Dodaj do ulubionych

Pomoc teściowej (długie)

04.08.05, 12:39
Chciałabym opisać wam swoją sytuację i zapytać, co o niej myślicie.
W czerwcu przyszłego roku wychodzę za mąż, od 2 miesięcy czynimy jakieś
przygotowania więc wiadomo już, jak podzielą się finanse.
Dzielimy się kosztami prawie po staropolsku - prawie, bo moi rodzice płacą za
to, za co płaci rodzina panny młodej, a mój narzeczony (czyli de facto my,
bo mamy wspólną kasę) płaci za to, za co tradycyjnie płaci rodzina pana
młodego. Ja jeszcze studiuję, narzeczony skończył studia i od niedawna
pracuje, to co dostaję od rodziców plus to co on zarabia stanowi naszą
wspólną kasę, z tego się utrzymujemy i z tego pochodzą nasze oszczędności.
Mama narzeczonego żyje sama, ma wolny zawód - zarabia falami, raz więcej, raz
mniej, ale miesięcznie średnio wychodzi około 4-5 tysięcy do ręki. Wszystko
wydaje, na siebie. Ostatnio powiedziała, że może przez rok uda jej się
odłożyć 1000 zł i dołoży się nam do wesela.
Przedstawłam rodzicom wstępną listę gości, którą zrobiliśmy z narzeczonym i
jego mamą - gości ze strony pana młodego jest na niej więcej (proporcja
50:35), wśród nich na przykład rodzeństwo dziadka pana młodego, ich dzieci i
wnuki. Moja rodzina jest dużo większa, samego rodzeństwa dziadków jest 21
osób, z małżonkami, dziećmi i wnukami wyszłoby ok 150 osób, więc mama
zadecydowała, że nie zaprosimy żadnego z nich, aby nikogo nie wyróżnić i nie
obrazić. Zasugerowała też, że może w takim razie również ze strony pana
młodego można by z tych osób zrezygnować, żeby zachować proporcję, jeśli
chodzi o stopień pokrewieństwa zapraszanych osób i ilość gości z obu stron.
Powodem sa oczywiście koszty. Gdy przekeazaliśmy to, tak delikatnie, jak to
tylko możliwe, mojej przyszłej teściowej, ona zaproponowała, że zapłaci za
te 'nadprogramowe' osoby ze swojej strony, czyli za jakieś 8 osób. Moja mama
poczuła się tym urażona, moja przyjaciółka twierdzi, że słusznie, a ja już
sama nie wiem, co myśleć.
Wiem, że wiele z was powie, że jesteśmy zachłanni, że tylko na pieniądze
patrzymy, ale trudno, chciałabym was poprosić o pomoc w znalezieniu wyjścia z
tej sytuacji.
1. Czy moi rodzice, któzy płacą za większość wesela, mają prawo okroić liczbę
gości z tej 'drugiej' strony?
2. Czy jestem niesprawiedliwa, jeśli mam żal do teściowej, że przy tak
dobrych zarobkach nie dołoży się nam do wesela?
3. W jaki sposób znaleźć kompromisowe rozwiązanie tej sytuacji?
Dodam, że mam rewelacyjne stosunki z teściową, tak samo jak narzeczony z
moimi rodzicami. Nie poznaliśmy jeszcze ze sobą naszych rodziców a już się
tego boję.
Obserwuj wątek
    • pumka10 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 12:49
      rzeczywiscie trudna sytuacja- ja zgodziłabym sie, zeby tesciowa zapłaciła za
      swoich "nadprogramowych" gosci. tym bardziej,ze sama to zaproponowała. ja
      plauje slub za rok ( wrzesień 2006)-niestety wiem, ze bedzie ciezko to
      zorganizowac z wielu róznych powodów- niesterty moja przyszła tesciowa to
      osboa, ktora lubi miec pełna władze i kontrole nad wszystkim, a ja i mój
      narzeczony nastolatkami juz nie jestesmy. boje sie zgrzytów
    • monjan Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 12:52
      jezeli taki podzial placenia ustliliscie, nie wypada robic afery z powodu 8
      osob...najgorsza rzecz jest poklocic rodzicow o kase!postaraj sie nie dopuscic
      do tego
      a moze jednak zmienicie zasady i zrobicie jakto bylo u nas-kazdy placi za swpich
      gosci, znajomych mlodziez traktujemy jako wspolnych-po rowno pol na pol
      do tego koszty stale, np. kwuaty, orkiestra, kamer itp..po polowie

      i nie ma niesnasek z powodu kilku osob-jak Cie stac zaplacic za te osoby-to je
      zapraszasz i tyle
      powodzenia
      ps. czeriwc to piekny mc-ja tez czerwcowa Męzatka z tego rokusmile
      • hanna100 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:37
        może lepiej jest dzielić się wszystkimi kosztami po połowie np. za orkiestrę,
        kamerzystę, fotografa, opłata kościoła. A każdy za swoich gości niech płaci
        sam. Myślę, że jeżeli już robi się wesele i obie strony się zgadzają na takiej
        wielkości przyjęcie, to teściowa nie powinna mówić,że ma tylko tyle pieniędzy i
        więcej nic. To nie w porządku w stosunku do Twoich rodziców.
        Lepiej też wszystko ustalić na początku, by potem nie było rozczarowań.
    • caroll5 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 12:53
      Rzezcywsiście bardzo po saropolsku podzieliliście sie kosztami. W zasadzie za
      wszystko płacą Twoi rodzice. Ja uważam, że każdy powiniem płacić za swoich
      gości tak jest najsprawiedliwiej. A Twoja mama ma racje według mnie, bo nie
      jest elegancko jezeli osoba nie uczsetnicząca w kosztach podejmuje takie
      decyzjie jak zaproszenie bez wczesniejszych uzgodnień wiekszej ilości
      gości.Jeżeli chodzi o pytania:
      1. mają prawo do tego, aby mogli decydować o swoich pieniądzach. Jeżeli stać
      ich na zaproszenie i 50 gości teścioej to nikt im nie broni. Jezeli nie mają
      takich możliwości finansowych to powinni sprawe postawic jasno. Np. od nas
      bedzie ok. 40 gości i w granicach naszych mozliwości finansowych bedzie
      zapłacenia za waszych 40 gosci.
      2. generalnie rodzice nie musza nic dla dorosłego dziecka robić, ale chyba
      każdy rodzić chce aby ten dzień dla dziecka był niezapomniany i jak może to
      zawsze dziecku finansowo pomoże.
      3. powiedzieć tesciowej ze zaproszenie takiej ilosci gości z jej strony jest
      niemożliwe bo to zaduży wydatek dla Twoich rodziców i zapytać co ona proponuje
      w takiej sytuacji i jak moze pomóc.
      • cyweta Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 12:59
        Moja mama poczuła się urażona propozycją teściowej, bo to wygląda tak, jakby
        mamy na tych ośmiu gości nie było stać. A tu nie o ośmiu gości chodzi tylko o
        15 tyś zł na inne wydatki - a przy tym 8x150zł dorzucone przez teściową nic nie
        znaczy. A za gości nie chcemy płacić 'każdy za swoich' bo potem co - prezenty
        też podzielimy i te od moich gości będą dla mnie a prezenty od gości młodego
        dla niego? Poza tym, gdyby narzeczony miał zapłącić za swoich gości, to po
        prostu my we dwójkę byśmy za nich zapłacili, czyli tak na prawdę znów moi
        rodzice bo przecież od nich mamy połowę naszych oszczędności! Teściowa nic nie
        oszczędza, wszystkow wydaje, nie zapłaci za połowę zaproszonych.
        Koszmar. Miał być romantyczny ślub a jest szarpanie się o kasę.Fu!
        • morphea1 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:30
          hmmm a to dopiero początek... smile
          U nas przeboje zaczęły się naprawdę na 2 miesiące przed...
          Może podzielcie inaczej koszty? Niech każda rodzina płaci za swoich gości a Wy -
          jeśli chcecie mieć udział finansowy we własnym weselu za resztę- orkiestrę,
          foto, fryzjer, ubrania , zaproszenia... itp?
        • towarzyszpiotrek Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:32
          czemu sie czepiasz tej teściowej
          to jej kaska i ma prawo robic co jej sie podoba
          nie musi wcale dorzucac sie do waszego wesela
          dlaczego myslisz takimi kategoriami
          chwała Twoim rodzica że chcą finansować to wesele
          ale pamiętaj wcale nie musza tego robić
          poza tym jesteście dorośli
          umiesz liczyć licz na siebie
          znajdź prace i oszczedzaj z tego co zarobisz
          a nie z tego co dostajesz od rodziców

          • daisy555 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:39
            Pretensje do teściowej, że całą swoją pensję wydaje na siebie są zupełnie
            nieuzasadnione! Ciężko pracuje, więc ma prawo robić z pieniędzmi to, co jej się
            podoba. Jej syn, a Twój narzeczony jest dorosły, ma pracę, a więc nie powinna
            czuć się w "obowiązku" do sfinansowania jego (waszego) wesela.
            Troszkę nieładnie wygląda, kiedy przyszła synowa - sama nie zarabiając i biorąc
            pieniądze od rodziców, bądź utrzymując się z tego, co przyniesie do domu
            narzeczony - ma jeszcze pretensje o kasę do teściowej.
            Pomyśl troszkę...

            Jeśli nie stać Was na tak duże wesele, to może należy ograniczyć liczbę gości?
            Macie jeszcze dużo czasu na znalezienie rozwiązania.
            Napisałaś, że Wasi rodzice jeszcze się nie znają. Ale popatrz - już pojawiają
            się niesnaski. Nie dopuść do tego!

            Pozdrawiam smile
    • pumka10 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:35
      ja tez jestem zdania,ze najlepiej jest, gdy liczymy sami na siebie- wtedy nikt
      sie wtraca i wszytsko jest tak jak chcemy, albo tak, na ile nas stac
    • amalita Twoja Mama ma racje... 04.08.05, 13:35
      Ustaliliscie pewne warunki, na ktore twoja tesciowa sie zgodzila: jako ze to
      twoi rodzice de facto finansuja wesele, maja pelne prawo ustalic, ze zapraszaja
      np. 60 osob (30 od panny mlodej, 30 od pana mlodego), i tyle. W ten sposob
      wszystkich traktuja po rowno i jest OK. Twoja tesciowa mowiac ze doplaci za
      swoich nadprogramowych okazuje lekcewazenie Twoim rodzicom lekcewazac ustalone
      zasady i niejako "wytykajac im skapstwo", co jest absurdem. Zachowala sie
      nieladnie i tyle. Mysle, ze delikatnie powinien jej to wytlumaczyc twoj
      narzeczony. Uwazam tez, ze powinni sie wasi rodzice spotkac jeszcze zanim
      zapadna konkretne decyzje. Bo moze zmienicie wariant na "kazdy placi za swoich"
      (jedni rodzice za swoja rodzine, drudzy za swoja, mlodzi za przyjaciol) i wtedy
      kazdy niech sobie zaprasza ile chce i kogo chce.

      Ale w tym przypadku nalezy sie podporzadkowac woli Tweych Rodzicow.
      • pumka10 Re: Twoja Mama ma racje... 04.08.05, 13:37
        własnie najgorsze jesto: podporzadkowanie sie woli rodziców...
        • amalita Re: Twoja Mama ma racje... 04.08.05, 13:46
          Chyba ze jest to wola wszystkich.... Mnie tez rodzice finansowali wesele, mysmy
          placili tylko za naszych przyjaciol i ten uklad mi w zupelnosci odpowiadal. Nie
          ma w rodzinie osob, ktorych nie lubie, wiec bylo mi wszystko jedno, kogo
          zaprosza. Wazne, aby wszyscy byli zadowoleni.
          Opisywany problem nie dotyczy narzucenia woli przez rodzicow, ale tego, ze ktos
          zlamal ustalone zasady. Bo rozumiem, ze samych mlodych na weselicho stac by nie
          bylo. I zadko kiedy jest, kiedy sa dopiero po studiach i zaczynaja pracowac. To
          chyba normalne. I to milo, ze rodzice im pomagaja.
    • amalita A co do zalu... 04.08.05, 13:43
      ... to ja Cie rozumiem. To zawsze boli, kiedy Twoi Rodzice kosztem wlasnych
      przyjemnosci Wam pomagaja, a tesciowa nie czuje potrzeby. Ale trudno, takie
      zycie i ono wystawi jej rachunek. Ty tez nie bedziesz miala moralnego obowiazku
      jej pomagac, skoro ona teraz nie czuje potrzeby. Kiedys bedzie tego zalowala,
      bo nie bedzie miala z wami takich relacji, jakie beda z Twymi Rodzicami.
    • an20 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:50
      Tesciowej kasa i moze zrobic z nia co chce. Zadni rodzice nie maja obowiazku
      zeby placic za wesela swoich dzieci. Sa dorosli robia co chca, a rodzice jezeli
      maja taka chec moga sie dorzucic do wesela.Mnie i meza nie bylo stac na huczne
      wesele, wiec po slubie zorganizowalismy poczestunek w postaci lampki szampana w
      sali toastow. Dopiero w tym roku bylo nas stac czyli mnie i meza - na
      zorganizowanie przyjecia/obiadu weselnego. Zawszystko placilismy sami i sami
      zapraszalismy gosci w takiej ilosci jaka nam pasowala. Jezeli ktos sie obrazil
      ze nie zostal zaproszony - to jego sprawa. Proponuje zorganizowac takei
      przyjecie na jakie bedzie was stac, nie liczac na pomoc rodzicow, a jezeli ta
      pomoc moglaby byc to tylko nalezy sie z tego cieszyc.
    • pepperann Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 13:59
      Rodzice mojego narzeczonego również w bardzo małym stopniu pomagają nam
      finansowo w organizacji wesela. Wyliczyliśmy, że ze strony jego rodziny możemy
      zaprosić 20 osób i poprosiliśmy ich o pomoc w ustaleniu, kogo by chcieli
      zaprosić. Wszystko poszło bardzo ładnie i kulturalnie. Gdyby jednak zaczęli
      marudzić, że trzeba zaprosić więcej osób (a jest to ogromna rodzina, ojciec
      narzeczonego ma dziewięcioro rodzeństwa, to byśmy po prostu im powiedzieli, że
      to się nie mieści w naszym budżecie i koniec.

      A co do żalu - myślę, że nie powinnaś go czuć. Może raczej wdzięczność wobec
      własnych rodziców. Jesteście od paru lat dorośli i rodzice nie mają obowiązku
      finansować Wam wesela. Pomyśl lepiej o dobrych stronach - że jeśli teściowa nie
      płaci, to i nie ma prawa się zbytnio wtrącać.
      • amalita Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 14:20
        Problem polega na tym, ze ona sie wtracila i stad zal autorki watku...
        • pepperann Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 15:33
          Rzeczywiście, trochę nie doczytałam głównego postu, a już się wyrwałąm z
          odpowiedzią. Teściowa zachowała się bardzo niezręcznie z tym "dopłacaniem do 8
          gości".

          Ja na Twoim miejscu spokojnie spytałabym teściową o to, na jaką pomoc finansową
          możecie z jej strony liczyć i oznajmiła (bez wdawania się w dyskusję) że
          ostateczną decyzję co do składu zaproszonych gości podejmiecie sami. Tylko
          najpierw ochłoń, napij się jakiejś melisy, albo odczekaj, jeszcze sporo czasu.

          (A 8 osób ona sobie może zaprosić do domu, a nie na wasze wesele.) - tylko tego
          jej nie mów!
    • caroll5 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 14:42
      Cyweta napisałaś cos o tym, że nie dzielicie gości na "waszych" i "naszych" bo
      byłby problem z podziałem prezentów. Nie rozumiem? Załóżmy, że każdy płaci za
      swoich gosci to potem znaczyło by to, ze dzielicie się prezentami? Myślę, że
      prezenty sa dla młodych, ich wspólne i jak można je dzielić? W takim układzie
      wychodzi na to, że jak za wszystko płacą Twoi rodzice to wszystkie prezenty
      bedą Twoje. Tak zrozumiałam.
    • m24 Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 15:03
      Cyweta....posluchaj rady dziewczyny ktora wlasnie przechodzi przez podobne
      piekło. A wiec na samym poczatku stwierdzilismy z narzeczonym ze nie chcemy
      robic wesela ze wzgledow finansowych. Na pomoc moich rodzicow nie moge i NIE
      CHCE liczyc. Jednak przyszly tesc sie uparl ze wesele musi byc a do tego nocleg
      i transport dla gosci przyjezdnych czyli dla rodziny ze strony mojego
      narzeczonego ) transport dla gosci to koszt 2000 zl. Od poczatku mowilam ze nie
      stac nas na takie wesele i ze moze zaprosilibysmy na obiad do restauracji gosci
      po slubie. O czyms takiem nie moglo byc jednak mowy. Tesc sie uparl i
      powiedzial ze dostaniemy od nich 10 tys. zl i ze wesele musi byc. no i za
      miesiac wesele a pieniedzy ani widu ani slychu. Mowie wam dziewczyny jak mie to
      wkurza ze sie dalam tak zakrecic... ale nie chcialam byc stanowcza, nie
      chcialam klótni itp. stanelo na tym ze zapraszamy 30 gosci. Tesc im blizej
      wesela to narzeka ze tyle kasy na to pojdzie....normalnie noz sie w kieszeni
      otwiera !!! Oczywiscie i transport i nocleg zapewniamy. Ja ze swojej strony
      zapraszam 7 os. zeby nie bylo gadania ze on bedzie za to placil, ale pewnie i
      tak bedzie tak gadal.
      no i co powiedzie na to????
      Cyweta pamietaj, jesli ktos finansuje twoje wesele to ty nie masz nic pozniej
      do gadania. W moim przypadku wlasnie tak jest. O wszystkim chce decydowac tesc
      bo przeciez on placi, tyle tylko ze jeszcze nic na nie nie dal.
      zebyscie mnie zle nie zrozumialy: nie jestem łasa na kasę, ale jestem wsciekła
      na siebie ze pozwolilam sobie wejsc na glowe a teraz to juz za pozno ...

      p.s. ostatnio tesc powiedzial ze skoro z mojej strony jest tak malo gosci to
      bez sensu robic to wszystko w moich stronach, taniej wyszloby jakby moi goscie
      przyjechali na wesele. po prostu SZOK

      Cyweta jesli chcesz kase od rodzicow z obojga ze stron to pamietaj ze moze to
      zaognić wasze stosunki, tym bardziej ze sytuacja jaką opisujesz na to wskazuje

      • amalita Do m24 04.08.05, 15:49
        Wspolczuje sytuacji, ale nie wyciagaj pochopnych wnioskow. Nie kazdy rodzic
        fundujacy wesele bedzie z gory narzuca swoje zdanie. Mnie sie wydaje, ze
        autorka watku ma z rodzicami dobre relacje i konflikt powstal na linii tesciowa-
        matka autorki watku.

        Mnie tez wesele fundowali rodzice, ale to my wszystko wybieralismy. Powiedzieli
        mi, ze to ma byc piekny dzien w nasyzm zyciu i wszystko, od kiecki (ktora
        wybieralam z mama, ktora jest moja najnaj przyjaciolka) po menu ustalalismy
        razem dobrze sie bawiac. Decydujacy glos mieslismy MY. Jesli chodzi o ilosc
        gosci: z mojej strony bylo 1/3 osob, a ze strony meza 2/3. Kazdy placil sam za
        swoich gosci. My mlodzi placilismy za naszych przyjaciol.

        Ale dziwie sie, ze zamawiacie impreze bez kasy od tescia w kieszeni... PO co w
        takim razie to robicie?
    • magdazeb Re: Pomoc teściowej (długie) 04.08.05, 15:32
      Moim zdaniem:
      1. jak najbardziej
      2. porozmawiaj z nią dlaczego może ma jakiś powód, spłaca kredyt itp
      3. nie znam odpowiedzi przykro mi
      Moze to wszystko się jakoś ułoży. ja też miałam ciężkie przeprawy z pieniędzmi,
      nie to żeby teściowie nie chcieli dać ale zachodu z tym było i nerw sporo,
      wynikało to z tradycji w domu i tyle. ale jakoś sie to wyjaśniło
      pozdrawiam troszkę dzisiaj deszczowo
    • junioreczek1 Re: A ja i tak wam zazdroszcze!!! 04.08.05, 15:41
      Ślub biorę w przyszłym roku, 2 lipca. Koszty dzielone będą między moich
      rodziców i nas,czyli przyszłą parę młodą. Mój narzeczony nie ma obojga rodziców
      od prawie 5-ciu lat,zginęli w samochodzie przez wariata drogowego,który do dziś
      miga się od kary. Wiem,że wspierają nas z góry,ale brak mi teraz nawet sporów
      między rodzicami czy chociarz spotkania i zapoznania ich. M.
    • chosia Re: Pomoc teściowej (długie) 05.08.05, 18:25
      1. Mysle, ze tak. Tym bardziej, twoi rodzice okrajaja liste gosci sprawiedliwie,
      tzn. z obu stron osoby o tym samy stopniu pokrewienstwa.
      2. Nie wiem..
      3. Wytlumacz tesciowej jeszcze raz, ze nie mozecie zaprosic jej 8 osob, nie
      zapraszajac osob o tym samym stopniu pokrewienstwa ze swojej strony.
      Nawet jesli ona zaplaci za swoje 8 osob, to wy bedziecie musieli zaplacic za
      swoich dodatkowych gosci a na to was wlasnie nie stac. Jednym slowem, to co
      proponuje tesciowa wcale nie rozwiazuje problemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka