Dodaj do ulubionych

piekielna krawcowa

26.11.12, 21:04
Chcecie bajki? Oto bajka... A raczej thriller jeszcze bez zakończenia.
Ślub mam styczniu. Mniej więcej w czerwcu wymyśliłam sobie suknie, wzorowana na projekcie Herrery, długą, z długim rękawem i obfitym księżniczkowym dołem. Uznałam, że nic podobnego w salonach nie znajdę i zaczęłam szukać krawcowej. Dwie pierwsze stwierdziły, że "tego się nie da uszyć", bo jak to, bez gorsetu, z rękawem, i w ogóle bez falbanek i koronek?? Nie da się.
Trafiłam do trzeciej. I ona stwierdziła, że absolutnie nie ma problemu. Wyceniła pracę na 1100 zł, zdjęła miarę, wzięła 400 zł zaliczki, i poleciła przyjść do pracowni we wrześniu.
Pełna nadziei pojechałam tam we wrześniu i spotkałam JĄ. Piekielną właścicielkę, która:
1. nakrzyczała na mnie i moją mamę, że ośmieliłyśmy się wejść do pracowni
3. nakrzyczała (przez telefon) na pani, z którą rozmawiałyśmy przy pierwszym spotkaniu - okazało się, że pani pracuje tylko w salonowym sklepie,
3. nakrzyczała na panią która nas wpuściła (taka staruszeczka biedna, aż się skurczyła)
4. nakrzyczała znów na mnie, bo powiedziałam, że nie życzę sobie, żeby na mnie krzyczano. Więc spokojnym, lekko tylko podniesionym tongue_out tonem wyjaśniłam pani, jak powinna wyglądać relacja usługodawca-konsument (to ja Pani płacę, i ja u pani zamawiam, i nie pozwolę sobie na takie traktowanie, możemy rozmawiać ale nie tym tonem). W międzyczasie, na stronie, powiedziałam mamie, że nie będziemy z Panią gadać, tylko zabieramy zaliczkę z powrotem i jedziemy.
Pani musiała to usłyszeć, bo momentalnie spuściła z tonu i rozmawiała z nami już normalnie i grzecznie. Zaproponowała materiały, umówiłyśmy się na przymiarkę, wszystko pięknie.
Akt 2: W międzyczasie poszukiwałam stroika na głowę i zwiedzałam salony w innym mieście. I zobaczyłam Suknię. Piękna, pasująca, i nawet tańsza. Kupiłam. Ale - żeby nie wycofyfwać się z umowy, stwierdziłam, że za to co zapłaciłam Piekielnej, uszyję sobię u niej sukienkę na poprawiny. Zadzwoniłam, zapytałam, czy mogę zmienić projekt - absolutnie nie ma problemu, ponieważ prace jeszcze się nie zaczęły. Zaniosłam nowy projekt - koronkowa mała biała do kolan, żadnych cudów. Zapytałam o cenę (telefonicznie) - pani powiedziała, że zobaczy, wyceni i zostawi informację krawcowej. Pojechałam dziś rano na przymiarkę. Gotowa jest baza, halka, która przychodzi pod koronkę, i tyle. Koronkę pani miała jedną jedyną, ale była ładna, więc ok. Ale zapytałam o cenę - oczywiście Krawcowa nie wie. Z szefową trzeba. Przymiarkę miałam przed pracą, więc się spieszyłam, z pracy nie mogłam zadzwonić, więc wysłałam smsa z pytaniem o cenę. Szefowa odpowiedziała, że bez zmian. Przekazałam to Mamie (która płaci za tą suknię, sama chciała, uprzedzając pytania), i ona do Pani zadzwonił. Chyba odbyła się dość ostra rozmowa, o której dowiedziałam się, że:
- kupiła koronkę za 300 zł/mb, i to musi tyle kosztować (nie wyglądała tak ekskluzywnie, serio)
- w ogóle to ona traci czas na rozmowy z nami, a ma Ważne Sprawy/trzask

I teraz konkluzja:

Co mogę zrobić? Nie mam zamiaru płacić 1100 zł za sukienkę, która warta jest najwyżej połowę tego. Poważnie koronki są AŻ TAK drogie? W porównaniu do sukni-księżniczki 3m średnicy??
Jak myślicie, jakie mam opcje? Bo ja myślę tak:
a. proponuję 700 zł za całość i ani grosza więcej
b. zostawiam pani tą nieszczęsną zaliczkę, zabieram to, co zdążyła uszyć, naturalnie żądam paragonu smile

Czy jest coś jeszcze, co mogłabym zrobić, żeby odzyskać pieniądze lub przekonać panią, że cena jest stanowczo za wysoka, a oznajmianie jej w połowie pracy jest nieuczciwe?

PS. uprzedzając pytania: mówiąc "ja płacę" mam na myśli interes mojej rodzicielki. Skrót myślowy smile
Obserwuj wątek
    • brytf-anna Re: piekielna krawcowa 26.11.12, 21:59
      Hmmm. W sumie, to Ty zmieniłaś zdanie. Fakt, krawcowa jest niemiła i nie umie rozmawiać z klienttem, ale... Przyjęła zlecenie na 1100 zł, z dużą ilością pracy, musiała to zaplanować w kalendarzu itp. Ty jakby zmieniłaś zamówienie o połowę - liczyłaś na połowę kwoty, chociaż może wcale nie połowę pracy (skromne, krótkie sukienki są wbrew pozorom często o niebo trudniejsze do wykonania niż księżniczkowe). Krawcowa przez bardzo długi czas miała zarezerwowany czas na pracę dla Ciebie, nie brała przez to innych zleceń, być może coś jej uciekło? Zgodziła się na zmianę zamówienia, ale nie na zmianę kwoty, może myślała, że kwota jest bez zmian, więc założyła sobie taki sam budżet i w nim się porusząła (na co wskazuje zakup koronki).
      Podpisywałyście w ogóle jakąś umowę? Rozumiem Twój żal i niezadowolenie z jakości obsługi, ale podejrzewam, że takie klientki zmieniajaące zdanie nie należą do ulubionych typów krawcowych wink
      Może idzie się z nią dogadać jakoś po ludzku, trzymam kciuki smile
      • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 26.11.12, 22:48
        Może, ale właśnie dlatego najpierw dzwoniłam i pytałam, czy to będzie dla niej kłopot, jeśli zmienię, i czy może mi podać cenę. Nie zrobiła tego, dopiero jak już praca była w toku, a ja się upomniałam po raz kolejny.

        Ale i tak najbardziej razi mnie nie kwestia ceny, ale obsługi. Ta kobieta w ten sam sposób traktuje swoich klientów, jak i pracowników.

        A umowa... to zeszytowa kartka w kratkę, zawierająca tylko cenę pierwszej sukni, i potwierdzenie wpłaty zaliczki. Czas chyba aby pani szefowa uświadomiła sobie, że 1984 już minął...
    • 5th_element Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 09:12
      wspolczuje, heh, rok temu mialam to samo i po 6 miesiacach móżdżenia babska zostałam z ręka w nocniku, na szczęscie w 1 dfzien znalazłam swoją wymarzoną sukienkę. Perypetie tutaj:
      forum.e-wesele.pl/index.php?topic=14342.msg1705206#msg1705206
      co mozesz zrobic? zarządać rachunku za koronkę, nagrać całą rozmowę, postraszyć prokuraturą, bo to co to babsko robi to pod wymuszanie podpada. Poczekać na reakcje wink (w moim przypadku zakonczylo sie zwrotem pieniedzy za usługę i 1,5 m materialu w przeprosinach)
      Spacer do rzecznika konsumenta, ale wczesniej zbierz dowody, łącznie z bilingiem, ze do babska dzwonilas, nagranie rozmowy itd.
      Na dzien dzisiejszy zgodzilabym sie z łaską zaplacic te 7 stow za sukienke na poprawiny. 4 stow "ot tak" bym babie nie podarowala.
    • nao-ko Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 09:38
      Piekielna krawcowa, piekielna klientkasmile
      Sprawdziłam - brzydka koronka w dowolnym sklepie internetowym kosztuje ok. 200 zł za mb. Bardzo brzydka taniej. Żadanie rachunku za koronkę jest smieszne. Jeśli chce sie mieć pewność ile materiał kosztował, to należałoby kupić go samodzielnie. Zlecenie zakupu krawcowej to wyrażenie zgody na wynagrodzenie jej za wyręczenie nas w tej czynności. Ponadto - poza kosztem koronki płacisz też za inne materiały (podszewka, nici, guziki, zamek itp), wynagrodzenie krawcowej, zużyty prąd. Zlecając pracę pracowni krawieckiej płacisz też za indywidualny projekt. Trzeba też brać pod uwagę, że pracownia chce na Tobie zarobić, czyli osiągnąc zysk. Koszty uszycia tej sukienki są wysokie, ze względu na materiał.
      Musisz ocenić czy proponowane przez Ciebie 700 zł jest wystarczające. Moim zdaniem - chyba nie, choć to zależy od tego ile metrów koronki trzeba na uszycie Twojej sukienki.
      • 5th_element Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 10:48
        > . Trzeba też brać pod uwagę, że pracownia chce na Tobie zarobić, czyli osiągnąc
        > zysk. Koszty uszycia tej sukienki są wysokie, ze względu na materiał.

        Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu? (nie - pracochlonnosci jego obrobki)?

        to forum i rezydujące na nim specjalistki rozwala bardziej, niz królowe inteligencji na emamie.

        Pozwalacie sie skubac a to przez pana xiedza, gdy o procedurach teoretycznie wlasnej wiarry nie macie bladego pojecia, a to pana pstrykajacego zdjecia bez uzgodnienia np kolejce 3 godziny, a to przez wlasciciela hotelu, w ktorym dziwnie znika polowa zamowionego zarcia, a to przez szwaczke tylko dlatego, ze cyt. "musi zarobic". Normalnie jak barany albo owce prowadzone na rzeź. Tyle, ze gdybyście same za to płaciły za zarobione przez siebie pieniądze, a nie wyżebrane od matek i pociotek, to nagle by Wam sie perspektywa zmieniła.

        No ręce sie w lokciach wykrecaja na lewą stronę. A belkot o trudnosci i czasochlonnosci krotkiej prostej sukienki vs. dlugiej obszernej (policzcie sobie tylko krawedzie, pomnozcie przez dowolna kwote, matematyczki od siedmiu bolesci) jest nie do przejscia. Po prostu nie.
        • nao-ko Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 13:17
          Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu? (ni
          > e - pracochlonnosci jego obrobki)?

          czyli - jeśli dobrze zrozumiałam - uważasz, że w cenę usługi polegającej na uszyciu sukienki od a do z krawcowa nie powinna wliczac kosztu materiału ? (tutaj koronki?)

          Mam prośbę - przestrzegaj netykiety, komentuj mniej emocjonalnie, a bardziej merytoryczniesmile PMS?wink
          • 5th_element Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 12:34
            nao-ko napisała:

            > Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu? (ni
            > > e - pracochlonnosci jego obrobki)?
            >
            > czyli - jeśli dobrze zrozumiałam - uważasz, że w cenę usługi polegającej na usz
            > yciu sukienki od a do z krawcowa nie powinna wliczac kosztu materiału ? (tutaj
            > koronki?)

            no niestety nie zrozumiałaś. Pisałam o koszcie U S Ł U G I.

            > Mam prośbę - przestrzegaj netykiety, komentuj mniej emocjonalnie, a bardziej me
            > rytoryczniesmile PMS?wink

            no rzeczywiscie nieemocjonalny i zgodny z netykieta komentarz. rotfl
        • nao-ko Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 13:20
          Dodam jeszcze, że od zawsze koszt materiału zużytego do wyświadczenia usługi wlicza się w cenę tej usługismile Chyba, że prowadzisz charytatywną działalność gospodarczą (tówr w realu niespotykany)
    • kwiat_aloesu Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 12:26
      Tak, dzisiaj w salonie rozmawiałam o jednej z sukienek i dowiedziałam się, że koronka kosztyje 300 zł/m.
      • 5th_element Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 13:36
        kwiat_aloesu napisała:

        > Tak, dzisiaj w salonie rozmawiałam o jednej z sukienek i dowiedziałam się, że k
        > oronka kosztyje 300 zł/m.

        o cene armatury lazienkowej tez pytasz hydraulika a nie sprawdzasz w sklepie budowlanym? No leze z Was, naprawde.
        • kwiat_aloesu Re: piekielna krawcowa 07.12.12, 23:08
          Tak, jeśli zamawiam całość usługi. Jeśli wzywam hydraulika i mówię "panie, tu mi się leje i nie wiem co, niech pan coś z tym zrobi" to potem grzecznie płacę za wszystko. Od tego mam hydraulika godnego zaufania, żeby powiedział mi, ile co kosztowało i na czym mogę zaoszczędzić. Jeśli zaś wzywam go i mówię "panie, tu jest uszczelka, tu jest klucz, wymień mi pan starą uszczelkę", to płacę faktycznie tylko za usługę - tyle że na cholere mi wtedy hydraulik, skoro mogę sama wymienić.

          Zamawiając sukienkę ślubną zapłaciłam całą kwotę - cenę materiału, projektu i szycia - bo wolałam zdać to na projektantkę. Zaoszczędziłabym, być może, ale to ona wie, jaki materiał wybrać, to ona wie, które hurtownie są godne zaufania, to wreszcie ona mogła pokazać mi próbki dziesiątek materiałów, żebym wskazała jakiś konkretny. Była moim godnym zaufania hydraulikiem. Gdybym potrafiła sama dobrać materiały, zaprojektować sukienkę i ją uszyć, na pewno zrobiłabym to sama.

          Sukienka z koronką za 300 złotych nie była moja, nota bene, i informacja o cenie wyszła od samej projektantki - pokazywała mi sukienkę ze sztucznej satyny i w kontekście mojego zrozumienia dla oszczędności zaśmiała się, że klientka na satynie oszczędza, a koronkę wybrała po 300 złotych za metr. Nie wiem, po co miałaby kłamać, skoro na mojej sukience koronki nie było ani milimetra.
          • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 08.12.12, 00:13
            kwiat_aloesu napisała:

            >
            > Zamawiając sukienkę ślubną zapłaciłam całą kwotę - cenę materiału, projektu i s
            > zycia - bo wolałam zdać to na projektantkę. Zaoszczędziłabym, być może, ale to
            > ona wie, jaki materiał wybrać, to ona wie, które hurtownie są godne zaufania, t
            > o wreszcie ona mogła pokazać mi próbki dziesiątek materiałów, żebym wskazała ja
            > kiś konkretny.

            A gdyby powiedziała Ci: z tej koronki szyję Pani suknię, innej nie mam, ta jest dobra i kosztuje 300 zł/mb?
            A gdyby powiedziała: kosztuje 800 zł/mb i koniec - też miałabym się zgodzić? Nie, moim zdaniem tego się tak nie robi, i na takie postępowanie się nie zgodziłam.

            Jeśli trafiłaś na osobę, która uszyła Ci suknię taką jak marzyłaś, zaprojektowała ją i pomogła dobrać materiał, pokazała wzory i zrobiła ofertę cenową uwzględniając koszt wybranego przez Ciebie materiału, projektu i wykonania - gratuluję i zazdroszczę, bo tak właśnie to powinno wyglądać.
            • gazeta_mi_placi Re: piekielna krawcowa 08.12.12, 20:28
              Cóż, masz nauczkę na przyszłość, że tam gdzie tanio tam najczęściej coś bywa "na rzeczy", albo kiepski materiał albo problem z terminami albo niemiła mało fachowa obsługa albo wszystko na raz.
    • 5th_element Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 13:40
      porownaj sobie ceny materialow, moze wpadniesz na ten zaproponowany przez Twoja krawcowa:
      tkaniny-labella.pl/pl/c/Koronki/1
      • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 17:06
        Dzięki, ale nie jestem w stanie tak porównać, zwłaszcza, że nie mam nawet skrawka tego materiału. Koronka NIE była: gipiurowa, haftowana, błyszcząca, ozdabiana np. koralikami. Zupełnie zwyczajna, elastyczna.

        A Pani się chyba obraziła, nie odbiera, nie odpowiada na smsy, nie zwraca uwagi na moje uwagi. Nie wiem, na czym stoję.
        • elske Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:14
          Zapyta panią o nazwę handlowa koronki , zapytaj jaka była szerokość koronki i jakie było zużycie tkaniny na twoją sukienkę. Koronki najczęściej są wąskie. Szerokość to 60 cm, 90 cm. Kiedyś udało mi się kupić koronkę o szer 110cm. Tkaniny o takich szerokościach nazywa się tkaniną pojedynczą i jeśli chcesz np. sukienkę musisz kupić dwie długości tkaniny na jedną sukienkę.
          Jeśli zapłaciłaś za tkaninę , powinnaś dostać większe "wypady" , które zostały po krojeniu .Ta tkanina jest twoja i ty decydujesz co chcesz z tym zrobić. Przy koronce za taka cenę , chciałabym zobaczyć ile koronki zostało wykorzystane.

          ps. Jestem technikiem odzieżowym.
          • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:37
            elske napisała:

            > Zapyta panią o nazwę handlowa koronki , zapytaj jaka była szerokość koronki i j
            > akie było zużycie tkaniny na twoją sukienkę. Koronki najczęściej są wąskie. Sz
            > erokość to 60 cm, 90 cm. Kiedyś udało mi się kupić koronkę o szer 110cm. Tkani
            > ny o takich szerokościach nazywa się tkaniną pojedynczą i jeśli chcesz np. suk
            > ienkę musisz kupić dwie długości tkaniny na jedną sukienkę.
            > Jeśli zapłaciłaś za tkaninę , powinnaś dostać większe "wypady" , które zostały
            > po krojeniu .Ta tkanina jest twoja i ty decydujesz co chcesz z tym zrobić. Przy
            > koronce za taka cenę , chciałabym zobaczyć ile koronki zostało wykorzystane.
            >
            > ps. Jestem technikiem odzieżowym.

            Wiem, pamiętam Twoje wypowiedzi smile
            Dzięki za pomoc. Koronka miała ok. 130 cm szerokości, tak że na szerokość sięgała mi od kolan po brodę, Miała ozdobny brzeg, tzn taki jakby zaokrąglony ząbek.
            • 5th_element Re: piekielna krawcowa 28.11.12, 08:44
              tu masz instrukcje do wstawiania zdjec:
              forum.gazeta.pl/forum/w,619,126594291,,Jak_wstawic_zdjecia_.html?v=2
              odnosnie sukienki zarządaj na pismie zwrotu zaliczki ze wzgl na brak kontaktu (podaj daty telefonow do baby). I po sprawie. Ewentualnie jak sie chcesz kopac o uszycie to zarządaj również na piśmie cen materiałów i pisemnego potwierdzenia ceny.
          • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:44
            Jeszcze jedna rzecz: pani absolutnie nie szyje z materiałów powierzonych. ALE nie ma też próbnika, wzornika ani nic takiego. Poproszona, żeby okazała nam jakieś - jakiekolwiek - materiały OBRAZIŁA SIĘ i zapytała po co nam to. Nie daje możliwości wybory, sama dobiera materiał i nie informuje wcześniej ile kosztuje, i nie daje możliwości wyboru. To chyba nie jest powszechnie przyjęta praktyka?
            • orangewhatever Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:53
              hm, to ja szczerze mówiąc kompletnie nie rozumiem, CZEMU wybrałaś akurat ten salon do szycia swojej sukni. ja rozumiem, niska cena, ale to chyba nie jest JEDYNY wyznaczik?
              gdyby mi ktoś nie pokazał próbek materiału, z którego ma być moje ubranie, za które zapłacę, i to wcale nie mało, to w życiu bym się nie zdecydowała.
              to jest jedna z podstawowych kwestii.
              • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:59
                Wybrałam go, ponieważ, jak wspomniałam na początku, w innych salonach, jak pokazywałam moją wymarzoną suknię forum.gazeta.pl/forum/s,619,140741791,140769592.html?rep=1
                to mi mówili, że tego się nie da uszyć. A ta Pani stwierdziła, że nie ma problemy, a w dodatku zaproponowała - na tamtą suknię - bardzo korzystną cenę.
                Ta druga wygląda mniej więcej tak: www.coralsbridal.com/3149-ms200-replica-monique-lhuillier-dede-short-wedding-dress-ms200.html

                Czy faktycznie cena wykonania obu sukni może być porównywalna??
                • bukfa Re: piekielna krawcowa 28.11.12, 00:30
                  Mniejsza sukienka z koronki szyta na zamowienie spokojnie moze kosztowac tyle samo co wielka suknia z tanszego materialu. Bardzo nieprofesjonalnie ze zalkad nie podal Ci ceny z gory, ale ich cena koncowa nie wydaje mi sie jakas wielka przesada za taka koronkowa sukienke (sliczna, tak nawiasem mowiac).
                • beatrix-kiddo Re: piekielna krawcowa 28.11.12, 09:46
                  matka.smoka napisała:


                  > Ta druga wygląda mniej więcej tak: www.coralsbridal.com/3149-ms200-replica-monique-lhuillier-dede-short-wedding-dress-ms200.html

                  O ja cie, jaka śliczna!!!!
                  • sushi_girl Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 11:55
                    Moja była bardzo podobna tylko bez rękawów i dałam tyle ile pani od Ciebie chce. Oczywiście nie zmienia to faktu, że wasza relacja klient-usługodawca zostawia wiele do życzenia.
    • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 22:40
      Czy ktoś wie, dlaczego nie mogę wstawić zdjęć? Nie to że nie wiem jak - nie mam takiej opcji. Dlaczego??
    • asfo Re: piekielna krawcowa 27.11.12, 23:52
      Uważam, że niesłusznie żądasz obniżenia ceny. 1100 zł to dość normalna cena za sukienkę na zamówienie, biorąc pod uwagę ceny koronek. Zakład krawiecki też musi swoje zarobić. Poza tym i tak poszli Ci na rękę, godząc się na zmianę zamówienia.

      To że właścicielka wredna, to inna rzecz.
    • matka.smoka Re: piekielna krawcowa 29.11.12, 22:45
      Początek końca opowieści. Pani nie tknęła nawet rozpoczętej roboty. Na obniżkę się nie zgodziłam. Na hasło Federacja Konsumentów nagle spuściła z tonu i postanowiła oddać 1/2 zaliczki.

      Może już gdzieś słyszała to hasło? Kto wie? smile

      A dlaczego początek końca, a nie koniec? Bo Pani stwierdziła, że nie ma 200 zł w firmie. Mamy się zgłosić do salonu w przyszłym tygodniu. Na pewno to zrobimy smile
      • 5th_element Re: piekielna krawcowa 03.12.12, 09:20
        dodaj do tego hasło: opublikuję nagranie z naszych rozmów na forach ślubnych. Też działa ;]
        Jak widać z powyższego, trafiłaś na zwykłą złodziejkę i naciągaczkę.
        • mylady21 Re: piekielna krawcowa 07.12.12, 15:56
          A kim może być ktoś kto obiecuje uszycie sukni ślubnej za 1100zł?Złodziejka, naciągaczka względnie k....
          A jak ktoś wiezrzy, że za tyle da się uszyć sukienkę, to sorry... Nawet bez Zusu, bez podatków,bez materiału, bez wliczania w koszty reklamy i zapalenia welonikowego mózgu - to nie jest dobry rzemieślnik tylko tania prostytutka.
          Nauczcie się, że jak coś jest zbyt piękne aby było prawdziwe, to prawdziwe nie jest.
          • gazeta_mi_placi Re: piekielna krawcowa 09.12.12, 11:14
            Lubię to!
            Może nieco wulgarnie, ale szczerze.
          • 5th_element Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 09:32
            mylady21 napisała:

            > A kim może być ktoś kto obiecuje uszycie sukni ślubnej za 1100zł?Złodziejka, na
            > ciągaczka względnie k....
            <...>
            > Nauczcie się, że jak coś jest zbyt piękne aby było prawdziwe, to prawdziwe nie
            > jest.

            no jesli suknia slubna jest synonimem pierdyliona koralikow, za które kiedys Indianie sprzedali Manhattan a teraz nazywa sie te szkielka "kryształkami Swarovskiego", tony fiszbin i tasiemek, by udac, ze sie konstruuje talie w miejscu, gdzie ona byc powinna a w ktorym nikt u panny jej nie widzial, kilometra tiulu, bo slub bez bezy to nie slub to rzeczywiscie NieDaSie.

            Ja sie tylko zastanawiam, w czym Wy na codzien chadzacie, ze kiecki ponizej tysiaka na wesele nie zalozycie. Przy czym "zastanawiam sie" to tylko taka konwencja. Bo kobieta majaca w garderobie porzadne rzeczy powyzszego kitu sobie nie da wcisnac. Powodzonka, KsieMzniczki od siedmiu bolesci.
            • nao-ko Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 11:41
              Piaty, uprzejmie proszę o zaprzestanie obrażania uczestniczek tego forum, które miały inny ślub niż Ty, inne wesele niż Ty, inny gust niż Ty, inną sukienkę niż Ty, które mają inne układy z rodziną niż Ty oraz inne ciuchy w szafie. Przyjmij do wiadomości, ze ludzie się róznią.

              • 5th_element Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 12:32
                mnie obraża poziom rozumowania i egzaltacji co poniektórych forumek. Proszę je o zaprzestanie wypisywania przemyśleń, które nie przystoja nikomu powyżej 7 roku życia.
                I daję sobie prawo do rotfla tak, jak spłakałam się ze smiechu gdy koleżanka (metrykalnie dorosła) twierdziła, że ziemniaki rosna na krzaku. Bo mniej więcej do tego sprowadzają sie niektóre głoszone tu teorie (vide: nie da się uszyć sukni za mniej niz 1100 zł czy że nakład pracy przy prostej sukni krótszej bedzie wiekszy niż przy "tradycyjnej" ślubnej długiej, albo że krawcowa ustalając cenę sukni w wersji 1 po zmianie wersji na nr 2 założyła sobie cene wersji 1).

                Uprzejmie proszę o nie uderzanie w ton oburzonej histerii gdy wypunktowuje sie brak myslenia i szczątków logiki. Bardzo lubię różnorodność , jednak nie mylę jej z akceptacja dla wszelkich objawów głupoty czy kanciarstwa.
                • nao-ko Re: piekielna krawcowa 10.12.12, 12:52
                  "Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu?"
                  To jest przykład rozumowania i przemyśleń na poziomie 7 latka. I takie rozumowanie mnie również obraża. Ale nie używam epitetów, ani sie nie emocjonuję Twoimi brakami i objawami. Tobie też radzę mniej emocjismile
                  • 5th_element Re: piekielna krawcowa 11.12.12, 09:11
                    nao-ko napisała:

                    > "Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu?"
                    >

                    > To jest przykład rozumowania i przemyśleń na poziomie 7 latka. I takie rozumowa
                    > nie mnie również obraża. Ale nie używam epitetów, ani sie nie emocjonuję Twoimi
                    > brakami i objawami. Tobie też radzę mniej emocjismile

                    Ty rozumiesz slowo "usluga"? Potrafisz je odroznic od słowa "material"? Zanim zaczniesz klepać w dwukropek i nawias moze racz otworzyc okno. Orły nie wylecą a odrobina tlenu co najmniej nie zaszkodzi.
                    • ffenix Re: piekielna krawcowa 11.12.12, 11:10
                      "Od kiedy koszt samej usługi zwieksza sie w zaleznosci od kosztu materialu?"
                      "Ty rozumiesz slowo "usluga"? Potrafisz je odroznic od słowa "material"?"


                      5th_element, bez żadnych złośliwych podtekstów, chciałam Cię zapytać - czy to co piszesz w tym temacie jest poparte jakąś Twoją konkretną wiedzą, czy też jest to tylko Twoje wyobrażenie??

                      Wam wiedzę w tym zakresie, więc pokuszę się o jednorazowe krótkie wytłumaczenie, że rodzaj materiału (który ma różną cenę) ma znaczenie dla ceny usługi jaką jest uszycie sukni/ubrania/itp.

                      Załóżmy, że PM chce prostą długą sukienkę, bez żadnych udziwnień w fasonie kreacji.
                      Taką sukienkę można uszyć z najróżniejszego materiału - z koronki, z satyny, zwykłej bawełny, tiulu, jeśli PM ma taką fantazję to nawet ze skóry, a także z masy innych materiałów.
                      Każdy z tych materiałów ma różne ceny, czasami nawet skrajnie różne.

                      Bez względu na rodzaj/cenę materiału fason sukienki się nie zmieni, ale trudność/pracochłonność uszycia tej samej sukienki w zależności od materiału będzie już różna.

                      Zupełnie inaczej szyje się sukienkę z satyny, a zupełnie inaczej szyje się sukienkę z koronki, która ma do tego drobniusienkie koraliki w strukturze materiału (maja była z takiej koronki i krawcowa musiała szyć w okularach ochronnych, żeby taką drobinką w oko nie dostać), a jeszcze inaczej szyje się ze skóry, w którą igłę trudno wbić.
                      Inaczej będzie szyło się sukienkę z delikatnej tafty, gdzie trzeba bardzo uważać, żeby nie zaciągnąć przez przypadek nawet jednej niteczki, a inaczej sukienkę z aksamitu, gdzie trzeba zwrócić szczególną uwagę jak "włos" się układa. Można tak wymieniać bardzo długo...

                      Jeden i ten sam fason sukienki może być szyty z różnego materiału (=różna cena), ale praca/wysiłek/czas/zaangażowanie/trudność uszycia przez krawcową sukienki z danego materiału może być skrajnie różne.

                      Dlatego cena za usługę (=uszycie skukienki) może być różna i uzależniona od rodzaju materiału (=różna cena materiału) nawet jeśli sukienka w swojej formie/fasonie będzie prosta.


                      To co napisałam odnosi się tylko do cytowanych zdań, a nie do całego wątku.
                    • nao-ko Re: piekielna krawcowa 11.12.12, 12:31
                      Piąty, teoretyzujesz, a my mowimy o konkretnym przypadku. Jasne, że są takie sytuacje, że korzystasz wyłącznie z samej usługi - ktoś Ci maluje pokój, a Ty pedzle i farby dostarczasz we własnym zakresie. Ale to nie jest ta sytuacja. Mam nadzieję, że po obszernym tłumaczeniu ffenix już coś zaświtałowink. Może tylko dodam jeszcze inne przykłady - usługi kosmetyczki czy fryzjera. Płacisz za wykonaną pracę i zużyte materiały, a od ich jakości zależy jak dużo płacisz, rozumiesz? No chyba, że przynosisz własny lakier do paznokci czy szamponbig_grin Wtedy koszt materiałów nie wpłynie na cenę. Ufff.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka