efcik1
13.07.05, 08:15
Wczoraj zadzwoniła do mnie moja chrzestna( nie widziałam jej 10 lat)i spytała
co chcę na prezent, zaproponowała kilka rzeczy; lodówka, telewizor, pralka,
serwis....Strasznie było mi głupio, powiedziała ze woli dac mi prezent niz
kasę, żebym miał pamiatke od niej.Wszystko by sie przydało bo nie mamy nic
ale głupio było by mi mówic : ciociu poprosze pralke Bosha, pakowaną z góry
1000 obrotów...Więc powiedziałam ze przydałby mi się serwis obiadowy, bo tego
napewno szybko nie kupię. Mój luby powiedział ze głupio zrobiłam jemu nie
potrzebny serwis, sama nie wiem czy dobrze zrobiłam...