Dodaj do ulubionych

niebezpieczny flirt

03.07.06, 10:33
Za miesiąc mam własny ślub.Kocham mojego narzeczonego i nie zamieniłabym go
na zadnego inego. Ale od miesiaca utrzymuje znajomośc z gościem, który w
niebezpiecznym stopniu mnie pociąga. Jakoś nie mogę zebrac sie w sobie, żeby
zerwac tą znajomość.
Obserwuj wątek
    • agatha111 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 10:36
      Gratuluję! ale sama nie wiem czego - głupoty czy odwagi... Jak sie kogoś kocha
      to się go nie rani - pomyśl o tym zanim wyjdziesz za mąż.
      • 82asa Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 10:41
        ........jesli kochasz swojego przyszlego i nie zamienilabys go na innego, chyba
        nie masz sie czym zamartwiac, a ten flirt to trzymaj tylko na wodzy, a jesli
        poczujesz ze robi sie niebezpiecznie to zrezygnuj z niego, jesli zalezy ci na
        przyszlym mezu.
        • annajustyna Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 10:42
          W naszej dalekiej rodzinie tze miala miejsce taka sytuacja...Dziewczyna odeszla
          do "Flirta" tydzien po slubie. Tak wiec przemysl to 10 razy!!!
          • czarodziejkakubusia Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:37
            W życiu zakochujemy się wiele razy,lecz to jest zakochanie,zauroczenie,zaś
            prawdziwa miłośc jest stała.Dojrzewa,zmienia swój kształt.Nie kochasz flirta,on
            cie pociaga,zauracza,lecz to nie jest trwała miłość.miłośc jest
            cierpliwa.Pożegnaj flirta,za miesiąc nie będzie nawet wspomnieniem -
            zobaczysz.Pamiętaj,że slub to przysięga dla was przed Bogiem - towje sumienie
            musi być czyste,aby przyjąć prawdziwie łaski sakramentu małżeństwa.Będzie ok!
    • sierpniowa_julka Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 11:12
      takie pokusy zdarzają się od czasu do czasu... lepiej ich nie ciągnąć, bo do
      zapomnienia krótka droga. Stracić głowę i zakochać się jest niezwykle łatwo, ale
      czy równie łatwo jest kogoś kochać przez resztę życia? Jeżeli czujesz, że
      narzeczony jest tym jedynym - NIE RYZYKUJ i zerwij znajomość, bo nic dobrego z
      tego nie wyjdzie. Troszkę pewnie będzie Ci żal, ale to szybko minie... smile
    • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 11:26
      dokładnie taki wątek chciałam rozpocząć...
      jestem w bardzo podobnej sytuacji, jakaś zwariowana chemia wkradła się w moje
      życie i odebrała rozum...
      co gorsza, on jest żonaty!!!
      i nie powiem, żeby na flircie się skończyło...
      cierpię straszliwie i nie mogę się wyleczyć, choć bardzo chcę...
      ale nie jest łatwo, bo widuję go często
      postanowiłam jednak zakończyć to i tobie radzę to samo, bo będziesz cierpieć
      tak jak ja...
      • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 11:53
        może to jest jakas potrzeba dowartościowania się...Szukanie wrazeń... Niestety
        może się to wszystko źle skończyć
        • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:09
          wedlug mnie jest to poprostu ludzkie..kazda z nas chce potwierdzenia ,ze jest
          atrakcyjna...i jak ktoras jest kokietka to taka juz zostanie..moj maz wie,ze
          go bardzo kocham..ale jak sam to mowi jestem poprostu kokietka, mysle ze w
          samym flirtowaniu nie ma nic zlego...ajezeli chodzi o cos wiecej..to zalezy jak
          sie do tego podchodzi..bo moze sie okazac ze wyrzuty sumienia nie pozwola nam
          sie cieszyc naszym zwiazkiem..a moze sie okazac,ze podchodzimy do tego bez
          problemowo...ale jeden problem jest...zeby sie dowiedziec jak to bedzie z
          nami,trzeba sprobnowac..ale wtedy moze byc juz za pozno smile
          • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:19
            hmm..., no właśnie, dla mojego narzeczonego też nie jest żadną tajemnicą jaka
            jestem...zna mnie od 12 lat i wie, że zawsze lubiłam się porządnie zabawić...
            wyrzutów sumienia nie mam, ale za nic w świecie nie chciałabym go zranić
            problem w tym, że w takie zabawy zbyt często angażuje się serce, a wtedy
            przestaje być łatwo, miło i bezproblemowo, bo zawsze ktoś będzie cierpiał...
            • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:23
              rozumiem Cie doskonale....moj tez wie jaka jestem..ale przeciez nie musi
              wiedziec wszystkiego...wilk syty i owca cala.Ja tez wyrzutow sumienia nie
              mam..bo wiem ,ze kocham tylko jego.Moje serce raczej sie nie angazuje..a ta
              druga osoba zawsze wie ze jestem zajeta...fakt...ze i tak sie angazuja(ostatnio
              mialam taki przypadek) no i musialam zwolnic tempo..ale facet zawsze wiedzial
              (nawet poznal mojego meza) ze nic z tego nie bedzie.Czasami pytam sama siebie
              czy tylko ja jestem taka swinia sad
            • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:24
              Wiecie co , dziewczyny? Czytam Wasze odpowiedzi i w duchu cieszę się, że nie
              jestem inna. Widocznie to normalne, że człowiek nie może znieść rutyny...
              • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:27
                mi tez jest lepiej smile ale u mnie to nie rutyna.mam wspanialego meza,ktory mnie
                obdarza komplementami itd...tylko poprostu taki moj wredny charakterek
                • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:31
                  uff..., a już myślałam, że tylko ja taka bez sumienia, zepsuta i zła jestem...
                  ja też nie mogę u siebie mówić o rutynie, naprawdę robimy zwariowane rzeczy, za
                  które chyba będziemy w piekle się smażyć...wink
                  wiem, że wielu moje zachowanie bulwersuje, ale...przecież jedno życie mamy,
                  prawda?
                  poza tym: jak można do końca życia sypiać tylko z jednym mężczyzną? ja sobie
                  tego nie wyobrażam...
                  • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:33
                    smile zaraz nas tu wyklna,ze bezbozne jestesmy.ALe pociesze ze mysle tak samo
                    • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:37
                      to już nie pierwszy raz będę wyklęta wink jakoś się tym nie przejmuję...
                      martwi mnie jednak wizja spowiedzi...co mam zrobić, skoro ja wcale nie chcę się
                      poprawić? i wiem, że nie zmienię się...jak to było u ciebie?
                      • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:46
                        jeszcze nie bylam na spowiedzi....a ty jestes bardzo wierzaca i praktykujaca?
                        • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:50
                          ja jestem wierzaca i praktykująca, ale znam też bardzo wielu księzy i jakoś nie
                          mam wyrzutów sumienia. Przecież nie chodzę z iinymi do łóżka... A pogadać,
                          poświntuszyć w smsach czy na gg, albo troche sie poprzytulać, to nie grzech
                          • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:52
                            co gorsza, jak flirtuję z innymi facetami, to lepiej układa sie w naszym
                            związku. PARANOJA!!! Ale tak jest.
                            • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:54
                              to nie jest paranoja...wink
                              my zabawiamy się "w większych grupach" i bardzo to nas do siebie zbliża (jeśli
                              wiecie o czym mówię)
                              • lena_maj Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:01
                                Każdy robi to co uważa za własciwe - nie oceniam, mam tylko jedno pytanie: PO
                                CO WAM ŚLUB? I to jeszcze kościelny, gdzie wszystko co zrobicie i powiecie
                                będzie (moim zdaniem) zakłamaniem - wasz związek zacznie się od jednej wielkiej
                                ściemy w styli i przysięgam ci miłość Wierność itd, a zaraz potem będę na lewo
                                i prawo romansować "bo taka jestem". Jesteście dorosłe i mozecie robić co
                                chcecie, ale po co w takim razie ślub? Czy nie jest lepiej pozostać wolną??
                                POZDRAWIAM.
                                • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:50
                                  widzisz, to nie jest takie proste, ja jestem szczesliwa w swoim zwiazku i kazda
                                  z nas potrzebuje stabilizacji
                                  przeciez nie moge budowac zycia na romansach...
                                  • lena_maj Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:36
                                    Wy jesteście szczęśliwe w tych związkach, ale na swoich warunkach. A
                                    stabilizacja jak ma wyglądać? Mąż, dziecko, dom i raz w tygodniu skok w bok? A
                                    czym dla męża jest stabilizacja? No i jedna żecz - teraz właśnie na romansach
                                    budujesz swój związek, bo powiedzmy sobie szczerze - po ślubie się to nie
                                    zmieni...
                                    • lena_maj Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:40
                                      poprawka: rzecz
                                    • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:47
                                      uch, mam nadzieje, ze sie nie zmieni....jakie nudne byloby wtedy zycie...
                                      mi jest z tym dobrze...
                          • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:56
                            ja tez nie mam wyrzutow sumienia...i raczej nie jestem praktykujaca
                          • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:59
                            wg kościoła katolickiego sama nawet myśl jest grzechem...
                            a przytulanie kończy się...wiadomo gdzie...
                            dużo rozmawiałam z "tym facetem" i powiedziałam mu: przecież mamy spotkać się
                            tylko na piwko, co w tym złego? przecież nie wszystko kręci się wokół tyłka...
                            na co on odpowiedział: po pierwsze wszystko kręci się wokół tyłka jak świat
                            stary, po drugie: w piwku nie ma nic złego, ale znam życie...
                            ma rację...
                        • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:53
                          niespecjalnie, ale pytanie: mam powiedzieć wszystko, bez zatajania prawdy,
                          skoro i tak tego nie zmienię czy lepiej oszczedzic sobie pogadanki księdza i
                          ubrac to w takie słowa, żeby niekoniecznie wszystko powiedziec?
                          • rzymianka3 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:56
                            ja wybieram druga opcje smile
                          • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:57
                            możesz mówić wszystko, tylko idź do księdza, którego więcej nie spotkasz. Oni
                            są tylko ludźmmi... Pewne rzeczy musza po prostu powiedzieć, a swoje mysla.
          • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 15:06
            rzymianka3 napisała:

            > wedlug mnie jest to poprostu ludzkie..kazda z nas chce potwierdzenia ,ze jest
            > atrakcyjna...i jak ktoras jest kokietka to taka juz zostanie..

            Owszem, jeśli nie ma tej WEWNĘTRZNEJ pewności siebie, pewności swojej
            kobiecości i atrakcyjności, to taka kobieta (facet zresztą też) przez całe
            życie będzie szukać owego "potwierdzenia" u innych, będzie
            się "dowartościowywać". Z tym, że żadne komplementy, żadne flirty, tak na
            prawdę nie dadzą jej tej pewności siebie. Może na chwilę, ale to nigdy nie
            będzie ta trwała pewność siebie, ktorą każdy musi w sobie SAM zbudować. SAM, a
            nie z pomocą innych osób, flirtów, czy zaliczania dużej ilości partnerów. I
            każdy przecież wie, że kokietki (tak samo jak i donżuani), to kobiety
            chorobliwie niepewne siebie, zakompleksione, nienawidzące siebie i niezdolne do
            kochania innych...

            > moj maz wie,ze go bardzo kocham..ale jak sam to mowi jestem poprostu
            > kokietka, mysle ze w samym flirtowaniu nie ma nic zlego...

            Nie dziwię się, że Twój mąż akceptuje Twoją naturę kokietki. Przecież daje mu
            to też "wolną rekę" do bycia donżuanem! Bo skoro Ty możesz spokojnie flirtować
            z innymi, to i on ma do tego 100% prawo z którego pewnie też korzysta. Proste.
            Być może też potrzebuje w ten sposób dowartościować się. Ciekawe, że wam nie
            wystarcza SIEBIE nawzajem, że nie potraficie siebie nawzajem "dowartościować",
            wypełnić, zafascynować i zaspokoić, tylko potrzebujecie aprobaty i zachwytu
            innych...
      • 82s1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:02
        Golinda, ja zanim poznałam obecnego narzeczonego spotykałam się z żonatym
        facetem przez 2 lata, zakochana byłam w nim po uszy. Zakończyłam zwiazek, bo
        rozum wziął górę. Ale to było straszne, co czułam naprawdę długo po rozstaniu.
        Może ten flirt ma mi coś wypełnić?... Może to jeszcze nie jest to...
        • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:04
          ja wiem, że w moim przypadku to zupełnie co innego...
          zawsze robiłam co chciałam, jak byłam młodsza (i wolna) to zmieniałam facetów
          jak rękawiczki i dobrze się bawiłam...
          to pewnie jakieś pozostałości tego...i moja natura...
      • marvel_maid Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 14:39
        Ulżyło mi trochę, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji.
    • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 11:58
      Polecam obejrzenie i przemyślenie najnowszego filmu Woody Allena pt. "Wszystko
      gra" ("Match Point") - właśnie na ten temat. Genialny film...

      Swoją drogą, myślę, że jeśli jest miłość w związku, to flirt z inną osobą nie
      może w ogole zaistnieć. Poprostu jeśli jesteś spełniona w swoim związku i
      niczego Ci nie brakuję, to nie będziesz rozglądać się za innymi facetami,
      poprostu ich nie będziesz zauważać pod tym względem. Natomiast, jeśli zauważasz
      i pozwalasz by zaistniał flirt i jakieś "niebezpieczeństwo", to może lepiej
      przemyśl swój obecny związek.

      I oglądnij ten film!
    • dark8 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 11:59
      Zastanów się czy warto kontynuować tę znajomośc i ile masz do stracenia. Może
      lepiej skończyć teraz zanim ta znajomość ujrzy światło dzienne i dowie się o tym
      narzeczony, który podejrzewam nie bedzie zadowolony z tego faktu.
    • armstrong82 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 12:57
      Widzę, że nie jestem osamotniona.Ślub dopiero za niecały rok,ale byłam do
      niedawna w podobnej sytuacji. Kolega z pracy, czysto niewinny flirt...na jednym
      ze spotkac firmowych "po godzinach" zauwazyłam ze ten niewinny flirt zaczyna
      chyba wymykać sie spod kontroli i powaznie sie zastanowiłam nad tym co
      robie.Podejrzewam, ze wynikało to faktycznie z potrzeby mocnych
      wrazen.Zakończylam to.Zrobiło sie oczywiscie troche nie milo i nasze stosunki
      momentalnie ostygły.nie mozna bylo tego ciagnac w nieskonczonosc i chyba w
      ostatniej chwili sie zreflektowalam.
      Wszystko wrocilo do normy. Widujemy sie w pracy (siedzi w tej chwili obok mnie
      nawet), rozmawiamy o sprawach firmowych i tyle.Absolutnie nie zaluje swojej
      decyzji.
      Powodzenia w podejmowaniu decyzji.
      • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:07
        wiesz ile razy ja juz podjelam ta decyzje? ale rozum rzadzi sie swoimi prawami,
        a serce swoimi...
        po polnocy dostaje sms-a...rozum mowi: zostaw to, nie odpisuj, przestan!
        serce bije jak oszalałe...jak myslisz, co zrobilam? wink
        • armstrong82 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:08
          daje sobie reke uciac ze odpisalas...
          ja tez odpisywalam
          • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:22
            więc masz rękę na swoim miejscu wink
    • melampyrum Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:36
      Muszę przyznać, że nie rozumiem jak można planować ślub kościelny, a na boku
      flirtować, czy nawet więcej z kimś innym. Przecież sakrament małżeństwa to
      przysięga wierności i "wyłączności" wobec tej drugiej osoby! Uważam, że jeśli
      macie takie podejście to po prostu nie pobierajcie się. Choć dla mnie taka
      sytuacja nawet w tzw. wolnym związku jest niewyobrażalna. Ja właśnie rozstałam
      się po 6 latach z narzeczonym, ale przez ten czas kiedy byliśmy razem w ogóle
      nie przyszłoby mi do głowy flirtować. A co do sprawy seksu - byłam szczęśliwa,
      że mój narzeczony jest moim pierwszym partnerem i, że nim pozostanie.
      • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:39
        a ja nie potrafię sobie wyobrazić seksu z jednym mężczyzną całe życie
        "wyłączność"?!? bez przesady...dziewczyny wierzą w takie bzdury, a potem
        nieszczęścia się z tego biorą...
        lepiej mieć luźne podejście do życia i związku...
        • lena_maj Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:39
          ok, rozumiem - niektórzy nie potrafią sobie wyobrazić seksu do końca życia z
          jednym mężczyzną - ale ślub, obrączka i cała ta reszta właśnie po to są - zeby
          być dla tylko i wyłącznie dla siebie i ci którym to nie odpowiada poprostu
          ślubu nie biorą, więc po co ta szopka? Żeby mieć choć raz w życiu suknię ślubną
          na sobie?
          • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:45
            i myslisz, ze twoj maz do konca zycia bedzie sypial tylko z toba...?
            nie badz naiwna!
            • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:54
              Golindo, nie oceniaj wszystkich mężczyzn według swojego
              mężczyzny/doświadczenia, bo SĄ tacy, którzy ponad wszystko cenią kochanie się z
              jedną kobietą przez całe życie. I nie gnębi ich rutyna czy znudzenie. Poprostu
              jak się mocno kocha tą jedną jedyną osobę, to nie ma miejsca na fantazje o
              innych, nie mówiąc juz o urzeczywistnianiu tych fantazji. I nie ważne czy ktoś
              jest ze sobą rok, pięć, dziesięć czy też 50 lat. Tylko i wyłącznie od tych
              dwóch osób zależy, czy będą "sypiać" do końca życia tylko ze sobą nie
              doświadczając przy tym żadnej rutyny...
              • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:55
                mariszka, twój na pewno będzie...tego akurat jestem pewna!
                • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 15:07
                  golinda napisała:

                  > mariszka, twój na pewno będzie...tego akurat jestem pewna!

                  JEST smile
                  • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 15:19
                    i zawsze będzie, bez obaw!
                    • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 15:32
                      golinda napisała:

                      > i zawsze będzie, bez obaw!

                      Golindo, ale ja akurat nie ma żadnych obaw co do naszego mąłżeństwa. Ani
                      wątpliwości. Ani z mojej, ani z Tomka strony smile 10 lat temu miałam ich
                      baaaaaaardzo dużo i dla tego tamto małżeństwo się rozpadło. Jednak musi być
                      jakaś wewnętrzna PEWNOŚĆ i ogromna chęć bycia z tą jedną jedyną osobą do samego
                      końca... I tu ci żaden ślub kościelny nie pomoże...
              • kekoa2 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 08:47
                naiwnosc to jednak blogi stan-gratuluje...
            • lena_maj Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:12
              jesteśmy razem baardzo długo i tak będzie mi wierny bo mnie kocha - ja jestem
              wierna jemu. Poza tym związek to nie tylko sex, bo to nie jest podstawa do
              budowania czegoś trwałego, a na pewno już nie małżeństwa. Poza tym nie oceniaj
              mnie i mojego narzeczonego miarą swoją i swojego przyszłego męża, bo nie
              wszyscy chcą budować swoje życie na kłamstwie.
            • gixera Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:20
              Golindo, bez urazy, ale Ty chyba jestes jakas nimfomanka. Bo jak natura
              mezczyzny jest zaplodnienie jak najwiekszej ilosci kobiet, tak w przypadku
              kobiet chec do odbycia jak najwiekszej ilosci stosunkow, z wieloma mezczyznami,
              zakrawa na chorobe. I nie chce Cie wcale obrazic, po prostu szukam naukowego
              wytlumaczenia Twojego niezaspokojenia seksualnego, a moze po prostu Twoj
              mezczyzna nie daje ci satysfakcji i szukasz jej z innymi.
        • montony Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 17:10
          kazdy ma prawo do swoich opinii, spoko jesli jesli nie czujesz potrzeby
          wiernosci,twoj wybor, ale do czego w takim razie potrzebny jest slub w
          kosciele, mozna wziac slub cywilny, ¨kontrakt´´, ktory zapewni stabilizacje. a
          przysiegac przed oltarzem krzyzujac po cichu z tymu palce to jak juz ktos
          napisal troche hipokrzja
        • trusia29 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 19:13
          to po co ty slub kościelny bierzesz??? i bedziesz wiernośc przysiegać??? ja Cie
          nawracać nie zamierzam (u mnie z wiernościa tez róznie bywalo)ale po co
          swiadomie klamac??? zeby ludzie nie gadali??? czy dla pieknego wesela,
          ladniejszego niż kuzynki, która zlapala wczesniejszy termin? myslę, że
          hołdujecie HIPOKRYZJI dziewczyny
          • trusia29 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 19:15
            to było do golindy i innych dziewczyn o podobnych poglądach
          • kekoa2 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 08:58
            o juz to widze -jak dziewczyna sobie niewinnie poflirtowala bo jest tylko
            czlowiekiem to MUSI zrezygnowac z normalnego zycia,domu, stabilizacji,malzenstwa
            moze jeszcze dzieci-tez mi adekwatna alternatywa nie ma co.kobiety nie
            popadajcie w skrajnosci..
    • kati_t Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:45
      dziewczyny wy chyba pogłupiałyście do reszty ... zastanówcie się co myśli "on"
      o waszym przyszłym mężu? Chciały byście aby role się odwróciły i aby to wasz
      narzeczony. przyszły maż flirtował z jakąś dziewczyną i by mu serce biło jak
      oszalałe bo dostał od niej smsa?

      jak sobie wyobrażacie związek z przyszłymi mężami skoro od podstaw jest
      budowany na kłamstwie?
      • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:47
        słuchaj..., nie wszystkie związki zbudowane są tak jak twój...

        my z moim M. mamy dosyć luźne podejście do życia, a na pewno do seksu..., lubię
        patrzeć jak ona dotyka inną kobietę i odwrotnie
        ale masz rację, romans to co innego...i zle mi z tym...
    • melampyrum Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:50
      Oczywiście, że każdy ma własne podejście do życia i ja tego nie oceniam, ale
      jednak ślub kościelny do wierności i uczciwości zobowiązuje. A dla mnie
      wierność jest w związku bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza, oczywiście
      oprócz miłości.
    • eska82s Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 13:56
      najlepszym sposobem na zakończenie takiego flirtu byłoby przekonać się na
      własnej skórze, jak to jest być osobą, której przyprawia sie rogi
      • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:03
        nie, to nie jest najlepszy sposób...ja nie jestem zazdrosną sobą, mnie by to
        jakoś strasznie nie ruszyło...
    • maya28 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 14:48
      Powiem Ci tak, mam nadzieje, ze Twój narzeczony ma podobne co Ty dylematysmile) a
      to jakas kolejna tania prowokacja na tym forum??
    • karmela77 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 15:59
      Trochę to sprzeczne - mówicie, że nie lubicie z jednym mężczyzną, potrzebujecie
      odmiany, a na pytanie o ślub odpowiadacie, że potrzebujecie stabilizacji. Nie
      widzicie tu sprzeczności?Na czym ma polegać ta stabilizacja?Nie chodzi mi o to
      co robicie, bo co mnie to w końcu interesuje - każdy żyje tak jak chce, ale
      trochę mnie denerwuje jak podchodzicie do ślubu kościelnego. Dla mnie było to
      wielkie przeżycie, a waza postawa sprowadza to do jakiejś formalności bez
      znaczenia.
      • sprycia1979 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:10
        Wydaje mi sie że ślub to taka przykrywka, jak jest jakiś lowelas na boku to
        jest fajnie-ale już jak lowelas odejdzie to wtedy Pan Mąż jest taki kochany ;/

        Rozumiem że może kogoś krecić seks różnego rodzaju 4/8/12 ki smile))) jak kto
        lubi...
        Ale sensu ślubu nie bardzo rozumiem, ja to widze jedynie jako zabezpieczenie z
        waszej strony- oj sprytne jesteście smile


    • gixera Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:15
      Ja tez zawszez lubilam poflirtowac, ale gdy podjelismy decyzje o slubie zerwalam
      wszystkie tego typu znajomosci i na kolejne propozycje spotkania po prostu
      odmawialam, a nie powiem, bo propozycji nie brakowalo, po prostu nie bylo mi to
      potrzebne do szczescia.
      • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:37
        gixera napisała:

        > po prostu nie bylo mi to potrzebne do szczescia.

        I o to chodzi! Jak się jest w szczęśliwym i SPEŁNIONYM związku, to poprostu nie
        może być miejsca na flirt. Poprostu coś takiego "nie jest potrzebne", nie może
        zaistnieć, bo jesteście kompletnie zafascynowani sobą nawzajem i nikt inny nie
        może wejść pomiędzy wami.

        A jeśli wchodzi, jeśli zostaje "wpuszczony", to przecież o czymś świadczy...
        • malami34 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 16:54
          A co wy jesteście takie delikatne. Golinda "puszcza" swojego faceta i jeszcze
          szuka akceptacji na forum ślubnym.Drobne nieporozumienie. Co innego flirt a co
          innego zdrada. Co innego zdrada jednorazowa z wyrzutami sumienia a co innego
          ciągłe zdrady, po których nie ma wyrzutów sumienia. Po co ślub kościelny?
          Lepiej od razu iść do agencji pracować - choć kasę przy tym zarobi.
          • golinda Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 17:16
            ech, niestety życie nie jest takie proste jak twój post...
            • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 18:30
              golinda napisała:

              > ech, niestety życie nie jest takie proste jak twój post...

              Golindo, życie JEST proste, to ludzie je sobie nawzajem utrudniają, stwarzając
              różne "problemy", zamiast poprostu KOCHAĆ!
          • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 18:29
            malami34 napisała:

            > Co innego zdrada jednorazowa z wyrzutami sumienia a co innego
            > ciągłe zdrady, po których nie ma wyrzutów sumienia.

            Czy są wyrzuty sumienia, czy ich nie ma, ZDRADA pozostaje ZDRADĄ, bez
            rozgraniczeń na tą "lepszą" czy "gorszą" zdradę.
            • malami34 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 18:48
              Zgadzam się, że ZDRADA to jest ZDRADA. Ja mam nadzieję, że nigdy nie zdradzę
              męża ani nie będę zdradzona , ale wiesz mariszka w życiu róznie bywa i róznie
              może się zdarzyć.
              • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 21:58
                malami34 napisała:

                > w życiu róznie bywa i róznie może się zdarzyć.

                Czyli takie przekładanie własnej odpowiedzialności na
                los/życie/pech/przeznaczenie, jakkolwiek to nazwiesz? I jak coś już
                się "zdarzy", to wcale nie będzie Twoja wina, tylko taki "los", bo "różnie może
                się zdarzyć", a Ty nie masz na to żadnego wpływu... Aż tak słabo znasz siebie?


                • malami34 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 08:19
                  mariszka jeszce raz powtarzam mam nadzieję, że w moim życiu i życiu mojego męża
                  nie zdarzy się nic czego będziemy musieli żałować. Czego równiez Tobie zyczę.
                  Jednak po raz kolejny piszę, że w zyciu różnie bywa i nawet gdy jesteś siebie
                  pewna są rózne przypadki pomimo jak Ty to piszesz WEWNĘTRZNEJ pewności siebie
                  itd. Ty chyba wiesz to najlepiej w końcu jestes 2-gi raz mężatka czyli z
                  pierwszym mężem coś musiało nie wyjść.
    • mala_kasia1 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 18:21
      A mnie śmieszą takie panienki w welonie do ziemi, które ślubując miłość i
      wierność mają te słowa za nic.
      Dziewczyny - nie marnujcie czasu księżom.
      • trusia29 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 19:17
        ... i swoim mężom
        • zaba772 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 19:30
          Wszystkie weszlysmy w ten watek, poniewaz cos nas w tym zainteresowalo...nie
          oszukujmy sie, kazda z nas chce miec potwierdzenie, ze nadal jestesmy
          atrakcyjne! Ja sie uwolnilam od takiego Flirtu, ale rozumiem dziewczyny ktore
          to przezywajasmile Nie da sie przekonac kogos, ze ma z tym skonczyc, to jest Jego
          zycie i Jego sprawa!tongue_out A dopiero gdy taki ktos to zrozumie i przejdzie
          na "legalna" strone zycia z wlasnej nie-przegadanej woli, to bedzie naprawde
          szczesliwy! My juz mamy to za soba i prosze "nigdy nie mowcie nigdy"! Wolalam
          przezyc to przed slubem, niz po kilku latach "bo zachce mi sie upewniac w
          swojej atrakcyjnosci..." (kazdego to kiedys dopadnietongue_out ja wolalam miec to przed
          slubemtongue_out) Pozdrawiam i wiecej realnego myslenia zyczewink
          • mariszka72 Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 21:38
            zaba772 napisała:

            > nie oszukujmy sie, kazda z nas chce miec potwierdzenie, ze nadal jestesmy
            > atrakcyjne!

            Czyli co? Szukanie potwierdzenia własnej atrakcyjności przyglądając się swojemu
            odbiciu w oczach setek przypadkowych facetów? Żałosne...

            Prawdziwą atrakcyjność buduje się WEWNĄTRZ siebie, wtedy już nie potrzebuje się
            niczyich komplementów i "dowartościowujących" flirtów. Nie zrozumiecie tego,
            jeśli tego same nie doświadczycie...
            • vinea Re: niebezpieczny flirt 03.07.06, 22:50
              Mariszko, nie sądziłam, że to napiszę, ale w pełni się z Tobą zgadzam w tej
              kwestii wink
              • aniatko Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 00:03
                Ciekawe jaka byłaby Wasza reakcja gdyby Wasi narzeczeni/mężowie robili dokładnie
                to samo - flirtowali, romansowali, zdradzali, nie wyobrażali sobie życia tylko z
                jedną kobietą...
                Ech pokopane to wszystko sad
            • golinda Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 16:10
              mariszka:

              ale tu mowa o atrakcyjności fizycznej...
    • 7marchefka7 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 00:59
      dziewczyny, jedno pytanie: jesli do sprawy zwiazku podchodzicie tak luzno, to po
      co bierzecie slub? I to jeszcze koscielny?
      Jesli chodzi wam o sformalizowanie zwiazku, owa "stabilizacje" (nie wiem,
      nazwisko meza dla potencjalnego dziecka? alimenty w razie rozwodu? mniejsze
      problemy z podzialem majatku po rozwodzie?), moze wystarczy slub cywilny?
      jesli nie jestescie wierzace i praktykujace, jesli spowiedz przedslubna ma byc
      spowiedzia swiedokradcza (bo pod taka kategorie podpada zatajenie grzechow), a
      potem macie przyjmowac rownie swietokradcza komunie sw., to po cholere ta
      szopka? Slub nie jest dla was sakramentem, tylko forma uzyskania stabilizacji,
      ale dokladnie to samo da wam slub cywilny. No i przynajmniej bedziecie jakos
      bardziej uczciwe wobec siebie i innych, bo to, co chcecie zrobic, z katolickim
      malzenstwem nie ma nic wspolnego.
      No wlasnie: po co ten slub w wersji koscielnej przy takim podejsciu do zycia,
      zwiazku i seksu?
      i nei znaczy to, ze potepiam wasze podejscie do zycia - to znaczy tylko tyle, ze
      jestem zdziwiona taka decyzja, skoro mozna podjac inna, dajaca identyczny stan
      prawny, a bez oszukiwania. Moze warto przemyslec jeszcze raz podjeta decyzje?
    • leeloo2002 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 01:02
      zeby bylo jeszcze bardziej intygujaco: zapros go na wlasny slub i niech ci
      rzuca gorace spojrzenia. Albo jeszcze lepiej, niech zostanie swiadkiem: byc
      moze w czasie slubu bedzie mial okazje szczypnac Cie w pupe. to dopiero bedzie
      hot...
      • kekoa2 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 09:29
        zasmuca mnie tylko to ze jakby taki post o flirtach zaisnial na
        forum'mezczyzna'pisany przez faceta to niedosc zeby zostal odebrany przez
        wiekszosc jako cos naturalnego to pewnie wielu panow by sie podpisalo pod nim,a
        my tu kobiety mamy takie szczytne idealy.na szczescie ja biore slub z kims w kim
        jestem tak zakochana ze faktem jest ze nie zwrocilabym uwagi na nikogo innego i
        jak na ironie poznalam mojego przyszlego meza jak bylam w stalym zwiazku z kims
        innym -ale jak widac to nie bylo to ,a jakbym nie poszla za glosem serca i
        zaniechala flirtowanie to napewno dalej bylabym z tamtym.i w taki sposob zaczelo
        sie od flirtu a skonczy 30 wrzesnia przed oltarzem.wierze ze to juz na zawsze.
        • woi.mi Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 15:50
          Eee,może jeszcze lepszego poznasz.
          • kekoa2 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 18:41
            lepszych pozostawiam tobie bo widze ze poszukujaca jestes!ja juz znalazlam swoja
            polowke.
    • golinda Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 16:21
      powiem wam coś:
      wczoraj wieczorem moje emocje sięgnęły zenitu...
      widziałam się z nim na chwilę popołudniu i stwierdziłam, że jesteśmy w martwym
      punkcie-w którą stronę nie pójdziemy, będzie źle
      ciągnąć to dla kilku dodatkowych chwil przyjemności? za duży koszt
      skończyć teraz? też będzie bolało, ale nie ma wyjścia
      od jakiegoś czasu tłumaczył mi, że zmierzamy ku strasznej przepaści
      ja nie chciałam słuchać, bo ja żyję chwilą
      całe szczęście nie wszyscy...
      w sztuczny sposób wróciliśmy do "stanu koleżeńskiego"
      wczoraj było mi strasznie ciężko, cierpiałam (tak, na własne życzenie, wiem!),
      ale dzisiaj czuję, że kamień spadł mi z serca
      łatwo pomylić hedonizm z autodestrukcją
      więc proszę, nie oceniajcie nikogo, jeśli nie znacie dobrze sytuacji, nie
      zadawajcie głupich pytań z cyklu: "po co ten ślub?"
      znacie zaledwie promil problemu człowieka, którego spotykacie tylko na forum...
      naprawdę mądry jest ten, kto siebie potrafi ocenić...
      i nie przykładajcie swoich miarek do cudzego życia...
      pozdrawiam!
      • szara82 Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 19:44
        Golinda, otóż to - hedonizm a autodestrukcja. Dobrze powiedziane. Trzymam kciuki za Ciebie.
      • kika_new Re: niebezpieczny flirt 04.07.06, 20:03
        Polecam film "Gorzkie gody" Polanskiego tak a propos zabaw erotycznych,
        hedonizmu i autodestrucji - pomaga zwizualizowac przykre konswekwecje
        konsumpcyjnego zwiazku, wiec sama nie musisz ich doswiadczac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka