Dodaj do ulubionych

Najwiekszy problem - mama :(

10.05.06, 09:41
Czesc dziewczyny , wiem ze pewnie nie bardzo mozecie mi pomoc ale musze sie
wyzalic...Moja mama zawsze byla konfliktowa osoba , kiedy dowiedziala sie ze
chcemy sie pobrac to obrazila sie ze tata wiedzial wczesniej i przez miesiac
wogole sie nie odzywala do nas ( nie mieszkamy razem ) a to swieta Bozego
Narodzenia byly.Zupelnie inaczej moj tata , od razu stwierdzil ze on chce sie
dolozyc do wesela bo nie wyobraza sobie zeby mial nie pomoc swojej corce. W
koncu stanelo na tym ze czesc kosztow ponosza rodzice P. , czesc moj tata a
czesc my. I wtedy mama sie zaczela wtracac ze ONI tzn. rodzice daja nam kase
i maja cos do powiedzenia. Stwierdzila ze wesele robimy w jakis barakach ( a
nawet nie wie gdzie) i ze mamy osiedlowa orkiestre (tez nie slyszala) i ze
wogole wioche odstawiamy. Potem zmusila mnie zebym poszla z nia ogladac
suknie i doprowadzila mnie do placzu bo upieprzyla sobie jedna sukienke ,
nawet ladna ale zupelnie nie taka jak ja chce ( taka jak maja ksiezniczki w
bajkach). Terroryzuje mnie ta sukienka codziennie - w koncu poddalismy sie z
P. bo to nie do wytrzymania jest i stwierdzilismy ze niech bedzie tak jak ona
chce , my sie bedziemy cieszyc tym ze bedziemy razem. Ale ostatnio mama
przegiela sprawe , wie dobrze ze rodzice P. sa niezbyt bogaci ( bo sama
stweirdzila ze nie maja nic do powiedzenia bo tylko 5 tys sie dokladaja)a ona
zadzwonila do nas i stwierdzila ze znalazla sobie sukienke na nasze wesele
ale chyba jej nie kupi bo to co prawda jakis k...wa Armani ale jest za tani
bo kosztuje tylko 1500 euro ( a do tego jeszcze zakiecik , buty i torebka)a
ona musi blyszczec...Porazka sad wiem ze dlugo ale nie mialam sie komu
wyzalic... Stracilam ochote na slub wesele itd. najchetniej bym stad zwiala i
rzucila wszystko...
Obserwuj wątek
    • miaau Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:49
      wpolczuje..
      a ja sie wscieklam na mame, bo mi wpierala, ze welon wpiety od dolu super
      wyglada ( mi sie to wogole niepodoba) i ze jak przymiezalam suknie, to tak
      mialam wpiety (przejzalam fotki i wszedzie byl wpiety od gory!!!) a jak jej o
      tym powiedzialam - powiedziala, ze nie mam czym sie unosci i zmienila temat
      (wrrrr...)..
      i tak jest ze wszytskim.. o wszytsko musze wlaczyc.. ona sie wogolue nie maluje
      i jak naloze sobie inny cien niz brazowy, ktoreg i tak nie widac, to jest
      aeantura ze wygladam jak.. lampucera (moja przyszla tesciowa, kolezanki, mowia,
      ze wygladam ladnie - niepytane, tesciowej nawet na jej prozbe kupilam taki sam
      cien jak uzywany przezemnie najczesciej!) a jak naloze sobie podklad,
      wymodeluje buzie, naloze rozu na policzki troche i odrobine mocniejszy makijaz
      zrobie, to jest wogole awantura jak nie wiem co...
      cale szczescie, ze w domu rodzicow juz tak rzadko bywam...

      wiec, kinnga1, uszy do gory, kazda matka probuje rzadzic, ale pamietaj, to Wasz
      dzien, to ma byc Wasz jedyny slub i wesele! Nie daj sobie odebrac tych chwil,
      nawet jesli musisz o to walczyc!

      pozdrawiam!
    • svidy Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:49
      Kobito!!! To jakaś chora sytuacja! W ŻADNYM wypadku nie daj się terroryzować
      mamie! Jesteście dorośli, to WASZ ślub, WASZ Wielki Dzień i to WY macie go
      zorganizować tak, jak wymarzyliście!!! Z całym szacunkiem, ale jak się mamie coś
      nie podoba, to jakby jej problem... Bo to jakaś toksyczna osoba!
    • agnrek Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:50
      Wyjście jest jedno i bardzo proste - nie korzystać z pomocy finansowej rodziców
      i teściów. Zawsze jest tak, że się będą wtrącać. Zrobić skromniejsze, ale
      własne.
    • bogui Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:57
      Nie dawaj się! Będziesz po latach żałować że ślub, sukienka itd. nie
      był "twój". Nie można argumentować, że jak się finansuje wesele to można
      dyktować wszystko. Ja bym walczyła. Oczywiście trzeba z mamą rozmawiać
      uświadamiać jej że chcesz się czuć dobrze na własnym ślubie, ale nie poddawaj
      się.Powodzenia
      • bacha1979 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:59
        Nie pr.óbowałś poprosić np. tatę o mediację???
        • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:03
          Bacha , moj tata sam w strachu wink
          • bacha1979 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:08
            No to nie zazdroszczę. Może w takim arzie babcia??
            Dobrym pomysłem jest tez "wygarnięcie" mamie co o tym myslisz.Spokojnie,
            rzeczowo, ale powiedz, jak wielką przykrośc Ci sprawia swoim zachowaniem. I
            trzymaj się. Pozdarwiam bardzo serdecznie.
            • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:12
              Właśnie chyba jedyna osoba która sie jej nie boi jest mój narzeczony , który
              wkurza się i twierdzi że on nie wytrzyma i jej nawrzuca. Narazie staram się
              załagodzić sprawe ale jak nie wytrzymam to naprawde go na nia nasle... A on juz
              sobie poradzi. Cwaniaczek jeden...Wiesz problemem jest to ze moja mama mieszka
              od bardzo dawna za granica , przyjezdza raz w miesiacu i psuje caly spokoj
              ktory sobie zbudowalismy. A przy okazji stracila kontakt z prawie cala rodzina
              wiec nie mam negocjatora. A ja co miesiac obiecuje sobie ze sie jej postawie a
              kiedy staje przed nia to znow czuje sie jak 4 letnia dziewczynka ktora nie ma
              nic do powiedzenia.
              • bacha1979 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:16
                W tej sytacji pozostaje się cieszyć z faktu, że mieszka daleko od Was. smile
                • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:20
                  Bacha moj narzeczony tez tak twierdzi ... ale ja jestem taki waciak ze nie chce
                  jej przykrosci robic itd. ze staram sie byc mila ...i nie potrafie twardo
                  postawic sprawy...
              • bogui Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:25
                To poważna sprawa.
                Postaraj się wyobrazić sobie różne scenariusze reakcji mamy gdybyś jej się
                postawiła. Jak już sobie dokładnie to wyobrazisz, to odpowiedz sobie na
                pytanie, czy któraś z tych reakcji jest tak straszna, że powstrzymuje cię od
                sprzeciwienia się mamie. A może okaże się że nie byłoby to takie okropne, może
                ocenisz że jesteś w stanie znieść taką potencjalną reakcję. Jeśli tak,
                powtarzaj sobie, że masz wybór: możesz potulnie słuchać wtrącania się mamy, ale
                ceną za to będzie zepsuty ślub i wesele. Albo sprzeciwić się mamie i za to
                zapłacisz jakąś przykrą jej reakcją, ale w nagrodę będziesz miała swój
                wymarzony ślub. Rozważ sobie na spokojnie takie opcje.
                Pamiętaj o jednej rzeczy: mama terroryzuje resztę rodziny, w tym tatę, bo jej
                na to pozwoliliście. Jak powiecie NIE, to się zdziwi, ale jest szansa, że się
                dostosuje. Tylko bądź konsekwentna.
                I proponuję żebyś szukała wsparcia w narzeczonym, który ma zdrowy ogląd sprawy.
                Poproś go o pomoc, o to by dodał ci siły do wyrażenia przed mamą swojej woli.
                Naprawdę mamie nie stanie się żadna tragedia i nie skrzywdzisz jej jeśli
                postawisz na swoim i zorganizujesz wesele według swojej wizji. Nie daj sobie
                wcisnąć jakichś wyrzutów sumienia. Naprawdę w tym dniu TY jesteś najważniejsza,
                nawet gdyby mama płaciła za wszystko. Dobre wspomnienia ze ślubu są więcej
                warte niż walizka forsy. Trzymam kciuki!
                • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:36
                  Dzięki bogui , bałam się tak myśleć a Ty to napisałaś... jutro przyjeżdża mama -
                  będę miała szansę sprawdzić swoją asertywność... Zazdroszczę Wam dziewczyny że
                  macie kochane mamy które Was wspierają w Waszych marzeniach...
                  • bogui Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:39
                    Mamy tak, ale "Taty" - nie zawsze...
                    Ja do dzisiaj zmagam się z moją asertywnością i obroną własnej autonomii
                    względem ojca smile))
                    • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:51
                      Hehe , no ja nie moge narzekać . Mój tata jest kochany , i strasznie mi sie
                      ciepło na sercu zrobiło jak stwierdził że teraz jego sensem życia jest
                      zorganizować nam wesele i pomóc dom wykończyć. On się naprawdę szczerze cieszy
                      i nie wyobraża sobie .że mialby nam nie pomóc. Ale jednak mama to mama ,
                      powinna byc przy nas w tym najważniejszym dniu a nie komplikować życie.Dobrze
                      że mój narzeczony jest twardzielem i czasem mną wstrząśnie bo inaczej chyba
                      siadłabym i rozpłakała się.
    • kulac Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 09:58
      Współczuję Ci. Najgorsze jest chyba to, że to Twoja mama, która powinna Cię
      wspierać a wcale tego nie robi.Najpierwe powiedz mamie wprost, że Cię rani
      swoim zachowaniem ale jeżeli to nie pomoże to może spróbuj po prostu na to nie
      reagować. Wiem, ze napiszę brzydko, ale po prostu "olej" jej zachowanie.
      Cieszcie się tym , że będziecie razem, bez względu na otoczenie. Nie pozwólcie,
      żeby ona jedna wszystko psuła, przecież Twój tata i rodzice przyszłego wam
      pomagają. Nie daj się naciągać na chodzenie z nią po sklepach, nie reaguj na
      jej komentarze, po prostu mów jej, ze nie masz czasu. To przykre ale jeżeli ona
      tak postępuje, to jedyne wyjście to przestać się tym przejmować. Każda z nas
      mam w tym czasie jakieś problemy albo z teściową, albo z mamą, tatą,
      rodzeństwem ale nie dajmy sie zwariować. Niech nikt nie zepsuje naszego
      szczęścia.Trzymaj się Pozdrawiamsmile
    • kinnga1 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 10:02
      Właśnie problem tkwi w tym że moja mama jest bardzo toskyczna osoba , zawsze
      wtracala sie w moje zycie a ja niestety nie potrafie sie jej przeciwstawic...
      Agnrek , Twoja rada jest bardzo dobra tylko widzisz ...finansowo pomagaja nam
      tesciowie i moj tata. A oni nie robia nam zadnych problemow , wrecz sami mowia
      ze to nasze wesele a oni i tak by nam pomogli bo nie wyobrazaja sobie
      inaczej .Mama nie zdeklarowala sie w zaden sposob ze nam dolozy kasy . Podpiela
      sie pod pieniadze taty poprostu. A teraz robi jazdysad A nikt nie potrafi sie
      jej sprzeciwic...
    • agawi82 problem - mama :( ja mam jeszcze gorzej!!! ;-((((( 10.05.06, 10:14
      szczerze mówiąc to ja tez nia mam sie komu wyżalic...sad juz chciałam planowac
      ślub...znaczy planowaliśmy z M. ale moja matka nie zgodziła sie na ślub. Ona
      jest jeszcze bardziej konfliktowa niż TWoja matka... zawsze wszstko czarno widzi
      i zatruwa, razem z całą swoją częścią rodziny wszystkim życie tym ciągłym
      pesymizmem. Jestesmy razem juz 8 lat, wiec nie było chyba zaskoczeniem ze chemy
      wziąć ślub, ale przez kilka dni było ok, tylko po konsulatcji z babcią i ciotką
      matka całkie oszlała i zabroniła nam ślubu. W tym czasie szukalismy juz sali...
      Wymyśliła milion powodow dlaczego nie mamy brać slubu... a to że nie mamy
      własnego mieszkania (no rzadko osoby po studiach w wieku 25 lat dorabiają sie
      juz swojego - mamy na to całe wspólne życie), a po śubie czy bez slubu i tak
      bedziemy mieszkac sami wynajmując coś. Ale dla niej wynajęte sie nie liczy;-( a
      to ze mało czasu zostało i nie zdązymy..., choc zapewnialismy ze sami sie
      zajmiemy wszytskim i damy rade...a to jeszcze cos (np. typu ze mój pokój nie
      jest posprzątany(jakby to maiło cokolwiek wspolnego ze slubem...). Najgorsze że
      tata mówi odwrotnie ze mamy robić, on kase da, ze teraz najlepszy czas i mamy
      nie patrzeć na matke, nie słuchac i robić(ale z tata ma tylko siostre i to
      daleko a cała rodzina tutaj to ze strony matki i jest taka jak ona...albo nawet
      i gorsza-toksyczna, niby wszyscy chcą dobrze ale zatruwają moje całe zycie od
      kiedy pamiętam sad ).Jego rodzice tez swoją częśc by dali i nie mieli nic
      przeciwko. To jest poprostu koszmar. Ale jak pomysle ze mogłaby mi cała matki
      rodzina mi zatruć życie i ślub przez to wszytsko teraz to juz nie chce ślubu ani
      teraz ani nigdy dosłownie ;-((( może kiedyś sami gdzies w innym kraju sie
      pobierzemy, bo ja juz tutaj żyć nie mam siłysad I palunje sie jak najszybciej
      gdzies wyprowadzić.
      Pozdrawiam wszystkich nieszczęśliwych sad Trzymajcie sie. Trzeba mimo innych
      robić swóje choć czasem sie nie da, dlatego ja uciekam stąd sad zeby zrealizowac
      swoje zycie tak jak ja chce!
      • kinnga1 Re: problem - mama :( ja mam jeszcze gorzej!!! ;- 10.05.06, 10:23
        Agawi , moze je zaprzyjaznimy ze soba suspicious Moja stwerdzila ze my organizujemy
        wesele z czystej ZLOSLIWOSCI zeby ona musiala spedzic jeden wieczor z rodzina
        mojego taty ( bo ona ich nienzawidzi)Rece mi opadly , ale na takie zaczepki juz
        sie nauczylam nie reagowac... Glupota nie zna granic
      • orangewhatever Re: problem - mama :( ja mam jeszcze gorzej!!! ;- 10.05.06, 10:25
        po prostu weźcie ślub sami, tylko w obecności świadków.
        a dla tych, którzy są Wam przychylni, zróbcie imprezę po.
        wtedy nikt już Wam nie przeszkodzi.
      • agawi82 Re: problem - mama :( ja mam jeszcze gorzej!!! ;- 10.05.06, 11:24
        Wiesz Kinga ja Ci poradze tak: skoro twoja matka mieszka daleko od was i nie
        płaci za wesele tylko tata, to NIE pozwól jej żeby wybrała za Ciebie TĄ suknię,
        tym bardziej jeśli tata i narzeczony Cie wspierają. Ja wlasnie dlatego
        zrezygnowała ze ślubu terazsad mimo ze tata chce dac pieniądze, bo moi rodzice
        mieszkają razem a ja z nimi, wiec generalnie ona sie poczuwa ze ich pieniądze sa
        wspólne i dlatego sie rządzi. Wiec trudno żebym kazała jej cokolwiek skoro jest
        w swoim domu itp... Ale jesli TWoja z wami nie mieszka to zupełnie nie widze
        sensu żeby wogóle się przejmowac tym co mówi. Dla mnie to jest trudne bo ją
        widze codziennie i ciąglesad Ale poza tym ze ślubu nie zrobie sama bo nie mam
        za co całego, to nie pozwoliłabym zeby mi cokolwiek narzucała. Nie jestes juz
        dzieckiem, któremu sie kupuje ubranka, bo samo nie potrafim tylko dorosłą
        kobieta i musisz postawić na swoim, skoro ona nie płaci za to, bo jeśli nie
        postawisz się jej to potem w życiu mozesz tak mieć w stosunku do innych waznych
        osób. Moja coś mruczała ze moge ewentualnie za 1,5 roku w sierpniu wziąść ślub,
        ale ja nie zamierzam robić tego wtedy kiedy ona sobie tego łaskawie zażyczy. Tak
        wiec trzeba te trudne chwile jakos przetrwać ale postawić na swoim smile)) tego
        jestem pewna i ja postawie jak tylko bede mogła za swoje pieniążki zrobić
        skromny obiad dla "życzliwych nam osób". POzdrawiam!
    • mariszka72 Kinnga i Agawi 10.05.06, 11:39
      Dziewczyny, NATYCHMIAST do biblioteki i wypożyczyć sobie Susan
      Forward "Toksyczni rodzice"! Cały czas jesteście uzależnione psychicznie i
      emocjonalnie od swoich toksycznych matek i na ślubie to się nie skończy. Ta
      książka naprawdę może wam pomóc zrozumieć swoje lęki, lęki swoich rodziców, a
      przede wszystkim, pomoże wam znaleźć ZDROWE rozwiązanie z tej sytuacji. Chyba,
      że świadomie godzicie się na to by cierpieć przez resztę życia...
      • maya28 Re: Kinnga i Agawi 10.05.06, 15:00
        "Toksyczni rodzice" - też polecam. Nietsety jak sie samemu siedzi w takim
        kołowrotku, to traci się orientacje, co jest normalne, a co już chore, i gdzie
        szacunek dla rodzicow przechodzi już w poddaństwo. Przeczytajcie.
    • trusia29 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 14:30
      kinnga, nie pozwól na to! mieszkasz oddzilenie, jestes samodzielna i nie daj
      soba manipulowac! a suknie kup taką, jak ci się podoba! to koszmar jakis!
    • golinda Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 18:54
      jakie to szczęście, że mam mamę na poziomie i z dobrym gustem...

      nie przejmuj się, tylko ciesz się waszym szczęściem...matce już widać nic nie
      pomoże!!!
    • an_ia5 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 21:00
      Ja dodam tylko,że piękne zdjęcia robisz...
    • kami315 Re: Najwiekszy problem - mama :( 10.05.06, 21:05
      Zrezygnuj z wesela jak już matka kupi kreację. Będziesz miała tę szopkę z głowy,
      a ją szlag trafi wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka