Dziewczyny! Troche przesadzacie. Rozumiem, ze to ważny dzień, itp., ale
tysięczne wątki typu "co zrbić gdy zaplamię sukienkę", "kogo najpierw
pocałować", "którym okiem mrugnąć do księdza", "jak siadac w sukni z trenem"
są trochę przesadzone...

To nie farsa tylko ślub. Czytając te posty mam
wrażenie, że ślub to dla was tylko przyjęcie i suknia z trenem, a nie
przeżycie i nowa droga.
Wiem, ze zaraz pojawią się krytyczne głosy, że to najważniejszy dzień i w
ogóle... Ale te śmieszne wątki są czasem żenujące. Albo jesteście tak
niedojrzałe albo wzajemnie się popisujecie przed sobą.
Mam nadzieję, ze ktoś ma jeszcze podobne do moich obserwacje.
Pozdrawiam.