Dodaj do ulubionych

KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE

26.09.04, 22:33
Witam! Opowiedzcie w tym wątku czy mieliście jakieś konflikty z teściami, ze
swoją drugą połówką itp w trakcie przygotowań do wesela. Spory typu że on i
jego rodzice chcą salę w remizie z orkiestrą a ona restaurację z dj. Czekam
na wasze historie, bo mnie wkrótce czeka całe to zamieszanie i chcę wiedzieć
co mnie może spotkaćwink
PZDR
Obserwuj wątek
    • Gość: marta Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 07:26
      Witam!Ja przed ślubem ustaliłam z moim narzeczonym, że to my organizujemy
      wszystko wg naszego gustu. Z rodzicami ustaliliśmy jedno, że oni pokrywają
      koszty i mają prawo powiedzieć, że nie stać ich na to czy na tamto. Nie było
      jednak takiej sytuacji, żebyśmy musieli z czegoś rezygnować gdyż braliśmy pod
      uwagę zasobność portfeli naszych rodziców. W związku z czym wybraliśmy wszystko
      sami: restaurację, orkiestrę, samochód, wystrój kościoła, nawet to co ma grać
      organista w kościele. Moja obecna teściowa miała pewne zastrzeżenia co do
      wybranej przez nas restauracji ale zgodziła sie na wcześniejsze ustalenia i nie
      braliśmy jej zdania pod uwagę. Potem była bardzo zadowolona z restauracji,
      którą wybraliśmy. Spróbuj zrobić podobnie zaoszczędzisz sobie konfliktów,
      poniewaz łatwiej jest coś ustalić i wybrać we dwójkę niż jak zaczną się wtrącać
      inne osoby. Tym bardziej, że wybór wszystkiego co związane jest ze ślubem jest
      tak duży, że czasem w dwie osoby trudno się zdecydować. Mój ślub i wesele udało
      się świetnie. Było dokładnie tak jak chciałam ja i mój obecny mąż. Pozdrawiam.
      Cześć.
      • Gość: Aneta Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: 81.15.254.* 27.09.04, 09:05
        Nie chcę Cię straszyć, ale dla mnie przygotowania przed weselem to był horror i
        najgorsze chwile w moim życiu. Wiem, że to przykre, bo to powinny być dobre a
        nie złe wspomnienia. My z moim mężem na wszystko mieliśmy podobnie spojrzenie,
        ustaliliśmy co i jak chcemy i do tego dążyliśmy. Moi rodzice dali pieniążki i
        powiedzieli, żebyśmy robili tak, jak my chcemy, jak nam będzie dobrze.
        Oczywiście zainteresowani przygotowaniami byli, dopytywali co już mamy
        załatwione, co wybraliśmy itp. Ten horror zgotowali nam rodzice mojego męża.
        Nic im nie odpowiadało, chcieli sami wszystko organizować, tak jak im się
        podobało. Najchętniej to chyba by i mnie sami ubrali, żeby było pod ich
        dyktando. Od samego początku mieli same zastrzeżenia. Wcale nie chcieli robić
        wesela, zaplanowali, że będzie tylko mały obiad na jakieś 15 osób. A tak
        wspomnę, że moi teściowie to bardzo bogaci ludzie. Nie muszą taki jak moi
        rodzice liczyć się z każdym groszem. Ale oni wolą wydawać pieniądze na kolejne
        samochody, domy, mieszkania, niż na wesele syna. Wypominali nam każdy wydany
        grosz.Ciągle przyjeżdżali, robili awantury - to było straszne. A ludzie są tak
        zapatrzeni w sobie i takie wysokie mają o sobie mniemanie, że chcieli naszą
        uroczystać wykorzystać, żeby samemu odgrać główną rolę. Wymyślili, że wszyscy,
        razem z ich synem zbiorą się i będą czekali tylko na rodziców pana młodego.
        Orkiestra zagra famfary i wtedy oficjalnie wejdą oni a potem odbędzie się
        błogosławiństwo. Chcieli cały czas grać główną rolę, chcieli ciągle być na
        świeczniku. Dla nich to nie był najważniejszy dzień ich syna ale okazja do
        pokazania się dla nich. Ja nawet nie chcę wspominać tych dni przed ślubem, bo
        to był szok. Mój mąż nie mógł wyjść razem z rodzicami ze swojego rodzinnego
        domu, więc wychodził ze swoim świadkiem z jego mieszkania. Tuż przed ślubem
        okazało się, że nie mamy czym do ślubu jechać, bo rodzice postanowili nie dać
        nam jednego z dwóch samochodów, który obiecali nam do ślubu. Przykłady mogłabym
        tu mnożyć ale wierzę, że Twoi teściowie są ok i kiedyś miło będziesz wspominała
        przygotowania do ślubu. Nam tak uprzykrzono ten moment, że nie potrafiliśmy się
        cieszyć z samego faktu zawierania związku małżeńskiego, chociaż w dniu ślubu
        totalnie olaliśmy sobie tych ludzi i dobrze się bawiliśmy. Życzę Ci, żeby u
        Ciebie te przygotowania przeszły lekko i miło a potem, żebyś je wspominała z
        lezką radości w oku.
        • modotv Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE 29.09.04, 13:05
          Gość portalu: Aneta napisał(a):

          > Nie chcę Cię straszyć, ale dla mnie przygotowania przed weselem to był horror
          i
          >
          > najgorsze chwile w moim życiu. Wiem, że to przykre, bo to powinny być dobre a
          > nie złe wspomnienia. My z moim mężem na wszystko mieliśmy podobnie
          spojrzenie,
          > ustaliliśmy co i jak chcemy i do tego dążyliśmy. Moi rodzice dali pieniążki i
          > powiedzieli, żebyśmy robili tak, jak my chcemy, jak nam będzie dobrze.
          > Oczywiście zainteresowani przygotowaniami byli, dopytywali co już mamy
          > załatwione, co wybraliśmy itp. Ten horror zgotowali nam rodzice mojego męża.
          > Nic im nie odpowiadało, chcieli sami wszystko organizować, tak jak im się
          > podobało. Najchętniej to chyba by i mnie sami ubrali, żeby było pod ich
          > dyktando. Od samego początku mieli same zastrzeżenia. Wcale nie chcieli robić
          > wesela, zaplanowali, że będzie tylko mały obiad na jakieś 15 osób. A tak
          > wspomnę, że moi teściowie to bardzo bogaci ludzie. Nie muszą taki jak moi
          > rodzice liczyć się z każdym groszem. Ale oni wolą wydawać pieniądze na
          kolejne
          > samochody, domy, mieszkania, niż na wesele syna. Wypominali nam każdy wydany
          > grosz.Ciągle przyjeżdżali, robili awantury - to było straszne. A ludzie są
          tak
          > zapatrzeni w sobie i takie wysokie mają o sobie mniemanie, że chcieli naszą
          > uroczystać wykorzystać, żeby samemu odgrać główną rolę. Wymyślili, że
          wszyscy,
          > razem z ich synem zbiorą się i będą czekali tylko na rodziców pana młodego.
          > Orkiestra zagra famfary i wtedy oficjalnie wejdą oni a potem odbędzie się
          > błogosławiństwo. Chcieli cały czas grać główną rolę, chcieli ciągle być na
          > świeczniku. Dla nich to nie był najważniejszy dzień ich syna ale okazja do
          > pokazania się dla nich. Ja nawet nie chcę wspominać tych dni przed ślubem, bo
          > to był szok. Mój mąż nie mógł wyjść razem z rodzicami ze swojego rodzinnego
          > domu, więc wychodził ze swoim świadkiem z jego mieszkania. Tuż przed ślubem
          > okazało się, że nie mamy czym do ślubu jechać, bo rodzice postanowili nie dać
          > nam jednego z dwóch samochodów, który obiecali nam do ślubu. Przykłady
          mogłabym
          >
          > tu mnożyć ale wierzę, że Twoi teściowie są ok i kiedyś miło będziesz
          wspominała
          >
          > przygotowania do ślubu. Nam tak uprzykrzono ten moment, że nie potrafiliśmy
          się
          >
          > cieszyć z samego faktu zawierania związku małżeńskiego, chociaż w dniu ślubu
          > totalnie olaliśmy sobie tych ludzi i dobrze się bawiliśmy. Życzę Ci, żeby u
          > Ciebie te przygotowania przeszły lekko i miło a potem, żebyś je wspominała z
          > lezką radości w oku.


          Aneto, jeśli jeszcze tu zaglądasz, proszę skontaktuj się ze mną, bo chciałbym
          porozmawiać z Tobą i zadać Ci kilka pytańwink
          modotv@gazeta.pl
          CZEKAM NIECIERPLIWIEsmilesmile
    • Gość: kate Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 14:24
      Trzeba sie samemu przekonać ale ogólnie nie jestt za ciekawie.
      Jak by na to nie patrzeć to są to obcy ludzie.
    • Gość: sabinka Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 14:55
      Jeśli się nie mylę, to zeszłym razem byłaś (byłeś) dziennikarzem... Cóż... Moje
      doświadczenia przesyłałam Ci pocztą. Ale czemu ściemniasz? Alebo w jedną, albo
      w drugą mańkę...
    • modotv Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE 27.09.04, 16:02
      Hmm, pamięć człowieka ma to do siebie, że jest ulotnawink
      A Sabina odświeżyła jąwink
      Moi drodzy, faktycznie jestem dziennikarzem i obecnie przygotowuję się do
      realizacji materiału o konfliktach okołoweselnych. Stąd moja prośba- jeśli
      macie historie, które na pewno mnie zainteresują, skontaktujcie sie ze mna- moj
      mail: modotv@gazeta.pl
      Jeśli napiszesz, następnym razem skontaktuje się przez służbowy mailsmile
      CZEKAM
      • Gość: aga Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 28.09.04, 13:23
        A ja odpowiem Ci tutaj smile
        Osobiście nie miałam wiąkszych konfliktów - może dlatego że jestem osobą
        stanowczą. Z mężem mamy dość zbieżne poglądy, a co do teściów...teściowa nie
        miała obiekcji co do tego co wymyśliliśmy, teść owszem, ale ...wesele
        organizowali moi rodzice (tradycja - w mojej rodzinie nie płaci się samemu za
        wesele - podział kosztów: rodzice(moi): wesele, teściowie: orkiestrę, wódkę,
        samochod itd. - wiadomo) więc teść nie bardzo mógł się oddzywać (po wszystkim
        był cholernie zadowolony że się nie upierał - wszystko wyszło fantastycznie) .
        Orkiestrę chciałam i sama ją znalazłam - nie wyodrażam sobie wesela bez
        orkiestry. I tyle.

        Rozpisałm się ale nie o tym chciałam.
        Otóż: moja przyjaciółka wychodziła za mąż rok później. Oboje nowocześni -
        żadnych wesel!!! Goście z całej Polski a tu obiad w restauracji, bez alkoholu,
        orkiestry itd. - jej rodzie postawili weto:"goście nie przyjadą - cały dziń się
        tłuc żeby zaraz wracać itd." Nie pomagało. Prosili mnie o pomoc (chcieli żebym
        ją przekonała). Powiedziałam jej swoją opinię, ale to jej ślub, więc bez
        narzucania czegokolwiek. Nic z tego. Salę na przyjęcie zarezerwowali.
        Nagonka rodziny trwała - równo pół roku przed ślubem zaczeli się łamać....i
        zapisali sie na kurs tańca.
        Wesele odbyło się wedle ogólnie przyjętych zasad - była orkiertra, wódka,
        zabawa do białego rana, walc wiedeński na pierwszy taniec i otrzepiny.
        Trochę późno się zdecydowal i orkistra nie była z najwyższej półki ale nie było
        na co narzekać.

        Dziś - już po wszystkiem mówią: "wiesz - swojego wesela nie da sie z niczym
        porównać - takie ma się raz w życiu i rezygnować z tego to jednak duża głupota.
        Nie ważne że ciotka ma fochy a kuzyn sie upił. To tylko drobiazgi a całość,
        cóż, chciałoby się zaczymać czas..."
        Chyba coś o tym wiedzą...smile

        Pozdrawiam smile
        • modotv Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE 28.09.04, 18:40
          Aga, jeśli możesz podaj mail do ciebie, bo mam kilka pytańwink
          modotv@gazeta.pl
          CZEKAMsmile
    • Gość: amalia Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.wyspowa.waw.pl 28.09.04, 22:52
      Ooooj ja to mam urwanie głowy ale z moimi rodzicami. Najpierw sala - upatrzyli
      sobie obleśną "remizę" (tak naprawdę to jest lokal, ale bardzo moim zdaniem
      przypomina remizę) blisko ich działki i upierali się kilka miesięcy, wszystkie
      miejsca jakie im pokazałam były złe. W końcu zdecydowałam że ta i żadna inna.
      Oczywiście nie odpowiada, ale trudno. Teściowie niewiele się wtrącają bo są
      daleko, ale teściowa przy każdej okazji nagabuje żeby zorganizować w Ostrołęce
      (teściowie tam mieszkają). Co do zespołu, podobnie jak z salą - wszystko źle.
      Gdy już doszliśmy do porozumienia, przy podpisywaniu umowy zabawy oczepinowe
      ustalał mój ojciec... bo wesele nie jest dla mnie i narzeczonego tylko dla
      gości.A wyznacznikiem ich gustów jest oczywiście mój ojciec. No i stwierdzenie,
      które mnie dobiło: "będą się musieli przemęczyć przez tą noc." Niestety czuję
      się zobligowana brać pod uwagę ich zdanie bo to oni finansują wesele. A gdy
      pokazałam rodzicom sukienkę jaką chciałbym kupić - stwierdzili że wygląda jak
      pidżama. Mama zdecydowała bez mojego udziału że: 1. błogosławieństwo u nich w
      domu - a ja od ponad roku mieszkam z narzeczonym, więc uważam że
      błogosławieństwo powinno być we wspólnym mieszkaniu; 2. przebieram się zaraz po
      oczepinach. Oświadczyłam jej co prawda że tak nie będzie, ale nie mam przecież
      racji smile Podejrzewam że na tym nie koniec.
      • modotv Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE 29.09.04, 11:37
        Drogie forumowiczkiwink Wasze historie są bardzo interesujące- w sumie jest to to
        o co mi chodzi i już dziękuje za nie. Mam jednak prośbę, podajcie do siebie
        mail albo jakiś inny kontakt ponieważ mam jeszcze kilka pytań do Was i bardzo
        zależałoby mi na skontaktowaniu się z Wamiwink
        Pozdr i przypominam mój mail: modotv@gazeta.pl (słuzbowego nie mogę podać żeby
        nie łamać regulaminu forum)
        • Gość: Aniela Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.tvn.pl 30.09.04, 13:51
          Powodzenia w zbieraniu materiałów, swoją historię napisałam na twoj mail-
          czekam na odpowiedźwink
    • Gość: mężatka Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: *.net-serwis.pl 30.09.04, 15:27
      u mnie było też dziwnie, ale dlatego ze my zmienialiśmy zdanie -ślub cywilny,
      od razu konkordatowy, czy może w ogóle na razie nie, bo forsa itp.potem co z
      weselem, czy mamy forsę czy nie i tak w kółko, cały czas się to zmieniało. Już
      wszystko było ustalone to nagle znowu zaczeliśmy rozmawiać i stwierdzać ze to
      tak nie moze być. Termin przesuwał się pół roku. Wszyscy mieli trochę inne
      zdanie, nawet ja i mąż. To było ciężkie i nawet pewnego pięknego dnia
      stwierdziliśmy, ze nie bierzemy w ogóle ślubu...
      A potem doszliśmy jakoś do porozumienia chociaż do końca nie było idealnie dla
      wszystkich. A tego dnia było super fantastycznie! wszyscy super sie bawili. Jak
      wróciliśmy do domu i położylismy się spać, to oboje westchnęlismy: dobrze, ze
      już po wszystkim! Był to cudowny dzień i warto było tyle się sprzeczać i
      ustalać, żeby właśnie tę wersję zrealizować. pozdrawiam wszystkich
    • Gość: zuza Re: KONFLIKTY ŚLUBNO- WESELNE IP: 212.122.207.* 02.10.04, 00:44
      date mamy ustalona na sierpien, ale jak tak dalej pojdzie to nie wiem czy slub
      w ogole sie odbedzie!
      jedna mama daje pieniadze, druga nie; moj - byc moze - przyszly maz, chcial
      zebysmy sami sfinansowali nasz slub ("ale o weselu przeciez nie bylo mowy!") a
      i tak nas na to nie stac.
      mam dosyc po prostu, dosc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka