bliscy na nie:(

27.04.06, 10:49
Słuchać tylko siebie czy brac pod uwage co mowia bliscy rodzice? Zaklada sie
nową rodzię ale przecież nie stawia sie muru pomiedzy tą która juz istnieje?
jak bedzie wygladac pozniejsze zycie skoro juz teraz sa problemy na linii
narzeczony - rodzina narzeczonejsad masakra!
    • bacha1979 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 10:52
      Zależy jakie to są problemy, czego dotyczą , jakiej wagi itp itd. smile
      • jeramar Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 10:56
        Ze to nie ten wlasniwy ze nie zasluguje na niego, ze on nie przepada za moimi
        rodzicami i rozmowa jest w stylu "dzien dobry" i "do widzenia". Wszystko nie
        jest tak jak oni wymarzyli dla corki...po prostu temat - rzeka
        Tylko ze we mnie rodza sie watpliwosci... nie boje sie zycia z nim ale tyk
        kontaktow relacji w rodzinie...zalezy mi zeby byly dobre a wiem ze nie
        beda...jedna strona uparta a druga jeszcze bardziej...
        • maya28 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 11:14
          Ale to właśnie ze swoim przyszłym mężem budujesz rodzinę i moim zdaniem Twoi
          rodzice musza uszanować Twoja wole. Wolisz takiego męża, który się bedzie im
          podobał a ty nie będziesz szczesliwa? No chyba ze sama masz do niego
          zatrzeżenia.
        • bacha1979 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 14:19
          W tej sytacji radziłabym zamieszkac w sporej odległości od Rodziców.
          I tak jak pisała tu jedna dziewczyna, starć się odseparować rodzinę od Waszych
          spraw.
    • twitti Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 11:11
      ja sama wybieram to czego chce sluchac a czego niesmile a jak wiem ze z gory nie
      spotkam sie z aprobata rodzicow to im nie mowie o naszych planachsmile
      • jeramar Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 11:14
        fajny sposob - tez nie raz tak robilismy, tylko ze moi rodzice mama zwlaszcza
        sa bardzo "wszystkowiedzacy" a ja niestety jeszcze mieszkam z nimi ale juz nie
        moge... przeszkadza im nawet wyglad i wartosc pierscionka zareczynowegosad
        • kami315 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 11:54
          Ha - moim nigdy nie podobał się nikt - żaden mój chłopak, nawet żadna koleżanka.
          O moim narzeczonym nie tylko rodzina mówiła, że nieodpowiedni, ale też WSZYSCY
          znajomi. Że niby za bardzo impulsywni jesteśmy oboje i pozabijamy się (między
          innymi), z czego będziemy żyć (bo nie mieliśmy wtedy oboje pracy, ani rodzin,
          które chciałyby nas utrzymywać itp. itd. długo by opisywać).
          Po 5 latach wspólnego mieszkania ze sobą nadal żyjemy, mamy się dobrze,
          pracujemy w niezłych firmach, układa nam się cudownie, planujemy ślub.
          A rodzina zaczęła z czasem cenić narzeczonego za to, że taka jestem z nim
          SZCZĘŚLIWA!
          Ot - taka przewrotność losu wink))
          • anja_d Dokładnie ten sam scenariusz... 27.04.06, 12:50
            Jestem ze swoim narzeczonym blisko 4 lata i też miałam takie przeboje w domu.
            Moja mama była na nie pod każdym względem. Mówiła że nie będziemy szczęsliwi bo
            On jest sknerą, że jest uparty i że mnie nie kocha. Doprowadziła do tego że
            cała moja rodzina się uprzedziła do Niego, a po pewnym czasie jej ingerencja w
            nasz związek doprowadziła do jego rozpadu. Miałam dość stawania pomiędzy młotem
            a kowadłem, a poza tym zaczeło mnie w nim drażnić dokładnie to co moją mamę.
            Wmówiła mi że On jest ten zły i wogóle. Po 3 miesiącach od rozstania
            spotkaliśmy się przez przypadek. Najpierw chcieliśmy utrzymać znajomość na
            stopie przyjacelskiej bo obu nam brakowalo obecnosci tego drugiego. Z czasem
            sprobowalismy i znow jestesmy razem. Moja mama przestala prowadzic wojne z
            Nami, ale ja musialam pewne rzeczy zmienic w swoim zachowaniu. Okazuje sie ze
            nie o wszystkim można rozmawiac z rodzicami choc uwaza sie ich za najwiekszych
            przyjaciol. Odizolowalam mame od naszych spraw i wyszlo to na plus dla nas
            wszystkich. Wyprowadzilam sie z domu, mieszkam z Nim. Balam sie tego, ale jest
            cudownie smile Teraz jestem pewna ze to moj Skarb, moj lek na cale zło, zycie
            moje... Nie umiem bez niego zyc. Czasem w nerwach chlapne jakas glupote w
            stylu "Szukaj sobie innej zony..." ale to tylko slowa choc czasem rania
            bardziej niz czyny... Glowa do gory bedzie wszystko dobrze tylko zastosuj sie
            do mojej rady. Nie opowiadaj w domu o Nim i waszych planach tylko robcie swoje,
            ale tez nie powtarzaj Jemu co rodzina mowi czy robi przeciw niemu. Jesli tylko
            chcesz pogadac to pisz na maila gazetowego. Don't worry be happy smile))
            • jeramar Re: Dokładnie ten sam scenariusz... 27.04.06, 14:13
              Witam, a mail gazetowy to anja_d@gazeta.pl? boze jak sie ciesze ze nie jestem
              sama, pewnie wiesz jak to moze czlowieka zdolowac jak jest taka atmosfera
              wokolo?
    • agnie_cha1 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 17:16
      Mam włąśnie ten sam problem i czasami wszystkiego powyzej uszu. sad
      • agnie_cha1 Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 17:19
        Myślałam, ze moze jakoś przekonam moja rodzinkę do mojego narzeczonego, ale to
        chyba nie ma sensu (nie będę od niego wymagać,żeby w stosunku do mojej rodzinki
        był bardzo sztuczny) a i tak pewnie nie wiele by to dało. Mój gazetowy;
        agnie_cha1@gazeta.pl
      • anja_d Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 17:19
        Mail gazetowy anja_d@gazeta.pl Nie lamcie sie... bedzie wszystko dobrze
    • agacciam Re: bliscy na nie:( 27.04.06, 17:19
      Mój tata zawsze powtarza, rodziców należy szanować i swoim się zająć. Zakładasz
      nową rodzinę ze swoim ukochanym i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja