Dodaj do ulubionych

Goście teściów...?!

12.07.06, 12:46
Zamówiłam zaproszenia, wypisałam, uzgodniłam z moim narzeczonym liste i ilość
goci z jego strony i mojej.
Zawsze uważałam że wesele i ślub mój bedzie wyglądał tak jak ja sobie
wymarzyłam mój facet(ale on mówi że ma byc jak ja uważam).
Zrezygnowałam z zapraszania gośći na siłe bo tak wypada itp. zaprszam tych z
którymi sie dobrze czujemy,których znamy itd.
Nie chciałam zapraszać rodzin z którymi nie utrzymuje sie kontaktu, albo
widziało 1, 2 razy w życiu.
Ojciec narzeczonego nalega by zapraszać wszystkich zjego rodziny, ma pełno
sióstr, braci a oni mają po 3 dzieci...kórych np. mój narzeczony widział 2
razy w życiu i praktycznie nie zna.
Rodzice narzeczonego zaczeli narzucać nam kto ma być na tym ślubie.
Mój facet jak sie ich nasłuchał to zmienił zdanie i też sie zastanawia czy
nie prosić całej rodziny.
Ja ze swojej strony zrezygnowałam z zapraszania rodzinki dalekiej albo takiej
z która kontakt juz dawno sie zerwał.
Czy powinnam dopisywać teraz tych wszystkich ludzi, mimo że bym nie chciała?
Jego rodzice i moi troche nam pomagaja winansowo do ślubu ale to znaczy że
moga mówić kto ma być a kto nie? Moja mama i tata dali mi wolna reke.
Co mam zrobić ? sad
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 12:50
      Bardzo Ci współczuję, jeśli tylko możesz - postaw na swoim.
      My tak zrobiliśmy i wesele bardzo się udało.
      • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 12:53
        czuje sie tak jakbym stała obok a oni decydowali za mnie.
        Oni brali ślub i zapraszali kogo chcieli a to jest mój ślub.
        jakos tak przykro mi sie zrobiło że decydują za mnie sad
        • agnrek Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 12:54
          Tak to najczęściej jest, gdy rodzice dokładają się do kosztów, chcą mieć na
          wiele rzeczy wpływ. Do nas usiłowała się wtrącać też moja chrzestna, ale
          odpowiednio ją poinformowaliśmy, że to nasze wesele i dziękujemy za rady i
          pomoc.
          • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 12:56
            Ja myśle że oni by też sie wtrącali mimo że by nie dokładali sie, tacy ludzie.
            Ja mam zaprosić tylu dodatkowych ludzi?? zaproszenia wypisane.
      • sloneczkos5 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:11
        Ja jestem w identycznej sytuacji: moi rodzice dają mi wolną rękę a rodzice
        narzeczonego zapraszają wszystkich kogo popadnie np. rodziców brata narzeczonego
        (???). Z jakiej racji? Nie znam tych ludzi. Tzn. że ja mam zapraszać rodziców
        faceta mojej siostry?? Nie!. Ja zapraszam tylko te osoby które chce żeby były ,
        no i kilka "z przymusu", ale tylko kilka. A ze strony narzeczonego będzie 2
        razy tyle..I po co?
        Radze Ci postawić na swoim. Ale jeśli koszty macie podzielone wg liczby gości
        to już strata teściów, bo będą płacić więcej. Ważne żeby nic nie zepsuło Ci
        nastroju w trakcie i po przygotowaniach.
        Pozdrawiam
        • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:13
          nie jest płacone że rodzice za swoich a teście za swoich.
          • sloneczkos5 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:20
            No to tym bardziej stawiaj na swoim!
            pozdrowionka
        • athandavan Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 14:26
          'zapraszają wszystkich kogo popadnie np. rodziców brata narzeczonego
          (???).'

          Czyli siebie?

          wink


          P.S. musial sie wkrasc jakis chochlik.
          • sloneczkos5 Re: Goście teściów...?! 13.07.06, 12:56
            chodziło mi o teściów brata narzeczonego smile
            pozdro
    • czarodziejkakubusia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:01
      Moim zdaniem nie powinnaś się zgadzać pod żadnym pozorem i nie pozwolić,aby
      narzeczony ulegał rodzicom.Lepiej bawić się wśród znajomych i osób jakie
      znamy,jakie się nami interesują i z którymi i bez wypicia wódki jest o czym
      rozmawiać.A jeśli rodzice płacą za wesele,nie znaczy to,że to ich wesele i moga
      się tak rzązić.Pewnie się cieszą,lecz niech nie psują waszej radości.
      • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:06
        Tylko jak to wytłumaczyc narzeczonemu, podzielał moje zdanie, ale jak sie
        nasłuchał rodziców to troche inaczej myśli. przykro mi że tak wyszło, ne mam
        ochoty na tych obcych ludzi dla mnie i w praktyce obcych dla narzeczonego
    • boulinka82 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:08
      A ja sie nie zgadzam, postaw się na miejscu ojca Twojego narzeczonego - czy
      gdyby Twoje dziecko ślubowało nie chciałabyś by na takiej uroczystości było
      Twoje rodzeństwo.
      Gości na naszym weselu - z mojej strony oczywiście - ustaliła moja mama a ja
      dopisałam swoich znajomych. Nie wyobrażam sobie zeby tak bliskiej rodziny jak
      rodzenstwo moich rodziców zabraklo w tak waznym dla calej naszej rodziny dniu.
      Inna sprawa ze my ze swoja rodziną jestesmy zżyci ale beda tez wujkowie i
      ciocie dalsze.
      Czasami jak czytam wasze wypowiedzi to nie wiem czemu wydaje mi sie strasznie
      chcecie robic wszystko tylko tak jak wy to widzicie, nie bierzecie pod uwage ze
      wasze wesele to przeciez dla waszych rodzicow tez ogromne przezycie i chca w
      nim uczestniczyc chocby przez to ze beda mieli przy sobie bliskie im osoby.
      Ale to moje zdanie.
      • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:10
        Ale mój narzeczony prawie ich nie zna, nie czujemy takiej potrzeby. widział ich
        może 20 lat temu. To ja mam teraz każdego zapraszać bo tak wypada? jejku to ja
        musze dopisać w takim razie z mojej strony jeszcze z 20osób
        • boulinka82 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:13
          U mnie bedą zaproszone 3 rodziny z racji ze tak wypada, na poczatku sie troche
          smialam z tego ale wiem juz ze nie warto psuc rodzinnych stosunków - wolimy
          dolozyc troche kasy i juz. Inna sprawa ze u mnie juz jest tak przyjete ze sie
          prosi i ta dalsza rodzinę dlatego moje wesele bedzie na ponad 200 osób.
          • mycha282 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:54
            Zgadzam się z wypowiedziami wielu dziewczyn jaki jest sens zapraszać ludzi
            których widziało się tylko raz czy dwa w życiu,bo tak wypada? u nas będzie
            tylko 30 osób,bo na większe wesele nas nie stać.
            A co do boulinki82 jeśli stać Was na zrobienie wesela na ponad 200 osób to
            fajnie ale nie każdego na to stać,to jest moje zdanie.
            • boulinka82 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 14:09
              To nie jest tak że stać tylko nie mam wesela w W-wie czy innym miescie, tylko
              mam wesele na wsi a tu jest duzo taniej i to co niektorzy wydaja na 100 osob mi
              wystarczy na 200. Dlatego mogę pozwolić sobie na taka ilość gości.
            • mrowka05052007 Re: Goście teściów...?! 13.07.06, 12:35
              Ale żeby zaprosić osoby, z którymi dawno się nie widziało nie trzeba robic
              wesela na 200 osób. U nas jest zaproszonych 80-85 gości i jest to dosc mocno
              naciągana lista. Po prostu - nie mamy zbyt dużej rodziny.
        • sloneczkos5 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:14
          Mnie tak samo zdenerwowało jak mama narzeczonego powiedziała, że dojdzie
          jeszcze z 10 dzieciaków, bo tak "wypada". A te dzieci to tylko telewizje w
          hotelu oglądały na poprzednich weselach i nic po nich nie bylo.
          Wiem, wiem trudna sprawa...
      • mrowka05052007 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:23
        A ja sie zgadzam trochę z Boulinką.
        Wesele tak naprawdę nie jest tylko dla nas ale równeiż dla rodziny. Doskonale
        rozumiem, że rodzice chca aby ich rodzina czy znajomi brali w tym udział.
        Czasami warto się zastanowić. Owszech - fajnie byłoby mieć tylko bliskich
        znajomych. Należy jednak pamiętać o tym, że wchodzimy do innych rodzin, z
        którymi bedziemy w jakimś stopniu (większym lub mniejszym) utrzymywac wspólne
        kontakty.
        U nas lista gości powstała dość dawno temu - ale nie upieramy się przy niej na
        zabój. Wiemy, ze mogą być pewne małe zmiany. Że zaproszeni zostaną znajomi
        rodziców, których my na tej liście nie uwzględniliśmi. są to ich bliscy
        przyjaciele - więc dlaczego nie?
        Moze pomoże rozmowa (wiem, że łatwo się mówi) i ustalcie wspólnie jaka ilośc
        dodatkowych gości jesteście w stanie "przeżyć".
        Jestem zdania, ze czasami warto zagryźć zęby i iść na pewne ustępstwa i
        kompromisy.
        • kk_1976 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:34
          nasze zaproszenia sa w formule: jedni rodzice + drudzy rodzice maja zaszczyt
          zaprosic... bo taka jest prawda, ze gros osob to goscie naszych rodzicow, bo to
          tez ich swieto, nasza jest przysiega w kosciele, swiadkowie i znajomi, wesele
          to uroczystosc rodzinna glownie dla podtrzymania kontaktow, gdyby ode mnie to
          zalezalo, wesela nie byloby w ogole, moi rodzice by to przelkneli, rodzina
          mojego narzeczonego i on sam - zdecydowanie nie, w zyciu trzeba isc na
          ustepstwa, gorzej, jesli ktos zmienia zdanie 2 m-ce przed uroczystoscia.. kk
      • bacha1979 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 14:58
        Boulinka, zgadzam się z Tobą jak najbardziej. U nas było mnóstwo znajomych
        rodziców i wniczym to nie przeszkdzało to w niczym, ba było bardzo fajnie.
    • svidy Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 13:17
      Sytuacja niefajna, zwłaszcza, że teściowe przekabacili narzeczonego.
      Nie zgadzaj się na żadne pociotki niewidziane 100 lat, bo będziesz niezadowolona
      przez całe wesele patrząc na nich.
      Ustaliliście wczesniej listę gości i tego się trzymajcie! Narzeczony dał Ci
      wolną rękę, a teraz zmienia zdanie? Cała nadzieja w nim, żeby było tak, jak
      chcecie. Niech krótko i asertywnie oznajmi rodzicom, że to WASZ ślub, WASZE
      wesele i chcecie to przezyć tak, jak to WY sobie wymarzyliście!
      • orangewhatever porównawczo... 12.07.06, 13:39
        miałam okazję być na 2 weselach niedawno.
        jedno - jakieś 30 naprawdę najbliższych osób, świetna atmosfera, ludzie ze sobą
        rozmawiali, nawet Ci, którzy wcześniej się nie znali. wszyscy bawili się razem.

        drugie - 120 osób, często przypadkowych "bo babcia by się obraziła, gdyby tej
        ciotki nie zaprosili". czułam się strasznie obco, wszystko było jakieś
        takie...rozjechane. zero atmosfery bliskości. ludzie zbici przy stołach w
        małych grupkach, zero jakiejś integracji czy wspólnej zabawy, zespół grający
        tak głośno, że na drugim końcu sali trzeba było do siebie krzyczeć.

        ja rozumiem, że od wielu czynników zależy, jaka jest atmosfera, ale zapraszanie
        gromady osób, z którymi się nie ma kontaktu, jest bezcelowe i nie służy na
        pewno niczemu dobremu.
        • mrowka05052007 Re: porównawczo... 12.07.06, 14:06
          Patrzac na takie spotkania rodzinne z innej perspektywy - czasami taka
          uroczystosć jest własnie okazją do spotkania się całej rodziny - nawet tej, z
          którą utrzymujemy mniejsze kontakty np. z powodu odległości.
          Tak jest w przypadku części rodziny mojego narzeczonego: my mieszkamy w Łodzi -
          Oni w Szczecinie (sa oczywiście i dalsze odległosci). Jeżeli spotykamy się z
          Nimi raz do roku - to jest dobrze. Kazdy z nas ma w soim mieście jakieś życie,
          pracę - i nie możemy sobie pozwolic na częste wizyty. czy z tego powodu
          miałabym ich nie zaprosic na wesele? Własnie, że nie! Tym bardziej będą mile
          widziani!
          • boulinka82 Re: porównawczo... 12.07.06, 14:10
            Takie też jest podejscie mojej mamy. I ja to szanuje!
          • czarodziejkakubusia Re: porównawczo... 12.07.06, 14:15
            Nie zgadzam się,że powinno się zaprosić członków rodziny z którymi się nie
            widziano od dawna.Może należałoby wyjść od podstaw.Czy chcieliście duże wesele
            czy skromne?Ja subiektywnie zawsze marzyłam o małym weselu,aby goście mogli się
            poznać,pogadac między sobą.Wesele na 200 osób nawet gdybym miała na nie
            finanse,nie wchodziłoby w rachubę.Należy zaprosić najbliższą rodzinę w takim
            razie i nie dziwię się,że narzeczony zmienił myślenie,ponieważ,gdy ktoś nam coś
            długo powtarza,tak się staje i już się nam wydaje,że tez tak myślimy.Może zatem
            zaprosić ich bez dzieci?Choć ja obstaję przy:najbliższa rodzina + przyjaciele.A
            poza tym takie sprzeczki czy kłótnie są nieuniknione przy organizacyjnych
            sprawach,więc najwazniejsze,abyś ty i narzeczony w tym rozgardiaszu - pamiętali
            o sobiesmile
          • orangewhatever Re: porównawczo... 12.07.06, 15:09
            Mrówko, jest różnica między chęcią zaproszenia osób, z którymi jesteśmy blisko
            choćby myślami, a widzimy się rzadziej z powodu różnych utrudnień, a
            zaproszeniem osób, z którymi nie mamy od lat bliskich kontaktów (bo nie chcemy)
            mimo np. zamieszkania niedaleko, tylko dlatego, że tak wypada i co ludzie
            powiedzą.
            • mrowka05052007 Re: porównawczo... 13.07.06, 12:32
              Z tym się zgadzam.
              Czasami jednak jest tak - że z niektórymi członkami rodziny - my nie chcemy
              utrzymywać kontaktów, a nasi rodzice - jak najbardziej.
              To są zawsze trudne dylematy - wyrażam tutaj swoją opinię i szanuję to ,że
              możecie miec inne zdanie niż moje.
    • misia_2309 Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 14:38
      My zapraszamy tylko najbliższą rodzinkę i przyjaciół - 40 osób. Są to dokładnie
      wyselekcjonowane przez nas osoby, naprawdę nam najbliższe i liczymy na pełną
      frekwencję. Nie chcemy zapraszać osób z dalszej rodziny, nawet mimo, że oni nas
      kiedyś zapraszali. Chcemy żeby było po prostu miło, swobodnie, niekrępująco,
      tak rodzinnie.
      • anabia Re: Goście teściów...?! 12.07.06, 14:54
        wesele za 1,5miesiaca a ja sie dowiaduje że teść sobie zażyczył tyle osób???to
        nie bedzie 5 dodatkowych tylko 15. nie moge zrozumieć jak tak można. powinnam
        sie nie zgodzić, ale czy narzeczony będzie w stanie postawić sie oju i matce?
        bo ci faceci to na codzień twardzi a jak mamusia cos powie to dziwnie sie
        zachowują smilewięc ja powinnam też ze sowjej strony zaprosić dodatkowo 15 bo
        odmówiłam mamie by zapraszała ciotki które sie widziała 2 razy w życiu i moja
        mama zrozumiała. jak teraz zobaczy ile jest od nich ciotek i cioteczek to może
        byc jej przykro. wszystko było już ustalone... sad
    • lanka_cathar Robić po swojemu... 12.07.06, 19:21
      Do naszego ślubu i wesela jeszcze dwa dni. Awantury były też dwie. wink

      1. Moja Mama wkurzyła się, że nie zapraszam swojej chrzestnej, że w jakiej
      sytuacji stawiam moją Mamę, że myślę tylko o sobie, że ona za nią zapłaci i to
      będzie jej gość, bo jak ona spojrzy chrzestnej w oczy. Zadałam jedno
      pytanie: 'A kiedy ostatni ją widziała? Słyszałaś? Czytałaś od niej smsa?' Mama
      zaczęła się plątać: 'Eeee...yyy...no...dawno.' Dziękuję, koniec rozmowy,
      chrzestna ma mnie gdzieś tak od 10 lat co najmniej, nie odpowiadała na
      życzenia, nie składała mi życzeń, więc po jaką cholerę mam ją zapraszać???
      Zagroziłam Mamie, że jeśli zaprosi ją za moimi plecami, to odwołam ślub choćby
      stojąc przed ołtarzem. I to ona będzie się tłumaczyć.

      2. Rodzice mojego Michala wkurzyli się, że:

      a) nie zapraszamy brata ojca i jego syna i wnuka. Michał spytał, kidy ostatni
      raz ojciec rozmawiał z bratem, poza tym wnuk na swój slub dał zaproszenie dla
      Michała z osobą towarzysząca, czyli zupełnie mnie olał i powiedział, że nie ma
      wesele, a jego ojciec chlapnął w dzień ślubu, że jest wesele, tylko jakoś dla
      najbliższej rodziny nie ma na nim miejsca.No to goodbye, bez łaski.

      b) rodzice Michała nie będą na weselu, tylko na części obiadowej, a moja Mama i
      ojciec owszem. Nie dociera do nich, że: moja Mama jest świadkową, a ojciec jest
      osobą towarzysząca swojej żony, czyli mojej macochy, a ja ją zapraszam, a nie
      jego.

      Olaliśmy rodziny. To jest nasz ślub i nasze wesele w całości za naszą kasę i
      nikt nam się nie będzie wtrącał.
      • anabia Re: Robić po swojemu... 13.07.06, 11:59
        więc jak sie uda to postawie na swoim smile
        to decydowanie teściów kto ma być na weselu to taki troche nietakt...
      • boulinka82 Re: Robić po swojemu... 13.07.06, 12:32
        No wiesz moim zdaniem specyficzne masz podejscie do SWOJEGO wesela - rodziców
        Twojego narzeczonego nie bedzie na weselu??? Brak mi słów!
        • anabia Re: Robić po swojemu... 13.07.06, 12:46
          Jak to rodziców narzeczonego nie będzie??? Ja nie o rodzicach narzeczonego
          mówie tylko o rodzince której sie wieki nie widziało!
    • a_weasley Rodzina daleka, rodzina bliska 13.07.06, 12:52
      anabia napisała:

      > Ojciec narzeczonego nalega by zapraszać wszystkich zjego rodziny, ma pełno
      > sióstr, braci a oni mają po 3 dzieci...kórych np. mój narzeczony widział 2
      > razy w życiu i praktycznie nie zna.

      Nie jest to jakiś bardzo dziwny pomysł. Rodzeństwo rodziców, tudzież ich dzieci
      (czyli Twoje lub Jego pierwsze kuzynostwo) to bliska rodzina i raczej nie pomija
      się ich przy zapraszaniu na wesele bez naprawdę poważnego powodu.
      • anabia Re: Rodzina daleka, rodzina bliska 13.07.06, 13:00
        no ale na siłe zapraszać? jeśli mój facet tego nie czuje a ja tym bardziej.
        ojciec narzeczonego jak wspominałam ma chyba z 7 rodzeństwa oni mają po pare
        dorosłych dzieci. mój narzeczony nie utrzymywał z nimi kontaktów ( bo tak sie
        życie ułożyło) praktycznie ich nie zna. dla mnie osobiście to bezsensu! nie tak
        marzyłam by wyglądało wesele, a Wy na siłe mi mówicie ze trzeba i koniec! smile
        • sierpniowe_popoludnie Re: Rodzina daleka, rodzina bliska 13.07.06, 13:14
          Anabia, jestem w podobnej sytuacji, tyle, że to moi rodzice chcieli milion
          pociotków zaprosić. Mój dziadek (ojciec mamy) miał 8 rodzeństwa, oni mają po 2-
          3 dzieci, te dzieci mają dzieci, a dzieci - osoby towarzyszące. Nie widziałam
          ich od 20 lat lub wcale i NIE ZAPROSIŁAM na wesele wychodząc z założenia, że
          wspólne geny to za mało... Dla mnie i mojego narzeczonego to obcy ludzie! Nie
          utrzymujemy kontaktów na co dzień, więc nie widzimy powodu aby zapraszać ich na
          wesele i dokładać sobie kłopotów z noclegami (są spoza Warszawy), przejazdem
          etc. Moja Mama jest na mnie za to obrażana, ale pogodziła się z faktem, że to
          NASZE wesele, NASZ dzień. Najbliższa rodzina, jest zaproszona, będzie z nami i
          z naszymi rodzicami. Także bliscy znajomi rodziców, z którymi spotykamy się
          kilka razy do roku. Po nich przynajmniej wiem, czego się spodziewać smile Plus
          masa naszych znajomych, bo chcemy się cieszyć i bawić, a nie poświęcać czas na
          rozmowy z serii "ale wyrosłaś, nie wiedziłam Cię od taaakiego brzdąca... etc."
          I w opinii innych mogę być egoistką wink
        • a_weasley Chciałbym mieć Twoje zmartwienia 13.07.06, 13:50
          Dla nas sproszenie rodziny nie było żadnym problemem. Niestety.
          Brata mam jednego i żona ma jednego. Byli, jeden z żoną, drugi z narzeczoną.
          Mój ojciec ma jednego brata. Księdza. W dodatku w danym czasie chorującego, więc
          nie przyszedł. Tedy problem kuzynostwa ze strony ojca nie występował.
          Moja mama miała jedną siostrę, która już nie żyje. Siostra miała dwoje dzieci.
          Kuzynka była na weselu, z kuzynem... no właśnie to jest ten przypadek, kiedy
          jest Poważny Powód.
          Dziadka nie znałem żadnego, babcię mam jedną, a i to po 90-tce i przyjechać nie
          mogła.
          Teść był jedynakiem. Był, bo też nie żyje.
          Dziadkowie i babcie żony pomarli.
          Jeno teściowa ma dwoje żyjącego rodzeństwa, dwóch braci po dwoje dzieci każdy; z
          tych jeden, był na weselu, jego córki z mężami takoż. Dzieci drugiego są za
          granicą, on sam zaś w dniu naszego ślubu był chory.
          Razem wziąwszy na weselu - rozbitym na dwie imprezy, pocywilną i pokościelną -
          było naszych 12 krewnych i powinowatych.
          Chciałbym mieć takie problemy jak Ty.
          (Miałbym za to dramatycznie większe, gdybyśmy poszli o krąg dalej, do drugiego
          kuzynostwa - wtedy z tych dwunastu osób zrobiłoby się dwieście, bo babcie i
          dziadkowie byli z rodzin wielodzietnych).

          > nie tak marzyłam by wyglądało wesele,

          Sęk w tym, że wesele ze swej istoty jest uroczystością rodzinną. Oczywiście w
          pierwszym rzędzie Waszą, ale nie wyłącznie.

          > a Wy na siłe mi mówicie ze trzeba i koniec! smile

          Nikt nic nie musi. Nawet rodziców nie musisz zapraszać. Nie ma przepisu.
    • lanka_cathar Do boulinka82: 13.07.06, 13:44
      Tak, rodziców mojego narzeczonego nie będzie na weselu. A właściwie na części
      weselnej. Są to ludzie w wieku mojej Babci, a ona stwierdziła, że co będzie
      niby robić na weselu? Tak jak napisałam, najpierw, od razu po ślubie jest obiad
      DLA RODZINY, a po nim IMPREZA WESELNA DLA ZNAJOMYCH. Moja Mama będzie na niej,
      ponieważ jest MOJĄ ŚWIADKOWĄ, a mój ojciec jest mężem mojej macochy, a więc jej
      osobą towarzyszącą, a ja ZAPRASZAM MACOCHĘ.

      Poza tym wystarczy, że wredne babsko, czyli matkę narzeczonego będziemy trawić
      na obiedzie, a wesela nie pozwolimy jej zepsuć. Od początku tylko nam
      przeszkadza i stara się władować z butami w nasze życie, a ja ją zwalczam jak
      szkodnika. A to kolor sukni nie taki, a jak to bez welonu, a dlaczego dwie
      częścia nie jedna, a dlaczego, a dlaczego...
    • ewik_75 Re: Goście teściów...?! 13.07.06, 14:05
      Anabia,

      Widze wyjscie z tej sytuacji:
      Niech tesciowie pokryja koszty wszystkich swoich gosci, wliczajac w to alkohol
      i noclegi.
      Szybko zweryfikuja liste.
      Trudno oczekiwac od Ciebie, zebys placila za osoby, ktorych nie znasz.
      Zaproponuj takie rozwiazanie.
      • anabia ewik75 17.07.06, 20:59
        Rozwiązaniem może byc to że nie mam już więcej zaproszeń(bo taka jest
        prawda) smile)
    • agnrek Re: Goście teściów...?! 17.07.06, 21:02
      Słuchajcie, w sobotę byliśmy na weselu, gdzie w oczy rzucało się, że zostało ono
      zorganizowane przez rodziców. Kto był? Sąsiedzi, kumy, ciotki i pociotki, a
      najlepsze na końcu - 6-7 dziadków z chóru kościelnego, w którym śpiewał ojciec
      panny młodej. Co robili? Oczywiście, spiewali przyśpiewki przez całe wesele.
      DZIEWCZYNY - NIE DAJCIE SIĘ!!!!
      • anabia Re: Goście teściów...?! 17.07.06, 21:04
        przyjdzie taki jeden z drugim co się go widziało 2 razy w życiu a potem pójdzie
        i jeszcze obgada!
      • lanka_cathar Re: Goście teściów...?! 18.07.06, 07:52
        U nas rzucało się w oczy, że wesele było organizowane przez nas. smile Najpierw
        obiad rodzinny od 18:00 do 20:00. Miła pogawędka przy stołach. A później
        impreza dla młodzieży, z pianistą, ze straszych była tylko moja Mama-świadkowa
        i mój tata z żoną, bo ją bardzo chciałam widzieć na weselu. A ona ma 32 lata. smile

        Wszyscy podkreślali, że jest to ich pierwsze wesele bez przyśpiewek, bez
        oczepin, pierwszego tańca etc. I bardzo sobie to chcwalili. Nikt nikogo nie
        zmuszał do zabawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka