniżej krytyki.

            > Autorka za to napisala tylko dzieci nie mamy
            > więc wynika z tego, że po prostu na nie jeszcze nie pora, a nie, że nie może.

            A nie przyszło ci do głowy, ze z różnych powodów nie chce?
            • to.ja.kas Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:03
              Ale dajmy spokój planom prokreacyjnym autorki wątku big_grin

              Koszulka nie ma nic do tego czy autorka wątku chce/może/czy tez nie mieć dzieci.
              Jest zabawna ta koszulka (dla mnie) , ale samo hasło jest bzdurne czego ja jestem najlepszym przykłądem, bo mam dziecko (teraz juz dorosłe, ale kiedys było małe) i zawsze w moim domu były psy, koty, papużki, świnki morskie ikróliki. Można rzec, że im córka starsza tym zwierząt mniej. Na szczęscie. Bo takiego stada jak kiedyś miałam teraz bym nie zdzierżyła. Zmęczona się już czuję. Córka czasami też, żeby nie było. I dlatego nowego dziecka sobie też nie zafunduję. wink
              • lili-2008 Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:57
                Hasło nie jest bzdurne, tylko jest to (za przeproszeniem) odwracanie kota ogonemwink
                Hasło: "Koty są dla ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci" jest bardzo znane i często powtarzane przez osoby, które mają dzieci, nie mają zwierząt i nie mogą zrozumieć, dlaczego bezdzietni są bezdzietni, a za to mają kota/psa.
                • to.ja.kas Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 13:01
                  Słowo daję Lili, że takich postrzeżeń nie poczyniłam. Może dlatego, że mam dziecie i kupę zwierzaków zawsze miałam i nikt mi się tak nie tłumaczył.

                  Zwierzaki są dla ludzi którzy CHCĄ je mieć.
                  Dzieci sa dla ludzi którzy CHCA je posiadać.
                  Życie pokazuje, że ludzkie motywacje sa rózne niestety.

                  Ale koszulka jest zabawna i w moim ulubionym kolorze wink
            • to.ja.kas Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:09
              I jeszcze coś USC jak sama nazwa wskazuje jest URZEDEM. Tak się zrobiło jakoś, że do urzędów wszelakich też NIE zabiera się zwierząt, nie zabiera się dzieci, mężów czy ukochanych kochanków co to bez nich kilka godzin dziennie ciężko wytrzymać.
              W URZĘDACH wymagane są zachowania LICUJĄCE z powagą i takie tam. Nawet jeśłi to tylko pozory, bo urzednicy to tez ludzie wink

              W USC wisi godło, urzędnik ma łańcuch na szyi z godłem (też zwierzę a jednak za to godło walczyli i oddawali zycie nasi przodkowie wink ) i ma licowac i takie tam.
              i naprawdę nie jest dla mnie dziwne, że bokserka na smyczy i w kagańcu leżąca pod nogami w trakcie zawierania NAJWŻNIEJSZEJ i pODSTAWOWEJ komórki społecznej może się wydawac urzędnikom NIE LICUJĄCA. Tak jak nie licujące byłoby położenie niemowlaka na stole przed urzędnikiem i kilka innych rzeczy.
              Sa uroczystości prywatne np. urodziny/wesele, półprywatne np. ślub w urzędzie i państwowe. I o ile prywatne rządza się swoimi prawami, to półprywatne czy państwowe/urzędowe rządzą się swoimi.
              Rektor tez chodzi w smiesznej czapce, a sedzia w UK w smiesznej peruce a jednak ma to jakis cel. I właśnie ten teatr MIEDZY INNYMI odróznia nas od zwierząt.

              Acha, zwierzęta ZABIJAJA czasami dla zabawy i dla sportu, żeby nie było. I porzucaja "małżonków". Moje koty tego przykładem wink)))
              • miss_chloe Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:13
                Zdziwiłabyś ile osób jest w stanie zabić dla zabawy.
                • to.ja.kas Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:20
                  Nie zdziwiłabym się. Mój narzeczony to były policjant, poza tym programy informacyjne to moja pasja, do tego mam IQ większe niż truskawka w związku z czym aspiruję do bycia ŚWIADOMYM uczestnikiem zycia społecznego.

                  To co napisałam miało na celu pokazac, że zwierzęta są INNE niż my, ale wcale nie SZLACHETNIEJSZE jak to czesto obrońcy zwierzaków próbują udowodnic wołająć, że zwierzę dla zabawy to NIGDY W ŻYCIU !
                  A skoro sa w jednych kwestiach podobne, w innych się róznią, mają inne potrzeby, inny poziom "rozumowania", inaczej czuja mimo iż i ból jest im znany i uczucie przywiązania i swoistej miłości to jednak NIE NALEZY ich mylić z ludźmi.
                  Nie każdemu po równo, a każdemu wg potrzeb.
                  Inne są potrzeby ludzi, inne zwierząt, można kochac zwierzeta i jednoczesnie dostrzegac te różnice.
                  Pomimo iż biologicznie jesteśmy tak bardzo podobni.
            • karenek Re: I jeszcze...:D 21.06.11, 12:34
              więc wynika z tego, że po prostu na nie jeszcze nie pora

              no to chyba znaczy to samo , że teraz z różnych przyczyn NIE CHCEsmile
      • aneta-skarpeta Re: Pies na ślubie 21.06.11, 22:40
        karenek napisała:


        > Bardziej zaintrygował mnie temat, że niektóre z Was przychodzą do pracy z psem.
        > LASKI GDZIE WY PRACUJECIE?!! Serio Serio pytambig_grinbig_grin

        w nieduzej firmie handlowej z terenem zielonym
      • lady.papryczka Re: Pies na ślubie 24.06.11, 18:14
        Hmm... sympatyczny, dobrze wychowany kudłacz przydałby się w wielu firmach. Łagodzi obyczajesmile Poza tym, normalny dorosły pies przez dużą część dnia śpi lub zajmuje się sam sobą, więc raczej nie przeszkadza w pracy. Pracuję w domu z psem to wiemsmile Znacznie bardziej przeszkadzają pogaduszki i koleżaneczki szczebioczące co tam się zdarzyło w serialach.
    • zoye Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:40
      Weźcie sunie na świadka. Świadka przecież wpuścić muszą.
    • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 09:45
      Pies o odpowiednio spokojnym charakterze lub odpowiednio wyszkolony jest o wiele mniej uciążliwy niż małe dzieci i niemowlaki które niektórzy rodzice biorą do kościoła na ślub i na wesele.
      • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:14
        Ale tu nie idzie o spokojność ile o stawianie NA RÓWNI zwierzaka z ludźmi i zachowania z którego wynika, że obecność zwierzęcia jest niezbędna do zawarcia związku małżeńskiego bo bez niego ceremonii niet.

        Żeby nie było UWIELBIAM zwierzaki, mam kota, zajmowałam się bezdomniakami, przez mój dom przewinęło sie masa zwierząt, mam też córkę która bywa uciążliwa i która kosztuje więcej niż moje koty czy wcześniej pies. I co z tego.
        Zwierzaki kocham jak zwierzaki, staram sie im zapewnić optymalne warunki, rozpieszczam i wyznaję czasem miłośc, ale ja WIEM, że to zwierze. Zwierze nie bierze udziału w ceremonii, tak jak nie siedzi przy stole i nie je z mojej gościnnej porcelany, nie biore ze zwierzakiem ślubu, nie chrzczę go, karmię inaczej, nie zabieram do filharmonii i teatru i do kina (mimo, że moze by nieprzeszkadzały). Moje ktory chociaż wielbię nie mają też własnego pokoju, klucza do zamka, nie są zapisane do żadnej partii i nie biora udziału w wyborach. Bo to zwierzęta. I jeszcze raz podkresle - kocham je.
        Ja za to nie wylizuję im uszu, dupki, nie oblizuję pyszczków, nie jem z nimi na podłodze z ich misek, nei szczekam i nie miałczę.
        Bo jestem człowiekiem.
        Moją corkę też kocham. Jak córkę i człowieka. I nie mylą mi się te dwa światy wink))
        • miss_chloe Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:27
          Pies to niby "tylko" zwierzę ale potrafi kochać jak nikt inny, chyba nawet człowiek tak nie potrafi. Nie zabieramy jej do miejsc gdzie psy są niemile widziane, poza tym towarzyszy nam wszędzie. Gdy idziemy w odwiedziny do przyjaciół (żeby nie było - jest tak wdzięczna, że wszyscy stracili dla niej serce, część z przyjaciół ma też psy i wtedy razem się bawią), latem chodzi z nami do restauracji. Na wycieczki też ją zabieramy. I tak wiem, że to pies ale gdy przy przeprowadzce nie mogłam znaleźć jej miski dostała talerz z naszej zastawy. Nasi przyjaciele, którzy mają psa i małe dziecko opowiadają jak ich pies śpi przy łóżku małej i czuwa, daje też znak kiedy trzeba zmienić pieluszkę ;p
          Czasami psy nie mówiąc potrafią wiele przekazać, to dla ich zdrowia czasami traktujemi ich inaczej np dając inne jedzenie niż ludzkie.
          Nie mam zamiaru zamęczać swojej bokserki, nie będzie jej na weselu - w tym czasie będzie spała w pokoju hotelowym i parę razy znikniemy z przyjęcia żeby ją wyprowadzić. Gdybyśmy jej nie zabrali poczułaby się osamotniona, w końcu to nie będzie normalny "dzień", my będziemy robić zamieszanie ubierając się, witając gości, którzy wcześniej przyjadą do nas. Zabranie jej z nami pozwoli jej czuć się bezpiecznie.
          • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:48
            Nie "tylko" zwierzę a po prostu zwierzę. Nie ma "tylko" czy "aż". To dla Cebie fakt, że pies jest zwierzęciem musi być obraźliwy skoro tak reagujesz. Dla mnie mój ukochany pies (tez sunia) była wierzęciem i ukochane koty są zwierzętami. To ich zaleta, bo ja chciałam mieć zwierzeta w domu a nie kolejne córki i synów (mimo iz czasami tak do nich mówię wink ).
            Mój kot też je z "ludzkiej" miski, ale to JEGO miska a nei ta która wstawiam po umyciu do wspolnej szafki.
            I Kazio (jak widzisz nawet imie ma "po dziadku " wink ) spi ze mną w łożku. Ale TO KOT ! Ukochany, uwielbiany ale KOT. AŻ kot czasami, a czasami TYLKO kot.
            I tak zdarzyło sie, że jadł z mojego talerzyk, jak jego sie stłukł, ale nie jadł PRZY stole i talerzyk był użyty kryzysowo. Nie pije tez wody z mojej zastawy do herbaty a z miski. Ja preferuję filiżanki a nie miskę z woda. nie wiem jak Ty, ale sądzę, ze masz podobnie.
            Ja naprawdę wiem, że moja sunia mnie kochała i koty kochają i okazuja to. Nie trzeba mnie do tego przekonywać. Jednak mojego ślubu, miłości do cóeki czy miłości do narzeczonego i ślubu z nim nie uzależniam od obecności Kazia na uroczystości. Kazio dostanie wypasione żarcie, spokój i pójdzie spać. My z przyjaciólmi i rodziną pójdziemy do USC bo to miejsce dla ludzi. Bo sa miejsca dla ludzi i miejsca dla zwierzat (ja np. nie kucam robiąc siku pod krzaczkiem, a ide do toalety). I jestem pewna, że Kazio nie będzie sie czuł pokrzywdzony, ze nie zobaczy ceremonii, tak jak ja nie czuje się pokrzywdzona jak nie uczestniczę w bójkach kocich moich futer czy spotkaniach "na szczycie" w ogrodzie wink
            Dla Twojej suki chcesz czy nie TO BEDZIE ZWYKŁY dzień , tylko zamieszania trochę więcej. Twój akt zaślubin ona będzie mieć pod swoim ogonem, bo dla niej to nie bedzie miec zadnego znaczenia.
            I chcesz wziac, ok. Bierz, twoja sprawa, ale błagam Cię nie próbuj mi wmawiać, że dla psa to ma znaczenie wink))

            Pozdrawiam

            PS. Moje koty też dostają prezenty na BN wink)))
            • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:08
              Człowiek też jest zwierzęciem, mamy ponad 90% wspólnych z innymi gatunkami zwierząt. Tak samo jak one kochamy, odżywiamy się, wydalamy, odczuwamy ból i umieramy.
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:13
                Zapraszam Cię zatem do domu Gazeta. SERIO !!!! Podam Ci jedzenie na kociej misce, w miejscu gdzie on jada , a herbatę (niech stracę, nie będzie to woda) też dostaniesz z miseczki.
                ja siądę przy stole i zachowywac się bede tak jak zazwyczaj zachowuję. Ty na czas tej wizyty zostaniesz potraktowana jak kot. Ukochany kot. Przyrzekam, ze moje zwierzaki mają u mnie raj. Molka świadkiem tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:54
                  A co ma piernik do wiatraka? To, że potrzeby różnych gatunków zwierząt są różne nie oznacza, że człowiek też nie jest zwierzęciem.
                  • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:02
                    gazeta, to że jestes człowiekiem widac chocby po tym, ze wzięłas ślub.
                    Pokaż mi zwierzeta CELEBRUJĄCE zaślubiny w jakimś zwierzęcym urzedzie czy kościele.

                    No widzisz i daletego tylko czasami "błyskasz" bo jak co do czego przychodzi to rece opadają. Jakbym mojemu Kaziowi tłumaczyła wink
                    • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:09
                      Po prostu nie widzę w tym nic szokującego, że jakaś para młoda chce aby w tym dniu towarzyszył im ich pies, ich sprawa, sama bym nie wzięła, ale ktoś może mieć inny pogląd na tę sprawę i nie muszę tego kogoś z tego powodu wyśmiewać bo JA myślę inaczej i inaczej JA bym zrobiła.
                      Tak samo jak nie wzięłabym ślubu pod wodą (jak niektórzy praktykują), ale nie wyśmiewam osób które mają taki pomysł na ślub.
                      Więcej tolerancji dla wyboru innych.
                • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 10:50
                  Nie obraziłabym się jakbyś podała mi wodę w takiej formie. Tutaj bardziej chodzi o wygodę - spróbuj dać swojemu kotu jedzenie na dnie szklanki...
                  Chociaż dla dzieci czasami organizuje się zawody w jedzeniu z zawiązanymi rękami - czym to się różni od sposobu w jaki je pies ? smile
            • lili-2008 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:11
              Ale dlaczego nie dasz dziewczynie traktować psa tak, jak ma na to ochotę?
              Czy wyrządza ci krzywdę tym, że traktuje go jak członka rodziny, na równi z ludźmi?
            • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:11
              Wszystkie moje zwierzęta dostawały prezenty na Boże Narodzenie.
              I to prawda, psu będzie wszystko jedno, ale młodej parze nie, bo oni chcieliby mieć swoje ukochane zwierzę przy sobie. I o to się tu rozchodzi. Nikt nie twierdzi, że ślub bez psa nie może się odbyć, nikt nie stawia zwierzęcia na równi z człowiekiem. Czytajcie ze zrozumieniem! W przeciwieństwie do autorki wątku, nigdy nie zabrałabym psa do restauracji: ze względów higienicznych, dlatego, że innym gościom, którzy są mi obcy, może to przeszkadzać. Tak samo jak uważam za idiotyczne zabieranie do restauracji niemowląt, chyba że jest to miejsce przyjazne dzieciom albo specjalna uroczystość (chrzciny itp.) Na ślub nie zapraszamy obcych ludzi, tylko rodzinę i bliskich znajomych, którzy na pewno wiedzą o miłości młodych do psa, więc raczej się nie zdziwią i nie będę się pukać w czoło.
              Z niektórych postów w tym wątku bije żółć i gorycz, aż zęby bolą.
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:17
                I dlatego napisałam "a rób jak uważasz, chcesz zabierz jak Ci sie uda" i daj prawo innym pomyśleć o tym i skomentowac to tak jak uważają.
                Wolność jest prawem nie tylko dziwakow, osób ekstrawaganckich czy mających dziwne oczekiwania, ale też tych którzy mają prawo powiedziec "dziwi mnie to. Śmieszy mnie to. Ale jaja."
                Proste.
        • ewul100 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:12
          O to to.. Świetnie powiedziane, proponuję przeczytać wypowiedź to.ja.kas 3 i problem się rozwiąże
          • ewul100 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:13
            ewul100 napisała:

            ...wypowiedź to.ja.kas 3 RAZY...
    • zia86 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:35
      Dziewczyny, autorka nie prosiła o ocenę swojego pomysłu, tylko o podpowiedzenie jakby najlepiej go zrealizować. W innych państwach często spotyka się zwierzęta na ślubach i innych uroczystościach i jakoś nikt problemu nie robi. Więcej luzu. Skoro traktują sunię jak członka rodziny to dla mnie nie jest dziwnym żeby była na ślubie. My( w sensie w moim domu rodzinnym) też mamy takiego psa, co prawda dużo mniejszego, ale śpi z rodzicami w łóżku, je prawie przy stole, dostaje nawet prezenty na BN. wink
      Uważam, że ślub plenerowy byłby najlepszym rozwiązaniem. smile
      • skorek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:44

        no więc zauważ, że większośc dziewczyn, jako goście byałaby niezmiernie zdziwiona i zastanowiła się na stanem umysłowym młodych, gdyby pies zaproszony był jako gość na ślub.
        Niech się zastanowi nad tym, skoro zależy jej, aby goście na jej ślubie dobrze się czuli i odebrali ich uroczystość nie jako kpinę.


        poza tym zwierzętom do urzędów wstęp wzbroniony i tyle.


        • zia86 Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:48
          Skorek uważam, że to wszystko zależy od gości. Zakładam, że goście znają dobrze PM więc wiedzą, że ci uwielbiają tego psa i jego obecnością nie byliby zdziwieni.
          Poza tym jakbyśmy wszystko tak robili według schematu i żeby tylko goście nie byli zdziwieni to byłoby strasznie nudno. To jest największy problem ze ślubami w PL, niby każda para chce inaczej ale jak przychodzi co do czego to znajdzie się mnóstwo osób, które zaczną ją sprowadzać na ziemie, że a to nie wypada, a taka jest tradycja, a co ludzie powiedzą itd. Dzień ślubu to dzień PM, który powinno się spędzać z najbliższymi, w tym przypadku do tych najbliższych zalicza się również ukochane zwierzę, nie widzę w tym nic niestosownego.
          • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:56
            Ludzie w wielu sytuacjach nie widza nic niestosownego.
            Polecam sztukę w Och - teatrze. "Koza, albo kim jest Sylwia".
            Ja wiem, że mamy tendencję do uczłowieczania, ale gdzies jest granica.

            Tak, w kawiarnianym ogródku jak pies zachowuje się nieskazitelnie i jest "niewidoczny" to mi nie przeszkadza, pies leżacy przy moim stoliku i dyszący mi niedaleko talerza którego "czuję" by mi przeszkadzał i pewnei udałabym się do obsługi i poprosiła o to by umozliwiono mi jesc bez dodatkowych wrażeń węchowo - słuchowych. Mimo iz miałam swoją sunię i ja kochałam, to na sushi szłam bez niej. Nie sądzę by czuła się pokrzywdzona.

            Tak, pewnie pomyślałabym, że z PM coś nieteges jakby wprowadzali psa na ceremonię ślubna do USC. Ale to ja. W ten dzień chcę maksymalnie skupić się na narzeczonym. Pobyć z bliskimi ludźmi, rozmawiac i śmiać się. Co nei znaczy, że kazio będzie cierpiał głód i niedostatek. wink))))
            • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:03
              A gdyby śmierdział niedomyty klient ze stolika obok? Również poprosiłabyś obsługę o wyprowadzenie go?
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:10
                Owszem, albo sama bym wyszła. Bo o ile idąc do kina, teatru czy restauracji zakładam, że moze mnie drażnic czyjś zapach czy np. perfumy OPIUM po których mam migrenę ale ktoś ma prawo ich uzywac, o tyle nie widze powodu by dyszący pies był wazniejszy niż mój obiad za który płacę. wink

                Przyznam, że nigdy w zyciu w restauracjach do których chodze nie byłam narażona na niedomytego czy cuchnącego klienta obok. Może kwestia knajp do jakich się chadza tongue_out
              • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:14
                Ja bym poprosiłasmile Ale musiałby baaaardzo śmierdzieć.
          • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:07
            Dokładnie Zia, ale niestety mieszkamy w Polakowie uncertain
            • pirosmanka Re: Pies na ślubie 21.06.11, 12:43
              A w jakim Panstwie Wy widzialyscie zwierzeta na slubie cywilnym?
        • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 10:57
          Czytając takie posty jak twoje cieszę się, że nie mieszkam już Polsce.
          • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:05
            Byłam na jednym slubie we Francji , na jednym w Anglii i na ceremonii we Włoszech. Piękne były. Włoska odbyła sie na plazy i para odjechała konno, jednak pierwsze słyszę by do urzędu gdyby tam się odbywał ślub mogli na ten przykład wprowadzić ulubionego araba, osiołka czy kozę. A one tez potrafią baaaaardzo kochac wink))
        • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:05
          Bardzo wiele ludzi lubi zwierzęta i traktuje je jak członków rodziny, poza tym dość często ludzie mający i kochający zwierzęta trzymają z ludźmi o podobnym podejściu do zwierząt, zatem jest szansa że obecność psa gościom by nie przeszkadzała w niczym.
          • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:14
            Bardzo często przymyka się oko na czyjeś dziwactwa bo i po co wszystkie komentowac. Jest więc szansa, ze goście i tym razem się usmiechna i powiedza " w porządku" wink))
            Bo i po co tłumaczyć? każdy ma jakiegoś fisia. Był taki co tak miłował niedzwiedzie i wyznawał im miłośc, ze az go te misie zjadły. I jego narzeczoną. Taki lajf wink)))
            • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 13:42
              Więcej jest takich co stracili życie przez reprezentantów własnego gatunku.
              • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 14:02
                I co z tego .... włącz myslenie bo kiepsko Ci idzie to argumentowanie wink
                • gazeta_mi_placi Re: Pies na ślubie 21.06.11, 15:11
                  Nie będę sobie mózgu przegrzewać po próżnicy, mam tylko jeden.
    • miss_chloe Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:30
      Nasi goście uwielbiają zwierząta. Przez dom mojej ciotki przewinęło się mnóstwo bezdomnych kotów. Druga pracuje w zoo. A większość ma psa. Nie sądzę żeby byli zdziwieni obecnością naszego pieska. Tak jak pisałam wyżej nikt nie jest uczulony. Poza tym pies będzie na smyczy. Zresztą co do urzędu to niestety dzwoniłam i niezgodzili się więc będę szukała miejsca gdzie mogę urządzić ślub cywilny.
      Ponadto nie proszę o ocenę tylko o pomoc. Skoro urząd odpada to może znacie jakieś fajne miejsca na dolnym śląsku (tylko nie pałac) gdzie można pobrać się?

      P.S. Wiem, że niektórzy ludzie nie lubią obcych zwierząt dlatego staramy się ich nie narażać na takie doznania. Na szczęście jakoś zawsze w restauracjach spotykamy się z ogromną sympatią i każdy chce pogłaskać, no ale może Wrocław różni się od reszty Polski i rzeczywiście jest to meeting place
      • to.ja.kas Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:39
        To, że ktoś widzi różnice miedzy psem a człowiekiem nie znaczy, że nie lubi obcych zwierzat. Lubie własne i lubie obce. Róznice nie przeszkadzaja mi lubic, a niektóre nawet kochac. Inaczej bezdomniakami bym się nie mogła zajmowac tyle lat.
        NIE przeszkadzaja mi zwierzeta o ile OBIEKTYWNIE mi nie przeszkadzaja, czyli ich nie czuje, nie sprawiaja mi w knajpie jakiegos dyskomfortu. Ale zakłądam, że mogę poczuc dyskomfort jedząc sushi czy sandacza jeśli obok będzie leżał dyszący mi w nos pies lub kot łaził koło talerza (mój Kazio łazi po stole, jestem na etapie uczenia go, ze stół NIE słuzy kotom do chodzenia po nim i nie wkłada się pyszczka w talerz ludzki).

        To jest własnie obłęd, że człowiek musi oddac swój talerz, restaurację, spokój na spacerze bo psy lataja luzem, bez kagńców, obskakują, szczekają, warczą, musi oddać swój talerz, łózko i najlepiej chłopa by udowodnić, ż kocha zwierzę.
        Mozna się kochac i widzieć róznice i szanować własne potrzeby i odmienność. Bo odmienni jesteśmy.

        jestem z Wawy, tu ślub urządziłabym gdzies nad Zegrzem, albo w jakimś pensjonacie gdyby bez zwierzaka slub dla mnie był niemożliwy. Obawiam sie, ze takie umotywowanie prosbny o slub w plenerze urzędnik by wysmiał i musiałabym w końcu podjąć decyzję czy kocham mojego kota tak bardzo, że zrezygnuje ze slubu z chłopem czy jednak poświęce obecność kota na rzecz małżeństwa z TYM człowiekiem.

        Ale trzymam kciuki za to by Ci sie udało połaczyc jedno z drugim i przyznam, że jestem ciekawa jak dalej rozwinie sie sytuacja smile
      • audrey_horne Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:46
        Jeśli ma to być zamknięte pomieszczenie, to pamiętaj nie tylko o smyczy, ale i o kagańcu.
    • karenek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 11:44
      to.ja.kas Moją corkę też kocham. Jak córkę i człowieka. I nie mylą mi się te dwa światy ))

      Sądzę, że ktoś kto ma i zwierzę i dziecko najlepiej podsumował całą dyskusję.Brawo!
      • kolpik124 weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 12:25
        w charakterze jest partnera, jako że to facet jest.

        Sunia może robić za świadkową, gazeta za wodzireja.

        Zapewnijcie im miejsce przy stole, wspólną flaszkę i zaproście do pląsów tanecznych.
        • to.ja.kas Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 12:59
          Gazeta jest blondynką, młodą laską. Tyle wiem na pewno wink Nie wiem skąd Wy te pomysły bierzecie, że to chłop.
          Laska jest nawet ładna, może nie pieknośc, ale ujdzie. Taka troche kiczowata lalka, ale to chyba "widać" po tym co reprezentują jej wpisy.
          Ale się wyrabia i czasami jej prowokacje są oparte na ciekawych spostrzeżeniach. Jak właczy myslenie zamiast tylko klepac dla klepania to nawet miło ją sie czyta, równiez jeśli nie zgadzam się z tym co bazgroli.
          Kiedyś laska przytyje, może dziecie urodzi, może chłop ja rzuci, (w bajki o szlachetnym zajęciu jakie podobno miala nie wierzę, bo to jednak odciska piętno na rozumie, a na Gazecie nie odcisnęła się ZADNA refleksja), generalnie doświadczy ja zycie i może zmadrzeje. Wprawdzie trzydziecha na karku zobowiązywałaby już do tego by myślec, ale widac niektóre niemowlaki wolniej się rozwijają, niektóre laski madrzeja i wykazuja się pewna empatią koło pięćdziesiątki. Jest nadzieja wink
          • lili-2008 Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 13:03
            Moim zdaniem to, że Gazeta jest laską, blondynką, do tego ładną to urban legendtongue_out
            • to.ja.kas Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 13:09
              lili-2008 napisała:

              > Moim zdaniem to, że Gazeta jest laską, blondynką, do tego ładną to urban legend
              > tongue_out

              Nie, to fakt faktyczny.
              Żeby nie było, że jej nie lubię bo jej urody zazdroszcze i tego, że dekade prawie młodsza ode mnie.
              Nie lubię jej bo swoją inteligencję jaką niewatpliwie ma wykorzystuje po to by tylko i wyłacznie mącic i dokuczać, często słabszym. Uwielbiam cynizm i ironię, ale ona jest zwyczajnie często głupia jak nieprzymierzając gąska balbinka (nie powiem, że jak blondynka, bo tez szczycę się tym kolorem włosów wink ).
              • kolpik124 Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 13:17
                No to wynika z tego, że gazeta jest blondynka tylko na tym forum wink

                na 5636 pozostałych forach gdzie trolluje, jest łysiejacym blondynem.

                A ja jestem Aborygenką, mam 73 lata i polskiego męża, a piszę z Hobart.

                Inteligencja i gazeta? Gdzie? Bo nie zauważyłam.
                • to.ja.kas Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 13:54
                  Oj czasami nią błysnie. Jeden z ostatnich watków na emamie ostatnio mnie naprawde rozbawił.
                  Celowo w jednym poście pisałam o inteligencji i o głupocie, bo madrość zobowiązuje jednak do czegoś WIECEJ, a chocby do wykorzystywania daru jakim jest inteligencja do czegoś sensownego.

                  Gazeta może na forach byc i dwugłowym smokiem ale fakt faktyczny jest jaki jest.
                  Jak z psa nie zrobisz człowieka, tak z gazety nie zrobisz chłopa - znaczy przepraszam, da się ale duzo zachodu jest z tym wink))

                  Ja w niej nigdy faceta "nie czytałam". Serio. Od zawsze , zanim przekonałam się kim jest wiedziałam, że to taka gąska balbinka. Toz to "widać".
                  Ale jest szansa, serio. Czasami jakąś ciekawą myśl mozna znaleźć wśród jej złośliwości i bełkotu.

                  A wracając do tematu. Mam pytanie do wyznawczyń teorii, że pies to własciwie to samo co człowiek.
                  Przychodzi do Was koleżanka/tesciowa/znajoma z psem.
                  Jak podajecie mu jedzenie i picie? Na stole?
                  Sadzacie na krześle?
                  A może właczacie mu telewizor, kładziecie na kanapie lub włączacie komputer by się nie nudził jak Wy plotkujecie?
                  A jakby urzędnik w USC, tudziez ksiądz miał w nosie KONWENANSE i przyszedł udzielać slubu w...piżamie i szlafmycy (bo tak jest najwygodniej). Albo odbierał w trakcie składania przysięgi telefon od ukochanej córki/kochanki/meza/psa wink))))

                  Konwenanse/tradycje/zwyczaje istnieją. One regulują pewne zachowania, zasady współżycia społecznego.
                  Niektore mają wymiar praktyczny, inne nie. Ale sa WAŻNE. Dla jednych waznym jest by obraczki były takie same u narzeczonych, dla innych zasada, że z zonatymi to niekoniecznie się ma romanse i nie odbija się cudzych partnerów, inni cenią rytuał błogosławieństwa, inni celebruja BN, jeszcze inni mają inne zwyczaje. Sa rzeczy które możemy dowolnie zmieniac bo tycza się tylko nas i naszego zycia i takie które zmian nie lubia, a wszelkie innowacje to długi proces bo zaangażowanych jest w to sporo osób.
                  Póki co uroczystości państwowe, religijne, pewne miejsca i okoliczności sa zarezerwowane dla ludzi. To wynika z kodu kulturowego i tego "NIE LICUJE" o jakim pisałam. To "NIE LICUJE" jest tak wazne jak dla niektórych istotne jest to, że ślub to chwila której nie celebruje sie w stroju kąpielowym, a po Marszałkowskiej nie chodzi sie bez koszulki (ileż wzburzenia to budzi jak facet idzie z gołym torsem wink ) A w końcu jesteśmy tylko zwierzętami, a one w ubraniach nie chodza, wiec po co gatki urzędnikowi? wink
                  Stwierdzenie, że zwierzeta sa TAKIE SAME jak ludzie i powinny/mają prawo do TEGO SAMEGO co ludzie prowadzi do ABSURDU...i często absmaku .

                  Ale za plenerowy ślub marzeń trzymam kciuki. Mam nadzieję że się uda i będzie tak jak sobie autorka watku wymarzyła wink
                  • kolpik124 a o to próbka "twórczości" gazety 21.06.11, 14:13
                    "Za moich czasów matki z dziećmi było widać w trzech miejscach: na porodówce, na placach zabawach i w kolejce po mięso. Szkoda że to się zmieniło z niekorzyścią dla reszty ludzkości"

                    "za moich czasów"...starszy pan, ewidentnie wink
                    • to.ja.kas Re: a o to próbka "twórczości" gazety 21.06.11, 14:20
                      Widziałam to.
                      No cóz, ja częściej spotykam sie z takim głupim gadaniem właśnie u takich młodych ci.p myslących, że ich wygoda jest PONAD wszystko.
                      Niestety ni ejest. Moja wygoda tez nie jest ponad wszystko i jak widzę nadmiar "larw" to mnie trzęsie, jak je słyszę (a ucho mam wrazliwe) to krew mnie zalewa, ale jako dorosły człowiek wiem, że :
                      1) ja tez byłam "larwą"
                      2) gdzies je trza uczyć i przyzwyczajać do świata
                      3) moją wygodę młoda matka może mieć tak samo w doopie jak ja jej wygodę
                      4) nie walnę torebka "larwy" i nie każę się zamknąć w krótkich żołnierskich słowach mimo iż krew się burzy bo raz, że na to jest paragraf, dwa, że matki też mają torebki i to często wielkie i ciężkie.
                      5) no ktoś na moją emeryture musi pracowac, bo że ja pracuję na swoja to mit, moja przejadają dzisiejsi emeryci.

                      Apeluje tylko do młodych matek by jesli juz te dzieci socjalizują w tłumie, to niech wezmą pod uwagę, że sa tam takie wrażliwe i niechetne jak ja i jakby tak ciut ciszej, ciut.... wink)))
                  • gazeta_mi_placi Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 14:57
                    >Jak podajecie mu jedzenie i picie? Na stole?
                    Sadzacie na krześle?

                    Psu w innej formie podam jedzenie i picie niż mi i koleżance, ale...
                    Jak koleżanka przyjdzie z malutkim dzieckiem to jej dziecko (mimo, że tak samo jak ja czy ona jest człowiekiem) też nie usadzę na krześle (jeżeli jest malutkie) i nie podam do jedzenia i picia tego samego i w tym samym naczyniach co my (tylko np. w kubku niekapku albo butelce).
                    • papalaya Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 14:59
                      gazeta, chcesz kość do zabawy?
                      • to.ja.kas Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:13
                        No własnie, ale jednak Twoja mama gazeta powoli bo powoli nauczyła Cię zachowań LUDZKICH i przystających człowiekowi.
                        Nie odniosła może spektakularnego sukcesu, ale nie każdy rodzic ma wielkie kompetencje wychowawcze.
                        Ale jednak nie uczyła Cię siedziec pod stołem a powoli, małymi kroczkami przyzwyczajała do świata i wpajała zachowania które przystoją człowiekowi.
                        • miss_chloe Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:18
                          Dziewczyny ja rozumiem, że dla Was temat jest kontrowersyjny ale trzymajmy jakiś poziom.

                          My podjęliśmy decyzję z N. i jej nie zmienimy, dlatego takie dyskusje są bezsensu. Możecie za to pomóc i znaleźć jakieś miejsce na ślub i wesele smile
                          • gazeta_mi_placi Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:22
                            Pisałam wyżej: może poszukaj możliwości w jakiejś mniejszej miejscowości niż Wasze miasto?
                            Zauważyłam, że w małych miejscowościach gdzie mało się bierze ślubów urzędnicy są dużo bardziej przystępni i sympatyczni (to jest nie dam sobie głowy obciąć, ale takie odniosłam wrażenie po rozmowach telefonicznych z nimi), jest przecież możliwość wzięcia ślubu w innym urzędzie stanu cywilnego.
                            • miss_chloe Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:24
                              Ale urzędnik udzieli ślubu poza USC, z tym nie będzie problemu (mamy dużą ilość gości, w razie czego chętnie zrobi to prezydent, którego znamy)
                              • to.ja.kas Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:26
                                No to nie ma problemu. Znajdz miejsce i miłej zabawy.
                                Natomiast mam wrazenie, ze dyskusja moze zboczyła z głownego tematu ale jest pouczająca.
                              • skorek Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 16:59

                                w pierwszym poście pisalas o budynku USC i tak potoczyla sie dyskusja,
                                Napisalas tez, że slub poza budynkiem to ostateczna ostateczność, a dziś piszesz, że przecież ślub jest poza USC, jakbyś chciała nam udowodnić, że głupio dyskutujemy, bo ty od początku tak twierdzilaś.
                                jeżeli ślub jest w plenerze to inna sprawa, ale ja w dalszym ciągu uważam, że specjalnie zabieranie psa na ceremonię jest złym pomysłem i mi osobiście się nie podoba.
                                • gazeta_mi_placi Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 17:40
                                  Ale to nie Twój ślub.
                                • miss_chloe Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 18:48
                                  ślub poza usc, poniewaz rozmawiałam z urzednikami i nie zgodzili sie na obecnosc psa. Natomiast niekoniecznie w plenerze, szukam właśnie miejsca które nie byłoby pałacem.

                                  > pecjalnie zabieranie psa na ceremonię jest złym pomysłem i mi osobiście się nie
                                  > podoba.

                                  Na szczęście nie jestes moim gościem i nikt nie pytał się Ciebie o zdanie a jedynie o pomysly w rozwiązaniu kwestii obecności psa na slubie
                        • miss_chloe Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 23.06.11, 10:33
                          Hmm ale psa też się socjalizuje. Chyba zauważacie różnicę między domowym pupilem a dingo? Nasz pies często bywał wśród dużej ilości ludzi, więc nie boję się o jej zachowanie.
                    • emkaska Re: weźcie sunię na slub i zaproście gazetę 21.06.11, 15:57
                      > Jak koleżanka przyjdzie z malutkim dzieckiem to jej dziecko (mimo, że tak samo
                      > jak ja czy ona jest człowiekiem) też nie usadzę na krześle (jeżeli jest malutki
                      > e) i nie podam do jedzenia i picia tego samego i w tym samym naczyniach co my (
                      > tylko np. w kubku niekapku albo butelce).

                      Ale mimo wszystko nie na podłodze, nie z miski, itp. itd. Poza tym dziecko może siedzieć przy stole na kolanach rodzica, a pies przy stole na kolanach pana to jednak nie to samo...
    • karenek Re: Pies na ślubie 21.06.11, 16:58
      Dyskusja na poziomie zrównywania dziecka do psa jest Gazeto lekko żenującasmile
    • solniczkopieprzniczka Re: Pies na ślubie 21.06.11, 17:19
      Wątek jest przezabawny big_grin

      Stado forumek pouczające chloe jak ma się czuć wobec własnego psa i tłumaczące jak krowie na granicy, że PIES to PIES big_grin no proszę, jakich tu nowości można się dowiedzieć smile

      Dajcie już spokój z dyskusją na temat, bo kto o zdrowym umyśle sądzi, że chloe przeczyta te prawdy objawione, uderzy się w czoło i powie: 'rany! tyle lat a ja żyłam w błędzie! żadnej suni na ślubie, dziękuję ci, forum!'?

      No cyrk smile
      • blue.berry Re: Pies na ślubie 22.06.11, 09:39
        ten wątek nie jest przezabawny. jest żenujący.
        to "święte" oburzenie na fakt że ktoś chce zabrać psa na ślub cywilny. na forum na którym poziom absurdu pomysłów jakie przypadają na ten "najważniejszy dzień w życiu" jest chyba najwyższy ever. no ale suknie za 10 tyś, durne stroje dla druhen, śluby kościelne "dla tradycji", wesela pompy dla teściowej - to wszystko przecież wbija się w kanon. no ale żeby pies... kto to widział. sama ta myśl najwidoczniej obraża ideę ślubu.

        chloe olej te smuty - nie zniechęcaj się - nie załatwiaj takich spraw przez tele - podjedź do urzędu i pogadaj - może uda ci się znaleźć urzędnika który się zgodzi na obecność suni. a jak nie to faktycznie zastanów się nad opcją plenerową (choć to tez nie jest łatwe, bo żyjemy w kraju w którym wyjście poza szereg postrzegane jest jako zuo, które należy tępić).
        • evana Re: Pies na ślubie 22.06.11, 10:02
          blue.berry napisała:

          > ten wątek nie jest przezabawny. jest żenujący.
          > to "święte" oburzenie na fakt że ktoś chce zabrać psa na ślub cywilny. na forum
          > na którym poziom absurdu pomysłów jakie przypadają na ten "najważniejszy dzień
          > w życiu" jest chyba najwyższy ever. no ale suknie za 10 tyś, durne stroje dla
          > druhen, śluby kościelne "dla tradycji", wesela pompy dla teściowej - to wszystk
          > o przecież wbija się w kanon. no ale żeby pies... kto to widział. sama ta myśl
          > najwidoczniej obraża ideę ślubu.
          >
          > chloe olej te smuty - nie zniechęcaj się - nie załatwiaj takich spraw przez tel
          > e - podjedź do urzędu i pogadaj - może uda ci się znaleźć urzędnika który się z
          > godzi na obecność suni. a jak nie to faktycznie zastanów się nad opcją plenerow
          > ą (choć to tez nie jest łatwe, bo żyjemy w kraju w którym wyjście poza szereg p
          > ostrzegane jest jako zuo, które należy tępić).

          Jako co? uncertain
        • ozmiluj Re: Pies na ślubie 22.06.11, 11:22
          blue.berry napisała:

          > na forum
          > na którym poziom absurdu pomysłów jakie przypadają na ten "najważniejszy dzień
          > w życiu" jest chyba najwyższy ever.

          Dobre, podzielam smile !
          • dolores12 Re: Pies na ślubie 22.06.11, 12:35
            A już myślałam, że będzie godna alternatywa dla motylków... Wracam na zia86smile Jeśli pomysł z zaproszeniem suki przejdzie, radziłabym tylko znaleźć jakiś patent na psią ślinę, bo u boksera to problem może być.
            • amantedelsole Re: Pies na ślubie 22.06.11, 12:37
              big_grin
        • amantedelsole Re: Pies na ślubie 22.06.11, 12:51
          blue.berry napisała:

          > ten wątek nie jest przezabawny. jest żenujący.
          > to "święte" oburzenie na fakt że ktoś chce zabrać psa na ślub cywilny. na forum
          > na którym poziom absurdu pomysłów jakie przypadają na ten "najważniejszy dzień
          > w życiu" jest chyba najwyższy ever. no ale suknie za 10 tyś, durne stroje dla
          > druhen, śluby kościelne "dla tradycji", wesela pompy dla teściowej - to wszystk
          > o przecież wbija się w kanon. no ale żeby pies... kto to widział. sama ta myśl
          > najwidoczniej obraża ideę ślubu.

          Chyba troszkę generalizujesz. Po pierwsze, nie wydaje mi się, żeby panowało tu w wątku święte oburzenie, wywiązała się po prostu dyskusja co do konieczności obecności psa na ślubie. Wiem, że autorka o to nie pytała, ale skoro jej wątek porusza dość kontrowersyjny, dla większości, temat, to chyba nic dziwnego, że ludzie zaczynają pisać, co o tym myślą. Tak rozwija się przecież gros wątków na tym forum i nie tylko. I jakoś na tym forum raczej niewiele jest panien młodych, którym zależy na pompie i radach teściowej, ja przynajmniej takowych wątków nie pamiętam ,ale może Ty jesteś tu dłużej i lepiej się orientujesz.
          • ozmiluj Re: Pies na ślubie 22.06.11, 13:05
            amantedelsole napisała:

            > I jakoś na tym forum raczej niewiele jest panien młodych,
            > którym zależy na pompie i radach teściowej

            jeśli chodzi o ścisłość, blue.berry nie pisała o r a d a c h teściowej.
            może by tak nie dopowiadać?
            • amantedelsole Re: Pies na ślubie 22.06.11, 13:07
              śluby kościelne "dla tradycji", wesela pompy dla teściowej

              OGROMNA różnica, wesela pompy dla teściowej a rady teściowej, ok jeśli tak razi w oczy, sorry, miało być WESELA POMPY DLA TEŚCIOWEJ
              • ozmiluj Re: Pies na ślubie 22.06.11, 13:09
                to nie razi w oczy.
                to JEST różnica.
                • amantedelsole Re: Pies na ślubie 22.06.11, 16:52
                  Tyle że to nie było meritum mojej wypowiedzi i chyba nikogo nie obraziło, więc nie rozumiem, o co kłótniasmile
                  • ozmiluj Re: Pies na ślubie 22.06.11, 17:01
                    nie rozumiem, po co się tak denerwować, gdy ktoś zwróci Ci uwagę i ciągnąć to później, co w ogóle nie należy do żadnego meritum wink
        • audrey_horne Re: Pies na ślubie 23.06.11, 04:41
          Święte słowa. Ważne, by nie wychylać się przed szereg, żeby wpisywać się w kanon. A jeśli zdarza się ktoś odmienny, czyje pomysły mogą wprawdzie dziwić, ale nikomu krzywdy nie robią, to trzeba go zadziobać. W główkach się nie może pomieścić, że można inaczej.
          Poziom jadu, złośliwości i chamstwa na tym forum zaczyna mnie przerastać.
          • amantedelsole Re: Pies na ślubie 23.06.11, 09:27
            Ja akurat nie mam nic przeciwko tzw. wychodzeniu przed szereg i robieniu po swojemu, póki to nie szkodzi nikomu i nikogo nie krzywdzi. Są jednak pewne granice absurdu, wiec kiedy wydaje mi się, że w pewnych sytuacjach bywają one przekroczone, mówię, co myślę i jest to moje subiektywne odczucie, które staram się wyrażać w grzeczny sposób, aby, jak piszesz, "nie zadziobać" nikogo. Dla mnie takim właśnie absurdem jest planowanie ceremonii ślubnej biorąc pod uwagę przede wszystkim potrzeby psa. Niemniej jednak mają prawo zrobić jak chcą, a inni mają prawo się temu dziwić, nie obrażając oczywiście nikogo.
            • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 10:30
              A co dziwnego jest w tym, że dbamy o komfort wszystkich obecnych na ślubie? Gdyby chodziło o schorowaną babcię to też byście uznały, że bzdurą jest dostosowywanie się do niej? Myślę, że ślub jest takim wydarzeniem, że mogę zaprosić na niego kogo chcę, ale skoro już biorę psa to postaram się zrobić wszystko żeby było jej najwygodniej. Ona nie zrozumie, że bierzemy ślub ale jej obecność jest dla nas bardzo ważna, poza tym trudno byłoby mi ją zostawić w obych rękach bo i tak myślałabym tylko o niej. Dlatego decydujemy się na zostawienie jej w hotelu przy miejscu wesela i będziemy mogli często do niej zaglądać.
    • miss_chloe Re: Pies na ślubie 23.06.11, 10:56
      W ogóle zauważyłam, że na tym forum panuje taki powszechny trend w podejmowaniu prób nawrócenia innych na swój tok rozumowania. Na 180 postów tylko kilka dotyczy mojego pytania! Zachowanie się w sposób inny niż drugi człowiek nie oznacza, że należy mu powiedzieć, że zachowuje się irracjonalnie! - bo to nie zawsze jest irracjonalne! Ja zdania nie zmienię, pies jest dla mnie członkiem rodziny. Ale możecie pomóc innym PM i zdradźcie co robicie ze swoimi zwierzakami na czas ślubu i wesela
      • raszefka Re: Pies na ślubie 24.06.11, 07:30
        miss_chloe napisała:

        zdradźcie co robicie ze swoimi zwierzakami na czas
        > ślubu i wesela

        Mój, a właściwie wtedy już moich rodziców (eks nie lubił psów) został po prostu w domu. W kilku innych sytuacjach, kiedy planowana nieobecność była dłuższa, jeździła do pobliskiego hotelu dla psów.
        Jeśli zaś chodzi o schorowane babcie, to moja spędziła wówczas jedną dobę w DPSie.
        • karola1008 Re: Pies na ślubie 24.06.11, 10:04
          Był taki jeden, co swojego konia senatorem zrobił. Proponuję pójść tą drogą i bokserkę wystawić w najbliższych wyborach parlamentarnych. Sorki, ale dla mnie prowadzanie psa na ślub i dostosowywanie się do jego potrzeb, na takiej zasadzie jak do potrzeb schorowanej babci, to taka sama ... powiedzmy abstrakcja, jak suknia za 10 tys., makaroniki z paryża i negocjator wynajęty do wywalczenia pokazu fajerwerków. A dlaczego? Kasia-To.ja.kas. wyjaśniła to już jasno, prosto i logicznie. Całe swoje dotychczasowe życie spedziłam wśród zwierząt, kocham je, otaczam opieką i szanuję, ale na swój ślub ich nie zabierałam. Do głowy mi to nie przyszło. Za to niemowlę owszem, znalazło się. Co prawda tylko na ślubie (rodzice te z sie na weselu chcieli spokojnie pobwawić), ale jednak. Aha, babci też nie uśpiłam, gdy chorowała bez szans na wyleczenie, zapewniłam jej fachowe leczenie bólu.
          • solniczkopieprzniczka Re: Pies na ślubie 24.06.11, 11:14
            I za cel życia ustanowiłaś sobie przekonać jak największą liczbę ludzi, by myśleli dokładnie tak jak ty? smile

            Dajcie już spokój, to jest żenujące, że próbujecie miss_chloe narzucić swój pogląd na świat.
    • nadin Re: Pies na ślubie 25.06.11, 19:26
      O kurcze, psina się pewnie wzruszy i pogrąży rzewnymi łzami na widok waszego ślubu wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka