Zamówiłam zaproszenia, wypisałam, uzgodniłam z moim narzeczonym liste i ilość
goci z jego strony i mojej.
Zawsze uważałam że wesele i ślub mój bedzie wyglądał tak jak ja sobie
wymarzyłam mój facet(ale on mówi że ma byc jak ja uważam).
Zrezygnowałam z zapraszania gośći na siłe bo tak wypada itp. zaprszam tych z
którymi sie dobrze czujemy,których znamy itd.
Nie chciałam zapraszać rodzin z którymi nie utrzymuje sie kontaktu, albo
widziało 1, 2 razy w życiu.
Ojciec narzeczonego nalega by zapraszać wszystkich zjego rodziny, ma pełno
sióstr, braci a oni mają po 3 dzieci...kórych np. mój narzeczony widział 2
razy w życiu i praktycznie nie zna.
Rodzice narzeczonego zaczeli narzucać nam kto ma być na tym ślubie.
Mój facet jak sie ich nasłuchał to zmienił zdanie i też sie zastanawia czy
nie prosić całej rodziny.
Ja ze swojej strony zrezygnowałam z zapraszania rodzinki dalekiej albo takiej
z która kontakt juz dawno sie zerwał.
Czy powinnam dopisywać teraz tych wszystkich ludzi, mimo że bym nie chciała?
Jego rodzice i moi troche nam pomagaja winansowo do ślubu ale to znaczy że
moga mówić kto ma być a kto nie? Moja mama i tata dali mi wolna reke.
Co mam zrobić ?