06.03.06, 15:34
Właśnie siedziałem kilka dni w domu - choroba. No i zacząłem oglądać sobie to
forum. Więc postanowiłem podzielić się pewną refleksją z jego uczestnikami.

Mam takie dziwne wrażenie, że przeraźliwie dużo osób w ogóle zapomniała o co
chodzi z tym całym ślubem. Czy naprawdę sądzicie, że to będzie jeden jedyny
najpiękniejszy dzień w życiu? Bo to trochę brzmi tak, jakby zaraz po ślubie
następowała już taka totalna szarzyzna dnia codziennego, więc na ten jeden
jedyny ostatni piękny dzień trzeba koniecznie się bardzo przygotować.
Zarezerwować salę koniecznie półtora roku wcześniej, najlepszy zespół,
sukienka musi kosztować co najmniej 2 tysiące (ileż tu wątków o cenie
sukni...), na wesele przecież trzeba zaprosić sto osób (a co najmniej
najbliższą rodzinę, co - jak przeczytałem - oznacza 60 osób...). Pojechać
trzeba super autem ("na jakie nas długo nie będzie stać, więc takie właśnie
wypożyczymy"). Maluje się i czesze własnoręcznie tylko biedota, więc
koniecznie super salon, mega zdjęcia... No i problem: co zrobić z wódką na
weselu, żeby goście ani obsługa nie wynosili gdzieś pod marynarą? A czy w
podziękowaniu rodzicom to trzeba z nimi zatańczyć, czy wystarczy im dedykować
piosenkę? I troszkę mnie przerażają listy prezentów oraz treści typu "liczę
że z kopert nam się zwróci" albo "jak koperty będą puchate to na podróż
poślubną wystarczy" albo "zależy od podejścia gości"...

My bierzemy cywilny (kwestia naszych przekonań). Pojedziemy pewnie naszym
autem (świadka może poprosimy żeby prowadził), a może zawiezie nas mój tata,
bo się oferował. Pobierzemy się w Pałacu Szustra - obejrzeliśmy warszawskie
USC i... po prostu nam się nie podobały (nawet jeśli, to Pałac Ślubów idzie
do remontu, a w pokoju 312 to może jednak nie...). Po ślubie w Pałacu będzie
lampka szampana dla gości, których pewnie poprosimy żeby zamiast kwiatów
kupili jakieś maskotki czy inne drobiazgi dla domów dziecka czy szpitali
dziecięcych. A potem obiad w restauracji dla bliskiej rodziny i świadków -
ale to oznacza pewnie kilkanaście, a nie 100 osób. A następnego dnia
wynajmiemy salę i zrobimy imprezę dla znajomych - pewnie kupimy 2 czy 3
beczki piwa, jakieś zakąski, soki itp.

Nikt nie będzie miał problemu pt. "ile włożyć do koperty" albo "nie jadę, bo
mnie nie stać na prezent odpowiedni wobec rangi uroczystości", a my nie
zastanawiamy się nawet nad tym ile zbierzemy. Nie mamy problemu z super-salą
i super-zespołem, zresztą znamy się... kilka miesięcy i nawet nie mielibyśmy
jak i kiedy takowej zorganizować, bo uznaliśmy, że się kochamy i chcemy
pobrać teraz, a może nie koniecznie czekać 2 lata od zaręczyn do ślubu, bo i
po co? Oboje mamy już za sobą dłuższe związki z innymi partnerami i to nie
zawsze jest tak, że jak z kimś jesteś od 5 lat to dopiero wtedy dobrze go
znasz i świadomie możesz za niego wyjść. A pierścionek zaręczynowy kupowałem
SAM, bo wzdraga mnie na samą myśl, że mielibyśmy iść w tym celu razem do
jubilera i uczynić z tego festyn z wybieraniem "odpowiedniego". I myślę, że
chyba dobrze wybrałem. Zresztą myślę, że każdy podobałby się mojej przyszłej
żonie, bo to naprawdę nie chodzi o to jaki to jest pierścionek (choć akurat
nasz wydaje mi się całkiem miły).

Aha, dodam jeszcze, że mamy już trochę (niecałe 30) lat, mieszkamy razem we
własnym mieszkaniu, dobrze zarabiamy i byłoby nas stać na te wszystkie
ceregiele. I szanuję poglądy wszystkich tych, którzy robią huczne imprezy, bo
lubią, a że ich na to stać no to tak właśnie czynią. Ale czy naprawdę to jest
aż tak istotne, żeby ludzie, którzy otwarcie piszą, że zarabiają mało i za
wszystko płacą im rodzice (i ci straszni rodzice uzurpują sobie do tego prawo
do wpływu na listę gości! Skandal! No ale za to trzeba im koniecznie przy
wszystkich podziękować za wychowanie i pomoc...) wyrzucali kupę pieniędzy,
których nie mają zaciskając kciuki żeby się zwróciło z kopert? I czy każda
panna młoda musi mieć najdroższą kiecę w mieście?

Bo dla mnie jest najważniejsze, że kocham moją przyszłą żonę, a po ślubie
będziemy mieli jeszcze 10 tysięcy równie miłych i pięknych dni, 10 tysięcy
nocy poślubnych (równie pięknych jak i przedślubne), że moja przyszła żona
podoba się moim rodzicom i chyba ja Jej rodzicom też, dzięki czemu nie będzie
jakichś durnych konfliktów (i nie musimy w tym celu wygłaszać oficjalnych
podziękowań przy 100 świadkach), że wszyscy nam dobrze życzą niezależnie od
ilości spożytej wcześniej golonki z wódą. No i może jeszcze że będziemy mieli
super podróż poślubną.

Dlaczego tak mało osób cieszy się właśnie z tego, a tak wiele ma problemy
związane ze strojem, kredytem, salą? Nie rozumiem. Przecież to ma być
pierwszy z kolejnych wielu szczęśliwych dni, a wygląda jak ostatni, w dodatku
jak kierat jakiś...

Tak czy owak, wszystkim biorącym ślub życzę szczęścia. My pobieramy się
17.06.06 (na 99% bo jeszcze jakieś papierki musimy skończyć załatwiać).
Obserwuj wątek
    • bogui Re: Refleksja 06.03.06, 15:41
      Moja odpowiedź będzie krótka: również szanuję Twoje podejście do ślubu i nie
      komentuję w jakiej formie zamierzacie to uczcić.
      O jednym mogę Cię zapewnić w swoim imieniu, a myślę, że znajdą się tacy co
      podpiszą się pod tym: nie zapominamy co oznacza ten dzień i traktujemy go
      raczej jak piękne, uroczyste powitanie wspólnej, wymarzonej i wyczekanej
      przyszłości.
      Życzę Ci szczęścia i miłości w Twoim małżeństwie.
      • rozmowy_kontrolowane Re: Refleksja 06.03.06, 16:00
        Bardzo mi się spodobało to, co napisałeś.
        Pewnie dlatego, że i my nasz ślub organizujemy w ten sposób.
        smile
    • emib3 Re: Refleksja 06.03.06, 16:05
      Pamiętaj proszę, że te nasze tematy rozmów tu na forum nie oddają w pełni
      naszych osobowości. Myślę, że dla wielu osób na tym forum ślub to coś więcej niż
      kiecki, samochody, wiązanki...Po prostu tutaj nie dyskutujemy o swoich emocjach,
      a przynajmniej nie tak często jak o kieckach wink)Pozdrawiam
      • minerwamcg Re: Refleksja 06.03.06, 16:31
        A bo widzisz, co do tego, że kocham mojego jedynego i wychodzę za niego z
        miłości, to akurat byłam pewna. I że będę z nim szczęśliwa - też (jak się
        okazało słusznie, bo jestem). Nie byłam natomiast pewna, gdzie kupić rękawiczki
        do sukni, gdzie wygrawerować napis wewnątrz obrączki, co zrobić, żeby mi było
        wygodnie w butach na wysokim obcasie, i czy wesele o 21 to nie za późno.
        Więc pytałam na forum, bo po to ono jest. Tu nie zajmujemy się, a przynajmniej
        przeważnie nie zajmujemy się uczuciami, tylko taką właśnie prozaiczną stroną
        wesela - kiecka, buty, krawat, orkiestra. Bo jakbyśmy nie były pewne swoich
        uczuć... no to przecież by nas tu nie było.
        A poza tym, drogi niebawem-już-małżonku (pozdrowienia dla Ewy!) pozwól sobie
        powiedzieć, że popełniasz typowy błąd facetów, którzy wchodzą na to forum. Bo
        popatrz - niedługo będziesz żonaty, a jeszcze nie wiesz, że kobiety uwielbiają
        gadać o ciuchach? I o kuchni, i w ogóle o mnóstwie według Ciebie (i wielu
        mężczyzn też) nieistotnych szczegółów? Eee, wolne żarty. Doskonale o tym wiesz.
        I tu jest właśnie takie miejsce, gdzie baby siedzą i plotkują. Oglądają kiecki,
        kłócą się zawzięcie, czy buty bez palców są eleganckie czy nie, układają menu,
        pytają o takie siakie czy owakie formalności. I to wcale nie znaczy, żeby im te
        tematy przesłaniały cały świat! Te plotkujące baby to na ogół niegłupie,
        inteligentne, wykształcone dziewczyny. Tylko po prostu chcą pogadać z kimś, kto
        jest albo był w takiej samej, skądinąd radosnej sutuacji.
        • nionczka Re: Refleksja 06.03.06, 16:45
          Pewnie!!! Dzieki temu, ze my tu o kazdym durnym i mniej durnym szczegole
          rozprawiamy nas przyszli mezowie beda miec piekne, dopracowane sluby i wesela.
    • cafet Re: Refleksja 06.03.06, 16:07
      Myslę,że chyba nikt z wypowiadajacych sie tutaj osób nie zapomniał o co
      chodzi "z tym całym ślubem"
      I to, że zastanawiają sie jakie buty najlepsze do sukienki i kiedy podac tort
      nie zmienia faktu,że najwazniejsze w tym dniu jest miłośc dwojga slubujących
      sobie ludzi
      Ja bedę miała wesele huczne na 100 osób, z siostrą obgadujemy moją suknię i
      dodatki do niej juz miesiąc,ale nawet przez sekunde nie zapomniałam po co to
      wszystko
      I tak wiem że to tylko nasz dzień, początek naszego wspólnego życia
      • ra81 Re: Refleksja 06.03.06, 16:35
        Wszystko fajnie, refleksja warta dalszej refleksji, ale nie wiem, jak z faktu,
        ze ktos kupuje sukienke za wiecej niz 2 tysiace, umawia sie z fryzjerka i/lub
        makijazystka, a co gorsza liczba najblizszych mu osob jest wieksza niz 15,
        mozna wysnuc wniosek, ze taka osoba traktuje dzien slubu jako ostatni
        szczesliwy dzien zycia.

        W zasadzie nie powinnam tlumaczyc sie z pewnych rzeczy, ale jednak to zrobie,
        zeby Ci uswiadomic, ze ludzie maja rozne potrzeby i zyja w roznych warunkach:

        1. Newralgiczna kwestia pieniedzy: u nas placa glownie Rodzice, a my dokladamy
        ile mozemy. Oczywiscie mozna nas potraktowac jak wstretne pasozyty, ale zwaz,
        ze nie mamy 30 lat, tylko po 24-25 i dopiero zaczynamy zarabiac w miare
        normalne pieniadze (z pracy przy studiach dziennych to mozna miec na kino), a
        tymczasem Rodzice maja ochote i pieniadze wyprawic wesele. Nie czuje sie
        niedorosla, niepowazna i nieodpowiedzialna z tego powodu. Po prostu w tym
        momencie sytuacja tak wyglada i gdybym brala slub za 5 lat, to mialabym juz
        odlozone wlasne pieniadze. W podobnej sytuacji jest wiele forumowiczek i
        naprawde wcale to o nich zle nie swiadczy.

        2. Liczba gosci - moze to szokujace, ale u nas najblizsza Rodzina to wlasnie
        ok. 90 osob. "Najblizsza" nie znaczy najblizsza literalnie, czyli do drugiego
        stopnia. Najblizsza dla mnie to taka, z ktora stale utrzymuje kontakt, z ktora
        mam ochote dzielic sie radoscia i szczesciem. A poza tym moja Prababcia miala 8
        rodzenstwa i stad teraz taki wysyp bliskich krewnych. Nie przyszlo Ci do glowy,
        ze nie wszyscy sa jedynakami?

        3. Rozmowy o cenie sukni na forum - naprawde sadzisz, ze dziewczyny rozmawiaja
        o cenie sukni, zeby pochwalic sie, na ile je stac i zagrac w stylu "postaw sie,
        a zasatw sie"? To po prostu wymiana informacji miedzy konsumentkami. Nie
        komentuje dalej, bo chyba zrozumiesz.

        4. Fryzura/makijaz. Normalnie do fryzjera chodze na obcinanie wlosow, a do
        makijazstki wcale, ale w dniu slubu potrzebuje tych dwoch uslug nie dlatego,
        zeby nie zrobic z siebie "wiesnaczki" - jak to napisales, ale dlatego, ze
        akurat takie mam wlosy, ze ktos musi nad nimi popracowac, zeby trzymaly sie w
        ladzie przez cala noc, a malowac sie profesjonalnie nie umiem po prostu. Ludzie
        maja takie problemy, ale to nie oznacza, ze maja pusto w glowie.

        Zycze Ci zdrowia i wolnej chwili na refleksje.
    • pantarejka Re: Refleksja 06.03.06, 16:21
      Bardzo dobre podejście! Szanuję je i z większością Twoich uwag się zgadzam:
      dzień ślubu ma być początkiem pięknej przyszłości... My organizujemy wesele dla
      naszej rodziny dlatego, że chcemy razem z nimi cieszyć się naszym szczęściem.
      Aby wybrać się na piękną wspólną wycieczkę będzie jeszcze wiele okazji... Aby
      wyprawić wesele i wspólnie się radować - już nie. Kwestia podróży poślubnej
      jest drugorzędna. Najważniejsza jest rodzina i przyjaciele, z którymi można
      uczcić fakt rozpoczęcia nowego życia - we dwoje. Bo dla nas naprawdę będzie to
      taki początek...
    • ladnapanna Re: Refleksja 06.03.06, 16:46
      jak widać każdy ma mnóstwo swoich argumentów...żyjmy jak chcemy i pozwólmy życ
      tak innym !!!
    • nionczka Re: Refleksja 06.03.06, 16:49
      Co do ceny sukni... owszem, owszem watek wszechobecny. Ja raczej zauwazylam, ze
      dlatego, ze wszystkioe chcemy wydac jak najmniej na suknie a nie dlatego, zeby
      sie chwalic.
    • regndronning Re: Refleksja 06.03.06, 16:58
      zgadzam sie z Toba... bywam na forum bardzo czesto, przewaznie przegladam i
      czytam watki, czasami sie odzywam... ale tez mam refleksje, ze niektore watki
      to istne targowisko proznosci i licytacja smile rozumiem problemy dotyczace
      zalatwienia formalnosci, czy lepiej wypozyczyc czy kupic, kogo gdzie posadzic,
      porownanie cen "co laska"... natomiast te wszystkie sukienki do oceny... no coz
      ja tez chyba jestem na to za stara (tez jestem przed 30).
      Moja kumpela z grupy ze studiow miala slub, ze "och i ach", suknie specjalnie
      sprowadzana, weselisko do rana, i juz jest kilka lat po rozwodzie... wiec
      iluzja, ze ten pierwszy dzien gwarantuje piekne zycie jest zludna i o kant.....
      mozna ja rozbic..
      owszem, staram sie, zeby goscie byli zadowoleni (tez robimy obiad dla rodziny
      no i znajomych, nie bede oszukiwac, ze tylko najblizsze ciotki tworza liczbe 50
      osob),chce zeby mieli dobre wspomnienia z tego dnia, a rodzice, zeby sie nawet
      wzruszyli.
      w podroz poslubna nie wybieramy sie na Baleary bo po prostu nas na to nie stac
      w tej chwili (ja koncze doktorat, narzeczony pracuje i studiuje) - ale jak mowi
      moja polowka - gdziekolwiek pojedziemy najwazniejsze, ze razem. I to razem ma
      byc najwazniejsze przez reszte dni. smile Pierscionek - nawet nie wnikalam ile
      kosztowal (licytacje w watkach za ile i jaki przyprawiaja mnie o mdlosci) -
      wiem, ze wlozyl w niego cale swoje serce, i gdy patrze na palec, kgdy jestem
      gdzies daleko od mojego mezczyzny, to daje mi wlasnie przez to wiele sily. Nie
      wpadlabym na pomysl, zeby pojsc do jubilera i pokazac, ktory chce. A gdyby mi
      sie nie podobal .... nawet nie smialabym pisnac slowem...
      a jak napisal nasz znajomy ksiadz: "a Wy moi drodzy narzeczeni pamiętajcie, że
      najważniejszy będzie nie dzień waszych zaślubin, ale ostatni dzień Waszego
      wspólnego życia."
      Pozdrawiam serdecznie i gratuluje Ewie wyboru tak madrego mezczyzny. Zycze
      wielu pieknych wspolnych dni razem
      • sandraa3 Re: Refleksja 07.03.06, 19:09
        Strasznie mądry. Po jednym dniu pobytu na forum, nie znajac tu nikogo wrzucił
        nas wszystkie (tak, tak, Ciebie też) do jednego worka: puste, próżne laski,
        którym zalezy tylko na kieckach.
    • orangewhatever :-) 06.03.06, 17:40
      gratuluję Twojej przyszłej Żonie takiego rozsądnego mężczyznysmile

      się zgadzam absolutnie...
      inka.
    • mariszka72 Re: Refleksja 07.03.06, 00:08
      Bardzokochamewe, przepiękny, mądry post i cieszy to, że napisał go właśnie
      mężczyzna (bo przecież mężczyźni na tym forum prawie się nie wypowiadają). To
      tak, jakbym czytała wypowiedź mojego Przyszłego Męża, albo swoją własną!
      Ostatnio opowiadałam mu o właśnie bardzo podobnych spostrzeżeniach.

      My mamy 34 i 32 lata, przykre doświadczenia z poprzednimi związkami i
      niesamowite zrozumienie i miłość w naszym związku, których nigdy wcześniej w
      życiu nie doświadczyliśmy. Robimy bardzo skromny ślub na około 20 osób, który
      nas nie będzie kosztował więcej niż 5 tys. (licząc obrączki, suknie, garnitur,
      salę, dokumenty - wszystko). Wszystko robimy sami, a o tak małym ślubie tylko
      dla najważniejszych dla nas osób marzyliśmy zawsze! Powiem, że stać nas na duże
      wesele i duże wydatki, tylko PO CO? Dla nas to nie było ważne (tym bardziej, że
      ja jedno takie "rzeżycie"w życiu już miałam). Ważniejsze jest to, że to będzie
      NASZ dzień z najbliższymi, dzień dla NAS a nie dla prezentów czy gości, czy
      tańców, czy picia smile Tak sobie to ułożyliśmy, bo tak chcieliśmy. Inni mają inne
      marzenia i to też jest piękne i ważne - dla nich.

      Zaskakują mnie koszty, ceny, liczby podawane na tym forum, choć ciekawie się
      tego czyta ze statystycznego punktu widzenia. Nigdy nie byłam na żadnym ślubie
      w Polsce, więc mnie to tym bardziej fascynuje jako obcokrajowca smile

      Życzę wszystkim pięknych przeżyć w tym Waznym Dniu i na codzień!
    • bacha1979 Re: Refleksja 07.03.06, 08:12
      Bardzo mądre podejscie...
    • asia785 Re: Refleksja 07.03.06, 08:29
      Refleksja bardzo trafiona choć nie do konca sie zgadzam. Z uparciem będę
      twierdzić, że dzień ślubu koscielnego jest jednym z najwazniejszych dni w zyciu
      człowieka, ale oczywiscie to jest kwestia wiary itd. Jedni robią po kosztach
      inni wolą huczne wesela i ich sprawa. My akurat nie wygłupiamy sie za bardzo,
      ale ja tez korzystam w pełni z rad obecnych tutaj koleżanek i bardzo mi sie
      przydały.Niektóre problemy i wątki też mnie nie dotyczą ale czytam i jak mogę
      to coś tam odpisze i na tym polega to forum.
    • gizmo_wawa Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 08:38
      a my tam zaszalejemy, w końcu po to sie żyje aby miec troche przyjemności, wiem
      że dla mej lubej jest to ważny dzien i marzy sie jej weselicho i niech tak
      bedzie. Jak chce miec suknie za 4,000-prosze bardzo, zapracaowała sobie, niech
      kupi,
      Mysle ze ten dzien wlaśnie jest tak wyjatowy-wiec czemu nie.../ i nie bardzo
      rozumiem takie powazne podejscie do sprawy.
      Kazdy robi takie wesle na jakie go stać, lub sobie wymarzył...
      Wiec nie krytykujmy ludzi za ich marzenia!
      • sarabella Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 08:59
        ... smile mi też się wydaje, że to indywidualna sprawa... Sama miałam ślub
        cywilny, cichutki, mało ludzi, samochód teścia... hmmm i to nie było to! Teraz
        mam ślub taki jaki sobie wymarzyłam, taki "mój" ślub! Każdy szczegół jest
        dopracowany i naprawdę czuję się szczęśliwa i nawet nie wiecie ( echhh, wiecie
        wiecie...) ile radości sprawia mi to całe szykowanie tego Jedynego Dnia!
        • gizmo_wawa Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 09:12
          myśle ze facet do przygotwań podchodzi na luzie smile))
          natomiast kobiety dostają tzw. "szał macicy", wiec nie śmiem(kieruje to tez do
          mej jedynej) tego wam drogie Panie odbierać, zwłasza doskonale to widać na
          forum- heheheh jak przekupiki na bazerze,do tego jest forum ;0

          • sarabella Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 09:32
            hehehe, dokładniesmile)) Mój chłop nabija się ze mnie, że cały czas siedzę i
            gapię się w ten ekran smile))
            • sprycia1979 Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 09:35
              hahahah racja, ja jeszce tylko słysze : No wink))) moze być, dobrze zadzwonie smile))
              • muszka1979 Re: Refleksja- nie zgadzam sie 07.03.06, 10:00
                A dla mnie slub i wesele to, oprocz polaczenia wezlem malzenskim, takze okazja,
                zeby zalozyc piekna suknie, wygladac pieknie jak nigdy przedtem, zadbac o
                siebie jeszcze bardziej niz zwykle i byc w centrum zainteresowania! Pewnie to
                zwykla próżność, ale wiekszosc ludzi jest próżna...smile Chce tez pobawic sie na
                weselu z ludzmi ktorych kocham lub lubie i ktorzy mnie lubia.
                Za wesele placa w wiekszosci rodzice bo tak chcieli - stac ich na to i chca to
                zrobic. A wesele bedzie ani duze, ani male - 80 osob.
                Pierscionek zostal kupiony przez narzeczonego calkowicie samodzielnie i
                niespodziewanie. I jest piekny!
                Poza tym i tak mieszkam już z moim przyszłym mężem od dawna więc dla nas to nie
                jest początek wspólnej drogi tylko jej uczczenie. Slub niewiele zmieni w naszym
                zyciu. To tylko taki symbol.
                Dlatego każdy niech robi jak uważa. Moja siostra nie miała wesela bo ma taki
                charakter. A ja tak nie chcę!
    • milka_kalibanka Re: Refleksja 07.03.06, 10:36
      słuszna refleksja. Rozumiem Twoje podejście, bo chociaż będę miała ślub
      kościelny, to udaje mi się zachować do przygotowań zdrowy rozsądek. Ma być
      skromnie i miło i tylko wśród najbliższych. Bez bzdurnej fety, która zazwyczaj
      towarzyszy tego typu imprezom.
    • maya28 Re: Refleksja 07.03.06, 12:58
      Jakiś mentorski ton przebija z Twoje wypowiedzi. Też jestem zdziwiona w wielu
      przypadkach i nie do końca rozumiem, jak można się zastanawiać nad wartością
      pierścionka zaręczynowego ( bo dla mnie jest bezcenny, jeden jedyny), brać
      kredyt, żeby zrobić weselicho, albo bawić się za pieniądze rodziców ( no chyba,
      że są bogaczami). Ale ślub i przyjęcie planujemy do każdego szczególiku, co
      wymaga wiele wysiłku i krzątaniny, dlatego tu się znalazłam, prosząc o pomoc i
      radę. Nie wyobrażam sobie zorganizować tego dnia przyjęcia dla 20 osób, bo po
      prostu chce aby towarzyszyli nam wszyscy bliscy, a 20 osób to u nas jest na
      Wigilii ( wktórej organizację też wkładam dużo energi) Natomiast opcja piwo i
      przekąski to uważam osobiście, że jest bardziej odpowiednia na imprezę np.
      urodzinową ( chyba, że zarobki Wam na więcej nie pozwalają, ale piszesz, ze to
      nie kwestia finansów, tylko wyboru). My oszczedzamy 6 miesięcy, aby ten dzień
      był wyjątkowy, taki jakim sobie go wymarzyliśmy. Jaka jest moja refleksja?
      Każdy ma inne podejście, inne priorytety i chyba wypada się nie dziwić tak
      bardzo, jak inni planują spędzić ten dzień i ile wydać pieniędzy, i chyba dla
      wszystkich tu obecnych, najważniejsze jest to, że mają tą ukochaną osobę u
      swego boku, która chce z nimi spędzić życie. Po prostu forum jest o organizacji
      wesela i ślubu, więc nie piszemy o tym jak bardzo jesteśmy zakochani, ale o
      tym, gdzie jest sala i w jakiej cenie. I uważam, że nie ma idealnego, i jedynie
      słusznego wyjścia. Ciebie razi weselicho, mnie piwo z beczek. I czy jesteś
      przekonany, Ty masz słuszność "o co chodzi z tym całym ślubem"?
    • sandraa3 Re: Refleksja 07.03.06, 18:58
      Ech, facetem jestes, do konca nie zrozumiesz wink
      Ale troszke Ci sie cos pomyliło. Dziewczyny nie pytaja o ceny, bo chca miec
      najdroższa sukienke, ale dlatego, zeby wiedziec na co je stac.
      Dlaczego drogie? Bo takie ceny dyktuje rynek.

      Nie rozumiem zupelnie Twoich uwag o liczbie gości. U mnie bedzie 120. Dlaczego?
      Bo mam dużą, zżyta ze sobą rodzinę + rodzina narzeczonego i nasi znajomi. Tylko
      najblizsi. I kto tu ma komu współczuć liczby bliskich osób? wink

      Robie to tak jak chcę, tak, żeby było fajnie.
      O tym co znaczy dla mnie slub jako wydarzenie rozmawiam z moim narzeczonym. A o
      tym jaka kiecka i kolor butów z innymi dziewczynami, na forum. No bo przeciez
      nie z nim wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka