sara33
28.09.04, 11:36
Tak sobie czytam i czytam te opowieści i marzę o slubie i weselu bez
szaleństw, przepychu itp. Zawsze marzyłam o takim slubie, niestety ex
teściowie zmusili mnie i meza do imprezy jak z filmu. Droga suknia, fryzjer,
paznokcie, samochod, kościół pelen kwiatow, wesele w przepieknej willi -
retsauracji z tarasem, ogrodem i jeziorem. Nic nie pamiętam z tego dnia, nic
nie przezylam. W kościele było ponad 100 osob, myślałam tylko o tym kto kiedy
co ma powiedziec i jak się ustawic.
Myślałam, ze moje marzenia pozostaly marzeniami, ale los splatal mi figla.
Rozwiodlam się i teraz wychodze za maz drugi raz. Będzie jak marzyłam. Suknia
dziewczeca, delikatna, wlosy rozpuszczone, zero fryzjerow, mój makijaż, mały
kwiatek, pojedziemy naszym autem, w urzedzie 20 osob, potem obiad w
restauracji dla najbliższej rodziny, kilka zdjęć w plenerze, mala pamiatka
sluby z kilkunastoma zdjęciami, bez albumow wielkości szafy, a wieczor dla
siebie…..
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które w tym wyjatkowym dniu stawiaja na
ducha, a nie forme.