Właśnie. Biust to mój problem. Góre mam większą niź dół choć dół do malutkich
nie należy. Ale nie o kompleksy chodzi bo staram się ich nie mieć

Z tego co wiem, w salonach do mierzenia są suknie w rozmairach max. L i jak
ja mam mierzyć suknie, żeby coś dla siebie wybrać? To jest dyskriminacja! Nie
wyobrażam sobie, że pójdę mierzyć suknie a panie mi powiedzą, że największą
jaką mają to w rozmiarze L. I Jak mam zmierzyć suknie? A chce (jak każda)
wyglądąć ślicznie i zrobić wrażenie przede wszystkim na przyszłym męzu. O
gościach i rodzicach nie wspominając. Macie jakiś salon z nietypowymi
rozmiarami, jeśli chodzi o suknie ślubne? I w jakim fasonie kobieta nosząca
rozmaiar 44-46 będzie najlepiej wyglądała?
Jeśli chodzi o pończochy to nie mam problemu. Biustonosz będe szyła u
gorseciarki, na wymiar specjalnie dla mojego biustu

Ale suknia spędza mi sen z powiek. Oczywiście, będę chciała schudną ale nie
ma cudów. Do rozmiaru 38 w ciągu roku nie dojdę. I nie chodzi i moje
samozaparcie.
I cóż począć z suknią?