Dodaj do ulubionych

On nie chce się żenić...

15.11.04, 14:08
Jesteśmy razem już ponad 8 lat. Od 3 mieszkamy razem. Skończyliśmy studia,
znaleźliśmy pracę, słowem czas się ustabilizować. Ja chcę zalegalizować nasz
związek, bo po prostu myślę, że nadszedł na to czas i nie mamy już żadnej
wymówki. On się broni; choć chce być ze mną, to do ślubu mu nie po drodze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kate Re: On nie chce się żenić... IP: *.wan.pol.pl 15.11.04, 15:16
      Mialam podobnie. Bylismy ze soba, ale tez jakos nie bylo mowy o stabilizacji. W
      pewnym momencie stwierdzialm, ze po prostu chce z nim byc i juz.
      I co... i pewnego dnia moj już mąż poprosił mnie o ręke. Więc uszy do góry smile)
      Będzie dobrze.
      • narcyza1 Re: On nie chce się żenić... 15.11.04, 16:06
        Dziękuje za wsparcie. Rzecz w tym, że już od ponad roku na różne sposoby
        wyrażam tę swoją chęć wyjścia za niego za mąż. Doszło też niestety do tego, że
        w pewnym momencie postawiłam mu ultimatum. Poskutkowało o tyle, że poprosilł
        mnie o rękę (niestety, w niezbyt wyszukany i w bardzo wymuszony sposób). Od
        tego czasu minęło już pół roku, a w naszym życiu nie zmieniło się nic. Nie
        zaczęliśmy przygotowań, nie ustaliliśmy daty ślubu... Najgorsze jest to, że
        zaczynam się zachowywać i czuć jak zrzędliwa baba, która chce kogoś siłą
        zaprowadzić do ołtarza. To nie tak miało być... I nie o to mi chodzi.
    • Gość: Asia Re: On nie chce się żenić... IP: 62.111.195.* 15.11.04, 15:20
      To powiedz prosto albo ślub albo do widzenia
    • madeleine7 Re: On nie chce się żenić... 15.11.04, 15:35
      raczej odradzam szantaż emocjonalny z serii: albo ślub albo do widzenia.każdy
      normalny człowiek na takie dictum zareaguje mocnym oporem.
      Może wyda Ci się to naiwne ale po prostu z nim porozmawiaj.większość problemów
      wynika z niewyartykułowanych pragnień.powiedz mu, że chcesz abyście byli
      małżeństwem, powiedz mu co Ci do daje, co zmienia, co zaspokaja i dlaczego jest
      takie ważne.jesli dalej bedzie oporny daj delikatny sygnał, że jest to dla
      Ciebie w tej chwili sprawa zasadnicza i decydująca o dalszym współżyciu.
      • kasia191273 Re: On nie chce się żenić... 15.11.04, 16:51
        u mnie to samo-6 lat razem,3 lata wspolnego mieszkania.Bardzo chcialam,zeby
        bylo romanycznie i niespodzianie,niestety prawda jest,ze mieszkanie rozleniwia
        facetow w tej kwestii i trzeba im zwyczajnie suszyc glowe.U mnie to trwalo
        kilka miesiecy-od zartow poczawszy do konkretnych pytan.Do dzis sie nie
        oswiadczyl- pierscionka niet itp.Ale ustalone,ze slub w sierpniu.Wkrotce
        zaczniemy zalatwiac formalnosci.Caly czas jednak mam wrazenie,ze to ja naciskam-
        od poczatku to ja wywoluje rozmowy,naprowadzam,dopytuje-to mi sie zdaje smutne
        i zenujace,a juz na pewno dalekie od dziewczynskich marzen,ale widocznie z
        facetami tak jest;-(Ja cos juz wiem,ale on nadal tematem slubu zdaje sie nie
        zajmowac-tzn.stwierdzil,ze sierpien,ale nie interesuje go lokal,ubranie,goscie
        itp.Nikomu na ten temat nie powiedzial,a zwlaszcza swoim rodzicom.To ja ogladam
        suknie slubne,rozgladam sie za restauracja,moja mama wie,znajomi wiedza ode
        mnie...Skad ten opor w facetach,Matko Boska! Badz wiec cierpliwa,moja rada-choc
        to odbiega od naszych wyobrazen-zanudzac,przypomnac,naprowadzac-moj reaguje w
        koncu tak,ze stwierdza,iz to wszystko byla jak najbardziej JEGO idea,JEGO
        inicjatywa,choc w rzeczywistosci moja.Dziwne.
        • Gość: narcyza1 Re: On nie chce się żenić... IP: *.itpp.pl 15.11.04, 21:14
          Niesamowite! To brzmi dokladnie jak moja historia! Oświadczyl się, bo suszylam
          mu glowe. Nikomu o tym nie powiedzial, nawet rodzicom. Ja tak samo sama ogladam
          sukienki, zaproszenia, etc. Ustalilismy nawet, ze stanie sie to w lipcu, ale
          oczywiscie zadnej konkretnej daty. Już nie chcę być tą jędzą...
          • kasia191273 Re: On nie chce się żenić... 15.11.04, 23:39
            Cieplej mi na sercu,ze innym fajnym dziewczynom tez sie to zdarza.Moze tragedia
            to nie jest,ale przeciez tak dalekie od idealu,tak pozbawione
            finezji...Domyslam sie,a raczej obawiam,ze tak juz musi byc,ze do wszelkich
            zmian on musi dorosnac,a dzieje sie to pod moja presja.Sztuka polega chyba na
            tym,zeby robilo to wrazenie,jakoby ON samodzielnie podejmowal decyzje...Dziwne
            to wszystko.O zmianie mieszkania tak musialam zrzedzic,teraz o
            slubie,ciekawe,czy decyzja o dziecku w podobny sposob zapadnie?!Odnosze czasem
            wrazenie,ze faceci,choc na swoj sposob kochani,zmian nie lubia i do nich nie
            daza,przynajmniej na gruncie domowym.Moze lepiej bylo jak dawniej-nie
            dopuszczac do siebie,celibat az do slubu,zadne tam mieszkanie razem i cieply
            obiadek pod nosek-to wtedy chlop czul ped do slubu,nie?Pozdrawiam Cie,narcyzo i
            zycze,zeby lipiec byl dla Ciebie najszczesliwszym miesiacem roku 2005!
            • zuzankak Re: On nie chce się żenić... 16.11.04, 00:56
              Moj znajomy zgodził się na ślub po kilku latach bycia i wspólnego mieszkania ze
              swoja bardzo fajna dziewczyną. Ona wszystko załatwiała, kiedy jego siostra
              powiedziała mu, że na 2 tyg. przed slubem wypadałoby powiedzieć ojcu i ze moze
              tak razem do niego pojada, on odpowiedział "Mnie w to nie mieszajcie". Ślub
              wzieli w sierpniu, dobrze im sie żyje, a znajomy patrzy na swoja zonę i
              mówi: "Ale ty jestes fajna, moja żono". Pozdrawiam.
            • Gość: Justa Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 18:17
              O Boże!!! A ja myślałam, że tak było tylko u mnie!!!!!!
        • vaporetto Re: On nie chce się żenić... 28.11.04, 12:23
          Drogie panie, ja tu czegoś chyba nie rozumiem- czy wleczenie lubego za nogę
          przed ołtarz naprawdę sprawia wam taką radość ? Facet, jeśli chce się ożenić,
          to się oświadcza- w przeciwnym razie nigdy tego nie zrobi z własnej woli. Nie
          obraźcie się,ale czy te Wasze "urabiania" nie wydają Wam się nieco żenujące ?
    • Gość: liberator Re: On nie chce się żenić... IP: *.acn.waw.pl 19.11.04, 19:23
      Krew mnie zalewa, jak czytam niektóre posty. Najwyraźniej dążycie to tego, żeby
      ograniczyć wolność waszym facetom. A może on się jeszcze nie wyszumiał? Może
      chce jeszcze móc pojeździć na wakacyjne wypady z kumplami? Uszanujcie prawo
      wyboru waszego faceta. Żałosne są wpisy typu "w końcu pod naciskiem się
      oświadczył, ale wsposób wymuszony i bardzo niewyszukany". Pamiętajcie, drogie
      panie, że facet to nie pies łańcuchowy.
      • Gość: Justa Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 19:53
        To skoro chcą szumieć i wyjeżdżać z kolegami, a małżeństwo będzie im niby w tym
        przeszkadzać, to po co się wiążą z kobietą??? Jak na obiad i z praniem to do
        dziewczyny, a na wakacje z kolegami, tak? A jak koledzy nie mają czasu, bo coś,
        to wtedy dziewczyna znowu jest dobra... To niby jest fair??
        Bardzo proszę, ja uszanuję prawo wyboru faceta, tylko niech on wybierze!! Jeśli
        wybiera kolegów i nie potarafi pogodzić tęsknoty za nimi ze związkiem czy
        rodziną, to - powtarzam pytanie - po co się wiąże z kobietą??? Po co z nią
        mieszka??? Dlaczego pozwala, żeby robiła mu śniadania??
        • kasia191273 Re: On nie chce się żenić... 19.11.04, 20:32
          o to to! mieszka ze mna juz 3 lata,znamy sie 6.Obiadek,uprane,wyprasowane,seks-
          wszystko pod reka.Nie wydaje mi sie,ze jest za wczesnie na decyzje.Jest
          znacznie za pozno.Obawiam sie,ze gdybym sama nie naciskala,nie wpadlby na
          to.Niestety,faceci maja swoje slabosci.Np.niedomyslnosc...Teraz uwaza,ze to on
          byl pomyslodawcawink))
          • malena_b Re: On nie chce się żenić... 19.11.04, 21:02
            To ja chyba trafiłam na jakiś wyjątkowy egzemplarz bo oświadczył mi się po 2
            latach mieszkania razem, nie naciskałam, nic nie insynuowałam i byłam totalnie
            zaskoczona!!Szczęśliwa oczywiście też big_grin Może właśnie lepiej jest nic na ten
            temat nie wspominać?? Wbrew pozorom może przyniosłoby to szybszy efekt?smile
            • kasia191273 Re: On nie chce się żenić... 19.11.04, 21:38
              nie wspominalam przez 5,5 roku zwiazku-to malo? Dodam,ze mam 31 lat,wiec
              naprawde slub to nie kosmos w tym wieku.Pol roku temu sie zezloscilam i
              postawilam jasno pytanie- zamierza sie ozenic czy nie.Po wielu doswiadczeniach
              w zupelnie innych sferach zycia wiem juz,ze czekanie 'az sie domysli' nie ma
              sensu-nie domysli sie nigdy.Trzeba wiec dzialac i choc to pozbawione
              romantyzmu,przynosi skutki.Zazdroszcze faceta,ktory sam z siebie.Naprawde.
              • Gość: Ania Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 22:34
                Dziewczyno dobrze zrobiłaśsmile z doświadczenia wiem ,że gdy mężczyzna spotyka
                kobietę swego zycia to wiele czasu nie potrzebuje , by się oswiadczyć, a weźmy
                na to mój mąz po dwóch tygodniach (co prawda codziennego widywania) pewnego
                razu w przytulnej knajpce wręczył mi pierscionek( wcześniej dyskretnie tak ,że
                sie nawet nie zorientowałam wybadał jaki fason mi się podoba)i
                się...oświadczyłbig_grin a ja juz miałam 30 lat, dwa nieudane związki za sobą... i
                prawie przestałam wierzyć ,ze jeszcze kiedykolwiek zaufam mężczyźnie i
                pokocham...a przydarzyła mi się miłośc od pierwszego wejrzeniasmile, chciałam ,aby
                to on pierwszy powiedział kocham Cię..smile)))no i usłyszałam wraz z
                oświadczynamibig_grinbig_grinbig_grin czasem warto poczekać na prawdziwą miłość i na mężczyznę
                naszego życia , który sam z siebie zrobi to o czym każda z nas marzysmile a ja no
                cóż, jestem dowodem na to ,ze cuda się zdarzająbig_grin kocham i jestem kochanabig_grin
                latem minęła druga rocznica naszego ślubu smile)tak pięknego uczucia i szczęścia
                życzę wszystkim samotnym i wątpiącym kobietom, wiara czyni cuda na prawdęsmile)))
      • Gość: tu_lipa Re: DO liberatora IP: 213.25.11.* 24.11.04, 16:50
        Masz całkowitą rację, facet to nie pies łańcuchowy, w tym wypadku to "pies
        kanapowy".
        Wygląda na to, że mieszkając po kilka lat z facetem bez ślubu ,pozbawiacie go
        Panie potrzeby starania się o waszą reke. Bo to co kiedyś właśnie zapewniał
        slub, czyli stałą możliwosc bycia razem i troskę partnerki ONI już mają .
        To o co się starać????
        • a_weasley Link pod rozwagę 24.11.04, 17:21
          serwisy.gazeta.pl/cafe/1,57004,1229406.html?v=0&f=210
    • Gość: banmary Re: On nie chce się żenić... IP: *.mos.gov.pl 20.11.04, 14:30
      Dziewczyny! Badzmy szczere, jesli po kilku latach znajomosci facet sie nie
      oswiadcza to nie dlatego, ze jest leniwy, ale dlatego ze nie ma na to ochoty
      (przynaj mniej z ta konkretna dziewczyna). Inne tlumaczenie to oszukiwanie
      siebie. Moze warto zastanowic sie nad tym dlaczego tak wazne jest dla Was
      malzenstwo.
    • Gość: abik Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 21:34
      mam to samo.na razie trwam, choć to nie ma sensu.
      • adrian4u Re: On nie chce się żenić... 20.11.04, 21:55
        Nie chcę generalizować, ale... wy nie rozumiecie facetów poprostu.
        A faceci często niedostrzegają waszych "znaków", "aluzji" itp. z kolei, jeśli
        działacie na zasadzie ultimatum, przynosi to tylko skutki odwrotne do
        oczekiwanych.
        Nie suszcie im głów - rozmawiajcie - szczerze, o uczuciach, o tym co was boli,
        a nie wypłakujcie się tutaj...
        Skoro tyle z sobą jesteście to chyba nie z powodu kasy, prania czy łóżka...
        Ja straciłem kobietę życia... bo nie byłem jeszcze gotowy na rodzinę i ślub, bo
        ona była zazdrosna, bo skończyła mi się pracka, bo czasem nie przywiązywałem
        uwagi do jej słów czy uczuć. I wiem, że - jeśli trafię na kogoś, kogo pokocham,
        drugi raz tych błędów nie popełnię. Ale na Boga - nikt mnie na siłę przed
        ołtarz nie zaciągnie...
        Natomiast - podpowiem - jeśli uczynicie to wykorzystując kobiece sztuczki - mie
        płacz i zrzędzenie, ale kokieterię, uśmiech, miłe słowa - faceci dojdą do
        wniosku, że SAMI chcą się z Wami żenićsmile
        Przecież jesteście kobietami - inteligentnymi, wygadanymi, kobiecymismilesmilesmile to
        ja mam was uczyć, jak się takie rzeczy załatwia? smile

        Pozdrawiam ciepło i życzę, by wasi ukochani poszli po rozum do głowysmile

        Adrian
        • raszefka Re: On nie chce się żenić... 20.11.04, 23:29
          Może to jest tak, że zaczyna się wszystko od końca. A potem... skoro dom
          funkcjonuje, może mężczyzna nie chce tego zmieniać, bo po co? Ponoć lepsze jest
          wrogiem dobrego wink
          Tym niemniej, powodzenia wszystkim oczekującym na oświadczyny
          • Gość: mężatka Re: On nie chce się żenić... IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 23.11.04, 12:00
            raszefka napisała:

            > Może to jest tak, że zaczyna się wszystko od końca. A potem... skoro dom
            > funkcjonuje, może mężczyzna nie chce tego zmieniać, bo po co? Ponoć lepsze
            jest
            > wrogiem dobrego wink

            no właśnie... jakby tak mała "separacja"? Może na jakiś czas (jeśli to w ogóle
            możliwe...) zamieszkać osobno...? co by facet nie mówił to wspólne mieszkanie z
            dziewczyną powoduje że facet ma tak jakby małżeństwo...a papiery/ " - po co
            zawracać sobie głowę. Tak jest przecież dobrze Kochanie..."

            wiecie - może to nie reguła ale na pewno jakaś tam prawidłowość. Ci co nie
            mieszkają ze swoimi dziewczynami jakoś tak bardziej dążą do ślubu.

            pozdrawiam wszystkie "nienarzeczone" i życzę szybkiego rozwiązania sytuacji smile
    • Gość: ja Re: On nie chce się żenić... IP: *.net.pulawy.pl 20.11.04, 23:57
      U mnie jest tak. Razem od ponad siedmiu lat. Zaręczeni od roku. Ślubu nie
      widać. Nie mieszkamy razem, nie ma więc argumentu, że i tak wszystko ma. Przez
      te kilka lat, od kiedy wiemy już, że weźmiemy ślub zawsze jest jakiś argument,
      żeby nie wyznaczać konkretnego terminu. Najpierw chciałam, żebyśmy wzięli ślub
      zaraz po studiach, czyli w tym roku. Powiedział, że tak od razu po studiach to
      nie, bo musimy znaleźć pracę i mieć jakies "podstawy". Przyjęłam to z bólem
      serca. W tym roku okazało się, że 2005 też nie wchodzi w grę, bo nadal nie
      ma "podstaw". Pytam: czy wszyscy faceci są tak okropnie racjonalni i potrafią
      myśleć tylko o utrzymaniu, kosztach itd.? To nie jest tak, że ja się tu
      wypłakuję, bo rozmawiamy o tym z narzeczonym szczerze, ale on jakby nie
      rozumie, że ja mam silną potrzebę zawarcia małżeństwa, bycia z Nim w dzień i w
      nocy i nie chcę spędzić całego życia na czekaniu. Ostatnia wersja to sierpień
      2006 (dopiero!!!). Nie zmuszę Go przecież ani nie zostawię. Pozostaje tylko
      cierpliwość, której mam coraz mniej. Instynkt macierzyński też mi się włączył
      ładnych parę lat temu smileTrzyma mnie tylko to, że nie jestem sama w moim
      oczekiwaniu. To chyba rodzinne, bo mam w rodzinie takią samą sytuację, albo
      jeszcze gorszą, bo nawet nie było u nich mowy o ślubie, a mają oboje już
      trzydziestkę na karku. Trzymajcie się. Dzięki za takie wątki.
      • Gość: abik Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 11:06
        No, to są jakieś tam argumenty. A jak w ogóle nie ma żadnych: wszystko jest:
        stała praca, wspólne mieszkanie, studia dawno skończone, to co? Podobało mi się
        to co pisałyście - u mnie też tak jest - obiadek, wyprane, wyrozumiałość, seks -
        wszystko pod ręką i ani grama odpowiedzial;ności. ja 28, on 33. I co dalej?
        Ile to może trwać??????
        • Gość: bambina75 Re: On nie chce się żenić... IP: 5.5.* / 80.58.2.* 21.11.04, 14:24
          Ja bym zaczela rozmowe w stylu: fajnie byloby pobrac sie w czerwcu/grudniu, co
          o tym sadzisz kochanie? albo cos jak: widzialam cudna suknie sluba, moze bym ja
          kupilawink? ja powiedzialam mojemu, ze niech on robi co chce, ale chce wyjsc za
          maz przed 30 (w trakcie jakiejsc rozmowy), mamy slub cywilny, staramy sie teraz
          przygotowac do koscielnego, ale ciagle nam cos wypada. mysle, ze stawianie
          ultimatum nie pomaga, trzeba tylko "delkiatnie wstrzasnac", jasno dac do
          zrozumienia co sie chce, zbyt duzo aluzji nie poamga, oni mysla inaczej niz my.
          zycze powodzenia w rozmowie z ukochanym.
    • a_weasley A dlaczego ma chcieć? 21.11.04, 21:19
      Drogie Panie!
      Rozpowszechnienie instytucji małżeństwa, i to monogamicznego, jest wielkim
      triumfem kobiet. Jest ona albowiem rażąco sprzeczna z tym, co samcowi hormony
      dyktują. Stąd wcale mnie nie dziwi, że Wasi mężczyźni migają się od małżeństwa.
      Rada na to jest jedna: jeśli wspólne mieszkanie przed ślubem, to z narzeczonym.
      Ewentualnie dosłownie małżeństwo na próbę - zamieszkać na jakiś czas, z góry
      ustalony, pod hasłem: a potem albo się zaręczymy, albo rozstaniemy. A skoro
      zaręczyny, to przynajmniej z przybliżoną datą ślubu (bez warunków, czyli zdarzeń
      przyszłych i niepewnych). Jakież to podstawy są potrzebne, żeby wziąć ślub? Dach
      nad głową jest, utrzymanie jest. Ksiądz się znajdzie.
      • Gość: ja Re: A dlaczego ma chcieć? IP: *.net.pulawy.pl 21.11.04, 22:10
        A jak nie ma dachu nad głową i utrzymania?
        • Gość: Gapa Re: A dlaczego ma chcieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 00:36
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > A jak nie ma dachu nad głową i utrzymania?

          To nie ma mowy nawet o konkubinacie i dyskusja jest bezprzedmiotowa.
          • Gość: dito Re: A dlaczego ma chcieć? IP: 10.10.63.* 22.11.04, 08:11
            hmmm troszkę się wam dziwię.Moja żonka z pierścionkiem zaręczynowym zadziałała
            sama, po prostu przyszedłem z pracy do domu i padło pytanie , dostałeś już
            wypłatę? i po prostu wyciągnęła mnie do miasta na zakupy, oczywiście przez
            przypadek weszliśmy do sklepu jubilerskiego. Pokazała mi jaki pierścionek
            chciała by dostać na zaręczyny i stwierdzila że najlepiej będzie jeśli kupię go
            teraz bo później może już go nie być i nie tylko jego....Kupiliśmy jeszcze
            szampana no i było miło ale dopiero po tym jak określiliśmy termin ślubu.
            Po prostu potrafiła wciągnąć mnie w przygotowania, jesteśmy na spacerze - sklep
            z sukienkami ślubnymi to wstąpimy przy okazji.
            Dziewczyny starajcie się o przypadki i zanim się obejrzy będzie w to wciągnięty.
            • Gość: iwona Re: A dlaczego ma chcieć? IP: 193.201.167.* 22.11.04, 08:47
              dziekuję za taki przypadek
              nie dla mnie
            • raszefka Nigdy w życiu! 24.11.04, 14:03
              Moj narzeczony nie dałby się na to nabrać. A nawiasem mówiąc decyzji o
              małżeństwie nie podejmuje się chyba przypadkiem.
    • Gość: novika Re: On nie chce się żenić... IP: *.mos.gov.pl 22.11.04, 09:19
      Prawda jest taka, ze jeżeli facet jest zakochany to w wiekszości przypadków
      będzie dążył do małżeństwa i to z własnej nieprzymuszonej woli. Wówczas nie
      potrzeba mu kilku lat, żeby się zdecydować, ale wystarczy kilka miesięcy. Każdy
      dostaje to na co się godzi. Jeśli mieszkacie z facetem kilka lat bez żadnych
      deklaracji to same jesteście sobie winne, bo dla faceta jest to równoznaczne z
      tym, że wszystko jest w porządku. Czasami pogderacie o małżeństwie, ale dalej
      tkwicie w tym związku, więc najwidoczniej jest Wam z tym dobrze. A poza tym
      jasne jak słońce jest to, że w waszych związkach ślub byłby spełnieniem Waszych
      pragnień a nie marzeń facetów, z którymi jesteście.
      • Gość: Adrian4u Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 09:44
        tiaaa.....

        jak facet zakochany to sam dąży do ślubu.... kto ci takich bzdur naopowiadał?
        no chyba, że to Twoje przekonania....
        pozostawię tę bajkę bez komentarza a i wam, drogie panie radzę w nią nie
        wierzyć.
        Kocham = chcę z nią być, a nie zasuwać z nią do ołtarza.... błędne rozumowanie,
        Novika...


        pozdrawiam,

        Adrian
        • Gość: pola Re: On nie chce się żenić... IP: *.cable.casema.nl 22.11.04, 10:02
          tez nie uwierze,ze facet nie dazy do slubu,bo widocznie nie kocha i nie chce
          sie wiazac-tzn.tak byc moze,ale nie jest to regula.Gdyby wszystko bylo takie
          proste...Nie znam osobiscie zadnego faceta,ktory parl do slubu sam z
          siebie,jesli nie towarzyszyly temu okolicznosci 'przyspieszajace'- nie
          mieszkali razem,seks byl utrudniony,chcieli moc sie wyniesc od rodzicow i slub
          byl warunkiem,ona byla w ciazy itp.Ale wiem,ze istnieja tacy,co bez ww.presji
          oswiadczaja sie kobiecie bez aluzji z jej strony.Wielka rzadkosc!Tym bardziej
          godna podziwu.
          Porady typu:kobitki,wezcie sprawy we wlasne rece,zaciagnijcie chlopa do sklepu
          jubilerskiego-wydaja mi sie malo zabawne.Przeciez my o tym w tym watku
          piszemy,ze NIE CHODZI o nasze aluzje i znane od wiekow sposoby na
          przeszmuglowanie tego, tylko o spontanicznosc,ktorej facetom brakuje. I
          dlaczego jej brakuje? Ja tez stosowalam aluzje, bo po wielu latach zwiazku i
          mieszkania razem cos mnie ponioslo.Skutek jest- oswiadczyl sie, jest
          pierscionek, termin wstepnie ustalony. Ale zawsze bede miala uczucie,ze
          bylam 'jedza', to,ktora naciskala, dopytywala, sugerowala. Wiem (choc z tym on
          sie nie zgodzi) ,ze to moja zasluga, zasluga suszenia mu glowy. Nie znaczy
          to,ze wczesniej nie chcial sie ze mna wiazac. Mysle,ze tu chodzi o domyslenie
          sie, jakie sa potrzeby kobiet. Nikt mi nie wmowi, ze slub wynika z potrzeb
          faceta. Ale niewazne. Mnie zalezaloby tez i na tym,zeby on czasem zrobil cos ze
          wzgledu na moje potrzeby, inne niz jego,ale przeciez wazne. No coz.Ja
          postrzegam to na zasadzie analogii- nie domysli sie,ze trzeba umyc naczynia,
          choc pietrza sie w zlewie- wszystko trzeba mu zlecic,zero czaru i
          domyslnosci,wiec jak mialby sie domyslic,ze chce slubu????? Dziewczyny-
          sugerujcie,mowcie wprost,zaciagajcie do sklepu z pierscionkami-to dziala. Nikt
          mi nie powie jednak,ze to nie pozbawia czaru i nie ograbia wszystkiego ze
          spontanicznosci....
          • Gość: pola Re: On nie chce się żenić... IP: *.cable.casema.nl 22.11.04, 10:11
            aha,i jeszcze cos: jesli facet pisze- 'kobitki,stosujcie wasze
            sposoby,zaciagajcie nas do sklepu z pierscionkami,bierzcie sprawy we wlasne
            rece'-to mnie sie zdaje,ze sie wprost przyznaje,jaki jest
            toporny,niedomyslny.Nie chce zyc z facetem,ktorego musze traktowac
            jak 'glupka',na ktorego dzialaja moje pokretne sposobiki,aluzyjki,bo sam jest
            za tepy,zeby cos postanowic.
            • adrian4u Re: On nie chce się żenić... 23.11.04, 13:01
              ja tak nie pisałemsmilesmilesmile
        • Gość: L Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 12:10
          A może Ty się mylisz? To mój mąż dążył do ślubu nie ja... To on pierwszy
          powiedział "kocham"... To on teraz przekonuje mnie do dziecka...
          Cud? Myślę że po prostu różni są ludzie, różne podejścia do tematu smile Nie ma co
          generalizować smile
          Ale faktem jest że faceci teraz zbyt łatwo dostają od nas wszystko i się
          rzleniwiają... Nauczona poprzednim, 6-letnim związkiem postanowiłam działać
          inaczej i... mąż do teraz śmieje się jak wielkim wyzwaniem było dla niego
          zdobywanie mnie smilesmilesmile Mówi wręcz że po raz pierwszy było mu tak trudno i
          dlatego postanowił nie odpuścić smilesmilesmile Może w tym tkwi rozwiązanie tej zagadki?
          Nie wiem....
        • Gość: mężatka Re: On nie chce się żenić... IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 23.11.04, 12:22
          Gość portalu: Adrian4u napisał(a):

          > Kocham = chcę z nią być, a nie zasuwać z nią do ołtarza.... błędne rozumowanie

          wiesz Adrian- chyba nie jesteś takim znów typowym przedstawicielem męskiej
          generacji.
          Jakoś wśród moich znajomych to tak włśnie wygląda - chociaż nie zawsze to marsz
          do ołtarza - czasem do UCS smile

          były nawet takie przypadki:"-za dwa lata - jak skończysz studia..." a po
          miesiącu zasuwał delikwent do jubilera i już mają sale na weselicho w przyszłym
          roku zamówioną.

          Myślę że skoro zwleka to nie bez przyczyny: może się boi? - to dość częsty
          objaw, może nie wierzy w instytucję małżeństwa, może poprostu mu się nie chce
          bo za dużo z tym zachodu,a może nie kocha dośc mocno.... Nie wiem...
          Poprawna diagnoza połową sukcesu wink

          pozdrawiam
          • adrian4u Re: On nie chce się żenić... 23.11.04, 14:56
            a kto mówił, że jestem typowym? smilesmilesmile
            jestem - jak mówią znajomi - kompletnie nietypowym, ale nie uważam tego za
            wadęsmile
            Nie chcę tu dawać rad, by któraś z szanownych Pań mi tu nie zarzucała kłapania
            dziobem w sprawach, na których sie nie znam, czyli w ciągnięciu mnie do
            ołtarzasmile
            Ale - jeśli znajdę już tę jedyną, pokocham ją - bądź pewna, że sam poproszę ją
            o rękęsmile

            pozdrawiam,

            Adrian
            • Gość: mężatka Re: On nie chce się żenić... IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 23.11.04, 17:26
              wprost przeciwnie - Twoje uwagi są cenne choćby dlatego że jesteś facetem wink
              a poza tym sam mówisz, że jeśli znajdziesz tą jedyną ... smile

              pozdrawiam i życzę Ci żebyś ją w swoim czasie znalazł smile
              • adrian4u Re: On nie chce się żenić... 23.11.04, 22:35
                znajdę, ale będzie problem - jak być na jednym weselu panem młodym i
                DJ'em ??? smilesmilesmile

                poza tym - ja już ją znalazłemsmile tylko pozwoliłem jej odejśćsad
                teraz pewnie sam potrzebuję porady was, kochane Panie......
                poważnie, mężatko... teraz ja jestem w kropce... mija ponad rok, a mi jakoś
                przejść nie możewink

                ale nic to - dalej będę grał na weseliskach, ku chwale pary młodej i gościbig_grinbig_grinbig_grin

                buziak,

                Adrian
    • Gość: matuska99 Re: On nie chce się żenić... IP: 195.68.232.* 22.11.04, 10:36
      A ja miałam podobnie. 10 lat razem i nic...Oboje dobiegamy do trzydziestki....
      i nic. Z moim było tak ze mówił dużo i pięknie na temat naszej przyszłości,
      pokazywał mi jak bardzo pragnie być ze mną na zawsze , tylko jeszcze nie teraz
      bo praca bo brak mieszkania. TYlko już tak długo czekałam a tu nic. I wiecie
      co? miałąm tego dosć. POstanowiłam coś z tym zrobić. I zrobiłam mała
      prowokację. Powiedziałąm że jestem w ciąży. Wiem, wiem że na mnie naskoczycie
      ale kto jest w takiej sytuacji jak ja byłam to wie jak się czułam i w jakiej
      desperacji jest kobieta. NIe miałam już nawet koleżanki z którą mogłabym wyjsć
      na kawę bo każda ma swój dom, dzieci i nie miały czasu. A ja?
      Zaplanowałąm to tak że nie miał wątpiliwości, był załąmany i przerażony. To
      jeszcze nie było na 100% pewne więc trwał w niepewności przez 2 tygodnie aż do
      wizyty u lekarza. I wiecie co? po trzech dniach jego strach przerodził się w
      wielkie szczęście i radość. Pukał się w głowę jak on mógł bać sie. To był
      najpiękniejszy czas, zaczął interesować się ślubem, weselem. Jak dowiedział sie
      że to nie ciąża to był zawiedziony. Mimo tego zaręczyliśmy się i wyznaczyliśmy
      date ślubu. Przyznał mi się ze był głupi i nie wiedział co traci, i że sie bał
      wcześniej tego wszystkiego. A teraz obawy zniknęły. Wiem że to co zrobiłam nie
      było uczciwe, ale tylko w taki sposób mogłam na niego wpłynąć, aczkolwiek do
      niczego bym go nigdy nie zmusiłą. Dziś jesteśmy już małżeństwem i mamy dzieci.
      Jesteśmy bardzo szczęśliwi.
      • Gość: pola Re: On nie chce się żenić... IP: *.cable.casema.nl 22.11.04, 10:40
        No prosze,tez sposob.I bynajmniej nie potepiam,przeciwnie- skoro sie sprawdzil
        i skoro jestescie szczesliwi!To bomba.Ale zobaczcie,jak to dziala i jak trzeba
        postepowac z facetami. Czy to nie sa kosmici????? Czy nie da sie inaczej???Bez
        prowokacji, spisku,gledzenia????
        • Gość: abik Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 16:33
          ja oczywiście tak nie chcę, chcę, żeby było uczciwie, ale nic z tego nie
          wychodzi.
          tyle poświęceń, lat, wsszystko ustabilizowane i na miejscu, tylko nie ten
          cholerny ślub.
          Ile można czekać????
          Odpiszcie, gdzie jest/była wasza granica.
          • minerwamcg Re: On nie chce się żenić... 22.11.04, 19:24
            Moja wypadła na czterech miesiącach... nie, nie ciąży. Związku smile))
    • Gość: Patrycja Re: On nie chce się żenić... IP: *.sgib.com 23.11.04, 15:18
      Czytam posty, czytam i u mnie bylo niby podobnie, ale nie do konca: dlugo
      bylismy razem, bo 5 lat i juz sie zaczelam wewnetrzne wkurzac, a tu nagle na
      wakacjach mi sie oswiadczyl z pierscionkiem jak nalezysmile) Full romantic. Bylam
      mile zaskoczona, ale trzeba przyznac, ze bylam na granicy wytrzymalosci i lada
      chwila bym przeprowadzila rozmowe. Jelsi on by powiedzial, ze nie, lub za kilka
      lat, to chyba bym poszukala takiego, dla ktorego beda ta jedyna juz i terazsmile)

      I o to chodzi. To zadna radocha wymeczyc oswiadczyny. Jesli facet nie jest
      skory, to znaczy, ze jest leniwy, tak mu wygodnie i niestety, byc moze bedzie
      taki przez cale zycie!!! Uwazajcie na takich typkow, co to mysla tylko o swojej
      wygodzie i nie licza sie z Wasyzmi uczuciami. Potem wszystko bedzie na waszych
      barkach. To nie sa faceci a baby w spodniach. Szumiec mozna i z zona. My sie
      zawsze razem bawimy i jest super!!!!
      • puniao11 Re: On nie chce się żenić... 23.11.04, 16:57
        Ja juz tez jestem na granicy wytrzymalosci!!Mieszkamy ze soba juz 15 miesiecy a
        jestesmy podad dwa lata.Oboje pracujemy i wydaje mi sie,ze nadszedl juz czas.I
        nie dlatego,ze ja tak chce.Zanim zamieszkalismy razem P.mowil mi jak dobrze
        byloby byc juz malzenstwem itp. Jak zamieszkalismy juz twierdzil ze tak ale
        jeszcze nie teraz,bo jak bysmy sie zareczyli to po roku musi byc slub
        (kompletna durnota).Stwierzdilam ok-nie bede nikogo zmuszac.Jednak od jakiegos
        czasu znow za mna to zaczelo chodzic.Porozmawailam z nim i powiedzialam mu co
        czuje,ze przeciez nie musimy od razu sie pobrac.Dla mnie zareczyny beda krokiem
        do przodu,jakims zasygnalizowaniem ze chcemy byc z soba na powaznie...A wiecie
        co on mi powiedzial,ze owszem ale on jeszcze do takiego kroku nie dorosl-
        normalnie myslalam,ze mnie krew zaleje!!!!To ciekawe kiedy ON wydorosleje bo
        jak dla mnie to chyba sie cofa!Stwierdzilam,ze odpuszczam ale jesli on bedzie
        tak dalej postepowal-nie wiem, czy chce zyc w ciaglej niepewnosci.A zegar
        tyka....zgadzam sie z ktoras z przedmowczyn,ze jak mezczyzna kocha to potrafi
        sie oswiadczyc w szybkim czasie..wiem to z wlasnego doswiadczenia-moj
        wczesniejszy narzeczony oswiadczyl mi sie po 8 mies.......pozdrawiam
        • Gość: abik Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 21:09
          Tak jest. Mnie też krew zalewa, Puniu. A trwa to już 4 lata ( mieszkamy ponad
          dwa ). Jak widać wiele można znieść. tylko po co??
          Boże , jak to piszę to wydaje mi się kompletną durnotą takie trwanie. Ale
          przecież sama to robię.
          I te moje żałosne "porozmawiajmy o przyszłości"... nienawidzę tego.
          A jednak trwam. Masz rację, że nawet te żałosne zaręczyny będą jakimś krokiem
          postępu, ale do nich też trzeba dojrzeć>
          PS Czy możesz napisać ile macie lat??smile
        • flou Re: On nie chce się żenić... 29.11.04, 11:54
          a może właśnie dlatego... ze poprzedni oświadczył Ci sie tak szybko. może to
          stopuje Twojego chłopaka. moze nie chce powielać błędów poprzedniego. moze
          myśli, ze wtedy było za szybko... a on chce Ciebie zatrzymać na dłuzej. niestey
          wspólne mieszkanie opóźnia taki krok. tak jest im wygodniej.
    • mike_23 Re: On nie chce się żenić... 24.11.04, 11:14
      ... no to powiem Wam dziewczyny, ze macie nie ciekawie ... ja sie oswiadczylem
      po 3 latach a w sierpniu sie zenie i nikt nie musial mnie do tego zuszac ...
      3mam za Was kciuki POWODZENIA
      • Gość: puniao11 Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:14
        Ja mam 23 lata a on 25,oboje pracujemy i zarabiamy na dom.Powiem szczerze,ze
        jak go poznalam nie myslalam juz o wspolnej przyszlosci wrecz przeciwnie.To on
        byl calym inicjatorem az do momentu zamiezkania i jak na tym sie skonczylo.Byc
        moze gdyby ta kwestia w ogole nie byla poruszana dalabym spokuj i zylabym
        dalej,ale to on najpierw wiele mi obiecywal (ja wtwdy patrzylam na to z lekka
        ironia)ale kiedy w koncu zaczelam sie przekonywac on powiedziel "nie
        teraz".Badz tu czlowieku madry i pisz wiersze...nie rozumiem juz
        mezczyzn.Najpierw wodza za nos a pozniej wciskaja gadki typu "nie
        doroslem".Gdzie tu logika??
        • Gość: abik Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:20
          A ja mam o 5 więcej, a on o 8 więcej smile))) Niech to cię jakoś pocieszy. przed
          30 nawet nie śmiałabym go pytać.
          i...
          Jak widać można bez sensu trwać.
          • Gość: puniao11 Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:59
            Nie pocieszylo...big_grinDDDDDDD
          • puniao11 Re: On nie chce się żenić... 24.11.04, 17:00
            Oj jakos nie pocieszylobig_grinDDDmimo szczerych checi...smile
    • Gość: Ewa Re: On nie chce się żenić... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.11.04, 13:47
      Jestem ze swoim chłopakiem 4 lata, po 1,5 roku spotykania się zapytałam go:
      otykamy się tak sobie, czy na poważnie?Powiedział oczywiście że chciałby ze mną
      spędzić całe życie, ale jeszcze za wcześnie, praca, nauka ble ble ble. Więc
      zapytałam go kiedy będzie ten czas i wtedy w żartach zaczęliśmy się targować,
      od za 7 lat, a stanęło na 3 latach. Od tamtego czasu, wtrącaliśmy czasem
      teksty typu, bój się bo jeszcze tylko 2,5 roku i tak dalej. Na dzień dzisiejszy
      została nam jeszcze jedna nauka, sala już zaklepana, w tamtą sobotę
      załatwiliśmy orkiestrę, a w tą sobotę spotykamy się ze znajomym jubilerem, bo
      pierścionek będzie na zamówienie. Zaręczyny 26 grudnia w Szczepana, a ślub 11
      czerwca. Pozdrawiam wszystkich i podpowiadam swój sposób żartobliwe
      przekomarzanie się. Na początku to wy będziecie sprężynką, ale szybko
      zauważycie zaangażowanie drugiej strony. Tego Wam życzę
      • Gość: ja Re: On nie chce się żenić... IP: *.net.pulawy.pl 26.11.04, 14:40
        Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która była ze swoim mężczyzną 9 lat. Po takim
        czasie pobrali się i teraz czekają na dzidziusia. Powiedziała mi, że warto
        czekać mimo wszystko. To mnie na jakiś czas będzie trzymać...
        • Gość: motylek Re: On nie chce się żenić... IP: 195.68.232.* 28.11.04, 11:07
          A ja 11 lat razem i nic.... Koocham go ale ile można czekać? On twierdzi że ja
          się śpieszę. To śmieszne.
          • Gość: nooo! Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 12:40
            pobiłaś wszystkich, ale ci współczuję. naprawdę. ja nie wytrzymuję już 5.
    • Gość: ewa Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 17:26
      O rany, dziewczęta, właśnie przed chwilą odbyłam dołującą rpzmowę na ten temat
      z moim narzeczonym...i teraz znalazlam ten wąteksmilewidzę, że nie jestem sama. My
      jesteśmy razem prawie 3 lata, od roku jesteśmy zaręczeni. O zaręczynach
      rozmawialiśmy razem,oglądaliśmy pierścionki, ale termin był jego inicjatywą i
      niespodzianką. Pierwotnie mielismy się pobrać jesienią tego roku. Potem z
      różnych powodów rodzinno-organizacyjnych stwierdzliśmy wspólnie, że będzie to w
      przyszłym roku. No i czas by było już coś planować, ja chciałam na wiosnę a
      dzis dowiedziałam się od niego, że na wiosnę to absolutnie nie, może
      jesienią...a ja już nie mogę! Wiele juz napisałyście o tym, dlaczego kobiecie
      zależy...i ja mam te wszystkie powodysmile. Chcę juz mieć to za sobą, chce poczuć
      się stabilnie w społeczeństwie, chcę mieć dziecko, dość mam już odpowiadania
      rodzinie i znajomym, że jeszcze nie wiemy kiedy,jeszcze nie teraz...Mam 26 lat,
      on 27. Pozdrawiam was gorąco!
      • Gość: :)) Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 18:42
        pomyśl, że ja wcale nie mogę doprowadzić nawet do zaręczyn. a mój "chłoptaś" ma
        dopiero ( jak mówi ) 33 lata.
        I nic.
        • Gość: motylek Re: On nie chce się żenić... IP: 195.68.232.* 28.11.04, 23:20
          O! to mój "chłoptaś" jest młodszy, bo ma dopiero 30 latek.
    • klg777 Re: On nie chce się żenić... 29.11.04, 09:14
      Mój mężczyzna od początku był stanowczo na 'nie' ze ślubem. Jesteśmy ze sobą
      już ponad 4 lata i wiem że raczej w ciągu najbliższych 10 to mi się on nie
      oświadczy. On nie wierzy w małżeństwo, podaje często statystyki że większość
      par się rozwodzi a nie trwa razem na dobre i na złe. Jego rodzice się rozwiedli
      jak miał 9 lat. W ogóle w jego rodzinie chyba tylko dziadkowie co żyją ciągle
      razem, reszta w rodzinie albo rozwiedziona, albo nidgy nie była zamężna, a
      obecnie i tak nie jest ze swoim partnerem.
      No i właśnie, z jednej strony to może i bym chciała wyjść za mąż (bo np. patrzę
      na moich rodziców, którzy razem są juz 25 lat i ciągle widać że bardzo się
      kochają), a z drugiej sobie myślę - co mi to da? - cel osiągnięty, mam papierek
      i co dalej? w końcu jak nie miałam papierka też byliśmy razem. Jest nam dobrze
      ze sobą, czuję się bezpiecznie, szczęśliwie, dobrze by było jakby tak było
      dalej. Wiem że małżeństwo to jakaś deklaracja małżonków, że chcą byc ze sobą,
      że przynależą do siebie, ale jak się kochają, dbają o swój związek, to czy do
      tego potrzebny jest ślub? Przecież i tak można się zawsze rozwieść wink
      Sama nie wiem czy będę swojego faceta na siłę nakłaniać do małżeństwa. Może
      kiedyś kiedyś, jak się pojawi dziecko, żeby ustabilizować to wszystko prawnie,
      żeby pod tym względem nie było kłopotów.
      • flou Re: On nie chce się żenić... 29.11.04, 12:07
        a nie myślisz, ze jak pojawi sie dziecko to będzie juz za późno. wcale tak nie
        musi sie okazać. masz rację - wiele jest małżenstw, które kończą się rozwodem,
        ale równie wiele jest par, które sie rozstają. tylko o nich nie jest tak
        głośno, bo wystarczy spakować walizki i wyjść. a rozwód jednak trwa i kosztuje.
        jeżeli ludzie mają sie rozejśc to sie rozejdą, czy jest papierek, czy go nie
        ma. tylko wyobraź sobie... jesteś mamą, masz 2 dzieci... a on się o coś obrazi
        i po prostu wyjdzie. co wtedy? gdzie wtedy podziewa sie poczucie
        bezpieczeństwa. mężczyźni niestety w większości uciekają od odpowiedzialności,
        obowiązków. jest fun to ok, ale jak już sie wymaga, to nie jest najlpiej. całe
        szczęście nie wszyscy tacy są. i tego należy się trzymać.
        • madeleine7 Re: On nie chce się żenić... 29.11.04, 15:15
          Nie wiem po co ślub facetowi ale z punktu widzenia kobiety ślub to rodzaj
          wstąpienia do innego świata. Daje jej poczucie spełnienia, przynależności do
          kobiet poważanych, odpowiedzialnych, dbających o domostwo, matron w pozytywnym
          sensie tego słowa. Taki 3 stopień wtajemniczenia. Skąś to powiedzenie " na
          nowej drodze życia" musiało się wziąć. Brzmi to moze trochę infantylnie ale tak
          to funkcjonuje.
          • Gość: toja Re: On nie chce się żenić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 12:55
            a wydziwia, a wymyśla, a broni się rękami i nogami.
            czuję się upokorzona.
            za długo to trwa.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka