Dodaj do ulubionych

Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlugie)

    • dr_kaczusia Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 07.06.05, 16:15
      Ech.. nie mam czasu sie przebijac prze wszystkie posty wiec moze sie powtarzam...

      ale nigdy nie rozumialam podejscia "ciaza = slub"... nie w dzisiejszych
      czasach.. po co to turlac sie z brzuchem pod oltarz lub sciemniac, ze "wczesniak
      sie urodzil, ojejku"... zaszla dziewczyna w ciaze, chlop jej nie zamierza
      zostawic.. to niech ja zesz spokojnie przechodzi i urodzi, a potem spokojnie
      wesleicho zaplanuje i siostrze planow nie psuje...

      a jesli juz musza :[
      to obstawialabym za podwojnym weselem... moze sala jest na tyle duza, ze
      pomiesci jeszcze troche gosci (mozna teraz ew zweryfikowac raz jeszcze
      istniejaca juz liste, troche okroic), a koszty sie podziela i wszyscy beda happy..

      swoja droga taka impreza moze byc bardzo ciekawa smile
      kiedys widzialam jakis amerykancki film jak 3 siostry slub braly, ojciec malo
      zawalu nie dostal, ale byl szczesliwy hihi wink
    • akopik Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 07.06.05, 18:02
      według mnie sa dwa wyjscia:
      1. zrobic podwojne wesele(ale musialaby sistra poczekac na ciebie)
      2.niech dla siostry zrobia przyjecie dla najblizszej rodziny, rosdzice,
      chrzestni i dziadkowie

      niewkurzaj sie na siostre , bo kazdemu moze sie zdazyc, lepiej porozmawiaj z
      rodzicami i powiedz co ci lezy na watrobie,

      a co do sukni, ja sama bede kupowac suknie, a wlascieiw szyc na miare taka jaka
      chce za 1000 zł i uwazam ze bedzie piekniejsza niz te po 3000 zrob zdjecie
      takiej jakiej chcesz a dobra krawcowa ci uszyje poiekna
      trzymam kciuki
    • aniaostapiuk Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 08.06.05, 09:39
      szczerze, to niezla historia! Jak z filmu, hihi. Ale tobie na pewno nie jest do
      smiechu, co? Rozumiem, ze oprocz skromniejszego slubu wkurzylo cie to, ze nie
      bedzie to w pelni tylko twoje swieto, ze to nie ty bedzieswz w centrm, itp. Nie
      dziwie sie, naprawde!
      Ja na twoim miejscu przelozylabym termin slubu na inny miesiac, tak, zeby
      rodzice, goscie odpoczeli. Dla kazdego slub to wydatek, dla gosci rowniez,
      pomysl o tym. Twoj slub po 2 tygodniach od siostry to bedzie odgrzewany obiad,
      te same stroje, swieze wspomnienia z jej slubu, porownywanie, itp. JA bym dala
      sobie spokoj na jakis czas, tak bedzie lepiej. Najwazniejsze, zeby ten dzien
      byl najpieklniejszy, w dobrym humorze, a nie ze wsciekloscia w sercu. Dobrze
      radze!!!
    • zgagunia Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 08.06.05, 14:12
      Osobiscie uważam, że zawsze mozna coś odłożyć jak sie ma wplanach duzy wydatek,
      a slub badz co bądz takim jest. Ja zaoszczędziłam na sukienkę sama pomimo, ż
      enie zarabiam - ale zbierałam parę lat (moze się to wydaje dziwne). Poza tym nie
      przesadzajmy - za 800-900 zł można kupic piękną sukienkę w komisie, a dekoracja
      z balonów zrobiona samodzielnie ma moze jeszcze wieksza wartość. Oczywiście
      sytuacja jest niezręczna, ale przypomina to trochę sytuację - wychodzę za mąż,
      wobec czego wszystko mi się nalezy, nie ja płacę , nie ja oszczędzam. Jakbyś
      miała własne pieniądze wydać na dekorację sali (np. 3 tyś zł) to byś np.
      pomyślała czy nie lepiej na wczasy jechać, ale że to czyjeś to jest problem.
      Trochę wyrozumiałości. Miłych przygotowń.
    • aniutkabj Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 09.06.05, 14:47
      Moim zdaniem sprawa wygląda tak: bardzo łatwo jest zarzucać londrance to, że
      nie chce czegoś tam zrozumieć. Faktycznie, ja bym również nie rozumiała. Nie
      sądzę również ,żeby nie wiedziała, o co tak naprawdę tego dnia chodzi. Ale do
      k... nędzy, niby jakim prawem panienka zaciążyła i stawia warunki???!!!
      Siostrze, rodzicom??? Ona chce wtedy i koniec? Powtarzam: niby z jakiej racji?
      Mi na jej miejscu byłoby wystarczająco głupio, że robię zamieszanie w rodzinie,
      że z brzuchem do ślubu kościelnego,że z mojej winy siostra ma pochrzanione
      nieco plany. Wiadomo,że rodzice nie klasną i nie wytrzasną forsy i z pewnych
      rzeczy trzeba będzie londrance zrezygnować.Ale do głowy by mi nie przyszło tak
      mieszać jak siostrze londranki. Zwykła, a raczej niezwykła bezczelność.Jak
      zaciążyła, to ona ma problem i to ona powinna się dostosować, chyba proste. Jak
      dla mnie-ślub cywilny,żeby rodzinka się nie bulwersowała, a kościelny po jakimś
      czasie.Trzymaj się londranka
      • namex Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 09.06.05, 15:05
        biedni, biedni rodzice rozpieszczonych córek!
    • londranka dalej 09.06.05, 15:48
      Napisalam tez na innym forum toche wiecej na ten temat i teraz i tu to
      powtorze. Nie wszystkie z Was dobrze mnie zrozumialy i przez to pochopnie
      osadzily. Ale moze jak przeczytacie troche wiecej, to poradzicie cos innego.

      Opowiem po krotce jak sytuacja wyglada z mojej strony. Z moim narzeczonym znamy
      sie od poczatku studiow. Ja kilka miesiecy temu obronilam prace magisterska i
      teraz pracuje w szkole jako nauczycielka jezyzka angielskiego. Kokosow nie
      zarabiam, ale zawsze moge dorobic korepetycjami. I tak pracowalam przez cale
      studia odkladajac pieniadze, ktore zarobilam jako studentka. Przez ten czas
      troche sie uzbieralo i sadzilam, ze wydam je na slub swoich marzen. Nic na to
      nie poradze, pewnie zaraz sie niektore z Was po mnie przejada, ale zawsze
      chcialam miec slub i wesele jak z bajki. Na jeden dzien byc taka księzniczka...
      Do glowy mi nigdy nie przyszlo, zeby prosic o zaplacenie za moje fanaberie
      rodzicow. Jak chcialam miec francuska suknie, zywe kwiaty w kosciele i jechac
      zabytkowym kabrioletem, to sama sobie na to zarobilam. Mialam pieniadze na
      wszystkie zachcianki.
      I co sie stalo?
      Prawie rok temu moj wtedy jeszcze chlopak po prababci dostal mieszkanie-
      dwupokojowe w starej kamienicy. Bardzo sie ucieszylismy, bo na wlasne
      mieszkanie nie mielismy szans, a tu taka gwiazdka z nieba. Tylko ze okazalo
      sie, ze to mieszkanie to jest rudera i aby doprowadzic je do uzytku to trzeba
      w nie wlozyc mnostwo pieniedzy. Zareczylismy sie i planujac wspolne
      zamieszkanie w tym mieszkaniu po slubie zaczelismy je remontowac. Wymiana
      wszystkich instalacji, okien, drzwi, zrywanie podlog pochlonelo cale moje
      oszczednosci, ktore bez zalu oddalam na remont zamiast na to wysnione wesele
      Moj narzeczony od roku pracuje jako lekarz w pogotowiu ratunkowym i
      zarabia naprawde niewiele, a moim regionie nie ma jak dorobic. Nie mial zadnych
      oszczednosci na remont, bo jako student medycyny nie mial szans na dorabianie
      po zajeciach-brak czasu i mozliwosci.
      Wlasnie wtedy moi rodzice powiedzieli nam, ze w prezencie slubnym dostaniemy od
      nich wesele marzen. Wiedzieli, ze swoje pieniadze przeznaczylismy w calosci na
      wyremontowanie mieszkania i ze teraz nic nie mamy. I wiedzieli, ze zadne z nas
      nie poprosi ich o suknie Cymbeline, skrzypaczke i drogi zespol - rodzice
      wiedzieli, ze nas, mlodych po zareczynach i w trakcie kapitalnego remontu stac
      bylo na obiad dla kilku osob i uzywana sukienke z Allegro. Ale wiedzieli tez,
      ze cale zycie marzylam o czyms innym i wlasnie to chcieli nam podarowac. A
      mysmy z ogromna radoscia przyjeli to wesele od nich.
      Caly czas konczymy remontowac mieszkanie. Pieniadze koncza nam sie, bo ja teraz
      przez wakacje nie mam korepetycji, a narzeczony bierze tyle dyzurow w
      pogotowiu, ile sie da, ale za to placa tak smieszne pieniadze, ze z jego pensji
      na niewiele nam starczy. Tak po cichu liczylismy, ze z pieniedzy, ktore
      dostaniemy od gosci weselnych wyposazymy mieszkanie-bo na remont nam moze
      wystarczy, ale z mebli to chyba tylko na materac sad A mieszkanie jest calkiem
      puste i nie mamy nawet glupiego stolu i grzalki elektrycznej i musimy kupic
      absolutnie WSZYSTKO.
      I teraz, te wszystkie nasze plany poszly w diably. Siostra zaszla w ciaze,
      bedzie miala wesele, bo tradycja w naszej rodzinie jest wieksza lub mniejsza
      impreza, ale nigdy nie bylo cichych slubow cywilnych. Jak slub to tylko
      koscielny i zawsze z impreza po. A ja musze sie dostosowac do jej "wpadki". Mam
      do niej zal, ona powiedziala przy obiedzie o ciazy nie pytajac kogokolwiek o
      rade co zrobic z moim slubem. Powiedziala po prostu " jestem w ciazy i wychodze
      za maz". Kategorycznie i nieodwolanie, tak jakby moje plany nic nie znaczyly.
      Ja wiem, ze ona teraz jest w trudnej sytacji, ze bedzie miala nieplanowane
      dziecko, ze jeszcze nie skonczyla studiow i jej chlopak nie moze znalezc pracy
      juz 4 miesiac, ale ja TEZ mam prawo do marzen! Moim marzeniem bylo duze wesele,
      mialam je dostac w prezencie od rodzicow, a teraz bede miala bylejaka impreze
      zrobiona jak najtaniej, i to jeszcze jako druga, chociaz to ja jestem starsza,
      i to naprawde bedzie wygladac jako popluczyny po siostrze. Cala rodzina juz
      wiedziala o naszych planach duzego wesela, doradzali nam i razem z nami
      cieszyli sie na te impreze, bo dawno nie mieli okazji bawic sie w takim gronie,
      a tu nie dosc ze Ilona wyskakuje ze slubem przede mna, to jeszcze wszyscy beda
      komentowac i porownywac te oba sluby. I moze po cichu sie nasmiewac ze mnie i z
      moich wielkich marzen, ktore sie skonczyly w taki przyziemny sposob... Tak mi
      przykro, ze wszystko sie wlasnie tak potoczylo. Nie mialabym zalu, gdyby
      rodzice od poczatku powiedzieli, ze nie stac ich na duze wesele i bedzie tylko
      skromy poczestunek dla najblizszych. Ale teraz, po tych wszystkich
      przygotowaniach i zapowiedziach "wesela dziesięciolecia" (tak mowil moj tata do
      swojej siostry, ze chca nam podarowac taki prezent), to czuje sie jakby mnie
      oszukano.

      Nas juz nie stac po tych wydatkach remontowych nawest na najtansze wesele-nie
      pokryjemy roznicy w kosztach miedzy tania impreza, a ta wymarzona, bo cala kasa
      poszla w mieszkanie. Jak przelozymy slub, to stracimy zaliczki, sfrustrujemy
      sie niemoznoscia bycia razem i z przyziemnych spraw bedziemy miec puste, swiezo
      wyremontowane mieszkanie bez zadnego mebla, za ktore trzeba placic czynsz i
      oplaty co miesiac. Ani szans na slub i wesele w przyszlosci, bo nawet
      dodatkowego 1000 zl na najtansza uroczystosc w kosciele i oplacenie papierkow w
      USC nie mamy.
      • monjan Re: dalej 09.06.05, 16:04
        współćzuję, staram sie zrozumieć twój żal, staram się-bo nie jestem w takiej
        sytuacji
        liczę jednak że wszystko się dobrze ułoży!tzrymam kciuki za Was!
        rad nie udzielma, osądzać też nie zamierzam
        pozdrawiam cieplutko
      • annajustyna Re: dalej 09.06.05, 16:14
        Droga Londranko, jestes wspaniala, zaradna zyciowo dziewczyna! Wypadaloby tutaj
        podsumowac, ze to Twoi Rodzice sa nie w porzadku (kto daje i odbiera + powinni
        odpowiednio ustawic Twoja siostre), ale widocznie sytuacja ich po prostu
        przerosla, wiec nie chce oceniac, aby nikogo nie urazic... Czy Twoja siostra
        nie moglaby jednak chociaz przyspieszyc swojego slubu? Do polowy wrzesnia moze
        z niej wyjsc wielorybsmile)) i 2 tygodnie przerwy to - szczerze powiedziawszy -
        zupelnie bez sensu... Ludzie jeszcze nie wytrzezwieja po jej weselu, ba, beda
        im sie wspomnienia z Waszych slubow mieszaly...
      • misia_pysia79 Re: dalej 09.06.05, 16:26
        Moje dwie kuzynki (a sobie nawzajem 2 - siostry) miały wesela w odstępie 2
        miesięcy. To było jakieś 10 lat temu. Imprezy były w tej samej restauracji, to
        samo do jedzenia, ta sama okriestra, fotograf itp. tylko suknie i bukiety miały
        rózne. Nikt nie porównywał tych dwóch wesel, bo nie było zadnych róznic w ich
        organizacji.
        Rodzice tych moich kuzynek podzielili kase równo na pół i zrobili 2 identyczne
        imprezy, zeby zadna córka nie poczuła się gorsza. Pierwsza za mąż wychodziła
        młodsza, tak się czasem zdarza.

        Uważam ze w twoim przypadku tak byłoby najsprawiedliwiej, skoro siostra się
        upiera ze MUSI mieć to swoje wesele przed tobą.


        • mysz1978 Re: dalej 09.06.05, 16:38
          No coz...
          doskonale cie rozumiem i zastanawiam sie co zrobilabym gdybym byla na Twoim
          miejscu. Nielatwo jest radzic jesli nie bylo sie w identycznej sytuacji... Ale
          podejrzewam, ze pewnie odpuscilabym sobie ten slub. Moze zaliczki daloby sie
          odzyskac jak powiecie ze rezygnujecie ze slubu?? To zalezy od wlasciciela...
          Albo sprobowalabym znalezc kogos na swoj termin - a Twoja siostra ma wszystko
          zalatwione?? Bo mozeo na wskoczylaby na Twoj termin i sale, a Ty wezmiesz slub
          za jakis rok... To tez nie jest dobre wyjscie z tej sytuacji, ale cos wybrac
          trzeba...

          Trzymaj sie i pozdrawiam. A tak na marginesie, to ja tez ucze w szkole wink
          • pola_negri Re: dalej 09.06.05, 17:03
            Radziłabym oddać termin siostrze i PRZEŁOŻYĆ ślub.
            Będziesz sobie pluła w brodę, jeśli nie spełnisz swojego marzenia.
            A wszystko w życiu jest PO COŚ i może właśnie trzeba przełożyć Twój ślub? smile
            Może nie o rok, ale np. o pół, albo o 10 miesięcy. 10 miesięcy nie brzmi już tak
            strasznie jak rok, prawda? smile
            Trzymaj się, jesteś w trudnej sytuacji, ale nie rezygnuj z marzeń!
      • bkn Re: dalej 09.06.05, 18:36
        A może zamieńcie się terminami? Jeśli to możliwe oczywiście, (bo rozumiem, że
        macie pozamawiane inne sale, orkiestry i inne szczegóły). Siostra może poczekać
        jeszcze 2 tygodnie, a Ty będziesz miała wesele jako pierwsza - bo jesteś
        starsza, bo dłużej to planujesz, itp. Może nie będzie to ten wyśniony ślub z
        bajki, ale będzie to pierwsza taka uroczystość w Waszej rodzinie. No i sprawa
        może przyziemna, ale chyba też ważna... na wcześniejszym weselu będzie pewnie
        lepsza frekwencja.
    • katia2000 Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 10.06.05, 14:26
      Ale mi szkoda waszych rodziców! Mają dwie rozkapryszone córeczki. Staram się
      zrozumieć twoje rozgoryczenie, ale pewnych twoich słów to niczym nie mogę sobie
      wytłumaczyć.
      Rozumiem, że nie chcesz wspólnego wesela z siostrą, ale twoje argumenty (poza
      za małą salą) są tak śmieszne i wymyślone, kto gdzie usiądzie, kto pierwszy do
      kościoła wejdzie...
      Ja planuję wspólny ślub i wesele ze swoją siostrą, miałam różne wątpliwości co
      do tego pomysłu, ale o takich rzeczachy to naprawdę nie myślałam!!!
      • pati102 Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 10.06.05, 14:42
        Katia nie bierzesz pod uwage faktu, ze relacje miedzy rodzenstwem nie zawsze sa
        dobre, czasem wiezy krwi to jedyne co laczy dwie osoby i dla tego nie
        koniecznie dziewczyna musi miec ochote slubowac i weselic razem z siostra. nie
        wiem czy Ty miala bys ochote "dzielic" ten dzien z kims z do kogo masz zal i za
        kim nie przepadasz?
        • annajustyna Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 10.06.05, 14:47
          A ja tak sobie mysle, ze Londranka to ma pecha: gdyby wybrala termin np. w
          czerwcu badz w sierpniu, to przynajmniej siostra nie wcisnelaby sie przed nia.
          • aknee Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 10.06.05, 19:01
            Londarynko, teraz rzeczywiscie przedstawilas to troszke inaczej. Sama sie
            dziwilam, ze nic nie zaoszczedziliscie,ale teraz juz rozumiem. Jeszcze raz
            powtorze - nie rozumiem twojej siostry!! Ciebie pozdrawiam cieplo i trzymam
            kciuki, zeby sie powiodlo. A co do twoich marzen o basniowym weselisku -
            doskonale je rozumiem.
    • podtenadres Re: Do jasnej anielki! ALE SIE WKURZYLAM!!! (dlug 29.06.05, 01:46
      jestem ciekawa jak to wszystko u Was wyglada po tej miesiecznej przerwie.Na
      pewno nie byloby dobrze przekladac slub na poniej-jesli Twoja siostra jeszcze
      nie skonczyla studiow a przyszly ojciec dziecka pracy nie ma -nie trudno
      zgadnac w co Twoi rodzice beda przez najblizszy dluzszy czas finansowo
      zaangazowani...
      Nie rozumiem rzeczywiscie fomy w jakiej Twoja siostra to wszystko
      przeprowadzila-postapila egoistycznie,moglaby najpierw porozmawiac z Toba.
      Wiem ze ja na jej miejscu postapilabym kompletnei inaczej.Poza tym gdyby taka
      sytuacja zaszla miedzy mna a moja siostra-to w jednej sekundzie marzenia
      zeslyby na dalszy plan,i skupilybysmy sie jak z tego wszystkiego wybrnac jak
      najlepiej,i najlepiej dla rodzicow - i na pewno zdecydowalybysmy sie na wspolna
      uroczystosc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka