kilka dni do slubu i chyba mam powazny problem - pewnie kazdej z was sie to
przytrafilo i wiele osob o tym pisalo... ale zaczelam okropnie nienawidziec
mojego przyszlego meza... do tego stopnia ze sie strasznie poklocilismy... ja
sie nie odzywam od kilku dni i nie moge juz na niego patrzec. wydaje sie to
glupie i dziecinne ale tak jednak jest... czy to normalne???? czy ktos mial
podobne przezycia??? czy nie lepiej przemyslec cala ta sprawe zwiazana ze
slubem i dac sobie moze spokoj.... jak tak dalej pojdzie to kaftan murowany