agab28
10.08.06, 08:24
od 22 lipca jestem mężatką. Ale zamieszanie ślubno- weselno-mieszkaniowe trwa
nadal więc nawet nie miałam czasu nic Wam napisać.
Ślub był piękny- koncelebrowany przez 3 księży. Koleżanka zrobiła nam
niespodziankę i zaprosiła znajomych z chóru młodzieżowego do śpiewania. Ja i
tak wiele nie pamiętam bo stres był przeeeeogrooomnyyy.
Przysięga bardzo wzruszjąca. Jak wychodziliśmy z chóru posypały sie płatki
róż. A przy drzwiach ryż i monetki. Gości cała masa. Życzenia trwały i trwały
a kolejka sie nie kończyła.
Wesele uważam tez za udane chociaz przez całą noc nie mogłam nic przełknąć.
Zespół grał fantasycznie, obsługa w restauracji na medal. Wesele do 9 rano a
jak wrócilismy do domu to zastalismy tam na podwórku już naszych znajomych i
tak jeszcze przeciągnęliśmy impreze do 13. ale później już padłam po prostu
ze zmęczenia. A wieczorem poprawiny i tak przez kolejne 5 dni bo codziennie
ktos do nas przyjezdzał. A pozniej wyjechalismy nad morze i "trochę" tam
odpoczeliśmy. A teraz od poniedziałku jestem juz w pracy.
Czekam tylko na zdjęcia bo póki co mam ich tylko garstkę, i na film.
Fotografowie zrobili 3000 reportażowych zdjęć, ale wciąż je obrabiają. Czekam
niecierpliwie.